Dodaj do ulubionych

kawaly again

13.10.05, 16:39
Wojtek samodzielnie chodzi po klasie.
* * * * *
Zbyszek sprawdza językiem koleżance czy ma wszystkie migdałki
* * * * *
Wycina genitalia męskie i żeńskie z papieru i bawi się nimi na kolanach
kolegi.
* * * * *
Uczeń Tomasz pomalował kolegę Radka flamastrem po głowie. Jednocześnie
informuję, iż Radkowi wpisuję uwagę o treści: Uczeń Radek cieszy się z tego,
że został pomalowany flamastrem przez kolegę Tomka.
* * * *
Na zapytanie o powód braku spodenek na lekcji w-f uczeń stwierdził
cytuję: "Nie mam, bo babcia jeszcze na drutach robi.""
* * * * *
Agnieszka kopnęła kolegę w krocze tak mocno, że kolega już drugą godzinę
chodzi z genitaliami w rękach, tzn je trzyma w ręku przez odzież wierzchnią w
postaci spodni męskich czarnych
* * * * *
Radek na moje uwagi odpowiedział: "Spoko, luzik."
* * * * *
Michalina upomniana, żeby się nie denerwowała, bo złość piękności szkodzi,
odpowiedziała: "To pani z pewnością nie zaszkodzi.""
* * * * *
Rysuje trumny na marginesach, twierdząc, że zakłada przyszkolny zakład
pogrzebowy, a ja mogę być pierwszym klientem.
* * * * *
Mariusz narysował w zeszycie do niemieckiego członek męski i wmawia
nauczycielce, że to św. Mikołaj."
* * * * *
W czasie zwiedzania Wawelu biegał po salach i krzyczał "Bić bolszewików."
* * * * *
Córka bezcześci eksponaty w pracowni biologicznej, wkładając cietrzewiowi w
dziób papierosa."
* * * * *
Odmówił odpowiedzi na lekcji polskiego, twierdząc, że postmodernizm gwałci
jego poczucie estetyki."
* * * * *
Wysłany z gąbką wrócił z wiadrem i szmatą.
* * * * *
Uczeń na lekcji krzyczy: nie ma seksu bez pumeksu!."
* * * * *
Podtapia kolegę na basenie twierdząc, że tamten ma skrzela i sobie poradzi."
* * * * *
Źle zachowuje się na lekcji. Po poleceniu nauczyciela, że potrzebna będzie
wizyta rodziców, mówi, że rodzice nie żyją, a opiekuni prawni nie zostali
jeszcze ustaleni.
* * * * *
Męska cześć klasy odmówiła wyciagnięcia fletów.
* * * * *
Po kichnięciu nauczycielki, Mateusz krzyknął - cytuje: "Żeby Ci ryja nie
urwało""
* * * * *
Waldemar zapisywał na marginesach moje przejęzyczenia językowe. Zabrałem mu
zeszyt, gdzie znalazłem wspomniane ścierwo skierowane przeciw
nauczycielskiemu honorowi. Przeglądając zeszyt czułem się jakbym przeglądał
swoją teczkę z IPNu.
* * * * *
Uczennica Justyna C. podrzuca ławkę pod sufit, a kiedy ta z wielkim impetem
uderzyła o ziemie krzyczy "O kurwa ale jebło."
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: kawaly again 13.10.05, 16:47
      o bosze liloom!!! ja sama pamietam jak moja kolezanka z lawki narysowala
      genitalia meskie na lekcji biologii w 6tej klasie, a potem podpisala "C..j
      Czarneckiego" i podala dalej... dobrze, ze nie dostalysmy uwagi do
      dzienniczka wink)
    • samo Re: kawaly again 14.10.05, 02:30
      Moja koleżanka dostała do dzienniczka uwagę "Irmina urządza na lekcji salon
      fryzjerski" bo przed samym dzwonkiem wyjęła szczotkę do włosów :o) Ta sama
      nauczycielka napisała kiedyś na tablicy: "Nie odzywam się do was. Jak chcecie
      mi coś powiedzieć, to napiszcie na tablicy, a ja odpiszę" i siedziała przy
      biurku z kamienną miną, obrażona. Oczywiście nikomu to nie przeszkadzało, wręcz
      przeciwnie.
      • ania_2000 Re: kawaly again 14.10.05, 03:24
        DLA MĘŻCZYZNY ROZEBRAĆ I NIE PRZELECIEĆ, TO
        JAK DLA KOBIETY PRZYMIERZYĆ I NIE KUPIĆ
      • zapomnialamnicka Re: kawaly again 14.10.05, 03:59
        DDD
        ja mialam podobna agentke za nauczycielke, obrazala sie i robila podobne 'sceny'
        raz stwierdzila filozoficznie gdy znowu zaczelismy dopytywac sie o klasowki (po
        2 miesiacach od sprawdzianu) a co ja tu od sprawdzania klasowek jestem...
        • jan.kran Re: kawaly again 20.10.05, 19:46
          No normalnie dziewczyny poczytałam i mowię Wam trzeba siać... siać... a jak nie
          zasiejemy to i tak urośnie.
          Alleluja !
          Trochę mnie berecik w główkę grzeje ale poza tym oksmile)))

          Dowcip swieżo od brata z PL.
          Wprawdzie w Polsce są problemy z utworzeniem rządu ale to nic w porównaniu z
          tym jak fatalnie mają Niemcy.
          U nich ojcowie wszystkich polityków byli w Wermachcie smile))))
          Kran.
          • gherarddottir Re: kawaly again 25.10.05, 05:13
            niezle Kranie pozwolisz ze skopiuje i po rodzinie wysle?smile)))
            a tak na marginesie to nawet jakby to byla prawda z Tym dziadkiem T. to
            przeciez na Boga nie bedziemy rozliczac ludzi z czynow ich dziadkow bo to by
            zakrawalo na lekki faszyzm (nomen omen)i tak niedlugo pewnie nowy prezydent
            wraz z panem L. dojda do wniosku ze nalezy obwod czaszek mierzyc bo kto nie ma
            okraglej jak K. to pewnie Zyd, Mason albo liberal..Pozdrawiam
            • mulinka Re: kawaly again 09.11.05, 14:45
              Przychodzi baba do lekarza i mówi:
              -panie doktorze, proszę o lekarstwo na nerwicę, bo wszystko mnie wkurwia
              -a na spacerki pani chodzi? to dobre na stres
              -próbowałam, ale to też mnie wkurwia
              -to może książki, krzyżówki?
              -eee tam, przeczytałam parę kartek, ale to nie dla mnie, wkurwia mnie
              -a jak z seksem?
              -a co to jest?
              Lekarz bardzo zdziwiony mówi:proszę wejść za parawan i się rozebrać, ja zaraz
              do pani przyjde.
              Poszedł za parawan, wziął się do dzieła, a baba za chwilę mówi ze złością:
              -panie doktorze, niech się pan zdecyduje, albo pan wkłada, albo wyjmuje, bo
              mnie to już wkurwia!!!
              • asica74 Re: kawaly again 09.11.05, 15:08
                mlinka - swintuszek smile)))
              • ulkaa Re: kawaly again 09.11.05, 20:19
                no super !!!
                od razu skojarzylo mi sie
                ze stylem myslenia znanego MOTYLKA smile))

                www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
    • ag.ni Ukradzione z innego forum :) 16.10.05, 05:30
      Ale oni tez to ukradli i nie wiem skad...


      "Rzecz działa się w niedalekiej przeszłości, podczas prywatyzacji jednego z
      polskich zakładów produkcyjnych. Do fabryki przyjechała delegacja ze znanej
      amerykańskiej firmy, aby na miejscu zapoznać się z problemami i zorientować
      się jak na żywo wygląda życie w firmie.

      Manager ze swoją świtą obszedł już wszystkie zakamarki fabryki, porozmawiał
      z kilkoma uśmiechniętymi (i o dziwo znającymi doskonale język angielski)
      robotnikami, aż na koniec dotarł do hali produkcyjnej. Po chwili zauważył
      dwóch stojących naprzeciw siebie gości w zaplamionych kombinezonach, mocno
      gestykulujących i przekrzykujących warkot maszyn. "Pewnie rozmawiają o
      jakichś ważnych sprawach produkcyjnych" - pomyślał manager, skinął na swoją
      osobistą tłumaczkę i powiedział:
      - Proszę podkraść się do nich niezauważenie, podsłuchać o czym mówią,
      przetłumaczyć na angielski i wieczorem dostarczyć mi spisaną rozmowę.
      Jestem przecież fachowcem i zdaję sobie sprawę z tego, że więcej dowiem się
      o problemach zakładu z takiej rozmowy, niż ze wszystkich papierów i ocen
      prywatyzacyjnych.
      Wieczorem, po powrocie do hotelu zastał na łóżku kartkę z zapisem rozmowy:

      Majster do robotnika: "...wstępuję w intymne związki seksualne z tobą i
      twoją mamą, ty, kobieta lekkich obyczajów, nawet gwałconej tokarki, kobieta
      lekkich obyczajów, nie możesz, kobieta lekkich obyczajów, prawidłowo
      włączyć. Dyrektor, kobieta lekkich obyczajów, polecił w żeński organ
      rozrodczy, kobieta lekkich obyczajów, wejść z tobą w intymne związki
      seksualne w tylnej linii bioder, kobieta lekkich obyczajów, jeśli przez
      ciebie pasywny homoseksualisto znowu nie wykonamy, kobieta lekkich
      obyczajów, tego nie podobnego do męskiego organu rozrodczego planu, kobieta
      lekkich obyczajów, który musi zrobić gwałcona z tyłu w linii bioder
      fabryka."

      Robotnik do majstra: "Majster to mógł wstąpić w intymne związki seksualne
      ze swoją mamusią, ja już wstąpiłem w intymne związki seksualne w tylnej
      linii bioder z panem dyrektorem, i nie będę wchodził w takie związki,
      kobieta lekkich obyczajów z gwałconymi tokarkami. A co najważniejsze na
      męskim organie rozrodczym wiszą mi wszystkie, kobieta lekkich obyczajów,
      plany tego gwałconego zakładu."
      • jollyvonne Re: Ukradzione z innego forum :) 16.10.05, 21:57
        Cudne, co z tego ze kradzione!
        • mulinka Re: Ukradzione z innego forum :) 20.10.05, 17:29

          Jeśli masz przepiękną żonę, odlotową kochankę, super brykę, nie masz
          kłopotów z urzędem podatkowym i prokuratorem, a gdy wychodzisz na ulicę
          świeci słońce i wszyscy się do ciebie uśmiechają - narkotykom powiedz NIE!


          Żona otwiera drzwi, a tam mąż stoi z owcą pod pachą i mówi:
          - To jest ta świnia którą posuwam!
          Na to żona:
          - Ty idioto! To nie świnia tylko owca!
          - Zamknij się!!! Do owcy mówiłem!!


          Ludzie, którzy piją są dla mnie niczym .. ... niczym bracia

          Jeśli zobaczyłbyś tonących Romana Giertycha i Zygmunta Wrzodka,
          i mógłbyś uratować tylko jednego, to co wybrałbyś:
          pójście na kawę czy na ciastka?

          Newsflash: terrorysta zajął siedzibę LPR i wziął cały zarząd partii jako
          zakładników.
          Grozi, że jeśli nie dostanie okupu, będzie co godzinę wypuszczał jednego
          zakładnika.

          Polskie drużyny w Lidze Mistrzów są jak jądra - zawsze biorą udział, nigdy nie
          wchodzą.


          Złapali Klossa i Stirlitza, przesluchują w siedzibie gestapo.
          Torturują...
          Kloss wytrzymał dwa dni i w końcu puścił parę z gęby.
          A Stirlitz nic - jak zaklęty, wytrzymał tydzień, dwa... coraz sroższe tortury.
          W końcu zainstalowali w jego celi kamerę i patrzą a Stirlitz łazi po
          celi i bije głową w ścianę mowiąc: "... kurwa, jak sobie nie przypomnę to mnie
          tu zabiją"


          • mulinka Re: Ukradzione z innego forum :) 20.10.05, 17:37
            Kancelaria prawna:

            Adwokat: Pani Kowalska, zeby rozwód byl z winy męża musimy na niego
            cos miec. Czy maz pije?
            Kowalska: Nie, skad, jakby tylko spróbowal ..to ja bym mu....
            przyj...ła!
            Adwokat: Czy nie daje pieniędzy?
            Kowalska: Nie, absolutnie, oddaje wszystko co do grosza....juz by
            mi tylko schowal zlotówkę...to ja bym mu....
            Adwokat: A moze bije Pania?
            Kowalska: ......k...wa by tylko rękę podniósl to ja bym go przez
            okno pogonila....
            Adwokat: A co z wiernoscia ?
            Kowalskasurprised!!! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!!!

      • wiedzma30 Re: Ukradzione z innego forum :) 21.10.05, 03:20
        Do Włodzimierza Ilicza Lenina wpada jego sekretarz i mówi:
        - Towarzyszu Ulianow, rybacy znad Morza Ochockiego przywieźli Wam ryby.
        - Znad Morza Ochockiego? A ile tu jechali?
        - Trzy tygodnie.
        - Dzieciom. Wszystko dzieciom.

        *****
        W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie zdradzając, że
        ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się sami zrzuciła sukienkę i stanęła przed
        Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu.
        Rżewski zawijając rękaw zapytał:
        - Głęboko on?

        *****
        Papa Carlo bierze kawałek drewna i zaczyna strugać.
        - Ooooo... bach... jaki piękny chłopczyk będzie... bach... nazwę go Pinokio...
        - Bach... kufa... dziewczyneczka będzie... fak...
        - Bach... bez nóżek... bach... pieseczek maleńki będzie... bach...
        - Bach... ^&&&% ... kaczuszka... bach, bach... breloczek i ... z nim!

        *****
        - Poruczniku, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać?
        - Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...

        *****
        - Jak pan znajduje moje piersi, poruczniku? - zapytała Natasza Rostowa
        kokieteryjnie.
        - Z trudem, madame - jak zwykle po żołniersku zwięźle odpowiedział Rżewski.

        *****
        Przy pisuarze sika amerykański i radziecki marynarz. Sowiecki pyta: "Towariszcz
        Amierikaniec, co tam macie napisane na dole ?
        Amerykanin odpowiada: "Victoria - to nazwa okrętu, na którym pływam. A ty co
        tam masz wytatuowane ? ...moria ? to nazwa twojego okrętu ?"
        Marynarz radziecki odpowiada: " Niet, miałem napisane "Moriaki Siewirnowo Moria
        pozdrawljajut moriakow Czjornowo Moria", ale potem miałem wypadek. "

        *****
        Pod nieobecność właścicieli do pewnego domu włamał się włamywacz. Pewien, że
        nikt go nie widzi zaczął buszować z zapaloną latarką po całym domu. Gdy miał
        już wrzucić do swojej torby kasetkę z biżuterią nagle usłyszał ochrypły głos:
        - Jezus cię widzi!
        Włamywacz natychmiast wyłaczył latarke i zastygł w bezruchu bojąc się nawet
        drgnąć. Ale gdy przez chwilę nie było słychać nawet szmeru, to pewien, że się
        przesłyszał znowu sięgnął po kasetkę.
        I znowu jak grom rozległ się głos:
        - Jezus cię widzi!
        Złodziej w popłochu zaczął na oślep świecić dookoła latarką i ujrzał pod ścianą
        siedzącą na drążku papugę. Odetchnął z ulgą:
        - To ty wołałaś?
        - Tak, chciałam cię ostrzec - Jezus śledzi każdy twój krok!
        - Ostrzec, tak? A kim ty właściwie jesteś?
        - Mojżesz.
        - Co za idiota nazwał papugę Mojżesz?!
        - Ten sam, który nazwał rottweilera Jezus!

        *****
        Godzina trzecia w nocy, żona czeka na męża. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi
        zalany w sztok mąż. Żona do niego:
        - Co to jest, o której to ty wracasz?!!!
        - Jakie wracasz? Tylko po gitarę wpadłem!

        *****
        W łaźni Pietka szoruje plecy Czapajewa.
        - Towarzyszu dowódco, pokazała się koszula, której trzy lata temu szukaliśmy.

        *****
        Lekarz wypisując chorego po operacji udziela mu rad:
        - Nie palić, nie pić pod żadnym pozorem, co najmniej
        osiem godzin snu dziennie.
        - A co z seksem?
        - Tylko z żoną, wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić!

        *****
        Mały Jasiu siedzi na podłodze i ogląda swojego pisiorka.
        - Mamo, czy to jest mój mózg?
        - Nie, jeszcze nie w tej chwili synku...

        *****
        Zdarzyło się kiedyś, że w karczmie "Pod kraczącym kanarkiem" spotkało się
        trzech starych znajomych. Zasiedli nad kufelkami, zaczęli wspominać dawne
        dzieje... Kufelek za kufelkiem..., zeszło na temat dzieci i jak tam się im w
        życiu powodzi.
        - A bo mój syn to się dopiero ustawił - zaczął pierwszy. Do gildii iżynierskiej
        należy, jakoweś tajemne machiny tam majstrują, karoce i inne cudactwa. Tyle
        dukatów ma, że swojemu koledze to nawet taki powóz z czterema końmi kupił i dał
        w prezencie. Taki jest bogaty!
        - Ba, to mój ma jeszcze lepiej - wtrącił drugi znajomy. Mój syn to w cechu
        mularzy jest zacną i szanowaną personą. Kamienice stawiają, blokhauzy,
        wszelakiego rodzaju budowle, co się komu wymarzy. Taki bogaty jest, że jednemu
        znajomemu to cały dom w Altdorfie kupił, tyle ma pieniędzy!!!
        Trzeci z kumotrów długo nic nie mówił, wychylił jeden kufel, drugi..., w końcu
        pięścią w stół przyfranzolił i zaczął:
        - Eee, ja to się nie bardzo mam czym pochwalić i właściwie trochę
        wstyd o tym gadać..., bo wiecie, taka jego mać, mój syn jest pedałem... Ale
        właściwie to sam nie wiem..., chyba tak źle to mu nie jest... Jeden ze
        znajomych karocę mu podarował, drugi kamienicę kupił...

        *****
      • wiedzma30 Re: Ukradzione z innego forum :) 21.10.05, 03:23
        Gość spóźnił się do kina. Seans już się zaczął, w sali ciemno, nic nie widać.
        Podchodzi do pierwszego z brzegu rzędu i pyta:
        - Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
        - Nie, 15 - pada krótka odpowiedź.
        Idzie dalej.
        - Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
        - Nie, 14.
        - Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
        - Nie, 13.
        - Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
        - Nie, 12.
        I tak dalej, aż wreszcie...
        - Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
        - Tak, to pierwszy rząd! - tym razem głos jest dość zniecierpliwiony.
        - Bomba! Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
        - Nie, 15.
        - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
        - Nie, 14.
        - Przepraszam...
        I tak dalej, aż...
        - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
        - Tak, to pierwsze miejsce! - warczy zapytany.
        Gość siada, wyciąga chipsy, otwiera, już ma zacząć jeść gdy...
        - Chce pan spróbować? - zwraca się grzecznie do sąsiada.
        - Nie.
        - A pan?
        - Nie.
        - A pana żona?
        - To nie jest moja żona.
        - Przepraszam. A pani chce?
        - Nie!
        - A może pan łysy chce spróbować?
        - Nie!!!
        Gość wciął chipsy i wyciąga colę. Niestety, na butelce jest kapsel...
        - Ma pan otwieracz?
        - Nie.
        - A pan?
        - Nie.
        - A pana żona?
        - To nie jest moja żona.
        - Przepraszam. A pani ma?
        - Nie!
        - A może pan łysy ma otwieracz?
        - Nie!!!
        Jakoś jednak się uporał z kapslem, podnosi butelkę do ust, ale...
        - Chce się Pan napić?
        - Nie.
        - A pan?
        - Nie.
        - A pana żona?
        - To nie jest moja żona.
        - Przepraszam. A pani chce?
        - Nie!
        - A może pan łysy chce się napić?
        I nagle z głębi sali dobiega histeryczny wrzask:
        - Łysy! Ku..! PIJ!!!

        *****
        Smok ogląda "swierszczyk" i mówi do siebie:
        - @#$@@, a ja durny je wszystkie zjadałem!..

        *****
      • wiedzma30 Re: Ukradzione z innego forum :) 24.10.05, 06:49
        Pewna starsza kobiecina była u lekarza, a ten przepisał jej jako lekarstwo
        czopki. Przyszedł czas zapodania leku i pojawił się problem. Babcia bowiem
        była bardzo gruba i ręka okazała się za krótka żeby mogła sięgnąć gdzie
        trzeba. Próbowała z przodu, przeszkadza wielki brzuch. Próbowała z tyłu,
        pośladki gigantyczne i za nic ręką nie może sięgnąć żeby sobie zaaplikować
        lekarstwo.
        Myśli - zawołam wnusia, to mi pomoże. Wnuczek ma tylko 5 lat więc chyba
        można go o to poprosić.
        Zawołała chłopaczynę i mówi:
        - Wnusiu, ja się nachylę a Ty wsadzisz mi lekarstwo do dziurki.
        Babcia się schyla, wnuczek patrzy, patrzy i w końcu pyta:
        - Babciu, ale do której dziurki? Tu gdzie wiszą szmaty czy tu gdzie
        okopcone?

        ******

        Przychodzi facet do księdza:
        Księże proboszczu, ja mam taką nietypową prośbę. Chciałbym ochrzcić swojego
        kotka.
        - Nie ma mowy! Bezrozumne i bezduszne stworzenie nie ma prawa do świętych
        sakramentów!
        Nie mogę dopuścić do takiej profanacji!
        - Ale ja bardzo kocham swojego kotka i chciałbym, by dostąpił on zbawienia.
        Ja dobrze zapłacę. Jestem bardzo bogaty.
        - Nie ma takich pieniędzy!
        - Tak? Ale ja jestem gotów zapłacić... (i tu wymienił sumę).
        Ksiądz zaniemówił. Pomilczał chwilę, jakby coś rozważając,
        wreszcie zrezygnowanym głosem powiedział:
        - Oczekuję Pana wraz z pańskim kotkiem i rodzicami chrzestnymi w niedzielę o
        piętnastej.
        W wyznaczonej porze wszystko odbyło się zgodnie z regułami. Kotek został
        ochrzczony,
        a czek zainkasowany. Po kilku tygodniach jednak wieść dotarła do biskupa.
        Ten, wściekły jak osa, wsiadł do mercedesa i sam, bez kierowcy, pognał do
        parafii owego księdza.
        Wpada na plebanię i już od progu wrzeszczy:
        - Co ty, na Boga, wyrabiasz?! Koty chrzcisz? Przecież to grzech śmiertelny,
        nie mówiąc już o ośmieszeniu Kościoła!
        - Ekscelencjo! Ja rozumiem. Tak, to jest grzech i ja biorę go na swoje sumienie.
        No ale... Business is business! Proszę za mną. Oprowadził biskupa po kościele,
        pokazując świeżo wyzłocony ołtarz, odnowione organy, marmurowe posadzki i
        boazerie z cennego
        drewna. Na plebani z dumą pochwalił się najnowocześniejszym sprzętem audio-
        video,
        luksusowym mercedesem w garażu, świetnej jakości (i ceny) meblami.
        - Widzi ekscelencja? A pamięta ekscelencja może, ile przesłałem ostatnio do
        kurii?
        - Pewnie! Sam kupiłem mercedesa za te pieniądze. Myślałem, że z rok je
        odkładałeś.
        - A czy ekscelencja wie, że pogrzeby i śluby u mnie za darmo? Mam tyle kasy,
        że nie muszę brać od ludzi.
        - Skąd?
        - WŁAŚNIE ZA TEGO KOTKA!
        - No to ile, do cholery, ten facet ci dał?
        - Dał... (i tu ksiądz wymienił sumę).
        Biskup zaniemówił. Milczał przez chwilę, jakby coś rozważając, wreszcie
        zrezygnowanym głosem powiedział:
        - Przygotuj kotka do komunii i bierzmowania.


        smile)))))))))))
    • asica74 Moherowe berety w natarciu! 16.10.05, 21:51
      moze nie kawaly ale ...
      glova.fm.interia.pl/radiomaryja.html
    • asica74 not for a green peace 22.10.05, 01:49
      A young blonde was on vacation and driving through the Everglades. She wanted
      to take home a pair of genuine alligator shoes in the worst way, but was very
      reluctant

      to pay the high prices the local vendors were asking.

      After becoming very frustrated with the "no haggle on prices" attitude of one
      of the shopkeepers, the blonde shouted, "Well then, maybe I'll just go out and
      catch my own alligator, so I can get a pair of shoes for free!"



      The shopkeeper said with a sly, knowing smile, "Little lady, just go and give
      it a try!"



      The blonde headed out toward the swamps, determined to catch an alligator.



      Later in the day, as the shopkeeper is driving home, he pulls over to the side
      of the levee where he spots the same young woman standing waist deep in the
      murky bayou water, shotgun in hand.



      Just then, he spots a huge 9-foot gator swimming rapidly toward her.



      With lightning speed, she takes aim, kills the creature and hauls it onto the
      slimy bank of the swamp.



      Lying nearby were 7 more of the dead creatures, all lying on their backs.



      The shopkeeper stood on the bank, watching in silent amazement.



      The blonde struggled and flipped the gator onto its back.



      Rolling her eyes heavenward and screaming in great frustration, she shouts
      out ...



      "SHIT... THIS ONE'S BAREFOOT, TOO!"
      • kociaszek :-)) 23.10.05, 12:15
        Rankiem...
        - Słoneczko...
        - Tak, kotku?
        - Zrobisz śniadanie, rybko?
        - Oczywiście, skarbeńku.
        - Jajeczniczkę, rybko?
        - Ze szczypiorkiem, pieseczku.
        - Ale na masełku, żabciu?
        - Nie może być inaczej, misiu.
        - Kur*a, myszko... przyznaj się! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka