poudzielam się trochę, a co
Właśnie czytam sobie artykuł w dzisiejszym The Guardian na temat nadzorowania dzieci przy pomocy różnych urządzeń typu telefon komórkowy czy GPS. Na rynek brytyjski wchodzi właśnie, tuż przed świętami Teddyfone, czyli komórka w kształcie misia, której docelowym klientem są dzieci w wieku od 4 do 8 lat.
Inne produkty to piżamka produkowana przez kalifornijską firmę z wszytym RFID (radio frequency identification). Plecaki szkolne z wmontowanym systemem GPS. Bransoletki zawierające GPS oraz talk channel połączony z komórką rodzica.
Wszystkie te produkty umożliwiają "namierzenie" dziecięcia gdziekolwiek by nie było 24 godziny na dobę.
Jakkolwiek dziwaczna czy niedorzeczna wydaje nam sie idea śledzenia własnych dzieci to trudno odmówić racji, że w razie porwania czy zaginięcia dziecka przedmiot taki może być nieocenioną pomocą.
W badaniach przeprowadzonych w 2003 roku wykazano, że 75% brytyjskich rodziców najchętniej kupiłoby swojemu dziecku elektroniczną bransoletkę aby zawsze wiedzieć gdzie jest. Jak widać więc dziura na rynku jest przeogromna i z pewnością zostanie wypełniona.
Czy uważacie, że to przejaw tego jak bardzo obawiamy się o bezpieczeństwo naszych dzieci czy kolejny gadżet? Czy kupiłybyście swojemu dziecku, a może już kupiłyście podobne urządzenie?
Ot tak, ciekawam dyskusji