annie_laurie_starr
04.01.06, 17:56
Ostatnio nurtuje mnie taki problem, sfery wolnosci i niezaleznosci osob
pozoatajace w malzenstwach i stalych zwiazkach. Czy na przyklad gdyby Wasz
partner/ka chcial podjac prace, ktora Wam sie nie podoba ze wzgledow
etycznych lub swiatopogloadowych, to jak podeszlibyscie do tego? Czy
partner/ka nadal jest niezalezny/a w kwestii podjecia decyzji, czy
chcielibyscie wplynac na te decyzje. Zanim odpowiecie, to zastanowcie sie
nad takimi przykladami:
- Jestescie ateistami/agnostykami, a Wasz partner/ka chce pracowac w studiu
Pata Robertsona. Partner nie zgadza sie z pogladami Pata, ale chce zarobic
jako jakis tam pracownik techniczny, bo Pat dobrze placi. Czyli otrzymuje
pieniadze od Pata, ale jego praca takze wspiera Pata.
- Jestescie przeciwni aborcji, a partner/ka chce pracowac w Planned
Parenthood. Jednym z wymogow pracy jest asyasta przy aborcjach. Partner/ka
ich nie przeprowadza, ale na przyklad cos tam poda, wytrze, pomoze kobiecie
wstac.
- Jestescie pacyfistami i nagle partner/ka chce pracowac w Lockhead Martin
jako jakis tam asyatent/ka dyrektora. Praca polega na przekladaniu
papierkow, ale placa lepiej niz na przyklad w innej analogicznej pracy.
Czy w takich sytuacjach jestesmy "my own man/woman", czy powinnismy dabac
takze o komfort psychiczny naszych najblizszych?
Bardzo jestem ciekawa Waszych przemyslen.