asica74
13.02.06, 00:37
Wielokrotnie mi sie zdarza, iz zycie mi sie dzieli na etapy. Rzecz jasna, sa
to czasami okresy wyznaczane pewnymi ramami, jak na przyklad studia, ect. Ale
tez przychodzi taki czas, ze czuje, iz zamyka sie pewiem etap, cos przemija,
nadchodzi cos nowego, lub tez czuje, ze do czegos doroslam, badz tez, ze cos
bezpowrotnie minelo. Dla przykladu napisze, ze do dzis pamietam dzien, kiedy
postanowilam, ze nikomu nigdy wiecej nie pozwole na mnie krzyczec. Moze sie
to komus wydawac smieszne, ale dla mnie byl to ogromny krok. Przelamalam
jakas niepojeta dla mnie fale.
Innym wydarzeniem bylo spotkanie z kims, kto notorycznie wykorzystywal moja
osobe, do wywyzszania siebie. I przyszedl taki moment, gdy postanowilam, ze
nigdy wiecej nie pozwole nikomu mnie w taki sposob traktowac. I jak grzyby po
deszczu wyrosly obok mnie osoby, z ktorymi sie dobrze czuje, i ktore zaczynam
lubiec i szanowac.
Obecnie wciaz zadziwia mnie osiaganie doroslosci. Widze to w pokonywaniu tych
przeciwnosci losu, ktore niegdys wydawaly mi sie nie do przejscia. Ostatnie
wydarzenia w mym zyciu, strata Dziecka, o obecnie wlamanie do naszego
mieszkania, pomogly wykielkowac wewnetrzemu przekonaniu, iz sie nie poddam.
Ze bedzie trzeba o wiele wiecej, by mnie zlamac.
A czy w waszym zyciu sa/byly takie momenty? Ktore was uksztaltowaly,
skierowaly na droge do bycia osoba, ktora teraz jestescie?