Dodaj do ulubionych

Wątek dla nieprzystosowanych...

13.06.06, 06:55
Dzień dobry!
Wpadłam tu niedawno i bardzo się ucieszyłąm, ze Was znalazłam. Chciałabym
założyć wątek głównie dla tych które-którzy źle się czują tu gdzie są. Albo w
ogóle dziś się źle czują. Taki bardziej depresjny. Jestem w Kijowie prawie
dwa lata (z możliwie długimi przerwami) i coraz bardziej nie lubię tego
miasta. Sytuację mam idealną: mąż pracuje, synek 2,5 letni w przedszkolu, ja
w domu, aktualnie 6 miesiąc drugiej ciąży. NIc mi do szczęścia nie
brakuje...ale jak widać źle mi jest. W większości chyba pracujecie i dobrze
się czujecie w miejscach gdzie Was rzuciło, ale moze bywają takie momenty ze
z tego czy innego powodu macie dość. Wyżalmy się razem! Kobietom to ponoc
pomaga bardziej niż wieczne podnoszeni ich na duchu ... smile Jak nie będzie
popytu to obiecuje wątek zamknąć.
Obserwuj wątek
    • olvi Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 08:38
      Czesc Bielinka,

      a dlaczego sie tam zle czujesz? Brak towarzystwa? Samotnosc? Dwa lata to czas,
      w ktorym mozna znalezc sobie grono znajomych, chocby niewielkie, ale piszesz,
      ze jestes tam z mozliwie dlugimi przerwami, wiec moze po prostu nie mialas
      czasu znalezc sobie nowych znajomych?

      Mnie sie czasem tez wydaje, ze poza mezem i jego rodzina oraz dwiema polskimi i
      jedna niemiecka para nie mam tu znajomych... ale z drugiej strony, nie bardzo
      mam ich kiedy poznawac, biorac pod uwage godziny mojej pracy oraz to, ze w
      firmie panuje jakas taka niepisana zasada nie przenoszenia znajomosci na teren
      prywatny (poza cudzoziemcami, hehehe, bo my sie do tej zasady nie stosujemy).

      Pozdrawiam cieplo z baaaardzo cieplych okolic Frankfurtu.
      • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 09:06
        Zdecydowanie samotnosc. Wiesz, mam male dziecko. Poczatkowo siedzialam z Olkiem
        w domu wiec wogole bylam uziemniona. Teraz jak chodzi do przedszkola - na juz
        od roku, to wtedy gdy ja mam czas to wszyscy sa w pracy a potem ... pozatym
        jestem osoba ze skonnoscia do depresji w ogole smile tak wiec czesto sie zaszywam
        bo mi zle i juz. Pozatym najbardzije brakuje mi polskiego jezyka! To jest
        niesamowite jak brakuje mi radia po polsku sad. Nie mam ochoty na "tubylcze"
        znjomosci. A Polonia tutaj z reguly jest stanu wolnego.
        A teraz jeszcze bede zwlac wine - moj maz to pracoholik choc zaraz sie by
        obrazil na to stwierdzenie, wiec strasznie trudno prowadzic zycie towarzyskie.
        W ogóle moje małżeństwo to inna historia - już nie "emigracyjna" smile. Odezwij
        sie jak byś miała jeszcze czas. Hej!
        • olvi Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:15
          No tak, przypuszczam, ze na Ukrainie modelem jest raczej oboje rodzice pracuja
          + dzieci w przedszkolu. Tu, w Niemczech, jest bardzo szeroka oferta dla pan
          domu, ktore nie pracuja - sporo znajomych cudzoziemek dopiero w chwili
          urodzenia dziecka i przerwy od pracy znalazlo fajne znajomosci tubylcze (lub
          inne cudzoziemki) - wlasnie przez dzieci.

          Pracoholizm - rozumiem cie doskonale, u nas podobnie, z tym, ze my oboje
          pracujemy do 18-19 codziennie, do tego meza praca wymaga podrozy po calej
          Europie mniej wiecej 2-3 w tygodniu (dzis wrocil z Kazachstanu). Na zycie
          towarzyskie pozostaja weekendy, i to tez nie wszystkie.

          Ja bym jednak probowala szukac znajomosci wsrod tubylcow. Mam wrazenie - ale
          sadze, oczywiscie po sobie - ze dopoki nie zbuduje sie chociaz troche siatki
          znajomosci tubylczych, czlowiek zawsze czuje sie nie u siebie, odciety od
          srodowiska, tak 'na powierzchni'.

          Jezyk chyba nie jest problemem ? Rosyjski w Kijowie chyba ciagle dominuje, a
          ukrainski jest prosty - ucze sie od pol roku z uwagi na nasza planowana adopcje
          z Ukrainy.

          Ja w sumie tez chcialabym miec tu wiecej znajomych niemieckich - a wlasnie
          sobie uswiadomilam, ze nasza bliska niemiecka para wcale nie jest niemiecka,
          tylko mieszana, on jest z Portugalii - zapomnialam smile Ogolnie mam wrazenie, ze
          latwiej nawiazuje sie nam znajomosci z parami mieszanymi lub
          cudzoziemskimi /singlami cudzoziemcami - ale to naturalne, bo oni sa tu czesto
          tak samo nowi jak my lub maja podobne doswiadczenia i tez szukaja znajomosci -
          a tubylcy i tak maja juz swoich znajomych od lat.

          Jaka w ogole jest mentalnosc ludzi w Kijowie? Samotnicy? Czy moze lubia sie
          organizowac/spotykac? Sa otwarci na nowe znajomosci? Moja nauczycielka
          ukrainskiego jest z Kijowa, ale ona juz od paru lat mieszka w Niemczech, wiec
          probka za mala i niereprezentacyjna wink

          Pozdrawiam!
          • jan.kran Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:21
            Dodam jeszcze problem językowysmile)
            Jezykiem moich dzieci a zwłaszcza syna jest niemiecki.
            Moim jezykiem jest polski. Język otoczenia norweski a do tego jeszcze wpada
            szwedzki i angielski ewentualnie niekiedy francuski... Czasami duński ,
            momentami łacina a z rzadka rosyjski.
            Poplątanie z pomieszaniem...
            Kransmile
          • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:30
            olvi napisała:
            > Jaka w ogole jest mentalnosc ludzi w Kijowie? Samotnicy? Czy moze lubia sie
            > organizowac/spotykac? Sa otwarci na nowe znajomosci? Moja nauczycielka
            > ukrainskiego jest z Kijowa, ale ona juz od paru lat mieszka w Niemczech, wiec
            > probka za mala i niereprezentacyjna wink

            Ukraińcy to generalnie ludzie bardzo towarzyscy i otwarci. Czasem za bardzo smile
            Chodzi o to że dla nich niemal nie istnieje ... jak to sie kurde nazywa.. no
            przestrzen intymna? chodzi o to ze bez problemu się dotykaja i popychaja itd.
            Ostatnio moją polską kolezanką właśnie w ten sposób załatwili - wypchnęli ja z
            kolejki smile Fizycznie - baba wzięła ja za ramię i wypchnęla. I to ja załatwilo
            kompletnie-poddała się bo juz z tym nie umiała sobie poradzć. Szkoda, ze mnie
            tam nie było ... NO ale to akurat negatywny przykład.
            Jest np. w Kijowie Chrieszcziatik - główna ulica w centrum, która na weekendy
            zamieniana jest w deptak. ALe i tak cały czas trwa tu życie towarzyskie. Ludzie
            siedza - sa ławki, rozmawiają. Na krawężnikach siadaja z gitarami - wianuszek
            dookoła, graja śpiewają itd. WIecie, kiedyś pisałam "ciekawostki z Kijowa", jak
            chcecie to pogrzebie i moge podesłać. ale ostrzegam - miały być lekarstwem wiec
            sporo tam negatywncyh spostrzeżen.
            • olvi Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:33
              Ja na poczatku emigracji pisalam blog - glownie terapeutycznie dla siebie i
              informacyjnie dla rodziny i znajomych - wiec tez tam bylo sporo zlosliwosci wink
              Ale to pomaga smile A swoje notatki, gdybys znalazla, to ja bym chetnie
              przeczytala (jakbys mogla wyslac na moja poczte gazetowa).
              • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:50
                Olvi - wysłałam. Nie ma tego duzo, ale wysyłałam to znajomym, a ponieważ nie
                reagowali to przestałam. Myślałam, ze się zaciekawią o coś zapytaja itd. ale
                spotkała mnie martwa cisza. Jeśli jednak Ty jesteś ciekawa czegos to pisz -
                mogę się specjalnie dowiedziec smile Będzie jakiś bodziec do życia smile
    • sylwek07 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 09:21
      bielinka watek ok smile
      • jan.kran Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:12
        Kochana , mnie nie pobijesztongue_outPP Mieszkam od ponad ośmiu lat w kraju który
        doprowadza mnie codziennie do obłędu połączonego z szałem. Niby Europa ale ino
        teoretycznie...
        Zaszłam tak daleko że nauczyłam sie z grubsza miejscowego narzecza , znalazłam
        pracę , wybieram sie do jakiejś szkoły i się < podobno > zasymilowałam .
        Tak twierdzą moi koledzy i przełożeni.
        Ja natomiast jestem pewna że ten kraj nie będzie nigdy moim krajem , nie ma
        takiej możliwości.
        Liczę na to że za parę lat wyjadę do Afryki co jest moim celem i marzeniemsmile)
        Polskiego mi też brakuje jak kani dżdżu...
        Kran Nieprzystosowany
    • cuciolo Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:07
      Jestem sama od 3 lat. Tyle prawie ma moja corka. Naprzod bylam na poludniu
      WLoch gdzie czulam sie fatalnie: inny swiat, nie znalam wogole jezyka, bylam w
      ciazy do tego zero wsparcia ze strony mojej rodziny. Teraz jestem pod Rzymem,
      spotykam mamy emigrantki na placu zabaw, ale do zaprzyjaznienia mi sie z
      kimkolwiek jeszcze daleko. Moze drzemia we mnie: masochizm i malkontenctwo bo
      mam tak wiele: udalo mi sie zalozyc rodzine, nauczylam sie jakos wloskiego sama
      w domu, przelamalam bariere w mowieniu, jezdze doscy czesto do Polski,
      kupilismy dom, zyje na niezlej stopie zyciowej pomimo dlugow i rat. Czegos non
      stop mi brakuje, powtarzam ze pracy ale widzac jak sie pracuje w unii od switu
      do nocy zadaje sobie pytanie: podolam?
      Ja mysle bielinka ze ta druga ciaza tez ma wplyw na Ciebie i twoje samopoczucie
      bo jestes non stop sama i maz pracuje ale co ma biedak zrobic, musi Was utrzymac
      Mi czesto jest zle i czuje sie sfrustrowana ale wiem jedno i zawsze sie
      pocieszam- czy zostajac w Polsce zbudowalabym rodzine? Urzczesliwilabym moja
      ale nie bylabym szczesliwa nie mowiac o corce chowanej bez ojca
      I to mi pomaga. Pomaga mi gadulec i kontakty z kolezankami z polski, pomaga mi
      to forum i kilogram swiezych pomodorkow cillegi
      Bielinka nie jestes sama, kazda z nas ma zle momenty
      Problem to znalesc rozwiazanie chocby chwilowe
      Anka
      • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:21
        cuciolo napisała:
        > Jestem sama od 3 lat. Tyle prawie ma moja corka. Naprzod bylam na poludniu
        > WLoch gdzie czulam sie fatalnie: inny swiat, nie znalam wogole jezyka, bylam

        Hej! Widze siebie w Tobie smile No wiadomo nie dosłownie. Ja rozumiem, ze moj
        małżowinek pracuje po to żeby nam było lepiej i to jest też cholernie trudne -
        to rozdarcie między rozsądkiem (on to robi dla nas itd) a "sercem" - mam to w
        d... wink
        Ja język nawet znalam ale na początku tak bardzo byłam anty że nie chciałam
        mówic i rozumiec. Teraz juz to nie jest problem. Z braku polskiej literatury
        czytam romanse po rosyjsku. NAwet próbowałam pracowac, ale zaszłam w ciąże a u
        mnie początki czyli do 4 miesiąca to raczej kiepsko wygląda i zrezygnowałam.
        Wiem, ze w Polsce wcale nie musiałoby mi być łatwiej, ale wiesz jak to jest ...
        dom zawsze wygląda idealistycznie smile Byc może ja jestem tez osobą, która w
        ogóle wszedzie by źle znosiła "emigrację", nawet w wymarzonym Londynie (nigdy
        tam nie byłam smile) Chyba jestem z tych co: "może i śmietnik, ale mój ...smile"
        Ale powiem CI szczerze, ze ja wręcz fizycznie czasem czuję niechęć Kijowa do
        mnie i odwzajemniam mu tym samym.
        Aktualnie upajam się tym formu. To co jest w nim cudownego to brak chamstwa i
        to, ze ktoś mi ODPOWIADA!!!!!!!!!!!!
        • conejito13 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:48
          bielinka,
          a jest 'szansa', ze stamtad wyjedziecie w blizszej lub dalszej przyszlosci?
          jesli tak, moze podswiadomie sie nie przystosowujesz, bo wiesz, ze kiedys was
          tam nie bedzie. tak czasami jest.
          akurat naleze do tej czesci przystosowanej (walencja, hiszpania), choc moze
          jeszcze krotko jestem (3 lata) i...nie zauwazylam mojego nieprzystosowaniasmile
          pewnie kiedys, majac wlasne dzieci, bede bardziej tesknila. choc maz mowi, ze
          mniej, bo bede miala cos 'swojego' tutaj.
          ogolnie nie tesknie do polski, ani do jezyka (mam jedna fajna polska
          przyjaciolke z ktora gadamy czesto, czesto tez dzwonie do rodzicow), ale
          tesknie do domu rodzinnego, tesknie za rodzicami, bratem i kilkorgiem
          przyjaciol, ktorych zostawilam. gdyby mogli byc tutaj...smile a za krajem -
          zdecydowanie nie.
          • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 10:55
            conejito13 napisała:
            > bielinka,
            > a jest 'szansa', ze stamtad wyjedziecie w blizszej lub dalszej przyszlosci?
            > jesli tak, moze podswiadomie sie nie przystosowujesz, bo wiesz, ze kiedys was
            > tam nie bedzie. tak czasami jest.

            Ja czekam z utesknieniem na moment kiedy stad wyjedziemy. Powiedziałam twardo,
            że jak syn będzie w wieku pójscia do "zerówki" to wracam, bo chce żeby odebrał
            normalną edukcję. Początkowo miałam to absolutnie potwierdzane przez męża.
            Teraz zaczyna robić jakies podchody dookoła... zacyznam się bać... moja siostra
            mówi, ze ja się teraz zapieram a potem i tak zostane jak moj mąz tak
            postanowi ... Wiesz, jak patrze na to co sie dzieje w Polsce to tez nie jestem
            zachwycona, ale wiem, ze tu mi sie dobrze zyje bo jestem "ekspatem". Tu tez
            różowo nie jest. Wiem, ze jestem "nie z tej bajki". Czuje sie jak "na
            przystanku". Pewnie to też ma wpływ na moje nastawienie, albo odwrotnie...
            • asia.sthm Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 11:09
              Bielinko pozwol, ze cie mocno wysciskam (((((.)))))

              To ciaza powoduje extra wrazliwosc i latwosc popadania w dolki psychiczne. Daj
              sobie teraz troche spokoju z zaawansowanymi planami na przyszlosc. Skup sie na
              sobie i dziecku, rozpieszczaj sie drobiazgami.
              Jak juz dziecie sie urodzi i odzipniesz po porodzie to zastanowisz sie na nowo.
              Mocno sciskam i wielkie serdecznosci dla calej rodziny.
              Buzka.
              • triskell Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 11:22
                asia.sthm napisała:
                > Mocno sciskam i wielkie serdecznosci dla calej rodziny.
                > Buzka.

                Bielinek zna rodzinę ex-premiera? :-o

                Hehe, Asia wie, że ja jej żadnego Buzka nie przepuszczę ;-P

                A tak poważnie, to też Cię mocno, Bielinku, ściskam. Moim jedynym powodem do
                ponarzekania sobie z Tobą na narzekawczym wątku jest ta nieszczęsna odległość do
                Polski (mieszkam na zachodzie Stanów). Przyjaciół, nowe pasje, cudowną
                przyrodę... wszystko to wcześniej czy później w ciągu tych prawie 3 lat tu
                znalazłam. Gdybym tylko mogła częściej widywać się z rodziną i przyjaciółmi w
                Polsce... Na pewno przynajmniej pod tym względem Tobie jest łatwiej, bo bliżej,
                może to Cię chociaż troszeczkę pocieszy? smile
                • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 11:31
                  triskell napisała:
                  > znalazłam. Gdybym tylko mogła częściej widywać się z rodziną i przyjaciółmi w
                  > Polsce... Na pewno przynajmniej pod tym względem Tobie jest łatwiej, bo
                  bliżej,
                  > może to Cię chociaż troszeczkę pocieszy? smile

                  Nie nie pocieszy sad wink. Na szczescie jest internet i całą rodzinę
                  mam "zinformatyzowaną", ale wiesz - to zawsze nie to samo ... Moze się
                  przyzwyczaję, an razie jestem dzis strasznie szczęśliwa, ze jest to forum, ze
                  jest Was tak duzo i że ciągle ktoś się odzywa!!!!
                  Dzięi za całuski!!!!!
                  A teraz ide posprzatać mieszkanie, bo juz południe a ja jeszcze nie wstałam
                  od "porannej prasy" smile
                  • cuciolo Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 12:25
                    Ja sie tak czulam na poludniu Wloch w Taranto. mialam wrazenie ze jestem sie
                    na doczepke do mojego meza choc on nigdy mi nie dla tego do zrozumienia ale t
                    amentalnosc szowinistyczna ehhhhhhhh. Nawet jak bylam w ciazy i szlam ulica to
                    slyszalam gwizdy i propozycje podwiezienia. Kobita sama nie moze pojsc n a
                    drinka do baru. Kobita nie pracuje, bo maz, narzecozny zasdrosny i boi sie o
                    przyprawienie rogow.
                    Pomimo ze tam zylo nam sie taniej, odetchnelam z ulga jak wyjechalismy.
                    Ani bepziecznie ani rozwojowo choc poludnie jest piekne ale chyba nie dla mnie
                    Teraz mi lepiej i wiem ze miedzy innymi to forum pomaga przetrwac, bo tu
                    niejedna gryzla poduszke ze zlosci i bezsilnosci
                    Ja wiem jak Ci ciezko i jedyny sposob to albo sie wyrwac stamtad albo znalesc
                    lekarstwo na samotnosc . We Lwowie Polakom sie tez zyje ciezko i to bardzo
                    Czy na Twoje myslenie naklada sie tez stosunek Ukraincow do Polakow?
                    Moja matka pochodzi z kresow i bedac na wycieczce i odebrala bardzo negatywnie
                    manifestacje nacjonalistyczna we Lwowie.
                    • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 12:40
                      cuciolo napisała:
                      > Czy na Twoje myslenie naklada sie tez stosunek Ukraincow do Polakow?
                      > Moja matka pochodzi z kresow i bedac na wycieczce i odebrala bardzo
                      negatywnie
                      > manifestacje nacjonalistyczna we Lwowie.

                      Hej!
                      Akurat to nie. Nie spotkałam się ani razu z negatywnym traktowaniem mnie
                      dlatego ze jestem z Polski. Wręcz przeciwnie. Zaraz każdy sobie przypomina, ze
                      ktos w rodzinie był Polakiem. Ale wiem, ze Lwów ma ten problem, choć
                      podejrzewamy z mężem, ze to niestety duża wina Polaków, którzy przyjeżdzają do
                      Lwowa jako do "swojego" miasta i się z tym obnoszą. Kijów tez kiedyś był
                      polski, ale mało kto o tym pamięta smile
                      Z Twpjego postu jakoś wydaje mi się że Twoj mąż jest Włochem? To chyba masz
                      przekichane w sensie zycia "partnerskiego" - moja siostra miała chłopaka Włocha
                      i opowiadała smile. Choć mój mąż Polak a "partnerstwo" to na pewno nie jest słowo
                      pasujące do naszgo małżenstwa big_grin
                      • cuciolo Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 15:30
                        Nie jest tak zle. Mimo wad (kto ich nie ma) Emilio jest madrym czlekiem i na
                        szczescie niezaborczym. Nie mamy nastu lat baaaaaa smiem powiedziec ze
                        zeszlismy sie niedawno i niedawno zostalismy rodzicami. On i sie wyszalal
                        wczesniej i dostal niezle w d........ stad teraz chucha i dmucha az za bardzo
                        na to co ma. Najgorzej jest z tesciowa bo to osoba niestety nienormalna,
                        sytuacje ratuje odleglosc hurra
                        Co to do watku ukrainskiego, moja rodzina dosyc duzo przeszla w okresie
                        wojennym na wschodzie, reakcje mojej mamy sa jakie sa. Ja stoje na stanowisku
                        ze pomimo ze wujostwo byli przesladowani, moi dziadkowie musieli uciekac a brat
                        babci zginal w katyniu, ze trzeba budowac a nie jatrzyc. Nie mam nic przeciwko
                        Ukraincom bo nie powinnam ale nie dziwie sie Niemcom ktorzy ze lzami w oczach
                        chodza po rynku wroclawskim. I tak samo jest ze starymi lwowiakami
                        To sa drazliwe i trudne sprawy. Stad moja pytanie o stosunek Ukraincow do Ciebie
                        To dobrze ze nie doswiadczasz nacjonalizmu, wiec Twoja syutuacja ma czyste
                        podloze osobiste.
                        • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 15:41
                          Do cuciolo:
                          ja nie piłam do Twojej Mamy broń boże! Po prostu jak przyjeżdza tam wiele osób -
                          gromadnie, które głośno z oburzeniem komentują pt: "co te ruskie zrobily z
                          naszym miastem" i jak takich wycieczek jest iles tam to trudno się dziwić
                          lwowiakom... Mój mąż byl kilka razy we Lwowie (teraz znowu tam leci) i też
                          nigdy się nie spotkał ze złym traktowaniem, ale słyszelismy o takich
                          przypadkach. Myślę, ze akurat jest to kwestia kultury poszczególnych osób,
                          które daja upust swoim jakimś tam żalom - potem spotykają się z agresja (trochę
                          zromumiałą) i oburzają się na to i mówią o tym głośno i sytuacja się nakręca.
                          Akurat moja rodzina przeżyła cicho wszelkie zawieruchy w centrlanej Polsce i
                          nie mamy żadnych osobistych uprzedzeń do tej czy innej nacji. Zdaje się, że
                          dziadek ze strony Mamy nie lubił rosjan albo i ukraińców, ale zmarł dawno i
                          jakoś swoich uprzedzeń nie zdążył nam zaszczepić smile Tak więc pod tym względem
                          jestem "czysta" ani uprzedzen nacjonalistycznych, ani jak mój mąż zachwytów
                          (ona ma korzenie z tych stron). Nie lubie ich tak po prostu big_grin .
                          • cuciolo Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 16:39
                            A ja tego nie odbieram jako ataku agresji na moja rodzine mowie tylko ze to sa
                            trudne sprawy i tak szybko sie nie rozwiaza
                            Rzeczywsicie wycieczka mojej mamy chodzila po Lwowie ze lzami w oczach o boze
                            co oni zrobili. Sytuacje zaognil konflikt z wladzami ukrainskimi o otwarcie
                            Cmentarza Orlat Lwowskich wiec czego trzeba wiecej

                  • esteel Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 12:26
                    Haja,
                    mysle , ze to nie kraj/miasto w ktorym mieszkasz powoduje to co czujesz a na
                    pewno nie w 100%. Szczesliwym a co najmniej zadowolonym mozna byc wszedzie. To
                    w ogromnej mierze zalezy od Ciebie i Twojej postawy. Teraz jestes w ciazy wiec
                    pewnie hormony szaleja ( ja tez jestem w ciazy ale juz w koncowce wink), moj
                    pierwszy synek tez ma na imie Alexander smile)).Nie oczekuj, ze wyjazd/powrot do
                    Polski wszystko naprawi. Nie naprawi. Musisz zaczac od siebie. Nie bedzie latwo
                    ale malymi kroczkami do celu. Ja teraz mieszkam od 2 lat w Oslo, wczesniej
                    przez 2 lata w Waszyngtonie DC, w przyszlym roku wyjezdzamy do innego kraju -
                    moj maz jest dyplomata.W kazdym kraju/miescie mozna sie zadomowic, trzeba sie
                    tylko otworzyc i przestac szukac negatywnych aspektow zycia. Tam skarb twoj
                    gdzie serce twoje, moje serce jest z moim synkiem i mezem i tylko z nimi moge
                    byc szczesliwa nawet na koncu swiata. Wszystko inne do zmienne do ktorych
                    widocznie potrafie sie zaadoptowac - jak wirus albo bakteria wink))Pozdrawiam E.
                    • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 12:49
                      esteel napisała:
                      > mysle , ze to nie kraj/miasto w ktorym mieszkasz powoduje to co czujesz a na
                      > pewno nie w 100%. Szczesliwym a co najmniej zadowolonym mozna byc wszedzie.

                      Hej! Widze,że jesteś kobietą, która ma "męskowate" myślenie wink Oczywiście,że
                      to nie Kijów w 100% jest winien mojemu nastrojowi. I powiem więcej nie nawet
                      ciąża, bo przed nią było podobnie a nawet bywało gorzej. Ale o ile w Warszawie
                      łatwiej mi było dochodzić do siebie i znajdywać różne pomoce - wsparcie dla
                      siebie o tyle tutaj jedyne co umiem to zamknąć się w domu przy komputerze.

                      > tylko otworzyc i przestac szukac negatywnych aspektow zycia. Tam skarb twoj
                      > gdzie serce twoje, moje serce jest z moim synkiem i mezem i tylko z nimi moge
                      > byc szczesliwa nawet na koncu swiata. Wszystko inne do zmienne do ktorych

                      A widzisz. Ja mam problem, że już nie umiem być szczęśliwa z moim mężem i to co
                      gorsza czasem przenosi się na synka. ALe naprawdę w Warszawie - w Polsce czuję
                      się lepiej. smile Rodzina, znajomi, radio i inne duperele smile
                      • triskell Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:02
                        bielinka napisała:
                        > A widzisz. Ja mam problem, że już nie umiem być szczęśliwa z moim mężem

                        Bielinko, przepraszam, jeśli to zabrzmi obcesowo, ale skoro założyłaś ten wątek
                        i tyle już nam powiedziałaś, to może się nie obrazisz... Dlaczego w takim razie
                        z nim jesteś? Na podstawie Twoich poprzednich postów miałam wrażenie, że
                        "przeciwko Tobie" jest brak przyjaciół, brak kontaktu z językiem, atmosfera
                        kraju, w którym mieszkasz, natomiast to, co Cię tam trzyma to miłość. Ale skoro
                        nie jesteś już z nim szczęśliwa, to _co_ właściwie Cię tam trzyma?
                        • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:34
                          triskell napisała:
                          > Bielinko, przepraszam, jeśli to zabrzmi obcesowo, ale skoro założyłaś ten
                          wątek
                          > i tyle już nam powiedziałaś, to może się nie obrazisz... Dlaczego w takim
                          razie
                          > z nim jesteś?

                          Nie, nie jest to obcesowe pytanie. Tez je sobie zadaję. Odpowiedzi są banalne -
                          kiedy chciałam odejśc zostałam zatrzymana argumentem - nasz synek. Pozatym
                          rozsądek - pewnie sama nie dam sobie rady, a to przeciez dobry człowiek - nie
                          pije , nie bije, nie maltretuje mnie psychicznie, daje kase - jest mi z nim
                          przeciez obiektywnie jak w raju ... Kocha Olka i stara się z nim spędzac czas
                          jaki mu zostaje po pracy. WIęc? Odpowiedz jest jeszcze banalniejsza: w d... mi
                          się poprzewracało... Sama nie wiem czego chce. Tak więc drugie dziecko w drodze
                          i koniec rozważań. Próbuję zgodnie z radami znależć przestrzeń dla siebie i
                          własne życie, ale cus mi słabo idzie. Pełne załamanie uncertain Zaraz powiecie ze
                          pomyliłam forum, bo to nie emigracja winna, ale nie wyganiajcie mnie ...
                          postaram się mniej smęcić ...
                          • triskell Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:50
                            bielinka napisała:
                            > Pozatym
                            > rozsądek - pewnie sama nie dam sobie rady

                            No to akurat żaden argument, bo nie poparty żadnym dowodem. Dlaczego niby
                            miałabyś sobie nie dać rady? smile

                            Nie mówię tu "Rzuć wszystko, wyjeżdżaj natychmiast". To może być tylko Twoja
                            decyzja. Dziewczyny pisały już o tym, że pewnie w tej chwili Twoje hormony
                            buzują i na wiele spraw reagujesz bardziej emocjonalnie. Empirycznie nie jest mi
                            ten stan znany, bo nigdy nie byłam w ciąży, ale pewnie mają rację. Wiem tylko,
                            że masz prawo (jak każdy z nas) być szczęśliwa i jeżeli po narodzinach dzidzusia
                            nadal będziesz się w swoim związku dusić, to... coś tu jest nie tak.

                            A na naszym forum nie ma tematów off topic, nie piszemy tylko i wyłącznie o
                            sprawach związanych z emigracją. Nie przejmuj się więc tym, że Twoje posty mogą
                            być nie na miejscu. Nie są. smile Tak naprawdę żadna z nas (poza Tobą samą) nie
                            rozwiąże Twojej sytuacji, ale wygadać nam się możesz zawsze smile.

                            Ściskam Cię mocno na dobranoc (moje dobranoc, piąta rano dochodzi).
                          • sylwek07 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:54
                            bielinka to o czym piszesz to samo zycie wiec nie smecisz w tym nic..
                            tez mam takie sprawy i nie wiem jak sie do tego zabrac..........

                          • conejito13 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:57
                            > Odpowiedz jest jeszcze banalniejsza: w d... mi
                            > się poprzewracało... Sama nie wiem czego chce. Tak więc drugie dziecko w
                            drodze
                            >
                            > i koniec rozważań. Próbuję zgodnie z radami znależć przestrzeń dla siebie i
                            > własne życie, ale cus mi słabo idzie. Pełne załamanie uncertain

                            Bielinko, a moze poszukaj pomocy specjalisty tam, gdzie jestes? Jesli masz
                            dlugie stany depresyjne, pomoc dobrego psychologa jest nieoceniona. Jesli
                            nie 'ufasz'/nie znasz zadnego na miejscu, to moze umow wizyte przy najblizszym
                            pobycie w Polsce? Moze znalazlabys sobie fajnego trenera rozwoju osobistego
                            albo cos w tym stylu? Takie male 'umyslowe zmiany' pozwalaja czesto na
                            doskonale przestawienie sie, na zmiany schematow myslenia, ktorymi jestesmy
                            bardzo ograniczeni. Nie ma zlotego srodka na 'jak byc szczesliwym', to dluga,
                            mozolna codzienna praca. Ale warto. Tym bardziej, ze sama piszesz, ze nie masz
                            powodow do zmartwien. Wiec moze... nie zamartwiaj siesmilesmile
                          • agniecha_r Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 14:13
                            Nie poprzewracalo Ci sie w d...
                            Tez kiedys mnie zatrzymano na kilka lat mowiac, ze przeciez rodzina itp itd...
                            Przez te kilka lat w roznych stanach psychicznego samopoczucia sie
                            znajdowalam...Nawet rodzice mi powtarzali "Czego Ty chcesz? Niczego Ci nie
                            brakuje, nie bije, kupuje Ci co chcesz. Siedz cicho na d...i przestan narzekac"
                            Ale w koncu powiedzialam nie i odeszlam.
                            Ja zawsze twierdze, ze jezeli my sami nie bedziemy szczesliwi to innym szczescia
                            dac nie bedziemy mogli.
                            Tylko mi sie tak latwo i prosto mowi bo ja sytuacje mam inna...brak dzieci.
                            • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 14:21
                              agniecha_r napisała:
                              > Nie poprzewracalo Ci sie w d...
                              Dzieki smile

                              > Tylko mi sie tak latwo i prosto mowi bo ja sytuacje mam inna...brak dzieci.
                              Ano właśnie, w ubiegłym roku właśnie to mnie powstrzymało, ze sama to ja bym
                              już zniknęła, ale czy mam prawo robić to synkowi? Zakochanemu w tacie itd. To
                              nie są łatwe pytania i nie mają łatwych odpowiedzi ...

                              ALe wiecie... troche mi głupio, bo to nie miał być w zamierzeniu prywatny wątek
                              psychoterapeutyczny tylko tak, żebyśmy wszyscy mogli ponarzekać i nie czuć się
                              winni,że jest nam źle... A Wy mnie tu chołubicie ... NIe powiem żeby mi z tym
                              źle było ... ale ... big_grin
                              • sylwek07 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 14:24
                                bo kazdy z Nas jest taki sam i co jest wazne ze kazdy kazdemu moze pomoc smile

                        • agniecha_r Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 13.06.06, 13:52
                          Czytajac tego posta bielinki, tez takie pytanie mi sie nasunelo na mysl...ale ja
                          nie jestem tak odwazna w zadawaniu takich pytan wink
                          Ja przyznam, ze choc czesto czuje sie samotna bo brakuje mi znajomych,
                          przyjaciol to staram sie nie smucic. Dwa razy zdarzylo mi sie z tego powodu
                          poplakac przy moim narzeczonym...wiem, ze mnie rozumial ale bylo mu tez przykro.
                          I w sumie mu sie nie dziwie bo przeciez zostawilam to co w Polsce dla niego,
                          zeby byc z nim. On stara sie jak moze zebym byla szczesliwa i niczego mi nie
                          brakowalo. Ile moze tyle poswieca mi czasu. A ja sie smuce? Takze po czesci z
                          takich smutkow sie wyleczylam bo nie chce widziec bolu w jego oczach.
                          Zreszta...tam gdzie on tam i ja wiec nad czym tu plakac jak mamy siebie
                          nawzajem? W koncu z rodzina ladnie to sie na fotografii wychodzi wink A znajomi
                          tez potrafia sie czasami wypiac na nas czterema literami wink Wiec...nie ma tego
                          zlego co by na dobre nie wyszlo wink

                          W kazdym badz razie bielinko trzymaj sie! Moze postarasz sobie jakies zajecia
                          znalezc, moze jakies hobby? To naprawde pomaga. Wiem to z wlasnego doswiadczenia
                          bo tez mam zapedy masochistyczne i lubie sie bez powodu smucic i wynajdywac
                          sobie najrozmaitsze problemy bo przeciez nie moze byc tak zawsze pieknie i
                          kolorowo...wink

    • hellee ... a'propos tęsknoty za Polską ... 13.06.06, 13:02
      czytam i widzę, że ciągle myślimy, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...
      ja też ponad 10 lat mieszkałam w Niemczech, czułam się tam "jak ryba w wodzie"
      ale zawsze ciągneło mnie do Polski i dlatego spędzałam tam wszystkie wakacje a
      mój syn uczył się jednocześnie obu jezyków...
      i wróciłam...
      a dziś... mimo, że mam interesująca i nietypową pracę zdecydowałam się po 7
      latach na ponowną emigrację... jeszcze nie znam języka ale się nauczę bo chcę
      wyjechać z tego utęsknionego kraju, który niestety tak odstaje od reszty
      zachodniej Europy, że nie da się tu żyć tak, jak by się chciało...

      facit: najważniejsze jest "życie" a nie "trwanie" na obczyźnie a tęsknota za
      Polską tylko to utrudnia... a najgorsze jest to, że podejrzewam, że gdybyście
      tu wróciły to za jakiś czas myślałybyście podobnie jak ja... bo kto już raz
      załapał "bakcyla zachodu" to raczej nie ma szans przystosować sie do polskiej
      mentalności...
      pozdrawiam...smile))


      ------------------------------------------------------
      GG 3721019
      Sposób dawania jest ważniejszy od tego, co się daje...
      • kamu10 Re: ... a'propos tęsknoty za Polską ... 13.06.06, 15:17
        Ja niby na codzien uwazam sie za przystosowana, mam dobra prace, znajomych z
        roznych stron swiata, rowniez kilku (! po 12 latach pobytu)znajomych Belgow.
        Ale sa momenty, ze tesknie za Polska, czuje, ze jestem z daleka. Tesknie za
        miasteczkiem, w ktorym sie wychowalam i spedzilam mlodosc. Czesto szukam zdjec
        i informacji w internecie, odwiedzam wirtualnie Krakow, Wybrzeze, Gory...
        Ale jak jestem w Polsce, to z checia mysle o powrocie tutaj. Nostalgie miewam,
        ale juz ja polubilam i nawet ja troche lubie.
    • sylwek07 rok temu na Ukrainie-Lwow 13.06.06, 16:44
      bylem tam z osobami starszymi i w zaden sposob nie odczulismy czegos takiego
      jak pogarde dla Nas .Bylo bardzo milo i mile wspominam ta wycieczke .
      • iwo19 Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 13.06.06, 19:31
        Zaczne od radia,piszezsz ze Ci brakuje polskiego radia,tu masz rmffm

        www.abradio.cz/./online-streaming-rmf-fm-28.htm
        klikasz na "bezna kvalita" jezeli slysysz wiadomosc ze wszystkie strumienie
        zajete ,zamykasz okienko i probujesz az do skutku.
        smile
        Ja bez tego radia nie wyobrazam sobie dnia.

        Co do Kijowa,podziwiam Cie za odwage ,Ukraincy maja naprawde inna
        mentalnosc.Mozesz jednak trafic na prawdziwych przyjaciol.Wiem bo i w Polsce i
        tutaj w stanach moj M ciagle ma mnustwo znajomych Rosjan, Ukraincow i Litwinow.
        Po prostu moj M uwielbia ten jezyk chyba ludzie mu tez odpowiadaja.
        Pod Kijowem mieszka jego brat,ma zone Ukrainke,moze dlatego ten sentyment.
        Probowalas znalezc jakies Polki?
        Moze postaraj sie tez zapoznac z matkami z przedszkola,z wlasnego doswiadczenia
        wiem ze tak najprosciej jest poszezyc grono znajomych w obcym miejscu.
        Poza tym sciskam Cie mocno, i rozmawiaj ze swoim M.Moze uda Wam sie jeszcze
        znalezc wspolny jezyk.Pierwsze kilka lat razem(a z wieku dzieci na to wyglada)
        raczej zadko jest latwe.Wiem ze rozmowy a nawet monolog az do bolu ,daje
        czasami upragnione rezultaty.
        Nie zalamuj sie.Cmok
        • gherarddottir Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 01:22
          A ja mam dosyc propagandy jaka ta N. wspaniala i jak wszystko tu jest lepsze niz
          a Ameryce, Indiach, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii itd. Zero obiektywizmu. Jak w
          gazecie przeczytalam pare dni temu, ze Oslo jest najbardziej zielona stolica
          Europy to az zasmialam sie w glos. Najlepsze sa komentarze samych Norwegow pod
          tym artykulem ..wysylaja pana dziennikarza na wycieczke do innego kraju, zeby
          sobie popatrzyl, a nie pisal bzdury. To jest chyba jedyne tak naprawde co mi sie
          tu bardzo niepodoba - propaganda i zadzieranie nosa no i oczywiscie ciagle zle
          mowienie o Szwedach (miedzy innym ze ponoc zazdroszcza Norwegow swieta
          narodowego, a raczej jego obchodow). Wszystko co jest norweskie "jest lepsze".
          Nie moge zniesc tego braku samokrytycyzmu i nie podoba mi sie, ze cudzoziemcy
          uczeszczajacy do studium jezyka norweskiego sa forsowani do spiewania 17 maja
          (swieto narodowe Norwegii) hymnu gdzie padaja slowa "ja, vi elsker dette landet"
          - tak kochamy ten kraj ( kazdy dostaje w lapke tekst po notrwesku i wszyscy
          gremialnie maja spiewac norweski hymn, wiem bo sama to przezylam na kursie
          norweskiego, moi znajomi rowniez). Uwazam, takie wymuszanie spiewania tego za
          brak szacunku do narodowosci tych studentow. O dziwo nie jest to tylko moje
          zdanie, a juz posadzalam siebie o straszny zly zlosliwy jezykowy pazur smile)PPP
          Poza tym nic mnie tu specjalnie nie przeszkadza. Dobre zarobki,flegma, nikomu
          sie nie spieszy,czysta woda i powietrze, dobry system socjalny, ludzie sie
          usmiechaja bez powodu i na ulicy takze jak sie na nich wpadnie, w sklepie panie
          sprzedawczynie pomocne i mile, dzieci nie boja sie doroslych, - moglabym
          wymieniac duzo.smile))
          W Kijowie z checia bym zamieszkala smile
          Pozdrawiam
          • bielinka Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 09:58
            gherarddottir napisała:
            > A ja mam dosyc propagandy jaka ta N. wspaniala i jak wszystko tu jest lepsze
            ni

            Te sprawy na Ukrainie wyglądją inaczej smile Tutaj oni bardzo siebie nie cenią -
            przeginają w druga stronę. Jest wiele rzeczy, które szwankuje, ale sam Kijów -
            centrum to naprawde imponujące miejsce. Są rzeczy, z których mogliby byc
            naprawde zadowoleni i moze nawet dumni, ale nie - wsszystko u nich jest złe, w
            Polsce to sam miód a dalej jeszcze lepiej smile. Troche to jest podobne do
            polskiego podejścia i przyslowia: "swego nie znacie, cudze chwalicie" smile
            Np. jak sie wyjedzie za Kijów to mozesz poczuc co to przestrzeń, choć to
            jeszcze nie stepy. Teren pofaldowany i widzisz daleko daleko pola i takie tam a
            domów nie. I chce CI sie oddychać. ALe wiesz - jak masz to na codzien, to
            widzisz tylko te niezagospodarowane pola i ze wszedzie kurde daleko smile
            Sprzedawczynie w Kijowie zdecydowanie nie sa przyjazne, ludzie się rzadko
            usmiechają - tylko do swoich. Ukraińcy są narodem aspołecznym w szerokim
            znaczeniu. Dbają o swoją rodzinę i o siebie. WIdać to we wszystkim, nawet w tym
            jak parkują samochody. Nieważne czy pieszy bedzie miał jak przejsc albo inny
            samochód zaparkować czy wyjechać - wazny jestem tylko ja. Kiedy zbierałam
            śmieci z piaskownicy zeby mój synek bawił się w miare czystym piasku to
            patrzona na mnie jak na idiotkę. To samo jak zebrałam butelki po piwie
            porozstawiane na placu zabaw - wiesz - dziecko biegnie, potknie sie i moze być
            nieszczęście a to duzo wysiłku nie wymaga. Oni mylsa - to nie moja sprawa, moje
            dziecko sie nie przewróci, ja nie jestem od sprzatania, od rzucania smieci i
            petów tak. Oni są bardzo rodzinni ale strasznie pozamykani w swoich gronach.
            Rodzina - znajomi tak - społecznośc juz nie. Być moze jeszcze koledzy z pracy -
            ale tu nie mam doświadczen. To jest dziwny naród. A, piszesz o norweskiej
            flegmie... ciekawe kto by wygral w tej materii - norwegowie czy ukraincy smile bo
            są w tym swietni.
          • conejito13 gherarddottir:) 14.06.06, 10:04
            gherarddottir napisała:

            > A ja mam dosyc propagandy jaka ta N. wspaniala i jak wszystko tu jest lepsze
            ni
            > z
            > a Ameryce, Indiach, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii itd.

            ooooo! co to to niesmilesmilesmile a my pogode mamy zawsze lepszasmilesmilesmile i wiecej
            sloneczka, i plazki cieplutkie i sangrie, i paelle i owocki morza
            pychoootkasmilesmile acha, i mamy najlepszego Rafa Nadal (w tenisie, na ubitejsmile
          • gosia_t Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 16.06.06, 07:52
            gherarddottir napisała:

            > A ja mam dosyc propagandy jaka ta N. wspaniala i jak wszystko tu jest lepsze
            ni
            > z
            > a Ameryce, Indiach, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii itd. Zero obiektywizmu. Jak w
            > gazecie przeczytalam pare dni temu, ze Oslo jest najbardziej zielona stolica
            > Europy to az zasmialam sie w glos. Najlepsze sa komentarze samych Norwegow pod
            > tym artykulem ..wysylaja pana dziennikarza na wycieczke do innego kraju, zeby
            > sobie popatrzyl, a nie pisal bzdury. To jest chyba jedyne tak naprawde co mi
            si
            > e
            > tu bardzo niepodoba - propaganda i zadzieranie nosa no i oczywiscie ciagle zle
            > mowienie o Szwedach (miedzy innym ze ponoc zazdroszcza Norwegow swieta
            > narodowego, a raczej jego obchodow). Wszystko co jest norweskie "jest lepsze".
            > Nie moge zniesc tego braku samokrytycyzmu i nie podoba mi sie, ze cudzoziemcy
            > uczeszczajacy do studium jezyka norweskiego sa forsowani do spiewania 17 maja
            > (swieto narodowe Norwegii) hymnu gdzie padaja slowa "ja, vi elsker dette
            landet
            > "
            > - tak kochamy ten kraj ( kazdy dostaje w lapke tekst po notrwesku i wszyscy
            > gremialnie maja spiewac norweski hymn, wiem bo sama to przezylam na kursie
            > norweskiego, moi znajomi rowniez). Uwazam, takie wymuszanie spiewania tego za
            > brak szacunku do narodowosci tych studentow. O dziwo nie jest to tylko moje
            > zdanie, a juz posadzalam siebie o straszny zly zlosliwy jezykowy pazur smile)PPP
            > Poza tym nic mnie tu specjalnie nie przeszkadza. Dobre zarobki,flegma, nikomu
            > sie nie spieszy,czysta woda i powietrze, dobry system socjalny, ludzie sie
            > usmiechaja bez powodu i na ulicy takze jak sie na nich wpadnie, w sklepie
            panie
            > sprzedawczynie pomocne i mile, dzieci nie boja sie doroslych, - moglabym
            > wymieniac duzo.smile))
            > W Kijowie z checia bym zamieszkala smile
            > Pozdrawiam



            Dlaczego nikt z moich znajomych nie wmawia mi, ze Norwegia jest najlepsza.
            Pewnie by mi sie lepiej mieszkalao. Jedna z moich szkolnych przyjaciolek marzy
            o przeprowadzce do USA, inna przeprowadza sie wlasnie do Danii. No i moi
            tesciowie tez mi nie mowia, ze Norwegia jest nalepsza, a to bardzo waznewink.

            Co do Oslo to uwazam, ze jest bardzo zielone. Ma wiele pieknych parkow, gdzie
            mozna spedzac czas z rodzina, przyjaciolmi. Wlasnie sie dzis wybieram do
            jednego.

            Chodzilam na kurs norweskiego rowniez. Zapoznalismy sie zarowno z tekstem hymnu
            jak i melodia, ale nikt nie zmuszal nas do spiewania hymnu. I chyba mozna bylo
            nauczycielowi powiedziec, ze nie chcecie spiewac i po sprawie. Przeciez
            pistoletu wam do glowy nie przylozyl i nie kazal spiewac.
            • jan.kran Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 16.06.06, 07:59
              smile))))))))
              Mnie nawet nikt nie wmawia że Norwegia jest najlepsza. Ona po prostu taka jest ,
              najlepsze jedzenie , opieka lekarska , poziom życia.
              Tak uważa jakieś 80 % Norwegów z którymi pracuję.
              Chyba już wolę takie samozadowolenie , zresztą kompletnie nieuzasadnione niż
              polskie malkontenctwo.
              Mieszkam tu dziewięć lat , a poza PL prawie ćwierć wieku więc mam skalę
              porównawczą.
              Kran
              • bielinka Pakowanie 16.06.06, 08:52
                Hej!
                A ja dzis powinnam jakos sensownie zaczac sie pakowac, bo jutro sie
                przeprowadzam do nowego mieszkania... szukam wiec jakis zaleglych zajec zeby
                miec pretekst zeby tego kurna nie robic ...smile Lubie się przeprowadzac - tzn
                lubię sie rozpakowywać i urządzać smile ALe pakowanie to najgorsza katorga ... sad
              • gosia_t Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 17.06.06, 10:28
                Kranie zachecam cie do lektury AftenpostenAften wczorajszego. Norwegowie mowia,
                ze Norwegia wcale nie jest wspaniala. Owszem wspaniala jest dla cudzoziemcow,
                ktorzy tu chca pracowac.
        • bielinka Mam radio!!!!!!!!!!!!!!!! 14.06.06, 11:10
          iwo19 napisała:
          > Zaczne od radia,piszezsz ze Ci brakuje polskiego radia,tu masz rmffm
          > www.abradio.cz/./online-streaming-rmf-fm-28.htm
          > klikasz na "bezna kvalita" jezeli slysysz wiadomosc ze wszystkie strumienie
          > zajete ,zamykasz okienko i probujesz az do skutku.

          Dzieki! Udało się! Udało sie! Dom zaczął życ! CAŁUSY!!!!!!!!!!!!!!!
          • iwo19 Re: Mam radio!!!!!!!!!!!!!!!! 14.06.06, 17:18
            prosze bardzo.smile
            Ja zaczynam dzien wlaczajac je i wylaczam komputer tuz przed snem.Zwariowalabym
            bez muzyki w domu,a tu jest calkiem przyjemna.
            • cuciolo Re: Mam radio!!!!!!!!!!!!!!!! 14.06.06, 17:52
              Dzieki i ja sie podlapalam. Sciagnelam iles stron z radiem online i udalo mi
              sie tylko otworzyc jeleniogorskie.A tu patrz
              iwo19 jestes Wielka!!!!!!!!!!!!!!!!
              • iwo19 Re: Mam radio!!!!!!!!!!!!!!!! 14.06.06, 18:57
                Dzieki,musze schudnac.
                ;0)
                • samo polskie media 15.06.06, 02:37
                  www.radio.com.pl/sluchaj/
                  www.abradio.pl/kategorie-w-eterze-pl-11-0.htm
                  TV platna:

                  www.tvpolonia.com/

                  TV za darmo:
                  odbiornik.com/
                  Wiadomosci,teleekspres i panorama
                  --
                  Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
      • bielinka Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 09:44
        sylwek07 napisał:
        > bylem tam z osobami starszymi i w zaden sposob nie odczulismy czegos takiego
        > jak pogarde dla Nas .Bylo bardzo milo i mile wspominam ta wycieczke .

        No właśnie. Trzeba uczciwie powiedzieć,ze sytuacje nieprzyjemne dla Polaków
        zdarzają się jednak rzadko. I wtedy może powinno paść pytanie kto je
        sprowokował? Jak zwykle wszystkie uogólnienia są krzywdzące. No i jak to jest,
        że przeciętni ludzie to się dogadują a politycy w naszym imieniu juz nie ... smile
        • cuciolo Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 09:48
          A ja powiem tak: jak ciezko sie zyje Polonii na kresach to tylko osoby tma
          zyjace powiedza. Pamietam ze moja matka jadac z wycieczka wiozla zeszyty,
          cukier, make, czekolade. Koszmar. Po wsiach panuje glod nie ma za co wyslac
          dzieci do szkol.
          To jest Europa czy Trzeci Swiat? Inne pytanie ktore mi staje przed oczyma co
          sie wyprawia z Polakami na Bialorusi?
          • bielinka Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 10:09
            cuciolo napisała:
            > A ja powiem tak: jak ciezko sie zyje Polonii na kresach to tylko osoby tma
            > zyjace powiedza. Pamietam ze moja matka jadac z wycieczka wiozla zeszyty,
            > cukier, make, czekolade. Koszmar. Po wsiach panuje glod nie ma za co wyslac
            > dzieci do szkol.
            > To jest Europa czy Trzeci Swiat?

            To prawda. Ukraina a Kijów to dwie różne sprawy. Choc i w Kijowie można się
            przekonać jak ciężko może być. Ja znam właściwie tylko Kijów a Ukrainę z
            wycieczek,więc jest to spojrzenie z tekka spaczone, a przynajmniej wykrzywione
            przez pryzmat bycia "ekspatem".
            Ale o jednej sprawie Wam jeszcze opowiem. Czy wiecie co to jest:
            przedszkole "tygodniowe"? Podobno w Polsce kiedyś tez były. To jest tak, że
            oddajesz dziecko do przedszkola w poniedziałek rano a odbierasz w piątek
            wieczorem ... To nie żarty, w poprzednim przedszkolu Olka tak było - w jego
            grupie była Bogdana, plus minus wtedy 2,5 roku. Rozmawiałam kiedyś z jej mamą -
            samotna matka na dwóch etatach bez rodziny i co ma zrobić? I jeszcze
            szczesliwa, ze takie przedszkole jej udało się znaleźć bo jest ich coraz mniej.
            DOjeżdzała z "niedaleka" - 45 min na matro i dwie marszrutki...
            A wracając jeszcze do Twojego pytania o zycie polonii na kresach, to nie wiem
            czy zyje jej sie gorzej niz rodowitym ukraincom... Co masz na mysli?
            • cuciolo Re: rok temu na Ukrainie-Lwow 14.06.06, 10:19
              Moja mama bedac na tej wycieczce to byl wyjazd sybirakow, spala katem u polakow
              po jakis wsiach bo tak bylo najtaniej. Opowiadala potem ze ludzie nie mieli jak
              poslac dzieci do szkoly bo nie bylo za co kupic butow. Hrywna raczej nie ma
              dobrego kursu a zarabia sie malusko, opowiadala tez ze polacy niechetnie sa
              przyjmowani do pracy, wlasciwie nie ma za co zyc po wsiach
              Mowila tez ze ogromny problem stwarza kanalizacja we Lwowie niezmodernizowana
              od czasow wojennych, ze wody nie ma w godzinach wieczornych itp
              To wszystko sa utrudnienia ktore potrafia naprawde czlowieka dobic i to
              wszystko widziala i rozmawiajac z rodakami. Wrocila zszokowana
              Druga kwestia to czy zyje sie tak tylko naszym ziomkom czy tez ukraincom. Mysle
              ze bieda dotyczy wszystkich a Kijow przy innych miastach to naprawde metropolia
    • sylwek07 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 14.06.06, 11:19
      bielinka i dlatego powinno byc jak najwiecej wymiany wsrod mlodych osob aby
      mogli sami zobaczyc jak naprawde jest .
    • buzial Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 07:53
      Hej wszystkim,
      dolacze sie do dyskusji bo ten watek jest mi bardzo bliski. Bielinku, jak
      przeczytasz o mojej sytuacji, to dojdziesz do wniosku, ze nie masz az tak zle.
      Od ponad roku mieszkam w Chinach i trudnosci z asymilacja tutaj przeszly moje
      nalsmielsze oczekiwania, bo tu jest zycie jak na innej planecie zgola.
      Zacznijmy od tego, ze jestem wysoka blondynka i nie ma bata, bym
      niepostrzezenie wtopila sie w tlum czarowlostch, skosnookich, konusowatych
      Chinczykow. Nieodmiennie, ilekroc wsiadam do autobusu, wchodze do sklepu czy po
      prostu ide ulica, glowy sie za mna odwracaja i ludzie sie gapia jakbym
      conajmniej niebieska skore miala, a nie tylko biala (pocieszam sie, ze nie
      odwaza sie dotknac). Wiec juz na dzien dobry czlowiek czuje sie jak totalny
      odmieniec. Druga bariera nie do przeskoczenia to jezyk - po prostu nie do
      opanowania, bo w chinskim wazne sa tony (czyli melodia jezyka); a poza tym
      sprobujcie sie nauczyc jezyka nie widzac jak sie wyrazy pisze. Tak wiec juz na
      poczatku pobytu polozylam lache na chinski. A bez jezyka czlowiek jest jak bez
      reki - pozostaje pokazywanie palcem i na migi smile No i wreszcie bariera, a
      wlasciwie szok kulturowy. Przed przyjazdem naiwnie sadzilam, ze panstwo srodka
      to uduchowiona kraina Konfucjusza, z tradycjami i kilkutysiacletnia historia. A
      tu ... dziki turbo-kapitalizm, totalna zaglada srodwiska, brak kultury
      osobistej i higieny (hordy wiesniakow zjezdzaja do wielkich miast co dnia za
      praca, plucie, harhanie wszedzie, tony smieci i zebrakow na ulicach). Kraj
      absurdu i chaosu, przy ktorym Polska jawi sie jako wzorzec dobrej organizacji,
      dobrobytu i rozsadku. I przez to wszystko zalatwienie nawet najprostszych spraw
      wymaga tu o wiele energii i staran. Sa dni kiedy zycze chinczykom, by ich
      wszystkich ptasia grypa zdusila... Ale to coraz rzadziej, bo po co sie pieklic,
      jak to i tak nic nie zmieni. Szkoda zdrowia i nerwow. Zaczelam doceniac te
      jasne strony pobytu tutaj - mieszkam nad morzem, wiec owoce morza, ryby i
      generalnie jedzenie jest tu bardzo smakowite; owoce tropikalne, ktore do Europy
      jada pewnie tygodniami, tutaj mozna kupic super swieze, niemal prosto z drzewa;
      piractwo kwitnie tu na calego wiec za grosze mozna kupic najnowsze filmy na DVD
      i muzyke. Z czasem udalo mi sie zdobyc grono znajomych - nawet spotkalam pare
      osob z Polski, wiec mam do kogo buzie otworzyc. No i internet to super sprawa,
      slucham sobie polskiego radyjka (chociaz poranna audycja Trojki wypada tu w
      poludnie smile i musze koniecznie wyprobowac strone z telewizja, ktora tu ktos
      wczesniej polecal. Dzieki za info,
      Tak wiec jak bedzie wam zle tam gdzie jestescie, to pomyslcie sobie o mnie
      biednej, ktora czuje sie tu jak totalny dziwolag i w miejscowym jezyku ani me
      ani be smileTo jest dopiero nieprzystosowanie co sie zowie smile))
      Pozdrawiam was emigrantow i emigrantki bardzo cieplo,
      nie dawajcie sie smutkom,
      • triskell Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 08:12
        Buzial, a jak to się stało, że tam wylądowałaś?

        Witaj na forum i pisz często, bo państwo środka dla większości z nas jest
        cokolwiek egzotyczne, więc Twoje spostrzeżenia są tym bardziej interesujące smile.
        • buzial Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 08:35
          Jakie fajne miejsce to forum, takie przyjazne pogaduszki kobitek na obczyznie:-
          )
          Ja tu wylądowalam bo moj jeszcze-nie-maz dostal tu kontrakt na 3 lata no i tak
          tu sobie mieszkamy juz prawie poltora. Mialam podobne poczatki jak Bielinek -
          on pracoholik, w pracy po 12 godzin, w domu dodatkowo wieczorami i w weekendy
          przed kompem ale tez pracujac, zero znajomych i za duzo czasu na myslenie. Ale
          teraz sprawy sie wyprostowaly i pobyt tu jest coraz bardziej znosny. Mam tylko
          nadzieje, ze nie zaczne harhac i pluc na ulicy w Polsce jak pojade w odwiedziny
          w lipcu wink
          • triskell Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 08:46
            Aha, czyli nie jesteś tam na stałe. W takim razie super doświadczenie, które
            będziesz pewnie wspominać jako wiekowa staruszka, drżącymi rękoma przeglądająca
            rodzinny album (na ekranie komputera ;-P). A jak z podróżami, udało Ci się
            trochę Chin zobaczyć? Rozmawiałam kiedyś z dziewczyną, która przez kilka
            miesięcy była w Pekinie i ona twierdziła, że przez większość czasu praktycznie
            uwiązana była w hotelu, gdyż tabliczki z nazwami ulic były w nie znanym jej
            języku/alfabecie, nikt nie mówił po angielsku (więc o drogę zapytać się nie
            dało), wszystkie ulice dla osoby nie wtajemniczonej wyglądały podobnie i po
            prostu bała się, że się zgubi. Mówiła też, że wyjazd nie był bynajmniej okazją
            do skosztowania pysznych dań chińskiej kuchni, bo w hotelu serwowano potrawy
            europejskie, a "na mieście" jedzenie sprzedawane z budek lepiło się od brudu. Z
            tym, że to wszystko było co najmniej 10 lat temu, zmieniło się coś w tej
            kwestii? Piszesz o owocach morza, a jak z tym, co tradycyjnie uważamy za
            "chińską kuchnię", czyli wszelakimi słodko-kwaśno-pikantnymi potrawami? A może
            podzielisz się w wątku kulinarnym jakimiś chińskimi przepisami (ze składników
            dostępnych poza Chinami)? smile
          • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 08:47
            Witaj!
            WIdze ze sie rozumiemy jak malo kto! smile Nie zebym nie znalazla na tym forum
            zrozumienia, ale rzeczywiscei Twoja sytuacja mnie pocieszyła smile Bo tak to
            czulam sie wiesz - wszyscy sie jakos odnajdują a ja jakas wybrakowana bo nie sad
            A tu taka bratnia dusza big_grin Rozumiem ze nie pracujesz? I nie masz dzieci? Pisz
            kiedy tylko zechcesz! Jak bedziesz mialakiedys wyjątkowo kiepski nastroj to
            mozemy sie nawet "policytowc" big_grin.
            Jeśli chodzi o nawyki z krajów w którym mieszkamy, to mój mąz zaczyna w Polsce
            jeżdzić jak Ukrainiec, a teraz ma jeszcze samochód na ukraińskich numerach ...
            strach sie bac ...big_grin
            • bielinka CUdny dzień! 15.06.06, 08:51
              Wczoraj cały dzień lało. Dziś wygląda, że tez będzie. Mąż wyjechał do Lwowa na
              dwa dni. WIęc... nie będę udawać ze sie do czegokolwiek mobilizuję big_grin.
              Usadowiłam się w łózku dziecka - tylko w jego pokoju jest DVD, oglądam "Kiedy
              Harry spotkał Sally", jem nalesnika z jabłkami i buszuję po forum smile
              Pozdrawiam złośliwie lud pracujący smile
              • triskell Re: CUdny dzień! 15.06.06, 08:54
                Ja akurat jestem w tej chwili ludem farbującym włosy i umilającym sobie czas
                przy komputerze w oczekiwaniu na czas spłukiwania farby, ale też pozdrawiam. Z
                miejsca, gdzie deszcz pada przez ok. 300 dni w roku (dzisiaj padał) ;-P.
                • gherarddottir Re: CUdny dzień! 15.06.06, 08:54
                  Triniu a ktora to u Ciebie godzina?
                  • triskell Re: CUdny dzień! 15.06.06, 08:56
                    Północ dochodzi smile.
                • agniecha_r Re: CUdny dzień! 15.06.06, 12:53
                  Oj...wlasnie tak sobie mysle, czy Bellingham przywita mnie deszczem czy moze dla
                  odmiany...sloneczkiem? wink Zauwazylam jednak u siebie, ze jak R. mowi, ze dzisiaj
                  znowu pada, stwierdzam, ze to normalne i nawet troche teskno mi do tej pogody wink
              • gherarddottir Re: CUdny dzień! 15.06.06, 08:54
                bielinka napisała:

                > Wczoraj cały dzień lało. Dziś wygląda, że tez będzie. Mąż wyjechał do Lwowa na
                > dwa dni. WIęc... nie będę udawać ze sie do czegokolwiek mobilizuję big_grin.
                > Usadowiłam się w łózku dziecka - tylko w jego pokoju jest DVD, oglądam "Kiedy
                > Harry spotkał Sally", jem nalesnika z jabłkami i buszuję po forum smile
                > Pozdrawiam złośliwie lud pracujący smile

                smile))))) nalensiki to mjoa pasja, ale jestem na diecie wic musze obejsc sie smakiemsmile
                Tego filmu niestety nie jestem w stanie zdzeirzyc probowalam 3 razy i nie daje
                rady.....wydaje mi sie niestety straszliwie nudny.. ale ja chyba w ogole mam
                dziwne gusta. Milego dnia dla Was wszystkich - u nas zapowiada sie upal, a ja
                dzis spotkam sie z bardzo mila Polka, nowa na "mojej wsi" smile))wreszcie ktos do
                gadania po polsku bo tu gdzie mieszkam nie ma Polakow...
                • bielinka Re: CUdny dzień! 15.06.06, 09:11
                  gherarddottir napisała:
                  > Tego filmu niestety nie jestem w stanie zdzeirzyc probowalam 3 razy i nie daje
                  > rady.....wydaje mi sie niestety straszliwie nudny.. ale ja chyba w ogole mam

                  Oglądam go pierwszy raz smile JAk dotrwam do konca to CI powiem,czy warto podjąc
                  trud czwartej próby smile
            • gherarddottir Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 08:52
              hej Buzial, witaj na forum. Ja osobiscie mam dosyc bliskie kontakty z Chinkami i
              Chinczykami ( mam dwie dobrego kolezanki stamtad). Sa troche "dzikie" to fakt -
              totalnie inna kultura, ale takze obydwie bardzo przyjacielskie i otwarte.
              Niestety zycie w Chinach dla Chinczykow jest duzo trudniejsze niz nam sie
              wydaje. Pozdrawiam
              • ewelinka202 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 09:11
                ja mieszkalam z 2 chinkami w akademiku, w tym samym pokoju, bron cie panie boze
                takie towarzystwo przez miesciace!
                jedna non stop pierdziala i byla z alkoholikiem o 25 lat starszym!
                druga studiowala muzyke, jak nie grala, to spala...
                sorry, ze schrzanilam watek, juz nie bede, ale chcialam sie podzielic
                doswiadczeniami z chinska "kultura"smile
                • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 09:20
                  ewelinka202 napisała:
                  > sorry, ze schrzanilam watek, juz nie bede, ale chcialam sie podzielic
                  > doswiadczeniami z chinska "kultura"smile

                  NIe schrzaniłaś wątku big_grin On ma właśnie taką ideę big_grin
              • buzial Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 09:23
                gherarddottir, to prawda, ze lud chinski zyskuje przy blizszym poznaniu.
                Wlasciwie wszyscy tubylcy, z jakimi mam blizszy kontakt sa bardzo przyjazni i
                mili.
                W Dalian dzis wreszcie wyjrzalo slonko, bo wiosna bardziej tu przypomina
                jesien - deszcze, mgly i czarne chmury. Ale dzis sie przetarlo na niebie.

                Bielinku, zgadza sie - dzieci jeszcze nie mam, jeszcze-nie-maz wyjechal do
                Austrii na 2 tygodnie wiec jestem sama na wlosciach i robie sobie odpoczynek od
                gotowania i sprzatania. Prace mialam, nawet fajna, w szkole kanadyjskiej, ale
                zmienily sie przepisy i nie moge oficjalnie tam uczyc poniewaz angielski nie
                jest moim pierwszym jezykiem (troche to frustrujace, jak porownam swoje 10-
                letnie doswiadczenie w nauczaniu z zerowym doswiadczeniem innych nauczycieli,
                dla ktorych to jest pierwsza praca). No ale z tutejszym systemem nie wygram. Na
                szczescie mam troche zajec prywatnych wiec wypelnia mi to troche czas i mam
                okazje wyjsc do ludzi smile Wlasnie powinnam leciec na zajecia wiec wylaczam sie
                na razie
                Pa pa
                • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 09:28
                  No bo posiadanie dziecka zawsze jest jakims parawanem głownie dla siebie smile Ze
                  niby jest zawsze cos do zrobienia - pranie posprzatanie zbawek albo cos
                  takiego... gorzej jak dzieckao caly dzien spedza w przedszkolu... ALe chociez
                  wiesz ze dwa razy w ciagu dnia wjdzisz z domu big_grin
                  • bielinka Filem swietny... 15.06.06, 10:11
                    ... ale faktycznie wymaga specyficznego podejscia do zycia smile Teksty o
                    relacjach w zwiazkach bolesnie prawdziwe i chyba nie kazdy jest na nie gotowy :-
                    )
                  • buzial Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 13:23
                    Zazdroszcze ci dzieciaczka i drugiego w drodze, bo jest to spelnienie w zyciu
                    osobistym. Poza tym to wazna zyciowa rola. A u mnie ze spelnieniem licho -
                    zawodowo chcialam uciec od uczenia, ale wlasciwie tylko to moge tu robic,
                    prywatnie na razie nie planujemy dzieciaczkow, bo w Chinach strach, a poza tym
                    jeszcze-nie-maz jest zawalony robota i nie mialby teraz glowy do berbecia. Wiec
                    jakby nie patrzyl - zastoj. No ale czyms trzeba sobie czas zapelnic. Na razie
                    wciagnelo mnie to forum i buszuje sobie po watkach. Bardzo mily tu klimacik :-
                    )))
                    • asia.sthm Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 13:27
                      Na wszystko przyjdzie swoj czas - nie ma co sie stresowac ino wykorzystywac
                      okazje do tego na co pozniej nie bedzie szansy.
                      smile)
                    • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 14:11
                      buzial napisała:
                      > Zazdroszcze ci dzieciaczka i drugiego w drodze, bo jest to spelnienie w zyciu
                      > osobistym. Poza tym to wazna zyciowa rola. A u mnie ze spelnieniem licho -

                      NIe przesadzajmy z tym spełnieniem uncertain To przede wszystkim cięzka fizyczna
                      praca smile Pozatym ciągle tysiąc rozterek i pytań bez odpowiedzi od: czy go nie
                      za ciepło/zimno ubrałam? do: moze za mało dbam o jego rozwój fizyczny/umysłowy?
                      itd. smile Kocham swojego Olka, który ostatnio z uporem maluje "pawie" w jego
                      mniemaniu oczywiscie smile, ale bycie rodzicem to dla mnie jedna wielka
                      niepewność czy robie tak jak powinnam. Kocham np. jak lekarze stawiają mnie
                      przed dwoma przeciwstawymy teoriami jak powinnam dbać o nózki mjego syna i
                      wybrać muszę ja... I naprawde nie pretenduje do bycia "idealną mamą"... ALe to
                      fakt - daje to jakieś zajęcie i często kupę radości smile Teraz przezywam
                      dylematsurprisedlek a maluch? Jak robic zeby nie przestał się czuc kochanym, jak robić
                      zeby nie czuł sie pominięty itd. Ja teorie na ten temat juz znam, ale ciekawa
                      jestem jak mi wyjdzie praktyka smile Tak, ze bycie rodzicem to cholernir ciezka i
                      fizycznie i psychicznie robota. Ufff...
          • mon101 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 15.06.06, 10:24
            Buzialu, rozumiem cie bo bylam w Chinach i na Taiwanie gdzie moj brat mieszkal
            wiele lat.On jednak nauczyl sie jezyka, studiowal najpierw w Pekinie a potem
            chodzil juz pracujac na rozne kursy uniwersyteckie dla cudzoziemcow. Pomysl
            jakie masz mozliwosci!
            • bielinka Włamanie na śniadanie ... 15.06.06, 11:21
              ... to dopiero nuda... Mam jeszcze "piknik pod wiszaca skałą" big_grin
              • triskell Re: Włamanie na śniadanie ... 15.06.06, 11:41
                bielinka napisała:
                > Mam jeszcze "piknik pod wiszaca skałą" big_grin

                Piknik bardzo lubię. Taki eteryczny, nierealny, dziwny. No i te dziewczyny
                niektóre są śliczne w tych swoich białych, powiewnych sukniach smile.
                • gherarddottir Re: Włamanie na śniadanie ... 15.06.06, 11:43
                  Piknik pod wiszaca skala jest jednym z moich ulubionych filmow....smile)
                  • triskell Re: Włamanie na śniadanie ... 15.06.06, 12:01
                    gherarddottir napisała:
                    > Piknik pod wiszaca skala jest jednym z moich ulubionych filmow....smile)

                    No bo, jak sama nazwa wskazuje, "Piknik..." jest pikny big_grin.
    • bielinka Scena z orgazmem w knajpie! :D 15.06.06, 09:25
      Uwielbiam te scenę! DO tej pory tylo to znalam z tego filmu smile
      • buzial Re: Scena z orgazmem w knajpie! :D 15.06.06, 17:10
        Och dziewczynki,
        jak wam zazdroszcze - u was pewnie jest dopiero pozne popoludnie, a tu u mnie
        juz ciemna glucha noc 11.00. Caly dzien zlecial i pora do wyrka sie zwijac. A
        tak sie wczytalam w to forum, ze az szkoda sie wylogowac. Jak to milo
        zardzewialy jezyk polski odswiezyc. Super wciagajaca lekturka, bije na glowe
        mojego ukochanego Stephena Kinga smile
        • buzial Nowy dzionek :-) 16.06.06, 04:08
          Otwieram oko dzis rano, a tu za oknem sceneria z kategorii "wybryki natury".
          Ciemno, choc oko wykol, bez swiatla nic nie widac, czarne chmury klebia sie na
          niebie, grzmoty i blyskawice, deszcz zacina wielkimi kroplami, a wiatr jest
          taki, ze krzesla na balkonie zmiotlo do jednego kata. No i to ma byc lato, ja
          sie pytam? Ale w moich okolicach w sumie to regula, ze przelom wiosny i lata to
          najbardziej deszczowo-burzowo-niemal-jesienny czas, za to jesien jest
          przecudna - dluga, ciepla i sucha.
          Mam nadzieje, ze was dzis przywita slonko,
          Milego dnia smile))
          • jan.kran Re: Nowy dzionek :-) 16.06.06, 07:39


            *dzis spotkam sie z bardzo mila Polka, nowa na "mojej wsi" smile))wreszcie ktos do
            gadania po polsku bo tu gdzie mieszkam nie ma Polakow...

            -------
            • jan.kran Re: Nowy dzionek :-) 16.06.06, 07:46
              Pozdrawiam nowe koleżanki na forumsmile))
              Kran
              • kropkacom Szczęśliwa jestem 17.06.06, 17:15
                Ja od pół roku mieszkam w Republice Czeskiej.Mam męża i dwoje dzieci.Dobrze mi
                tu.Do tego stopnia że nie chce mi się jeździć do Polski.Żyje się tu
                spokojnie.Ludzie mili.Kraj piękny.Polecam gorąco :}}
                • pampeliszka Kropka 20.06.06, 22:14
                  Musi byc cos w tych Czechach takiego, ze tu sie dobrze zyje. Moze to kwestia
                  taniego piwa...
                  Twoj maz jest Czechem czy Polakiem?
                  My przyjechalismy tu tylko na 3 lata w zamierzeniu, zeby urodzic dziecko i
                  odchowac (ma juz 14 m-cy), ale zostajemy na jeszcze jeden rok i zobaczymy, co
                  dalej. Do tej pory nie pracowalam tu, teraz zaczynam hledac pracy powoli,
                  zobaczymy, jak to bedzie.
    • iwo19 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 17.06.06, 17:17
      Witajcie nowe zagramaniczne Polki!
      Dzisiaj mam piekny sobotni poranek w krainie Lincolna,bedzie pewnie tak jak
      wczoraj okolo 35 stopni Celcjusza.
      Co to Chin,to moja maloletnia corka przyjazni sie praktycznie tylko z
      Chinkami.Dzisiaj wymyslila sobie ze zaprosi na noc 5 z nich.Bede wiec miala
      male Chiny u siebie w duzym pokoju.Zamiast "chinszczyzny" beda jadly polski
      rosol, i sos z indyczych zoladkow.
      Zauwazylam ze amerykanskie dzieci nie lubia naszego jedzenia,a chineczki
      (strasznie sympatyczne dzieci) wymiataja wszystko z talerza i prosza o dokladke.
      Zaznaczam ze bidne nie sa , jedza wiec ze zdrowej ludzkiej ciekawosci.
      Sa zawsze rozesmiane ,rozgadane i bardzo mile.Moze dlatego moja Ewcia wybrala
      ich towarzystwo.Tylko niektore amerykanskie kolezanki potrafia odpowiedziec mi
      na "dzien dobry" lub zagadac na rozne tematy.
      Jeden minus przyjazni z Chinkami.Nie maja czasu,ciagle sa na zajeciach z
      muzyki,letnich szkolach ,kursach itp.Nie zawsze tez maja pozwolenie na spanie u
      kolezanek lub wspolne wyjscia do kina.Mysle, z tego co mowi moja Ewa,ze rodzice
      robia dla niej wyjatek bo bardzo ja lubia.
      A ja rosne...wink
    • sylwek07 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 17.06.06, 18:00
      witaj kropkacom
      a gdzie mieszkasz w Czechach?bo bylem w Czeskim Cieszynie no i Ostrawie na pare
      minut.Faktycznie ladny kraj smile
      • kropkacom Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 20.06.06, 13:01
        Mieszkam w Brnie.Warto tu przyjechać bo to piękne miasto.Dobra baza
        wypadowa.Niedaleko Wiedeń i Bratysława.PA
    • derka1 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 18.06.06, 00:31
      Spodobal mi sie ten watek, bo ja tez jestem nieprzystosowana.
      W dobrobycie albionskim mieszkam juz 13 lat i nie ma dnia zebym nie myslala o
      powrocie. Zastanawiam sie czasami czy to moze nie z przekory, bo na co dzien,
      ciagle - w zyciu czy w internecie - wysluchuje hymnow pochwalnych na czesc
      wyspy. Rzeczywiscie - zycie jest tu latwiejsze, ludzie byc moze przyjazniej do
      siebie nastawieni i dostep do pieniadza a przez to do dobr konsumpcyjnych -
      jakby na wyciagniecie reki bo bezrobocie niewielkie.
      Ale czy to od razu raj? Osobiscie watpie.

      Przy zyciu utrzymuje mnie polska telewizja i radio i czeste wakacje z kraju.

      No, powiedzialam co chcialam i od razu mi lepiej smile
      Pozdrawiam.
      • jan.kran Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 18.06.06, 03:34
        Najlepszą przyjaciółką mojej córki jest Chinka. Mocno znorweżona ale z
        korzeniami w Szanghaju. Mówi dwoma chińskimi dialektami ale nie pisze i ma w
        planie pojechać na rok do Chin żeby to zmienić.
        Jest bardzo dobrze wychowana i zjada wszystko co Jej się podasmile Ostatnio miałam
        tremę bo zaserwowałam Jej danie chińskie:_)
        Litościwie nie komentowała i zjadła porcję jak chłop od kosysmile Z dokładką.
        Kransmile
        • buzial Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 18.06.06, 12:46
          Tu w Czajnie ludzie maja dosc osobliwe przysmaki, takie jak kurze i kacze lapki
          (stopy z pazurami), kacze jezyki, swinskie ryjki, no i najwiekszy cymes to
          kurze i rybie glowy. Czasem przy stole jest niemal bitwa, kto ma zaszczyt zjesc
          glowe. My sie z jeszcze-nie-mezem do tej walki nie wlaczamy, wiec pewnie
          dlatego Chinczycy lubia z nami biesiadowac - konkurencja jest mniejsza smile))
          • ewelinka202 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 20.06.06, 12:48
            jak mieszkalam z jedna z chinek, to mialam okazje poznac troche ich kuchnie...i
            chodz uwielbiam ja, to z przysmakow typu "suszone mieso" zrezygnowalam i jak
            przychodzil moj M (wtedy jeszcze nie M) do mnie, to jemu to wciskala...
            Boze, co on sie z tym nameczylsmile
            a odmowic mu glupio bylo i wolil to w buzi pol godziny metolic zamiast
            powiedziec "nie"
            sam winnysmile))
            od tej pory zero z jego towarzystwa u chinczykasmile))
      • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 20.06.06, 10:17
        derka1 napisała:
        > Spodobal mi sie ten watek, bo ja tez jestem nieprzystosowana.
        > W dobrobycie albionskim mieszkam juz 13 lat i nie ma dnia zebym nie myslala o
        > powrocie. Zastanawiam sie czasami czy to moze nie z przekory, bo na co dzien,

        Hej! Witam witam! No własśnie - dobrze nam a nie do końca ... Jakieś wybredne
        jestesmy nie ? smile
        Mnie tez materialnie sie zyje lepiej niz w Polsce, ale kurde nagle okazuje sie
        ze banał pt. "pieniądze to nie wszystko" jest czasem prawdziwy smile Widocznie
        nie jestesmy "kosmopolitkami" ani "obywatelkami świata" tylko w duszy jesteśmy
        po prostu Polkami smile I dobrze, jak mówi moja Mama: "takich ludzi ziemia też
        pomieści".
        Ja dzis będę narzekać na Kijowski system wodociągowy - u nich jest tak ze raz w
        roku wyłączają ciepła wodę na 2 (teoretycznie) tygodnie. W poprzendim
        mieszkaniu mielismy wode na gaz - czego ogólnie nie znoszę, ale dzieki temu
        zapomniąłam o tej przerwie. A w nowym mieszkanku (zresztą cudnym)
        jest "normalna" woda... Mieli włączyć wczoraj, ale ... to Ukraina. Jakbym nawet
        zadzwoniła do administracji i zapytała co jest i chciałą opieprzyc to by nie
        zrozumieli o co mi chcodzi smile
        • balamuk Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 20.06.06, 15:08
          Bielinko, w dole jestem i nawet pisac mi sie nie chce, ale zdopingowaly mnie
          Twoje (pardon, kijowskie) wodociagi... Nie wiem, czy to pocieszajace, ale w
          Bukareszcie taka sama zabawa, co roku w lecie jakis kretynski przeglad
          generalny trwajacy tygodniami, piecyka gazowego nie mam, na szczescie odcinaja
          te wode w roznych terminach w poszczegolnych dzielnicach. Czyli my do
          znajomych, znajomi do nas... Powiedzmy, ze sprzyja zaciesnianiu wieziwink
          A poniewaz sie nie przedstawilam (przepraszam) - siedze w tym Bukareszcie od 12
          lat, pracuje, chowam dzieci i za Polska tesknie jak zapozniony w rozwoju
          Latarnik. Bardzo sie ciesze, ze odkrylam to forum, jestescie wielkie!
          • cuciolo do Balamuk... 20.06.06, 17:06
            Napisz kochana o zyciu w Bukareszcie troche. Ja sam mam szwagierke Rumunke ale
            to mloda dziewczyna i nie za bardzo chce opowiadac. Jest jakas Polonia?
            Wiem ze na Bulowinie sa wsie polskie ale nic poza tym.
          • bielinka Hej balamuku! 20.06.06, 21:50
            Czyli Kojów wyjątkiem nie jest w tych swoich prechistorycznych metodach
            sprawdzaia wodociągów smile Całkiem to okazuje się być pocieszjące smile Tutaj niby
            tez w różnych częściach miasta w różnymczasie,tylko jakoś tak CI najbliżsi
            znajomi też kurde w centrum sad Dziś zagotowalam gar wody i się jakoś umyłam.
            Dziecku tez zaserwowałam taką kąpiel - było w szoku że tak malo wody ale
            jednoczesnie zafascynowanesmile. Nigdy nie byłam w Rumunii ale i nie pomyslalabym
            ze nawet tam nas moze zaprowadzic zycie... Zawsze mam ją za jeszcze bardziej
            dziką (przepraszam jesli nieslusznie) nie kraje "post". A czesto bywasz w
            Polsce? Ale chyba Rumunia to dosc cieply kraj? Jak długo trwa zima i czy jest
            bardzo up...iwa? Pisz czasem mimo dola smile A na dola najlepsze jest dostac
            bukiet uscisków co też niniejszym CI przesyłam! A jak propaguje to forum -
            musztardówka też nie zaszkodzi wink
            • asia.sthm Re: Hej balamuku! 20.06.06, 21:57
              > musztardówka też nie zaszkodzi wink
              mie musi byc czysta ,aby pelna byla !!
        • derka1 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 20.06.06, 22:17
          A to ja takie cudo pamietam z Polski, z lat 80tych. W B. gdzie mieszkalam,
          zawsze przez caly lipiec albo sierpien, nie pamietam juz dokladnie, nie bylo
          cieplej wody. 2 tygodnie przy tym to pryszcz smile))))
          Pozdrawiam smile

          P.S. A mnie sie wydaje, ze na Ukrainie mieszkaloby mi sie jednak lepiej niz w
          UK. Chyba bardziej mi odpowiada wschodnia mentalnosc, chociaz czesto jest
          taka "rozbabrana".
          • bielinka No wiesz derka 1 ... 20.06.06, 22:30
            ... te dwa tygodnie to teoria ... np. teraz to od poniedzialku juz miala byc
            ciepla woda ale jest wtorek noc a tu w kranie zimno ... smile
            To prawda ze mentalnosc (i np.kuchnie) mamy podobną, ale "rozbabranie" jest
            straszne!!!!!!!! Jednak Polska (ja mieszkam w Wawie) to juz prawie zachod jesli
            chodzi o pewne sprawy czy zachowanie, a tu jeszcze daleko daleko ... Nie zebym
            byla zakochana w zachodzie jakos strasznie, ale do pewnych "standardów" sie
            człek przyzwyczaił.
          • bielinka A tak a propo wodociągów... 20.06.06, 22:32
            Juz mamy dwa miasta (kraje?) gdzie wymyslają takie cudo, zeby sprawdzić
            szczelność (?) wodociągów - u kogoś jeszcze? I chodzi o czasy współczesne. CO
            było a nie jest ... to mozna powspominac smile
          • olvi Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 22.06.06, 12:16
            ooo, ja takie cos tez z Polski pamietam, tyle ze z lat 80. i (chyba?) samego
            przelomu 80/90. Wylaczali wode rowno rok w rok, zawsze teoretycznie na 2
            tygodnie, zawsze w polowie lipca i ZAWSZE trwalo to dluzej niz te dwa
            tygodnie...
    • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 22.06.06, 11:19
      Jak milo w sumie,ze wątek się nie rozwija big_grin Znaczy to, ze nam w większości
      dobrze! I niech tak zostanie AMEN!
      • balamuk Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 22.06.06, 18:51
        No i masz, zezarlo mi! Dziekuje wszystkim, poczulam sie usciskana i troche
        jakby ten dol plytszywink Wyszlo mi, ze brak cieplej wody i tak lepszy, niz
        deprecha. A teraz Bukareszt zaczal sie topic i zimna woda bedzie ciepla, i
        bedziemy tesknic do prawdziwej zimnej, nie dogodzi... Ja tez sie topie
        powolutku.
        Miasto dziwaczne, przemieszane ladne z brzydkim do tego stopnia, ze czasem to
        ladne trudno dostrzec. A czasami sie nie chce. Perelki i kupa dziadostwa,
        piekne parki i smieci, monstrualne korki, zestresowani ludzie i brak centrum -
        to ostatnie najbardziej mnie chyba drazni, cholera, z Krakowa jestem! A
        najblizszy sensowny rynek mam w Braszowie, 200 km stad!!!
        Ha ha, pomyslalam sobie, ze dla Rumunow to Ukraina jest egzotyczna i dzika...
        Trzymajcie sie, jako i ja probuje, jak sie troche ochlodzi, moge Wam jeszcze
        cos o Rumunii napisac. Pa (tu wszyscy tak do siebie mowia, dostojni politycy i
        profesory unniwersyteckie tez...).
        • asia.sthm Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 22.06.06, 20:06
          Balamuku smile)) czasami zzera. Dluzszy tekst nalezy zawsze skopiowac myszka zanim
          sie wysle i zobaczyc czy sie wysle. Jesli technika da ciala to masz w myszce
          tekst skopiowany i powtorzysz sobie proceder bez uzywania wyrazow wink)
          Doswiadczenie mnie nauczylo i dlatego madra udaje.

          Pisz nam o Rumunii, bo ostatnia nasza korespondentka dawno nam zginela sad(, ale
          wiem ze zyje na innym forum.
          Ty zagrzej u nas na dlugo.
          Sciskam , bo sciskania nigdy zanadto.
          • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 26.06.06, 10:45
            no tak, watek nieco podupadl a ja wlasnie chcialam sobie ponarzekac!

            a moze jest mi zle bo jestem w Polsce?? wink chcialabym czegos nowego, innego,
            nowych doswiadczen, zeby sie cos dzialo!
            generalnie to nie wiem co moze byc przyczyna. objawia sie natomiast brakiem
            checi do czegokolwiek. tumiwisizmem polaczonym z placzliwoscia. kurna... nie
            jest to jeszcze jakies ekstremalnie ostre stadium wink ale ja to czuje.

            wpienia mnie moja praca ktora ogolnie jest calkiem ok. ale jak pomysle rano po
            przebudzeniu ze znow mam tu przyjsc...
            wpienia mnie moj luby ktory po milym przytulanku wlaczyl sobie mecz w tv
            rujnujac tym samym cala tmosfere...
            wpienia mnie ze nie mam sily na dzialanie. moglabym tylu osobom pomoc, moglabym
            tyle kotow wyratowac, moglabym nawet isc na koncert mojego ulubionego zespolu.
            ale jak sobie pomysle ze cos musze zrobic w tym kierunku to mi sie odechciewa...

            wpienia mnie ze ciagle nie moge sie zdecydowac czy miec dziecko - czasem jestem
            zupelnie za a nastepnego dnia jestem juz zupelnie przeciw. zwariowac mozna.
            wpienia mnie ze pozyczylam przyrzadzik do cwiczen i przez ostatni tydzien
            mialam okres wiec i tak nie cwiczylam a teraz to mnie sie juz zupelnie nie
            chce...
            no to jak tak obiektywnie na to spojrzec, to chyba wpienia mnie wszystko wink)))?
            no nie, koty mnie nie wpieniaja.

            a moze ja potrzebuje urlopu?
            • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 27.06.06, 13:39
              melba_piszczykowa napisała:
              > no to jak tak obiektywnie na to spojrzec, to chyba wpienia mnie
              wszystko wink)))?
              > no nie, koty mnie nie wpieniaja.
              > a moze ja potrzebuje urlopu?

              Ewidentnie potrzebujesz urlopu wink ALe bez kota bo w tedy tez zaczną Cię
              wpieniac smile Kochana! Znamy taki stan. Jesli masz mozliwosc to rzeczywiscie
              rzuc to w diably i wez sobei urlop i np. polez caly dzien bez wyrzutów
              sumienia. Powiedz sobie ze dzis - NIC NIE MUSZISZ NAWET DLA SIEBIE smile Ja
              uwazam, ze w takim nastawieniu jak Twoje nalezy sobei pozwolic na akceptacje
              tego ze nic mi sie kurn anie chce, nie ma co na sile sie zmuszac do aktywnosci.
              Czasem i mozg i cialo chca nic nie robic! Potem moze Ci sie zachce smile W kazdym
              razie pozdrawiam CIę serdecznie - Twoje pretensje do faceta o mecz sa jak
              najbardziej uzasadnione smile Sciskam!
              ps. A moze juz jestes w ciazy smile ?
              • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 27.06.06, 14:45
                hihihihi tego mi trzeba wink
                wlasnie obmyslam jak to zrobic zeby od poniedzialku tydzien
                poleniuchowac smile))))))
                to sie niestety wiaze z tym ze w tym tygodniu trzeba troszke przysiasc faldow w
                pracy zeby nie bylo zaleglosci, ale taka motywacja czyni cuda wink

                no raczej nie jestem, dopiero co mi sie okres skonczyl smile myslalam ze to od
                tego te humory ale sie okazalo ze okres poszedl won a humory zostaly...

                dzieki bielinka smile)))
                • bielinka Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 27.06.06, 16:48
                  melba_piszczykowa napisała:
                  > no raczej nie jestem, dopiero co mi sie okres skonczyl smile myslalam ze to od
                  > tego te humory ale sie okazalo ze okres poszedl won a humory zostaly...

                  No wiesz tego ... ten okres to czasem moze byc zmyła smile Moja kolezanka ufając
                  okresowi dowiedziała sie ze jest w ciązy jak była w 4 miesiącu smile Zle się
                  czula i zaczela myslec ze ma raka, ale ciąza???? przeciez miała okres big_grin
                  Napedziłam stracha ? ;D
                  • asia.sthm Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 27.06.06, 18:06
                    ha ha moja kolezanke kiedys tak lekarz na wrzody zoladkowe leczyl chyba przez
                    piec miesiecy , ze zmartwienia az umarl jak sie okazalo ze to byla dobrze
                    noszona miesiaczkowa ciaza.
                    Dolozylam stracha? ;D
                    • jan.kran Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 27.06.06, 22:10
                      Ja sie zorietowalam ze jestem w ciazy w czwartym miesiacusmile))
                      Ginekolog usilowal zrzucic mnie ze schodow jak sie pojawilamtongue_outPP
                      Junior wyrosl na slicznego chlopczyka.
                      Kransmile))))
                    • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 08:49
                      a jak on wykoncypowal ze to byly wrzody?? ciekawam strasznie???
                      • asia.sthm Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 09:39
                        niestety nikt juz sie nie dowie, bo on umarl prawie w tej samej chwili kiedy
                        sie dowiedzial ze to jest zdrowa normalna ciaza . Moja kolezanke pobolewal
                        brzuch i miala mdlosci zaraz po posilkach a nie rano. Cos tam jeszcze pewnie
                        jej dolegalo... spodniczka nie chciala sie dopinacwink))
                        Panicz "Randal" w cudowny sposob przeobrazony z tych wrzodow, ma dzis juz okolo
                        trzydziestki i zdrowo nadal sie chowa. smile)))

                        Melbus jak nie jestes w ciazy to juz cie nie bedziemy straszyc, ale jest cala
                        masa ludzi na tym swiecie z miesiaczkowych ciazy, z niewidocznych dla otoczenia
                        ciazy, z niezauwazonych przez same noszace je ciazy.
                        Niespodziewanki sie zdarzaja tongue_out
                        Buzka.
                        • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 15:46
                          no prosze a ja myslalam ze taka humorzasta jestem po prostu wink))))))))))))

                          nic nie daje to wasze straszenie, nadal sie nie boje smile

                          choc historia piekna... piekna smile ty to zawsze cos takiego z rekawa
                          wyciagniesz... albo o kotach Grohy.... smile
                          • maja92 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 16:35
                            A propos wody w rurachwink

                            W Bydgoszczy jeszcze wylaczaja ciepla wode na 2 tygodnie w lipcu.
                            jako dzieco pamietam jak jezdzilam sie kapac do babci na Osiedle Lesne, bo
                            miala Junkersa. Szwederowo bylo i jest latem bez cieplej wodywink)))

                            Umarl krol! Niech zyje krolwink)))))
                  • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 08:48
                    eee nie nastraszylas smile
                    ten okres byl ewidentny, wyladowalam na ostrym dyzurze w szpitalu smile co samo w
                    sobie nie bylo moze zabawne, bo mnie pani doktor traktowala per noga (co? okres
                    bolesny? co ty dziewczyno chcesz...phi...) ale mnie przynajmniej zbadala i
                    powiedziala zeby zrobic test wiec zrobilam - wyszedl negatywny. chcialam zrobic
                    taki test z krwi, ale gin w przychodni tez mnie potraktowal per noga (pani sama
                    sie skazuje na dlugie i bolesne miesiaczki bo nie bierze pani pigulek) ze juz
                    mi rece opadly...

                    no w kazdym razie ciaza wykluczona wink))))
    • wiedzma30 Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 07:44
      Mieszkalam 5 lat we Lwowie. Na poczatku bylo ciezko z powodu przerw w dostawie
      wody i pradu - woda byla 3 godz. rano i 3 po poludniu, a prad znikal kiedy
      chcial = nie bylo wtedy rowniez wody, a takze nie grzaly kaloryfery. Ale do
      wszystkiego mozna sie przyzwyczaic smile))
      Jak czlowiek wstaje rano, to akurat jest woda; wraca po poludniu - i znow jest smile
      Gorzej bylo z wylaczaniem pradu, ale wtedy robi sie "klimat" swieczkami, smile
      wiecej sie rozmawia, bo nie ma radia i telewizji; nabiera sie kondycji, bo
      trzeba jakos dostac sie do mieszkania na 9 pietrze smile i jeszcze zakuby wytargac.
      Naprawde bardzo milo wspominam ten czas i gdyby nie "pokrecona" sytuacja
      ekonomiczna to napewno zostalabym tam. Jakby miec normalna pracke to czemu nie?
      A jeszcze jak wezmie sie pod uwage "rozmach" zycia kulturalnego - opera, teatry,
      filharmonia, muzea, galerie, parki, przerozne imprezy kulturalne - czego jeszcze
      mozna chciec...
      I jeszcze jedno - czasami jak mie sie zateskni, to nie do mojego miasta, ale
      wlasnie do Lwowa. Ech pospacerowalobysie tam...

      Pozdrawiam!
    • balamuk Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 19:04
      witajcie, wracam do Was po weekendzie na XIX-wiecznej (prawie) wsi i trzech
      dniach dzikiego upalu, pod tym wzgledem Bukareszt zup[elnie nie do
      zniesienia... Choc moze to ja jestem dziwna i przeszkadzaja mi korki przy 60'C
      na poziomie asfaltusad Za to dosciskiwanie z upalem sie nie kloci i pomaga,
      masz racje, Asia, nigdy za duzo! Obiecuje, ze jezeli nie zdechne z goraca, bede
      korespondowac z zapalem.
      MELBA, URLOP!!!!!!!!! Wlasnie po raz kolejny nie dostalam urlopu i chodze po
      scianach, a z doswiadczenia mi wychodzi, ze jak dostaje, to nawet robiacy rozne
      bezsensowne, niezrozumiale i bezuzyteczne rzeczy prywatny mezczyzna nie robi na
      mnnie wrazenia. Po prostu sama robie cos rownie (dla niego) niezrozumialego i
      jakos sie rownowazy. Nie sadzicie, ze oprocz fanaberii typu oddalenia, tesknoty
      etc dodatkowo wykancza rytm zycia ?...
      Wlasnie zagrzmialo, moze przynajmniej lunie. Trzymajcie kciuki, a ja wam zycze
      normalnej pogody!
      • jan.kran Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 28.06.06, 23:24
        Witaj korespondentko z rozpalonego Bukaresztusmile
        Mnie to miasto kojarzy sie nieodmienne z opowiesciami Magdaleny Samizwaniec o
        Jej zyciu tam jako zona polskiego dyplomaty.
        Czytalas ?
        Kran
      • melba_piszczykowa Re: Wątek dla nieprzystosowanych... 29.06.06, 14:45
        no, zobaczymy jak to bedzie. co prawda papierek juz mam podpisany, ale urlopik
        troszke zadrzal w posadach wczoraj i dzis... ale... kierowniczka sama chce
        sobie zrobic wolny piatek wiec moze jakos to bedzie smile)))))))))

        planuje jakas krotka wycieczke motocyklowa po ojczyznie smile zwiedzanie,
        podziwianie widokow, a nie pedzenie i nawijanie kilometrow smile luby zaproponowal
        ze chce obejrzec Treblinke uncertain to mnie akurat nie zachwyca ale lepsze to niz nic.
        troche sie boje czy ja fizycznie wytrzymam smile bo w koncu chlopa wiezc na tylnym
        siodelku to nie przelewki smile)))))))))))))))

        a moze by tak w sierpniu pojechac do jakiegos osciennego kraju na wizytacje wink?
        • bielinka Akcent optymistyczny! 30.06.06, 14:23
          Kochane! I kochani! Tesciowa odjechala!!!!!!!!!!!!!!big_grin Znaczy pociągiem wink I w
          dodatku jak wróciłam z dworca to okazało się ze jest CIEPLA WODA W
          KRANIE! /Kraniku jak Ty mi się teraz cieplo kojarzyszsmile/ JAki to cudowny
          dzien! Nawet wsciekly upal po ulewie w nocy mi nie dokucza! Teraz zaczyma
          widziec, ze cudowną rzecz am Kijów - dalekośc od tesciowej!
          • mulinka Re: Akcent optymistyczny! 30.06.06, 15:01
            hej Bielinko,
            po przeczytaniu Twojego postu udalo mi sie usmiechnac
            smile
            wiec jest szansa, ze w sobote wieczorem poczuje sie tak jak Ty teraz
            (jesli dotrwam do soboty wieczorem...)
            buziaki
            • bielinka Re: Akcent optymistyczny! 01.07.06, 20:58
              hej mulinko!
              Sobota wieczór - zakładam, ze zyjesz i czujesz wokól siebie falę
              euforii ....... wink Mi jeszcze radośc nie minęła! Tzw. "efekt kozy" trwa!
              Pozdrawiam wszystkie synowe na forum! A wszystkim tesciowym ... no coz ...
              zyjcie dlugo i zdrowo i daleko od swych synowych wink
              • asia.sthm Re: Akcent optymistyczny! 01.07.06, 21:10
                Bielinko, jako potencjalna tesciowa, a wlasciwie prawidlowo to swiekra, w
                przyszlosci mam szczera nadzieje, ze moje synowe beda sie obchodzic ze mna jak
                ja ze swoja tesciowa. Mnie mojej tesciowej ciagle malo, chcialabym jej wiecej
                bo nam jest razem po prostu strasznie fajnie, zabojczo smiesznie i
                interesujaco. Jesli choc w 10% nauczylam sie byc dobra tesciowa od mojej
                tesciowej to zobaczcie jaka ja jestem szczesciara teraz i na przyszlosc smile))

                Dlugie zdania mi dzis wychodza, ale to nie moja wina tylko tych wszystkich
                wstrzelonych i obronionych karnych smile)))
                • balamuk Re: Akcent optymistyczny! 06.07.06, 19:15
                  Popieram, wlasna tesciowa kocham bez miary - miedzy innymi dlatego, ze tesciowa
                  chyba mnie tez...mimo roznic kulturowych, podejscia do funkcji gospodyni (z
                  mojej strony zerowe) itd, itp. Czasami mysle, ze bez tesciow dawno bym sie tu
                  wsciekla.
                  • tamsin Re: Akcent optymistyczny! 06.07.06, 20:08
                    Ja moja tesciowa omijam bardzo szerokim lukiem, nie jest to ciezkie do
                    wykonania bo ocean mamy pomiedzy soba. Mimo moich usilnych staran, ona zwala mi
                    sie na leb regularnie, ja natomiast nie poczuwam sie w potrzebie na rewizyty.
                    Wystarczy przeciez, ze syn jezdzi co rusz ja odwiedzac, synowa jest do tego
                    zupelnie zbedna, wiec ja sie pytam, o co tej babie chodzi??? smile))
                    • bielinka Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 19:18
                      Nie no wyszlo ze mam potworną tesciową smile Straszna nie jest, ale na dluzsza
                      mete jest niestrawna. Niby zawsze mila ale czasme jak cos Ci powie ... Napiecia
                      miedzy nami narastją od momentu kiedy urodziłam Olka sad Czasem przy nim musze
                      sie zastanawiac kto jest jego matką. Niestety wszystko to wynika ze moja
                      tesciowa mnie nie szanuje. Inna sprawa ze ona chyba nikogo nie szanuje...
                      • asia.sthm Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 21:05
                        Bielinko, nie ze twoja jest straszna...ale ja moja miloscia do tesciowej kluje
                        po oczach wszystkich dokola smile))
                        Tesciowa jak wiadomo to obca baba i nalezy ja sobie oswoic. Zreszta maz tez
                        jest obcym chlopem i nalezy go sobie oswoic (tu puszczam wielkie oko wink)))
                        Z tesciowa nie nalezy przebywac za dlugo ani z nia mieszkac.
                        Ja ze swoja spedzalam wakacje pod jednym dachem, najdluzej miesiac i kochalysmy
                        sie po wakacjach nawet bardziej niz przed.

                        Jesli chodzi o twego Olka to musisz jasno przedstawic tesciowej stwierdzenie ze
                        Matka jestes Ty, a ona Babcia. Daj jej znac ze Babcia to BARDZOWAZNAOSOBA ale
                        nie Matka. Jesli podasz jej te prawde w przyjaznej formie to zrozumie napewno.
                        Zadna tesciowa swiadomie nie chce byc potworem, po prostu czasem lepiej nie
                        wiedza bo nikt im tego nie powiedzial. Nalezy wychodzic z zalozenia, ze kieruja
                        sie miloscia do wnuka, a nie checia zagarniecia wnuka na wlasnosc.
                        Kiedy my zostawialismy dzieci pod opieka dziadkow, a potem samej babci mowilo
                        sie glosno: teraz babcia jest najwyzszym szefem i prosze sie jej sluchac bez
                        zadnych ale i zeby nie musiala sie na was zdenerwowac wiecej niz Jeden raz.
                        Na to starsze dziecko w imieniu brata tez zaznaczalo: - no, gora Dwa razy.

                        I tak nam zycie szczesliwie plynelo...tralalala

                        Trzymaj sie Bielinko, wszystko da sie uladzic w zyciu.
                        • bielinka Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 21:22
                          Wiesz, jak zostawialam Olak z Babcią to nie dyskutowałam. ALe jesli ja jestem
                          obok to ja powinnam decydowac np. o tym czy on moze jeszcze raz pojezdzic na
                          samochodzie itp. A sytuacje byly takie ze bylismy z mezem razem Olek meldowal
                          ze chce jeszcze na "pociąg" i zanim my zdazylismy sie porozumeic czy tak czy
                          nei to juz Babcia mówiła: rodzice nie mają pieniazków, idziemy do domu.
                          Dokladanie taka sytuacja byla. My ja po prostu w tym momencie absolutnie
                          zignorowalismy, mąż do mnie: to moze jeszcze go puscimy? Ja na to- czemu nie. I
                          nie bylo to wbrew pozorom robienie jej na zlosc. My pozwalamy Olkowi na sporo
                          zabaw w soboty big_grin, zlaszcza jak idziemy w takie miejsce gdzie sa takie atrakcje
                          to nie po to zeby je tylko mu pokazac. Po prostu ona za kazdym razem - bylo
                          niestety sporo takich sytuacji, reaguje szybciej niz my absolutnie nie czekając
                          na nas. Raz jej nawet dosc ostro powiedzialam, zeby pozwolila mi wychowywac
                          wlasnego syna po swojemu. Bo przecholowala. Nie bede opowiadac bo to w sumie
                          nie ten watek smile ale takie sytuacje powoduja ze nie mam ochoty na jej kontakty
                          z moim synem. Np. Babcia nie pozwla mu biegac, super nie? Albo w ramach "zartu"
                          mówi mu że dzidzia jak sie urodzi bedzie mu zabierac zabawki. On ma niecale 3
                          lata! Jak to ma rozumiec? Uf.... zaczynam sie rozpedzac smile Moglabym po jej 1,5
                          tygodniowym pobycie uzalac sie dlugo i bolesnie. ALe to nie ten wątek smile
                          Kochane tesciowe, zyjcie dlugo i zdrowo i ... daleko od nas smile
                          • asia.sthm Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 21:51
                            Bielinko, to dokladnie jakbym o swojej mamie czytala (wybacz Mamusiu).
                            cale szcescie ze moj maz nie rozumial co moja Mamusia wygaduje przy dzieciach
                            bo by pewnie ja strasznie znielubil big_grin, a tak to uwaza ze ma calkiem fajna
                            tesciowa.
                            Musisz stopowac tesciowa grzecznie ale stanowczo: Oooo, Babcia sie pospieszyla
                            z odpowiedzia, My uwazamy ze jeszcze raz mozesz sie smialo przejechac.
                            Tesciowa chce was ratowac od wydatkow, tesciowa chce jak najlepiej, a tak
                            fatalnie jej to wychodzi. Rozmawiajcie z nia szczerze, ale nie wtedy, kiedy
                            krew sie gotuje... na spokojnie . Wiem ze to jest pierunsko trudno tak odczekac
                            az bedzie okazja. Moze lepiej zawczasu (uwielbiam slowo zawczasu) czyli przed
                            impreza uzgodnic ze WY bedziecie decydowac o rozmiarze rozrywki.
                            Ja z moja Mamusia nauczylam sie automatycznie uzgadniac rzeczy zawczasu.
                            Te sama metode stosowalam w stosunku do wlasnych dzieci i slowo honoru to
                            funkcjonuje. Takie przyjazne negocjacje zanim czlowiek zdazy sie zdenerwowac,
                            wkurwic i stracic kontrole nad emocjami.
                            Uzgodnione, przyklepane, przeplute i plomba na bucie big_grin

                            Bielinko nie dawaj sie, nie ty jedna masz niewyszkolona tesciowa. Wiekszosc
                            moich znajomych sie uzeralo i nadal uzera...a ja wiem ze te batalie mozna
                            wygrac jak nie gleboka miloscia to sprytnym sposobem.
                            Buzka.
                            • marjanna1 Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 21:58
                              asia.sthm napisała:


                              > Uzgodnione, przyklepane, przeplute i plomba na bucie big_grin
                              >
                              No tej plomby to jeszcze nie slyszalamsmile)))
                              • asia.sthm Re: Akcent optymistyczny! 07.07.06, 22:03
                                smile))))
                                Plulo sie sie na chodnik ( na trotuar znaczy, nie na dywan) , przydeptywalo i
                                zadzierajac noge pokazywalo sie odbicie pluja na podeszwie.
                                Nie slyszalas ??
                                No ludzie, te nowe pokolenie nic nie wie wink))))))))))
          • melba_piszczykowa Re: Akcent optymistyczny! 10.07.06, 13:11
            no jak optymistycznie to optymistycznie smile urlop choc krotki byl wspanialy...
            pojezdzilismy na motorku (800km) smile tesciowa bielinki wyjechala... wink super

            dzis pierwszy dzien w pracy ale to nie nie nadaje do akcentu optymistycznego wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka