17.05.10, 11:38
Proszę o radę, bo nie mam się do kogo, kto obiektywnie oceniłby moją sytuację
zwrócić.
Zacznę od końca.
Mam prawie 2-letnią córkę i siedzę w domu na wychowawczym a mąż pracuje we
własnym zakładzie. Raz bądź dwa razy w tygodniu oddaję Małą do Moich rodziców
i jadę pomagać mężowi w pracy. Nie daję nigdy Małej pod opiekę teściów i tu
tkwi problem. Nie robię tego i oni nie umieją tego zrozumieć (a razem z nimi
mój mąż) i ciągle mają do mnie wąty a przecież to "dzięki nim" nie mam do nich
zaufania. A czemu? Oto przykłady:
1) Gdy leżałam w szpitalu na porodówce ani razu do mnie nie przyszli, mimo, że
byli 2 razy w pobliżu szpitala.
2) Gdy Mała się urodziła, poprosiliśmy z mężem grzecznie, żeby przez tydzień
rodzina nas nie odwiedzała bo nie czułam się dobrze a poza tym chcieliśmy
nauczyć się życia we trójkę. Na to teściowa powiedziała, że nie będziemy jej
wyznaczać terminu wizyty, kiedy ona ma przyjść i za karę nie przyszła przez
miesiąc, aż mąż nie wytrzymał i przyszliśmy do nich po tym miesiącu. Czyli
zobaczyła swoją pierwszą wnuczkę po miesiącu.
3) Jak Mała miała około 4 miesięcy powiedziałam, że mogłaby przyjść wziąć ją
na spacer a ja bym chwilę odpoczęła. A ona na to, że kiedy indziej, jak Mała
będzie starsza, bo ona teraz ma pracę sezonową ważniejszą.
4) Nie mówiąc już o tym, że nie bawi się z nią w ogóle, tylko każe siedzieć na
kolanach i najlepiej nie oddychać.
5) Teraz Mała ma prawie 2 lata a teściowa mi w niczym nie pomaga nadal, nawet
jak byłam chora to ona nie kiwnęła palcem by mi pomóc mimo że ona nie pracuje.
I jak tu żyć? Co robić? Przecież ona mnie zagnębi! I męża przekabaci!:((
Obserwuj wątek
    • demonsbaby przesadasz 17.05.10, 12:02
      samodzielnie tworzysz pewne sytuacje ... choćby:

      > Nie daję nigdy Małej pod opiekę teściów i tu
      > tkwi problem. Nie robię tego i oni nie umieją tego zrozumieć (a razem z nimi
      > mój mąż) i ciągle mają do mnie wąty a przecież to "dzięki nim" nie mam do nich
      > zaufania

      Sama wytworzyłaś konflikt czy aurę sprzyjającą takiemu odbiorowi. Sama nie
      oddajesz dziecka - bo nie masz zaufania, a oczekujesz, że teściowie przybiegną
      ad hoc tobie pomóc bo jesteś chora ... ok. Babcia (teściowa) uzasadniła dlaczego
      nie weźmie wnuczki na spacer (nie ma możliwości - bo pracuje) - a dla ciebie
      jest to powód do utraty zachowania. Nie wdziała wnuczki przez miesiąc - bo czuła
      się urażona. Tyle, że w jej mniemaniu ty jej zabroniłaś przychodzić ... choć nie
      rozumiem - po powrocie ze szpitala mieli wam dac tydzień spokoju, a pmasz
      pretensje, że teściowie nie przyszli na porodówkę??? No chyba właśnie uszanowali
      fakt, że możesz nie chcieć nikogo widzieć, dlatego chcieli was zobaczyć po
      powrocie do domu - i dostali kontrę.
      A ty wiesz czego ty sama chcesz?
      • demonsbaby Re: przesadasz 17.05.10, 12:05
        demonsbaby napisała:

        (nie ma możliwości - bo pracuje) - a dla ciebie
        > jest to powód do utraty zachowania.

        przepraszam za czeski błąd, miało być zaufania

        P.s teściowie po prostu czują się przez ciebie ignorowani w kwestii pomocy,
        dlatego nie występują przed szereg z propozycją pomocy. Sądzę, że gdybyś zamiast
        swoim rodzicom, zostawiała małą u teściów - klimat by się oczyścił.
        • malwa200 Re: przesadasz 17.05.10, 13:06
          popieram damonsbaby. pzrełam sie i zostaw dziecko u teściów a
          zobaczysz, ze sie zmieni ich do Ciebie i Twoje do nich zachowanie
          • verdana Re: przesadasz 17.05.10, 13:20
            Okropna tesciowa. Nie przyszła - fatalnie, chciała przyjść - jeszcze
            gorzej. Wobec tyego nie przyszła - dno.
            Cokolwiek zrobi, będzie źle.
      • agatha45-only Re: przesadasz 17.05.10, 13:47
        "Nie daję nigdy Małej pod opiekę teściów" - po tym jak od czasu jej urodzenia
        ciągle im się coś nie podoba i po tym jak przez pierwsze około4 miesiące
        próbowałam na różne sposoby spowodować by zmieniła swoje podejście.
        Mam wrażenie że nie czytasz dokładnie co napisałam.
        Ona nie wzięła Małej na spacer bo wolała iść w pole zarabiać. Powiedziałam jej
        że ma przyjść i wziąć ją na spacer na co ona powiedziała:" nie, teraz ja chyba
        będę sobie jeździć na szparagi jak będzie większa ..." - to co? wtedy było dużo
        pracy to się rączki umywało a teraz jak praktycznie wszystko umie to ewentualnie
        pomogę???
        Co do nie przychodzenia przez tydzień.
        Mąż bardzo grzecznie i kulturalnie wszystkich poprosił. Cała rodzina powiedziała
        ok, rozumiemy, to my się zamawiamy na ten i ten dzień, kupcie ciacho a my Małej
        coś kupimy. I wierz mi nikt a nikt, a mamy dużą rodzinę, oprócz teściowej nic
        nie mówił, że jak to tak można!
        Dziękuję za takie rady. Przeczytane co drugie słowo i wielki atak.
        • rumpa Re: przesadasz 17.05.10, 14:02
          przeczytane dokładnie
          Powiedziałam jej
          > że ma przyjść i wziąć ją na spacer

          taaa
        • demonsbaby hmmm 17.05.10, 14:28
          agatha45-only napisała:

          > Mam wrażenie że nie czytasz dokładnie co napisałam.

          Wątpliwe, raczej jestem OBIEKTYWNYM obserwatorem, ponieważ nie znam ani Ciebie
          ani Twojej teściowej - stąd opinia nie jest budowana a empatiach / sympatiach,
          ale wizerunku zachodzących zależności jaki sama kreujesz na forum.

          Uwierz mi, dorośli ludzie szczycą się jeszcze jedną umiejętnością. Jest nim
          szacunek dla ludzi ze starszych pokoleń. Wynika to głównie z tego, że pochodzimy
          z rożnych domów, wychowani zostaliśmy w oparciu o rożne kanony i ciężko osobom
          starszym ulegać "modzie młodych", tu dotyczy również sposobu zachowania tychże
          młodych. Nie oznacza to, że tych młodych to nie wqur... , ale akurat przy takim
          "kalibrze" konfliktów, spokojnie kadzie głowę po sobie i tyle. Zamiast ciągnąć
          chore klimaty, ty się przełam i wyciągnij rękę do rodziców męża., chyba nie
          oczekujesz, że babcia i dziadek będą do Ciebie przychodzić na kolanach.
        • attiya Re: przesadasz 30.05.10, 22:26
          agatha45-only napisała:

          > "Nie daję nigdy Małej pod opiekę teściów" - po tym jak od czasu jej urodzenia
          > ciągle im się coś nie podoba i po tym jak przez pierwsze około4 miesiące
          > próbowałam na różne sposoby spowodować by zmieniła swoje podejście.
          > Mam wrażenie że nie czytasz dokładnie co napisałam.

          hmm ale dlaczego? ja też takie same wrażenie mam jak przedmówczyni, a umiem
          czytać ze zrozumieniem

          > Ona nie wzięła Małej na spacer bo wolała iść w pole zarabiać.

          no cóż, zapewne musi się jakoś utrzymać, więc dlatego poszła w te pole zarabiać

          Powiedziałam jej
          > że ma przyjść i wziąć ją na spacer

          jak to powiedziałaś jej, że ma przyjść? Rozkaz? No proszę Cię. Poprosić mogłaś
          ale nie kazać

          na co ona powiedziała:" nie, teraz ja chyba
          > będę sobie jeździć na szparagi jak będzie większa ..." - to co? wtedy było dużo
          > pracy to się rączki umywało a teraz jak praktycznie wszystko umie to
          ewentualnie pomogę???

          nie każdy w wieku 50-60 lat pamięta jak się maleńkim dzieckiem opiekuje i
          dlatego zapewne woli opiekować się większym dzieckiem
          Poza tym sory ale to wyświechtany tekst ale to dziecię twe i twego męża, więc to
          wasz a nie jej obowiązek. Może przy okazji jak już musisz komuś coś kazać to
          teścia poproś. On na pewno już odpowie Ci co o tym myśli.

          > Co do nie przychodzenia przez tydzień.
          > Mąż bardzo grzecznie i kulturalnie wszystkich poprosił. Cała rodzina
          powiedziała ok, rozumiemy, to my się zamawiamy na ten i ten dzień, kupcie ciacho
          a my Małej
          > coś kupimy. I wierz mi nikt a nikt, a mamy dużą rodzinę, oprócz teściowej nic
          > nie mówił, że jak to tak można!
          > Dziękuję za takie rady. Przeczytane co drugie słowo i wielki atak.

          dlaczego zaraz atak, myślałaś, że każdy przytaknie Ci? Czytam to obiektywnie,
          poza tym każdy medal ma dwie strony, może jednak w Tobie coś nie w porządku jest
          a nie w teściowej.
        • ula-lo Re: przesadasz 31.05.10, 09:59
          Ja myślę, że każdy przeczytał dokładnie. Ja też - i podpisuję się pod
          wcześniejszymi wypowiedziami. To Ty zachowujesz się, jakbyś nie wiedziała, czego
          chcesz. A gdybym była teściową, to na hasło "masz iść z nią na spacer" też bym
          się obróciła na pięcie i wróciła do swoich spraw. Brrr.
          BTW, mnie wizyty na porodówce potwornie męczyły. Szacun dla Twoich teściów, że
          nie pchali się do szpitala "z butami".
    • kaz-oo Re: Teściowa 17.05.10, 13:24
      I jak tu żyć? Co robić?

      Na początek zrezygnować z roszczeniowej postawy, nie być pamiętliwą zołzą i dać
      szansę teściowej...i sobie.
      • agatha45-only Re: Teściowa 17.05.10, 13:57
        Owszem jestem "pamiętliwą zołzą" ale nikt mnie tak w życiu nigdy nie
        potraktował. A wracając do rad. Nawet przy mnie, jak Małą puszczam z teściową do
        kuchni, ogrodu itd to parę razy gdyby nie ja, wizyta zakończyłaby się
        poparzeniem lub złamaniem. Teściowa ma do Małej większe zaufanie niż do mnie:)
        Np. Puszcza ją w pomieszczenie samą, gdzie jest gorący piec, pali się kuchenka
        itd. Jak poprosiłam teściową żeby popilnowała przez godzinę Małą bo musiałam iść
        do dentysty. To Małą zostawiła samą i poszła sobie do kuchni myć naczynia a
        córcia obracała w kontaktach, kabelkach za tv, w akwarium i kierowała swoje
        cwane kroczki na parapet. To o czym my mówimy? A jak przychodzimy w weekendy to
        tylko głośna krytyka: ale ona jest gruba, nie damy sobie z nią rady bo
        rozpuszczamy ją, jeszcze nie robi do nocnika a powinna, jak może nie pić mleka itd.
        • p_wolf Re: Teściowa 17.05.10, 15:29

          > Owszem jestem "pamiętliwą zołzą" ale nikt mnie tak w życiu nigdy nie
          > potraktował.

          Ale jak Cie potraktował? Że nie chciał się twoim dzieckiem zająć?
          Skandal i hańba.

          >>1) Gdy leżałam w szpitalu na porodówce ani razu do mnie nie
          >> przyszli, mimo, że
          >> byli 2 razy w pobliżu szpitala.

          Absolutnie nie miała takiego obowiązku. Nie chciała? To nie, trudno, trzeba to uszanować.


          >> Czyli zobaczyła swoją pierwszą wnuczkę po miesiącu.
          Jej problem. Czemu Ciebie to boli? Czemu czynisz jej z tego zarzut?


          >> 3) Jak Mała miała około 4 miesięcy powiedziałam, że mogłaby
          >> przyjść wziąć ją
          >> na spacer

          ... więc twierdzisz, że nie prezentujesz postawy roszczeniowej?


          Z zewnątrz to wygląda tak, jakbyś chciała teściową ustawić sobie za taką darmową, dochodzącą niańkę, a ona się z nie chce w taki układ wmiksować, więc jest spięcie.
          Wróć do punktu wyjścia i zrozum, że teściowa wokół waszego dziecka nic nie musi, ani nawet nic nie powinna, odpowiedzialność za wychowanie dziecka spoczywa w całości na barkach rodziców, a teściowa już swoje potomstwo odchowała.

          Kolejna rzecz, że używasz dziecka przedmiotowo, jako narzędzia do ukarania teściowej. Podpadła Ci? Ukarzesz wstrętną babę i nie pozwolisz jej się widywać z wnuczką, niech ma. Zastanów się, czy to tak powinno działać.
          I na koniec, dlaczego mąż nie zajmuje się córką? Musi pracować non-stop?
          • mister_yeasy Re: Teściowa 17.05.10, 16:00
            Ale o co Ci tak właściwie chodzi? Na wstępie piszesz że nie chcesz dawać
            dziecka do teściów bo im nie ufasz, bo rzekomo nie potrafią się nim zająć, a pod
            koniec użalasz się że teściowa w niczym pomóc nie chce.No to wóz albo
            przewóz.Nie chcesz by pomagała ale pretensje że nie pomaga.Z tego co i jak
            piszesz wynika że nie tylko pamiętliwą zozłą jesteś, ale niedojrzałą, żałosną
            istotą, która uważa siebie i swoje dziecko za pępek świata.
        • puch11 Re: Teściowa 19.05.10, 08:46
          Jak poprosiłam teściową żeby popilnowała przez godzinę Małą bo
          musiałam iś
          > ć
          > do dentysty. To Małą zostawiła samą i poszła sobie do kuchni myć
          naczynia a
          > córcia obracała w kontaktach, kabelkach za tv, w akwarium i
          kierowała swoje
          > cwane kroczki na parapet. To o czym my mówimy?

          Chyba o jasnowidzeniu.
          Skąd wiesz, co teściowa robiła z małą, skoro byłaś u dentysty?
        • attiya Re: Teściowa 30.05.10, 22:31
          agatha45-only napisała:

          > Owszem jestem "pamiętliwą zołzą" ale nikt mnie tak w życiu nigdy nie potraktował.

          no ale jak ona Cię potraktowała? Zbiła Cię, zwymyślała od najgorszych, okradła?
          No przestań...

          A wracając do rad. Nawet przy mnie, jak Małą puszczam z teściową do kuchni,
          ogrodu itd to parę razy gdyby nie ja, wizyta zakończyłaby się
          > poparzeniem lub złamaniem. Teściowa ma do Małej większe zaufanie niż do mnie:)

          Ale dlaczego uważasz, że jakby coś się stało to byłaby to wina teściowej?
          Przecież byłaś tam, więc w sumie to byłaby twoja wina

          > Np. Puszcza ją w pomieszczenie samą, gdzie jest gorący piec, pali się kuchenka
          itd. Jak poprosiłam teściową żeby popilnowała przez godzinę Małą bo musiałam iść
          do dentysty. To Małą zostawiła samą i poszła sobie do kuchni myć naczynia a
          córcia obracała w kontaktach, kabelkach za tv, w akwarium i kierowała swoje
          cwane kroczki na parapet. To o czym my mówimy?

          To jak ona wychowała twojego męża a swego syna, skoro jest taka zła??

          A jak przychodzimy w weekendy to tylko głośna krytyka: ale ona jest gruba, nie
          damy sobie z nią rady bo rozpuszczamy ją, jeszcze nie robi do nocnika a powinna,
          jak może nie pić mleka
          > itd.

          Cóż, że krytykuje - prawo starszych ludzi, nie możesz zagwarantować, że sama
          kiedyś tak nie będziesz robić
    • adota Re: Teściowa 17.05.10, 15:57
      agatha45-only napisała:

      Z tego co piszesz teściowa nie zrobiła nic złego dziecku, nie zagraża jego
      bezpieczeństwu, nie zachowuje się wobec niego źle, nie uczy go niczego złego. Ty
      możesz nie lubić teściowej, mieć jej za złe co chcesz, ale to chyba nie powód,
      żeby dziecku ograniczyć kontakty z babcią. Mają prawo do wspólnej relacji, innej
      niż Twoja z dzieckiem i innej niż Twojej mamy z dzieckiem. Dziecko potrzebuje
      obu babć.

      > Gdy leżałam w szpitalu na porodówce ani razu do mnie nie przyszli, mimo, że
      > byli 2 razy w pobliżu szpitala.

      Ktoś inny mógłby powiedzieć, że to świetnie, bo dopiero co urodzony noworodek
      jest wrażliwy, i jeśli do każdego dzidziusia przyszedłby komplet dziadków, to
      dzieci narażone byłyby na bakterie i wirusy. Wg mnie zachowali się taktownie, w
      pierwszych dniach dali Ci odpoczynek i komfort. Nie pchali się do Ciebie kiedy
      leżałaś obolała, może uznali, że to czas tylko dla Was trojga, zwłaszcza że
      Wasze relacje nie są najbliższe.

      > Nie mówiąc już o tym, że nie bawi się z nią w ogóle, tylko każe siedzieć na
      > kolanach i najlepiej nie oddychać.

      Może się boi Ciebie? Może się boi, że jak ją pohuśta na kolanach, to powiesz, że
      za bardzo trzęsie, może nie wie co wolno, a czego nie. Może gdyby mogła spędzić
      z wnuczką sama kilka godzin bez nadzoru, wyluzowałaby się i obie byłyby
      zadowolone :) W atmosferze napięcia i niepewności trudno o niewymuszony, wesoły
      kontakt z dzieckiem. Może teściowa się obawia tych wizyt u Ciebie (mąż pracuje,
      więc go nie ma i nie może załagodzić ewentualnego konfliktu)? Może to mąż
      zabrałby parę razy dziecko do teściowej i poobserwował czy daje sobie z nim
      radę. Dwulatka to już duże dziecko, da znać babci czego chce, a czego nie. A i
      Tobie zasygnalizuje czy chce tam iść czy nie.

      > I jak tu żyć? Co robić? Przecież ona mnie zagnębi! I męża przekabaci!:((

      Albo nie napisałaś wszystkiego, albo trochę przesadzasz. Ale to tylko moje
      zdanie. Weź też pod uwagę, że mąż nie musi zostać przekabacony, może mieć po
      prostu odmienne zdanie niż Ty (swoje własne zdanie).

      adota
      • attiya Re: Teściowa 30.05.10, 22:35

        > I jak tu żyć? Co robić? Przecież ona mnie zagnębi! I męża przekabaci!:((
        no proszę....przecież to jego matka, a on jest jej synem, więc jak może go
        przekabacać?
        Może zabroń jeszcze kontaktów z matką...
    • marianka_marianka Re: Teściowa 17.05.10, 17:49

      Opini wcześniejszych nie będę powielać, bo się z nimi zgadzam.
      W skrócie wyglądasz na roszczeniową zołzę, zapatrzona w czubek własnego nosa. I piszę Ci to ja, która też taka byłam:) Ba, nawet czasem jeszcze jestem i dobrze mi z tym:)
      Odpuść czasem, nie nakręcaj się niepotrzebnie. Szkoda życia na myślenie o teściowej:)
      Zachowanie mojej teściowej też czasem niezmiernie mnie irytuje. Ale ja już ją znam długo i z pewnymi przywarami nauczyłam bądź uczę się jeszcze żyć.
      Jednak kiedy wykazuje inicjatywę, aby zaopiekować się dziećmi - absolutnie się nie wtrącam. Daje jej wolną rękę - niech się dzieje wola Boża:)
      Jeżeli teściowa zrobi krok w kierunku opieki nad dzieckiem - doceń i nie krytykuj.

      My obiektywnie oceniamy to co piszesz i zobacz - nie podobają Ci się te opinie, zarzucasz niedokładne czytanie, niezrozumienie itp.
      Popatrz na siebie, a na pewno zobaczysz coś co Ci się nie spodoba i czego na pewno nie chcesz widzieć.
    • leni6 Re: Teściowa 17.05.10, 19:45
      Moim zdaniem sama ten konflikt powodujesz. Teściowa może idealna nie jest, ale
      też nic strasznego nie zrobiła.
      • marzeka1 Re: Teściowa 17.05.10, 21:15
        Nakręcasz się, obojętnie w sumie co zrobi teściowa i tak będzie źle.
        W dużej mierze sama jesteś winna temu konfliktowi i tyle, chcesz to
        dalej pielęgnuj z taka starannością pozycję "pamiętliwej zołzy",
        tyle że nic dobrego z tego nie wyniknie. Zwyczajnie przeszkadza ci
        sam fakt, że żyje.
        • keri.0 Re: Teściowa 18.05.10, 11:01
          czesc!!a ja cie rozumiem..bo u mnie jest tak samo ze moi tesciowie
          mieszkaja blisko nas i wcale sie moim synkiem 4 latka juz ma nie
          interesuja.Zawsze mowili ze on gruby ze to ja niby jestem winna za
          to ze on taki bardzo zywy-chyba im to przeszkadzalo bo dla nich to
          najlepiej jakby siedzial cicho..moj maz tego nie widzi jacy jego
          rodzice sa ale mi juz jest wszystko jedno.nie ma sie co wkurzac i
          tyle ..to sie juz nie zmieni.zyc swoim zyciem i tesciow ignorowac
          tak jest najlepiej..jak to kiedys PANI EKSPERT napisala ze jakie sa
          stosunki do synowej takie sa pozniej do wnukow no to chyba tak to
          wlasnie jest i trudno ze tak jest.Starzy sie na ciebie wkurwiaja a
          ty bys chciala z nimi dobrze zyc...uffff.uffff.Pozdrawiam serdecznie
    • anthija Re: Teściowa 19.05.10, 09:26
      ad1. jestem pewna że bali się wejść do ciebie do szpitala, bo byli
      przekonani (pewnei słusznie) że nie chcesz ich tam widzieć
      ad2. jak każda babcia teściowa zrobiła scenę aż miło, ona tego nei
      rozumiała, czemu na tydzień zamykacie drzwi, bo nei rozumei tego
      nikt, kto nie jest dośc świeżo po porodzie. Wg mnie jej błąd, że nie
      przyszła potem, po 1,5 tyg, choć nie wiem, czy ja zaprosiliście, a w
      takeij sytuacji wypadałoby zaprosić
      ad3. ma prawo odmówić wziecia na spacer, ma prawo mieć swoją pracę,
      może nie móc jej odwołać.
      ad4. ludzie są różni, niektórzy nie potrafią bawić się z dzieckiem,
      zwłaszcza jak są na cenzurowanym u synowej
      ad5. przecież sama piszesz że chce ci pomagać? że chce żebyś
      zostawiała ją u nich pod opiekę? nie kumam.

      POdsumowując: macie problem, bo wydaje mi się , ze ty sie troch
      czepiasz teściowej, a ona troche robi sceny, nie potrafiąc zrozumieć
      młodej matki. Bez obiektywnego podejścia do sprawy nie roziążecie
      prblemu.
      • irmina_0905 Re: Teściowa 26.05.10, 01:08
        hmm powiem tak nie wiem co lepsze olewająca teściowa czy zbyt narzucająca się...
        ja mam ten drugi rodzaj i też nie jest kolorowo.... pouczała mnie jak mam
        trzymać corkę, że mam jej nie nosić nie przytulać bo za bardzo sie do mnie
        przyzwyczaji, przy mnie mówi do córki że "matka jest nie dobra" "nie patrz na
        matkę" itp... dziecko wyrywała mi z rąk, potrafiła szturmem wyrwać dziecko ze
        snu obecnie poucza mnie jak mam gotować, jak powinnam smażyć kotlety, i że
        powinnam podporządkować się mężowi...i w sumie to tak źle i tak nie dobrze
    • takajataka1 Re: Teściowa 26.05.10, 11:34
      mam wrażenie, że cokolwiek teściowe zrobią, to jest źle. na porodówkę nie
      przychodzi - źle, do domu po porodzie nie wpuściłaś, a chcieli przyjść - źle,
      teściowa ma pracę - źle (powinna rzucić wszystko i lecieć do ciebie), nie bawi
      się z małą, każe jej siedzieć - źle, jak pozwala małej sie bawić i biegać - to
      też źle.

      wszystko jest źle.
      teściowa to nie jest twoja służąca - i to w czasie tobie dogodnym - jak
      pstrykniesz palcami. to człowiek, który jest starszy, zmęczony, zajęty pracą i
      własnym życiem.

      mam propozycję - wynajmijcie z mężem nianię, wtedy będzie dokładnie kiedy i jak
      chcesz.
      • phantomka Re: Teściowa 26.05.10, 23:43
        Typowe, roszczeniowe i egoistyczne nastawienie.
        Poza tym ja nie rozumiem tej mody teraz na zakaz odwiedzin przez
        najblizszych badz co badz ludzi, "bo my chcemy uczyc sie zycia we
        trojke" A w czym taka 2 godzinna wizyta dziadkow by Ci
        przeszkodzila? Chcialas samotnosci, to ja masz.
        • ylunia78 Re: a ja w pewnym sensie ją rozumiem 10.06.10, 13:40
          J/W
          moja teściowa też daje mi się we znaki....Nie powiem...sama bardzo często
          proponuje,że zajmie się 3letnim synkiem,pomijając fakt,że reszta wnuków w
          świecie a i ona sama co 6tyg wyjeżdża do pracy na 2m-ce.To tęskni za
          wnukiem.Wiem,że kocha mojego syna i teść oczywiście też i widzę,że lubią się z
          nim bawić i nie sprawia im problemu zostawanie z nim.Ale np nie dziwię się,że
          nie chciałaś,żeby Was po porodzie ktoś"nawiedzał"bo ja też tak chciałam.To nie
          to,że ktoś mi "zawadzi" przez 2godz,ale....chciałam się nacieszyć naszą nową
          sytuacją bycia we trójkę.To nowy"stan"Inaczej upływa dzień,noc czasami męcząca i
          wogóle jak to po porodzie.
          Trochę kiepsko,że piszesz,że kazałaś jej zająć się małą a teściowa wolała iść na
          pole.No niech zarabia przecież każdy potrzebuje pieniędzy.Ale nie dziwię Ci
          się,jak piszesz,że mała bawiła się sama wśród kabli itp itd.Moja teściowa
          "lubi"robić obiad z małym a najbardziej kotlety....Czekam tylko kiedy się mały
          oparzy,choć tyyyle razy już ją prosiłam.A teściu zabiera małego do garażu jak
          idzie robić samochód,a tam jest kanał w który mały może wpaść.No nie zdarzyło
          się jeszcze nic tak strasznego,ale jak to mówią....zawsze jest ten pierwszy raz:(
          Może faktycznie wynajmij sobie niańkę,jak tylko czasami potrzebujesz opieki nad
          dzieckiem.I będziesz miała spokój z teściową:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka