agatha45-only
17.05.10, 11:38
Proszę o radę, bo nie mam się do kogo, kto obiektywnie oceniłby moją sytuację
zwrócić.
Zacznę od końca.
Mam prawie 2-letnią córkę i siedzę w domu na wychowawczym a mąż pracuje we
własnym zakładzie. Raz bądź dwa razy w tygodniu oddaję Małą do Moich rodziców
i jadę pomagać mężowi w pracy. Nie daję nigdy Małej pod opiekę teściów i tu
tkwi problem. Nie robię tego i oni nie umieją tego zrozumieć (a razem z nimi
mój mąż) i ciągle mają do mnie wąty a przecież to "dzięki nim" nie mam do nich
zaufania. A czemu? Oto przykłady:
1) Gdy leżałam w szpitalu na porodówce ani razu do mnie nie przyszli, mimo, że
byli 2 razy w pobliżu szpitala.
2) Gdy Mała się urodziła, poprosiliśmy z mężem grzecznie, żeby przez tydzień
rodzina nas nie odwiedzała bo nie czułam się dobrze a poza tym chcieliśmy
nauczyć się życia we trójkę. Na to teściowa powiedziała, że nie będziemy jej
wyznaczać terminu wizyty, kiedy ona ma przyjść i za karę nie przyszła przez
miesiąc, aż mąż nie wytrzymał i przyszliśmy do nich po tym miesiącu. Czyli
zobaczyła swoją pierwszą wnuczkę po miesiącu.
3) Jak Mała miała około 4 miesięcy powiedziałam, że mogłaby przyjść wziąć ją
na spacer a ja bym chwilę odpoczęła. A ona na to, że kiedy indziej, jak Mała
będzie starsza, bo ona teraz ma pracę sezonową ważniejszą.
4) Nie mówiąc już o tym, że nie bawi się z nią w ogóle, tylko każe siedzieć na
kolanach i najlepiej nie oddychać.
5) Teraz Mała ma prawie 2 lata a teściowa mi w niczym nie pomaga nadal, nawet
jak byłam chora to ona nie kiwnęła palcem by mi pomóc mimo że ona nie pracuje.
I jak tu żyć? Co robić? Przecież ona mnie zagnębi! I męża przekabaci!:((