esteris 19.06.06, 18:26 czy jest ktos na forum z Albanii??????? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tarantella2 Re: Albania pomocy 19.06.06, 20:04 moj narzeczony jest z Albani, ale mieszkamy we Wloszech, wiec pewnie nie o to Ci chodzi Odpowiedz Link
jan.kran Re: Albania pomocy 19.06.06, 22:34 Witam , nie sądzę żeby tu ktoś był z Albanii ale po ostatnich nabytkach chińsko - czeskich i Bóg wie jakich nic mnie nie zdziwi) Internet jet bez granic i kordonów jak się okazuje Kran Odpowiedz Link
triskell Re: Albania pomocy 19.06.06, 22:55 Niestety, również nie mogę pomóc, bo piszę z zupełnie innej części świata, ale chciałam serdecznie Cię powitać na forum. Twoje nadejście na to forum zwiastowały _znaki_ ;-P. Otóż wczoraj czy przedwczoraj ktoś zaczął post od "Tutaj w Albionie...", ja w pierwszym momencie przeczytałam "w Albanii" i pomyślałam sobie "O, z Albanii to pierwsza osoba" ;-D Dopiero jak w kolejnym zdaniu przeczytałam o "wyspie" to coś mi się zaczęło nie zgadzać ;-P. A tu proszę, minął dzień czy dwa... i jesteś . Odpowiedz Link
inashehaj Re: Albania pomocy 23.06.06, 21:01 tak ja jestem z albanii!!moge w czyms pomoc??ina Odpowiedz Link
esteris Re: Albania pomocy 25.06.06, 17:26 ja jestem teraz w Albanii mam rozne pytania obawy watpliwosci odezwij sie prosze INA do mnie Odpowiedz Link
mimbla.londyn Re: Albania pomocy 23.06.06, 23:48 Esteris, nie jestem z A.,ale daj znac na forum jakiej pomocy potrzebujesz, Odezwij sie Pozdr ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ "Zmiana formy ,oznacza zmiane mentalnosci" Noam Chomsky ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Odpowiedz Link
tamsin Re: Albania pomocy 30.06.06, 22:23 Przypomnialo mi sie opowiadanie, ktore kiedys czytalam o Albanach. Jak ktos ma ochote to prosze, bo jest fajne i z punktu widzenia polskiego ) "Wśród Albanów" - Ryszard Zambrzycki Było to w latach 1958-1960. Kupiliśmy z moim Przyjacielem dwa motocykle polskiej produkcji WFM 125 i ruszyliśmy w podróż do Jugosławii z zamiarem oparcia się o granicę Albanii. Spotkaliśmy się w Krakowie i od tego miejsca jechaliśmy razem poprzez Czechosłowację, Węgry do Zagrzebia a potem nad piękny, czysty Adriatyk. Była to moja pierwsza duża wycieczka zagraniczna pełna emocji zetknięcia się z zupełnie innym światem niż PRL w tym czasie. Pierwszym wrażeniem było to że Jugosławia była krajem znacznie uboższym niż Polska. Zwłaszcza jej południowa część Czarnogóra, Kosowo Metohija i Macedonia. Nie byli to ludzie żyjący w nędzy, lecz na granicy biedy biorąc kryteria polskie jako podstawę. Przejechaliśmy całą Dalmację z północy na południe aż do granicy Albanii. Potem jadąc cały czas na pierwszym biegu pod potworną górę, szutrową drogą wjechaliśmy do Titogradu stolicy Czarnogóry a następnie do Kosowa -republiki autonomicznej Albańczyków w ramach Republiki Serbskiej. O tej części byłej Jugosławii chcę opowiedzieć. Republika Autonomiczna ma nazwę Kosowo-Metohija chociaż powinna nazywać się ze względów etnograficznych Metohija. Metohija to nazwa Albańska i republika ta zasiedlona jest conajmniej w 75% przez Albańczyków. Jugosławia czy Serbia nigdy nie zrezygnują z podwójnej nazwy, ani nie oddadzą tej części Albanii nawet za cenę III wojny światowej. Na terenie tej republiki leży małe miasteczko Kosowo, które jest tym dla narodów południowych Słowian czym Grunwald dla Polaków i Kulikowe Pole dla Rosjan. Bitwę pod Grunwaldem wygraliśmy. Wygraliśmy swój byt państwowy. Pod Kosowem wojska zjednoczonych Południowych Słowian przegrały z Turkami w całodniowej krwawej bitwie, lecz na długi czas powstrzymały ekspansję Turcji w kierunku północnym. Najważniejsze że bitwa spowodowała ogromny wzrost poczucia narodowego, którego tradycje widać do dziś. Mahometanie w Bośni to zdrajcy idei która narodziła się w Kosowie. Nie zmienia to faktu że w miasteczkach i wsiach leżących w dolinach wieczór i noc należy do Albańczyków, a godziny urzędowania niewielu urzędów w dzień, należą do Serbów. Tego dowiedziałem się po powrocie do Polski. Wioski zamieszkałe w 100% przez Albańczyków położone są blisko szczytów bardzo wysokich gór. Nigdy tam nie byłem. Wieczorem zatrzymaliśmy się w gościnnicy bo "czuliśmy" że musimy się umyć i naprawić motory. Obok gościnnicy czyli hotelu była kawiarnia wyposażona w alkohole. Poszliśmy tam wieczorem. Po wejściu do dość dużej sali z podwyższeniem, które mogło służyć jako scena teatralna lub prezydium w słusznej sprawie ideologicznej, ogarnęła nas zgroza. Przy stolikach zastawionych filiżankami i talerzykami z ciasteczkami zrobionymi z miodu, siedzieli milczący mężczyźni. Ich ubiór pamiętam do dziś. Spodnie zwane przez nas pluderkami, dosyć obcisłe z przodu z ogromnym worem z tyłu. Na nogach białe skarpety z owczej wełny i trzewiki w jakich mężczyźni chodzą do pracy. Na torsie biała koszula pokryta wyszywanym serdakiem. Przepasani byli czarnymi pasami z zatkniętymi nożami w pięknych srebnych pochwach. Najważniejsze było dopełnienie stroju. Były to pasy z nabojami do karabinów maszynowych. Przy stolikach stały KB Mossiny kaliber 7.62. W uwczesnych czasach wyświetlano w Polsce filmy radzieckie w których konne oddziały N.K.W.D. o uduchowionych twarzach rozgramiały bandy kontrewolucjonistów o złych niedobrych twarzach. Kontrewolucjoniści nosili takie pasy. Albańczycy patrzyli na nas nieruchomym wzrokiem zgadując naszą narodowość. Kuliliśmy się pod tym spojżeniem. Nie byliśmy Serbami bo byśmy tam nie weszli, ani agentami serbskiego U.B. bo byśmy z tamtąd nie wyszli. Czyli dla nich byliśmy nikim. Na podium śpiewała "piwica". Była w spodniach haremowych które świetnie pozwalały ocenić taniec brzucha. Śpiewała piosenki pewno o miłości, o niemożliwości jej spełnienia mimo żaru namiętności. Pewno Tata nie chciał bo młodzieniec był ubogi. Pewno Tata miał argumenty te same co panowie przy stolikach, a młodzieniec był na dorobku. Piosenka śpiewana była w konwencji wokalnej nie do przyjęcia w naszym kręgu kulturowym. Wywoływała jednak nastrój, który w tym czasie był przezemnie niezrozumiały. Myślę że byłem za młody. Mężczyźni poddali się temu nastrojowi bez reszty. Wstali. Po policzkach ciekły im łzy. Rozedrgane ręce podniesione mieli do góry. Z ust wydobywało im się zawodzenie jak jęk! Wstaliśmy i my. Inaczej nie mogło być. Coś dziwnego wisiało w powietrzu. Coś musiało się stać! Stało się. Ręce mężczyzn podniosły karabiny. Huk napełnił salę. Z sufitu posypał się kurz. Oczy nasze były pełne przerażenia. Nie wybiegliśmy na zewnątrz dlatego że byliśmy odważni. Nogi nie mieliśmy zdolne do ruchu. To było przeżycie! Chciałbym być tam jeszcze raz. Wiem że teraz wyczółbym ten nastrój. Nastrój niespełnienia tego co minęło. Czego oczekuje całe życie. Czasy się zmieniły. Karabiny Mossiny zmieniono na kałasznikowy, bardziej poręczne. Teraz i ja miałbym coś w ręku. Magnum 44 nie przyniósł by wstydu naszemu krajowi. Ma piękną długą lufę jak nogi dziewczyny którą kiedyś znałem. Wydaje też piękny huk, ceniony przez znawców. "On pięknie brzmi". Odpowiedz Link