Dodaj do ulubionych

Czy roztargnienie ma granice?

01.10.06, 19:43
Wczorajsza noc moj Ksiaze Malzonek przespal na... tarasie.
Jakoze nie mieszkamy w tropikach ale w Norwegii pomysl nieco oblakany. Co sie
stalo? Kluczy nieboraczek zapomnial- znowu. Jak do tej pory w takiej sytuacji
bral z ogrodu drabine (co ja zapomnial odstawic na miejsce po malowaniu) i
pakowal sie na taras, gdzie drzwi nie zamykamy. Ostatnio popadalo troche,
drzwi tarasowe sie nadely i ciezko chodza i tak to biedne chlopie doszlo do
wniosku, ze to ja- zlosliwa zolza- postanowilam go do domu nie wpuscic. O
czwartej w nocy dziecko mi sie obudzilo i zainteresowal mnie brak mezczyzny w
lozku. Pracuje do pozna, owszem, ale zeby az tak?! Dzwonie na mobil- nie
odpowiada, a jednoczesnie slusze jego telefon. Wysledzilam dzwiek na tarasie.
Lezalo chlopie pod stolem z lbem na wycieraczce i kotem pod pacha. Zapomnial,
ze dzrzwi sie troche wypaczyly i trzeba popchnac nieco mocniej.
Oj! Bezemnie to by biedaczek zginal!
Obserwuj wątek
    • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 01.10.06, 19:51
      az tak roztargniony ze zapomnial o mozliwosci zapukania?
      oj.. no to lepszy nawet ode mnie wink
      • a.polonia Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 00:10
        Sukiennica, pozdrow meza, chyba nikt go tu nie przebije po takiej
        historyjce smile))
        U mnie drobnostki - szukanie przez pol godz. czegos, co mam pod nosem,
        wyrzucanie lyzeczek do smietnika oraz wkladanie kluczy do lodowki, czyli chyba
        w normie?
        • tamsin Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 01:50
          lubie sobie zatrzaskiwac drzwi... dlatego pisalam kiedys ze wstawilismy zamek
          szyfrowy. No nie dalo rady wytrzymac inaczej wink
          • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 06:02
            <lubie sobie zatrzaskiwac drzwi... >

            a wlamywala sie wam kiedys straz pozarna do mieszkania przez okno zeby dzwi
            otworzyc? wink)

            sasiedzi malo sobie nog nie polamali, jak biegli dowiedziec sie co sie u nas
            stalo...
            • a.polonia Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 13:39
              U nas kiedys tesciu wycinal szybe w drzwiach, bo sie zastrzasnelismy, od tamtej
              pory jak wychodzimy razem, to obydwoje z kluczami i dwa razy sprawdzamy, czy na
              pewno kazde z nas ma klucze smile)

              A z dzisiejszych wydarzen - wlasnie probowalam zrobic kawe w ekspresie, zamiast
              do filtra, to sypie sobie kawe do kubka...i sypie...i sypie....i patrze przez
              okno....To normalka u mnie, ostatnio.
              • tamsin Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 17:51
                zrobilam taka kawe kiedys, ale nasypalam do tego pojemiczka oczywiscie bez
                wlozenia uprzednio filtra. Kawa z fusami sie zrobila, przecedzilam, a moj M.
                stwierdzil ze to byla najlepsza kawa jaka od BARDZO dawna pil smile

                p.s. Strazakow wlamujacych sie mi do domu tez mialam. boje sie od tamtej pory,
                ze ci sami mi przyjada gasic jakis pozar wink))
                • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 03.10.06, 06:10
                  <p.s. Strazakow wlamujacych sie mi do domu tez mialam. boje sie od tamtej pory,
                  > ze ci sami mi przyjada gasic jakis pozar wink))>

                  no, no... zwlaszcza jesli zdarza ci sie sypac kawe bez wkladki, to i moze sie
                  zdarzyc nastawienie garnka bez takowej, a to juz krok od pozaru... taki pusty
                  garnek na ogniu.. wink)


                  (godzine temu strzelilo mi jajko, slyszalam stlumiony huk i nawet sie zdziwilam
                  co to? ale zorientowalam sie dopiero jak zaczelo smierdziec w domu - taka
                  zaczytana bylam)


                • mon101 Re: Czy roztargnienie ma granice? 03.10.06, 21:28
                  tamsin napisała:

                  > zrobilam taka kawe kiedys, ale nasypalam do tego pojemiczka oczywiscie bez
                  > wlozenia uprzednio filtra. Kawa z fusami sie zrobila, przecedzilam, a moj M.
                  > stwierdzil ze to byla najlepsza kawa jaka od BARDZO dawna pil smile
                  >
                  A ja wlozylam filtr, nasypalam kawy, nalalam wody, tyle ze dzbanka nie
                  podstawilam. Buuuu!!!
                  • a.polonia Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 11:40
                    No to jeszcze mi sie b. czesto zdarza wode zostawic w dzbanku zamiast nalac do
                    ekspresu.
    • kaszka13 Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 04:07
      moj malz sie obruszyl, ze nazwalas swojego "chlopie", jak mam mu wytlumaczyc, ze
      to nic obrazliwego tylko takie pieszczotliwe okreslenie. to moje chlopie nie
      bardzo lapie pewne teksty i co ja mam zrobic??? fakt, ze siedzi w tych Stanach
      juz tyle lat, i ze tylko ja od czterech lat staram sie wplywac na rozwoj mowy
      ojczystejwink
      a swoja droga spanie na wycieraczce z kotem pod pacha bije u mnie rekord wygody!!!
      • moni-bel Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 09:18
        Zdjecie trzeba bylo zrobicwink)
        To wlasnie w takich sytuacjach udaja sie te najlepsze!
        Czy u was w tej Norwegii nie jest juz aby za zimno na spanie pod "golym" niebem?

        Monika
    • jan.kran Re: Czy roztargnienie ma granice? 02.10.06, 19:23
      Sukiennico , historia przedniasmile))

      Moje roztargnienie nie ma granic. Hity do majl do Tadzika i gotowanie prania na
      gazie.
      Opisywałam już na forumach , mogę powtórzyć na życzenie.
      Niestety z wiekiem roztargnienie mi nie mija i utrzymuje sie stabilnie od lat
      kilkudziesięciu.
      Przyjaciele , rodzina a zwłaszcza moje dzieci podchodzą do tego z filozoficznym
      spokojem.
      Ten model tak masmile)
      Kra Roztargnony Totalnie
    • tora99 z ostatniej chwili.. ;) 02.10.06, 20:54
      wlasnie wrocilam sobie z prawie 4g wycieczki wink
      wybralam sie po przetlumaczone prawo jazdy na drugi koniec miasta (15 min
      autobusem + godzina metrem + 15 autobusem... + czekanie na to wszystko i
      droga "dojsciowa")
      wrocilam oczywiscie bez tlumaczenia, bo tuz przed opuszczeniem metra,
      przypomnialo mi sie, ze nie zabralam koniecznego orginalu (wysylalam do
      tlumaczenia faxem)

      no i tyle. nawet mnie nie pocieszyl fakt, ze nie przypomnialam sobie o tym pod
      dzwiami babki co zaoszczedzilo mi 15min autobusu w kazda strone.

      w srode drugie podejscie, moze mi sie uda? wink
      • tamsin Re: z ostatniej chwili.. ;) 02.10.06, 21:21
        do trzech razy sztuka Tora smile za trzecim razem _na pewno_ POWINNO ci sie
        udac wink
        • tora99 Re: z ostatniej chwili.. ;) 02.10.06, 21:27
          jakbylby jezyk na klawiaturze, to wlasnie bym ci go pokazala wink))
          • abere8 Re: z ostatniej chwili.. ;) 02.10.06, 22:08
            Ja jezyk pokazuje tak: tongue_out albo tak: ;-P

            smile))
            • kinky5 Re: z ostatniej chwili.. ;) 02.10.06, 22:47
              a ja sie dzisiaj pogubilam w nowym miescie- szlam, szlam i szlam i w koncu musialam dzwonic do meza
              aby na internecie ustalil gdzie ja jestem i jak mam isc.....ale to sie zdarza.

              Swietna historia i ten wierny kot.....podrawiam
    • ewka5 Re: Czy roztargnienie ma granice? 03.10.06, 03:41
      moja kolezanka (bardzo bliska) zostawila swoja corke pod sklepem, a z zakupami
      wrocila do domu.
      Kiedys odwozila syna na kolonie. Wsiadla do kolejki z waliza (czy innym
      plecakiem) a syn zostal na peronie.
      Zdarzylo sie ktorejs zalozyc stanik na lewa strone???
      A jej sie zdarza. To samo z gaciami, rajstopami, bluzkami, swetrami.
      Zrobilysmy jej kiedys prezent bielizniany (marzyl sie jej komplet - biustonosz
      i stringi, ladne jak jasny gwint!), ucieszyla sie bardzo, postanowila
      przymierzyc i pokazac sie nam. No i sie pokazala... stringi na lewa i odwrotnie
      zalozone - widok obledny, hahahahaha. Jej odpowiedz: - no co?! spieszylam sie,
      zeby wam pokazac, to nie patrzylam jak zakladam.
      Tak naprawde to mysle sobie, ze ona jest tak zakrecona, ze kiedy sobie o czyms
      tam mysli, to nie jest w stanie zapanowac nad innymi czynnosciami.

      • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 03.10.06, 05:09
        bezapelacyjnie wyszla na prowadzenie.... wink)
        • edytais Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 01:50
          Moj maz ciagle zatrzaskuje klucze w samochodzie. Dzwoni wtedy do firmy, ktora
          potrafi je otworzyc. Za kazdym razem $50 leci! Najgorsze, ze zdarza sie to
          jak jest daleko na zakupach wiec nie dojade do niego z moim kluczykiem. Teraz
          jezdzi na dalekie zakupy z drugim kluczem na szyi (jak dzieciak) smile
          • syswia Re: Czy roztargnienie ma granice? 07.10.06, 04:27
            To byl standart - w moim starym samochodzie. Moj tesc mnie cierpliwie
            wyratowaywal ze 2 albo trzy razy. Drugi samochod mial zawsze otwarty bagaznik,
            a tylnie siedzienie sie w srodku skladalo do wewnatrz. Wlazil ktos do samochodu
            przez bagaznik, zeby siegnac lapa do najblizszego dzyndzla przy drzwiach? Bo ja
            ze 4 razy... Raz mi sie zdarzylo na duzym parkingu, maz stal na czatach, mi
            wystawaly tylko nogi z bagaznika, a obok nas przejezdzal wlasnie patrol
            policyjny. Do dzis sie zastanawiam dlaczego nie staneli, zeby nas sprawdzic...
      • a.polonia Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 11:43
        Hehe, ewka, dobre smile))).
        Mnie sie tylko raz zdarzylo nie zalozyc stanika do pracy, na szczescie mialam
        na sobie granatowy, nieprzeswitujacy t-shirt smile)).
        • a.polonia Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 11:45
          i jeszcze mi sie przypomniala sytuacja sprzed jakichs dwoch miesiecy,
          zapomnialam PIN do karty, tylko, ze to nie bylo smieszne, bylam tak
          zestresowana, ze za cholere nie moglam sobie przypomniec, wstukalam trzy razy
          zly, karta zablokowana, w koncu, jakims cudem, udalo mi sie przypomnie, dopiero
          jak poszlam do banku odblokowac karte.
          Takie akcje to u mnie znak, zeby zwolnic tempo.
    • sukiennica Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 17:16
      Nowe dziwne popelnilam.

      Telepalam sie wczoraj dwie godziny na lotnisko aby odebrac rodzicielke. Potem
      czekalam godzine na jej spozniony samolot, a nastepnie telepalam sie kolejne
      dwie godziny, aby dojechac do domu. A potem trzeba bylo dziecko uspic i
      rodzicielke nakarmic.

      W skutek powyzszych dzialan, probowalam sobie wydlubac oczy!

      Szkla kontaktowe nosze. Wczoraj ich nie zalozylam i mialam na nosie okulary.
      Dokonujac wieczornych oblucji okulary z nosa zdjelam, po czym z mozolem
      probowalam wydlubac z oczu soczewki! Pol godziny mi zajelo zrozumienie czemu sie
      nie udaje!

      Oj!
      Czemu ja tak mam???!!!
      • kinky5 Re: Czy roztargnienie ma granice? 04.10.06, 23:49
        ja kiedys zalozylam 2 (slownie:dwie) soczewki kontaktowe na jedno oko. A co zapomnialam ze juz
        ubralam i dawaj....odkleila sie (jedna) po jakis 2 godzinach a ja ze zdumieniem stwierdzilam ze dalej
        widze.....
      • gherarddottir do sukiennica 06.10.06, 02:11
        Gdzie w Norge mieszkasz?(jesli mozna zapytac) znaczy ktory rejon,bo ze od
        lotniska 2 h to w rozne strony moze byc no i nie wiem czy od Gardemoen czy od
        tego w Sandefjord?smilePozdrawiam z norge
        • sukiennica Re: do sukiennica 07.10.06, 20:44
          Fredrikstad moja droga.
          Pozdrawiam tez.
    • monika_a_b Re: Czy roztargnienie ma granice? 07.10.06, 07:21
      Sukiennico - świetna historia! smile)) Twój mąż jest po prostu nie do
      przebicia! smile)) Rozczulił mnie też wasz kot... wink

      Mój mąż ostatnio zapomniał zabrać walizeczkę z naszymi ciuchami, gdy
      pojechaliśmy nad jezioro popływać, odpocząć... W rezultacie przez dwa dni
      lataliśmy w tych samych ciuchach, a na jezioro wynpłynęliśmy wynajętą łódką i
      kąpaliśmy się w bieliźnie... Jezioro jak na złość przejrzyste jak łza,
      prawdopodobnie woda zawierała dużo wapna, na całe szczęście ludzi nie było zbyt
      wiele... Problemem było tylko suszenie bielizny...

      Mi też się zdarzają takie "kwiatki" jak pojechać wieczorem na zakupy i
      zapomnieć reklamówki z nimi, na drugi dzień pojechałam tam po tą reklamówkę, a
      przy okazji kupiłam coś jeszcze.. a o reklamówce (tej pierwszej) zapomniałam...
      Po raz trzeci było mi się tam wstyd wybierać... smile
      • azja1974 Re: Czy roztargnienie ma granice? 09.10.06, 16:26
        chyba jest sezon na roztargnionych. przedwczoraj tesciowa wstawila kafetiere do
        mikrofalowki, a wczoraj malz spalil mi PLASTIKOWY czajnik elektryczny stawiajac
        go na gazie. podobno plomienie byly do sufitu. i wez tu czlowieku
        rekonwalescentka badz (przy okazji donosze, ze operacja sie udala i nadal mam 2
        nogi)
        • asia.sthm Re: Czy roztargnienie ma granice? 09.10.06, 22:30
          Piekne historie smile))
          Ja dzisiaj tez sie zachowalam na forum jak ostatnia fujara:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=50030269&a=50030269&v=2&wv.x=0
          Uwazam ze Jabbur potraktowal mnie bardzo ladnie.
    • sukiennica Re: Czy roztargnienie ma granice? 21.10.06, 21:46
      Wlasnie spalilam sobie kolejna maszynke do kawy!
      Wody idiotka zapomnialam wlac! Uszczelka sie stopila, smrod straszliwy, ale za
      to mam teraz kawe "dobrze palona".
      • kata_rynka Re: Czy roztargnienie ma granice? 21.10.06, 23:22
        Moj syn zapomnial w piatek ze szkoly: arkusza z zadaniem domowym, worka z
        recznikiem i kapielowkami, pudelka po drugim sniadaniu oraz mojej wagi
        kuchennej, ktorej to uzyczylam klasie na lekcje we wtorek. Mial przyniesc te
        wage z powrotem w srode, oczywiscie zapomnial. W czwartek to juz kladlam mu do
        glowy przez caly wieczor, zeby nie zapomnial, ech...Do tego wrocil z dziura w
        spodniach wielkosci dloni, nie potrafi sobie jednak przypomniec jak ona
        powstala.
        • grazyna10 Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 22:35
          Pojechalismy w sobote do sklepu na cotygodniowe zakupy. Przy kasie, juz po
          zaladowaniu calych zakupow z tasmy do wozka okazalo sie, ze zadne z nas nie ma
          ze soba ani karty ani gotowki. Tkwilam z tym calym nabojem przy kasie a maz
          jechal do domu po karte.

          ********
          Znudzila mi sie skromnosc
          ********
          • gherarddottir Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:04
            Kiedys poszlam do pracy bez spodnicy!!!!!!smile))) tylko w rajstopach i bluzce. To
            bylo pare lat temu, ale do dzis wyje jak sobie przypomne mine mojego kolegi z
            pokoju gdy zdjelam plaszczsmile)))
            • asica74 Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:15
              zartujesz chyba? A majtki pamietalas zalozyc? smile)) dobre!
            • sukiennica Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:38
              gherarddottir napisała:

              > Kiedys poszlam do pracy bez spodnicy!!!!!!smile))) tylko w rajstopach i bluzce. To
              > bylo pare lat temu, ale do dzis wyje jak sobie przypomne mine mojego kolegi z
              > pokoju gdy zdjelam plaszczsmile)))

              Niniejszym zajelas w rankingu roztargnionych pierwsza pozycje smile))
              Gratuluje!
              • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:46
                mnie tam pare razy drugi komplet rajstop wystawal z nogawek spodni.. no ale o
                spodnicy to mi sie zapomniec nie zdarzylo...

                dostajesz najwyzsza note: 10
                • tora99 Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:47
                  to bylo gherarddottir oczywisciesmile
            • monika_a_b Re: Czy roztargnienie ma granice? 24.10.06, 23:58
              Córo - niesamowite! smile))
            • monhann2 Re: Czy roztargnienie ma granice? 25.10.06, 03:39
              Corko, mnie juz nic nie zdziwi, przeciez Ty zakretka jestes. Zreszta moja sp.
              Babcia kiedys odwalila taki sam numer, chyba jeszcze przed wojna? Tez poszla
              tak do pracysmile)))
              • jan.kran Re: Czy roztargnienie ma granice? 25.10.06, 07:33
                Ja natomiast przebrałam się w fabrycznej garderobie w mundurek ale tylko 50 %
                normy wykonałam. Nie nałożyłam spodni. Koleżanki zwróciły dyskretnie uwagę na
                brak zanim dotarłam na taśmę...
    • jan.kran Re: Czy roztargnienie ma granice? 26.10.06, 22:33
      Nie ma. Junior rano wyrzucił do kubła przed domem strój do sportu. Porządne
      buty , spodnie i tiszert.
      Właśnie przed chwilą się Go zapytałam czy ma na jutro przygotowane wszystko do
      szkoły w tym strój na wuef.
      Wybiegł z domu z krzykiem i wrócił z torbą.
      Dobrze że dziś śmieci nie wywozili....
      Od kiedy zostałam matką moje drugie imię jest Stoik.
      Kran Spkojny, GRRRRRRRR
    • meg40 Re: Czy roztargnienie ma granice? 27.10.06, 15:32
      Dziewczyny jestescie wszystkie niesamowite !Czesto czytam wasze watki .Dzis sie
      szczerze usmialam I pomyslalam ,ze mieszcze sie w normie ...Czesto zdarza mi sie
      psiknac lakier do wlosow pod pachy ...Potem mysle co mi sie tak pachy kleja
      ?????????
      • maja92 Re: Czy roztargnienie ma granice? 27.10.06, 15:41
        wink)))

        a tego to jeszcze nie zrobilamwink)))
        za to probowalam pianka do golenia zeby umycwink)) ale zeby pachy na lakier
        stawiac....
        wink))))))))))))))))))))
        • tamsin Re: Czy roztargnienie ma granice? 27.10.06, 15:46
          to chyba tylko takie nieogolone, no i jak przy takich pachach na lakier rece
          nie trzymac do gory? wink
          • meg40 Re: Czy roztargnienie ma granice? 27.10.06, 18:00
            Co by nie mowic takie sytuacje rozladowuja atmosfere nerwowasci i tego ciaglego
            pospiechu .Ja tam w takich chwilach nabieram dystansu do wszystkiego ,a przede
            wszystkim do siebie ...I co z tego ,ze chodze z lapami do gory ,albo
            przyklejonymi to tulowia ...Grunt ,ze cos mna potrzasnie i mowie sobie -zwolnij
            babo zwolnij
            Pozdrowienia dla was wszystkich dziewczyny i ciesze sie ,ze jestescie takie
            normalnie nienormalne (a moze odwrotnie?),jak ja.Forum jest niesamowite !!!!!!!
    • jan.kran Re: Czy roztargnienie ma granice? 27.10.06, 23:03
      Wspomnienia , wspomnienia...
      Dzeicku starszemu umyłam zęby kremem do pupy młodszego.... Tubki były podobne.
      Oraz Młodą napoiłam spirytusem salicylowym zamiast syropkiem na kaszel. Butelki
      były podobne.
      Kran
    • sukiennica Tylko dla doroslych! 28.10.06, 19:36
      Jesli chodzi o klub roztargnionych, to po wczorajszym wystepie obwoluje siebie
      na prezesa.

      Wczoraj wieczorem moje tzw.wywiazywanie sie z obowiazkow malzenskich zostalo
      wysluchane przez moja matke przez wlaczony baby call!

      Jezuuuuuuu!
      • jan.kran Re: Tylko dla doroslych! 28.10.06, 20:02
        Ile dajemy Sukiennicy punktow? smile))))))))))
        • tamsin Re: Tylko dla doroslych! 28.10.06, 20:07
          za to nie ma punktow, za to powinna dostac zloty puchar smile
      • asia.sthm Re: Tylko dla doroslych! 28.10.06, 20:11
        Sukiennico, twoja mama bedzie udawac, ze nic nie wysluchala, a ty sie nie
        rumien kiedy mama na ciebie spojrzy. Jesli mamie "cos" zaszkodzilo to jest to
        niech sie z tym sama upora.

        Ja ostatnio wizytujac syna z moja nieslubna synowa, natrafilam na zolta nalepke
        na komputerze, z ktorego mialam pozwolenie skorzystac. Bez okularow nie umiam
        odczytac nalepki wiec niegramatycznie spytalam synowej: - Co tu pisze?
        odpowiedziala mi zgodnie z prawda:- Tabletki.- i przewiesila karteczke gdzies
        pod spod biurka. Skorzystalam z komputera i wychodzac z ich sypialni
        przewiesilam zolta karteczke spod biurka spowrotem na obramowanie ekranu.
        Dobra tesciowa jestem?
        • asica74 Re: Tylko dla doroslych! 28.10.06, 21:01
          Asiu, medal z kartofla ci sie nalezy tongue_out
          • grazyna10 Re: Tylko dla doroslych! a propos lakieru 28.10.06, 21:28
            Nie ja ale znajoma,, wybierala sie do ginekologa. Prysznic, dezodorant intymny
            itp. Lekarz badajac ja, zauwazyl: o, jaka pani ma ladna fryzurke. Zdziwila sie
            ale nic nie powiedziela. Dopiero w domu zauwazyla ze zamiast dezodorantu
            intymnego uzyla lakieru brokatowego.

            ********
            Znudzila mi sie skromnosc
            ********
            • kinky5 Re: Tylko dla doroslych! a propos lakieru 05.11.06, 22:38
              sorry ale myslalam ze spadne z krzesla!!!
              mniej znaczy wiecej
          • asia.sthm Re: Tylko dla doroslych! 28.10.06, 21:28
            No wiem smile)))))
        • tamsin Re: Tylko dla doroslych! 30.10.06, 03:01
          no Dulska to na pewno na nazwisko nie masz wink
          • meg40 Re: Tylko dla doroslych! 01.11.06, 14:51
            Chyba nie ma granic roztargnienia ...Wczoraj wracam z pracy ,a ze po drodze
            poczte przegladalam ,to lazlam na pamiec ...Jeszcze tylko kontem oka widze "o
            korytarz chyba odnowili"Podchodze do drzwi i....Na drzwiach wielka kartka z
            przestroga i nakazem zaplaty czynszu...Oderwalam i mysle przeczytam w domu i
            wkladam klucz ,a on za nic nie chce wlezc...Mysle i co zamki mi wymienili i nie
            wpuszcza mnie dopoki nie zaplace ?Mocuje sie ,mocuje i nie moge uwierzyc ...Juz
            zla lece z tym papierkiem do windy i mysle -"cholera przeciez czynsz to oni sami
            sobie pobieraja z konta ,bo tak bylo mi lepiej ,zeby nie zapomiec...Wlecialam do
            biura z pretenja -co z moim kluczem ,co to za papier itd.Zlecieli sie wszyscy
            pracownicy bloku i sami nie moga uwierzyc ,ze ktos sie tak pomylil.W koncu
            stwierdzili ,ze to fatalna pomylka i pojda ze mna zobaczyc co z tymi
            drzwiami.Dalam im klucze i lecimy.Oczywiscie drzwi sie otworzyly ...Cud ,cud
            jestem cala szczesliwa ,a oni przeprosili i poszli .Kiedy juz zostalam sama w
            domu mysle "jak to mozliwe?"Wyszlam na korytarz zobaczyc czy ten korytarz jest
            odmalowany i ..............NIE!!!!!!!!!!!Kurcze to komu ja sie dobijalam do
            drzwi?Dzis mysle co z tym zrobic ,bo wypadaloby przeprosic ,ale wyjde na
            wariatke ....A na dodatek t maz chcial napisac na nich skarge ,ale powiedzialam
            mu ,ze chyba to ja sie pomylilam...Popukal sie w czolo ...
        • samo Re: Tylko dla doroslych! 30.10.06, 09:13
          Asia po prostu nie chce jeszcze byc babcia Asia :o))
          • asia.sthm Re: Tylko dla doroslych! 30.10.06, 10:44
            Babcia Asia to brzmi cudnie, prawda? Chetnie poczekam na ten zaszczyt, az
            przyjdzie czas.
            Mam jednak do siebie pretensje ze spytalam co na tej kartce jest napisane.
            Podejrzewalam, ze to jakis kod-haslo potrzebne do uruchomienia komputera...no
            naprawde .
            Jednak pewnosc, ze dzieci dbaja o swoje sprawy bardzo mnie ucieszyla.
            Z synowa mam bardzo dobry kontakt a to dzieki temu, ze obie jestesmy bardzo
            taktowne wink)
            Od dulszczyzny strzez nas Panie.
    • sukiennica Tylko dla dzieci :) 05.11.06, 15:18
      Przewinelam dziecko- przynajmniej tak mi sie wydawalo...

      Po chwili zaobserwowalam mokra plame na spodniach. Przeklinajac jakosc pampersow
      rozebralam potomka do rosolu, ze zdziwieniem stwierdzajac brak pieluchy.

      Kto da wiecej? smile)
      • kata_rynka Re: Tylko dla dzieci :) 05.11.06, 17:50
        Hi,hi, dobre!
        Moj maz regularnie zaklada dziecku pampersy tyl do przodu i klnie, ze te
        zapiecia jakies beznadziejne.
        • kinky5 Re: Tylko dla dzieci :) 05.11.06, 22:48
          ja chce meza zglosic.
          To nic ze ciagle zapomina, myli etc....da sie przezyc.
          Ale szczytem bylo kiedy pojechal do pracy samochodem a wrocil autobusem i kiedy zapytalam gdzie
          jest samochod....wielkie oczy i no faktycznie, przeciez samochodem pojechal....
          a ja :
          umylam sobie kiedys zeby cynkiem bo tubka taka sama jak pasta do zebow tylko sie zastanawialam
          czemu sie cholerka nie pieni.
          Popilam plynu do mycia naczyn- jadlam kiwi przed obiadem i zalalam deske do krojenia plyne do mycia
          naczyc Palmolive koloru zielonego.
          Zjadlam obiad i patrze: soczek z kiwi....niewiele myslac rzucilam sie na deseczke i do lizania.
          Stykajac swoj jezyk z powierzchnia deski do krojenia niestety poczulam ze cos jest nie tak z zapachem
          tego kiwi- ze pachnie ono niezwykle chemicznie- wtedy stanelo mi przed oczyma co zrobilam.....
          ale bylo za pozno, jezyk poszedl w ruch i mimo intensywnego plucia udalo mi sie troche tego polknac
          (troche puszczalam babelki).
          Gdybyscie widzialy wysypke jaka po tym dostalam- musialam leciec do drematologa.
          Pan doktor mnie jeszcze uswiadomil ze musze byc ostrozna bo slyszal kiedys o wypadku ze osoba
          zakropila sobie oczy Superglue.......
          mniej znaczy wiecej
          • jan.kran Re: Tylko dla dzieci :) 05.11.06, 23:05
            Twój mąż jest debeściak Kinkysmile))
    • sukiennica Re: Czy roztargnienie ma granice? 29.11.06, 23:29
      Dwa tygodnie temu stanal mi zegarek. Koszmar jakis. Wszedzie bylam spozniona,
      aby sprawdzic ktora jest godzina musialam wygrzebywac telefon z torebki, albo
      latac do salonu i wlanczac telegazete w TV, albo do sypialni i gapic sie na CD
      playera.

      Baterie chcialam w tym zegarku zmienic, ale przez dwa tydodnie nie udalo mi sie
      zapamietac o wzieciu go ze soba z domu. W koncu w niedziele (wychodzac z
      zaloznenia-"od poniedzialku wprowadzam zmiany" wink,wykonalam imponujacy plakat z
      napisem "zegarek" i pieczolowicie ozdobilam nim drzwi wyjsciowe.

      W poniedzialek owszem, udalo mi sie wychodzac z domu zabrac zegarek.

      Oczywiscie zapomnialam jednak pojsc do zegarmistrza.

      Do zegarmistrza dotarlam dzisiaj, po to tylko zeby sie dowiedziec, ze bateria ma
      sie dobrze. Aby zegarek zaczal chodzic, nalezy wcisnac z powrotem ta srubke z
      boku, sluzaca do przesuwania wskazowek.

      Kurza dupa!
      Na to nie wpadlam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka