lekarzspecjalista
19.02.12, 15:00
Być może słyszeliście o nich, są nazywane ospa party. Jak działają? Jeśli znasz kogoś, kto ma chore na ospę dziecko, zapraszasz je na przyjęcie z innymi – zdrowymi dziećmi. Dzieci razem się bawią, jedzą słodycze z jednej miseczki, piją ze wspólnego kubka i liżą jeden lizak. Potem wystarczy spokojnie czekać na pierwsze krosty u maluchów. Cel jest jeden: zarażenie chorobą.
Dlaczego rodzice świadomie narażają swoje dzieci na ospę wietrzną? Rodzice myślą, że dzieci zarażą się wirusem w sposób naturalny i nabiorą odporności. Lepiej gdy są małe, niż miałyby się zarazić jako nastolatki albo dorośli, ryzykując poważnymi powikłaniami.
Ci rodzice sądzą, że zakażenie naturalne wywoła wyższy poziom przeciwciał i długotrwałą odporność. Uważają, że takie postępowanie jest zgodne z naturą. Oraz, że wirus ospy nie jest groźny. Dorośli, którzy świadomie zarażają swoje pociechy to tzw. eko-rodzice. Mówią, że chcą wychować dziecko naturalnie, sprzeciwiają się sztucznym szczepionkom.
Co na to ekspert?
„Spędzanie” w jedno miejsce dzieci tylko po to, by zdrowe zarażały się od chorych, jest wątpliwe etycznie, chociaż dla dzieci niezaszczepionych takie kontrolowane i zaplanowane działanie bywa lepsze niż choroba z zaskoczenia. Należy jednak pamiętać, że wirus ulega mutacjom i każde kolejne zachorowanie jest zwykle cięższe – mówi dla Medonet dr n. med. Maria Kotowska.
Znajdź Ospa Party
Moda na ospa party przyszła do nas oczywiście z Zachodu. W Stanach Zjednoczonych, nieznające się wcześniej rodziny umawiają się na spotkanie za pośrednictwem Facebooka i innych portali społecznościowych, a nawet sprzedają sobie zarażone smoczki, lizaki i kocyki. Na polskich forach dla rodziców toczą się wojny między zwolennikami i przeciwnikami takich praktyk. "Nie widzę w tym nic szokującego, zwłaszcza że to przechorowanie daje trwałą odporność, a nie szczepionka, która po prostu zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania i działa jedynie przez jakiś czas." pisze na forum Gazeta.pl jedna z internautek. Odmienne zdanie ma inna forumowiczka „Celowe zarażanie dziecka uważam za barbarzyństwo. Nie każdy maluch przechodzi przecież ospę łagodnie.” Przeciwnicy ospa party podejrzewają, że nie o nieskuteczność szczepionki chodzi, tylko o jej cenę, około 150 zł oraz późniejsze ryzyko wystąpienia półpaśca.
Jest kilka rzeczy, które trzeba wiedzieć o ospie. Przede wszystkim, szczepionka jest bardzo bezpieczna. Po drugie, ospa wietrzna niekoniecznie jest łagodną chorobą. Większość dzieci choruje bardzo łagodnie. Jednak są takie, które przechodzą ospę bardzo ciężko, z powikłaniami. Celowe zarażanie dzieci jest jak rosyjska ruletka, nigdy nie wiadomo, jak ospa przebiegnie, jak się skończy, ani w jakiej kondycji ogólnej jest dziecko w momencie zachorowania.
Objawy choroby są nieprzyjemne, a powikłania groźne, łącznie z zapaleniem opon mózgowych i zakażeniem krwi paciorkowcami. Dlatego warto oddać dziecko pod dobrą opiekę lekarską/
Innego zdania jest jednak Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o szczepieniach "Stop nop" podaje Dziennik łódzki Stowarzyszenie stoi po stronie rodziców, którzy świadomie rezygnują ze szczepień swoich dzieci. Stowarzyszenie przygotowało apel do parlamentarzystów o ujednolicenie prawa dotyczącego obowiązku szczepień. Stowarzyszenie walczy o to, żeby znieść przymus obowiązkowego szczepienia dzieci. Chce, by to rodzice mogli swobodnie decydować o tym, co będzie najlepsze dla ich pociech.