feldkuratkatz99
07.04.13, 23:37
Co najmniej 60 tys. Hiszpanów zostało w dzieciństwie porwanych i sprzedanych. Wielu ciągle szuka biologicznych rodziców i domaga się ukarania winnych. Na to może być już jednak za późno, bo Kościół katolicki przez lata skutecznie tuszował tę zbrodnię.
Przez niemal 60 lat ze szpitali od Katalonii po Andaluzję zniknęło tysiące noworodków, które potem za opłatą trafiały do adopcji. Procederem kierowali najpierw zaufani ludzie dyktatora Hiszpanii generała Francisco Franco. Ich miejsce szybko zajęli jednak księża i zakonnice z personelu klinik położniczych. Niektóre na sprzedaży dzieci dorobiły się fortuny: prasa w Saragossie ujawniła, że siostra zajmująca się w tym mieście handlem niemowlakami jest właścicielką kilku mieszkań wartych ponad milion euro, chociaż pochodzi z biednej rodziny, a oficjalnie zarabiała grosze. Niektóre z podejrzanych nawet nie ukrywają, że współpracowały przy porwaniach dzieci.
Kolejny przykład "owocnej współpracy" KK ze zbrodniczą dyktaturą.
Całość na www.polityka.pl