Dodaj do ulubionych

Z pszymrużenjem ok'a

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.09, 21:34
www.rp.pl/artykul/2,309724_Podatek_za_sprzedane_dziewictwo.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Shah Massud Re: Z pszymrużenjem ok'a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.09, 16:14
      Ze ja o takim geszefcie nie pomyslalem jak swoje za bezdurno tracilem..:))
    • Gość: gringo Re: Z pszymrużenjem ok'a IP: *.41.4.72.sub.mbb.three.co.uk 24.05.09, 18:08
      Ileż to dziewic traci swe dziewictwo w taki sposób, że później chcą
      o tym jak najszybciej zapomnieć i bardzo żałują że to zrobiły w taki
      właśnie sposób? Gdzieś w toalecie, na korytarzu, w pokoju obok, pod
      żywopłotem, na masce auta... Przed imprezą, po imprezie...
      Ileż to dziewic traci swe dziewictwo z facetem, którego nigdy więcej
      już w życiu nawet nie zobaczy...
      Czyż więc ta Rumunka (koorva, naród w sumie nic nie winny, ale Rumun
      i Rumunka tak się źle kojarzy) nie podjęła słusznej i dojrzałej
      decyzji?
      Zamiast stracić cnotę w przypadkowym miejscu, o przypadkowej porze,
      z przypadkowym człowiekiem, zrobiła to w pewnej mierze w taki
      sposób, że miała na to wszystko jakiś tam wpływ, a i kasiurka jakaś
      tam została, a i wspomnienia chyba lepsze niż po pijanym
      rozdziewiczeniu przez "strendżera".
      Nie było to byle gdzie ani byle kiedy. Na wybór "szczęśliwca"
      niestety chyba raczej wpływu nie miała ;-)... Pozostało jej wierzyć,
      że może zwycięzca akcji nie będzie aż takim potworem...
      Jednym słowem: Zuch dziewoja, ;-)
      • wladyslaw_grabski Re: Z pszymrużenjem ok'a 24.05.09, 21:05
        Gość portalu: gringo napisał(a):

        > Ileż to dziewic traci swe dziewictwo w taki sposób, że później chcą
        > o tym jak najszybciej zapomnieć i bardzo żałują że to zrobiły w taki
        > właśnie sposób? Gdzieś w toalecie, na korytarzu, w pokoju obok, pod
        > żywopłotem, na masce auta... Przed imprezą, po imprezie...
        > Ileż to dziewic traci swe dziewictwo z facetem, którego nigdy więcej
        > już w życiu nawet nie zobaczy...
        > Czyż więc ta Rumunka (koorva, naród w sumie nic nie winny, ale Rumun
        > i Rumunka tak się źle kojarzy) nie podjęła słusznej i dojrzałej
        > decyzji?
        > Zamiast stracić cnotę w przypadkowym miejscu, o przypadkowej porze,
        > z przypadkowym człowiekiem, zrobiła to w pewnej mierze w taki
        > sposób, że miała na to wszystko jakiś tam wpływ, a i kasiurka jakaś
        > tam została, a i wspomnienia chyba lepsze niż po pijanym
        > rozdziewiczeniu przez "strendżera".
        > Nie było to byle gdzie ani byle kiedy. Na wybór "szczęśliwca"
        > niestety chyba raczej wpływu nie miała ;-)... Pozostało jej wierzyć,
        > że może zwycięzca akcji nie będzie aż takim potworem...
        > Jednym słowem: Zuch dziewoja, ;-)




        Jeżeli twoja wizja życia przedstawia jedynie dwie możliwości: kur wienie się albo rżnięcie z pijakami z przypadkowej łapanki to gratuluję zdrowego podejścia do życia :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka