Gość: appp
IP: 85.222.87.*
09.09.09, 13:54
Zgadzam się z większością pana wniosków, że głośne weneckie dokumenty nie mają
nic wspólnego z realizmem i żę są rodzajem antypropagandy, odpowiadając na
frazesy antyfrazesami i są czystą demagogią. Ale jako latynoamerykanistka po
pierwsze nie mogę zgodzić się z określeniem "dyktatura Chaveza". Z dyktaturą
mamy do czynienia np w Birmie, tudzież Chile lat 70-tych, w przypadku CHaveza
mimo wielu odchyleń, określenie to jest zdecydowanie nad wyrost. Po drugie
nazwanie pani prezydent Argentyny młodą ... hmm dość nieelegancki żart :)