eruve.elen
06.11.09, 10:41
jak generalnie cenię Balcerowicza, tak tutaj ewidentnie widać, że miejscami
intensywnie bredzi.
jak się nie kłócić z kimś, kto woli raczej 'zamrozić' kulturę wysoką (do
bliżej nie określonych czasów społecznego dobrobytu), czy rzucić ją na
całkowitą pastwę rynku, niż zgodzić się, że nie (tylko) tego ona potrzebuje, i
że w warunkach całkowicie rynkowych zwyczajnie nie przetrwa?
albo, co gorsza, zwyczajnie nie chce jej uznać za wartą istnienia, skoro
klient masowy masowo z niej korzystać nie chce?