Dodaj do ulubionych

Pan Mann w "Elle"

12.02.04, 22:06
Najnowszy numer "Elle", strona bodajże 56.
Felieton Pana Wojciecha Manna, a w nim to, o czym do tej pory nie można było
mówić (to nie ja ujawniam ;-P): jak to najwyższa wierchuszka radiowa (dzień
dobry Panie S.) przywitała niedawno ekipę Trójki w studiu im. Agnieszki
Osieckiej słowami:
"witam w sali im. OSIECKIEGO" :-)))

Jest też o moim ulubieńcu i laureacie alternatywnych srebrnych ust, Panu R.
Tym razem zabłysnął tekstem:
"nie wszystko złoto co się świeci, nawet milczenie..."
A jak go ładnie Pan Wojciech określił - "złotousty bałwan"
Buehehehehe...
Obserwuj wątek
    • Gość: kass Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 22:19
      Dzięki Filipie, dzięki Tobie nakład Elle rozejdzie się, jak świeże bułeczki;-))
    • Gość: Zdzisek Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.acn.pl 13.02.04, 00:45
      Czy jest jakaś szansa, żeby treść tego wywiadu tu się znalazła? Pliiiiiiiz!
    • ciocia-hela Re: Pan Mann w "Elle" 15.02.04, 12:30
      Hehe, sala im. Osieckiego.
      Ale jaja :-)))

      cH
    • Gość: koliber Re: Pan Mann w "Elle" IP: 149.156.12.* 15.02.04, 17:06
      Chyba to kupię.
      Brawo Mann.
      Na pohybel kretynom i błwanom
    • Gość: koliber Re: Pan Mann w "Elle" IP: 149.156.12.* 19.02.04, 10:21
      www.trojka.net/protest/inc/index2.php?art=0218
      Doskonały felieton. Ale niektórzy i tak nie zrozumieją.
    • Gość: LesioZ Brawo Pan Mann !!! IP: *.postinfo.com.pl 19.02.04, 12:36
      Doskonały felieton !
      Przeczytajcie koniecznie !
      Jaka szkoda, że ci o których pisze autor takich rzeczy nie czytają a zatem jak
      mogliby wyciagnąć konstruktywne ( lub jakiekolwiek ) wnioski.
      I po co było zwalczać analfabetyzm ?

    • mh2 Re: Pan Mann w "Elle" 19.02.04, 14:00
      "A i dyrektorzy bałwana nie pozostają w tyle, witając zebranych w sali imienia
      Osieckiego. W zupełności rozumiem, że można nie wiedzieć, kim była Agnieszka
      Osiecka i pomylić ją z Osieckim, a nawet z Wiktorem Osiatyńskim. Ale z taką
      wiedzą trzeba trzymać się z daleka od instytucji kulturalnych. "

      Tia. I pomyśleć, że są to ci, którzy wiedzą lepiej, czego słuchacze chcą słuchać.
      Zgroza.
    • jerzygod Re: Pan Mann w "Elle" 19.02.04, 14:03
      sala osieckiego faktycznie do osmiania sie nieprzytomnego.
      rozumiem, ze pan mann odchodzi z publicznego radia, bo to przeciez nie uchodzi zadawac sie z takimi ciemniakami.
      choc nie, pewnie nie odchodzi. nie napisal wprost o kogo chodzi. a jezeli to sa fakty, to przeciez nie mialby sie czego bac.
      boi sie, czy jak?
      jurek
      • Gość: koliber Re: Pan Mann w "Elle" IP: 149.156.12.* 19.02.04, 14:58
        Każdy inteligentny wie o kogo chodzi.
      • Gość: mk Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.lublin.mm.pl 20.02.04, 18:34
        > rozumiem, ze pan mann odchodzi z publicznego radia, bo to przeciez nie
        uchodzi
        > zadawac sie z takimi ciemniakami.

        Dyktatura ciemniaków przeminie. Mann, miejmy nadzieję, zostanie. O sensownej
        porze, w audycji o sensownym czasie trwania.

        > boi sie, czy jak?

        Najwyraźniej nie pęka; z "ciemniaków" śmieje się w kułak.
        Co tam w kułak - śmieje się na cały głos!

        mk
    • Gość: ciocia Hela Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.acn.waw.pl 20.02.04, 15:14
      Kochani, bardzo przepraszam, że się odzywam i od razu zaznaczam, że nie musicie
      mi odpowiadać... to jest, chciałam powiedzieć: nie musicie mnie karmić.
      Pozwólcie jednak, że zamieszczę swoje trollowe przemyślenia na temat felietonu
      Wojciecha Manna.

      Właściwie ja tylko w sprawie sali im. Osieckiego, bo zgadzam się na istnienie
      złotoustych bałwanów i nawet nie wykluczam, że znajdują się tam, gdzie ich red.
      Mann szuka. Natomiast wypominanie komukolwiek, że salę im. Osieckiej nazwał
      salą im. Osieckiego, wydaje mi się pewną przesadą. Gdyby osoba na ważnym
      stanowisku w publicznym radiu wspomniała o studiu im. Lutosławskiej, to byłby
      to niewątpliwy blamaż. Moglibyśmy zaniepokoić się, czy aby ta ważna osoba wie,
      kim był Lutosławski. Bo o Lutosławskim, współczesnym kompozytorze muzyki
      poważnej, nie każdy w tym kraju musi wiedzieć i właśnie między innymi dlatego
      wiedzy tej możemy wymagać od ważnych osób z publicznego radia.

      Natomiast o popularnej tekściarce Osieckiej słyszał każdy, zwłaszcza po wybuchu
      histerycznej niemalże mody na nią po jej śmierci. Dlatego też, mimo że nie znam
      okoliczności opisywanej przez Manna wpadki, mogę uznać ją za zwykłe
      przejęzyczenie. A przejęzyczenie może zdarzyć się każdemu, nawet ważnym
      dyrektorom, i nie warto pisać o tym dramatycznego felietonu.

      Ponadto, skoro pan Mann wciąż jeszcze przychodzi ze swoimi płytami do radiowej
      Trójki, a nawet ma - zdaje się - w ciągu dnia jakąś krótką formę z Markiem
      Niedźwieckim, to pisanie o złotoustym bałwanie i jego dyrektorach wydaje mi się
      co najmniej nieeleganckie. Ale może się mylę.
      • Gość: koliber Re: Pan Mann w "Elle" IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.02.04, 17:33
        Szefowie Radia Publicznego powinni wiedzieć kim była poetka i wybitna autorka
        tekstów Agnieszka Osiecka. Powinni też wiedzieć czyje imię nosi studio radiowe.
        TO SIĘ NAZYWA WIEDZA OGÓLNA I PROFESJONALIZM.
        Ciocia woli CIEMNIAKÓW, cóż mamy wolny kraj.
        A, że jako jeden z niewielu ma odwagę krytykować i opisywać rzeczywistość
        CHWAŁA MU ZA TO.
        • Gość: Lesiek Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.04, 18:51
          > Szefowie Radia Publicznego powinni wiedzieć kim była poetka i wybitna autorka
          > tekstów Agnieszka Osiecka. Powinni też wiedzieć czyje imię nosi studio
          radiowe.
          > TO SIĘ NAZYWA WIEDZA OGÓLNA I PROFESJONALIZM.

          Kolibrze, po pierwsze - nie krzycz. Po drugie - ciocia Hela po prostu w tej
          sprawie ma rację. Nie sądzę, żeby ktokolwiek w Polskim Radiu nie wiedział, kto
          jest patronem studia na Myśliwieckiej, więc histeryzowanie z powodu czegoś, co
          wydaje się zwykłym przejęzyczeniem, wydaje mi się mało poważne.

          Aha. To nie przez ciemniaków Trójka upadła, tak mi się zdaje. Raczej przez
          inteligentnych, światłych ludzi, sterowanych jednakże nie dobrem publicznym,
          ale swoimi interesikami, ewentualnie doktryną.
          • Gość: koliber Re: Pan Mann w "Elle" IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.02.04, 19:33
            To nie jest przejęzyczenie. To się nie mieści w kategoriach przejęzyczenia.
            A krzyczeć trzeba.
            Reasumując przyczyna upadku radia publicznego to i ciemniactwo, i interesiki.
          • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 21.02.04, 10:37
            Gość portalu: Lesiek napisał(a):

            > Nie sądzę, żeby ktokolwiek w Polskim Radiu nie wiedział, kto
            > jest patronem studia na Myśliwieckiej, więc histeryzowanie z powodu czegoś,
            > co wydaje się zwykłym przejęzyczeniem, wydaje mi się mało poważne.

            Po pierwsze - dlaczego od razu "histeryzowanie"? Skomentować i pośmiać się z
            faktu nie wolno, bo bedzie się zakwalifikowanym do "histeryków"?

            Po drugie - no właśnie, dla Ciebie "wydaje się" to zwykłym przejęzyczeniem. W
            Twojej głowie nie mieści się, że taka osoba może nie wiedzieć. A jeżeli ... to
            nie było przejęzyczenie i ta osoba rzeczywiście nie wie?
            Przypomnij sobie wpadki i pomyłki Busha. Albo tego (chyba Rumsfeld, ale głowy
            nie dam), który powiedział "ale piękna ta Moskwa" będąc na lotnisku zupełnie
            innego kraju niż Rosja. Czasami to może być przejęzyczenie. Ale czy dasz głowę,
            że to na pewno nie niewiedza lub ignorancja?

            To właśnie "sala im. Osieckiego" jest "mało poważna", a nie mówienie
            (przepraszam, dla Ciebie - "histeryzowanie") o niej.
            • Gość: Lesiek Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.04, 11:30
              > Po pierwsze - dlaczego od razu "histeryzowanie"? Skomentować i pośmiać się z
              > faktu nie wolno, bo bedzie się zakwalifikowanym do "histeryków"?

              Można, ale wypadałoby mieć świadomość pewnej hierarchii ważności spraw.

              > Przypomnij sobie wpadki i pomyłki Busha.

              No i co? Jeśli mam takie a nie inne zdanie o polityce Busha, to przecież nie
              dlatego, że nie wie, jak się nazywają mieszkańcy Grecji. Podobnie z prezydentem
              Wałęsą.
              Dla mnie to, co pisze Mann, jest o tyle nietrafne, że kieruje uwagę na cechy
              osobowe ludzi, którzy rządzą radiem, i sugeruje, że to przez nie Trójka upadła.
              A to bzdura jest. Przypomnę jeszcze raz, bo widzę, że niektórzy zapominają - za
              upadek Trójki odpowiedzialny jest wytworny intelektualista z dobrej rodziny,
              mający za sobą wiele lat spędzonych wśród angielskich gentlemanów. I pewnie
              doskonale wiedzący, kim była Agnieszka Osiecka.
              • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 21.02.04, 11:49
                Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                > Można, ale wypadałoby mieć świadomość pewnej hierarchii ważności spraw.

                Oczywiście. Ale wypadałoby też grzecznie brać pod uwagę, że każdy może mieć
                inną i nie nazywać kogoś histerykiem tylko dlatego, że ma inną hierarchię
                wartości.
                Ponadto nie tylko o to tu chodzi. To jest po prostu kolejna kropla (a nie
                główna i jedyna) świadcząca o coponiektórych osobach.
                Pewnie, że np. o polityku świadczą jego czyny i to co mówi i jakie ma pomysły.
                Ale nie widzę powodu aby nie powiedzieć, że np. facet dodatkowo zakłada białe
                skarpetki do ciemnego garnituru. Oczywiście, że to nie jest główny argument
                przeciwko niemu. Ale nie jest też histerią mówienie o tym.

                > No i co? Jeśli mam takie a nie inne zdanie o polityce Busha, to przecież nie
                > dlatego, że nie wie, jak się nazywają mieszkańcy Grecji.

                Oczywiście że nie. Ale może to być jednym z elementów świadczących o człowieku
                i nie widzę powodu, aby o tym nie mówić i obruszać się, że ktoś mówi.

                > Dla mnie to, co pisze Mann, jest o tyle nietrafne, że kieruje uwagę na cechy
                > osobowe ludzi, którzy rządzą radiem, i sugeruje, że to przez nie Trójka
                > upadła.

                Ja nie wiem, gdzie Ty widzisz taką sugestię. Według mnie nadinterpretujesz. Dla
                mnie Mann zwyczajnie pośmiał się z kilku osób; napisał lekko satyryczny
                felieton. To mogą być kolejne (a nie jedyne) argumenty przeciwko takim osobom.
                Niby z jakiej racji je pomijać?

                > A to bzdura jest. Przypomnę jeszcze raz, bo widzę, że niektórzy zapominają -
                > za upadek Trójki odpowiedzialny jest wytworny intelektualista z dobrej
                > rodziny, mający za sobą wiele lat spędzonych wśród angielskich gentlemanów. I
                > pewnie doskonale wiedzący, kim była Agnieszka Osiecka.

                Nikt nie zapomina. To już zostało omówione i jest wiadome. Ale jak takie osoby
                robią i inne błędy, to dlaczego o tym nie napisać?
                Poza tym to, że się jest wytwornym intelektualistą (...) i tak dalej, jeszcze o
                niczym nie świadczy. I taka osoba może palnąć gafę.

                No a teraz najważniejsze: wnioskuję, że piszesz powyżej o Eugeniuszu S. I że on
                wie, kim była Agnieszka Osiecka. Skąd masz pewność, że Mann pisał o nim?
                Przypominam (bo widzę, że niektórzy zapominają), że w Zarządzie Polskiego Radia
                jest jeszcze inna osoba na "S" (a pierwsza litera nazwiska to z kolei była moja
                sugestia z pierwszego postu).
                • Gość: Lesiek Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.04, 14:21
                  > Pewnie, że np. o polityku świadczą jego czyny i to co mówi i jakie ma
                  pomysły.
                  > Ale nie widzę powodu aby nie powiedzieć, że np. facet dodatkowo zakłada białe
                  > skarpetki do ciemnego garnituru. Oczywiście, że to nie jest główny argument
                  > przeciwko niemu. Ale nie jest też histerią mówienie o tym.

                  Widzisz, dla mnie osobiście używanie takich argumentów jest dość żenujące i
                  świadczy przede wszystkim o tym, kto ich używa. Ale jak kto uważa.

                  > Ja nie wiem, gdzie Ty widzisz taką sugestię. Według mnie nadinterpretujesz.
                  >Dla mnie Mann zwyczajnie pośmiał się z kilku osób; napisał lekko satyryczny
                  > felieton. To mogą być kolejne (a nie jedyne) argumenty przeciwko takim
                  osobom. Niby z jakiej racji je pomijać?

                  Bo są, jak to się gdzieniegdzie mówi, irrewelantne.

                  > No a teraz najważniejsze: wnioskuję, że piszesz powyżej o Eugeniuszu S. I że
                  on wie, kim była Agnieszka Osiecka. Skąd masz pewność, że Mann pisał o nim?

                  Przecież widzę, że Mann pisał nie o nim, i właśnie o tym piszę. I o fałszywym
                  postrzeganiu rzeczywistości. Bo przez to, że się koncentrujemy na jednym panu,
                  który raz powiedział "studio im. Osieckiego", i na drugim panu, który
                  powiedział Arcziw, a nie Arkajw, umykają nam ci, którzy o tym wszystkim
                  decydują. A oni są najczęściej inteligentni, znają języki obce i nie zakładają
                  białych skarpetek do ciemnego garnituru.

                  • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 23.02.04, 08:50
                    Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                    > Widzisz, dla mnie osobiście używanie takich argumentów jest dość żenujące i
                    > świadczy przede wszystkim o tym, kto ich używa. Ale jak kto uważa.

                    A ja się wciąż będę upierał, że to nie były żadne "argumenty" tylko lekko
                    satyryczny felieton o "granicach kompromitacji". I nie uważam, żeby Mann stał
                    się przez jego napisanie "żenujący". O poważniejszych zarzutach też już
                    wielokroć i gdzie indziej wspominał.

                    > Bo są, jak to się gdzieniegdzie mówi, irrewelantne.

                    Chyba "irrelewantne"? Czy ten błąd jest mało istotny, czy też powinienem go
                    brać pod uwagę oceniając to, co piszesz ;-P ?

                    > Przecież widzę, że Mann pisał nie o nim, i właśnie o tym piszę. I o fałszywym
                    > postrzeganiu rzeczywistości. Bo przez to, że się koncentrujemy na jednym
                    > panu, który raz powiedział "studio im. Osieckiego", i na drugim panu, który
                    > powiedział Arcziw, a nie Arkajw, umykają nam ci, którzy o tym wszystkim
                    > decydują. A oni są najczęściej inteligentni, znają języki obce i nie
                    > zakładają białych skarpetek do ciemnego garnituru.

                    Ale jakie "koncentrujemy się"? Przecież to tylko jeden mały felieton! Mann
                    wcześniej poruszał i inne istotniejsze kwestie, a teraz po prostu napisał o tym.

                    Poza tym, wybacz, ale z tego co piszesz wynika, że cała degrengolada to wina
                    jednego człowieka. A reszta co - "tylko wykonuje rozkazy"? To tak, jakby za II
                    wojnę światową i wszystkie jej zbrodnie obarczyć jedynie Hitlera. A reszta -
                    niewinne owieczki.
                    Nie można nie docenić roli Eugeniusza S. w psuciu Trójki. Ale i w stosunku np.
                    do dErekcji też można mieć pretensje: bo nikt ich pod karabinem nie zmusza do
                    robienia takiego a nie innego programu. Bo albo:
                    a) tylko wykonują (bez przekonania) rozkazy - a wtedy zarzucam im, że nie stać
                    ich na obronę własnego zdania lub odejście,
                    lub
                    b) realizują taką linię programową, bo się z nią zgadzają - a wtedy są tak samo
                    winni, jak i Eugeniusz S.

                    A do obecnego Zarządu można mieć pretensje, że nie próbuje naprawić tego, co
                    Eugeniusz S. popsuł, bo:
                    a) leni się,
                    lub
                    b) uważa, że dobrze się w Trójce dzieje.
                    W obu przypadkach można mieć pretensje także do obecnego Zarządu, a nie tylko
                    do tego, co zapoczątkował Eugeniusz S. I jak ten Zarząd dodatkowo palnie o sali
                    im. Osieckiego, to nie widzę powodu, żeby o tym nie wspomnieć. Tylko wspomnieć -
                    nikt z tego przecież nie robi afery.
                    No i ten Zarząd który tak palnął też zapewne "jest inteligentny, zna języki
                    obce i nie zakłada białych skarpetek do garnituru". I co najważniejsze - ma moc
                    decyzyjną.
                    • Gość: Lesiek Re: Pan Mann w "Elle" IP: 80.51.231.* 23.02.04, 11:59
                      > A ja się wciąż będę upierał, że to nie były żadne "argumenty" tylko lekko
                      > satyryczny felieton o "granicach kompromitacji". I nie uważam, żeby Mann stał
                      > się przez jego napisanie "żenujący". O poważniejszych zarzutach też już
                      > wielokroć i gdzie indziej wspominał.

                      OK, jeśli to był tylko satyryczny felieton bez specjalnej wagi, to nie ma o
                      czym dyskutować, tylko w takim razie czemu cały wątek z zachwytami na jego
                      temat?

                      > Poza tym, wybacz, ale z tego co piszesz wynika, że cała degrengolada to wina
                      > jednego człowieka. A reszta co - "tylko wykonuje rozkazy"? To tak, jakby za
                      >II
                      > wojnę światową i wszystkie jej zbrodnie obarczyć jedynie Hitlera. A reszta -
                      > niewinne owieczki.

                      Hmm, przykład dałeś tyle drastyczny, co nieadekwatny.

                      > Nie można nie docenić roli Eugeniusza S. w psuciu Trójki. Ale i w stosunku
                      np. do dErekcji też można mieć pretensje: bo nikt ich pod karabinem nie zmusza
                      do robienia takiego a nie innego programu.

                      Tylko widzisz, Filipie, dErekcja to są _tylko_ i wyłącznie wykonawcy wizji
                      Zarządu. Można mieć do nich pretensje natury moralnej, że się w tym babrają,
                      ale nie łudźmy się, że gdyby się sprzeciwili, to przed czymkolwiek by to Trójkę
                      uchroniło. Piotr Kaczkowski jako dyrektor się sprzeciwiał i... przestał być
                      dyrektorem.


                      • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 24.02.04, 09:37
                        Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                        > OK, jeśli to był tylko satyryczny felieton bez specjalnej wagi, to nie ma o
                        > czym dyskutować, tylko w takim razie czemu cały wątek z zachwytami na jego
                        > temat?

                        A co, wątku ludziom żałujesz? Wiele głupszych i bezsensownych wątków na forum
                        było i nie protestowałeś.
                        Nie przesadzajmy, gdyby nie Twoja i moja rozmowa, wątek miałby marną ilość
                        wpisów. Strasznych zachwytów też nie zauważyłem. Ot po prostu, jeden z wątków
                        na forum dyskusyjnym.

                        > Hmm, przykład dałeś tyle drastyczny, co nieadekwatny.

                        Drastyczny - może. Ale jak najbardziej adekwatny. Chodzi o to, że nie wystarczy
                        wymyślić "ideę" do jej realizacji. Jak znajdziesz osoby, które tę ideę
                        podzielają i pomagają wcielić ją w życie, to są one także winne.
                        Proszę bardzo, mniej drastyczny przykład: premier i rząd i ich odpowiedzialność
                        za prowadzoną politykę.

                        > Tylko widzisz, Filipie, dErekcja to są _tylko_ i wyłącznie wykonawcy wizji
                        > Zarządu. Można mieć do nich pretensje natury moralnej, że się w tym babrają,
                        > ale nie łudźmy się, że gdyby się sprzeciwili, to przed czymkolwiek by to
                        > Trójkę uchroniło.

                        Nie łudzę się. Ale winny jest i ten, kto wyda niesłuszny rozkaz aby strzelać i
                        ten, kto naciska na spust (bo albo się z nim zgadza, albo powinien odmówić).
                        Oczywiście, że znaleźliby się inni chętni do wykonania. I wtedy oni byliby
                        winni. Przykro mi, ale najbardziej adekwatny jest właśnie przykład z Hitlerem -
                        sam tylu ludzi by nie wymordował. Potrzebował "wykonawców idei".

                        > Piotr Kaczkowski jako dyrektor się sprzeciwiał i... przestał być dyrektorem.

                        I nikt do niego pretensji nie ma, że rozwalał Trójkę.
                        • Gość: Lesiek Re: Pan Mann w "Elle" IP: 80.51.231.* 24.02.04, 10:17
                          > > Hmm, przykład dałeś tyle drastyczny, co nieadekwatny.
                          >
                          > Drastyczny - może. Ale jak najbardziej adekwatny. Chodzi o to, że nie
                          wystarczy wymyślić "ideę" do jej realizacji. Jak znajdziesz osoby, które tę
                          ideę podzielają i pomagają wcielić ją w życie, to są one także winne. Proszę
                          bardzo, mniej drastyczny przykład: premier i rząd i ich odpowiedzialność
                          za prowadzoną politykę.

                          O ile się nie mylę, to Rada Ministrów jest ciałem kolegialnym, więc ponownie
                          przykład jest mało adekwatny ;).
                          A w ogóle to my mówimy o dwóch różnych rzeczach. Ty - o czyjejś winie czy
                          odpowiedzialności rozpatrywanej w kategoriach moralnych. Ja - o czynnikach,
                          które zdecydowały, że dzieje (w tym przypadku: dzieje Trójki) potoczyły się
                          tak, a nie inaczej.
                          A ponieważ cały czas w tym wątku zastanawiamy się, czy o losach PR3 zdecydowali
                          ciemniacy, czy wręcz przeciwnie, subtelni intelektualiści, dziwi mnie, że nagle
                          skręcasz na dyskusję o odpowiedzialności moralnej - oczywiście można i pewnie
                          warto o tym dyskutować, ale w tym kontekście to jakby nie na temat.

                          • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 24.02.04, 10:45
                            Tak, chyba rzeczywiście zboczyłem/zboczyliśmy z tematu.
                            W każdym razie, tak E.S. jak i dErekcji - na pohybel ;-)
    • Gość: Alien Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 23.02.04, 10:57
      felieton znakomity. a co do pomylek nigdy nie zapomne popisu bylego juz prezesa
      telewizorni publicznej. absolutny killer nie wymagajacy komentarza. to bylo
      krotki czas po tym jak kwiatkowski objal stanowisko. festiwal w opolu,
      kwiatkowski ma wreczac nagrode panu franciszkowi walickiemu. trzyma te
      statuetke, podchodzi do mikrofonu i artykuluje: "feliks waligorski!"


      alien


      ps. smolar - koncz wasc.
      • tuhanka Re: Pan Mann w "" 23.02.04, 11:13
        Alien, pozwolisz, ze sprostuje :) Tez pamietam ten popis, ale Kwiatkowski
        powiedzial zamiast "Franciszek Walicki" - "Feliks WASILEWSKI". Widac z Wanda W.
        mu sie skojarzylo :)
      • greg_f Re: Pan Mann w "Elle" 23.02.04, 11:17
        Poprawka - z Walickiego prezes zrobił Feliksa Wasilewskiego. Pamiętam, że śp.
        Niemen w felietonie na łamach Tylko Rocka zażartował, że Kwiatkowskiemu
        chodziło pewnie o kumpla Wandy Dzierżyńskiej ;-).
        • Gość: Alien Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 23.02.04, 11:28
          hmmm.... przepraszam jesli pokrecilem. tak czy inaczej facet dal ciala.


          alien
    • Gość: gosc Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.coltexdakar.pl 24.02.04, 11:38
      nie odniosę się do tego przejęzyczenia, bo ani nie słyszałem, anie felietonu
      nie czytałem. mam tylko wrażeniem, że wojciech mann uważam, iż jest idealny i
      nieomylny. a słuchając jego audycji (pomimo, że lubię prezentowaną tam muzykę)
      mam wrażenie, że przychodzi do studia za karę. ja i wielu moich znajomych -
      mimo, że jesteśmy przeciwnikami obecnych zmian w TrUjce - uważamy, że w.mann
      powinien już dawno iść na emeryturę. lubi muzykę taką, jaką lubi, ale jako
      dziennikarz muzyczny powinien otworzyć się również na inne nurty w muzyce, a
      już przynajmniej ich nie krytykować.
      pozdrawiam
      gosc forum
    • Gość: wise Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.radio.com.pl 26.02.04, 16:09
      Pomyśl sobie Filip,
      jaki sciśnięte musi mieć pośladki, ten starzejący się, korpulentny jegomość.
      Taki wielki , a musi szturchać takiego małego, słabego i wiele nieznaczącego
      gościa. Wojciech Mann jest ŻAŁOSNY.
      (Napisz, że ja też- będziesz szczęśliwszy)
      Otwórz oczy, zobacz przekrój- stara trujka zdeformowała ci ostatnie neurony.
      gwoździu.
      • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 26.02.04, 16:25
        Gość portalu: wise napisał(a):

        > jaki sciśnięte musi mieć pośladki, ten starzejący się, korpulentny jegomość.
        > Wojciech Mann jest ŻAŁOSNY.

        Nic mi nie wiadomo o jego pośladkach. Ale że Ty się nimi interesujesz, to
        wielce znaczące...
        Może i ma ściśnięte - nic mi do tego, nie interesuje mnie to. Za to Ty zapewne
        z radości po napisaniu tego nędznego posta popuściłeś i zafajdałeś swój radiowy
        fotelik.

        > (Napisz, że ja też- będziesz szczęśliwszy)

        Nie ma to jak samoświadomość, że jest się żałosnym. Gratuluję Ci tej
        świadomości.

        > gwoździu.

        Buahahahaha... no doprawdy, żałosne...
        • Gość: wise Re: Pan Mann w "Elle" IP: *.radio.com.pl 26.02.04, 16:31
          Znów uciekasz od meritum posta.
          To twój styl, a właściwie jego brak.
          Wielkie osobowości cechuje między innymi luz.
          Mannowi coraz częściej go brakuje. Chyba aż takim bęcwałem nie jesteś, żeby
          tego nie złapać. A może się mylę.

          Rozumiem, ty myslałeś, że Mann jest wielki pisząc żenujący felieton.
          Gratuluję poczucia smaku.
          gwoździu (przez małe g).
          • Gość: swinger do fdj IP: *.lublin.mm.pl 26.02.04, 16:36
            Nie lepiej ignorowac te g...
            > (przez małe g)
            z domeny radio.com.pl?
            • fdj Re: do fdj 26.02.04, 18:02
              Gość portalu: swinger napisał(a):

              > Nie lepiej ignorowac te g...
              > (przez małe g)
              > z domeny radio.com.pl?

              Może i lepiej, ale ono się tak pięknie z każdym postem kompromituje, że żal mu
              nie dać szansy na dalszą kompromitację.
          • fdj Re: Pan Mann w "Elle" 26.02.04, 18:01
            Gość portalu: wise napisał(a):

            > Znów uciekasz od meritum posta.

            Jakiego meritum? Tam była sama Twoja wątpliwej jakości pisanina z dodatkiem
            dużej ilości jadu.

            > To twój styl, a właściwie jego brak.

            Lepiej już nie mieć stylu, niż prezentować taki, jak Ty.

            > Wielkie osobowości cechuje między innymi luz.
            > Mannowi coraz częściej go brakuje.

            To tylko Twoja ocena. Jak się posłucha jego audycji, to widać, że z luzem u
            niego wszystko w porządku.

            > Rozumiem, ty myslałeś, że Mann jest wielki pisząc żenujący felieton.

            Nie ma to jak myśleć, że się rozumie co ktoś ma na myśli i udawać, ze się
            lepiej i więcej wie, co ktoś ma na myśli.
            Nie żałosny stworku, uważam, że Mann jest wielki, ale nie dlatego, że napisał
            ten felieton.

            > Gratuluję poczucia smaku.

            Lepsze ono niż Twoje "pośladkowe" poczucie smaku.

            > gwoździu (przez małe g).

            Odparłbym Ci kim Ty na "g" jesteś, ale nie będę się zniżał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka