Dodaj do ulubionych

Idole po(p)wagi

22.06.04, 21:07
W 1990 roku nic się dla Trzech Tenorów "nie zaczęło", jak pisze J. Hawryluk,
dając, nie pierwszy raz zresztą, dowód swej wiedzy o operze. Każdy z trzech
wielkich śpiewaków mógłby wówczas zakończyć karierę, tak wielkie było już ich
znaczenie w świecie opery i ich dokonania w tej dziedzinie. A cały smaczek
koncertu w Termach Karakalli polegał na tym, że spotkało się na scenie trzech
największych, trzech RYWALI. To była rzecz absolutnie niecodzienna.
Obserwuj wątek
    • Gość: Operoman Idole po(p)wagi IP: *.toya.net.pl 22.06.04, 21:16
      Dziwne - mam chyba wszystkie recenzje, jakie ukazały się w większych gazetach
      po "Damie pikowej" w Berlinie i jak jeden mąż podkreślają one wspaniałą
      kreację Dominga w partii Hermana, za to inscenizacja Trelińskiego, delikatnie
      mówiąc, nie wzbudziła zachwytu. Nawet prasa muzyczna w Polsce potwierdziła
      opinię o wspaniałej formie 63-letniego Dominga. Zresztą mam nagranie
      (pirackie, oczywiście) na CD i mogę potwierdzić - był znakomity.
    • Gość: Ela Re: Idole po(p)wagi IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 23.06.04, 19:21
      Bo kiedyś nawet codzienność była lepsza. Jak się słynny tenor zpotkał na scenie
      ze słynnym eks-tenorem, to była szansa na dodatkowe atrakce. Np. Vinay - Jago,
      który nie całkiem teatralnie depczee Del Monaco - Otella w końcu III aktu.

      I nawet pop nagrywali Caruso i Szalapin, a nie byle Bocelli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka