Dodaj do ulubionych

Żart bogów

17.09.04, 20:32
ojezu, wcisnelo mnie w krzeslo ......



ps
ale z tymi niemowlakami przekladanymi helena to urban legend ....
a ktos zauwazyl ze kosinski byl na imprezie w midnightcowboy schlessingera?
wygladal jak niesmialy hipis, malo charyzmatycznie

Obserwuj wątek
    • Gość: Szwejk! The life in N.Y. is brutal.... IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.04, 00:19
      Taki wniosek się narzuca po lekturze. Jednak autor tym razem zawiódł, bo sam
      nie wiedział dobrze, czy chce szokować, czy mścić się na Kosińskim. Zdecydował
      się na oba wątki, lecz nie do końca i wyszedł z tego stosunek przerywany.
      Podziwiamy jednak Autora, że zamiast mieszkać na idyllicznej Bednarskiej rzuca
      się w paszczę Złu, jakim jest życie na nowojorskich salonach (zakładam, że nie
      tylko pralniczych), żeby nam następnie dziesięć lat później zdać z tego
      rzetelną i mrożącą krew w żyłach relację. Tak trzymać!
      • Gość: Szwejk! Errata: Sorry, 20 lat później. nie dziesięć.... IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.04, 00:21
        • Gość: USTA ADAMA NIBY DZIENNIKARZ, NIBY TLUMACZ,NIBY TALENT IP: *.sympatico.ca 19.09.04, 06:26
          Ogolnie postac Kosinskiego jest pozytywna i sympatyczna. Nie ma potrzeby
          doszukiwanie sie w nim cos wielkieko i nadspodziewanego. Po prostu jest to
          postac emigranta, ktory na zachodzie odkryl, ze ma dusze Polaka. Jak kazdy
          emigrant szukal rozwiazania w wielu dziedzinach. Nie byl dobrym dziennikarzem
          ale probowal, nie znal dobrze angielskiego ale udawal, ze zna, ale doskonale
          wiedzial, ze nie ma talentu pisarskiego. Spostrzegl, ze jest zapotrzebowanie na
          pewien temat, ktory odzwierciedla krzywdy i upokorzenia ofiar II Wojny
          Swiatowej. Wziol nozyczki w reke i powycinal tematy drazace pamiec ocalalych.
          Przetlumaczy to na jezyk polski, skompilowal taka sobie nowelke i dal to do
          tlumaczenia zannemu humaniscie Aleksandrowi Jordanowi Lutoslawskiemu z Miami.
          Niespodziewanie otrzymal niezwykle wielki podarek w postaci dobrego opracownia
          literackiego tlumaczenia kompilacji na jezyk ngielski. Lutoslawski byl
          mistrzem. Zaplacil za prace $ 500.00 USD (publiczne prasowe oswiadczenie
          Lutoslawskiego po smierci Kosinskiego). Zydzi obwolali go mesjaszem swojej
          literatuy. Szybko zostal presesem PAN i zaczeto od niego oczekiwac nowych
          dziel. A tu jednak byla pustka. Jego charakter osobisty jako egocentryka nie
          pozwolil mu na utrzymanie przyjacielskich kontaktow z Lutoslawskim. Kosinski
          zostal sam. Probowac w rozny sposob stymulowac talent uzywkami, ale to go
          zaprowadzilo do samobojstwa. W ostatnim okresie zycia zrozumial sens swojej
          porazki i staral sie byc dobrym Polakiem. To mu sie udalo.
      • Gość: cac Re: The life in N.Y. is brutal.... IP: 80.111.118.* 18.09.04, 12:47
        Co masz na mysli piszac "mścić się na Kosińskim"?
      • Gość: Rein Re: Kosiński skompromitował Żydów polskich IP: *.MAN.atcom.net.pl 18.09.04, 22:39
        Jego zełgana powieść o polskim antysemityzmie skompromitowała walkę z
        antysemityzmem. Kosiński narobił szkód, które trudno wyrównać. Teraz każdy
        antysemita może mówić, że większość słynnych relacji o polskim antysemityzmie
        to kłamstwo - i przywoływać Kosińskiego...
        Tak oto dla własnej sławy Kosiński poświęcil prawdę
        • Gość: Rypka Re: Kosiński skompromitował Żydów polskich IP: 193.59.174.* 22.09.04, 15:09
          Tak jak Gross. Tak jak Gross. Tak jak Gross. No i co z tego?
    • Gość: Grace Żyd o Żydzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 12:52
      Zarówno Kosiński jak i Głowacki zrobili kariery w NY dzięki swojemu żydowskiemu
      pochodzeniu. Żydzi dalej tworzą legendy o swoich.
      • Gość: narzady Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 12:59
        grace, a o tobie kiedy bedzie legenda? niech zgadne - nigdy! a wiesz dla czego ? bo jestes nikim i nikim zostaniesz az do marnej smierci, ktora oby przyszla po ciebie szybko i znienacka. bo tacy jak ty nie zasluguja na zycie.
        nie ma wolnosci dla wrogow wolnosci.
        • Gość: Tomek Re: Żyd o Żydzie IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 13:12
          prosze prosze jak sie na prawde obruszyl...czy ty jestes fanatyczny tropiciel
          anysemityzmu czy moze wolontariusz gazety wybiórczej? ale ze zyczysz komus
          smierci to i zydom nie przystoi...oj nieladnie, nieladnie
          • Gość: narzady Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 13:19
            tomku, tobie tez, jakiem aryjczyk z krwi i kosci - co dla ciebie pewnie zalicza mnie do ludzi. na fanatyzm tylko fanatyzm, bo innego jezyka tacy nie rozumieja.
          • Gość: narzady Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 13:21
            i powiedz tomku, jestes moze katolikiem? i ty grace?
            • Gość: Tomek Re: Żyd o Żydzie IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 13:39
              powiedz mi tylko jedno. czy ty naprawde uwazasz ze taki kosinski zrobilby
              kariere w nyc gdyby nie byl zydem?? jesli tak to naiwny/a jestes. a ta jego
              ostentacyjan atypolskosc byla wrecz obrzydliwa. ale gostego dostal to na co
              zasluzyl na koniec zycia. mowia, ze Pan Bog nie rychliwy, ale sprawiedliwy. i
              ja w to wierze, jako KATOLIK oczywiscie. najsmutniejsze jest to, ze takich
              wlasnie torpicieli niby antysemityzmu GW juz wychowala cale pokolenie.
              • Gość: narzady Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 13:48
                i ty jako "katolik" modlisz sie do zydowki i zyda i jakos ci to nie przeszkadza, ze zrobili taka kariere? czy dlatego, ze byli zydami czy nie? odpowiedzi szukaj w swoim "sumieniu". nie mi oceniac prawdopodobienstwo osiagniecia kariery przez kosinskiego i faktorow takich jak wyznanie, ktore to mialy by na to kariere wplywac. rozumiem, ze jestes czysty etnicznie, choc wyznajesz wiare w zydowke i jej syna ale czy zrobilbys kariere w nyc? prawdopodobnie nie - a wiesz dlaczego? bo z nienawiscia twojego typu, podlana jakas pseudowiedza szanse mialbys najwyzej w kkk i tym podobnych organizacjach bialych aryjczykow. co znaczy tylko jedno - posledni margines spoleczenstwa. i bdb.
                • Gość: Tomek Re: Żyd o Żydzie IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 16:00
                  czy ty jestes idiota czy moze grasz takiego??? gdzie ja w swoich wypowiedziach
                  zieje nienawiscia i do kogo??? ja poprostu mowie swoje zdanie i uwazam, ze
                  Grace ma racje. nienawisc to ty wykazales zyczac jej jak najszybszej smierci.
                  czy to jest normalne???? uwazam takze, ze ta pseudotworczosc tego pana nie jest
                  nic warta. to tez jest nienawisc???? jeszcze jedno. wyobraz sobie, ze
                  mieszkalem w NYC dosc dlugo i kariere tam zrobilem. powiem ci wiecej.
                  najlepszym szefem pod sloncem jakiego mialem byl zyd. zyczylbym sobie miec
                  kogos takiego w pl. wiec zastanow sie troche zanim cos napiszesz fanatyczny
                  tropicielu antysemitow. bye.
                  • Gość: franio Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 19:00
                    przepraszam ze sie wtracam w dyskusje ale widze ze w obydwojgu Was sa
                    nieprzebrane poklady milosci tylko jakos dogadac sie nie mozecie, a szkoda bo
                    oboje wartosciowi...
                  • Gość: narzady Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 19:13
                    lol antysemita i nawet o tym nie wie, albo udaje jak wiekszosc, tych co mowia ja to nic do Zydow nie mam ale taki Kosinski np. zadnej kariery by bez swojego zydostwa nie zrobil... moze ci polecic jakies ksiazki, dzieki ktorym skrystalizuje ci sie oglad wszechrzeczy i moze nawet dostapisz zaszczytu bycia wszechpolakiem! znajdziesz takie pozycje w kilku przykoscielnych ksiegarniach! bo powiedzial twoj pan "kochaj bliznigo swego jak siebie samego" co oczywiscie nie dotyczy zydow, prawda?
                    i jak tam kariera w stanach? jakos chyba nie wyszla bo znowu jestes w kraju:)
                    a argument o szefie Zydzie, to wybacz ale jest na poziomie przedszkola, przeciez wiadomo, ze WSZYSCY szefowie w stanach to Zydzi, nieprawdaz?
                    a co do zyczenia smierci to zeczywiscie polka galopka, bardzo przepraszam grace, nic takiego naprawde nie mialem w glowie.
                    • Gość: Marky HEJ, KOZIOLKU-MATOLKU :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.09.04, 19:52
                      re:
                      >moze ci polecic jakies ksiazki, dzieki ktorym skrystalizu
                      > je ci sie oglad wszechrzeczy

                      - Prosze, polec mi te "jakies ksiazki," gdyz jestem autentycznie ciekaw jak
                      powstaje taka monstrualna glupota jak twoja.

                      Nawet NIE Urbana to za malo by ja wyhodowac.

                      ... Czy teraz bezpieka nazywa sie "narzady"?

                      Za moich czasow nazywala sie "organy."
                      :)
                      • Gość: bezbieczne narzady Re: HEJ, KOZIOLKU-MATOLKU :) IP: *.chello.pl 18.09.04, 20:17
                        hu hu, jestem z bezpieki, podoba mi sie!
                        tu jest wielki wybor, milej lektury:)
                        www.ksiegarnia-antyk.com/
                    • Gość: Tomek Re: Żyd o Żydzie IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 22:42
                      kaariera w stanach wyszla wyszla...bo mnie tu wyslali ...osiolku. co do szefow.
                      czy ty kiedykolwiek byles w usa? jakos nie zauwazylem, zeby WSZYSCY z nich to
                      zydzi, a mialem ich kilku. nie chce mi sie juz z toba polemizowac na temat
                      mojego rzekomego antysemityzmu. and you know what...I don't give a f... co ty
                      myslisz. dla mnie kosinski byl idiota i nim pozostanie. koniec . skonczona
                      dyskusja tropicielu anysemityzmu.
                      • Gość: n... Re: Żyd o Żydzie IP: *.chello.pl 18.09.04, 22:47
                        brak ci nie tylko poczucia humoru ale i daru polemicznego, zal, wielki zal, taki fachowiec sie marnuje, moglbys spalic niejedna stodole:)
                    • Gość: kazio Re: Żyd o Żydzie IP: *.proxy.aol.com 19.09.04, 04:55
                      nie wszystcy bosowie w usz sa zydami.
                      ja jestem "project manager",pracuje dla mnie
                      paru zydow.
                      sa rozni,ale zawsze wiecej zajmuja sie kariera niz
                      obsrywaniem swych ziomkow.
                      bylo tez paru polakow{inzynierow},ale sami sie
                      zagryzli.
                      zydow-bosow to maja polaczki trudniacy sie
                      przetykaniem klozetow,pewnie tez azbesty i inne
                      "byle dolary"zawody.
                      malo wiesz o usa,bo pewnie koisz smutki na
                      greenpoint'cie w tradycyjny polski sposob.
                      • Gość: bASIA Re: Żyd o Żydzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 23:52
                        Kaziu! Kocham Cie za te wypowiedz!
                        A najlepsze jest to:
                        "bylo tez paru polakow{inzynierow},ale sami sie zagryzli!"
                        Ps. Nie bledow nie robie, tylko wiem ze z USA piszesz, a chce aby moja
                        wypowiedz byla dla Ciebie czytelna.
                • Gość: nawiedzona Re: Żyd o Żydzie IP: *.telia.com 18.09.04, 19:10
                  Czytalam "Malowanego ptaka " po szwedzku. ksiazka jest belkotem chorego umyslu
                  podobnie jak wiele innych z gatunku "holokaust industry", co zreszta
                  potwierdza i daje jako przyklad Norman G. Finkelstein (tez Zyd), w swojej
                  ksiazce "The Holokaust Industry", ze Kosinski napisal ja na zamowienie i nijak
                  sie ma z okupacyjna historia Kosinskiego, ktory spokojnie przezyl ten okres
                  mieszkajac ze swoimi rodzicami (s.59 szwedzkiego wydania "Förintelseindustrin.
                  Exploateringen av nazismens offer" wydawnictwo Ordfront, 2001). Finkelstein
                  nazywa go wariantem Elie Wiesela po niskiej cenie (chodzi o wyklady,
                  konferencje i seminaria: tych ktorych nie bylo stac na honorarium dla Wiesela
                  brali Kosinskiego). Gdy "New York Times" w koncu ujawnil, ze wszystko to bylo
                  oszustwem (ksiazka), Kosinski bronil sie, ze stal sie ofiara komunistycznej
                  propagandy.
                • Gość: osełedec Re: Żyd o Żydzie IP: 80.55.199.* 20.09.04, 21:43
                  Jezus Chrystus był chrześcijaninem i katolikiem o ile masz chociaż zielone
                  pojęcie co to oznacza,Ty cymbale. Gdyby Jezus pozostał żydem umarłby jako
                  starozakonny a nie na krzyżu. "Ukrzyżuj, ukrzyżuj go. Krew jego na nas i na
                  syny nasze" hłe, hłe, hłe
                  • Gość: ws Stuknij sie facet IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.04, 12:11
                    Nie znajdziesz nigdzie w ewangeliach zadnej wzmianki o tym , ze Jezus uwazal sie
                    za jakiegos chrzescijanina. Slowo chrzescijanin pojawia sie w listach
                    apostolskich, gdzie jest mowa o tym, ze tak postronni zaczeli nazywac gmine w
                    Antiochii.
                    Ani Jezus ani nawet Pawel nigdy nie nazywali siebie samych ani chrzescijanami
                    ani katolikami. Nie ma tez zadnej wzmianki o tym, ze przestali uwazac sie za zydow.

                    "Gdyby Jezus pozostał żydem umarłby jako
                    > starozakonny a nie na krzyżu."

                    Co za bzdura!
                    Ukrzyzowanie to byla kara rzymska.
                    Rzymianie ukrzyzowywali i starozakonnych i pogan.
                    • Gość: ws errata IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.04, 12:12
                      " Slowo chrzescijanin pojawia sie w listach
                      > apostolskich, "

                      Oczywiscie nie w listach a w dziejach apostolskich.
                      Sorry
                    • Gość: Marky Re: Stuknij sie facet - ktory facet? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.04, 03:23
                      re:
                      > Nie znajdziesz nigdzie w ewangeliach zadnej wzmianki o tym , ze Jezus uwazal
                      >sie za jakiegos chrzescijanina...

                      - Wiec zdaniem ws Jezus i sw. Pawel nie byli chrzescijanami, byli natomiast
                      wyznawcami Judaizmu?

                      Czy sugeruje ws ze poniewaz ani Jezus ani Pawel nie uwazali sie za Chrzescijan
                      ani za Katolikow, zatem Chrzescijanstwo i Katolicyzm nie maja racji bytu?

                      re:
                      >Ani Jezus ani nawet Pawel nigdy nie nazywali siebie samych ani chrzescijanami
                      > ani katolikami.

                      - Hmmm! Ani Jezus ani Pawel nie nazywali siebie samych istotami dwunoznymi.

                      Czy to znaczy ze nie byli istotami dwunoznymi?

                      re:
                      >Nie ma tez zadnej wzmianki o tym, ze przestali uwazac sie za zydow.

                      - Czy to zatem wg ws znaczy ze uwazali sie za Zydow, czyli wyznawcow Judaizmu?

                      - Hmmmm! - nie ma zadnej wzmianki o tym, ze Jezus i Pawel przestali uwazac sie
                      za zolnierzy rzymskich.

                      Czy to znaczy ze byli zolnierzami rzymskimi?

                      re:
                      > Ukrzyzowanie to byla kara rzymska.
                      > Rzymianie ukrzyzowywali i starozakonnych i pogan.

                      - Chyba ws nie zrozumial co jego oponent ma na mysli - mianowicie tego, ze
                      gdyby Jezus nie glosil tego co glosil, tylko zostal np. lojalnym Faryzeuszem,
                      wowczas umarlby naturalna smiercia, jako szanowany Zyd; nie umarlby na krzyzu w
                      rezultacie tego, ze wierchuszka zydowska, a potem zainspirowani przez nia
                      zwykli Zydzi, odwrocili od niego za odszczepienstwo od Judaizmu.

                      Ma racje ws ze ukrzyzowanie to byla kara rzymska, nie zydowska (zydowska kara
                      bylo, zdaje sie, ukamienowanie, prawda?)

                      Rzymianie krzyzowali tez Rzymian - byc moze ze glownie Rzymian.
                      :)
                      • Gość: ws Drogi Marky IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 10:55
                        Gdybys poczytal troche na temat krytycznej analizy pisma swietego to bys sie tak
                        nie dziwil.

                        "> - Wiec zdaniem ws Jezus i sw. Pawel nie byli chrzescijanami, byli natomiast
                        > wyznawcami Judaizmu?"

                        W przypadku Jezusa oczywiscie ze tak!!!
                        Taka jest zgodna opinia wiekszosci badaczy.
                        Jak chodzi o Pawla to sprawa jest bardziej skomplikowana ale
                        i Jezus i Pawel byli oczywiscie wyznawcami judaizmu.
                        W owczesnym judaizmie istnialy rozne prady: faryzeusze, saduceusze, zeloci,
                        essenczycy no i wlasnie sekta uczniow rabiego Jeszu z Nazaretu.

                        "> Czy sugeruje ws ze poniewaz ani Jezus ani Pawel nie uwazali sie za Chrzescijan
                        > ani za Katolikow, zatem Chrzescijanstwo i Katolicyzm nie maja racji bytu?"

                        Hmmmm, dziwna logika.
                        Ani Jezus ani Pawel nie nazywali sie ani chrzescijaninami ani katolikami po
                        prostu bo tych pojec jeszcze wtedy nie bylo.
                        Dlaczego z tego powodu chrzescijanstwo i katolicyzm maja nie miec racji bytu to
                        dla mnie zagadka.

                        " >Nie ma tez zadnej wzmianki o tym, ze przestali uwazac sie za zydow.
                        >
                        > - Czy to zatem wg ws znaczy ze uwazali sie za Zydow, czyli wyznawcow Judaizmu?
                        >
                        > - Hmmmm! - nie ma zadnej wzmianki o tym, ze Jezus i Pawel przestali uwazac sie
                        > za zolnierzy rzymskich. "

                        Zydami z urodzenia byl i Jezus i Pawel. Rzymskim zolnierzem nie byl nigdy zaden
                        z nich.
                        A wiec to porownanie sie nie nadaje do zadnej argumentacji.
                        I Jezus i Pawel byli obrzezanymi Zydami, wychowanymi w wierze zydowskiej.
                        Tego chyba nie kwestionujesz?
                        Jezus (a potem, w inny i bardziej radykalny sposob Pawel) glosili poglady
                        teologiczne, odrebne od glownych nurtow judaizmu. Co nie bylo niczym
                        nadzwyczajnym. Essenczycy tez to robili a nikomu doglowy nie przychodzi
                        zaprzeczanie ich zydowskosci.
                        Wczesni chrzescijanie pojmowali sie jako sekte w obrebie judaizmu, dopiero po
                        Wojnie Zydowskiej (70 n.e.) zaczeli sie powoli od Zydowstwa dystansowac. Ten
                        proces zakonczyl sie dopiero w polowie drugiego wieku n.e.

                        "> - Chyba ws nie zrozumial co jego oponent ma na mysli - mianowicie tego, ze
                        > gdyby Jezus nie glosil tego co glosil, tylko zostal np. lojalnym Faryzeuszem,
                        > wowczas umarlby naturalna smiercia, jako szanowany Zyd; nie umarlby na krzyzu w
                        >
                        > rezultacie tego, ze wierchuszka zydowska, a potem zainspirowani przez nia
                        > zwykli Zydzi, odwrocili od niego za odszczepienstwo od Judaizmu."

                        Jezus zostal stracony nie przez "wierchuszke zydowska" a przez Rzymian.
                        Zydowskiemu establishmentowi bylo to moze na reke i moze w tym maczal palce ale
                        Jezusa ukrzyzowali Rzymianie na rozkaz Rzymianina.
                        W kazdym razie zydowska wierchuszka jego uczniow zostawila w spokoju.
                        Przesladowano tylko "hellenistow" od Szczepana bo podejrzewano ich (chyba
                        slusznie) o nawolywanie do mniej rygorystycznego przestrzegania zakonu. Co do
                        Piotra czy Jakuba to takich podejrzen wogole nikt nie wysuwal.
                        Nb.: Faryzeusze wcale nie byli tacy lojalni, wrecz przeciwnie, byli w opozycji
                        do establishementu saduceuszy!

                        Poczytaj Dzieje Apostolskie (21.-22.) a zobaczysz, ze:

                        1. Nawet Pawel mowi o sobie, ze jest Zydem takim samym jak inni Zydzi
                        2. Gmina jerozolimska uczeszczala jak gdyby nigdy nic do synagogi .
                        Dopiero pojawienie sie w synagodze Pawla rozsierdzilo wiernych, bowiem zarzucano
                        mu, ze wprowadza nieobrzezanych do synagogi.
                        Pawla omal nie zlinczowano ale nikt nie myslal o tym, zeby zabraniac Piotrowi
                        czy Jakubowi modlenia sie w synagodze.

    • Gość: Marky A MOZE KAWAL ZLYCH DUCHOW? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.09.04, 16:59
      To, co pisze pan Glowacki o Kosinskim wydaje sie byc tragicznie, lub raczej
      komicznie, lub raczej tragikomicznie, belkotliwo-falszywe.

      Nie mam czasu komentowac calego zenujacego kawalka pana G.; ogranicze sie do
      paru smiechu politowania godnych fragmentow.

      re:
      >rzecz [tzn. przedstawienie "Krola Edypa " w rezyserii Holoubka - M.] zrobiła
      >się czystym, chłodnym i przez to mocno przerażającym wykładem o losie
      >człowieka, z którego bogowie sobie zażartowali. No bo wiadomo, skazali go jako
      >dziecko na zabicie ojca i małżeństwo z matką, potem dla śmiechu pomogli mu
      >zabić Sfinksa, ożenić się, zostać królem, i dopiero wtedy - łup! Ten tragizm
      >Edypa

      - Wiec pan Glowacki sugeruje ze Kosinski to Edyp - w sumie szlachetna postac z
      greckiej tragedii, ktos kto nie boi sie poznac strasznej prawdy o sobie samym,
      zaakceptowac ja, porzucic, w gescie samoukarania, wladzy i luksusow, i po
      ciezkiej pokucie umrzec naturalna smiercia, nie jako samobojca? Czy gosc o
      pseudonimie "Kosinski" nie byl zaprzeczeniem Edypa, moze z wyjatkiem tego ze,
      jak sugeruja niektorzy, podobno dymal wlasna mamusie, ale, inaczej niz Edyp,
      wiedzac ze jest ona jego mamusia? - Bo przeciez Kosinski nigdy nie przyjal do
      wiadomosci faktu, ze jest oszustem: ze jego ksiazki pisali za niego inni,
      ze "Being There" to jest plagiat z "Kariery Nikodema Dyzmy" Dolegi-Mostowicza,
      ze nie jest zadnym ocalencem z Holkaustu, tzn. nie byl w najmniejszy sposob
      skrzywdzony przez Niemcow, gdyz okupacje przezyl wraz z ojcem i matka,jak u
      Pana Boga za piecem, u polskich Katolikow, ktorych pozniej oczernil
      w "Malowanym ptaku."

      Nie wyrzekl sie luksusow, nie zadoscuczynil tym, ktorych skrzywdzil, nie
      odpokutowal. I to wg pana Glowackiego mialby byc ten tragiczny Edyp? Jesli tak,
      to zapewne kazdy wiekszy kanciarz jest Edypem, a kazdy mniejszy Edypkiem - pod
      warunkiem ze dyma wlasna mamusie, oczywiscie? Pan Glowacki co prawda przyznaje
      ze Kosinski "nie prowadzi przeciw sobie żadnego śledztwa, wprost przeciwnie,
      zaciemnia i manipuluje." Jesli tak, to dlaczego u licha porownuje go pan
      Glowacki do Edypa? - Ach, juz rozumiem - dlatego, bo "tak jak Edyp Sfinksa, tak
      on rozwiązał zagadkę Wiesela." :)

      (Czy ktos potrafi wytlumaczyc mi sens nastepujacego zdania pana
      Glowackiego: "Oczywiście to są inne czasy, cudownie, tak jak Edyp, ocalony
      Kosiński zachowuje się całkiem inaczej niż król Teb"?)

      A oto jak pan Glowacki usprawiedliwia kanciarstwa Kosinskiego: "Bo też poznał
      reguły działania i cyrk, jaki się na świecie wyprawia. A przy tym jest na
      emigracji ... Ale przekonał siebie, że za piekło, które przeszedł, coś mu się
      należy. A na świecie dookoła widział nic tylko jedno wielkie kłamstwo na
      kłamstwie i cwaniactwo na cwaniactwie... Tylko znów - czy naprawdę pretensje o
      to [ze Kosinski klamal - M.] nie są śmieszne? Przecież na ogół się przyjęło, że
      rodzice uczą dzieci mówić prawdę. Kosińskiego od samego początku uczyli kłamać,
      żeby ewentualnie przeżył. Plątał się w tym okropnie. Żydowskim dzieciom z
      podwórka, które go znały tak, że lepiej nie można, jako Lewinkopfa, wmawiał, że
      się nazywa Kosiński [czy wmawial "zeby przezyc"? -M.]. Córkę chłopów, którzy go
      ukrywali, straszył, że jest Lewinkopfem [czy po to "zeby przezyc"? - M.].

      Hmmm... jesli jest prawda, ze kazdy pisarz (lub, jak w wypadku Kosinskiego,
      rzekomy pisarz) to klamca, czy mozna powiedziec w zwiazku z tekstem pana
      Glowackiego: jeden klamca broni drugiego klamcy?

      Pan Glowacki nie poprzestaje na porownaniu Kosinskiego do Edypa; porownuje go
      jeszcze do bohaterow "Biesow" Dostojewskiego - Stawrogina, Kirylowa, i mlodego
      Wierchowienskiego. Dlaczego? - Dlatego, wyjasnia pan Glowacki, ze myslal on,
      pan Glowacki, o "mrocznym, gwałtownym życiu [Kosinskiego], o krótkich
      spojrzeniach, które rzucał za siebie, jakby ciągle obawiał się ataku z tyłu.
      Wymyślał książki i własną biografię. Wciąż ją przerabiał, uatrakcyjniał,
      ozdabiał nowymi odcieniami zła. Miał wielkie sukcesy i wielkie niepowodzenia,"
      etc.

      - Wiec Stawrogin, Kirylow i mlody Wierchowienski rzucali za siebie krotkie
      spojrzenia, wymyslali ksiazki i wlasne biografie, wciaz te biografie
      przerabiali, uatrakcyjniali, ozdabiali nowymi odcieniami zla?... Czy autorem
      ksiazki na ktora powoluje sie pan Glowacki jest napewno Dostojewski i czy
      napewno jej tytul to "Biesy"? Czy pan Glowacki kiedykolwiek osobiscie
      przeczytal "Biesy" Fiodora Dostojewskiego?

      Pan Glowacki wydaje sie tez porownywac Kosinskiego do majacego obsesje na
      punkcie honoru Jima, bohatera powiesci Josepha Conrada "Lord Jim"....

      Choc istnieja twarde dowody na to, ze Kosinski byl hochsztaplerem literackim,
      pan Glowacki wydaje sie byc niezadowolony ze udowodniono Kosinskiemu oszustwo.
      Wprawdzie wspomina ze "nowojorski tygodnik "Village Voice" przygotował ogromny
      artykuł, który Kosińskiego zniszczył, oskarżając go o serię kłamstw, głównie o
      to, że sam nie pisze swoich książek, a ten drobiazg wykonują za niego wynajęci
      redaktorzy i tłumacze," ale nazywa publikacje tej gazety "napascia," a jej
      dziennikarzy "lewakami." Sugeruje ze zdemaskowali oni Kosinskiego nie w imie
      prawdy, tylko dlatego ze "rozwscieczylo" ich zdjecie polnagiego Kosinskiego na
      okladce The New York Times'a. "Czyli może, żeby nie ono [to zdjecie - M.], toby
      się wszystko dało wyciszyć? Kosiński by żył i może odbierał Pulitzera?" pyta (z
      zalem?) pan Glowacki.

      Po czym dodaje: "Ale może jednak tak? Może wszystko było nieuniknione? I to był
      po prostu ciąg dalszy żartu bogów? Bo były ostrzeżenia, że żart trwa." Czyli
      wine za oszustwa Kosinskiego i jego samobojcza, a wiec zadana przez siebie
      samego, smierc ponosza zlosliwi bogowie, w zadnym razie sam Kosinski,yes? Ani
      ci, co tego miernote popierali, lansowali, holubili, klamiac calemu swiatu ze
      jest on wielkim pisarzem: Wiesel (sam oskarzony o mijanie sie z prawda),"żona
      jednego z szefów New York Timesa," ktora "napisała kilkudziesięciostronicowe
      cover story o Jerzym," matoly lub cwaniaki co monstrualne "Kroki" nagrodzily
      najwyzsza amerykanska nagroda literacka?

      re:
      >Był emigrantem i czy to się komu podoba, czy nie, miał największy z polskich
      >pisarzy sukces.

      - Czy naprawde byl pisarzem czy hochsztaplerem literackim? Czy naprawde byl
      polskim pisarzem, czy raczej polonofobicznym amerykanskim hochsztaplerem
      literackim?

      re:
      >Więc mu najpierw jak każdy uczciwy Polak zazdrościłem.

      - Zamiast zazdroscic, powinien byl pan Glowacki lupnac cos w
      rodzaju "Malowanego ptaka," lub "Sasiadow" Grossa. Poznalby wtedy co to, ahem,
      prawdziwy sukces literacki w Ameryce.
      :)

      • Gość: Marky PS. WIECEJ UWAG NT. NIEKTORYCH STWIERDZEN PANA G. IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.09.04, 19:40
        re:
        >Tak jak Edyp Sfinksa, tak on [Kosinski] rozwiązał zagadkę Wiesela.

        - Elie Wiesel powiedzial w 1991 r.: "Sadzilem ze ["Malowany ptak"] jest fikcja,
        ale kiedy [Kosinski] powiedzial mi, ze to jest autobiografia, podarlem moja
        recenzje i napisalem tysiac razy lepsza." (patrz: Kosinski's War, The New
        Yorker, October 10, 1994, p. 46)

        -Znaczy: "rozwiazac zagadke Wiesela" = powiedziec mu klamstwo?

        re:
        >Ale [Kosinski] przekonał siebie, że za piekło, które przeszedł, coś mu się
        > należy.

        - "Wedlug [Joanny] Siedleckiej, Kosinski spedzil lata wojny we wzglednie
        lagodnych, choc nie idyllicznych, warunkach, i nigdy nie doznal powaznego zlego
        traktowania. (Kosinski's War, The New Yorker, October 10, 1994, p. 46)

        ...Siedlecka twierdzi, ze Kosinski spedzil wojne ze swoja rodzina - matka,
        ojcem, a pozniej adoptowanym bratem - i ze zyli oni we wzglednym
        bezpieczenstwie i wygodzie ... Zaiste, sednem rewelacji Siedleckiej jest jej
        opis malego Jerzego,spedzajacego wojne na jedzeniu kielbas i piciu kakao - dobr
        niedostepnych dla dzieci sasiadow - w bezpieczenstwie swego domu i podworza."
        (Kosinski's War, The New Yorker, October 10, 1994, p. 48)

        Kosinscy przetrwali "po czesci, gdyz ojciec Jerzego Kosinskiego, Mojzesz
        Lewinkopf, przewidzial nadejscie ciezkich czasow i zdobyl falszywe papiery na
        typowe niezydowskie nazwisko Kosinski, po czesci poniewaz mieli pieniadze i
        byli w stanie zaplacic za opieke gotowka i bizuteria, a po czesci gdyz siec
        polskich Katolikow pomogla ich ukryc z wielkim dla siebie niebezpieczenstwem."
        (Kosinski's War, The New Yorker, October 10, 1994, p. 48)


        - Wiec przez niby jakie "pieklo" przeszedl Kosinski, panie Glowacki?

        A oto pare slow na temat ojca Kosinskiego, Mosesa Lewinkopfa:

        "Siedlecka przedstawia starszego Kosinskiego nie tylko jako przebieglego
        ocalenca, ale czlowieka bez skrupulow. Utrzymuje ze mogl kolaborowac z Niemcami
        w czasie wojny. Jest bardzo prawdopodobne ze po wyzwoleniu Dabrowy przez Armie
        Czerwona wspolpracowal z NKWD, wysylajac na Syberie za drobne wykroczenia,
        takie jak robienie zapasow, niektorych z tych samych chlopow ktorzy uratowali
        jego rodzine. (Kosinski's War, The New Yorker, October 10, 1994, p. 48)

        - Wiec to, zdaje sie, od papcia nauczyl sie Jurcio, ahem, "wdziecznosci" wobec
        Polakow, cio? ...

        ****************
        I thought it was fiction, and when he told me it was autobiography I tore up my
        review and wrote one a thousand times better. (Kosinski's War, The New Yorker,
        October 10, 1994, p.46)

        According to Siedlecka, Kosinski spent the war years in relatively gentle, if
        hardly idyllic, circumstances and was never significantly mistreated.) (ibid.)

        Indeed, the heart of Siedlecka's revelations is her depiction of the young
        Jerzy Kosinski spending the war years eating sausages and drinking cocoa —
        goods unavailable to the neighbors' children — in the safety of his house and
        yard. (ibid. p. 48)
        ...in part because Jerzy Kosinski's father, whose original name was Moses
        Lewinkopf, saw bad times coming and acquired false papers in the common Gentile
        name of Kosinski; in part because they had money and were able to pay for
        protection with cash and jewelry; and in part because a network of Polish
        Catholics, at great risk to themselves, helped hide them. (ibid.)

        Siedlecka portrays the elder Kosinski not just as a wily survivor but as a man
        without scruples. She maintains that he may have collaborated with the Germans
        during the war and very likely did collaborate with the N.K.V.D., after the
        liberation of Dabrowa by the Red Army, in sending to Siberia for minor
        infractions, such as hoarding, some of the very peasants who saved his family.
        (ibid.)




        • Gość: Mosiek Re: PS. WIECEJ UWAG NT. NIEKTORYCH STWIERDZEN PAN IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 18.09.04, 20:43
          Bez nas Zydow nie bylo by polskiej literatury i kultury.
          • Gość: Tomek Re: PS. WIECEJ UWAG NT. NIEKTORYCH STWIERDZEN PAN IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 22:51
            po czesci prawda, ale jedno jest pewne. kosinski dla literatury niczym sie nie
            zasluzyl. to raczej jakis mierny pseudopisarz. takze na twoim miejscu nie
            bylbym dumny z jego "wkladu" do polskiej literatury. uwazam, ze powinnicsie sie
            wstydzic takich przedstawicieli.
          • dawid.kingloff Re: PS. WIECEJ UWAG NT. NIEKTORYCH STWIERDZEN PAN 19.09.04, 04:38
            z ta cala polska literatura i kultura to troche chyba przesadzasz, chociaz
            zgadzam sie, ze trudno nie uwielbiac jezyka slonsimskiego, tuwima, lesmiana...
            ale jezeli probujesz bronic te kanalie kosinskiego to albo jestes niespelna
            rozmumu, albo, co gorsze, jestes kosinskiemu podobny.
    • Gość: waldek Re: Żart bogów IP: *.otenet.gr 18.09.04, 20:50
      J.G. ma racje czy kto kiedy czyta wspomnienie kosinskiego o Poswiatowskiej (niczego bardziej klamliwego nie czytalem w s. zyciu)drukowane w literaturze na swiecie?
    • Gość: waldek raz jeszcze Re: Żart bogów IP: *.otenet.gr 18.09.04, 21:22
      tak mi smutno po przeczytaniu Waszych "opinii" czy B. Schulz zrobil kariere w drohobyczu ? sklepy cynamonowe sa rownie wielkie jak "poemat dygresyjny" J. Slowackiego (znamy jego tytul?) slowo bylo narzedziem poznania dla Arystotelesa ( kategorie ) dla Polaka jest tylko wytrychem
    • Gość: Polski Francuz Janusz Glowacki IP: *.w83-114.abo.wanadoo.fr 18.09.04, 21:26
      Zaczynam troche rozumiec gre polskich Zydow w NY. O wiele latwiej sprzedac sie
      jako ofiare polskiego antysemityzmu niz jako Zyda uratowanego przez Polakow.
      Jest to troche smutne dla nas Polakow, ale zrozumiale. Wszyscy walczymy o 15
      minut slawy. Godne szacunku (chociaz brzmi to naprawde glupio)jest ostateczna
      reakcja i wyrzuty sumienia za niegodne klamstwo.

      Jak ja dawno nie czytalem takiej wspanialej polszczyzny. Zupelnie jak
      Opowiadanie Odeskie Babla. Nagrody Nobla pewnie juz p.Glowacki nie dostanie bo
      p. Szymborska niedawno ja miala, ale czytam jednym tchem...
      • Gość: Rein Re: W pełni sie zgadzam IP: *.MAN.atcom.net.pl 19.09.04, 14:41
        z Twoja opinią. Z jednym wyjatkiem: Babel nie pisał po polsku. Pisał przeciwko
        Polsce jak każdy bolszewik. Różnica wcale nie taka mała
    • dawid.kingloff po co przypominac te zalosna postac? 19.09.04, 00:57
      literat. :) pisarz :) :) jesli ktos opiera swoje zycie na klamstwie to nie ja
      zaluje, ze sam z tego swiata schodzi. ale prawdziwa kanalie poznaje sie nie po
      tym jak zaczyna, ale po tym jak konczy. otoz "ofiara holokaustu" nie zabija sie
      z powodu wyrzutow sumienia, ale dopiero wtedy, gdy zostaje zdemaskowana i
      wszyscy wokol wiedza, ze jest nikim.
      • Gość: waldek Re: po co przypominac te zalosna postac? IP: *.otenet.gr 19.09.04, 23:00
        ciesze sie ze tak ujales ; po pierwsze persona a nie narod po drugie mimikra az do zaniku ludzkosci ( wspomnienie ((okropne)) o Poswiatowskiej ((teraz mysle ze wydrukowane w Pismie)) bylo aktem barbarzynstwa - wampiryzmu ,Jak zyl tak zginal a na nagrobku jest nazwisko a nie narodowosc
    • Gość: Marky "MALOWANY PTAK" A SPRAWA NASZA IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.09.04, 02:37
      "Malowany ptak" Kosinskiego wyrzadzil wielka krzywde Polsce i Polakom. - Z
      jakiegos powodu (jakiego?), pan Glowacki milczy na ten temat jak zaklety,
      natomiast wypowiada sie raczej cieplo na temat tego - z przeproszeniem gowniano-
      kiczowatego przeciez - paszkwilu.

      W cytowanym przeze mnie w poprzednim postingu artykule z The New Yorker mozna
      przeczytac:

      "'Malowany Ptak' zostal przetlumaczony na prawie kazdy wielki jezyk, i na wiele
      pomniejszych. Byl bestsellerem w Niemczech i zdobyl the Prix du Meilleur Livre
      Etranger [nagrode za najlepsza zagraniczna ksiazke roku] we Francji. Stal sie
      kamieniem wegielnym listy lektur kursow uniwersyteckich na temat Holokaustu,
      gdzie byl czesto traktowany jako dokument historyczny [a nie fikcja - M.]. W
      rezultacie, w ciagu jednego pokolenia stal sie zrodlem tego, co wielu
      ludzi 'wiedzialo' o Polsce pod niemiecka okupacja. Gdy reputacja Kosinskiego
      osiagnela szczyt, byli tacy ktorzy mowili ze gdzies w perspektywie Kosinski
      jest prawdopodobnym kandydatem do Nagrody Nobla." (Kosinski's War, The New
      Yorker, October 10, 1994,p.47)

      Pamietam stare wydanie ksiazki, z achami i ochami Luisa Bunuela na tylnej
      okladce.

      W komunistycznej i wczesnej postkomunistycznej Polsce oczywiscie niewiele
      wiedziano na temat tego jaka to ksiazka. Nie wiedziano tego w Dabrowce; tam
      uwazano Kosinskiego za ich najbardziej honorowego obywatela, ich Jureczka. Gdy
      Kosinski przyjechal do Warszawy, chyba cala wioska pojechala zeby go spotkac.
      Pamietam jak wzruszony (albo udawal wzruszenie?) Kosinski wolal: "Niech zyje
      Polska!" Ale potem dowiedzieli sie kim on jest,jaka potworna krzywde im
      wyrzadzil. Mysle, ze widzac jak go kochaja i podziwiaja, Kosinski wiedzial ze w
      koncu wszystko sie wyda, i patrzyl na nich z mieszanina zalu, byc moze rodzajem
      rozpaczy, i jakiegos wzruszenia z powodu ich entuzjazmu i milosci dla niego.

      Norman Finkelstein pisze gdzies (w "The Holocaust Industry"?), ze pod koniec
      zycia Kosinskiego ktos rzucil przy nim (odwieczny, kalumniarski) zarzut ze
      Polacy niewiele zrobili dla ratowania Zydow. Kosinski zaripostowal pytaniem co
      Zydzi zrobili dla ratowania Polakow.

      Moze ta wypowiedz Kosinskiego powinna odrobinke - ale naprawde tylko tycia
      odrobinke - zlagodzic sposob, w jaki wielu z nas percypuje tego oszczerce-
      polonofoba, ktorego tatus-konfident NKWD wydawal na smierc w Gulagu Polakow
      ktorzy uratowali zycie jemu i jego rodzinie?

      Albo moze jednak nie powinna?

      Definitywna biografia Kosinskiego, w ktorej dokladnie przedstawione sa jego
      oszustwa, a Polska i Polacy sa opisywani bez czestego w Ameryce rasistowskiego
      jadu, jest

      James Park Sloan. "Jerzy Kosinski: A Biography." Dutton, United States: 1996.

      ***************************

      "The Painted Bird" was translated into almost every major language and many
      obscure ones. It was a best-seller in Germany and won the Prix du Meilleur
      Livre Étranger in France. It became the cornerstone or reading lists in
      university courses on the Holocaust, where it was often treated as a historical
      document, and, as a result, it has been for a generation the source of what
      many people "know" about Poland under the German occupation. At the height of
      Kosinski's reputation, there were those who said that somewhere down the road
      Kosinski was a likely candidate for the Nobel Prize.
      (Kosinski's War, The New Yorker, October 10, 1994,p.47)

    • Gość: ciuchcia Re: Żart bogów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 15:16
      Poziom i jakość przemysleń Głowackiego (nie tylko w tym fragmencie książki) od
      biedy nadaje się na materiał na bloga, ale nie do reklamowania w
      zakładce "Kultura". G. szarpie za nogawki i bogów, i Dostojewskiego, i
      Kosińskiego, i pół NY, a wychodzi z tego co najwyżej paplanina napalonego
      nastoletniego mitomana. No, ale mania wielkości nie wybiera.
    • Gość: Polski Francuz Czy nie lepiej miec muzulmanow? IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 19.09.04, 15:44
      Przeczytalem kilka opinii o charakterze powiedzmy to grzecznie "polsko-polskim"
      i pomyslalem sobie, ze jakie to szczescie, ze Polska nie ma (i nie miala)
      muzulmanow. Zamiast poezji i prozy "co w fotel wciska" mielibysmy powybijane
      szyby w domach i na ulicach czadory. Dajmy zyc naszym Zydow i cieszmy sie, ze
      sie czuja Polakami.
      • Gość: narzady Re: Czy nie lepiej miec muzulmanow? IP: *.chello.pl 19.09.04, 19:02
        a co powiesz na nasz kruchciano-moherowy jihad, ktory pod sztandarami mlodziezy wszechpolskiej, radja maryja i innych tego typu organow dazy do jedynego, prawdziewego i moralnego lady w polsce? czy to nie sa moze nasi radykalni muzulmanie?
      • Gość: Marky CO MUZULMANIE MAJA WSPOLNEGO Z KOSINSKIM? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 20.09.04, 02:25
        re:
        > Przeczytalem kilka opinii o charakterze powiedzmy to grzecznie "polsko-
        polskim"

        - Ktore to opinie, jesli mozna wiedziec?

        re:
        > i pomyslalem sobie, ze jakie to szczescie, ze Polska nie ma (i nie miala)
        > muzulmanow.

        - Polska "ma muzulmanow," - sporo, i zdaje sie coraz wiecej. Dlaczego
        ewentualne nie posiadanie muzulmanow przez Polske mialoby byc powodem do
        szczescia?

        re:
        > Zamiast poezji i prozy "co w fotel wciska"

        - Coz to za poezja i proza "co w fotel wciska"?

        Chyba nie Kosinski?...

        re:
        > mielibysmy powybijane
        > szyby w domach i na ulicach czadory.

        - Wiec wszyscy obywatele krajow ktore maja muzulmanow maja powybijane szyby w
        domach?

        Coz zlego w czadorach? W czym sa one gorsze np. od mycek?

        re:
        > Dajmy zyc naszym Zydow i cieszmy sie, ze
        > sie czuja Polakami

        - Wiec wy nie dajecie zyc waszym Zydom? Czemu tak oczywista sprawa jak czucie
        sie Polakiem w Polsce ma byc powodem do szczegolnej radosci?

        Hmmm... skad ta nienawisc u ciebie do muzulmanow - religijna nienawisc? -
        Polski Francuzie?
        • Gość: Polski Francuz Re: CO MUZULMANIE MAJA WSPOLNEGO Z KOSINSKIM? :) IP: *.ensc-lille.fr 20.09.04, 12:25
          No bo ja prosze Pana (a wlasciwie moi rodzice) pochodze z Litwy, z
          wilenszczyzny. Tam zylo (cytuje za Konwickim) 40% Polakow, 40 % Zydow i 20%
          Litwinow. Byly miasta co mowily cale jidisz i jarmulki byly na porzadku
          dziennych.

          I dlatego nie rozwinalem w sobie (a wlasciwie moi rodzice we mnie) takiego
          zacietrzewienia narodowego, ktore sie pojawia w tej dyskusji (np. Zyd o Zydzie
          itp).

          P. Kosinskiego niestety nie czytalem (ale jak znajde to kupie by zrozumiec o
          czym mowa) a p. Glowackiego podziwiam i na pewno kupie jak pojade do Polski
          wszystkie jego ksiazki (po "Polowaniu na Muchy", ktore juz czytalem).

          Nie umiem tak latwo przechodzic na Ty, zostanmy raczej na Pan.

          Zgadzam sie, ze muzulmanie nic nie maja wspolnego z Kosinskim. Byla to figura
          retoryczna, aby pokazac, ze mamy tez wspaniale dziedzictwo literaturowe
          zostawione przez pisarzy o zydowskim pochodzeniu lub religii (Tuwim, Slonimski)
          i ze takiego dziedzictwa Francja po muzulmanach nie ma.
          • Gość: Marky Re: CO MUZULMANIE MAJA WSPOLNEGO Z KOSINSKIM? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.04, 01:25
            re:
            > No bo ja prosze Pana (a wlasciwie moi rodzice) pochodze z Litwy,

            - Bardzo Zydow "milujaca" kraina. Zona stracila tam paru krewnych, z lap
            Litwinow-kolaborantow hitlerowskich.

            re:
            > z
            > wilenszczyzny. Tam zylo (cytuje za Konwickim) 40% Polakow, 40 % Zydow i 20%
            > Litwinow. Byly miasta co mowily cale jidisz i jarmulki byly na porzadku
            > dziennych.
            >
            > I dlatego nie rozwinalem w sobie (a wlasciwie moi rodzice we mnie) takiego
            > zacietrzewienia narodowego, ktore sie pojawia w tej dyskusji (np. Zyd o
            Zydzie
            > itp).

            - Czy to jest oskarzenie o ANTYSEMITYZM?

            Jesli tak, niech pan czasem poczyta co niektorzy zydowscy dyskutanci wypisuja
            na tym forum o Polakach.

            Czy ich odwazylby sie pan skrytykowac za polonofobie?

            Mimo tego deklarowanego przez pana zydofilizmu, wyglada na to ze panscy rodzice
            rozwineli w panu "zacietrzewienie" - ba! - nienawisc do muzulmanow.

            Wiec coz z tego ze Zydow pan, powiedzmy, kocha, skoro muzulmanow pan nienawidzi?

            Zatem prosze tak nie przekonywac ze jest pan zydofilem i ze w zwiazku z tym
            jest pan lepszy od niektorych tu dyskutantow.

            Takze dlatego, ze ktos moze sobie pomyslec - moze slusznie - ze sie pan
            podlizuje.

            Rasizm jest rasizmem, obojetnie pod jaka postacia.

            re:
            > P. Kosinskiego niestety nie czytalem (ale jak znajde to kupie by zrozumiec o
            > czym mowa) a p. Glowackiego podziwiam i na pewno kupie jak pojade do Polski
            > wszystkie jego ksiazki (po "Polowaniu na Muchy", ktore juz czytalem).

            - Pan Glowacki pisal kiedys swietnie, niekiedy wrecz z przeblyskami geniuszu, -
            szczegolnie felietony. - Nie zapomne jego recenzji filmu "Potop" Hoffmana, ze w
            roli Olenki wystepuje Max von Sydow....:)

            Ale to co lapnal o Kosinskim jest zenujace, a takze, uwazam, swinskie wobec
            Polski, Polakow - wobec Solidarnosci, dzieki ktorej pan Glowacki mial swoje
            piec minut pewnej slawy w Ameryce.

            re:
            > Nie umiem tak latwo przechodzic na Ty, zostanmy raczej na Pan.

            - No problem.

            re:
            > Zgadzam sie, ze muzulmanie nic nie maja wspolnego z Kosinskim.

            - Wiec po kiego licha objezdza ich pan tu z takim jadem?

            re:
            > Byla to figura
            > retoryczna, aby pokazac, ze mamy tez wspaniale dziedzictwo literaturowe
            > zostawione przez pisarzy o zydowskim pochodzeniu lub religii (Tuwim,
            Slonimski)

            - Znaczy: zhepal pan muzulmanow zeby pokazac ze mamy to "wspaniale dziedzictwo
            literaturowe"? A bez zhepania ich nie moglby pan tego pokazac?

            Co znaczy: "o zydowskim pochodzeniu lub religii"?

            Coz zydowskie pochodzenie Tuwima i Slonimskiego ma wspolnego z ich tworczoscia
            (bo Judaizm nie wydaje sie miec z nia nic wspolnego - ani Slonimski, ani Tuwim
            go nie wyznawali)?

            Czy Tuwim i Slonimski pisali w jidysz? Czy glowny wplyw mieli na nich pisarze
            zydowscy, czy niezydowscy?

            Np. Tuwim byl pod wielkim wplywem Staffa, szczegolnie we wczesnym okresie, a
            takze Rimbauda, poetow rosyjskich....

            Poezja Slonimskiego (zreszta wcale nie wielka; wielkie sa jego przedwojenne
            felietony) nosi wplyw polskiej poezji romantycznej i patriotycznej.

            Obaj byli wielkimi polskimi patriotami, wielkimi Polakami, o zydowskich
            korzeniach. Ale Polska znaczyla dla nich wiecej niz Izrael, czy diaspora
            zydowska.

            re:
            > i ze takiego dziedzictwa Francja po muzulmanach nie ma.

            - Ejze, czyzby? Czy Koran, poezja arabska, Basnie z Tysiaca i Jednej Nocy
            (najpierw przetlumaczone w Europie przez Francuza) nie ukazaly sie po francusku?

            Czy Arabowie z francuskich kolonii rzeczywiscie nie wywarli zadnego wplywu na
            kulture Francji?
    • Gość: robert ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 02:14
      no to czekam niecierpliwie...nie ma to jak garsc plotek ;)


      ..zarty zartami. dobre to jest. ciekawe, Kosinskiego czytalem z 10 albo i
      wiecej lat temu, chyba wiekszosc jego ksiazek przeczytalem wtedy..longiem.
      jedna po drugiej
    • Gość: meme Ten Glowacki juz po polsku zapomnial pisac!!! IP: *.mega.tmns.net.au 20.09.04, 02:23
      To ma byc jezyk i gramatyka literata?
      • Gość: idzikczortu Re: Ten Glowacki juz po polsku zapomnial pisac!!! IP: *.cable.mindspring.com 20.09.04, 08:56
        Pamietam Pana Glowackiego jeszcze zprzed dwudziestu lat gdy byl pisal felietony
        chyba dla KULTURY. Byl juz wtedy rewelacja i takim pozostal. Swietny. Chyba
        kupie jego ksiazke. Pozatym widuje go z dystansu w roznych okolicznosciach na
        polskich ciekawszych imprezach - zewnetrznie starzeje sie O.K.
        Z Jerzym Kosinskim chcialem zawsze sie spotkac po tym jak ponad dwadziescia lat
        temu bedac gdzies tam w Afryce moj literacko wyrobiony przyjaciel widzac u mnie
        pozyczona ksiazke Kosinskiego krzyknal "..i ty czytasz tego hochsztaplera?..."
        Taka okazje znalazlem wiele lat pozniej na spotkaniu z nim zorganizowanym przez
        PIASA (Nowojorski Instytut Naukowy). Po jego wprowadzeniu, a mowil w jezyku
        angielskim z dosc silnym akcentem polskim nie uzywajac angielskich
        kolokwializmow co mnie zastanowilo, (wiedzac jakie wspaniale mial recenzje w
        dodatku o literaturze New York Times'a), i po oficjalnych zagajeniach podszedlem
        do niego. W rozmowie byl grzeczny, a na moje pytanie, skad sie bierze jego
        ksiazkowe zacietrzewienie przeciw wszystkiemu co Polskie dodajac, akurat
        przypadkowy fakt, ze w swojej rodzinnej historii mialem dziadka ktory z ogromnym
        narazeniem zycia w czasach hitlerowskich prowadzil punkt przerzutowy dla rodzin
        zydowskich na kierunku z Warszawy do Wilna.
        Jerzy Kosinski zaczal mnie zapewniac, ze to jest typowe nieporozumienie, ze to
        jest literacki swiat tylko a, ze on sie "wewnatrz" czuje tylko Polakiem et c.,
        et c. Nie wykluczone, ze widzac faceta z aparatem w jednym reku (a sam mial
        slabosc do zdjec), i z lampka wina w drugiej (choc on tez trzymal lampke wina) -
        chcial mnie sie pozbyc jak najszybciej. Wtedy tez pozwolil mi na zrobienie mu
        kilku ujec zdjeciowych do ktorych pozowal.
        Pamietam, ze bylem jakos dziwnie "tkniety", gdy tego wieczoru zginal mi moj dosc
        drogi aparat z calym ekwipunkiem. Przypuszczam, iz moje zdjeca Kosinskiego ktos
        pewnie gdzies tam trzyma. Nie pamietam tez juz dzisiaj dokladnie, bo chyba
        tylko dwa tygodnie minely gdy ku mojemu przerazeniu w New York Times zobaczylem
        jego nekrolog.
        • Gość: Marky DO IDZIEGO KCZORTU IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.04, 01:30
          Znaczy: niewazne ze Kosinski polonofob, wazne ze taki mily - slawny taki, a
          pogadal, zdjecie pozwolil sobie cyknac?...
          :)
    • Gość: Yorick Jaki tytuł nosi książka J.K., na podstawie... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.09.04, 09:39
      ...której nakręcono film z Peterem Sellersem i Shirley MacLaine? I książka i
      film były znakomite, ale tytuł wyleciał mi z głowy.
      • Gość: MPB Re: Jaki tytuł nosi książka J.K., na podstawie... IP: *.pepsico.plusnet.pl 20.09.04, 09:54
        Wystarczy być (Being There)
        • Gość: Yorick Re: Jaki tytuł nosi książka J.K., na podstawie... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.09.04, 09:59
          Dzięki.
          • Gość: anno Re: Jaki tytuł nosi książka J.K., na podstawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 12:44
            kosinski przerobil Dolege-Mostowicza - Kariere Nikodema Dyzmy na to i juz
            • Gość: greg hosztapler czy nie, ALE OSIAGNAL SUKCES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:44
              i tylko tak mozna mierzyc dokonania Kosinskiego w Ameryce, okazal sie jedynym
              pisarzem polskiego pochodzenia ktory osiagnal tam sukces w ciagu ostatnich 50-u
              lat, to czy jego historia w Malowanym Ptaku byla zmysleniem czy prawda jest nie
              istotna- nie pisal swojej biografii tylko proze (a ta rzadzi sie swoimi
              prawami), rynek amerykanski jest b.specyficzny i nie liczy sie ze
              zdaniem "wielkiej" europy, liczy sie wymierny sukces finansowy i celebrity,
              Kosinski popelnil samobojstwo glownie w wyniku zaawansowanego raka (ktorego nie
              dalo sie juz leczyc) i depresji zwiazanej nieodlacznie z choroba, jak tez
              spadkiem swojego znaczenia towarzyskiego w N.Y.,
              (szczekajacych zapraszam do lektury wyczerpujacej biografii J.Kosinskiego -
              piorem J.P. Sloana, polskie wydanie wyd. Da Capo,

              P.s. znaczenie pana Glowackiego w N.Y. najlepiej oddaje chyba miejsce
              przebywania pana G., a jest to glownie Polska, gdzie zaszczyca glownie rauty,
              otwarcia i promocje firm w Wa-wie i takie jest niestety miejsce pana Glowackiego
              • jakub_wroclawski Re: hosztapler czy nie, ALE OSIAGNAL SUKCES 20.09.04, 14:59
                Zgadzam sie z Gregiem. Nie ma zadnego znaczenia, czy Kosinski wielkim pisarzem byl czy nie.
                Prawie kazdego kogo zapytasz w Stanach o Polske bez namysly rzuca: Walesa, Papiez,
                Brzezinski i Kosinski. To samo jest w kraju, w ktorym teraz mieszkam. Niektore powyzsze
                posty swiadcza tylko i wylacznie o tym, ze Polacy znakomicie potrafia zagrzc jeden drugiego.
                Troche to tez przebija z tekstu Pana Glowackiego. Mozna nie byc fanatykiem tworczosci
                Kosinskiego, mozna go uwazac za dziwaka, chorego mentalnie, ale jego sukcesu podwazyc sie
                nie da. No ewentualnie mozna sie po nim przejechac: ze Zyd (co samo w sopbie pejoratywnym
                okresleniem nie jest, ale w ustach, czy raczej klawiaturach co niektorych nabiera takiego
                znaczenia), ze to, ze siamto.
                Pozdrawiam
                Jakub (Polak i Zyd z pochodzenia)
                • Gość: ws Re: hosztapler czy nie, ALE OSIAGNAL SUKCES IP: *.dip.t-dialin.net 20.09.04, 21:18
                  "> Zgadzam sie z Gregiem. Nie ma zadnego znaczenia, czy Kosinski wielkim pisarzem
                  > byl czy nie. "

                  Nie wazne, czy ziemia jest okragla, czy plaska. W sredniowieczu medrcy, ktorzy
                  uwazali, ze jest plaska osiagali sukcesy wydawnicze i to tylko sie liczy.

                  Stuknij sie Jakub.
                  Wcale nie jest najwazniejsze, czy ktos "osiagnal sukces". Najwazniejsze jest,
                  czy stworzyl cos waznego czy prawdziwego wlasnie.
                  "Malowany ptak" moim zdaniem takim wlasnie waznym i prawdziwym dzielem nie jest.
                  Cala ta powiesc to galeria potwornosci i perwersji.
                  Sex and crime z holokaustem w tle.
                  Wszysko obliczone na to by szokowac i podniecac.
                  Owszem, niezle napisane i wciaga.
                  Ale dobrze zrobiony pornol tez wciaga a mimo to nikt mu oskara nie da.
                  Dla mnie "Malowany ptak" to pornograficzne czytadlo a nie zadna wielka literatura.
                  Moze sie myle i moze kiedys zmienie zdanie (choc watpie, bo nie mam ochoty
                  czytac tego po prawie dwudziestu latach drugi raz) ale na pewno nie dlatego, ze
                  on z tym "osiagnal sukces", to znaczy zrobil kase i wszedl na salony.
                • Gość: Marky KSIAZEK NIE NAPISAL, ALE CHWALA MU ZA SUKCES? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.04, 01:44
                  Hmmm... zdaje sie ze niektorzy dyskutanci nadal nie wiedza, czy nie rozumieja
                  albo po prostu guzik ich obchodzi - rety co za mentalnosc, neokomunistyczna?),
                  ze Kosinski NIE NAPISAL KSIAZEK WYDANYCH POD JEGO NAZWISKIEM.

                  Napisali je za niego inni, a on im za to po cichu zaplacil (o ile wiem, grosze).

                  Jeszcze raz: KOSINSKI NIE NAPISAL KSIAZEK WYDANYCH POD JEGO NAZWISKIEM.

                  Moze teraz dotrze?...

                  Jesli nie, gotow jestem poswiecic sie i powtorzyc, jak trzeba ad nauseam.
                  :)
                  • Gość: ws Nie przesadzaj! IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.04, 13:25
                    Nawet jezeli ich nie napisal, to je, powiedzmy, skomponowal. A wiec w jakis tam
                    sposob jest ich autorem. Malowanego ptaka wymyslil w calosci sam. Jako ze wtedy
                    jego angielski nie byl wystaczajaca wyszlifowany wiec skorzystal z obcej pomocy
                    w dopracowaniu stylistycznym tekstu.Przy czym swoich pomocnikow troche ponoc
                    wykiwal. Ale pal szesc: pomysl, fabula, kompozycja sa jego. W gruncie rzeczy
                    wszystkie ksiazki sa w wydawnictwach korygowane i przeredagowywane. Jedne mniej
                    inne wiecej. O wielu ksiazkach mozna powiedziec, ze nie napisal ich autor,
                    ktorego nazwisko widnieje na okladce, a nieznany lektor z wydawnictwa, ktory
                    ksiazke tak przeredagowal, ze ja prawie na nowo napisal.
                    Tak ze tu czepianie sie do Kosinskiego nie ma sensu: on po prostu skorzystal z
                    czyjegos lektoratu.
                    Inna sprawa to to, czy "Malowany ptak" to dobra ksiazka. Ja uwazam ja za
                    pornograficzne czytadlo, nastawione na latwe szokowanie czytelnika. To taka
                    jarmarczna prezentacja potwornosci i potworow.Moze to dobre dla jakis
                    sadomasochistow do czytania w lozku i onanizowania sie. Sprzedawanie tego
                    publice jako tekstu autobiograficznego (nawet jezeli uzyjemy bardzo szerokiej
                    definicji tego pojecia) uwazam za dosyc odrazajace. Szczegolnie, ze jest to
                    zabawa kosztem innych: mieszkancow Lubelszczyzny, gdzie Kosinski w czasie wojny
                    sie ukrywal, lub raczej polskich chlopow w ogole, ktorych latwowierny czytelnik
                    utozsamia z tymi wszystkimi potworami z ksiazki.
                    • Gość: Marky CZY TO JA, AHEM, PRZESADZAM? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.04, 02:30
                      re:
                      > Nawet jezeli ich nie napisal, to je, powiedzmy, skomponowal.

                      - Czy tak jak, powiedzmy, komuch Moczar "Barwy walki"- ktore to "arcydzielo"
                      machnal za i dla niego pisarz Zukrowski?

                      re:
                      > A wiec w jakis tam
                      > sposob jest ich autorem.

                      - Mianowicie w jaki "tam" konkretnie "sposob"? -

                      Kosinski "pisal" w ten sposob, ze jedynie szkicowal dla wynajetych "pisarzy-
                      duchow" podstawowa linie opowiesci, a oni wypelniali ja szczegolami.

                      I czy w takiej sytuacji jest rzeczywiscie "autorem" czy raczej jedynie autorem
                      pomyslu?

                      Kosinski nigdy nie podal nazwisk swoich wspolpracownikow, czy raczej swoich
                      pracownikow, co odwalili za niego cale pisanie. Wytwarzal - swiadomie -
                      falszywe wrazenie, tj. klamal, ze on sam wszystko napisal. Pisano o nim - bez
                      watpienia na podstawie tego co sam twierdzil - ze angielskiego nauczyl sie
                      perfekt w pare miesiecy, czy cos w tym stylu ! :)

                      Zas autor to ktos, kto pisze wszystko sam. A kiedy pisze z kims na spolke,
                      wowczas podaje ten fakt do wiadomosci,nie ukrywa go. Przykladem moze byc Joseph
                      Conrad, ktory napisal pare rzeczy na spolke z Fordem Madoxem Fordem.

                      re:
                      >Malowanego ptaka wymyslil w calosci sam.

                      - Nieprawda. Artykul w the Village Voice ("Jerzy Kosinski's Tainted Words," by
                      Stokes and Fremont-Smith) podaje dowody ze "Malowany ptak," podobnie jak "Being
                      There," jest plagiatem. Kosinski nie napisal tej ksiazki; napisal ja dla niego
                      malo znany poeta George Reavey.

                      re:
                      > Jako ze wtedy
                      > jego angielski nie byl wystaczajaca wyszlifowany

                      - Wydaje sie ze angielski Kosinskiego NIGDY nie byl "wystarczajaco
                      wyszlifowany" - ze taki pozostal do samej smierci. Nie potrafil napisac
                      prostego listu bez razacych bledow gramatycznych, takich jak opuszczenie
                      artykulow (a, the).

                      re:
                      > wiec skorzystal z obcej pomocy
                      > w dopracowaniu stylistycznym tekstu.

                      - Nieprawda. Jak wyzej napisano, Kosinski szkicowal tylko podstawowa linie
                      opowiadania, dawal szkic historii; pisarze-duchy robili reszte,dostarczali
                      wszystkie szczegoly, stylizowali. Uwaza sie, ze rozny styl w roznych ksiazkach
                      podpisanych przez Kosinskiego jest wynikiem uzywania przez niego roznych
                      pisarzy-duchow.

                      re:
                      >Ale pal szesc: pomysl, fabula, kompozycja sa jego.

                      - "Pal szesc" ze Kosinski nie napisal ksiazek ktore podpisywal swoim nazwiskiem?

                      re:
                      > W gruncie rzeczy
                      > wszystkie ksiazki sa w wydawnictwach korygowane i przeredagowywane.

                      - Czy ws twierdzi ze to "korygowanie i przeredagowywanie w wydawnictwach znaczy
                      pisanie prawie 100 % tekstu przez korygujacych i przeredagowywujacych?

                      Zdaje sie ze, naprawde, dokonuja oni li tylko poprawek - jesli w ogole
                      dokonuja - oryginalnego tekstu, tj. w calosci napisanego przez dana osobe, i ze
                      ich zmiany i poprawki sa relatywnie drobne.

                      Prawda?

                      re:
                      >O wielu ksiazkach mozna powiedziec, ze nie napisal ich autor,
                      > ktorego nazwisko widnieje na okladce, a nieznany lektor z wydawnictwa, ktory
                      > ksiazke tak przeredagowal, ze ja prawie na nowo napisal.

                      - Prosze podac przyklady takich ksiazek.

                      re:
                      > Tak ze tu czepianie sie do Kosinskiego nie ma sensu: on po prostu skorzystal z
                      > czyjegos lektoratu.

                      - Hmmm... a czy ma sens zdemaskowanie go jako oszusta ktory w ogole nie napisal
                      podpisanych przez siebie ksiazek?

                      re:
                      >on po prostu skorzystal z czyjegos lektoratu.

                      - Wiec fakt ze Kosinski nie napisal podpisanych przez siebie ksiazek, ze
                      napisali je dla niego oplaceni anonimowi pisarze-duchy, ze Kosinski klamal
                      swiatu ze to on jest autorem tych ksiazek i ciagnal korzysci z falszywie
                      zdobytej slawy, nazywa ws "skorzystaniem z czyjegos lektoratu"?

                      Interesujacy eufemizm, zaiste.
                      :)

                      PS. "Malowany ptak" jest, z przeproszeniem, literackim gownem, grafomania.
                      Glupota,czy zwykly rasizm w stosunku do "wschodniej Europy" tych co sypali na
                      te potwornosc najwyzsze nagrody i slowa pochwaly (np. Luis Bunuel) przywodzi na
                      mysl stwierdzenie Orwella, ze XX wiek to wiek zbiorowych urojen.
                      • Gość: ws Wiesz na ten temat wiecej niz ja IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 11:18
                        Wiec nie bede sie spieral co do faktow ktore podajesz.Jezeli bylo tak jak
                        mowisz, to rzeczywiscie wykracza to poza korzystanie z pomocy lektorskiej czy
                        redakcyjnej.

                        "> I czy w takiej sytuacji jest rzeczywiscie "autorem" czy raczej jedynie autorem
                        > pomyslu?"

                        Autorem pomyslu, fabuly i kompozycji. To nie tak malo.

                        "> Zdaje sie ze, naprawde, dokonuja oni li tylko poprawek - jesli w ogole
                        > dokonuja - oryginalnego tekstu, tj. w calosci napisanego przez dana osobe, i ze
                        >
                        > ich zmiany i poprawki sa relatywnie drobne.
                        >
                        > Prawda?
                        >
                        > re:
                        > >O wielu ksiazkach mozna powiedziec, ze nie napisal ich autor,
                        > > ktorego nazwisko widnieje na okladce, a nieznany lektor z wydawnictwa, kt
                        > ory
                        > > ksiazke tak przeredagowal, ze ja prawie na nowo napisal.
                        >
                        > - Prosze podac przyklady takich ksiazek."

                        Nie masz racji. Wydawnictwa czesto ingeruja bardzo radykalnie w tekst autora.
                        I to nie tylko chodzi o poprawianie bledow pisowni.
                        To jest tajemnica poliszynela, ze wielu pisarzy ma problemy z opanowaniem jezyka
                        (nawet ojczystego).
                        Co do przykladow, to np. w Niemczech glosno bylo ostatnio o ksiazce
                        mieszkajacego w Niemczech etiopskiego arystokraty, ktora w rzeczywistosci
                        napisana zostala w duzej czesci przez zaprzyjaznionego niemieckiego pisarza
                        (niepodanego jako wspolautor).
                        Autorzy i ich wydawnictwa zainteresowane sa w podtrzymywaniu mitu wylacznego
                        autorstwa jednej osoby ale tak na prawde to wiele ksiazek to "dzielo zbiorowe".

                        Co do oceny "Malowanego ptaka" to sie zgadzamy.
              • Gość: ws Re: hosztapler czy nie, ALE OSIAGNAL SUKCES IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.04, 13:46
                "liczy sie wymierny sukces finansowy i celebrity, "

                To zalezy dla kogo.
                Dla zadnego forsy i rozglosu pismaka i dla jego wydawcow to rzeczywiscie sie
                najbardziej liczy.
                Dla czytelnika liczy sie co innego.
                A to wkoncu dla czytelnika sie pisze.

                Franz Kafka nie osiagnal "wymiernego sukcesu finansowego" i "celebrity"
                (przynajmniej nie za zycia). Ale osiagnal cos o wiele wazniejszego: napisal
                rzeczy, ktore warto czytac i ktore sie nie starzeja.

                Ten twoj "pozytywizm rynkowy" (tylko to jest cos warte, za co ktos jest gotow
                dac pieniadze, i tylko to jest wazne, co wiekszosc i aktualnie uznane autorytety
                za wazne uwazaja) to smutny przyklad pseudoliberalistycznego zdurnienia.
                • Gość: greg Re: hosztapler czy nie, ALE OSIAGNAL SUKCES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 14:15
                  raczej realizm zyciowy, sprzedajac z sukcesem pierwsza ksiazke mozesz zaczac
                  sam dyktowac warunki... poza tym
                  wszystko jest kwestia priorytetow, Kosinski nie zamierzal zostac dzieki swojej
                  prozie nowym Dostowejwskim, raczej gosciem ktory moze prowadzic swoja gre,
                  korzystac z zycia i wplywac na obszary niedostepne innym tzw. literatom
                  • Gość: ws priorytety IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.04, 15:02
                    "> wszystko jest kwestia priorytetow, Kosinski nie zamierzal zostac dzieki swojej
                    > prozie nowym Dostowejwskim, raczej gosciem ktory moze prowadzic swoja gre,
                    > korzystac z zycia i wplywac na obszary niedostepne innym tzw. literatom"

                    Ale co mnie priorytety pana Kosinskiego obchodza?
                    Mnie obchodzi, czy warto go czytac.

                    Chciec korzystac z zycia i wplywac na jakies obszary kazdemu wolno.
                    Ale jak ktos dla realizacji tych celow zachowuje sie po swinsku to go nie
                    usprawiedliwia, ze on dzieki tym swinstwom te cele osiagnal.
                    Gdyby stworzyl wielka literature, to by mozny bylo powiedziec: "pal szesc, byl
                    swintuchem ale za to cos napisal, co warto czytac.
                    O Kosinskim mozna tylko powiedziec, ze byl swintuchem.

                    Jeszcze pare uwag na temat tzw. sukcesow.
                    Jak wiadomo, Polacy to narod zawistnikow. Wiadomo, ze w polskiej czesci piekla
                    zadnych diablow nie ma bo jak sie ktory Polak z kotla zacznie wygrzebywac to go
                    sami towarzysze cierpienia do kotla z powrotem wciagna.
                    Ale to tylko czesc prawdy.
                    Polacy ciesza sie jak dzieci z sukcesow swoich rodakow za granica.
                    Jaki by to i sukces nie byl.
                    Czy Kosinski napisal cos dobrego czy nie to niewazne.
                    Wazne to, ze byl tym "polskim" piasrzem, ktory w ostatnich 50 latach osiagnal
                    najwiekszy "sukces".

                    Nie wiem co lepsze: polska zawisc czy to dzieciece uwielbienie dla kazdego
                    rodaka, ktory jakis tam "sukces" za granica osiagnal.
                    Polski ateista jest dumny z papieza a polski analfabeta z Milosza.
                    To i z "sukcesu" Kosinskiego wielu rodakow jest dumnych, choc on ten "suksec" na
                    ich karkach osiagnal, przedstawiajac ich jako potworow z piekla rodem.
      • Gość: Marky Re: Jaki tytuł nosi książka J.K., na podstawie... IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.04, 00:41
        "Being There."

        Ksiazka jest plagiatem z "Kariery Nikodema Dyzmy" Dolegi-Mostowicza, do tego
        stopnia, ze fragmenty to doslowne tlumaczenie.

        "Dyzma" to byla, zdaje sie, ulubiona ksiazka Kosinskiego. Zdaje sie ze oprocz
        imienia Jerzy, uzywal tez imienia Nikodem.

        Samoironia?
    • Gość: jaa_ga Re: Chichot pana boga... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.09.04, 18:19
      Kurczę...nic już dawno mnie tak nie poruszyło...
      Pisząc biografię kogoś, pisze się trochę ...o sobie.
      Ogromnie jestem ciekawa, jak patrzysz na siebie...po latach, Janusz.
      • Gość: xxxxx Re: Chichot pana boga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 19:11
        głowacki megaloman zazdrości kosiskiemu, ze zrobił większą kasę na swoich
        obrzydlistwach. Pewnie że łatwiej wymyślać takie bujdy jak malowany ptak niż
        pracować rękami i rozumem uczciwie. Lądując w stanach każdy staje się nikim
        jaką pozycję sobie wywalczy taką ma , prawa rynku, ludzie czytają sensacje i im
        bardziej obrzydliwe tym lepiej.Zydostwo Kosińskiego pomogło mu wypłynąć . Kilka
        lat temu roamawiałam z młodym Izraelczykiem Zydem wykształconym i jego jednym
        pytaniem było jak to możliwe,,,,,ze Polacy nie obronili żydów przed Niemcami.
        Wiadomo POlacy to daranie jak przedstawił Kosiński.
        • Gość: osełedec Re: Chichot pana boga... IP: 80.55.199.* 20.09.04, 22:37
          Ludzie Głowacki wcale nie pisze o Kosińskim, wziął po prostu nazwisko, które
          coś większości mówi i tyle. On po prostu nie ma o czym pisać. Pisze co mu w
          danej chwili na myśl przyjdzie bo taki jest trend aby było mądrze i
          niezrozumiale, a to jest poprostu bełkot. Doszukiwanie się u niego jakiegoś
          ukrytego sensu jest beznadziejne. Podziwiam Marky'ego za tak głęboką analizę
          dzieła, sam autor byłby zdumiony drugim dnemi głębią swoich
          przemyśleń; "no,no,no nigdy bym na to nie wpadł".
    • Gość: Marky KOSINSKI NIE NAPISAL "SWOICH" KSIAZEK ! :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.04, 02:07
      To zdumiewajace, ze prawie nikt tutaj nie wydaje sie tego wiedziec.

      Wlasnie to udowodnili mu dziennikarze z Village Voice, ktorych (obrazliwie)
      wspomina pan Glowacki- ZE KOSINSKI NIE NAPISAL KSIAZEK PODPISANYCH JEGO
      NAZWISKIEM, W TYM "MALOWANEGO PTAKA."

      Napisali je zatrudnieni przez niego nieznani literaci, ktorym on zaplacil i
      zobowiazal do scislej tajemnicy.

      Zatem jesli ksiazka "Malowany ptak" ukazuje sie w Polsce pod imieniem i
      nazwiskiem "Jerzy Kosinski," jest to falszerstwo.

      • Gość: greg Marky do FBI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 02:59
        chlopcze nie musisz powtarzac w kolko tego co zaslyszales, lub przeczytales w
        przetrawionych publikacjach, miast dawac sygnaly glebokiej frustracji wynajmij
        kilku gosci niech ci napisza ksiazke, zaplac im grosze i osiagnij sukces w
        stanach, nic prostszego...dla ciebie
        • Gość: Marky DLACZEGO DO FBI? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.04, 02:32
          Cio? :)
    • Gość: ad Re: Żart bogów IP: *.hdq.hdi.de / *.hdi.de 21.09.04, 09:20
      podoba mi się termin "nieznani literaci" (ciekawe kiedy się ujawnią, a może
      ujawniło się już ich zbyt wielu? zresztą paradoksalnie ujawnie
      się "prawdziwego" autora prozy Kosińskiego byłoby bardzo w jego stylu, pewno
      gdyby miał szansę urodzić się po raz wtóry to sam by to zrobił!)

      Miałem kiedyś okres zaczytywania się Kosińskim, pewno po części dla tego że był
      na pocz. lat 90 bardzo modny, ale też sugestywnie oddziałowywał na wyobraźnie i
      jego książki fascynowały grą pozorów. Co mu zawdzięczam(?) to przekonanie że
      nakażdy system jest sposób i że skutecznie można kształtować swój wizerunek u
      innych, konkurencja jest dużo i trzeba się czasem troszkę podmalować;).
      Natomiast jego koniec uczy że nie można się tym wykreowanym wizerunkiem za
      bardzo przejmować, a co gorsza w niego uwierzyć. Mu było trudniej, był Żydem
      udawał Polak, gdy przyzwyczjił się do Polskości na swoim pochodzeniu zrobił
      karierę wielkiego pisarza, którego skutecznie udawał i nie potrafił pogodzić
      się z utratą kolejnej roli.
      • Gość: Janek Skoro o zartch bogów, to tak naprawde ciekawi... IP: 69.156.8.* 21.09.04, 18:53
        w ktorym kregu piekala Dantego Kosinski sie w koncu znalazl. Moim zdaniem jego
        tworczosc kwalifikuje Kosinskiego do IX razem ze zdrajcami takimi jak Judasz,
        Brutus i inni im podobni.
      • Gość: Marky DO AD IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.04, 05:56
        re:
        >Mu było trudniej, był Żydem
        > udawał Polak,

        - Dlaczego bylo mu "trudniej"?

        re:
        > gdy przyzwyczjił się do Polskości na swoim pochodzeniu zrobił
        > karierę wielkiego pisarza

        - Znaczy twierdzi ad ze Kosinski zrobil kariere wielkiego pisarza "na" swoim
        polskim pochodzeniu?

        W jaki sposob?
        :)
        • Gość: ad Re: DO AD IP: *.hdq.hdi.de / *.hdi.de 22.09.04, 11:39
          coś napisałem na skróty miało być "na swoim żydowskim pochodzeniu" tzn.
          najpierw był Żydem potem aby przeżyć udawał Polaka, a potem był (udawał???)
          Żyda aby zostać (udawać?) sławnym pisarzem.
    • Gość: Marky GLOWACKI A KOTT - REFLEKSJA :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.04, 02:57
      Pan Glowacki wydaje sugerowac ze jego nauczycielem byl Jan Kott ("Właśnie na
      ćwiczeniach u profesora Jana Kotta zajmowaliśmy się tragizmem i jego
      rodzajami.")

      Pan Kott jest, zdaje sie, uwazany w Polsce za wybitnego, swiatowej slawy
      szekspirologa.

      Ale jak jest naprawde z ta wybitnoscia i "slawa" pana Kotta?

      W wydanym w Anglii wyborze esejow, roznych autorow, o Szekspirze, zamieszono co
      prawda esej Kotta, ale ze zlosliwymi uwagami, np. iz sugeruje on ze
      w "Hamlecie" wszyscy spia ze wszystkimi, a, jak zauwaza brytyjski autor
      przypisku, nie ma na to w tekscie "Hamleta" zadnych dowodow.

      Znajoma profesorka od Szekspira, Angielka, wspomniala pana Kotta z usmiechem
      rozbawienia.

      Hmmm... pana Glowackiego porownanie Kosinskiego z Edypem wydaje sie rownie
      pozbawione sensu, rownie faktycznie klamliwe co twierdzenie ze krolowa
      Gertruda, matka Hamleta, spi ze swoim synem.

      Czy to rezultat studiowania u pana Kotta?
      :)



    • agent.literacki cytacik... 06.10.04, 18:49
      "Władek uważał umieszczenie go w poprawczaku za niesprawiedliwość. Wysłał w tej
      sprawie list do Władysława Gomułki, ale nie dostał odpowiedzi, więc z zemsty
      kazał sobie wytatuować na czole "Chuj w dupę Gomułce". Chuj się wtedy pisało
      bez "c", czyli była jedna litera mniej.

      Trener kazał mu ten wzorek usunąć, ale Władek powiedział, że "w życiu i jeszcze
      długo nie". Trener był zmartwiony, bo się w zasadzie z treścią napisu zgadzał,
      ale perspektywa kłopotów była za duża i Władka wyrzucił."

      Miodas, moim zdaniem :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka