Gość: CUADRADO Y REDONDO
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.04.10, 21:58
To co wyrabiała w finale Stosur było rewelacyjne. Tenis totalny. W
życiu chyba lepiej nie grała niż w tym finale.
Od startu wsiadła agresywnie na Rosjankę i w dziewięciu kolejnych
gemach nie dała jej zipnąć. Żadnego zmiłuj nie było, skuteczność
nieprawdopodobna. Kończyła wszystko co i jak chciała, głowa z ręka
połączona była jak należy, a nie żadne tam może się uda.
Nic biedna Vera nie mogła zdziałać, choć starań jej odmówić nie
można było. Samantha co chwila ją do roboty zaganiała i biedna Vera
latała z wywieszonym ozorem w tę i nazad po końcowej linii i nawet
jeśli udało się i wróciło, to poprawki miażdzyły. I tak w kółko, co
i jak Stosur nie zagrała i skąd nie zagrała zamieniało się w złoto.
A i serwis Australijki oczywiście robił coś więcej niż wrażenie,
kawał podania to jest. W sumie rzadko się ogląda takie doskonałe
granie jako całość.
Set pierwszy 6-0 (24-5 w punktach). Przy 0-6, 0-3 Vera już nie
zdzierżyła i dała upust wściekłości na przebieg wydarzeń niszcząc
rakietę. Na chwilę dało to nawet coś jakby efekt, zaczepiła się w
wyniku i nawet szansa się pojawiła na wyrównanie, gdy Stosur
wreszcie coś tam wyrzuciła, a raz jeden w końcu straciła podanie.
Ale żaden punkt zwrotny to nie był, bo wcale Australijki to nie
speszyło, nie straciła ATTITUDE i zachowała COMPOSURE, jak miała na
przegubie dla przypomnienia wypisane. Znowuż radykalnie wsiadła na
Rosjankę jak na początku i już nie było rozmowy, tylko pełen treści
wykład w dwóch ostatnich gemach.
Nadzwyczajny występ. I bez żadnej statystyki to było widać.
Ale 36 winnerów na 54 zdobyte w meczu punkty, rzadziej niż rzadko
takie proporcje mozna uświadczyć (Rosjanka wszystkich punktów w
meczu miała 21).
Stosur widać ma ochotę na coś więcej. Zobaczymy czy ona może tak
dłużej pociągnąć. W ostatnich trzech turniejach bardzo porządnie
wystąpiła.
Tak czy inaczej styl zwycięstwa imponujący.