Gość: tyui
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.02.05, 11:52
Amerykański bank Riggs w którym były chilijski dyktator Augusto Pinochet
ukrył część swojej fortuny przekaże 8 milionów dolarów rodzinom ofiar jego
reżimu. I słusznie. Ale niech się Wam nie wydaje, że banki to takie uczciwe,
czułe instytucje. Otóż bank ma nadzieję, że w ten sposób uniknie ewentualnych
przyszłych roszczeń ze strony ofiar reżimu. Bank Riggs, jedna z najbardziej
prestiżowych amerykańskich instytucji finansowych, ujawnił w ubiegłym roku,
że pomiędzy 1994 a 2003 otworzył Augusto Pinochetowi i jego żonie kilka kont
na których były dyktator zdeponował w sumie ponad 10 milionów dolarów. Riggs
o istnieniu tych kont "zapomniał" wcześniej poinformować amerykańskie władze
bankowe, do czego obligowało go tamtejsze prawo. Zapomnienie to kosztowało do
tej pory waszyngtońską instytucję 41 milionów dolarów kary za współudział w
praniu pieniędzy. Chilijscy śledczy na rożnych zagranicznych kontach generała
odnaleźli do tej pory ponad 15 milionów dolarów, podczas gdy on sam - co
śmieszne i żałosne - przez lata chełpił się, że nie pobierał za sprawowanie
prezydenckiego urzędu żadnego wynagrodzenia i żył wyłącznie "z mizernej
żołnierskiej pensji". Ot, typowa prawicowa mentalność.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2574613.html