Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 18.04.05, 01:43 To moze wezma przyklad z Metropolitan Opera w NYC?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Aurora Re: Chora kasa opery IP: *.snfccasy.dynamic.covad.net 18.04.05, 06:23 Może jakieś konkrety? Ja mieszkam w Kaliforni gdzie gdzie wlasnie wybuchl podobny skandal, w ramach oszczednosci caly zespol miejscowej opery za zgoda zwiazkow zacisnal pasa i obnizyl sobie pensje, w tym czasie dyrektor muzyczny dal sobie 100 tys dolarow podwyzki. Z tego co slyszalam w Warszawie pan Kaspszyk w miesiacu, kiedy dyrygowal Walkirie bral do kieszeni ok. 100 tys. zl na czysto, kiedy pensja jego solisty, ktory studiowal na tej samej akademii, potrafil operowac glosem w tym jednym z najtrudniejszych akustycznie teatrow operowych, wynosila... 1000 zl. Rozumiem, ze dyrygent moze zarabiac dwa, trzy razy wiecej niz muzyk z orkiestry ale wiecej niz cala orkiestra razem wzieta? Problem lezy nie tyle w starych ukladach ile w nasladowaniu korporacyjnego modelu zarzadzania w ktorej dyrekcja (CEO) nalezy po prostu do innej kasty niz szeregowy pracownik, czego przejawem jest przepasc w zarobkach. Dwa lata na wysokim stanowisku ustawiaja czlowieka na cale zycie, wiec co sie martwic o ten balagan, ktory zostawia za soba? Po zatrudniac etatowych artystow typu Ciopinska ktorzy przyzwoicie zaspiewaja w ramach obowiazkow, skoro mozna sprowadzic kogos za tysiace dolarow, za co zaplaci panstwo, a procent od angazu pojdzie na konto prywatnej agencji artystycznej. (Ciekawe, kto jest szefem tej agencji?) Niegospodarnosc to za male slowo na okreslenie takiej praktyki. Problemem jest to, ze szef opery to osoba polityczna, wynik ukladow, sprawa prestizu. Bieze sie pod uwage tylko gwiazdy, a gwiazdy to wielkie ego i wielkie konto bankowe. Dlaczego nie wziac kogos, kto prowadzi opere poza Warszawa i z minimalnego budzetu potrafi wycisnac dobry efekt artystyczny, po prostu dobrego gospodarza, ktory wprowadzi jakies racjonalne zmiany i bedzie sie miescil w dotacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: operolub Re: Chora kasa opery IP: *.polityka.com.pl 18.04.05, 15:22 Czemu Aurora nie podpisuje się swoim nazwiskiem: Ciopińska? Przecież kto ma zdrowe zmysły i uszy, to po pierwsze nie wyrazi się, że Ciopińska "zaśpiewa przyzwoicie", a po drugie, mając do wyboru ją i dobrą śpiewaczkę nieetatową nigdy jej by nie wybrał! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aurora Re: Chora kasa opery IP: *.snfccasy.dynamic.covad.net 18.04.05, 21:53 He, he, a to dobry dowcip. Uzylam nazwiska Ciopinska bo padlo w artykule, osobiscie nie znam. Oczywiscie mozna kompletnie zmienic model teatru i zrezygnowac z etatow, i na wszystkie role urzadzac przesluchania. Trzeba jednak wtedy placic tym ludziom przyzwoicie, bo odejda do innych zawodow, umra z glodu albo utopia sie w Wisle. Wiem, ze w prowincjonalnej operze za wystep w glownej roli plus proby, po konkursie, przesluchaniu itp. spiewaczka dostaje 200 zl. To bylo pare lat temu, teraz moze 300... W artykule chodzi o to, jak robic oszczednosci, a nie reformowac cale zycie artystyczne kraju. No wiec moja odpowiedz jest - wykorzystac zespol, skoro juz im sie placi za te etaty i zus, niech cos za to robia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Chora kasa opery IP: 83.238.0.* 20.04.05, 13:59 Już spieszę z konkretami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Chora kasa opery IP: 83.238.0.* 20.04.05, 14:04 Teraz konkrety: Tłumaczenia dyrektora to jakiś absurd. Pierwsze słyszę o rzekomych podwyżkach, przez które to niby powiększył się dług opery. Przecież to jawna kpina! Osoby odpowiedzialne za fatalne długi próbują właśnie wmówić artystom, dzięki którym mają za co żyć - że to wszystko ich wina!!! Opera nie potrzebuje nędznych dyrygentów, których zaprasza się za państwowe pieniądze, a których czasy świetności są już zakurzonym wspomnieniem. Ich gaże są niemoralnie wręcz wysokie i bardzo obciążają konto teatralne. To samo dotyczy bardzo drogich solistów, których stare rozwibrowane głosy psują tylko pracę innych niszcząc niestety piękny obraz całości. W ogóle nie daje się szans młodym, dobrym solistom i dyrygentom. Z pewnością ich honoraria są dużo mniejsze a i współpraca z nimi dużo przyjemniejsza. Przykre, że pion artystyczny w TWON jest traktowany jak "piąte koło u wozu", z którego zdaniem i opinią nikt się nie liczy. Administracja jest tak rozbudowana, że praca jednego artysty utrzymuje kilku do kilkunastu urzędników. W końcu kto pracuje dla kogo: administracja dla artystów czy artyści dla administracji. Czy to nie jest chore? Trzymanie etatowych solistów, którzy w ogóle nie potrafią śpiewać (typu Ciopińska chociażby) to kolejne marnotrawstwo (jak można powiedzieć, że ta kobieta śpiewa przyzwoicie?!). Jak można opłacać komuś wszystkie świadczenia, pensję z normą zero a inni muszą na to wszystko zarobić ciężką pracą. Dlaczego trzeba utrzymywać kosztowne beztalencia??? Ale największe wydatki TWON poniosła w związku ze spektaklami p. Trelińskiego. Ten to sobie kazał nieźle płacić. Najdroższe spektakle są właśnie jego. To czego nie udało mu się zrealizować w Niemczech np. - wystawiał z powodzeniem w Warszawie za państwowe pieniądze. Kolejny złodziej!!! I ten ktoś jest przewidywany na najwyższy stołek w TWON?!! To chyba już koniec tej instytucji, bo wiele do kradzenia już tam nie zostało a jak nie będzie co kraść, to kto się zajmie tym bałaganem? Przydałaby się rada artystyczna – na której powstanie Kaspszyk się nie zgodził a najlepiej rada nadzorcza – ale to jeszcze trudniejsze przedsięwzięcie do przeprowadzenia. Dlaczego nie organizuje się konkursu na dyrektora, który musiałby przedstawić projekt uzdrowienia sytuacji – tylko znowu po znajomości wsadza następnego. ZGROZA!!! A poza tym - chciałbym wiedzieć - dlaczego dyrekcja ukradła pracownikom fundusz socjalny? Przecież to niezgodne z prawem? Pieniądze pracowników nagle zniknęły i nie wiadomo co się z nimi stało. Teraz będzie kolejna premiera – bardzo droga, za to reżyserem jest Włoch – znowu jakiś przekręt, bo ten pan jest również projektantem kostiumów i dekoracji. Kosztował mnóstwo kasy, a tak beznadziejnej reżyserii dawno w tym teatrze nie było. Akcja stoi a dekoracje są te same od początku do końca. Nuda, że zasnąć można a muzyka i libretto naprawdę dają możliwości do ciekawej reżyserii. No ale komu z dyrekcji chodzi o sztukę – najpierw KASA!!! Czy naprawdę nie można by wtrącić do więzienia szefów - złodziei? Rywina się dało to może jego śladem innych też się da! Każdy następny dyrektor bardziej szanowałby państwową kasę, pracowników i bałby się, że i jego to może spotkać... Co do kandydatury kolejnego dyrektora - to oczywiście żenująca propaganda. Na to stanowisko przychodzi każdy kto ma jakiś układ i chce w szybkim tempie zasilić sobie nieźle konto kosztem ludzi, którzy kochają sztukę a potem dopiero myślą za ile wykonują swoją pracę… Smutne, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pl Re: Chora kasa opery IP: 81.210.18.* 18.04.05, 17:31 Kasprzyk to wielki artysta, ale dlaczego w Polsce, świetny dyrygent zajmuje się zarzadzaniem operą, kardiochirurg kieruje szpitalem, a fizyk teoretyczny uczelnią wyższą? dyrygent do orkiestry, lekarz do pacjentów, naukowiec do laboratorium a zarządzanie menedżerom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ronald Re: Chora kasa opery IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 18.04.05, 18:45 A aktorzy z dala od polityki! Jeszcze jakiś zechce prezydentem zostać! Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Chora kasa opery 27.04.05, 06:36 Gość portalu: Ronald napisał(a): > A aktorzy z dala od polityki! Jeszcze jakiś zechce prezydentem zostać! Reagan sie sprawdzil,nieprawdaz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tyger Re: Chora kasa opery IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.05, 23:18 jeszcze jedna premiera baletowa była na ścenie Kameralnej'Taniec według mężczyzn." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bartoromero Re: Chora kasa opery IP: 195.94.215.* 20.04.05, 14:46 W artykule nie ma paru "subtelnych" spraw! Tak naprawde to cala dyrekcja-łącznie (a może przede wszystkim) z p. Kaspszykiem tak naprawde nie jest zainteresowana w wystawianiu "zwykłych", codziennych przedstawień. Za takie przedstawienia nie płaci się jak za premiery! Lepiej jest umieścić całe pieniądze przeznaczone na statutową działalność opery w premiarach - zarabiają na tym głównie realizatorzy (dyrygent, reżyserzy). Szeregowi pracownicy nic z takich przedstawień nie mają (więcej pracy:) I jest tak jak w "Misiu" Barei - im więcej przedsięwzięcie kosztuje, tym więcej można z niego wyciągnąć. Więc-drodzy soliści z zagranicy, koszmarnie drogie stroje (taki płaszcz Księciego Jeleckiego z "Damy Pikowej" 35tyś...), drogie materiały do fragmentów wystroju sceny itp. Powiedzmy że dyrygent bierze 5% całości, reżyser także) - a kiedy premiera kosztuje powiedzmy 10mln? Łatwo policzyć, że na takie pieniądze trzebaby pracować cały boży roczek, a tak - dla p. Kasprzyka - próby (najczęściej niewiele :) i od razu premiera. Sumując: bardziej opłaca się wystawić opery, które "idą" krótko (ostatnio - Jaskółka, Podróż do Remis(tu Kasprzaka nie było), Potępienie Fausta, Don Giovanni. Za każdą premierę po 70-80 tyś i jest super! Inna sprawa- wszyscy mówią o profesjonaliźmie Kasprzyka... Prawdę mówiąc ma zdolniejszych od siebie asystentów. Przy świetnym przygotowaniu merytorycznym, potrafią normalnie traktować ludzi... Pozdrawiam! Bartoromero Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Chora kasa opery IP: 83.238.0.* 20.04.05, 15:34 Pod komentarzem Bartoromeo całkowicie się podpisuję - a zwłaszcza pod ostatnim zdaniem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Chora kasa opery IP: *.elsnerow.pl / 217.119.69.* 21.04.05, 10:08 Bardzo ciekawe wypowiedzi! Jestem ciekawy dlaczego tak wiele ludzi uważa Pana Kaspszyka za doskonałego dyrygenta? Owszem jest on dobrym fachowcem ale tylko w muzyce symfonicznej. Ten człowiek zupełnie nie rozumie opery. W dziele operowym najważniejsza dla niego jest partia orkiestry. Nieważny jest śpiew, dyrygent ten wręcz nie lubi wokalistów. Najlepiej gdy wszyscy śpiewają piano bo w przeciwnym razie - wg Pana Kaspszyka: nie słychać tematów zawartych w orkiestrze, która notabene zawsze jest na wierzchu. Teatr Wielki to wielki jamochłon jak powiedział Pan Kord i dobry dyrygent stara się jakoś wyrównać proporcje brzmieniowe różnych planów. Dyrektor Kaspszyk słyszy jedynie jeden i to chyba za słabo bo ostatnio orkiestron wyłożono drewnem co poprawiło akustykę orkiestry. teraz doskonale słyszymy tematy...Pan Kaspszyk najlepiej sprawdziłby sie w filcharmonii ale kto dopuści aby tak chimeryczny człowiek był znów dyrektorem. Odpowiedz Link Zgłoś
viczgo Re: Chora kasa opery 23.04.05, 12:31 tez zgadzam sie z Bartoromeo. smutne co tam sie dzieje. ale uwazam ze to jeden z bogatszych teatrów na swiecie. premiery na trzy razy, dyrygent za sztuke zarabia tyle co muzyk przez 2 miesiace, niewiele teatrów na swiecie na to stac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azbest Re: Chora kasa opery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 16:30 Jak ktos do opery chodzi raz na 5 lat, to faktycznie premiery sa mu zbedne, lecz jak wiadomo opera dla elit stworzona zostala, a nie dla gawiedzi, ktora wypelniac pieniedzmi kase w gmachu musi dla prestizu i ciekawosci wlasnej. Ja z rozpacza na nowe przedwziewziecie czekam, bo wszystko po wielokroc za mna i licze, ze mistrz Trelinski znow w wielka forme i tresc zainwestuje. Nie dla pieniedzy opera powstala, lecz dla sztuki i to sztuki bez ograniczen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Chora kasa opery IP: 83.238.0.* 22.04.05, 10:16 Czy z tym Trelińskim i operą dla elit to jakaś farsa, czy kpina? Opera jest dla miłośników sztuki a nie dla nabzdyczonych nowobogackich, którzy klaszczą po każdej części koncertu albo chrapią ze znudzenia.... I niech Treliński lepiej nie inwestuje w nową formę - zwłaszcza państwowe pieniądze, bo teatr wpadnie w takie długi, że już się nie podniesie.. Odpowiedz Link Zgłoś