Dodaj do ulubionych

www.edifilm.com

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 21:17
Wczoraj byłam na łódzkiej premierze filmu Piotra Trzaskalskiego "EDI".
Słuchajcie, ten film powstał - ze skromności, własciwie bez środków,
prywatnie, z miłości do filmu, z zaufania, z przyjaźni, jaką czują do siebie
realizatorzy. Ten film, zrealizowany na kamerze cyfrowej i tzw high
definition, dopiero po pierwszych projekcjach zrobiono transfer na taśmę
filmową. Film jest wg mnie, moim skromnym zdaniem wielkim filmem.
Scenariusz W. Lepianki i P. Trzaskalskiego jest i profesjonalnie napisany i
ma to, czego nie ma zbyt wiele obecnie w filmie, ma element magii, ten
iskrzący się punkcik, który oświetla tylko wielkie filmy; tam jest podobne -
w sensie emocji - zakończenie, jak uczynił to Mistrz Fellini w "Nocach
Cabirii' - kiedy Cabiria wielkim traumatycznym wręcz doświadczeniu idzie
zapłakana drogą, wokół niej tańczą przebrani w śmieszne stroje ludzie, młodzi
ludzie, którzy własnie gdzies idą, lub skądś wracają; jedna z tych osób
widząc łzy w oczach Cabirii przystaje i mówi do niej: buonasera seniorita! i
Cabiria wtedy uśmiecha się i płacze i WSZYSCY na widowni razem z Nią w tym
cudownym katharsis - również. EDI kończy się podobną emocją.
Piękna i dramatyczna rola Gołębiewskiego i jego ekranowego przyjaciela;
"Naturszczycy" - czyli bracia Księżniczki, są po prostu naturalnie prawdziwi:)
Przesłanie Ediego to ulga. Wzniosłośc bez patosu, zwykłość poświęcenia. Chleb
powszedni cierpienia. Po prostu, zwyczajnie. Muzyka, jak msza. Scenografia -
poetyczna prostota. Jedna tylko scena, która okroiłabym z dialogu, słowa
wdowy na cmentarzu, przy grobie jej męża, nota bene ten "aktor", był
słynnym "ustawiaczem" jazd (szyn po których "jedzie" kamera) w filmie polskim
Ryszard Andryszewski, w środowisku zwany UŁANEM - zmarł wkrótce po realizacji
filmu. Śp. Ryszard. Wspaniale ustawiał jazdy, to WIELKA sztuka ustawić tak,
aby "jazda" sie nie trzęsła.
A więc - pójdźcie na EDIEGo, może się Wam podobac lub nie, ale nie
pozostaniecie obojętni, a to jest bardzo ,bardzo ważne w sztuce:)

Miriam:)

www.edifilm.com
ps. Scena w której Edi rozstaje się z dzieckiem spowodowała nawet u takiego,
jak ja potwora:) dwie strużki łez, bo zagrana jest prosto, tak szorstko,
przejmująco i pięknie. Jest magia!
Siedzący obok mnie, moi koledzy patrzyli na mnie ze zgrozą:)
A potem poszliśmy wszyscy, realizatorzy i przyjaciele, twórcy i znajomi, na
długą, długą rozmowę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Miriam Re: www.edifilm.com_____suplement IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 21:25
      Nie zdążyłam dopisać, że EDI to debiut filmowy Piotra Trzaskalskiego i JUŻ w
      nim widać Jego styl opowiadania - panoramy, kamera płynie, odjazdy, najazdy
      kamery, i intencjonalna "płaska" inscenizacja czyli sposób fotografowania.
      A pisze to dlatego, że: a kto pamieta teatr tv "Zywot Łazika z Tornessu" ? otóż
      to także dzieło Piotra Trzaskalskiego, już tam są te elementy, te panoramy ect.
      Moga męczyc, ale styl jest, styl jest:)
      Film został zgłoszony "do Oscara" przez Polskę, przed chwilka ktos mi
      powiedział, jesli tak - to POTĘGA!:)))

      Pozdrawiam szeroko,

      Miriam





      • nocny_portier To ile Oscarow łykamy? 24.10.02, 21:45
        Gość portalu: Miriam napisał(a):

        > Film został zgłoszony "do Oscara" przez Polskę, przed chwilka ktos mi
        > powiedział, jesli tak - to POTĘGA!:)))

        W ilu kategoriach można było zgłosić?

        > Pozdrawiam szeroko,

        Równie szeroko
        • nocny_portier Już wiem: wózkarz i szwenkier - nasze! 24.10.02, 22:08
          BTW: na Chełmskiej był wózkarz - legenda, chyba p. Kazio?
          Wielki, z nosem jak purchawka - choroba zawodowa chyba.
          Pojawiał się też w kadrze, ale nie pamiętam tytułów.

          Szeroko.
          • Gość: Miriam nocny portierze?:) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 22:17
            A portiera z hotelu Atlantic - to Ty pamiętasz?:))

            M.,
            • nocny_portier A "Nocnego portiera" to Ty znasz? (n/txt) 24.10.02, 22:32
              • calipso Re: A 'Nocnego portiera' to Ty znasz? (n/txt) 24.10.02, 22:49
                do namolnej carminy
                Autor: Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
                Data: 20-10-2002 20:14 + dodaj do ulubionych wątków

                + odpowiedz na list

                + odpowiedz cytując


                Zostaw mnie i moje koronki, kudy ci do nich, a mnie nie interesuje co tam
                sobie myslisz. Schrzaniaj ode mnie babo jedna, namolna i pyskata, razem z
                calą swoja ferajną. Spadaj w tej minucie babsztylu wredny i raz nareszcie daj
                mi spokoj. Nie najełabym cie do wynoszenia śmieci u mnie. Jesli mnie nie
                zostawisz, to ja sie tez umiem w odpowiedzi przyczepic. Ostatni raz ci mowie,
                w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz: spierdalaj laluniu - w
                klimatach "czarnej mańki" za dobrze się rozeznajesz, żeby sie od nich
                odzegnywać i udawać, że nie rozumiesz jednak. Kulturalną paniusię możesz
                sobie odstawiać naiwniaczkom. Rób to, ale ode mnie ci zasię!

                Cześć lalunia

                Kto jeszcze nie wie prosze zobaczyc na co stac pania Miriam .
                Pani Miriam wczesniej przegonila carmine z aktualnosci.Pozniej nie dala jej
                spokoju na kulturze.Teraz gdy Carmina odeszla pani Miriam udaje dame cala
                geba.Ach jakze slodka,jakze kulturalna.
                Kto cie nie zna te cie kupi paniusiu.
                • nocny_portier Oj, Calipso, Calipso... 25.10.02, 00:06
                  calipso napisała:

                  > Kto jeszcze nie wie prosze zobaczyc na co stac pania Miriam .
                  > Pani Miriam wczesniej przegonila carmine z aktualnosci.Pozniej nie dala jej
                  > spokoju na kulturze.Teraz gdy Carmina odeszla pani Miriam udaje dame cala
                  > geba.Ach jakze slodka,jakze kulturalna.
                  > Kto cie nie zna te cie kupi paniusiu.

                  Wszyscy czytali. No i co? Nie wolno mi z Miriam poplotkować
                  o kinematografii? Ja sobie pozwalam, Ciebie nie pytam. A Ty
                  tylko Miriam nie lubisz, czy Żydów ogólnie? I księży nie lubisz,
                  czy tylko mi się zdaje? Nie śledziłem dokładnie, ale może Ty
                  całkiem ludzi nie lubisz? Dlaczego? Jakiś Ulisses dał nogę?

                  Nie przejmuj się tak - jak mawiają niektórzy: to tylko forum.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: brutal Re: Oj, Calipso, Calipso... IP: proxy / *.aebc.com 25.10.02, 01:26
                    piesek carmnika buraczanego
                    lata i szczeka
                    daj głos calipsiu
                    hauuu hauuu
                    łapka piesiu
                    może suczka to jest
                    pokarz pod ogonie
                    hauuuuuuuuuuuuuu
                    • Gość: jerry Re: Oj, Calipso, Calipso... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 13:46
                      Gość portalu: brutal napisał(a):

                      > piesek carmnika buraczanego
                      > lata i szczeka
                      > daj głos calipsiu
                      > hauuu hauuu
                      > łapka piesiu
                      > może suczka to jest
                      > pokarz pod ogonie
                      > hauuuuuuuuuuuuuu

                      Ach ta składnia, ta ortografia .Przepieknie.
                      jerry
                      • carmina Miriam znowu kręci? 25.10.02, 15:29
                        Skoro napisałas swoją recenzję, chcę powiedzieć, że nie podobały mi się bardzo
                        twoje niedawne komentarze dotyczące moich wrażeń z filmów i spektakli, które
                        pisalaś, niewiadomo czemu, na aktualnosciach:

                        "Pytanie rozdzierające i - retoryczne. Carmina rajcuje nadal juz teraz nad
                        rynsztokiem, którego nurt zasilany przez nią, żwawo płynie przez kulturę. I
                        aktualności. Smutno mi się robi, kiedy czytam samotne posty o
                        spektaklu "Carmina Burana" - że była, że ładne, że podobało się jej. (Acha,
                        muzyka wykorzystana została w filmie "Omen") smutna, bardzo samotna osoba,
                        ale takie sa złośliwe i zgagi wyjatkowe - jak widać. "
                        ( Twoją błedna uwage na temat muzyki do "Omena" juz skomentowałam.)

                        "Przeczytałam jej paramerytoryczny wątek, bo na bezrybiu i rak ryba - wątek
                        o "Zemście". Napisała jak umiała, ale gdzie jakaś dyskusja, porównania, pytania
                        o potrzebę adaptacji i inne:)? Zinfantylizowane ochy na temat patynki czasów,
                        tu kuferek, a tam łyżeczka, uniemożliwiają potraktowanie serio tego, co
                        napisała, i podjęcia dyskusji. Również sformulowania Polański - owszem, owszem,
                        Gajos - genialny, Figura - podstarzała, są gawędą pani, która biedzi się nad
                        oprawianiem śledziowych dzwonków, a dziatkom swym chce uświadomić, że oprócz
                        tychże istnieje jeszcze coś na świecie. Carmina cierpi ponadto na manię
                        wielkości, która rozszerza się coraz ( dla niej) niebezpieczniej. Otóż każdy
                        post, który nie wymienia choćby jej imienia, jest dla niej przedmiotem ataków.
                        No, nie tak się staje gwiazdom:) Przez wymuszenie - to nie. "

                        Przez takie pisanie jak Twoje - chyba tez nie.

                        A chyba dlatego tu przyszłaś, ze moje recenzje Ci się nie podobały, ale sam
                        pomysł ich pisania - najwyrazniej tak. I po póltorej roku kotłowania się na
                        forum aktualnosći- tadam! Miriam pisze recenzję! I nie strać zimnej krwi, niech
                        ci się nie wypsnie to co kiedyś:

                        "Zdekoszerowała ten wątek, to wraże ścierwo strefniło go, więc jak ona mnie, tak
                        ja jej. Ja się z babiszczem patyczkowała nie będę i żaden buc jej i przydupas
                        mi nie przeszkodzi."

                        lub: "Ostatni raz ci mowie, w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz:
                        spierdalaj laluniu".

                        lub miękko: "W wykonaniu forumowym carmina burana jest wyjatkowo podłym i
                        niesmacznym widowiskiem. Obrażasz Offa. Powinnaś zmienić nicka." ( Off ten na
                        komary???? Czy znowu i znowu i znowu "niechcący" przekręciło "ci sie"?)


                        Raczej staraj się spełnić obietnicę: "Już nie będę pisała tak, jak byłam
                        łaskawa to robic do tej pory, już teraz będzie to w jej języku i na jej
                        poziomie." Moze za któryms razem Ci wyjdzie. Na razie liczy się, ze próbujesz.
                        Ale:

                        1. Powinno być - "Żywot łazika z Tormesu" - to po pierwsze
                        2. Intencjonalna "płaska" inscenizacja, to nie jest sposób fotografowania
                        3. Naturszczycy mają zazwyczaj to do siebie, ze są "naturalnie prawdziwi"
                        4. "Te elementy, te panoramy etc" - to scenografia. :) Nie jest przypadkiem,
                        ze jest podobna w filmie i w spektaklu. Autor wszak ten sam. Co ty, Wojtka
                        nie znasz? :))) Nie było go w gronie "realizatorów i przyjaciół" w którym
                        udaliscie się na "długą rozmowę"? A moze był wśród "twórców i znajomych"? E,
                        od razu napisz z kim jestes na Ty, to wszytko zmieni. Zaimponujesz.
                        5.Muzyka jak msza? Przecież ty nie rozrózniasz muzyki.
                        6.Prosba "nie pozostaniecie obojętni, a to jest bardzo ,bardzo ważne w
                        sztuce:)" jest cokolwiek naiwna.

                        Jednak wszyscy widzą, ze w porównaniu z ostatnimi wypowiedziami - bardzo,
                        bardzo się starasz. Czasem nie warto, az tak bardzo, bo wychodzi "zupełnie nie
                        tak". Tylko proszę, nie mow, z czyjej to piosenki, bo znowu będzie niecelnie,
                        jak zwykle. :)



                        • Gość: Miriam Re: Miriam znowu kręci? do C. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 16:42
                          carmina napisała:

                          > Skoro napisałas swoją recenzję, chcę powiedzieć, że nie podobały mi się
                          bardzo
                          > twoje niedawne komentarze dotyczące moich wrażeń z filmów i spektakli, które
                          > pisalaś, niewiadomo czemu, na aktualnosciach:
                          >
                          > "Pytanie rozdzierające i - retoryczne. Carmina rajcuje nadal juz teraz nad
                          > rynsztokiem, którego nurt zasilany przez nią, żwawo płynie przez kulturę. I
                          > aktualności. Smutno mi się robi, kiedy czytam samotne posty o
                          > spektaklu "Carmina Burana" - że była, że ładne, że podobało się jej. (Acha,
                          > muzyka wykorzystana została w filmie "Omen") smutna, bardzo samotna osoba,
                          > ale takie sa złośliwe i zgagi wyjatkowe - jak widać. "
                          > ( Twoją błedna uwage na temat muzyki do "Omena" juz skomentowałam.)
                          >
                          > "Przeczytałam jej paramerytoryczny wątek, bo na bezrybiu i rak ryba - wątek
                          > o "Zemście". Napisała jak umiała, ale gdzie jakaś dyskusja, porównania,
                          pytania
                          >
                          > o potrzebę adaptacji i inne:)? Zinfantylizowane ochy na temat patynki czasów,
                          > tu kuferek, a tam łyżeczka, uniemożliwiają potraktowanie serio tego, co
                          > napisała, i podjęcia dyskusji. Również sformulowania Polański - owszem,
                          owszem,
                          >
                          > Gajos - genialny, Figura - podstarzała, są gawędą pani, która biedzi się nad
                          > oprawianiem śledziowych dzwonków, a dziatkom swym chce uświadomić, że oprócz
                          > tychże istnieje jeszcze coś na świecie. Carmina cierpi ponadto na manię
                          > wielkości, która rozszerza się coraz ( dla niej) niebezpieczniej. Otóż każdy
                          > post, który nie wymienia choćby jej imienia, jest dla niej przedmiotem
                          ataków.
                          > No, nie tak się staje gwiazdom:) Przez wymuszenie - to nie. "
                          >
                          > Przez takie pisanie jak Twoje - chyba tez nie.
                          >
                          > A chyba dlatego tu przyszłaś, ze moje recenzje Ci się nie podobały, ale sam
                          > pomysł ich pisania - najwyrazniej tak. I po póltorej roku kotłowania się na
                          > forum aktualnosći- tadam! Miriam pisze recenzję! I nie strać zimnej krwi,
                          niech
                          >
                          > ci się nie wypsnie to co kiedyś:
                          >
                          > "Zdekoszerowała ten wątek, to wraże ścierwo strefniło go, więc jak ona mnie,
                          ta
                          > k
                          > ja jej. Ja się z babiszczem patyczkowała nie będę i żaden buc jej i przydupas
                          > mi nie przeszkodzi."
                          >
                          > lub: "Ostatni raz ci mowie, w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz:
                          > spierdalaj laluniu".
                          >
                          > lub miękko: "W wykonaniu forumowym carmina burana jest wyjatkowo podłym i
                          > niesmacznym widowiskiem. Obrażasz Offa. Powinnaś zmienić nicka." ( Off ten na
                          > komary???? Czy znowu i znowu i znowu "niechcący" przekręciło "ci sie"?)
                          >
                          >
                          > Raczej staraj się spełnić obietnicę: "Już nie będę pisała tak, jak byłam
                          > łaskawa to robic do tej pory, już teraz będzie to w jej języku i na jej
                          > poziomie." Moze za któryms razem Ci wyjdzie. Na razie liczy się, ze
                          próbujesz.
                          > Ale:
                          >
                          > 1. Powinno być - "Żywot łazika z Tormesu" - to po pierwsze
                          > 2. Intencjonalna "płaska" inscenizacja, to nie jest sposób fotografowania
                          > 3. Naturszczycy mają zazwyczaj to do siebie, ze są "naturalnie prawdziwi"
                          > 4. "Te elementy, te panoramy etc" - to scenografia. :) Nie jest
                          przypadkiem,
                          > ze jest podobna w filmie i w spektaklu. Autor wszak ten sam. Co ty, Wojtka
                          > nie znasz? :))) Nie było go w gronie "realizatorów i przyjaciół" w którym
                          > udaliscie się na "długą rozmowę"? A moze był wśród "twórców i znajomych"? E,
                          > od razu napisz z kim jestes na Ty, to wszytko zmieni. Zaimponujesz.
                          > 5.Muzyka jak msza? Przecież ty nie rozrózniasz muzyki.
                          > 6.Prosba "nie pozostaniecie obojętni, a to jest bardzo ,bardzo ważne w
                          > sztuce:)" jest cokolwiek naiwna.
                          >
                          > Jednak wszyscy widzą, ze w porównaniu z ostatnimi wypowiedziami - bardzo,
                          > bardzo się starasz. Czasem nie warto, az tak bardzo, bo wychodzi "zupełnie
                          nie
                          > tak". Tylko proszę, nie mow, z czyjej to piosenki, bo znowu będzie niecelnie,
                          > jak zwykle. :)
                          >
                          >
                          >
                          Karminka, jesli o film idzie to -" nie ucz ojca dzieci robić":)
                          A na Kulturę moze wejśc każdy, i nie być przy tym posądzony, że chodzi za tobą?
                          A poza wszystkim Carmina, ja ci to wszystko wybaczam,

                          Miriam:)



                          • carmina Miriam pisze do C: 'nie ucz ojca dzieci robić' :) 26.10.02, 14:22
                            Gość portalu: Miriam napisał(a):

                            > Karminka, jesli o film idzie to -" nie ucz ojca dzieci robić":)

                            > A na Kulturę moze wejśc każdy, i nie być przy tym posądzony, że chodzi za
                            tobą?
                            > A poza wszystkim Carmina, ja ci to wszystko wybaczam,
                            >
                            > Miriam:)
                            _________________________________________________________________________
                            Jak zawsze, obierasz słowom znaczenie. Dziś rozprawiasz się ze
                            słowem "wybaczam" nadając mu głeboki bezsens. Głowy nie zawracaj, tylko
                            uzupełnij braki w edukacji.
                            A co do ojca...to...hm...niby to ty ten ojciec jesteś? Ale czy całej polskiej
                            kinematografii? Boszsz jedyny...to dopiero odpowiedzialnosc. I mimo to, tyle
                            masz czasu na pisanie na forum?
                            A co do chodzenia za mna, to nieee, niee, skąd, nikt nie mysli, ze chodzisz za
                            mna. Ot, "przechodziłas z tragarzami". :) Jak zwykle.
                            Czy ci sami tragarze kazali ci napisac priw do mnie? Zgodnie z Twoimi
                            przewidywaniami TU odpowiadam: ODCZEP SIE ze swoimi chorymi rozkazami. Jasne?

                            Po obejrzeniu filmu widzę, ze Twoja "recenzja" to zbitka kilku faktów i
                            nieznośnej, poszarpanej maniery, której film nie uzasadnia. Piszesz tasiemcowe,
                            rwące się zdania, na cały akapit. Potem nerwowe, histeryczno-naiwne staccato.
                            Całosc infantylnie pretensonalna. Nie tyle "mozesz meczyc". Ty męczysz. I nie
                            licząc rzeczy podłych i wulgarnych - masz mało własnych pomysłów. Zwłaszcza jak
                            na to, ze ty tym ojcem jestes, jak twierdzisz.

                            Ale skoro jestes, ja tylko krótko sprostuję dodatkowe kwestie:

                            W scenie oddawania dziecka nie ma ani szczypty magii, jest czysta, nieskazona
                            rozpacz. Skamieniała.
                            Muzyka oczywiscie w ogóle nie jest jak msza, ty kompletnie nie słyszysz, tego
                            co słyszysz? Smyki, chwilami jak z Vivaldiego, i jeszcze popis kontrabasu i
                            wiolonczeli , bardzo dynamicznie. Przelotnie pianino w klimatach
                            Kieślowskiego. Na to nakłada sie trąbka, jakby z Bregovica. Ani śladu
                            jakiejkolwiek mszy. To po prostu piekna muzyka. Ale co? Nie wypada tak "prosto"
                            pisać? I chyba dlatego wymyslasz te dziwaczne kolokacje.
                            O tym, co w filmie najwazniejsze - w ogóle nie wspomniałaś. Nie zostało
                            przedyskutowane w czasie "dlugich, długich rozmów?". Wlasciwie jest to tak
                            oczywiste, ze moze "tworcy i przyjaciele" załozyli, ze wiesz? A ty - własnie,
                            ze nie! Za to zjazdy, najazdy i podjazdy nietrzęsącej się kamery - bardzo
                            interesujace. Jakby uczucia rozebrać na czynniki pierwsze i pisac o hormonach i
                            reszcie chemii. Najazd w lewo - raz! :)))) To zabija magię, nie wiesz o tym?

                            I jeszcze - co do monologu zony przy grobie - to wszak jezyk, w którym czujesz
                            sie tak swobodnie. Dziwne, ze ci nie odpowiadał.

                            A o czym film jest - nie będę dyskutować z potworem. Nawet jesli płacze, kiedy
                            wypada : "tak jak w kinie, tak jak w kinie".
                            • lady_hawk Carmina recenzuje Miriam 26.10.02, 15:06


                              "Carmino" jestes zalosna, jak zmija, ktora zdycha od wlasnego jadu.
                            • lady_hawk p.s. 26.10.02, 15:22
                              zabierzcie swojego spamera z aktualnosci.

                              Myle sie myslac, ze to wasza robota?
                            • Gość: Hiacynt Carmino :))) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 15:27
                              carmina napisała:

                              > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                              >
                              > > Karminka, jesli o film idzie to -" nie ucz ojca dzieci robić":)
                              >
                              > > A na Kulturę moze wejśc każdy, i nie być przy tym posądzony, że chodzi za
                              > tobą?
                              > > A poza wszystkim Carmina, ja ci to wszystko wybaczam,
                              > >
                              > > Miriam:)
                              > _________________________________________________________________________
                              > Jak zawsze, obierasz słowom znaczenie. Dziś rozprawiasz się ze
                              > słowem "wybaczam" nadając mu głeboki bezsens. Głowy nie zawracaj, tylko
                              > uzupełnij braki w edukacji.
                              > A co do ojca...to...hm...niby to ty ten ojciec jesteś? Ale czy całej polskiej
                              > kinematografii? Boszsz jedyny...to dopiero odpowiedzialnosc. I mimo to, tyle
                              > masz czasu na pisanie na forum?
                              > A co do chodzenia za mna, to nieee, niee, skąd, nikt nie mysli, ze chodzisz
                              za
                              > mna. Ot, "przechodziłas z tragarzami". :) Jak zwykle.
                              > Czy ci sami tragarze kazali ci napisac priw do mnie? Zgodnie z Twoimi
                              > przewidywaniami TU odpowiadam: ODCZEP SIE ze swoimi chorymi rozkazami. Jasne?
                              >
                              > Po obejrzeniu filmu widzę, ze Twoja "recenzja" to zbitka kilku faktów i
                              > nieznośnej, poszarpanej maniery, której film nie uzasadnia. Piszesz
                              tasiemcowe,
                              >
                              > rwące się zdania, na cały akapit. Potem nerwowe, histeryczno-naiwne staccato.
                              > Całosc infantylnie pretensonalna. Nie tyle "mozesz meczyc". Ty męczysz. I nie
                              > licząc rzeczy podłych i wulgarnych - masz mało własnych pomysłów. Zwłaszcza
                              jak
                              >
                              > na to, ze ty tym ojcem jestes, jak twierdzisz.
                              >
                              > Ale skoro jestes, ja tylko krótko sprostuję dodatkowe kwestie:
                              >
                              > W scenie oddawania dziecka nie ma ani szczypty magii, jest czysta, nieskazona
                              > rozpacz. Skamieniała.
                              > Muzyka oczywiscie w ogóle nie jest jak msza, ty kompletnie nie słyszysz, tego
                              > co słyszysz? Smyki, chwilami jak z Vivaldiego, i jeszcze popis kontrabasu i
                              > wiolonczeli , bardzo dynamicznie. Przelotnie pianino w klimatach
                              > Kieślowskiego. Na to nakłada sie trąbka, jakby z Bregovica. Ani śladu
                              > jakiejkolwiek mszy. To po prostu piekna muzyka. Ale co? Nie wypada
                              tak "prosto"
                              >
                              > pisać? I chyba dlatego wymyslasz te dziwaczne kolokacje.
                              > O tym, co w filmie najwazniejsze - w ogóle nie wspomniałaś. Nie zostało
                              > przedyskutowane w czasie "dlugich, długich rozmów?". Wlasciwie jest to tak
                              > oczywiste, ze moze "tworcy i przyjaciele" załozyli, ze wiesz? A ty - własnie,
                              > ze nie! Za to zjazdy, najazdy i podjazdy nietrzęsącej się kamery - bardzo
                              > interesujace. Jakby uczucia rozebrać na czynniki pierwsze i pisac o hormonach
                              i
                              >
                              > reszcie chemii. Najazd w lewo - raz! :)))) To zabija magię, nie wiesz o tym?
                              >
                              > I jeszcze - co do monologu zony przy grobie - to wszak jezyk, w którym
                              czujesz
                              >
                              > sie tak swobodnie. Dziwne, ze ci nie odpowiadał.
                              >
                              > A o czym film jest - nie będę dyskutować z potworem. Nawet jesli płacze,
                              kiedy
                              > wypada : "tak jak w kinie, tak jak w kinie".


                              Carmino

                              błękitne niebo nade mną
                              jedyna chmura
                              i ostatni liść na jrzębinie
                              słonecznie pozdrawiam :))

                              Hiacynt



                              ps. m. ze służbówki liczy na wychodne :))
                            • Gość: Miriam:) Re: Miriam pisze IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 14:17
                              Po obejrzeniu filmu widzę, ze Twoja "recenzja" to zbitka kilku faktów i
                              nieznośnej, poszarpanej maniery, której film nie uzasadnia. Piszesz tasiemcowe,
                              rwące się zdania, na cały akapit. Potem nerwowe, histeryczno-naiwne staccato.
                              Całosc infantylnie pretensonalna. Nie tyle "mozesz meczyc". Ty męczysz. I nie
                              licząc rzeczy podłych i wulgarnych - masz mało własnych pomysłów. Zwłaszcza jak
                              na to, ze ty tym ojcem jestes, jak twierdzisz.
                              Ale skoro jestes, ja tylko krótko sprostuję dodatkowe kwestie:

                              W scenie oddawania dziecka nie ma ani szczypty magii, jest czysta, nieskazona
                              rozpacz. Skamieniała.
                              Muzyka oczywiscie w ogóle nie jest jak msza, ty kompletnie nie słyszysz, tego
                              co słyszysz? Smyki, chwilami jak z Vivaldiego, i jeszcze popis kontrabasu i
                              wiolonczeli , bardzo dynamicznie. Przelotnie pianino w klimatach
                              Kieślowskiego. Na to nakłada sie trąbka, jakby z Bregovica. Ani śladu
                              jakiejkolwiek mszy. To po prostu piekna muzyka. Ale co? Nie wypada tak "prosto"
                              pisać? I chyba dlatego wymyslasz te dziwaczne kolokacje.
                              O tym, co w filmie najwazniejsze - w ogóle nie wspomniałaś. Nie zostało
                              przedyskutowane w czasie "dlugich, długich rozmów?". Wlasciwie jest to tak
                              oczywiste, ze moze "tworcy i przyjaciele" załozyli, ze wiesz? A ty - własnie,
                              ze nie! Za to zjazdy, najazdy i podjazdy nietrzęsącej się kamery - bardzo
                              interesujace. Jakby uczucia rozebrać na czynniki pierwsze i pisac o hormonach i
                              reszcie chemii. Najazd w lewo - raz! :)))) To zabija magię, nie wiesz o tym?

                              I jeszcze - co do monologu zony przy grobie - to wszak jezyk, w którym czujesz
                              sie tak swobodnie. Dziwne, ze ci nie odpowiadał.

                              A o czym film jest - nie będę dyskutować z potworem. Nawet jesli płacze, kiedy
                              wypada : "tak jak w kinie, tak jak w kinie".

                              _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _

                              Żabko, to są twoje subiektywne odczucia, i masz do nich pełne prawo. Ja
                              napisałam o własnych. Co ty tu uprawiasz?
                              Widzisz, przynajmniej "ze złości" poszłaś na EDIEgo, żeby odpisać, kazdy powód
                              jest dobry.
                              Kompozytor w ogóle nie wiedział, że zrobił to, o czym napisałaś. Jakies " jak z
                              Bregovica", jakieś "jak z kieślowskiego", przekombinowałaś, moja panno.
                              Intuicyjnie komponuje. Wojtek Lemański. Swietny młody kompozytor.
                              A okreslenie - z którym się zgadzam, iż muzyka jest jak msza - jest określeniem
                              pana reżysera Piotra Trzaskalskiego:)

                              pozdrawiamy!

                              M.,

                              Więcej nie będę z toba wymieniać w tej materii zdań, w ogóle żadnych zdań, bo
                              mi po prostu - nie wypada z jakąś smarkatą i rozdąsaną tutaj się wojować:)
                              • nurni amen 27.10.02, 16:55
                                Gość portalu: Miriam:) napisał(a):

                                > Więcej nie będę z toba wymieniać w tej materii zdań, w ogóle żadnych zdań,
                                • Gość: Miriam Re: amen? :)) ntxt IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 22:34
                                  • Gość: nurni tak!!!______________________________nt IP: 212.76.37.* 28.10.02, 18:59
                                    • nurni tu tekst 28.10.02, 19:03
                                      tak po stokroc tak

                                      do obu Pan
                                      TO JEST

                                      • Gość: Miriam Re: tu tekst IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 19:19
                                        nurni napisał:

                                        > tak po stokroc tak
                                        >
                                        > do obu Pan
                                        > TO JEST
                                        >

                                        OK.
                              • Gość: Carmina Miriam "przekombinowuje" IP: *.proxy.aol.com 28.10.02, 18:38
                                Gość portalu: Miriam:) napisał(a):
                                > Żabko, to są twoje subiektywne odczucia, i masz do nich pełne prawo. Ja
                                > napisałam o własnych. Co ty tu uprawiasz?
                                > Widzisz, przynajmniej "ze złości" poszłaś na EDIEgo, żeby odpisać, kazdy
                                powód
                                > jest dobry.
                                > Kompozytor w ogóle nie wiedział, że zrobił to, o czym napisałaś. Jakies " jak
                                z
                                >
                                > Bregovica", jakieś "jak z kieślowskiego", przekombinowałaś, moja panno.
                                > Intuicyjnie komponuje. Wojtek Lemański. Swietny młody kompozytor.
                                > A okreslenie - z którym się zgadzam, iż muzyka jest jak msza - jest
                                określeniem
                                >
                                > pana reżysera Piotra Trzaskalskiego:)
                                >
                                > pozdrawiamy!
                                >
                                > M.,
                                >
                                > Więcej nie będę z toba wymieniać w tej materii zdań, w ogóle żadnych zdań, bo
                                > mi po prostu - nie wypada z jakąś smarkatą i rozdąsaną tutaj się wojować:)


                                _______________________________________________________________
                                Do kina ze zlosci? Kuriozum.
                                Pan Piotr tak powiedzial? Ale ty bez cudzyslowu wpisalas, nieladnie.
                                Intuicyjnie komponuje? To jest niebywale. Tak ci powiedzial?
                                Czy..."przekombinowlas"?
                                I na koniec: wstret czuje, gdy piszesz do mnie "moja". Jak mozesz - to sie
                                odczep ze skutkiem natychmiastowym.
                                • Gość: Miriam Re: Carmina 'przekombinowała' IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 19:18
                                  Gość portalu: Carmina napisał(a):

                                  > Gość portalu: Miriam:) napisał(a):
                                  >Żabko, to są twoje subiektywne odczucia, i masz do nich pełne prawo. Ja
                                  >napisałam o własnych. Co ty tu uprawiasz?
                                  >Widzisz, przynajmniej "ze złości" poszłaś na EDIEgo, żeby odpisać, kazdy
                                  >powód jest dobry.
                                  >Kompozytor w ogóle nie wiedział, że zrobił to, o czym napisałaś. Jakies "
                                  >jak z Bregovica", jakieś "jak z kieślowskiego", przekombinowałaś, moja panno.
                                  >Intuicyjnie komponuje. Wojtek Lemański. Swietny młody kompozytor.
                                  >A okreslenie - z którym się zgadzam, iż muzyka jest jak msza - jest określeniem
                                  >pana reżysera Piotra Trzaskalskiego:)
                                  >
                                  > pozdrawiamy!
                                  >
                                  > M.,
                                  >
                                  >Więcej nie będę z toba wymieniać w tej materii zdań, w ogóle żadnych zdań,
                                  >bo mi po prostu - nie wypada z jakąś smarkatą i rozdąsaną tutaj się wojować:)
                                  >
                                  >
                                  > _______________________________________________________________
                                  > Do kina ze zlosci? Kuriozum.
                                  > Pan Piotr tak powiedzial? Ale ty bez cudzyslowu wpisalas, nieladnie.
                                  > Intuicyjnie komponuje? To jest niebywale. Tak ci powiedzial?


                                  Droga Przyjaciółko:)

                                  nawet powiem Ci, że rozmawialiśmy dzisiaj o tobie z panem Wojciechem Żogałą.
                                  Powiedziałam mu, że istnieje taka pani, co tak pisze na portalu GW o "Edim", i
                                  przeczytalismy to, co napisałas;
                                  On (Wojteeek, hej!) bardzo się zdziwił twoimi definicjami inscenizacji i usmiał
                                  z nich serdecznie. Rzeczywiście "przekąbinowane" kuriozum jesli podtrzymujesz
                                  swoje wywody na tematy filmowo-muzyczne.

                                  Wyrozumiale Cie pozdrawiamy (tak sie składa, że razem prowadzimy zajęcia:))
                                  No trudno:) dla ciebie chyba.

                                  I jeszcze jedno, Kochanie, ja nie mam powodu się dowartościowywać, naprawdę. To
                                  zaproszenie do teatru wtedy, to był gest moich naprawdę dobrych chęci, a nie -
                                  jak posądziłaś - chęci chełpienia się, wygłupiania, żeby coś tam, sama nie
                                  wiem, co ci po głowie chodzi, pokazać. Przysłowie mówi, że każdy sądzi po
                                  sobie, może ty chełpiłabyś się? Mnie to po prostu nie przychodzi do głowy.
                                  Pewne znajomości ludzi sa dla mnie tak oczywiste, że nie odczuwam potrzeby,
                                  żeby się nimi "dowartościowywać" w czyichkolwiek oczach. I jesli sformułowałam
                                  pewne imię jako "Krysia", to zrobiłam to odruchowo,bo zwykle do osób obcych
                                  mówię o moich przyjaciołach pani Krystyna, pan Wojciech, pan Andrzej, pani....
                                  itd. Literówka. Odruch, który zauważają ludzie... troszkę złośliwi.

                                  Miriam












                                  • Gość: Hiacynt daleko nie szukając Miriam :(( IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 20:30
                                    Gość portalu: Miriam napisał(a):

                                    > I jesli sformułowałam
                                    > pewne imię jako "Krysia", to zrobiłam to odruchowo,bo zwykle do osób obcych
                                    > mówię o moich przyjaciołach pani Krystyna, pan Wojciech, pan Andrzej,
                                    pani....
                                    > itd. Literówka. Odruch, który zauważają ludzie... troszkę złośliwi.
                                    >
                                    > Miriam


                                    Basia Winiarska nie żyje
                                    Autor: Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
                                    Data: 19-09-2002 16:02
                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                    ......


                                    to jest żałosne :((

                                    mam cytować więcej?

                                    mam cytować? Romek, Steven i Krysia.


                                    Hiacynt

                                    link przy okazji

                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=3352625&a=3383746
                                    • Gość: Hiacynt Re: daleko nie szukając Miriam :((____odruchowo IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 20:53
                                      Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                                      > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                                      >
                                      > > I jesli sformułowałam
                                      > > pewne imię jako "Krysia", to zrobiłam to odruchowo,bo zwykle do osób obcyc
                                      > h
                                      > > mówię o moich przyjaciołach pani Krystyna, pan Wojciech, pan Andrzej,
                                      > pani....
                                      > > itd. Literówka. Odruch, który zauważają ludzie... troszkę złośliwi.
                                      > >
                                      > > Miriam
                                      >

                                      Basia Winiarska nie żyje
                                      Autor: Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
                                      Data: 19-09-2002 16:02
                                      -------------------------------------------------------------------------------


                                      Do: TEREKAutor:
                                      Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 14-06-2001, 18:30:18

                                      Ale oprócz mojego pochodzenia i
                                      statusu kobiety w rodzinie żydowskiej ( uważam, że bardzo wiele złego w tej
                                      kwestii uczyniła książka Anki Grupińskiej)


                                      to ta moja pamięć :(((

                                      Hiacynt

                                      ps. Grupińska, nie podpisuje książek jak Anka Kowalska :((
                                  • Gość: Carmina Miriam, po prostu bredzisz w swoim styliku IP: *.proxy.aol.com 28.10.02, 21:09
                                    Gość portalu: Miriam napisał(a):

                                    > Droga Przyjaciółko:)
                                    >
                                    > nawet powiem Ci, że rozmawialiśmy dzisiaj o tobie z panem Wojciechem Żogałą.
                                    > Powiedziałam mu, że istnieje taka pani, co tak pisze na portalu GW o "Edim",
                                    i
                                    > przeczytalismy to, co napisałas;
                                    > On (Wojteeek, hej!) bardzo się zdziwił twoimi definicjami inscenizacji i
                                    usmiał
                                    >
                                    > z nich serdecznie. Rzeczywiście "przekąbinowane" kuriozum jesli podtrzymujesz
                                    > swoje wywody na tematy filmowo-muzyczne.
                                    >
                                    > Wyrozumiale Cie pozdrawiamy (tak sie składa, że razem prowadzimy zajęcia:))
                                    > No trudno:) dla ciebie chyba.
                                    >
                                    > I jeszcze jedno, Kochanie, ja nie mam powodu się dowartościowywać, naprawdę.
                                    To
                                    >
                                    > zaproszenie do teatru wtedy, to był gest moich naprawdę dobrych chęci, a nie -

                                    > jak posądziłaś - chęci chełpienia się, wygłupiania, żeby coś tam, sama nie
                                    > wiem, co ci po głowie chodzi, pokazać. Przysłowie mówi, że każdy sądzi po
                                    > sobie, może ty chełpiłabyś się? Mnie to po prostu nie przychodzi do głowy.
                                    > Pewne znajomości ludzi sa dla mnie tak oczywiste, że nie odczuwam potrzeby,
                                    > żeby się nimi "dowartościowywać" w czyichkolwiek oczach. I jesli
                                    sformułowałam
                                    > pewne imię jako "Krysia", to zrobiłam to odruchowo,bo zwykle do osób obcych
                                    > mówię o moich przyjaciołach pani Krystyna, pan Wojciech, pan Andrzej,
                                    pani....
                                    > itd. Literówka. Odruch, który zauważają ludzie... troszkę złośliwi.
                                    >
                                    > Miriam


                                    Ani droga, ani przyjaciolko. Ot - Miriam! Tutaj nie trzeba wiecej okreslen,
                                    kazdy wie czym jestes.

                                    To tylko literowki? LOL jasne, jasne......:)))))

                                    Podaj te moja definicje inscenizacji. :))))) Bo u Ciebie to zdaje sie
                                    jest....sposob fotografowania. A ja nie podalam zadnej definicji, od tego mamy
                                    tu fachowca :)))))
                                    A o koneksjach swoich piszesz bez przerwy, tu Krysia, tu Zdzisia. Nie
                                    przestajesz nawet na priwach, nawet wtedy gdy pisalas do mnie.
                                    Teraz "Wojtek", "razem prowadzimy zajecia". LOL Dlugie rozmowy przyjaciol i
                                    tfurcuf. :)))) To bardzo glupiutka, zalosna i smieszna "manierka". I oczywiscie
                                    nie jest to dla ciebie oczywiste. Bo sama do tych specjalnie znanych nie
                                    nalezysz, chyba, ze w realu slyniesz z tego samego co na forum, ale to podla
                                    slawa. A "Wojtek" niedlugo moze i napisze tutaj, co? Powie,jaka jestes sliczna
                                    i madra. Kto glupi ten kupi, czy jakos tak. Istne kino.
                                    I juz nie przezywaj, ze nie poszlam z toba do teatru. Tak juz pozostanie. Ja w
                                    ogole dziwie sie, ze po twoich szantazach, sieganiu do realiow kilku osob,
                                    bluzgach i zalosnych denuncjacjach ktokolwiek jeszcze sie do ciebie tu odzywa,
                                    nie liczac takich samych jak ty. A ty - lepiej panuj nad swoimi "odruchami",
                                    Masz je dosc paskudne.

                                    I dlatego glowy nie zawracaj. Nic to nie wnosi. Nic to nie zmieni. Ja nie mam
                                    juz czasu, ale mozesz sobie o mnie co najwyzej "porozmawiac" z "Wojtkiem". :)
                                    Smiech na sali.
                                    • Gość: Miriam Testament Miriam dla Carminy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 00:22
                                      Gość portalu: Carmina napisał(a):

                                      > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                                      >
                                      > > Droga Przyjaciółko:)
                                      > >
                                      > > nawet powiem Ci, że rozmawialiśmy dzisiaj o tobie z panem Wojciechem Żogał
                                      > ą.
                                      > > Powiedziałam mu, że istnieje taka pani, co tak pisze na portalu GW o "Edim
                                      > ",
                                      > i
                                      > > przeczytalismy to, co napisałas;
                                      > > On (Wojteeek, hej!) bardzo się zdziwił twoimi definicjami inscenizacji i
                                      > usmiał
                                      > >
                                      > > z nich serdecznie. Rzeczywiście "przekąbinowane" kuriozum jesli podtrzymuj
                                      > esz
                                      > > swoje wywody na tematy filmowo-muzyczne.
                                      > >
                                      > > Wyrozumiale Cie pozdrawiamy (tak sie składa, że razem prowadzimy zajęcia:)
                                      > )
                                      > > No trudno:) dla ciebie chyba.
                                      > >
                                      > > I jeszcze jedno, Kochanie, ja nie mam powodu się dowartościowywać, naprawd
                                      > ę.
                                      > To
                                      > >
                                      > > zaproszenie do teatru wtedy, to był gest moich naprawdę dobrych chęci, a n
                                      > ie -
                                      >
                                      > > jak posądziłaś - chęci chełpienia się, wygłupiania, żeby coś tam, sama nie
                                      >
                                      > > wiem, co ci po głowie chodzi, pokazać. Przysłowie mówi, że każdy sądzi po
                                      > > sobie, może ty chełpiłabyś się? Mnie to po prostu nie przychodzi do głowy.
                                      > > Pewne znajomości ludzi sa dla mnie tak oczywiste, że nie odczuwam potrzeby
                                      > ,
                                      > > żeby się nimi "dowartościowywać" w czyichkolwiek oczach. I jesli
                                      > sformułowałam
                                      > > pewne imię jako "Krysia", to zrobiłam to odruchowo,bo zwykle do osób obcyc
                                      > h
                                      > > mówię o moich przyjaciołach pani Krystyna, pan Wojciech, pan Andrzej,
                                      > pani....
                                      > > itd. Literówka. Odruch, który zauważają ludzie... troszkę złośliwi.
                                      > >
                                      > > Miriam
                                      >
                                      >
                                      Ani droga, ani przyjaciolko. Ot - Miriam! Tutaj nie trzeba wiecej okreslen,
                                      kazdy wie czym jestes.

                                      To tylko literowki? LOL jasne, jasne......:)))))

                                      Podaj te moja definicje inscenizacji. :))))) Bo u Ciebie to zdaje sie
                                      jest....sposob fotografowania. A ja nie podalam zadnej definicji, od tego mamy
                                      tu fachowca :)))))
                                      A o koneksjach swoich piszesz bez przerwy, tu Krysia, tu Zdzisia. Nie
                                      przestajesz nawet na priwach, nawet wtedy gdy pisalas do mnie.
                                      Teraz "Wojtek", "razem prowadzimy zajecia". LOL Dlugie rozmowy przyjaciol i
                                      tfurcuf. :)))) To bardzo glupiutka, zalosna i smieszna "manierka". I oczywiscie
                                      nie jest to dla ciebie oczywiste. Bo sama do tych specjalnie znanych nie
                                      nalezysz, chyba, ze w realu slyniesz z tego samego co na forum, ale to podla
                                      slawa. A "Wojtek" niedlugo moze i napisze tutaj, co? Powie,jaka jestes sliczna
                                      i madra. Kto glupi ten kupi, czy jakos tak. Istne kino.
                                      I juz nie przezywaj, ze nie poszlam z toba do teatru. Tak juz pozostanie. Ja w
                                      ogole dziwie sie, ze po twoich szantazach, sieganiu do realiow kilku osob,
                                      bluzgach i zalosnych denuncjacjach ktokolwiek jeszcze sie do ciebie tu odzywa,
                                      nie liczac takich samych jak ty. A ty - lepiej panuj nad swoimi "odruchami",
                                      Masz je dosc paskudne.

                                      I dlatego glowy nie zawracaj. Nic to nie wnosi. Nic to nie zmieni. Ja nie mam
                                      juz czasu, ale mozesz sobie o mnie co najwyzej "porozmawiac" z "Wojtkiem". :)
                                      Smiech na sali.


                                      Ażebyś wiedziała, że kiedy rozmawiałam o "takim egzemplarzu" jakim jesteś ty,
                                      to był nie tyle śmiech na sali, ile w dziekanacie. Krótki, bo z czego tu się w
                                      końcu smiać, z nieszczęsliwej osoby, jaka niewatpliwie jesteś, i nie mam już
                                      żadnych watpliwości,tylko - żeby mi tu nie było, że jestem złosliwa. Jesteś
                                      taką osóbką, która w przypływie depresji weszła na forum, zeby sobie pomóc.
                                      Smucisz o swoich iluzorycznych podrózach, wodach, że gdzies wyjeżdżasz, a
                                      tymczasem dusisz się katowickim smogiem. Przełykasz łzy. Z czego tu się śmiac,
                                      panie swięty. Zostawiam tobie tu wszystko, pisz, bo WIDZĘ, że to dla ciebie
                                      STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE to forum. Nadrabiaj to, czego w zyciu nie masz, czyli
                                      foteliki, okienka, kominki, domki, chmurki, i miej takie nicki przy sobie,
                                      które choć przy kompie poczekają na virtualną herbatkę lub kompocik, bo w realu
                                      nie masz takich, stara, zwyczajnie, nie masz. Pokazałam twoje pisanie
                                      psychologowi, RĘCE ZAŁAMAŁ. Zagłada. Kobieta walczy z całej siły. ręce jej
                                      spuchły. Miał rację bertoldi, ty jakaś nie-taka jesteś, cos u ciebie nie tak, i
                                      dlatego nie chciałas się wtedy spotkać. Zeby to coś - ukryć. Próbuję to teraz
                                      rozumieć. Ubolewam nad Toba Halina, jesteś niezła konfabularzystka, ale z musu.
                                      Bo gdybyś sobie uświadomiła PRAWDĘ o swoim życiu, to tylko zimna stal
                                      pozostała. "Życie Romana na tle chryzantemy" - takie jest, to twoje głupie i
                                      zakichane życie, które rekompensujesz sobie na forum. PROSZĘ! REKOMPENSUJ!
                                      ODREAGOWUJ! Zrozumiałam to teraz. Dzisiaj. Ty jesteś nieszczęśliwa, a ja cię
                                      krzywdzę, uniemozliwiam ci te rekompensate. Dlatego nie mieści ci się nie chce
                                      zmieścić to, co tu piszę. I zawiśc cię porywa, że ktoś może sobie swobodnie i
                                      normalnie żyć. Dlatego piszesz: nie zazdroszczę ci, bo własnie jest przeciwnie.
                                      Widocznie twoi przyjaciele poznali smutną prawdę o twoim życiu, i dlatego tak
                                      cię bronią, bo wiedza CZYM jest dla ciebie forum, broni się przecież słabszych,
                                      a ty jestes słaba Halina, dopóki sobie tego nie powiesz w oczy, nigdy nie
                                      znajdziesz nawet okrucha siły. Bo co będzie, jak ci ten komp nawali? Gdzie
                                      ludzie? Dlatego, że jesteś w pewnien, domyslam się w jaki sposób, ułomna,
                                      jesteś taka złosliwa. Zajadła. Trudno mi się zdenerwowac, obrazić na kogos
                                      takiego jak ty, mogę ci tylko współczuć, co niniejszym czynię.



                                      Miriam

                                      ps. A tak w ogóle to więcej prawdziwego :) aniżeli rozszalałego i podszytego
                                      strachem :))))))))))
                                      Ty jesteś jak Marta z "Kto się boi V.V." Tez miała, ale nie miała. W głowie
                                      miała. W zyciu - to nie:(((


                                      • Gość: Miriam Carmina,nie pisz jako ziutek007 ani pabla:)) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 00:28
                                        • Gość: tete pisz Miriam IP: *.telan.pl 29.10.02, 07:38

                                          Miriam napisała o Carminie :

                                          "Pokazałam twoje pisanie psychologowi, RĘCE ZAŁAMAŁ."

                                          Nic Ci nie powiedział o Twoim pisaniu ? A to podlec ! Pewnie sam zagląda na
                                          forum i RĘCE ZACIERA :)))Każdy - kto choć trochę Cię lubi odradzałby z całą
                                          mocą. Tak łatwo tracisz kontrolę.

                                          Nie odradzam. Zasługujesz na własne pisanie.


                                          tete


                                          • Gość: Hiacynt Tete :)) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 08:21
                                            Gość portalu: tete napisał(a):

                                            >
                                            > Miriam napisała o Carminie :
                                            >
                                            > "Pokazałam twoje pisanie psychologowi, RĘCE ZAŁAMAŁ."
                                            >
                                            > Nic Ci nie powiedział o Twoim pisaniu ? A to podlec ! Pewnie sam zagląda na
                                            > forum i RĘCE ZACIERA :)))Każdy - kto choć trochę Cię lubi odradzałby z całą
                                            > mocą. Tak łatwo tracisz kontrolę.
                                            >
                                            > Nie odradzam. Zasługujesz na własne pisanie.
                                            >
                                            >
                                            > tete


                                            Tete

                                            a czy nie jest przesmaczne zdanie:

                                            "Ażebyś wiedziała, że kiedy rozmawiałam o "takim egzemplarzu" jakim jesteś ty,
                                            to był nie tyle śmiech na sali, ile w dziekanacie."

                                            z paniami w dziekanacie rozmawiało biedactwo nasze forumowe o Carminie :(
                                            czyż nie wygląda to na obsesję

                                            albo inne zdanie:

                                            "Miał rację bertoldi, ty jakaś nie-taka jesteś, cos u ciebie nie tak,
                                            i dlatego nie chciałas się wtedy spotkać."

                                            czyż nie lubimy gdy Miriam jest sobą? właśnie w takich momentach bezsilnej
                                            złości pisze prawdę o sobie, o NICH.


                                            pozdrawiam Tete :))

                                            Hiacynt

                                            ps. cytat na koniec, słowa Tyu do Perły sprzed kilku miesięcy:

                                            "Mnie np. TEŻ wskazywała Carminę, jako cel ataku. Różnica była tylko taka, że
                                            ja na atak nie zgodziłem się, zacząłem za to - wtedy dopiero - uważniej
                                            przeglądać jej wątki, czasem nawet zostawiając w nich jakis wpis.
                                            Ty - "poszedłeś w dym"."



                                            • Gość: tete Hiacynt :)) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 08:46
                                              Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                                              >
                                              > a czy nie jest przesmaczne zdanie:
                                              >
                                              > "Ażebyś wiedziała, że kiedy rozmawiałam o "takim egzemplarzu" jakim jesteś
                                              ty,
                                              > to był nie tyle śmiech na sali, ile w dziekanacie."
                                              >
                                              > z paniami w dziekanacie rozmawiało biedactwo nasze forumowe o Carminie :(
                                              > czyż nie wygląda to na obsesję
                                              >
                                              > albo inne zdanie:
                                              >
                                              > "Miał rację bertoldi, ty jakaś nie-taka jesteś, cos u ciebie nie tak,
                                              > i dlatego nie chciałas się wtedy spotkać."
                                              >
                                              > czyż nie lubimy gdy Miriam jest sobą? właśnie w takich momentach bezsilnej
                                              > złości pisze prawdę o sobie, o NICH.
                                              >
                                              >
                                              Hiacynt,
                                              po długiej nieobecności nawet jaskrawiej to widać. Jest mi przykro - gdy czytam
                                              te złe słowa kierowane do Carminy. Wcześniej wydawało mi się, że gorzej nie
                                              można już pisać - bardziej brutalnie, wstrętnie, że jest granica (ta kolejna),
                                              której Miriam nie przekroczy. Przekroczyła. Nic tego nie usprawiedliwi. Na nic
                                              wszelkie usprawiedliwienia, które Miriam przywołuje. Jest taki moment, w którym
                                              obrażając kogoś - nie można już niczym tej osoby dotknąć - obraża się samego
                                              siebie. Dodaje się jeszcze jedną kreskę, pacnięcie farbą do autoportretu.Miriam
                                              maluje siebie. Jest coraz bardziej wyrazista, jednoznaczna. Coś kiedyś zaledwie
                                              przeczuwane - zostało głośno powiedziane.


                                              Pozdrawiam serdecznie :)), tete
                                          • pro100 Ile wolności, ile ........? 29.10.02, 09:16
                                            Gość portalu: tete napisał(a):

                                            >
                                            > Miriam napisała o Carminie :
                                            >
                                            > "Pokazałam twoje pisanie psychologowi, RĘCE ZAŁAMAŁ."
                                            >
                                            > Nic Ci nie powiedział o Twoim pisaniu ? A to podlec ! Pewnie sam zagląda na
                                            > forum i RĘCE ZACIERA :)))Każdy - kto choć trochę Cię lubi odradzałby z całą
                                            > mocą. Tak łatwo tracisz kontrolę.
                                            >
                                            > Nie odradzam. Zasługujesz na własne pisanie.
                                            >
                                            >
                                            > tete
                                            >
                                            Takaz reflesja nachodzi - na ile człowiek zdetrminowany w tym czym jest, czy to
                                            wychowaniem, srodowiskiem, genami czy innymi a ile wolnej woli, wytrwałości by
                                            z konsekwencji błędów dawno popełnionych mógł wybrnąć. Trajektorie wielu łatwo
                                            obliczlne z wyprzedzeniem wielomiesiecznym, a szkoda. A wydawałoby się, że w
                                            wirtualu można dokonać niemożliwych w realu, cofając sie do miejsca błedu i
                                            zaczynając od początku, ale jakoś to przekracza piszacych.

                                            pozdr anty - gdzie byłaś jak Cię nie było?
                                      • d_nutka Re: Testament Miriam dla .....może być dla mnie 29.10.02, 08:11
                                        Gość portalu: Miriam napisał(a):

                                        > Smiech na sali.
                                        >
                                        >
                                        > Ażebyś wiedziała, że kiedy rozmawiałam o "takim egzemplarzu" jakim jesteś ty,
                                        > to był nie tyle śmiech na sali, ile w dziekanacie. Krótki, bo z czego tu się
                                        w
                                        >
                                        > końcu smiać, z nieszczęsliwej osoby, jaka niewatpliwie jesteś, i nie mam już
                                        > żadnych watpliwości,tylko - żeby mi tu nie było, że jestem złosliwa. Jesteś
                                        > taką osóbką, która w przypływie depresji weszła na forum, zeby sobie pomóc.
                                        > Smucisz o swoich iluzorycznych podrózach, wodach, że gdzies wyjeżdżasz, a
                                        > tymczasem dusisz się katowickim smogiem. Przełykasz łzy. Z czego tu się
                                        śmiac,
                                        > panie swięty. Zostawiam tobie tu wszystko, pisz, bo WIDZĘ, że to dla ciebie
                                        > STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE to forum. Nadrabiaj to, czego w zyciu nie masz,
                                        czyli
                                        > foteliki, okienka, kominki, domki, chmurki, i miej takie nicki przy sobie,
                                        > które choć przy kompie poczekają na virtualną herbatkę lub kompocik, bo w
                                        realu
                                        >
                                        > nie masz takich, stara, zwyczajnie, nie masz. Pokazałam twoje pisanie
                                        > psychologowi, RĘCE ZAŁAMAŁ. Zagłada. Kobieta walczy z całej siły. ręce jej
                                        > spuchły. Miał rację bertoldi, ty jakaś nie-taka jesteś, cos u ciebie nie tak,
                                        i
                                        >
                                        > dlatego nie chciałas się wtedy spotkać. Zeby to coś - ukryć. Próbuję to teraz
                                        > rozumieć. Ubolewam nad Toba Halina, jesteś niezła konfabularzystka, ale z
                                        musu.
                                        >
                                        > Bo gdybyś sobie uświadomiła PRAWDĘ o swoim życiu, to tylko zimna stal
                                        > pozostała. "Życie Romana na tle chryzantemy" - takie jest, to twoje głupie i
                                        > zakichane życie, które rekompensujesz sobie na forum. PROSZĘ! REKOMPENSUJ!
                                        > ODREAGOWUJ! Zrozumiałam to teraz. Dzisiaj. Ty jesteś nieszczęśliwa, a ja cię
                                        > krzywdzę, uniemozliwiam ci te rekompensate. Dlatego nie mieści ci się nie
                                        chce
                                        > zmieścić to, co tu piszę. I zawiśc cię porywa, że ktoś może sobie swobodnie i
                                        > normalnie żyć. Dlatego piszesz: nie zazdroszczę ci, bo własnie jest
                                        przeciwnie.
                                        > Widocznie twoi przyjaciele poznali smutną prawdę o twoim życiu, i dlatego tak
                                        > cię bronią, bo wiedza CZYM jest dla ciebie forum, broni się przecież
                                        słabszych,
                                        >
                                        > a ty jestes słaba Halina, dopóki sobie tego nie powiesz w oczy, nigdy nie
                                        > znajdziesz nawet okrucha siły. Bo co będzie, jak ci ten komp nawali? Gdzie
                                        > ludzie? Dlatego, że jesteś w pewnien, domyslam się w jaki sposób, ułomna,
                                        > jesteś taka złosliwa. Zajadła. Trudno mi się zdenerwowac, obrazić na kogos
                                        > takiego jak ty, mogę ci tylko współczuć, co niniejszym czynię.
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > Miriam
                                        >
                                        > ps. A tak w ogóle to więcej prawdziwego :) aniżeli rozszalałego i podszytego
                                        > strachem :))))))))))
                                        > Ty jesteś jak Marta z "Kto się boi V.V." Tez miała, ale nie miała. W głowie
                                        > miała. W zyciu - to nie:(((
                                        >
                                        >

                                        Miriam!
                                        Jak wstawiłam sobie inne imię,to wypisz wymaluj-mój portret.
                                        Ale wiesz co?
                                        Ja żyję realnie,nawet ty na forum a u ciebie tytuły,tytuły,tytuły...
                                        czegoś tam co przeczytałaś,obejrzałaś.
                                        Ty jesteś "kartkowa" nie realna.
                                        A wiesz,kartki są płaskie i takie nietrwałe na wietrze.
                                        Już jest po tobie.
                                        rozlał mi się atrament na twój tekst.
                                        Widzę tylko czarną plamę.
                                        W "Zemście" taki kleks jakoś inaczej nazwali.
                                        d_
                                      • pro100 Niektórzy ludzie to są tacy, że ludożerca do ust 29.10.02, 09:54
                                        nie weźmie
    • d_nutka Re: www.Miriamfilm.com 25.10.02, 07:12
      Miriam
      catarsis nie "przechodzi się" oglądając film.
      film to film.
      jak sobie "puścisz" swój film w realu to dopiero zobaczymy catarsis!
      jak u bazyliszka.
      d_
      • Gość: Miriam Re: www.Miriamfilm.com IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 09:52
        d_nutka napisała:

        > Miriam
        > catarsis nie "przechodzi się" oglądając film.
        > film to film.
        > jak sobie "puścisz" swój film w realu to dopiero zobaczymy catarsis!
        > jak u bazyliszka.
        > d_


        Danutko, niepotrzebny ten bazyliszek. Gdyby nie on, tekst miałby swoją
        dramaturgię i robiłby wrażenie niezmącone. Rzeczywiście strona się konstruuje.
        Może trochę inny adres jej będzie:)
        A Edi jest filmem znaczącym, bo zrobionym tak, jak filmy wg mnie robic się
        powinno: z miłości, z przyjaźni, z potrzeby serca, a nie kieszeni albo poklasku.
        Dlatego cieszy mnie jego sukces, bo to kolejny znak, że warto, że można, że
        trzeba - i nie dla nominacji, bo to względne, tylko dla LUDZI, którzy ten film
        chcą obejrzeć. Trzeba umieć się cieszyć, ja umiem i niniejszym to czynię:)

        M.,
        • d_nutka Re: www.Miriamfilm.com 25.10.02, 10:32
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          >
          > Danutko, niepotrzebny ten bazyliszek.

          Oj,potrzebny,potrzebny.
          Ten bajkowy bazyliszek też zwodził słodką mową jak ty niżej.



          >Gdyby nie on, tekst miałby swoją
          > dramaturgię i robiłby wrażenie niezmącone. Rzeczywiście strona się konstruuje.
          > Może trochę inny adres jej będzie:)
          > A Edi jest filmem znaczącym, bo zrobionym tak, jak filmy wg mnie robic się
          > powinno: z miłości, z przyjaźni, z potrzeby serca, a nie kieszeni albo
          poklasku

          a to coś nowego w biznesie!
          a z czego Miriam się utrzymujesz?
          czy tylko z miłości do filmu?


          > .
          > Dlatego cieszy mnie jego sukces, bo to kolejny znak, że warto, że można, że
          > trzeba - i nie dla nominacji, bo to względne, tylko dla LUDZI, którzy ten
          film
          > chcą obejrzeć. Trzeba umieć się cieszyć, ja umiem i niniejszym to czynię:)
          >
          > M.,

          a ja umiem cieszyć się TYLKO byle czym
          znowu za wysokie dla mnie progi?
          tym razem kultury filmowej?
          jakoś to przeżyję.
          pewnie głupsza i bez catarsis.
          d_
          • pro100 Re: www.Miriamfilm.com 25.10.02, 15:28
            d_nutka napisała:

            > Gość portalu: Miriam napisał(a):
            >
            > >
            > > Danutko, niepotrzebny ten bazyliszek.
            >
            > Oj,potrzebny,potrzebny.
            > Ten bajkowy bazyliszek też zwodził słodką mową jak ty niżej.
            >
            >
            >
            > >Gdyby nie on, tekst miałby swoją
            > > dramaturgię i robiłby wrażenie niezmącone. Rzeczywiście strona się konstru
            > uje.
            > > Może trochę inny adres jej będzie:)
            > > A Edi jest filmem znaczącym, bo zrobionym tak, jak filmy wg mnie robic się
            >
            > > powinno: z miłości, z przyjaźni, z potrzeby serca, a nie kieszeni albo
            > poklasku
            >
            > a to coś nowego w biznesie!
            > a z czego Miriam się utrzymujesz?
            > czy tylko z miłości do filmu?
            >
            >
            > > .
            > > Dlatego cieszy mnie jego sukces, bo to kolejny znak, że warto, że można, ż
            > e
            > > trzeba - i nie dla nominacji, bo to względne, tylko dla LUDZI, którzy ten
            > film
            > > chcą obejrzeć. Trzeba umieć się cieszyć, ja umiem i niniejszym to czynię:)
            > >
            > > M.,
            >
            > a ja umiem cieszyć się TYLKO byle czym
            > znowu za wysokie dla mnie progi?
            > tym razem kultury filmowej?
            > jakoś to przeżyję.
            > pewnie głupsza i bez catarsis.
            > d_

            cześć Danka W Bojówkach!
            Na FoF leci pierze z F Uroda. I tamże argument powalający czytałem: "... i
            zmarszczek żebyś dostała" - i w tym momencie powiało GROZĄ. Bo czymże catharsis
            przy ........... Patent do uzycia w sytuacji Ostatecznej.

            pozdr anty

            PS coś te niewiasty jakos strasznie bojowe. Nawet na F Humorum
            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=384&w=3366797
            • d_nutka Re: www.Miriamfilm.com_____pro100 28.10.02, 07:43
              na ten reality szoł to nawet moje "bojówki" są bezradne.
              d_
              • pro100 :) 28.10.02, 14:27
                d_nutka napisała:

                > na ten reality szoł to nawet moje "bojówki" są bezradne.
                > d_

                Linka obejrzałaś? To się uśmiechnij. Duje jak w kieleckiem, ale bedzie lepiej.
                Wkrótce.

                pozdr anty

              • Gość: Miriam Re: www.Miriamfilm.com_____pro100 IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 17:03
                d_nutka napisała:

                > na ten reality szoł to nawet moje "bojówki" są bezradne.
                > d_


                I tu powinien zostać usłyszany charakterystyczny głos hrabianki Beaty
                Tyszkiewiczówny, ten głos z "Nocy i dni" (tak zapamiętany i niezwykły:)) kiedy
                to smiejąc się potoczyście i w górnych rejestrach, wołała : bravo, bravo!!!!


                :)

                M.,
                • swann_ Carminaaa_so what? 30.10.02, 14:52
                  Gdzieżeś jest?
                  Wyjechałaś razem z tyu?
                  Za granicę katowice? hehehe!
                  za morza do Gliwice?
                  Na elektrycznym odkurzaczu?
                  hehe

                  Twój zazdrosny swann
                  • swann_ Miriaaam, gdzie cie wywialo? 31.10.02, 18:51

                    Gdzie jestescie obie? heh, pewnie razem co? O Jezu! Co za babska obydwa! Dobrze
                    ze was nie ma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka