clandestino
28.12.05, 14:29
Słuchałem przed chwilką pana Roberta Sapy z PZ i nie wytrzymałem. Jeżeli ktoś
wybiera taki zawód a nie inny to powinien ponieść wszelkie konsekwencje
takiej decyzji - również finansowe. Dajmy na to, jestem np. kowalem to nikt
nie zagwarantuje mi, że w roku 2006 zamówi u mnie 20000 podków za taką a taką
cenę, a tego właśnie domagają się lekarze i rolnicy. Należy tak oceniać swoje
szanse na rynku pracy, aby czerpać ze swoich decyzji zyski lub odpowiadać za
stratę, nie zaś przenosić odpowioedzialnośc na społeczeństwo. Pan Sapa
wspomina, że za wizytę doistaje 10 zł z NFZ, owszem ale od każdego pacjenta,
którego ma w rejonie, nawet od tych co nie byli u lekarza od lat. Ja ostatnio
byłem u rodzinnego 5 lat temu, po zwolnienie na 2 dni. Lekarze rodzinni
również ci z PZ starają się jak mogą unikać kierowania na badania dodatkowe,
nie zatrudniają pielęgniarek tylko wręcz zmuszają je do samozatrudniania
(moja żona jest pielęgniarką u lekarza z PZ w Poznaniu). Całe to zamieszanie
wywoływane rok po roku przez PZ wymaga radykalmnych rozwiązań systemowych,
czyli pełnej liberalizacji usług medycznych. Być może jest tak, że lekarzy
pierwszego kontaktu mamy w naszym kraju za dużo, a kolejki przed gabinetami
to tylko oznaka niewydolności obecnego systemu. Praca w służbie zdrowia nie
jest obowiązkowa, a ci co w niej pracuję nie powinni łamać moich
konstytucyjnych praw do opieki medycznej, sprzeniewierzać środków publicznych
zamykając swoje gabinety po 1szym stycznia 2006.