kosa59
21.02.06, 11:46
Słuchając komentarzy i ostatniej rozmowy Pana Janiszewskiego z księdzem w sprawie koszulek z "dziwnymi" napisami zastanawiam się gdzie są faktycznie granice wolości? Często różne organizacje lub poszczególe osoby zachowują się jak rozpieszczone dzieciary, które tupiąc i wrzeszcząc domagają się od rodziców zakupu zbędnej zabawki. Czy odmowa zakupu zabawki i klaps na pupę rozkapryszonego bachora musi uruchamiać machinę obrony praw dziecka? Jeżeli Pan Najsztub i Pani Holland chcą pomóc chorym na aids niech np zmieszkają z nimi w ośrodkach pomocy, piją z jednej szklanki, zaangażują się w budowę nowych domów opieki, obmywają ich gdy nie mają siły sami się umyć. Jeżeli los masturbowanych tak ich przejmuje niech np razem z nimi dokonają tego aktu (nawet zrobi zdjęcie i umieści w Przekroju lub nakręci film).