Gość: jizzue
IP: *.chello.pl
23.02.06, 00:44
Richard Ashcroft,jest osobowością wielkiego formatu nie tylko w brytyjskim
światku muzycznym.Jego kolejna solowa płyta,udowadnia wysoki poziom
samoświadomości muzycznej, a talentem kompozytorskim mógłby obdażyć co
najmniej połowę ex-britpopowców czy innych indie artystów.Kolejny album
byłego lidera The Verve,przynosi porcję stonowanej,troszkę smętnej,wyciszonej
muzyki, która nie każdego przekona ale i nie do każdego jest kierowana.Granie
dzisiaj zupełnie nie modne,co nie znaczy że złe-wręcz przeciwnie-wysmakowane
i finezyjne,jedyne w swoim rodzaju.Soul-rock akustyczny.Naprawdę warto,ale
nie dla każdego.