Gość: kulak IP: *.si.rr.com 04.01.03, 03:26 Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie cos, szczegolnie lata 44-56. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Niuniek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 10:21 Gość portalu: kulak napisał(a): > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > cos, szczegolnie lata 44-56. Sam doskonale wiesz, tylko świerzbi Cię żeby popluć i zgnoić jedyny autentyczny autorytet nie tylko naukowy. Co Ci tak doskwiera, że nie możesz zaznać poczucia godności własnej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: proxy / 158.111.31.* 07.01.03, 14:06 Mylisz się, Niuńku. Profesor Leszek Kołakowski to przecież żaden "jedyny autentyczny autorytet nie tylko naukowy" tylko członek tzw. klasy "najmimordów". W komuniźmie był najpierw zajadłym stalinowcem, proponującym raztriełkę czy zgnojenie przeciwników. Potem złagodniał, i jak poczuł, że może prysnąć na Zachód i tam dostać posadkę, nie proponował już wieszania księży, a raczej "humanitarny socjalizm" (o ile system polegający na zabieraniu innym pieniędzy i dawaniu ich nic nie wartym profesorom może byc "humanitarny"). Kołakowski to zimny cwaniak. Pisze tyle, a jakoś nigdy nie rozliczył się ze stalinizmem i nie przeprosił tych, których wykańczał, czy pomagał w wyrzucaniu z pracy. W sumie brudny facet, jak większość przyjaciół Michnika z dawnych lat, kiedy to Michnik był w PZPR. Nigdy bym go nie wpuścił do mieszkania, bo może by coś wyniósł. Janek Gość portalu: Niuniek napisał(a): > Gość portalu: kulak napisał(a): > > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > > cos, szczegolnie lata 44-56. > Sam doskonale wiesz, tylko świerzbi Cię żeby popluć i zgnoić > jedyny autentyczny autorytet nie tylko naukowy. Co Ci tak > doskwiera, że nie możesz zaznać poczucia godności własnej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ross NIESUWERENNA PROWINCJA NUMER TRZY IP: *.246.84.162.tisdip.tiscali.de 04.01.03, 10:36 Pan Profesor pisze: „Churchill przypisywał obie wojny światowe niemieckiej żądzy panowania i wierzył, że Zjednoczona Europa, której przymierze francusko-niemieckie miało być filarem, pozostawi w końcu za sobą pamięć o okropnościach wojny i nie dopuści do tego, by Niemcy mogły znowu rozniecić straszliwy pożar.” Dokładnie jest tak dzisiaj- Francja i Niemcy uważają się za filar EU i za plecami innych członków prowadzą rozmowy zmierzające do ustanowienia tzw. Kern-Europa , czyli właśnie owego filaru. Planują nawet ustanowienie kogoś w rodzaju nowego cesarza. Czysta demokracja. Tylko dlaczego protestuje przeciw temu Wielka Brytania? (Por. Finacial Times z 2 stycznia 2003) . Jeżeli Francia i Niemcy byłyby ową Europą nr.1, to Włochy, Hiszpania i inne kraje byłyby nr. 2 . Ergo – Polska,Litwa, Węgry et consorces byłyby Europą nr. 3. Tak więc nie tylko, że prowincja, ale nieco dalsza prowincja. Pan Prof. Pisze: „.. w tych dziejach nie ma niewinnych - wszystkie narody europejskie mają na sumieniu rzezie, inwazje, wyprawy zbójeckie...”. No tak, polska wyprawa na Moskwę pod przewodem Piłsudskiego może być przez niektórych określana jako wyprawa zbójecka, rozbicie Jugosławii i bombardowanie Belgradu – na pewno było zbójeckie, tak , że i Polska nie ma tu czystych rąk. I to włanie w momecie, kiedy przystąpiła do ołtarza ( niekoniecznie Europy) ale NATO. Czyli, odkąd weszła na salony Zachodu. Ale czego Pan chce np. od Grecji? Na kogo napadli w całym nożytnim okresie Grycy? Czy nie za bardzo – pewnie pod wpływem niemieckiej retoryki – stosuje Pan metodę relatywizmu historycznego? „Argumenty wysuwane przez wielu ekonomistów przeciwko wspólnej walucie wydają się przekonujące” Oczywiście, nie tylko wydają się, ale są!!! przekonujące. Jeszcze w liceum ( w moim przypadku 25 lat temu, teraz pewnie tak nie uczą) liznęliśmy co nieco wiadomości o tym, jak wrażliwym i skomplikowanym instrumentem władzy jest pieniądz. Prawie, że magicznym, bo nawet najwybitniejsi specjaliści nie do końca zgłębili skutki procesów finansowych. Pan Grynszpan w USA dokonuje akrobatycznych cudów, by uchronić dolar przed kompletnym upadkiem, ale i on jest bezsilny, kiedy waluta jest sztuczna, bo bez pokrycia. Surowo karano w historii i karze się dzisiaj za produkcję fałszywego pieniądza, ale jeżli robi to samo państwo? ( Chociaż w przypadku USA Federal Reserve to inicjatywa jak najbardziej prywatna). Rezygnacja z własnej waluty, to rezygnacja z resztek suwerenności państwowej. Bo na czym niby ma polegać rządzenie własnym krajem, jeśli nie wiemy, co mamy w banku? W rezerwach, czy jaki jest faktycznie nasz dług? Proszę sobie wyobrazić, że oddaje Pan władzę nad własną kieszenią Pańskim sąsiadom? Czy jest Pan Profesor suwerenny? „Opory przeciwko Unii Europejskiej w ogóle, a przeciwko wspólnej walucie w szczególności, nie są wynikiem racjonalnych kalkulacji, lecz powstają z obaw o utratę suwerenności państwowej” Pan jest , delikatnie mówiąc - esoterykiem na użytek Euroentuzjastów , panie Profesorze, skoro opory wobec wspólnej waluty nie są pańskim zdaniem „ wynikiem racjonalnych kalkulacji”. Właśnie racjonalnie myślący ekonomiści byli i są nadal sceptyczni wobec wspólnej waluty. Z drugiej strony ( bo zawsze jest druga strona) wiadomo, że wspólna waluta europejska miała być przeciwwagą dolara, którego upadek tak czy inaczej pcha nas wszystkich właśnie na dno przepaści. Pisze Pan: „Zapytać tedy należy, czy znaczne okrojenie suwerenności, a z czasem może redukcja państw członkowskich do statusu prowincji, które od władz centralnych otrzymują polecenia, jest rzeczywiście nieszczęściem.” Pyta Pan, czy żartuje Pan? Zdanie brzmi raczej retorycznie. No tak, w takim przypadku całą historię Polski, wszystkich jej narodowych bohaterów, obronę Częstochowy, Kościuszkę i Powstanie Warszawskie- wszystko to o kant dupy potłóc. Po co to było, skoro od wieków mogliśmy żyć przytulnie jako prowincja szwedzka czy rosyjsko-sowiecka? Albo jesczez lepiej jako Generalna Gubernia... W tym momecie parę szkieletów bohaterów walki o niepodległość przewraca się w grobie i ja słyszę ten grzechot kości. A Pan nie? !? Rozumiem. Kłania się rok 1968. Tyle, że ja też jestem wygnańcem. Tym bardziej mam świadomość, jak ważna jest suwerenność państwowa. Prowincja Numer Trzy to nie tylko hańba. To zagłada. „Kiedy w różnych sprawach istotnych w Unii Europejskiej decyzje podejmowane są większością głosów uczestników Unii, bez prawa weta, kraje wyzbywają się suwerenności, zmuszone są bowiem te decyzje wprowadzać w życie, choćby wbrew własnej woli. Wprawdzie w przypadku Unii Europejskiej, inaczej niż w przypadku bloku sowieckiego, państwa członkowskie podjęły suwerenne decyzje o wstąpieniu do wspólnoty, można więc dowodzić, że dobrowolnie utraciły suwerenność, lecz nie można twierdzić, że jej po prostu nie utraciły” Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: End Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: 80.48.176.* 04.01.03, 14:54 Odpowiedż Kułakowi. Piszesz stary głupoty.Kto był mądry jak miał 20-30 lat. Dzisiaj żaden Polak, oprócz może Miłosza,nie jest w stanie napisać takiego mądrego eseju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: End Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: 80.48.176.* 04.01.03, 14:54 Odpowiedż Kułakowi. Piszesz stary głupoty.Kto był mądry jak miał 20-30 lat. Dzisiaj żaden Polak, oprócz może Miłosza,nie jest w stanie napisać takiego mądrego eseju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wwkorab Co może w Europie zaistnieć? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.03, 17:48 Tekst bardzo wazny, warty powszechnej debaty. Prof. Kolakowski wskazuje na edukacje (debata), jako droge zabezpieczenia sie przed mechanistycznymi, biurokratycznymi zagrozeniami centralizmu Unii. Kanadyjczyk MacLuhan twierdzil, ze edukacja jest antidotum na "skazenia" mediami. W tym kontekscie uwaga Kolakowskiego o negatywnych aspektach wolnosci slowa, widzianych jako "wolnosci" do manipulacji informacja i nastawieniami, postawami i oczekiwaniami spolecznymi jest niezwykle wazna. Rodzi sie pytanie o mechanizmy obrony "zdrowego rozsadku". Jak maja myslacy obywatele bronic sie w strukturach demokratycznych, skoro struktury demokratyczne w warunkach agresywnej manipulacji medialnej, sluza wlasnie interesom grup kontrolujacych media? Warto popatrzyc na tendencje koncentracji medialno-kapitalowej. Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta" wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" - sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym, ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej, wylanianej przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje Komisji Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem. Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza- sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów, wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli, zawsze jednak dla "ich" dobra!!! Niekompetencja obywateli, naturalna w coraz bardziej zlozonych warunkach wspólczesnych, przy chaosie nie tylko informacji, ale glównie wartosci, sprowadza sie do drwiny z zasady demokracji. Proces glosowania nie wylania bowiem zadnego konsensusu spolecznego, zatwierdza jedynie zaprogramowane wczesniej decyzje. Tak sie dzieje w demokracjach duzo bardziej zaawansowanych niz polska, mechanizmy centralistyczne Unii tylko ten proces odsuniecia obywateli od decyzji poglebiaja. Opór przeciwko ubezwlasnowolnieniu obywatelskiemu nie jest oporem przeciwko IDEI wspólnoty europejskiej, ale przeciwko budowaniu biurokratycznego centrum zarzadzania i planowania, w którym podstawowe filary wolnosci - w tym takze wolnosci gospodarczej, beda limitowane decyzjami nieodpowiedzialnych przed zadnym elektoratem, pozbawionym kontroli spolecznej Aparatu Unii. W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do Unii, ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie! W dobie powszechnego dostepu do informacji i latwosci jej wymiany biurokratyczny Aparat utracil swój monopol informacyjny, indywidualna komunikacja pozwala tez zmarginalizowac "skazenie manipulacyjne" mediów. Staly motyw europejskiej historii, rozgrywka pomiedzy tendencja wolnosci obywatelskich a kontrola panstwa wkracza w nowa ere. Byc moze mamy do czynienia nie z informacyjna autostrada, ale informacyjnym polem bitwy. Z powazaniem dla Czytelników Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ROSS Demokracja? Poza Brukselą IP: *.246.85.1.tisdip.tiscali.de 04.01.03, 21:22 Gość portalu: wwkorab napisał(a): > Tekst bardzo wazny, warty powszechnej debaty. Prof. Kolakowski > wskazuje na edukacje (debata), jako droge zabezpieczenia sie > przed mechanistycznymi, biurokratycznymi zagrozeniami > centralizmu Unii. > > Kanadyjczyk MacLuhan twierdzil, ze edukacja jest antidotum > na "skazenia" mediami. W tym kontekscie uwaga Kolakowskiego o > negatywnych aspektach wolnosci slowa, widzianych jako "wolnosci" > do manipulacji informacja i nastawieniami, postawami i > oczekiwaniami spolecznymi jest niezwykle wazna. > > Rodzi sie pytanie o mechanizmy obrony "zdrowego rozsadku". Jak > maja myslacy obywatele bronic sie w strukturach demokratycznych, > skoro struktury demokratyczne w warunkach agresywnej manipulacji > medialnej, sluza wlasnie interesom grup kontrolujacych media? > Warto popatrzyc na tendencje koncentracji medialno-kapitalowej. > > Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta" > wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" - > sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym, > ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej, wylanianej > przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje Komisji > Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem. > > Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza- > sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie > zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów, > wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli, > zawsze jednak dla "ich" dobra!!! > > Niekompetencja obywateli, naturalna w coraz bardziej zlozonych > warunkach wspólczesnych, przy chaosie nie tylko informacji, ale > glównie wartosci, sprowadza sie do drwiny z zasady demokracji. > Proces glosowania nie wylania bowiem zadnego konsensusu > spolecznego, zatwierdza jedynie zaprogramowane wczesniej > decyzje. > > Tak sie dzieje w demokracjach duzo bardziej zaawansowanych niz > polska, mechanizmy centralistyczne Unii tylko ten proces > odsuniecia obywateli od decyzji poglebiaja. Opór przeciwko > ubezwlasnowolnieniu obywatelskiemu nie jest oporem przeciwko > IDEI wspólnoty europejskiej, ale przeciwko budowaniu > biurokratycznego centrum zarzadzania i planowania, w którym > podstawowe filary wolnosci - w tym takze wolnosci gospodarczej, > beda limitowane decyzjami nieodpowiedzialnych przed zadnym > elektoratem, pozbawionym kontroli spolecznej Aparatu Unii. > > W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do Unii, > ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o > mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a > nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu > Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed > biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci > obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie! > > W dobie powszechnego dostepu do informacji i latwosci jej > wymiany biurokratyczny Aparat utracil swój monopol informacyjny, > indywidualna komunikacja pozwala tez zmarginalizowac "skazenie > manipulacyjne" mediów. > > Staly motyw europejskiej historii, rozgrywka pomiedzy tendencja > wolnosci obywatelskich a kontrola panstwa wkracza w nowa ere. > Byc moze mamy do czynienia nie z informacyjna autostrada, ale > informacyjnym polem bitwy. > > Z powazaniem dla Czytelników Proszę zauważyć, że władze Unii wybierane są w sposób NIEDEMOKRATYCZNY! Komisarze są mianowani przez rządy swoich krajów. Niewiele inaczej wygląda z aparatem urzędniczym. I jak z tym walczyć W Unii? Jest to błąd zamierzony od początku. Nie wierzę także, żeby polskim przedstawicielom w Unii chciało się z kimś tam o cokolwiek walczyć. Stołki i karty zostały już rozdane, pensje są najwyższe w Europie, posadki dożywotnie. Ave. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 04:57 gosc wwkorab napisal "W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do Unii, ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie!" --- Nie sposob nie zgodzic sie z powyzsza teza. Tworzenie miedzynarodowych spolecznych organizacji ponadpanstwowych, ponadurzedowych, ponadunijnych juz sie zreszta rozpoczelo. Anyglobalisci sa jaskolkami tego zjawiska. Mozna sie zgadzac lub nie z ich programem i metodami dzialania, lecz nie mozna im odmowic skutecznosci. Mysle, ze podobnie ludzie globu (albo tylko UE) laczyc sie beda w innych wazkich dla siebie sprawach. Mnie w przystapieniu do Unii niepokoi najbardziej jeden problem - jak uchronic Polakow jako zbiorowosc od prawdopodobnej dyskryminacji ekonomicznej, zawodowej, itp. Ze taka bedzie, to prawie pewne, jesli wezmie sie pod uwage ogromna przepasc ekonomiczna miedzy dzisiejsza PL a E. zachodnia. Wczoraj w TV pokazywano jak setki bezrobotnych Polakow grasuja na wysypiskach smieci w poszukiwaniu jedzenia i wydalo mi sie, ze PL w roku 1980 byla bardziej gotowa do przystapienia do UE na warunkach partnerskich niz PL obecna ze swym spauperyzowanym, zdemoralizowanym i skorumpowanym spoleczenstwem. Nadal nie moge zrozumiec, a raczej zaakceptowac, jak w warunkach pokojowym moglo sie to zdazyc. pozdrawiam Emilia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:07 Droga Emilko, Ludzi buszujacy po smietnikach w poszukiwaniu jedzenia znajdziesz wszedzie na swiecie. To nie jest (niestety?) cecha polska. Pomysl, ze Ci biedacy beda mogli teraz legalnie przeczesywac niemieckie smietniska. (Sorry za ten czarny humor) Wydaje mi sie, ze juz wkrotce bedzie musialo dojsc do jakiegos procesu reenginiring'u (nie wiem jak to powiedziec po Polsku), moze za sprawa rozwoju technologii i Internetu? Z powazaniem, Gość portalu: Emilka napisał(a): > Wczoraj w TV pokazywano jak setki bezrobotnych > Polakow grasuja na wysypiskach smieci w poszukiwaniu jedzenia i wydalo mi sie, > ze PL w roku 1980 byla bardziej gotowa do przystapienia do UE na warunkach > partnerskich niz PL obecna ze swym spauperyzowanym, zdemoralizowanym i > skorumpowanym spoleczenstwem. Nadal nie moge zrozumiec, a raczej zaakceptowac, > > jak w warunkach pokojowym moglo sie to zdazyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DAVID Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 18:36 Protesty antyglobalistów są tak skuteczne, jak ptotestowanie wschodowi i zachodowi słońca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 18:50 Rzecz oczywista, ze uwaga o edukacji vs. media i hipoteza o informacyjnej wojnie sa nie do obalenia. Niemniej ubolewanie nad slaboscia reprezentatywnego, parlamentarnego filaru demokracji wspolczesnej jest nieco przesadzone. Pamietajmy, ze decyzje podejmuje sie i konsensus wypracowuje w sprawach inkrymentalnych, tj. jak zmienic system podatkowy w USA, albo jak usprawnic sluzbe zdrowia w Kanadzie. W pewnym sensie polityka zagraniczna to tez proces zmian priorytetow i metod. Innymi slowy 99% tego co zostalo w zyciu politycznym, spolecznym i ekonomicznym historycznie ustalone, spieramy sie o pozostale "drobiazgi". Proces dopasowan calkiem nie powolnych do zmian w otoczeniu. Nowoscia jest kompleks bioetyki, starocia wznowiona "dyskusja" o legalnosci aborcji w USA. Poza tym wiele spraw jest rozgrywanych miedzy roznymi lobbies i grupami interesow, niektore z nich staraja sie zmienic status quo, inne go bronia. Wiekszosc kwestii jest w skali lokalnej. Takze intensywne badania opinii publicznej swiadcza o istnieniu sprzezenia zwrotnego. Opinia publiczna jest jednak brana pod uwage. Mysle rowniez, ze narodowe sklonnosci ksztaltuja praktyczne rozwiazania, np. USA w szczegolny sposob polega na decyzjach sedziowskich, Kanada tez ma swoja odmienna tradycje funksjonowania trzeciej, jak i czwartej wladzy. Na zakonczenie, Polska jak wszystkim wiadomo te mechanizmy dopiero tworzy w pocie czola. Optymizm i otwartosc na doswiadczenia innych jest gwarancja sukcesu. Pzdrw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 20:09 Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > > Na zakonczenie, Polska jak wszystkim wiadomo te mechanizmy > dopiero tworzy w pocie czola. Optymizm i otwartosc na > doswiadczenia innych jest gwarancja sukcesu. Bardzo rozsadnie radzisz Pomaranczowy. Tez wierze, ze optymizm jest przynajmieniej nadzieja na sukces. W teorii jak wiadomo wszystko mozna sobie wyobrazic i zaplanowac. Praktyka to jednak co innego. Wiec ja sie praktycznie pytam, czy mozliwe jest probne wejscie do UE? Takie zycie z Unia na kocia lape przez pare lat, podczas ktorych sie wyklaruje, czy ten zwiazek jest dla PL korzystny, czy raczej zgubny. Jesli to drugie - tzn. jesli okaze sie, ze wzrasta w PL bezrobocie i bieda, i ze trudno Polakom maszerowac do rytmu unijnego marsza, wtedy mozna sobie spokojnie podac reke i powiedziec - badzcie zdrowi, pojdziemy wlasna droga. Ja sie pytam na serio - czy ten zwiazek musi byc permanentny, no matter what? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 22:46 Emilko, optymizm i otwartosc to jest postawa, a nie jakis proces ekspresyjnego nawet planowania. Potykamy sie o slowa, Z reszta bez planowania nie da sie nic zrobic, nawet zaparzyc kawy ;))) Nie ma na kocia lape, nie ma nawet alternatywy. Polska musi wstapic, tak z reszta pisze Prof, pytanie tylko jak. W jakim stylu - to tez zle slowa, w jakim szyku i co z tego wyniknie. Bedzie okres przejsciowy, a PL, rzad danej chwili i spoleczenstwo beda sie dalej reformowac. Np, euro, albo swiadczenia socjalne, fundusze budzetu. Jest tyle do zrobienia, pole manewru jest szerokie. Glowny problem to paraliz. Szkoda gadac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.nv.nv.cox.net 06.01.03, 04:08 Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > Jest tyle do zrobienia, > pole manewru jest szerokie. Glowny problem to paraliz. Szkoda gadac. Witaj Pomaranczowy, a czy Ty jako ekspert ekonomista masz jakas recepte na wyleczenie ludzi z tego paralizu, z bezrobocia, z nedzy, z beznadziei? Czy ktokowiek wie jak pomoc bylym robotnikom i ich dzieciom, ktorzy teraz zywia sie na smietnikach? Czy kogokolwiek z elity w PL interesuje los tych ludzi? Czy musimy pokornie godzic sie z tym, ze PL znow stanie sie zaglebiem niewolnikow/sluzacych dla bogatej E. zachodniej? Trzeba cos zrobic i tym ludziom pomoc. Mam pewien pomysl, o ktorym napisze:) E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy wyjscie z paralizu IP: *.bluebird.ibm.com 06.01.03, 16:27 > Witaj Pomaranczowy, a czy Ty jako ekspert ekonomista ... A tos sobie ze mnie zakpila, droga Emilko! > masz jakas recepte na wyleczenie ludzi z tego paralizu, z bezrobocia, z nedzy, z beznadziei? Emilko, bylbym naiwny gdybym zaczal od ekonomii - ten paraliz to sprawa duchowa. Dlatego uwazam, ze Kosciol powinien zrozumiec swoja role, pogodzic sie ze swoim przyszlym nieuniknionym losem i zmienic natychmiast "polityczne" (w odroznieniu od katechetycznego) stanowisko w "miekkich" kwestiach obyczajowych: edukacja seksualna w szkolach, srodki antykoncepcyjne, i dopuscic dyskusje w sprawach "twardych": aborcja, ew. zmiany w konkordacie. Poza tym zlagodzic retoryke antylaicka, zamknac redakcje publicystyczna RadiaM i Naszego Dziennuika, slowem przestac mieszac ludziom w glowach i odwolywac sie bez ustanku do P.Boga i przesladowan komunistycznych (np. jesli Urban kpi sobie z JP II to nie jest to obraza niczyja tylko glos w dyskusji i nie ma potrzeby odwolywac sie do tego co on robil w stanie wojennym, itp.). To mialoby byc czescia programu tworzenia polskiej solidarnosci spolecznej, dialogu, zrozumienia wzajemnego. Trzeba pojac, ze nasze swiatopoglady nie sa swiete i nietykalne, co jest naprawde istotne to ten pragmatyzm zycia codziennego, ekonomicznego i spolecznego. Tylko tak mozna podjac problemy praktyczne, ekonomiczne i spoleczne. A tych lista jest dluga, i zalatwianie ich krok po kroku jest jedyna metoda: 1. dalsze uwolnienie rynku pracy 2. zamkniecie zbednych kopaln, restrukturyzacja i prywatyzacja innych deficytowych sektorow 3. uporzadkowanie finansow panstwa, kontrola nad funduszami 4. podjecie polityki rolnej w duchu eliminacji zbednych gospodarstw (to musi byc 10-20 letni proces) 5. uporzadkowanie rent i wogole swiadczen spolecznych 6. oczywioscie walka z korupcja na kazdym szczeblu co tam jeszcze, zapytajcie Balcerowicza i jemu podobnych??? 7. wprowadzenie euro, oczywiscie spelnienie warunkow 8. w ramach UE wspieranie "inicjatyw wolnosciowych", np. w duchu tego co pisze WWKORAB, prorynkowych szczegolnie w rolnictwie 9. owszem, ograniczenie wydatkow admin. centralnej, pensji urzednikow i poslow, troche dla efektu spektakularnego 10. przyciaganie inwestycji zagr. Do tego potrzebna jest atmosfera jakiegos elementarnego zaufania, a nawet calkiem silnego. Poropagandowo nalezaloby nieco podkoloryzowac, ale bez przesady. Spolczenstwo musi zdac sobie sprawe, ze wspolny wysilek ... Odbior rzeczywistosci polskiej jest bardzo chwiejny. Jeszcze 5-6 lat temu widac bylo wsrod wielu ludzi przekonanie, ze juz niemal doscignelismy Europe zach. Entuzjazm byl ogromny, szczegolnie w salonach sprzedazy samochodow, i przed okienkami bankowych kredytow. Ech, szkoda gadac - jak z reszta widzisz powyzsze uwaga sa w telegraficznym skrocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 07.01.03, 02:49 Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > > bylbym naiwny gdybym zaczal od ekonomii - ten paraliz to > sprawa duchowa. A czy nie jest tak, ze byt okresla swiadomosc, czyli ducha? Czy jednak ekonomia nie jest najwazniejsza? W USA za Clintona popularne bylo haslo "It's the economy, stupid" (to ostatnie nie tyczy Ciebie naturalnie). Dlatego uwazam, ze Kosciol powinien zrozumiec > swoja role, pogodzic sie ze swoim przyszlym nieuniknionym losem > i zmienic natychmiast "polityczne" (w odroznieniu od > katechetycznego) stanowisko w "miekkich" kwestiach obyczajowych: > edukacja seksualna w szkolach, srodki antykoncepcyjne, i > dopuscic dyskusje w sprawach "twardych": aborcja, ew. zmiany w > konkordacie. OK Poza tym zlagodzic retoryke antylaicka, zamknac > redakcje publicystyczna RadiaM i Naszego Dziennuika, Co do ostatniego sie nie zgadzam. Bo i dlaczego mamy to robic, skoro jest w PL demokracja? czy miloscicy tych mediow nie maja do nich prawa? To mialoby byc czescia programu > tworzenia polskiej solidarnosci spolecznej, dialogu, zrozumienia > wzajemnego. Trzeba pojac, ze nasze swiatopoglady nie sa swiete i > nietykalne, co jest naprawde istotne to ten pragmatyzm zycia > codziennego, ekonomicznego i spolecznego. Tylko tak mozna podjac > problemy praktyczne, ekonomiczne i spoleczne. > OK, pelna zgoda. Zgoda tez z postulatami ekonomicznymi, bo sa oczywiste, tylko sie zastanawiam, czy jest to robota dla wyborcow, ktorzy sa raczej bezsilni, czy trzeba liczyc na dobra wole i moralne oswiecenie osob wybranych do wladz. > Do tego potrzebna jest atmosfera jakiegos elementarnego > zaufania, a nawet calkiem silnego. Poropagandowo nalezaloby > nieco podkoloryzowac, ale bez przesady. Spolczenstwo musi zdac > sobie sprawe, ze wspolny wysilek ... Tak jest! Trzeba nam Sienkiewicza i innych pozytywistow. I Wajda moze zrobic dobra robote, nawet Zanussi, choc propaganda nie jest chyba w jego stylu. Ale ludzie sie zmieniaja. > Odbior rzeczywistosci polskiej jest bardzo chwiejny. Jeszcze 5-6 > lat temu widac bylo wsrod wielu ludzi przekonanie, ze juz niemal > doscignelismy Europe zach. Entuzjazm byl ogromny, szczegolnie w > salonach sprzedazy samochodow, i przed okienkami bankowych > kredytow. Ech, szkoda gadac - jak z reszta widzisz powyzsze > uwaga sa w telegraficznym skrocie. To mysle, ze jest juz wraza robota naszego Cara-Slonca. Piec lat temu nie mialo piegow (czyli plam i wyskiej aktywnosci magnetycznej), a dzis wprawa nas w szal, depresje, agresje. Ale za 3-5 lat znow bedzie spokoj i dolce vita. pozdro Emilia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 07.01.03, 03:08 zapomnialam dodac ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy wyjscie z paralizu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.01.03, 03:32 Emilko, to jest powazna sprawa, przynajmniej ja tak do niej podchodze, a ty zarciki, smieszne znaczki stawiasz. Ale powaznie, oczywiscie, ze ekonomia, bo ona da prace, zwiekszy zarobki, pozwoli udzwignac porzadna edukacje, moze nawet sluzbe zdrowia z prawdziwego zdarzenia i w miare rowno dostepna, no i nauke i kulture. Infrastruktury rozne trzebaby przy okazji podniesc na jaki taki poziom: autostrady, systemy komputerowe dla rzadu, cel, podatkow, zusow etc. Ale pierwszy krok musi byc zrobic uduchowiona polityka i dyskusja spoleczna, w ktorej nie bedzie nieuzasadnionych wyzwisk (bo zlodziej, to wiadomo zlodziej). Np. mojemu ulubionemu felietoniscie Rzplitej abiskupowi Zycinskiemu mam za zle niewybredne ataki na red. Urbana :)))) Chodzi mi o to, ze konieczne jest odbudowanie czesciowe chocby zaufania do urzedow publicznych, a to nie jest ekonomia. Jesli chcemy reformowac finanse to musi byc zaufanie, jakas solidarnosc. Jesli chcemy tepic drobne masowe przekreciki, to trzeba przekonac, ze super afery beda mialy jakies jasne i prostolinijne zakonczenie. Oczywiscie przefajnowalem z tym ograniczaniem wolnosci slowa. Niemniej operacje finansowe winny byc lepiej kontrolowane. A jednoczesnie skarzenie o znieslawienie i kontrowanie manipulacji nie moze od razu dostawac etykietek i konotacji antyreligijnych, decydowac ma meritum a nie ideologiczne lub przynaleznosciowe identyfikacje (ale ja chyba za duzo atakuje jedna strone - przyznaje, nie lubie takze paru pan i panow po drugiej stronie ... :-)))) Acha, Emilko, czytasz jeszcze??? - sadownictwem tez trzebaby sie zajac, kurcze, ale roboty. Tymczasem dobranoc 0-000== hrrrrrrr .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paloma Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 08.01.03, 02:51 Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > > Ale powaznie, oczywiscie, ze ekonomia, A ciekawam, co Pan Pomaranczowy mysli o ostatnim planie ekonomicznym Busha? Wedlug wiekszosci ekonomistow, to kardynalna pomylka. Ja tez w niego nie wierze. > Np. mojemu ulubionemu > felietoniscie Rzplitej abiskupowi Zycinskiemu mam za zle > niewybredne ataki na red. Urbana :)))) > A co takiego ab Zycisnki wypisuje na najszlachetniejszego redaktora najszlachetniejszego pisma RP - Urbarna?:((( > Chodzi mi o to, ze konieczne jest odbudowanie czesciowe chocby > zaufania do urzedow publicznych, a to nie jest ekonomia. Jesli > chcemy reformowac finanse to musi byc zaufanie, jakas > solidarnosc. Jesli chcemy tepic drobne masowe przekreciki, to > trzeba przekonac, ze super afery beda mialy jakies jasne i > prostolinijne zakonczenie. Tak!!! I ja czekam niecierpliwie na zakonczenie procesow Enronu i innych skandali w USA. Jesli procesy te zakoncza sie sprawiedliwie, to mysle ze wroci zaufanie Amerykanow do lib-kapu. Jesli nie, to watpie. POza tym ta przekleta wojna. W GB dzos zlapano Algierczykow, ktorzy wyprodukowali ricin (trucizne, ktora mozna zgladzic pol Londynu). I nikt nie wie, gdzie ja ukryli i co bedzie dalej. Oczywiscie przefajnowalem z tym > ograniczaniem wolnosci slowa. Na pewno!!! A jednoczesnie skarzenie o > znieslawienie i kontrowanie manipulacji nie moze od razu > dostawac etykietek i konotacji antyreligijnych, decydowac ma > meritum a nie ideologiczne lub przynaleznosciowe identyfikacje > (ale ja chyba za duzo atakuje jedna strone - przyznaje, nie > lubie takze paru pan i panow po drugiej stronie ... :-)))) Jasne. Nie musimy wszystkich lubic, ale powinnismy nauczyc sie zyc symbiotycznie:))), tzn. tolerowac sie, nie skakac sobie do oczu, nie ponizac, itd. Czyli to jest ten awans duchowy, o ktorym pisales? > sadownictwem tez trzebaby sie zajac, kurcze, ale roboty. I na czyjej glowie te wszystkie sprawy? :)) pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 20:56 Bardzo ciekawe uwagi. Nie bardzo jednak widze wyjscie z tej sytuacji. To ze demokracja "sucks" wszyscy wiedza ale jak ja poprawic i jednoczesnie nie dopuszczac do powstania totalitaryzmu lub/i oligarchii kapitalistycznej. Prof. Kolakowski odpowiada - edukacja. Edukacja jaka, ja sie pytam? Przez kogo tworzona? Komu mialo by zalezec na tworzeniiu swiadomych obywateli? Obywatelom? Chcialbym w to wierzyc ale jakos nie moge... > > Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta" > wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" - > sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym, > ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej, wylanianej > przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje Komisji > Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem. > > Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza- > sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie > zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów, > wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli, > zawsze jednak dla "ich" dobra!!! > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy Filozofia walutowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.03, 18:38 Kolakowskiego atak na euro jest czysta pomylka ignoranta. Po pierwsze co z tego, ze nazwe waluty wymawia sie inaczej w roznych krajach. Kanadyjscy separatysci z Quebec na dolar (kanadyjski) mowia z francuska intonacja, ale jednego nie chca sie go pozbyc, po separacji od Kanady chca zachowac dolar wypuszczany przez Bank of Canada z wizerunkiem Elzbiety II i portretami premierow. Waluta ma bez watpienia istotne funkcje, ale nie takie jak Pan Filozof uslyszal na londynskich salonach. Z brytyjskiego punktu widzenia wejscie do strefy euro ma inny wymiar niz dla biednej Grecji, czy w przyszlosci Polski. Zamozna w kapital Brytania nie chce dzwigac balaganu fiskalnego krajow poludniowych, czy Belgii. Zas kraje mniej zamozne potrzebuja masowych inwestycji zagranicznych, inaczej nie bedzie nowych miejsc pracy, wzrostu wydajnosci i zarobkow. Uniwersalnie zas inflacja, deficyt budzetu i stopa bankowa to nie sa narzedzia polityki spolecznej. Sa to stery gospodarki, ktore nie powinny zalezec wogole od wyniku ostatnich wyborow do parlamentu. Od dwoch dekad wiadomo, ze wartosc pieniadza powinna byc stabilna, tak samo dla lewicy jak i prawicy, dla biednych i bogatych, dla importerow i eksporterow jednako. Deficyt budzetu powinien nieco tylko zalezec od cyklu, czyli w umiarkowany sposob podkrecic zaagregowany popyt, nic wiecej czyli bez mozliwosci presji ze strony populizmu, a stopy to pochodna polityki monetarnej. Argument o rozbieznych cyklach w roznych krajach jest nieprawdziwy, jego znaczenie marginesowe, ot, aby czyms podeprzec recepte na cale zlo zaslyszana w jednym kacie salonu. Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam watpliwosci co do rzetelnosci autora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Re: Filozofia walutowa IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 05:05 Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > > Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam > watpliwosci co do rzetelnosci autora. Jednak warto przeczytac, Panie Pomaranczowy. Tekst jest w calosci naprawde madry i warto sie zastanowic nad wieloma jego aspektami. Na temat euro czy nie- euro sie nie wypowiadam, bo sie nie znam. Dla mnie rownie dobrze moze byc stosowany w Unii $, choc wiem, ze to bliznierstwo ekonomiczne;) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy Re: Filozofia walutowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 18:04 Oczywiscie naprawde madry, najbardziej podobal mi sie rozdzial o chrzescijanskim oredziu. Takze rozwazaniom o kulturze, jezykach i suwerennosci nie mozna niczego odmowic. Martwi mnie za to milczenie w kwestii biurokratyzmu UE, co z Londynu wyglada chyba najgorzej. Ale oczywiscie prof. Kolakowski nie lubi sie bratac za bardzo z liberalnym konserwatyzmem i wolnym rynkiem. A biurokracja i silny syndykalizm w krajach centralnych jest najwiekszym problemem Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Filozofia walutowa IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:10 Zgadzam sie z Toba. Ten fragment eseju jest slaby. Dziwie sie, ze prof Kolakowski wypowiada sie w ogole o rzeczach, o ktorych nie ma pojecia. Po co niszczyc swoj autorytet, profesorze? Gość portalu: pomaranczowy napisał(a): > Kolakowskiego atak na euro jest czysta pomylka ignoranta. Po > pierwsze co z tego, ze nazwe waluty wymawia sie inaczej w > roznych krajach. Kanadyjscy separatysci z Quebec na dolar > (kanadyjski) mowia z francuska intonacja, ale jednego nie chca > sie go pozbyc, po separacji od Kanady chca zachowac dolar > wypuszczany przez Bank of Canada z wizerunkiem Elzbiety II i > portretami premierow. Waluta ma bez watpienia istotne funkcje, > ale nie takie jak Pan Filozof uslyszal na londynskich salonach. > Z brytyjskiego punktu widzenia wejscie do strefy euro ma inny > wymiar niz dla biednej Grecji, czy w przyszlosci Polski. Zamozna > w kapital Brytania nie chce dzwigac balaganu fiskalnego krajow > poludniowych, czy Belgii. Zas kraje mniej zamozne potrzebuja > masowych inwestycji zagranicznych, inaczej nie bedzie nowych > miejsc pracy, wzrostu wydajnosci i zarobkow. > Uniwersalnie zas inflacja, deficyt budzetu i stopa bankowa to > nie sa narzedzia polityki spolecznej. Sa to stery gospodarki, > ktore nie powinny zalezec wogole od wyniku ostatnich wyborow do > parlamentu. Od dwoch dekad wiadomo, ze wartosc pieniadza powinna > byc stabilna, tak samo dla lewicy jak i prawicy, dla biednych i > bogatych, dla importerow i eksporterow jednako. Deficyt budzetu > powinien nieco tylko zalezec od cyklu, czyli w umiarkowany > sposob podkrecic zaagregowany popyt, nic wiecej czyli bez > mozliwosci presji ze strony populizmu, a stopy to pochodna > polityki monetarnej. Argument o rozbieznych cyklach w roznych > krajach jest nieprawdziwy, jego znaczenie marginesowe, ot, aby > czyms podeprzec recepte na cale zlo zaslyszana w jednym kacie > salonu. > > Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam > watpliwosci co do rzetelnosci autora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j.owczarek kulturalnym IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 21:50 (patrz trzeci akapit od końca na pierwszej stronie) dlaczego docent używa tego słowa w miejscu gdzie należałoby użyć "kulturowym" a w najlepszym wypadku "niekulturalnym" ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fuga Co insynuujesz? IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 05.01.03, 09:13 Gość portalu: kulak napisał(a): > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > cos, szczegolnie lata 44-56. Co insynuujesz, kulak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tumisia Trudne pytania. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.01.03, 10:40 Ale mamy trudny orzech do zgryzienia w najblizszym czasie.Obawiam sie,że każdy sam będzie musiał podjąć decyzję,czy mamy wstąpic do Unii czy nie.Nie ma nikogo,kto zebrałby najważniejsze argumenty za i przeciw . Najczęsciej słyszy się w telewizji argumenty tylko za, a w Radio Maryja tylko przeciw.Bardzo to utrudnia ludziom podjęcie decyzji.Odważne w prezentowaniu są skrajności, a ten środek milczy. W tym artykule jest taka masa wątpliwości,że juz nie wiadomo co jest najważniejsze.Ale jest w nim pewna nadzieja ujeta w zdaniu "jesli sie uda".No wlasnie gdyby teraz na giełdzie była hossa i gospodarka światowa była w fazie wzrostu,to chyba nie byłoby problemu z referendum. Martwimy sie o kulture, o język, o suwerenność, o ziemię i o gospodarkę z bezrobociem na czele.Zagrożenia chyba mamy wypunktowane dość dobrze i nawet są przekonujace.Argumenty za są zachęcające,ale ludzie myślą,że tylko garstka na to się załapie, a reszta na bezrobocie.Najbardziej mnie denerwuje,jak mówią,że po wstapieniu do Unii bezrobocie wzrośnie,tego nie mogę zaakceptować..Dyskusja trwa. Pozdrawiam zimowo. P.S.Helgę przeprosiłam, a "szanowanko" podoba mi się,ale w wydaniu męskim i tylko o tym pisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Czekajewski Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 14:52 W swym komentarzu do artykułu Leszka Kolakowskiego o Unii Europejskiej chciałbym jedynie ograniczyć sie do wspólnej waluty, Euro. Wydaje mi sie ze odgórne wymuszenie tej waluty nie było konieczne. Dużo łatwiej byłoby wprowadzić Euro jako równoległą walutę, która miałaby dzienne notowania wartości w stosunku do wszystkich innych walut, tak jak np. dolar. Waluta ta winna obowiązywać jako środek płatniczy obok walut narodowych. W miarę upływu czasu coraz więcej obrotow byłoby w Euro a coraz mnie w walutach narodowych i w pewnym momencie można by waluty narodowe skasować bez obiekcji poszczególnych państw czy obywateli. W Polsce i Rosji w pewnym czasie dolar amerykański odgrywał role takiej waluty, także w chwili obecnej zakupy ropy naftowej sa oferowane w dolarach a nie w walutach krajow Bliskiego Wschodu. Jan Czekajewski Columbus, Ohio, USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomaranczowy Wymuszenie walutowe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 17:40 Kazda waluta jest "wymuszeniem" banku centralnego na obywatelach. W przypadku euro odstapiono od bankow narodowych na rzecz ECB. Euro jak wiadomo zostalo wprowadzone 3-4 lata wczesniej, jedynie lokalne waluty byly w obiegu symbolicznie i wymieniane wg ustalonych i niezmiennych kursow. Gdyby wprowadzono podwojnosc, euro i walute lokalna, wtedy wszystkie wazniejsze transakcje odbywalyby sie w euro. W krotkim czasie marki i pesety bylyby jedynie dla ciulaczy. Dwuwalutowosc daje poczucie dumy, ale jest kosztowne. Wiele walut swiata jest w systemie "currency board" z ktoras z walut glownych, najczesciej US dolarem, co tez jest niewygodne. A ilez problemow w wymianie handlowej powoduje fluktuujaca zlotowka, raz 4,30 za dolara, innym razem 3,85. A do euro jeszcze inaczej. Dla obracajacych duzymi pieniedzmi jest to dodatkowy czynnik niepewnosci, a dla spekulantow mozliwosc gry. Poniewaz ropa handluje sie globalnie i cene ustala w sposob unormowany i na jednym rynku to jej cena wyraza sie w walucie tego rynku, a nastepnie przelicza po kursie dziennym, albo stalym na walute lokalna. Arabski szejk i tak kupuje towary za euro lub dolary lub jeny, wiec jego waluta jest pewnego rodzaju fikcja, ale jesli bilans obrotow nie daje sie finansowac to staje sie rowniez papierem bez wartosci. Jest to dosc prymitywny uklad. Polska ma bardziej skomplikowana strukture wymiany i strukture produkcyjna po prywatyzacji. Euro powinno byc wprowadzone w PL tak szybko jak tylko ECB sie na to zgodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 14:58 Gość portalu: kulak napisał(a): > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > cos, szczegolnie lata 44-56. Szczegolow nie znam, ale wielu Polakow czytalo o Profesorze Kolakowskim w Trybunie Ludu, jeszcze w latach 60-tych, jako o Wielkim Filozofie Marksistowskim. Cos sie wiec Profesorowi zmienilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aaron Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 05.01.03, 15:53 Gość portalu: kulak napisał(a): > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > cos, szczegolnie lata 44-56. byl w mniemaniu nauki czlowiekiem SF wiec faktycznie ukierunkowany przeciw nauce jako glowny PZPRowiec - jego mysl - Socjalizmu o ludzkim wygladzie zostala podchwycona przez ality jak np. Michnik, i Kuron, czolowy dzialacz VI miedzynarodowki, wiec dla mnie i dla europy Judejochrzescinianskiej on nie jest autorytetem, raczej pozostalosc starych czasow ktore w nowoczesnej Europie powinilismy wyzocic na smietnik historji, mam 21 wiek wiec nie mozna tolerowac jakis przyglupow o fantazji 19, czy 20 wieku. przecierz trzeba isc z postempem ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aaron Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 05.01.03, 16:03 Gość portalu: Aaron napisał(a): > Gość portalu: kulak napisał(a): > > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > > cos, szczegolnie lata 44-56. > > byl w mniemaniu nauki czlowiekiem SF wiec faktycznie > ukierunkowany przeciw nauce jako glowny PZPRowiec - jego mysl - > Socjalizmu o ludzkim wygladzie zostala podchwycona przez ality > jak np. Michnik, i Kuron, czolowy dzialacz VI miedzynarodowki, > wiec dla mnie i dla europy Judejochrzescinianskiej on nie jest > autorytetem, raczej pozostalosc starych czasow ktore w > nowoczesnej Europie powinilismy wyzocic na smietnik historji, > mam 21 wiek wiec nie mozna tolerowac jakis przyglupow o fantazji > 19, czy 20 wieku. przecierz trzeba isc z postempem ! i jeszcze jedno Winston Churchill nigdy nie mysla o Europie ze jedni goruja nad drugimi, jego mysl byla Europa rownosci ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 20:38 Gość portalu: kulak napisał(a): > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > cos, szczegolnie lata 44-56. Co mnie to kurwa obchodzi co Kolal robil pol wieku temu? Moze walil konia moze walil Twoja babke, who cares? Obchodzi mnie, ze teraz gosc prawi madrze o rzeczach wartych zastanowienia, rzeczach nad ktorymi malo kto sie zastanawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: proxy / 158.111.31.* 07.01.03, 14:20 Panie Bartku: Jak można w jednym liście pisać, że Kołakowski pisze mądrze a w drugim, że bredzi? Przecież ludzie z taką przeszłościa, jak ta "najmimorda" Kołakowski żyją z tego, że bredzą mniej lub bardziej lewicowo na tematy, o których mają małe pojęcie i w ten sposób wywyłują zachwyt innych niedouczonych a nastawionych lewicowo czytelników czy słuchaczy. Janek Gość portalu: Bartek napisał(a): > Gość portalu: kulak napisał(a): > > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie > > cos, szczegolnie lata 44-56. > > Co mnie to kurwa obchodzi co Kolal robil pol wieku temu? Moze > walil konia moze walil Twoja babke, who cares? > Obchodzi mnie, ze teraz gosc prawi madrze o rzeczach wartych > zastanowienia, rzeczach nad ktorymi malo kto sie zastanawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: momon Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 21:16 Facet ma poukładane w łbie ,myślę , że dla wielu katopolaków jest uosobieniem diabła .Gdyby takich było więcej może bylibyśmy dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:38 Pan prof pisze: "Z drugiej strony nie można się domagać od państw europejskich, by pozwalały się osiedlać na swoim terytorium każdemu, kto tego zapragnie. Prawdą jest, że migracje i mieszanki etniczne od zarania dziejów miały miejsce. W naszym wieku jednakże co najmniej trzy okoliczności zmieniły sytuację. Kiedyś migracje trwały wiekami, dzisiaj podróże z każdego miejsca na drugi koniec świata są niemal błyskawiczne. Po wtóre, imigranci korzystają z usług państwa opiekuńczego na terytorium, dokąd przybywają, i nie sposób ich skazywać na śmierć głodową - lecz żaden kraj nie ma zasobów nieograniczonych. Po trzecie, są względy czysto demograficzne, sprawa samej gęstości zaludnienia. Jest prawdą, że rozmaitość etniczna jest źródłem bogactwa kulturalnego. Ale jest także nieuchronnie źródłem konfliktów." Panie Profesorze. Problemem demograficznym Europy nie jest przeludnienie a raczej starzenie sie spoleczenstwa. Europa porzebuje imigrantow jak ryba wody. Jesli nie bedziemy mieli doplywu mlodych ludzi z Afryki i Azji system socjalny w Europie runie bo za kilka- kilkanascie lat nie bedzie komu pracowac na reszte spoleczenstwa utrzymywanego z emerytur i rent. I to nie jest jakies filozoficzne rozwazanie lecz czysta matematyka. Prosze przeczytac przewidywania demografow na najblizesze 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konrad Juz sam tytul jest raczej niezreczny IP: *.dialup.umb.edu 08.01.03, 05:31 Tekst profesora raczej na miernym poziomie, chyba ze wzgledu na mglisty temat. Unia Europejska jest przede wszystkim organizacja gospodarcza na co wskazuje jej historyczny rozwoj. Natomiast poszukiwania tozsamosci europejskiej, jezeli juz to konieczne dla zapewnienia pokojowej symbiozy, moga miec miejsce i bez odniesienia do Unii. Vide na wskros europejska i multinarodowa Szwajcaria. Racja, ze filozofii "europeizmu" nie ma i nie bedzie, bo filozofia nie jest przywiazana do miejsca. Natomiast duch europejski kaze odwolac sie do wspolnej tradycji (w tym niestety i wojen)i idealow. W tym ujeciu nie sposob pominac roli chrzescijanstwa. Zachecam do troche powazniejszej dyskusji niz zastanawianie sie co robil prof. Kolakowski gdy mial 25 lat. To czego dokonal pozniej jest znacznie ciekawsze i autentycznie pozyteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnek Prof. Kolakowski zaluzony Marksista-Kapitalista IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 00:42 Z uwagi na pytanie jednago z czytelnikow co jest wiadomo o biografii Prof. Leszka Kolakowskiego z lat 1945-56 otrzymalem ponizsze informacje: Z dobrze poinformowanych zrodel: Nie ulegaja kwestii "zaslugi" Leszka Kolakowskiego dla marskizmu w Polsce, zwlaszcza w latach 1950-tych, kiedy byl pracownikiem Uniwersytetu Warszawskiego i wspolredaktorem marskistowskiego pisma "Nowa Kultura." Byl tez nie tylko czlonkiem PZPR w owym czasie (pozniej wyrzucony) ale szczegolnie ostro i bezpardonowo walczacym ideologiem. Najgorsze jest to, ze ma na swym koncie brutalna i "zwycieska" walke z profesorami filozofii i socjologii UW, ktorzy zachowywali jakakolwiek niezaleznosc ideologiczna. Podobno wskutek jego dzialan, i jego grupy PZPR na UW, usunieto z uniwersytetu znanych socjologow i filozofow takich jak malzenstwo prof. Stanislaw i Maria Ossowscy, Wladyslaw Tatarkiewicz, Ajdukiewicz, Ingarden i inni. Historia ta jest dodatkowo oburzajaca przez to, ze on sam byl uczniem Ossowskich a potem ich oskarzal o szkodliwosc spoleczna i doprowadzil do usuniecia z uczelni. Nota bene Wladyslaw i Teresa Tatarkiewiczowie zamiescili w swych "Wspomnieniach" (wydanie III, Gdansk 1998 str. ) kopie listu grupy 8 aktywistow PZPR z 27 marca 1950 r. przeciwko Tatarkiewiczowi, w ktorym zarzucaja mu ze dopuszcza do wystapien antymarksistowskich na Seminarium Filozoficznym, mimo ze jest to instytucja "utrzymywana ciezka praca polskiej klasy robotniczej." List ten podpisal i odczytywal w imieniu grupy dzialaczy Kolakowski. Potem w latach 1960-tych zostal wyrzucony z partii (za Gomulki) i pozbawiony katedry. Wyjechal na zeslanie do USA a potem do Anglii w 1968 na fali antysemickiej. Od 1970 byl profesorem w Oxford University. Od 1990 jest honorowany w Gazecie Wyborczej a takze uzyskal najwyzsze odznaczenie panstwowe RP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anar Re: Prof. Kolakowski zaluzony Marksista-Kapitalis IP: *.103-200-24.mtl.mc.videotron.ca 06.01.03, 08:28 Dlatego tez, czytajac ten jego esej, ja nie chce sobie nawet wyobrazic tej jego przyszlej Europy, zalatujacej w presupozycji pragnieniem jakims homogenicznego, idealistycznego i w koncu strasziwego bo w glebi komunistycznego i statycznego wizerunku spolecznosci europejskiej, gdzie nie ma miejsca na roznice i dynamiczne sposoby podchodzenia do nich. A jak juz pisze o konfliktach miesa wolowego jako znakach przyszlych niebezpiecznych i czarno przedstawionych zatarc miedzynarodowych, to mnie smiech bierze. Ciekawa prace mozna byloby napisac na temat transpozycji jego skostnialego dyskursu marksistowskiego w ujeciu wspolczesnej rzeczywistosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tumisia A w sprawie norm i doplat to jest tak. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.01.03, 11:52 Nowe normy na żywność, to z jednej strony uciążliwość,bo trzeba się wykłócać o swoje tradycyjne wyroby i trzeba to robic do upadłego.Słyszałam,że naszym pszczelarzom udało się, bo przyjęto nasze normy jako ogólnie obowiązujące,bo były lepsze.A nasze mleko chyba sie poprawia stopniowo. Jeśli chodzi o dopłaty dla rolnictwa,to uważam,że jest to bardzo ważny temat i wymaga dogłębnych analiz.Jesli Ameryka dopłaca do rolnictwa i Europa dopłaca,to i my musimy dopłacać,bo inaczej nic nie sprzedamy na tamtych rynkach,a to nie byłoby dobre.Ważne jest,aby dopłaty trafiły wprost do producenta żywności. Pozdrawiam poniedziałkowo. Odpowiedz Link Zgłoś