Dodaj do ulubionych

Czy może Europa zaistnieć?

IP: *.si.rr.com 04.01.03, 03:26
Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
cos, szczegolnie lata 44-56.
Obserwuj wątek
    • Gość: Niuniek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 10:21
      Gość portalu: kulak napisał(a):

      > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
      > cos, szczegolnie lata 44-56.
      Sam doskonale wiesz, tylko świerzbi Cię żeby popluć i zgnoić
      jedyny autentyczny autorytet nie tylko naukowy. Co Ci tak
      doskwiera, że nie możesz zaznać poczucia godności własnej?
      • Gość: Janek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: proxy / 158.111.31.* 07.01.03, 14:06
        Mylisz się, Niuńku. Profesor Leszek Kołakowski to przecież żaden "jedyny
        autentyczny autorytet nie tylko naukowy" tylko członek tzw.
        klasy "najmimordów". W komuniźmie był najpierw zajadłym stalinowcem,
        proponującym raztriełkę czy zgnojenie przeciwników. Potem złagodniał, i jak
        poczuł, że może prysnąć na Zachód i tam dostać posadkę, nie proponował już
        wieszania księży, a raczej "humanitarny socjalizm" (o ile system polegający na
        zabieraniu innym pieniędzy i dawaniu ich nic nie wartym profesorom może
        byc "humanitarny").

        Kołakowski to zimny cwaniak. Pisze tyle, a jakoś nigdy nie rozliczył się ze
        stalinizmem i nie przeprosił tych, których wykańczał, czy pomagał w wyrzucaniu
        z pracy.

        W sumie brudny facet, jak większość przyjaciół Michnika z dawnych lat, kiedy to
        Michnik był w PZPR. Nigdy bym go nie wpuścił do mieszkania, bo może by coś
        wyniósł.

        Janek


        Gość portalu: Niuniek napisał(a):

        > Gość portalu: kulak napisał(a):
        >
        > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
        > > cos, szczegolnie lata 44-56.
        > Sam doskonale wiesz, tylko świerzbi Cię żeby popluć i zgnoić
        > jedyny autentyczny autorytet nie tylko naukowy. Co Ci tak
        > doskwiera, że nie możesz zaznać poczucia godności własnej?
    • Gość: Ross NIESUWERENNA PROWINCJA NUMER TRZY IP: *.246.84.162.tisdip.tiscali.de 04.01.03, 10:36
      Pan Profesor pisze:

      „Churchill przypisywał obie wojny światowe niemieckiej żądzy
      panowania i wierzył, że Zjednoczona Europa, której przymierze
      francusko-niemieckie miało być filarem, pozostawi w końcu za
      sobą pamięć o okropnościach wojny i nie dopuści do tego, by
      Niemcy mogły znowu rozniecić straszliwy pożar.”

      Dokładnie jest tak dzisiaj- Francja i Niemcy uważają się za
      filar EU i za plecami innych członków prowadzą rozmowy
      zmierzające do ustanowienia tzw. Kern-Europa , czyli właśnie
      owego filaru. Planują nawet ustanowienie kogoś w rodzaju nowego
      cesarza. Czysta demokracja. Tylko dlaczego protestuje przeciw
      temu Wielka Brytania? (Por. Finacial Times z 2 stycznia 2003) .
      Jeżeli Francia i Niemcy byłyby ową Europą nr.1, to Włochy,
      Hiszpania i inne kraje byłyby nr. 2 . Ergo – Polska,Litwa,
      Węgry et consorces byłyby Europą nr. 3. Tak więc nie tylko, że
      prowincja, ale nieco dalsza prowincja.

      Pan Prof. Pisze:
      „.. w tych dziejach nie ma niewinnych - wszystkie narody
      europejskie mają na sumieniu rzezie, inwazje, wyprawy
      zbójeckie...”.
      No tak, polska wyprawa na Moskwę pod przewodem Piłsudskiego
      może być przez niektórych określana jako wyprawa zbójecka,
      rozbicie Jugosławii i bombardowanie Belgradu – na pewno było
      zbójeckie, tak , że i Polska nie ma tu czystych rąk. I to
      włanie w momecie, kiedy przystąpiła do ołtarza ( niekoniecznie
      Europy) ale NATO. Czyli, odkąd weszła na salony Zachodu. Ale
      czego Pan chce np. od Grecji? Na kogo napadli w całym nożytnim
      okresie Grycy? Czy nie za bardzo – pewnie pod wpływem
      niemieckiej retoryki – stosuje Pan metodę relatywizmu
      historycznego?

      „Argumenty wysuwane przez wielu ekonomistów przeciwko wspólnej
      walucie wydają się przekonujące”
      Oczywiście, nie tylko wydają się, ale są!!! przekonujące.
      Jeszcze w liceum ( w moim przypadku 25 lat temu, teraz pewnie
      tak nie uczą) liznęliśmy co nieco wiadomości o tym, jak
      wrażliwym i skomplikowanym instrumentem władzy jest pieniądz.
      Prawie, że magicznym, bo nawet najwybitniejsi specjaliści nie
      do końca zgłębili skutki procesów finansowych. Pan Grynszpan w
      USA dokonuje akrobatycznych cudów, by uchronić dolar przed
      kompletnym upadkiem, ale i on jest bezsilny, kiedy waluta jest
      sztuczna, bo bez pokrycia. Surowo karano w historii i karze
      się dzisiaj za produkcję fałszywego pieniądza, ale jeżli robi
      to samo państwo? ( Chociaż w przypadku USA Federal Reserve to
      inicjatywa jak najbardziej prywatna). Rezygnacja z własnej
      waluty, to rezygnacja z resztek suwerenności państwowej. Bo na
      czym niby ma polegać rządzenie własnym krajem, jeśli nie wiemy,
      co mamy w banku? W rezerwach, czy jaki jest faktycznie nasz
      dług? Proszę sobie wyobrazić, że oddaje Pan władzę nad własną
      kieszenią Pańskim sąsiadom? Czy jest Pan Profesor suwerenny?


      „Opory przeciwko Unii Europejskiej w ogóle, a przeciwko
      wspólnej walucie w szczególności, nie są wynikiem racjonalnych
      kalkulacji, lecz powstają z obaw o utratę suwerenności
      państwowej”
      Pan jest , delikatnie mówiąc - esoterykiem na użytek
      Euroentuzjastów , panie Profesorze, skoro opory wobec wspólnej
      waluty nie są pańskim zdaniem „ wynikiem racjonalnych
      kalkulacji”. Właśnie racjonalnie myślący ekonomiści byli i są
      nadal sceptyczni wobec wspólnej waluty. Z drugiej strony ( bo
      zawsze jest druga strona) wiadomo, że wspólna waluta europejska
      miała być przeciwwagą dolara, którego upadek tak czy inaczej
      pcha nas wszystkich właśnie na dno przepaści.

      Pisze Pan:
      „Zapytać tedy należy, czy znaczne okrojenie suwerenności, a z
      czasem może redukcja państw członkowskich do statusu prowincji,
      które od władz centralnych otrzymują polecenia, jest
      rzeczywiście nieszczęściem.” Pyta Pan, czy żartuje Pan? Zdanie
      brzmi raczej retorycznie.
      No tak, w takim przypadku całą historię Polski, wszystkich jej
      narodowych bohaterów, obronę Częstochowy, Kościuszkę i
      Powstanie Warszawskie- wszystko to o kant dupy potłóc. Po co to
      było, skoro od wieków mogliśmy żyć przytulnie jako prowincja
      szwedzka czy rosyjsko-sowiecka? Albo jesczez lepiej jako
      Generalna Gubernia... W tym momecie parę szkieletów bohaterów
      walki o niepodległość przewraca się w grobie i ja słyszę ten
      grzechot kości. A Pan nie? !? Rozumiem. Kłania się rok 1968.
      Tyle, że ja też jestem wygnańcem. Tym bardziej mam świadomość,
      jak ważna jest suwerenność państwowa. Prowincja Numer Trzy to
      nie tylko hańba. To zagłada.

      „Kiedy w różnych sprawach istotnych w Unii Europejskiej decyzje
      podejmowane są większością głosów uczestników Unii, bez prawa
      weta, kraje wyzbywają się suwerenności, zmuszone są bowiem te
      decyzje wprowadzać w życie, choćby wbrew własnej woli.
      Wprawdzie w przypadku Unii Europejskiej, inaczej niż w
      przypadku bloku sowieckiego, państwa członkowskie podjęły
      suwerenne decyzje o wstąpieniu do wspólnoty, można więc
      dowodzić, że dobrowolnie utraciły suwerenność, lecz nie można
      twierdzić, że jej po prostu nie utraciły”

      Dokładnie.
    • Gość: End Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: 80.48.176.* 04.01.03, 14:54
      Odpowiedż Kułakowi.
      Piszesz stary głupoty.Kto był mądry jak miał 20-30 lat.
      Dzisiaj żaden Polak, oprócz może Miłosza,nie jest w stanie
      napisać takiego mądrego eseju.
    • Gość: End Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: 80.48.176.* 04.01.03, 14:54
      Odpowiedż Kułakowi.
      Piszesz stary głupoty.Kto był mądry jak miał 20-30 lat.
      Dzisiaj żaden Polak, oprócz może Miłosza,nie jest w stanie
      napisać takiego mądrego eseju.
      • Gość: wwkorab Co może w Europie zaistnieć? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.03, 17:48
        Tekst bardzo wazny, warty powszechnej debaty. Prof. Kolakowski
        wskazuje na edukacje (debata), jako droge zabezpieczenia sie
        przed mechanistycznymi, biurokratycznymi zagrozeniami
        centralizmu Unii.

        Kanadyjczyk MacLuhan twierdzil, ze edukacja jest antidotum
        na "skazenia" mediami. W tym kontekscie uwaga Kolakowskiego o
        negatywnych aspektach wolnosci slowa, widzianych jako "wolnosci"
        do manipulacji informacja i nastawieniami, postawami i
        oczekiwaniami spolecznymi jest niezwykle wazna.

        Rodzi sie pytanie o mechanizmy obrony "zdrowego rozsadku". Jak
        maja myslacy obywatele bronic sie w strukturach demokratycznych,
        skoro struktury demokratyczne w warunkach agresywnej manipulacji
        medialnej, sluza wlasnie interesom grup kontrolujacych media?
        Warto popatrzyc na tendencje koncentracji medialno-kapitalowej.

        Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta"
        wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" -
        sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym,
        ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej, wylanianej
        przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje Komisji
        Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem.

        Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza-
        sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie
        zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów,
        wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli,
        zawsze jednak dla "ich" dobra!!!

        Niekompetencja obywateli, naturalna w coraz bardziej zlozonych
        warunkach wspólczesnych, przy chaosie nie tylko informacji, ale
        glównie wartosci, sprowadza sie do drwiny z zasady demokracji.
        Proces glosowania nie wylania bowiem zadnego konsensusu
        spolecznego, zatwierdza jedynie zaprogramowane wczesniej
        decyzje.

        Tak sie dzieje w demokracjach duzo bardziej zaawansowanych niz
        polska, mechanizmy centralistyczne Unii tylko ten proces
        odsuniecia obywateli od decyzji poglebiaja. Opór przeciwko
        ubezwlasnowolnieniu obywatelskiemu nie jest oporem przeciwko
        IDEI wspólnoty europejskiej, ale przeciwko budowaniu
        biurokratycznego centrum zarzadzania i planowania, w którym
        podstawowe filary wolnosci - w tym takze wolnosci gospodarczej,
        beda limitowane decyzjami nieodpowiedzialnych przed zadnym
        elektoratem, pozbawionym kontroli spolecznej Aparatu Unii.

        W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do Unii,
        ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o
        mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a
        nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu
        Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed
        biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci
        obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie!

        W dobie powszechnego dostepu do informacji i latwosci jej
        wymiany biurokratyczny Aparat utracil swój monopol informacyjny,
        indywidualna komunikacja pozwala tez zmarginalizowac "skazenie
        manipulacyjne" mediów.

        Staly motyw europejskiej historii, rozgrywka pomiedzy tendencja
        wolnosci obywatelskich a kontrola panstwa wkracza w nowa ere.
        Byc moze mamy do czynienia nie z informacyjna autostrada, ale
        informacyjnym polem bitwy.

        Z powazaniem dla Czytelników
        • Gość: ROSS Demokracja? Poza Brukselą IP: *.246.85.1.tisdip.tiscali.de 04.01.03, 21:22
          Gość portalu: wwkorab napisał(a):

          > Tekst bardzo wazny, warty powszechnej debaty. Prof. Kolakowski
          > wskazuje na edukacje (debata), jako droge zabezpieczenia sie
          > przed mechanistycznymi, biurokratycznymi zagrozeniami
          > centralizmu Unii.
          >
          > Kanadyjczyk MacLuhan twierdzil, ze edukacja jest antidotum
          > na "skazenia" mediami. W tym kontekscie uwaga Kolakowskiego o
          > negatywnych aspektach wolnosci slowa, widzianych jako "wolnosci"
          > do manipulacji informacja i nastawieniami, postawami i
          > oczekiwaniami spolecznymi jest niezwykle wazna.
          >
          > Rodzi sie pytanie o mechanizmy obrony "zdrowego rozsadku". Jak
          > maja myslacy obywatele bronic sie w strukturach demokratycznych,
          > skoro struktury demokratyczne w warunkach agresywnej manipulacji
          > medialnej, sluza wlasnie interesom grup kontrolujacych media?
          > Warto popatrzyc na tendencje koncentracji medialno-kapitalowej.
          >
          > Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta"
          > wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" -
          > sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym,
          > ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej, wylanianej
          > przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje Komisji
          > Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem.
          >
          > Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza-
          > sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie
          > zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów,
          > wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli,
          > zawsze jednak dla "ich" dobra!!!
          >
          > Niekompetencja obywateli, naturalna w coraz bardziej zlozonych
          > warunkach wspólczesnych, przy chaosie nie tylko informacji, ale
          > glównie wartosci, sprowadza sie do drwiny z zasady demokracji.
          > Proces glosowania nie wylania bowiem zadnego konsensusu
          > spolecznego, zatwierdza jedynie zaprogramowane wczesniej
          > decyzje.
          >
          > Tak sie dzieje w demokracjach duzo bardziej zaawansowanych niz
          > polska, mechanizmy centralistyczne Unii tylko ten proces
          > odsuniecia obywateli od decyzji poglebiaja. Opór przeciwko
          > ubezwlasnowolnieniu obywatelskiemu nie jest oporem przeciwko
          > IDEI wspólnoty europejskiej, ale przeciwko budowaniu
          > biurokratycznego centrum zarzadzania i planowania, w którym
          > podstawowe filary wolnosci - w tym takze wolnosci gospodarczej,
          > beda limitowane decyzjami nieodpowiedzialnych przed zadnym
          > elektoratem, pozbawionym kontroli spolecznej Aparatu Unii.
          >
          > W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do Unii,
          > ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o
          > mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a
          > nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu
          > Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed
          > biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci
          > obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie!
          >
          > W dobie powszechnego dostepu do informacji i latwosci jej
          > wymiany biurokratyczny Aparat utracil swój monopol informacyjny,
          > indywidualna komunikacja pozwala tez zmarginalizowac "skazenie
          > manipulacyjne" mediów.
          >
          > Staly motyw europejskiej historii, rozgrywka pomiedzy tendencja
          > wolnosci obywatelskich a kontrola panstwa wkracza w nowa ere.
          > Byc moze mamy do czynienia nie z informacyjna autostrada, ale
          > informacyjnym polem bitwy.
          >
          > Z powazaniem dla Czytelników

          Proszę zauważyć, że władze Unii wybierane są w sposób NIEDEMOKRATYCZNY!
          Komisarze są mianowani przez rządy swoich krajów. Niewiele inaczej wygląda z
          aparatem urzędniczym.
          I jak z tym walczyć W Unii? Jest to błąd zamierzony od początku. Nie wierzę
          także, żeby polskim przedstawicielom w Unii chciało się z kimś tam o cokolwiek
          walczyć. Stołki i karty zostały już rozdane, pensje są najwyższe w Europie,
          posadki dożywotnie. Ave.
        • Gość: Emilka Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 04:57
          gosc wwkorab napisal "W warunkach Polski "walczyc" nalezy nie z "wejsciem" do
          Unii, ale z tendencjami wewnatrz Unii. Informacja i edukacja o
          mechanizmach kontroli - to teren poszukiwania zrozumienia a
          nastepnie sojuszników w Unii. Polacy moga odkryc, ze wielu
          Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów mysli podobnie. Obrona przed
          biurokratycznym Aparatem lezy w wypromowaniu nadrzednosci
          obywatelskiej kontroli. Obywatele Unii - laczcie sie!"

          ---
          Nie sposob nie zgodzic sie z powyzsza teza. Tworzenie miedzynarodowych
          spolecznych organizacji ponadpanstwowych, ponadurzedowych, ponadunijnych juz
          sie zreszta rozpoczelo. Anyglobalisci sa jaskolkami tego zjawiska. Mozna sie
          zgadzac lub nie z ich programem i metodami dzialania, lecz nie mozna im odmowic
          skutecznosci. Mysle, ze podobnie ludzie globu (albo tylko UE) laczyc sie beda w
          innych wazkich dla siebie sprawach. Mnie w przystapieniu do Unii niepokoi
          najbardziej jeden problem - jak uchronic Polakow jako zbiorowosc od
          prawdopodobnej dyskryminacji ekonomicznej, zawodowej, itp. Ze taka bedzie, to
          prawie pewne, jesli wezmie sie pod uwage ogromna przepasc ekonomiczna miedzy
          dzisiejsza PL a E. zachodnia. Wczoraj w TV pokazywano jak setki bezrobotnych
          Polakow grasuja na wysypiskach smieci w poszukiwaniu jedzenia i wydalo mi sie,
          ze PL w roku 1980 byla bardziej gotowa do przystapienia do UE na warunkach
          partnerskich niz PL obecna ze swym spauperyzowanym, zdemoralizowanym i
          skorumpowanym spoleczenstwem. Nadal nie moge zrozumiec, a raczej zaakceptowac,
          jak w warunkach pokojowym moglo sie to zdazyc.
          pozdrawiam
          Emilia
          • Gość: Bartek Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:07
            Droga Emilko,
            Ludzi buszujacy po smietnikach w poszukiwaniu jedzenia
            znajdziesz wszedzie na swiecie. To nie jest (niestety?) cecha
            polska.
            Pomysl, ze Ci biedacy beda mogli teraz legalnie przeczesywac
            niemieckie smietniska. (Sorry za ten czarny humor)
            Wydaje mi sie, ze juz wkrotce bedzie musialo dojsc do jakiegos
            procesu reenginiring'u (nie wiem jak to powiedziec po Polsku),
            moze za sprawa rozwoju technologii i Internetu?
            Z powazaniem,

            Gość portalu: Emilka napisał(a):

            > Wczoraj w TV pokazywano jak setki bezrobotnych
            > Polakow grasuja na wysypiskach smieci w poszukiwaniu jedzenia
            i wydalo mi sie,
            > ze PL w roku 1980 byla bardziej gotowa do przystapienia do UE
            na warunkach
            > partnerskich niz PL obecna ze swym spauperyzowanym,
            zdemoralizowanym i
            > skorumpowanym spoleczenstwem. Nadal nie moge zrozumiec, a
            raczej zaakceptowac,
            >
            > jak w warunkach pokojowym moglo sie to zdazyc.
          • Gość: DAVID Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 18:36
            Protesty antyglobalistów są tak skuteczne, jak ptotestowanie
            wschodowi i zachodowi słońca.
        • Gość: pomaranczowy Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 18:50
          Rzecz oczywista, ze uwaga o edukacji vs. media i hipoteza o
          informacyjnej wojnie sa nie do obalenia.
          Niemniej ubolewanie nad slaboscia reprezentatywnego,
          parlamentarnego filaru demokracji wspolczesnej jest nieco
          przesadzone. Pamietajmy, ze decyzje podejmuje sie i konsensus
          wypracowuje w sprawach inkrymentalnych, tj. jak zmienic system
          podatkowy w USA, albo jak usprawnic sluzbe zdrowia w Kanadzie. W
          pewnym sensie polityka zagraniczna to tez proces zmian
          priorytetow i metod. Innymi slowy 99% tego co zostalo w zyciu
          politycznym, spolecznym i ekonomicznym historycznie ustalone,
          spieramy sie o pozostale "drobiazgi". Proces dopasowan calkiem
          nie powolnych do zmian w otoczeniu. Nowoscia jest kompleks
          bioetyki, starocia wznowiona "dyskusja" o legalnosci aborcji w
          USA.

          Poza tym wiele spraw jest rozgrywanych miedzy roznymi lobbies i
          grupami interesow, niektore z nich staraja sie zmienic status
          quo, inne go bronia. Wiekszosc kwestii jest w skali lokalnej.

          Takze intensywne badania opinii publicznej swiadcza o istnieniu
          sprzezenia zwrotnego. Opinia publiczna jest jednak brana pod
          uwage.

          Mysle rowniez, ze narodowe sklonnosci ksztaltuja praktyczne
          rozwiazania, np. USA w szczegolny sposob polega na decyzjach
          sedziowskich, Kanada tez ma swoja odmienna tradycje
          funksjonowania trzeciej, jak i czwartej wladzy.

          Na zakonczenie, Polska jak wszystkim wiadomo te mechanizmy
          dopiero tworzy w pocie czola. Optymizm i otwartosc na
          doswiadczenia innych jest gwarancja sukcesu.
          Pzdrw.
          • Gość: Emilka Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 20:09
            Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

            > > Na zakonczenie, Polska jak wszystkim wiadomo te mechanizmy
            > dopiero tworzy w pocie czola. Optymizm i otwartosc na
            > doswiadczenia innych jest gwarancja sukcesu.


            Bardzo rozsadnie radzisz Pomaranczowy. Tez wierze, ze optymizm jest
            przynajmieniej nadzieja na sukces. W teorii jak wiadomo wszystko mozna sobie
            wyobrazic i zaplanowac. Praktyka to jednak co innego. Wiec ja sie praktycznie
            pytam, czy mozliwe jest probne wejscie do UE? Takie zycie z Unia na kocia lape
            przez pare lat, podczas ktorych sie wyklaruje, czy ten zwiazek jest dla PL
            korzystny, czy raczej zgubny. Jesli to drugie - tzn. jesli okaze sie, ze
            wzrasta w PL bezrobocie i bieda, i ze trudno Polakom maszerowac do rytmu
            unijnego marsza, wtedy mozna sobie spokojnie podac reke i powiedziec - badzcie
            zdrowi, pojdziemy wlasna droga. Ja sie pytam na serio - czy ten zwiazek musi
            byc permanentny, no matter what?
            • Gość: pomaranczowy Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 22:46
              Emilko, optymizm i otwartosc to jest postawa, a nie jakis proces
              ekspresyjnego nawet planowania. Potykamy sie o slowa, Z reszta
              bez planowania nie da sie nic zrobic, nawet zaparzyc kawy ;)))

              Nie ma na kocia lape, nie ma nawet alternatywy. Polska musi
              wstapic, tak z reszta pisze Prof, pytanie tylko jak. W jakim
              stylu - to tez zle slowa, w jakim szyku i co z tego wyniknie.
              Bedzie okres przejsciowy, a PL, rzad danej chwili i
              spoleczenstwo beda sie dalej reformowac. Np, euro, albo
              swiadczenia socjalne, fundusze budzetu. Jest tyle do zrobienia,
              pole manewru jest szerokie. Glowny problem to paraliz. Szkoda
              gadac.
              • Gość: Emilka Re: czy mozna wejsc do Unii na probe ? IP: *.nv.nv.cox.net 06.01.03, 04:08
                Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

                > Jest tyle do zrobienia, > pole manewru jest szerokie. Glowny problem to
                paraliz. Szkoda gadac.

                Witaj Pomaranczowy, a czy Ty jako ekspert ekonomista masz jakas recepte na
                wyleczenie ludzi z tego paralizu, z bezrobocia, z nedzy, z beznadziei? Czy
                ktokowiek wie jak pomoc bylym robotnikom i ich dzieciom, ktorzy teraz zywia sie
                na smietnikach? Czy kogokolwiek z elity w PL interesuje los tych ludzi? Czy
                musimy pokornie godzic sie z tym, ze PL znow stanie sie zaglebiem
                niewolnikow/sluzacych dla bogatej E. zachodniej? Trzeba cos zrobic i tym
                ludziom pomoc. Mam pewien pomysl, o ktorym napisze:)
                E
                • Gość: pomaranczowy wyjscie z paralizu IP: *.bluebird.ibm.com 06.01.03, 16:27
                  > Witaj Pomaranczowy, a czy Ty jako ekspert ekonomista ...
                  A tos sobie ze mnie zakpila, droga Emilko!

                  > masz jakas recepte na wyleczenie ludzi z tego paralizu, z
                  bezrobocia, z nedzy, z beznadziei?
                  Emilko, bylbym naiwny gdybym zaczal od ekonomii - ten paraliz to
                  sprawa duchowa. Dlatego uwazam, ze Kosciol powinien zrozumiec
                  swoja role, pogodzic sie ze swoim przyszlym nieuniknionym losem
                  i zmienic natychmiast "polityczne" (w odroznieniu od
                  katechetycznego) stanowisko w "miekkich" kwestiach obyczajowych:
                  edukacja seksualna w szkolach, srodki antykoncepcyjne, i
                  dopuscic dyskusje w sprawach "twardych": aborcja, ew. zmiany w
                  konkordacie. Poza tym zlagodzic retoryke antylaicka, zamknac
                  redakcje publicystyczna RadiaM i Naszego Dziennuika, slowem
                  przestac mieszac ludziom w glowach i odwolywac sie bez ustanku
                  do P.Boga i przesladowan komunistycznych (np. jesli Urban kpi
                  sobie z JP II to nie jest to obraza niczyja tylko glos w
                  dyskusji i nie ma potrzeby odwolywac sie do tego co on robil w
                  stanie wojennym, itp.). To mialoby byc czescia programu
                  tworzenia polskiej solidarnosci spolecznej, dialogu, zrozumienia
                  wzajemnego. Trzeba pojac, ze nasze swiatopoglady nie sa swiete i
                  nietykalne, co jest naprawde istotne to ten pragmatyzm zycia
                  codziennego, ekonomicznego i spolecznego. Tylko tak mozna podjac
                  problemy praktyczne, ekonomiczne i spoleczne.

                  A tych lista jest dluga, i zalatwianie ich krok po kroku jest
                  jedyna metoda:
                  1. dalsze uwolnienie rynku pracy
                  2. zamkniecie zbednych kopaln, restrukturyzacja i prywatyzacja
                  innych deficytowych sektorow
                  3. uporzadkowanie finansow panstwa, kontrola nad funduszami
                  4. podjecie polityki rolnej w duchu eliminacji zbednych
                  gospodarstw (to musi byc 10-20 letni proces)
                  5. uporzadkowanie rent i wogole swiadczen spolecznych
                  6. oczywioscie walka z korupcja na kazdym szczeblu

                  co tam jeszcze, zapytajcie Balcerowicza i jemu podobnych???

                  7. wprowadzenie euro, oczywiscie spelnienie warunkow
                  8. w ramach UE wspieranie "inicjatyw wolnosciowych", np. w duchu
                  tego co pisze WWKORAB, prorynkowych szczegolnie w rolnictwie
                  9. owszem, ograniczenie wydatkow admin. centralnej, pensji
                  urzednikow i poslow, troche dla efektu spektakularnego
                  10. przyciaganie inwestycji zagr.

                  Do tego potrzebna jest atmosfera jakiegos elementarnego
                  zaufania, a nawet calkiem silnego. Poropagandowo nalezaloby
                  nieco podkoloryzowac, ale bez przesady. Spolczenstwo musi zdac
                  sobie sprawe, ze wspolny wysilek ...

                  Odbior rzeczywistosci polskiej jest bardzo chwiejny. Jeszcze 5-6
                  lat temu widac bylo wsrod wielu ludzi przekonanie, ze juz niemal
                  doscignelismy Europe zach. Entuzjazm byl ogromny, szczegolnie w
                  salonach sprzedazy samochodow, i przed okienkami bankowych
                  kredytow. Ech, szkoda gadac - jak z reszta widzisz powyzsze
                  uwaga sa w telegraficznym skrocie.
                  • Gość: Emilka Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 07.01.03, 02:49
                    Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

                    > > bylbym naiwny gdybym zaczal od ekonomii - ten paraliz to
                    > sprawa duchowa.

                    A czy nie jest tak, ze byt okresla swiadomosc, czyli ducha? Czy jednak
                    ekonomia nie jest najwazniejsza? W USA za Clintona popularne bylo haslo "It's
                    the economy, stupid" (to ostatnie nie tyczy Ciebie naturalnie).

                    Dlatego uwazam, ze Kosciol powinien zrozumiec > swoja role, pogodzic sie ze
                    swoim przyszlym nieuniknionym losem > i zmienic natychmiast "polityczne" (w
                    odroznieniu od > katechetycznego) stanowisko w "miekkich" kwestiach
                    obyczajowych: > edukacja seksualna w szkolach, srodki antykoncepcyjne, i
                    > dopuscic dyskusje w sprawach "twardych": aborcja, ew. zmiany w
                    > konkordacie.

                    OK

                    Poza tym zlagodzic retoryke antylaicka, zamknac
                    > redakcje publicystyczna RadiaM i Naszego Dziennuika,

                    Co do ostatniego sie nie zgadzam. Bo i dlaczego mamy to robic, skoro jest w PL
                    demokracja? czy miloscicy tych mediow nie maja do nich prawa?

                    To mialoby byc czescia programu
                    > tworzenia polskiej solidarnosci spolecznej, dialogu, zrozumienia
                    > wzajemnego. Trzeba pojac, ze nasze swiatopoglady nie sa swiete i
                    > nietykalne, co jest naprawde istotne to ten pragmatyzm zycia
                    > codziennego, ekonomicznego i spolecznego. Tylko tak mozna podjac
                    > problemy praktyczne, ekonomiczne i spoleczne.
                    >
                    OK, pelna zgoda.
                    Zgoda tez z postulatami ekonomicznymi, bo sa oczywiste, tylko sie zastanawiam,
                    czy jest to robota dla wyborcow, ktorzy sa raczej bezsilni, czy trzeba liczyc
                    na dobra wole i moralne oswiecenie osob wybranych do wladz.

                    > Do tego potrzebna jest atmosfera jakiegos elementarnego
                    > zaufania, a nawet calkiem silnego. Poropagandowo nalezaloby
                    > nieco podkoloryzowac, ale bez przesady. Spolczenstwo musi zdac
                    > sobie sprawe, ze wspolny wysilek ...

                    Tak jest! Trzeba nam Sienkiewicza i innych pozytywistow. I Wajda moze zrobic
                    dobra robote, nawet Zanussi, choc propaganda nie jest chyba w jego stylu. Ale
                    ludzie sie zmieniaja.

                    > Odbior rzeczywistosci polskiej jest bardzo chwiejny. Jeszcze 5-6
                    > lat temu widac bylo wsrod wielu ludzi przekonanie, ze juz niemal
                    > doscignelismy Europe zach. Entuzjazm byl ogromny, szczegolnie w
                    > salonach sprzedazy samochodow, i przed okienkami bankowych
                    > kredytow. Ech, szkoda gadac - jak z reszta widzisz powyzsze
                    > uwaga sa w telegraficznym skrocie.

                    To mysle, ze jest juz wraza robota naszego Cara-Slonca. Piec lat temu nie mialo
                    piegow (czyli plam i wyskiej aktywnosci magnetycznej), a dzis wprawa nas w
                    szal, depresje, agresje. Ale za 3-5 lat znow bedzie spokoj i dolce vita.
                    pozdro
                    Emilia
                    • Gość: Emilka Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 07.01.03, 03:08
                      zapomnialam dodac ;)))
                      • Gość: pomaranczowy wyjscie z paralizu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.01.03, 03:32
                        Emilko, to jest powazna sprawa, przynajmniej ja tak do niej
                        podchodze, a ty zarciki, smieszne znaczki stawiasz.

                        Ale powaznie, oczywiscie, ze ekonomia, bo ona da prace, zwiekszy
                        zarobki, pozwoli udzwignac porzadna edukacje, moze nawet sluzbe
                        zdrowia z prawdziwego zdarzenia i w miare rowno dostepna, no i
                        nauke i kulture. Infrastruktury rozne trzebaby przy okazji
                        podniesc na jaki taki poziom: autostrady, systemy komputerowe
                        dla rzadu, cel, podatkow, zusow etc.

                        Ale pierwszy krok musi byc zrobic uduchowiona polityka i
                        dyskusja spoleczna, w ktorej nie bedzie nieuzasadnionych wyzwisk
                        (bo zlodziej, to wiadomo zlodziej). Np. mojemu ulubionemu
                        felietoniscie Rzplitej abiskupowi Zycinskiemu mam za zle
                        niewybredne ataki na red. Urbana :))))

                        Chodzi mi o to, ze konieczne jest odbudowanie czesciowe chocby
                        zaufania do urzedow publicznych, a to nie jest ekonomia. Jesli
                        chcemy reformowac finanse to musi byc zaufanie, jakas
                        solidarnosc. Jesli chcemy tepic drobne masowe przekreciki, to
                        trzeba przekonac, ze super afery beda mialy jakies jasne i
                        prostolinijne zakonczenie. Oczywiscie przefajnowalem z tym
                        ograniczaniem wolnosci slowa. Niemniej operacje finansowe winny
                        byc lepiej kontrolowane. A jednoczesnie skarzenie o
                        znieslawienie i kontrowanie manipulacji nie moze od razu
                        dostawac etykietek i konotacji antyreligijnych, decydowac ma
                        meritum a nie ideologiczne lub przynaleznosciowe identyfikacje
                        (ale ja chyba za duzo atakuje jedna strone - przyznaje, nie
                        lubie takze paru pan i panow po drugiej stronie ... :-))))
                        Acha, Emilko, czytasz jeszcze??? -
                        sadownictwem tez trzebaby sie zajac, kurcze, ale roboty.

                        Tymczasem dobranoc 0-000== hrrrrrrr ....
                        • Gość: paloma Re: wyjscie z paralizu IP: *.nv.nv.cox.net 08.01.03, 02:51
                          Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

                          > > Ale powaznie, oczywiscie, ze ekonomia,

                          A ciekawam, co Pan Pomaranczowy mysli o ostatnim planie ekonomicznym Busha?
                          Wedlug wiekszosci ekonomistow, to kardynalna pomylka. Ja tez w niego nie
                          wierze.

                          > Np. mojemu ulubionemu
                          > felietoniscie Rzplitej abiskupowi Zycinskiemu mam za zle
                          > niewybredne ataki na red. Urbana :))))
                          >
                          A co takiego ab Zycisnki wypisuje na najszlachetniejszego redaktora
                          najszlachetniejszego pisma RP - Urbarna?:(((


                          > Chodzi mi o to, ze konieczne jest odbudowanie czesciowe chocby
                          > zaufania do urzedow publicznych, a to nie jest ekonomia. Jesli
                          > chcemy reformowac finanse to musi byc zaufanie, jakas
                          > solidarnosc. Jesli chcemy tepic drobne masowe przekreciki, to
                          > trzeba przekonac, ze super afery beda mialy jakies jasne i
                          > prostolinijne zakonczenie.

                          Tak!!! I ja czekam niecierpliwie na zakonczenie procesow Enronu i innych
                          skandali w USA. Jesli procesy te zakoncza sie sprawiedliwie, to mysle ze wroci
                          zaufanie Amerykanow do lib-kapu. Jesli nie, to watpie. POza tym ta przekleta
                          wojna. W GB dzos zlapano Algierczykow, ktorzy wyprodukowali ricin (trucizne,
                          ktora mozna zgladzic pol Londynu). I nikt nie wie, gdzie ja ukryli i co bedzie
                          dalej.


                          Oczywiscie przefajnowalem z tym
                          > ograniczaniem wolnosci slowa.

                          Na pewno!!!

                          A jednoczesnie skarzenie o
                          > znieslawienie i kontrowanie manipulacji nie moze od razu
                          > dostawac etykietek i konotacji antyreligijnych, decydowac ma
                          > meritum a nie ideologiczne lub przynaleznosciowe identyfikacje
                          > (ale ja chyba za duzo atakuje jedna strone - przyznaje, nie
                          > lubie takze paru pan i panow po drugiej stronie ... :-))))

                          Jasne. Nie musimy wszystkich lubic, ale powinnismy nauczyc sie zyc
                          symbiotycznie:))), tzn. tolerowac sie, nie skakac sobie do oczu, nie ponizac,
                          itd. Czyli to jest ten awans duchowy, o ktorym pisales?


                          > sadownictwem tez trzebaby sie zajac, kurcze, ale roboty.

                          I na czyjej glowie te wszystkie sprawy? :))
                          pozdro
        • Gość: Bartek Re: Co może w Europie zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 20:56
          Bardzo ciekawe uwagi.
          Nie bardzo jednak widze wyjscie z tej sytuacji.
          To ze demokracja "sucks" wszyscy wiedza ale jak ja poprawic i
          jednoczesnie nie dopuszczac do powstania totalitaryzmu lub/i
          oligarchii kapitalistycznej.
          Prof. Kolakowski odpowiada - edukacja. Edukacja jaka, ja sie
          pytam? Przez kogo tworzona? Komu mialo by zalezec na tworzeniiu
          swiadomych obywateli? Obywatelom? Chcialbym w to wierzyc ale
          jakos nie moge...

          >
          > Kto ma media, ma wladze! Przyklad USA pokazuje, jaki "czwarta"
          > wladza ma ogromny wplyw w polaczeniu z wladza "trzecia" -
          > sedziami podejmujacymi decyzje o charakterze konstytucyjnym,
          > ograniczajac w zasadzie domene wladzy ustawodawczej,
          wylanianej
          > przez obywateli, i przed nimi odpowiedzialnymi. Decyzje
          Komisji
          > Europejskiej i jej sama organizacja ida podobnym tropem.
          >
          > Oswieceniowy "Triumvirat wladz" (prawodawcza-wykonawcza-
          > sadowncza) majacy gwarantowac wolnosc zostaje obecnie
          > zastepowany triumviratem administracji-mediow-sadów,
          > wolnosc "korygujacym" z uwagi na "niekompetencje" obywateli,
          > zawsze jednak dla "ich" dobra!!!
          >
    • Gość: pomaranczowy Filozofia walutowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.03, 18:38
      Kolakowskiego atak na euro jest czysta pomylka ignoranta. Po
      pierwsze co z tego, ze nazwe waluty wymawia sie inaczej w
      roznych krajach. Kanadyjscy separatysci z Quebec na dolar
      (kanadyjski) mowia z francuska intonacja, ale jednego nie chca
      sie go pozbyc, po separacji od Kanady chca zachowac dolar
      wypuszczany przez Bank of Canada z wizerunkiem Elzbiety II i
      portretami premierow. Waluta ma bez watpienia istotne funkcje,
      ale nie takie jak Pan Filozof uslyszal na londynskich salonach.
      Z brytyjskiego punktu widzenia wejscie do strefy euro ma inny
      wymiar niz dla biednej Grecji, czy w przyszlosci Polski. Zamozna
      w kapital Brytania nie chce dzwigac balaganu fiskalnego krajow
      poludniowych, czy Belgii. Zas kraje mniej zamozne potrzebuja
      masowych inwestycji zagranicznych, inaczej nie bedzie nowych
      miejsc pracy, wzrostu wydajnosci i zarobkow.
      Uniwersalnie zas inflacja, deficyt budzetu i stopa bankowa to
      nie sa narzedzia polityki spolecznej. Sa to stery gospodarki,
      ktore nie powinny zalezec wogole od wyniku ostatnich wyborow do
      parlamentu. Od dwoch dekad wiadomo, ze wartosc pieniadza powinna
      byc stabilna, tak samo dla lewicy jak i prawicy, dla biednych i
      bogatych, dla importerow i eksporterow jednako. Deficyt budzetu
      powinien nieco tylko zalezec od cyklu, czyli w umiarkowany
      sposob podkrecic zaagregowany popyt, nic wiecej czyli bez
      mozliwosci presji ze strony populizmu, a stopy to pochodna
      polityki monetarnej. Argument o rozbieznych cyklach w roznych
      krajach jest nieprawdziwy, jego znaczenie marginesowe, ot, aby
      czyms podeprzec recepte na cale zlo zaslyszana w jednym kacie
      salonu.

      Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam
      watpliwosci co do rzetelnosci autora.
      • Gość: Emilka Re: Filozofia walutowa IP: *.nv.nv.cox.net 05.01.03, 05:05
        Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

        >
        > Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam
        > watpliwosci co do rzetelnosci autora.

        Jednak warto przeczytac, Panie Pomaranczowy. Tekst jest w calosci naprawde
        madry i warto sie zastanowic nad wieloma jego aspektami. Na temat euro czy nie-
        euro sie nie wypowiadam, bo sie nie znam. Dla mnie rownie dobrze moze byc
        stosowany w Unii $, choc wiem, ze to bliznierstwo ekonomiczne;)
        pozdrawiam
        • Gość: pomaranczowy Re: Filozofia walutowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 18:04
          Oczywiscie naprawde madry, najbardziej podobal mi sie rozdzial o
          chrzescijanskim oredziu. Takze rozwazaniom o kulturze, jezykach
          i suwerennosci nie mozna niczego odmowic. Martwi mnie za to
          milczenie w kwestii biurokratyzmu UE, co z Londynu wyglada chyba
          najgorzej. Ale oczywiscie prof. Kolakowski nie lubi sie bratac
          za bardzo z liberalnym konserwatyzmem i wolnym rynkiem. A
          biurokracja i silny syndykalizm w krajach centralnych jest
          najwiekszym problemem Europy.
      • Gość: Bartek Re: Filozofia walutowa IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:10
        Zgadzam sie z Toba. Ten fragment eseju jest slaby. Dziwie sie,
        ze prof Kolakowski wypowiada sie w ogole o rzeczach, o ktorych
        nie ma pojecia. Po co niszczyc swoj autorytet, profesorze?

        Gość portalu: pomaranczowy napisał(a):

        > Kolakowskiego atak na euro jest czysta pomylka ignoranta. Po
        > pierwsze co z tego, ze nazwe waluty wymawia sie inaczej w
        > roznych krajach. Kanadyjscy separatysci z Quebec na dolar
        > (kanadyjski) mowia z francuska intonacja, ale jednego nie chca
        > sie go pozbyc, po separacji od Kanady chca zachowac dolar
        > wypuszczany przez Bank of Canada z wizerunkiem Elzbiety II i
        > portretami premierow. Waluta ma bez watpienia istotne funkcje,
        > ale nie takie jak Pan Filozof uslyszal na londynskich
        salonach.
        > Z brytyjskiego punktu widzenia wejscie do strefy euro ma inny
        > wymiar niz dla biednej Grecji, czy w przyszlosci Polski.
        Zamozna
        > w kapital Brytania nie chce dzwigac balaganu fiskalnego krajow
        > poludniowych, czy Belgii. Zas kraje mniej zamozne potrzebuja
        > masowych inwestycji zagranicznych, inaczej nie bedzie nowych
        > miejsc pracy, wzrostu wydajnosci i zarobkow.
        > Uniwersalnie zas inflacja, deficyt budzetu i stopa bankowa to
        > nie sa narzedzia polityki spolecznej. Sa to stery gospodarki,
        > ktore nie powinny zalezec wogole od wyniku ostatnich wyborow
        do
        > parlamentu. Od dwoch dekad wiadomo, ze wartosc pieniadza
        powinna
        > byc stabilna, tak samo dla lewicy jak i prawicy, dla biednych
        i
        > bogatych, dla importerow i eksporterow jednako. Deficyt
        budzetu
        > powinien nieco tylko zalezec od cyklu, czyli w umiarkowany
        > sposob podkrecic zaagregowany popyt, nic wiecej czyli bez
        > mozliwosci presji ze strony populizmu, a stopy to pochodna
        > polityki monetarnej. Argument o rozbieznych cyklach w roznych
        > krajach jest nieprawdziwy, jego znaczenie marginesowe, ot, aby
        > czyms podeprzec recepte na cale zlo zaslyszana w jednym kacie
        > salonu.
        >
        > Ten rozdzial eseju jest stracony, reszty nie czytam, bo mam
        > watpliwosci co do rzetelnosci autora.
    • Gość: j.owczarek kulturalnym IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 21:50
      (patrz trzeci akapit od końca na pierwszej stronie)

      dlaczego docent używa tego słowa w miejscu gdzie należałoby
      użyć "kulturowym" a w najlepszym wypadku "niekulturalnym" ??
    • Gość: Fuga Co insynuujesz? IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 05.01.03, 09:13
      Gość portalu: kulak napisał(a):

      > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
      > cos, szczegolnie lata 44-56.

      Co insynuujesz, kulak?
    • Gość: Tumisia Trudne pytania. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.01.03, 10:40
      Ale mamy trudny orzech do zgryzienia w najblizszym czasie.Obawiam sie,że każdy
      sam będzie musiał podjąć decyzję,czy mamy wstąpic do Unii czy nie.Nie ma
      nikogo,kto zebrałby najważniejsze argumenty za i przeciw . Najczęsciej słyszy
      się w telewizji argumenty tylko za, a w Radio Maryja tylko przeciw.Bardzo to
      utrudnia ludziom podjęcie decyzji.Odważne w prezentowaniu są skrajności, a ten
      środek milczy.
      W tym artykule jest taka masa wątpliwości,że juz nie wiadomo co jest
      najważniejsze.Ale jest w nim pewna nadzieja ujeta w zdaniu "jesli sie uda".No
      wlasnie gdyby teraz na giełdzie była hossa i gospodarka światowa była w fazie
      wzrostu,to chyba nie byłoby problemu z referendum.
      Martwimy sie o kulture, o język, o suwerenność, o ziemię i o gospodarkę z
      bezrobociem na czele.Zagrożenia chyba mamy wypunktowane dość dobrze i nawet są
      przekonujace.Argumenty za są zachęcające,ale ludzie myślą,że tylko garstka na
      to się załapie, a reszta na bezrobocie.Najbardziej mnie denerwuje,jak mówią,że
      po wstapieniu do Unii bezrobocie wzrośnie,tego nie mogę zaakceptować..Dyskusja
      trwa.
      Pozdrawiam zimowo.

      P.S.Helgę przeprosiłam, a "szanowanko" podoba mi się,ale w wydaniu męskim i
      tylko o tym pisałam.
    • Gość: Jan Czekajewski Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 14:52
      W swym komentarzu do artykułu Leszka Kolakowskiego o Unii
      Europejskiej chciałbym jedynie ograniczyć sie do wspólnej
      waluty, Euro.
      Wydaje mi sie ze odgórne wymuszenie tej waluty nie było
      konieczne. Dużo łatwiej byłoby wprowadzić Euro jako równoległą
      walutę, która miałaby dzienne notowania wartości w stosunku do
      wszystkich innych walut, tak jak np. dolar.
      Waluta ta winna obowiązywać jako środek płatniczy obok walut
      narodowych. W miarę upływu czasu coraz więcej obrotow byłoby w
      Euro a coraz mnie w walutach narodowych i w pewnym momencie
      można by waluty narodowe skasować bez obiekcji poszczególnych
      państw czy obywateli. W Polsce i Rosji w pewnym czasie dolar
      amerykański odgrywał role takiej waluty, także w chwili obecnej
      zakupy ropy naftowej sa oferowane w dolarach a nie w walutach
      krajow Bliskiego Wschodu.

      Jan Czekajewski
      Columbus, Ohio, USA
      • Gość: pomaranczowy Wymuszenie walutowe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.03, 17:40
        Kazda waluta jest "wymuszeniem" banku centralnego na
        obywatelach. W przypadku euro odstapiono od bankow narodowych na
        rzecz ECB. Euro jak wiadomo zostalo wprowadzone 3-4 lata
        wczesniej, jedynie lokalne waluty byly w obiegu symbolicznie i
        wymieniane wg ustalonych i niezmiennych kursow. Gdyby
        wprowadzono podwojnosc, euro i walute lokalna, wtedy wszystkie
        wazniejsze transakcje odbywalyby sie w euro. W krotkim czasie
        marki i pesety bylyby jedynie dla ciulaczy. Dwuwalutowosc daje
        poczucie dumy, ale jest kosztowne. Wiele walut swiata jest w
        systemie "currency board" z ktoras z walut glownych, najczesciej
        US dolarem, co tez jest niewygodne. A ilez problemow w wymianie
        handlowej powoduje fluktuujaca zlotowka, raz 4,30 za dolara,
        innym razem 3,85. A do euro jeszcze inaczej. Dla obracajacych
        duzymi pieniedzmi jest to dodatkowy czynnik niepewnosci, a dla
        spekulantow mozliwosc gry.
        Poniewaz ropa handluje sie globalnie i cene ustala w sposob
        unormowany i na jednym rynku to jej cena wyraza sie w walucie
        tego rynku, a nastepnie przelicza po kursie dziennym, albo
        stalym na walute lokalna. Arabski szejk i tak kupuje towary za
        euro lub dolary lub jeny, wiec jego waluta jest pewnego rodzaju
        fikcja, ale jesli bilans obrotow nie daje sie finansowac to
        staje sie rowniez papierem bez wartosci. Jest to dosc prymitywny
        uklad. Polska ma bardziej skomplikowana strukture wymiany i
        strukture produkcyjna po prywatyzacji.
        Euro powinno byc wprowadzone w PL tak szybko jak tylko ECB sie
        na to zgodzi.
    • Gość: Johnek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 14:58
      Gość portalu: kulak napisał(a):

      > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
      > cos, szczegolnie lata 44-56.
      Szczegolow nie znam, ale wielu Polakow czytalo o Profesorze
      Kolakowskim w Trybunie Ludu, jeszcze w latach 60-tych, jako o
      Wielkim Filozofie Marksistowskim. Cos sie wiec Profesorowi
      zmienilo.
    • Gość: Aaron Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 05.01.03, 15:53
      Gość portalu: kulak napisał(a):

      > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
      > cos, szczegolnie lata 44-56.

      byl w mniemaniu nauki czlowiekiem SF wiec faktycznie
      ukierunkowany przeciw nauce jako glowny PZPRowiec - jego mysl -
      Socjalizmu o ludzkim wygladzie zostala podchwycona przez ality
      jak np. Michnik, i Kuron, czolowy dzialacz VI miedzynarodowki,
      wiec dla mnie i dla europy Judejochrzescinianskiej on nie jest
      autorytetem, raczej pozostalosc starych czasow ktore w
      nowoczesnej Europie powinilismy wyzocic na smietnik historji,
      mam 21 wiek wiec nie mozna tolerowac jakis przyglupow o fantazji
      19, czy 20 wieku. przecierz trzeba isc z postempem !
      • Gość: Aaron Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 05.01.03, 16:03
        Gość portalu: Aaron napisał(a):

        > Gość portalu: kulak napisał(a):
        >
        > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
        > > cos, szczegolnie lata 44-56.
        >
        > byl w mniemaniu nauki czlowiekiem SF wiec faktycznie
        > ukierunkowany przeciw nauce jako glowny PZPRowiec - jego mysl -
        > Socjalizmu o ludzkim wygladzie zostala podchwycona przez ality
        > jak np. Michnik, i Kuron, czolowy dzialacz VI miedzynarodowki,
        > wiec dla mnie i dla europy Judejochrzescinianskiej on nie jest
        > autorytetem, raczej pozostalosc starych czasow ktore w
        > nowoczesnej Europie powinilismy wyzocic na smietnik historji,
        > mam 21 wiek wiec nie mozna tolerowac jakis przyglupow o fantazji
        > 19, czy 20 wieku. przecierz trzeba isc z postempem !

        i jeszcze jedno Winston Churchill nigdy nie mysla o Europie ze jedni goruja
        nad drugimi, jego mysl byla Europa rownosci !
    • Gość: Bartek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 20:38
      Gość portalu: kulak napisał(a):

      > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
      > cos, szczegolnie lata 44-56.

      Co mnie to kurwa obchodzi co Kolal robil pol wieku temu? Moze
      walil konia moze walil Twoja babke, who cares?
      Obchodzi mnie, ze teraz gosc prawi madrze o rzeczach wartych
      zastanowienia, rzeczach nad ktorymi malo kto sie zastanawia.
      • Gość: Janek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: proxy / 158.111.31.* 07.01.03, 14:20
        Panie Bartku:
        Jak można w jednym liście pisać, że Kołakowski pisze mądrze a w drugim, że
        bredzi? Przecież ludzie z taką przeszłościa, jak ta "najmimorda" Kołakowski
        żyją z tego, że bredzą mniej lub bardziej lewicowo na tematy, o których mają
        małe pojęcie i w ten sposób wywyłują zachwyt innych niedouczonych a
        nastawionych lewicowo czytelników czy słuchaczy.

        Janek


        Gość portalu: Bartek napisał(a):

        > Gość portalu: kulak napisał(a):
        >
        > > Co tow. Profesor porabial w Polsce przed 1968? Ktos moze wie
        > > cos, szczegolnie lata 44-56.
        >
        > Co mnie to kurwa obchodzi co Kolal robil pol wieku temu? Moze
        > walil konia moze walil Twoja babke, who cares?
        > Obchodzi mnie, ze teraz gosc prawi madrze o rzeczach wartych
        > zastanowienia, rzeczach nad ktorymi malo kto sie zastanawia.
    • Gość: momon Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 21:16
      Facet ma poukładane w łbie ,myślę , że dla wielu katopolaków
      jest uosobieniem diabła .Gdyby takich było więcej może bylibyśmy
      dalej.
    • Gość: Bartek Re: Czy może Europa zaistnieć? IP: *.80.252.64.snet.net 05.01.03, 21:38
      Pan prof pisze:
      "Z drugiej strony nie można się domagać od państw europejskich,
      by pozwalały się osiedlać na swoim terytorium każdemu, kto tego
      zapragnie. Prawdą jest, że migracje i mieszanki etniczne od
      zarania dziejów miały miejsce. W naszym wieku jednakże co
      najmniej trzy okoliczności zmieniły sytuację. Kiedyś migracje
      trwały wiekami, dzisiaj podróże z każdego miejsca na drugi
      koniec świata są niemal błyskawiczne. Po wtóre, imigranci
      korzystają z usług państwa opiekuńczego na terytorium, dokąd
      przybywają, i nie sposób ich skazywać na śmierć głodową - lecz
      żaden kraj nie ma zasobów nieograniczonych. Po trzecie, są
      względy czysto demograficzne, sprawa samej gęstości zaludnienia.
      Jest prawdą, że rozmaitość etniczna jest źródłem bogactwa
      kulturalnego. Ale jest także nieuchronnie źródłem konfliktów."

      Panie Profesorze.
      Problemem demograficznym Europy nie jest przeludnienie a raczej
      starzenie sie spoleczenstwa. Europa porzebuje imigrantow jak
      ryba wody. Jesli nie bedziemy mieli doplywu mlodych ludzi z
      Afryki i Azji system socjalny w Europie runie bo za kilka-
      kilkanascie lat nie bedzie komu pracowac na reszte spoleczenstwa
      utrzymywanego z emerytur i rent.
      I to nie jest jakies filozoficzne rozwazanie lecz czysta
      matematyka. Prosze przeczytac przewidywania demografow na
      najblizesze 20 lat.
      • Gość: Konrad Juz sam tytul jest raczej niezreczny IP: *.dialup.umb.edu 08.01.03, 05:31
        Tekst profesora raczej na miernym poziomie, chyba ze wzgledu na
        mglisty temat. Unia Europejska jest przede wszystkim
        organizacja gospodarcza na co wskazuje jej historyczny rozwoj.
        Natomiast poszukiwania tozsamosci europejskiej, jezeli juz to
        konieczne dla zapewnienia pokojowej symbiozy, moga miec miejsce
        i bez odniesienia do Unii. Vide na wskros europejska i
        multinarodowa Szwajcaria. Racja, ze filozofii "europeizmu" nie
        ma i nie bedzie, bo filozofia nie jest przywiazana do miejsca.
        Natomiast duch europejski kaze odwolac sie do wspolnej tradycji
        (w tym niestety i wojen)i idealow. W tym ujeciu nie sposob
        pominac roli chrzescijanstwa. Zachecam do troche powazniejszej
        dyskusji niz zastanawianie sie co robil prof. Kolakowski gdy
        mial 25 lat. To czego dokonal pozniej jest znacznie ciekawsze i
        autentycznie pozyteczne.
    • Gość: Johnek Prof. Kolakowski zaluzony Marksista-Kapitalista IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 00:42
      Z uwagi na pytanie jednago z czytelnikow co jest wiadomo o
      biografii Prof. Leszka Kolakowskiego z lat 1945-56 otrzymalem
      ponizsze informacje:

      Z dobrze poinformowanych zrodel:
      Nie ulegaja kwestii "zaslugi" Leszka Kolakowskiego dla marskizmu
      w Polsce,
      zwlaszcza w latach 1950-tych, kiedy byl pracownikiem
      Uniwersytetu Warszawskiego i wspolredaktorem marskistowskiego
      pisma "Nowa Kultura." Byl tez nie tylko czlonkiem PZPR w owym
      czasie (pozniej wyrzucony) ale szczegolnie ostro i bezpardonowo
      walczacym ideologiem. Najgorsze jest to, ze ma na swym koncie
      brutalna i "zwycieska" walke z profesorami filozofii i
      socjologii UW,
      ktorzy zachowywali jakakolwiek niezaleznosc ideologiczna.
      Podobno wskutek jego
      dzialan, i jego grupy PZPR na UW, usunieto z uniwersytetu
      znanych
      socjologow i filozofow takich jak malzenstwo prof. Stanislaw i
      Maria
      Ossowscy, Wladyslaw Tatarkiewicz, Ajdukiewicz, Ingarden i inni.
      Historia ta
      jest dodatkowo oburzajaca przez to, ze on sam byl uczniem
      Ossowskich a
      potem ich oskarzal o szkodliwosc spoleczna i doprowadzil do
      usuniecia z
      uczelni.
      Nota bene Wladyslaw i Teresa Tatarkiewiczowie zamiescili w swych
      "Wspomnieniach" (wydanie III, Gdansk 1998 str. ) kopie listu
      grupy 8
      aktywistow PZPR z 27 marca 1950 r. przeciwko Tatarkiewiczowi, w
      ktorym
      zarzucaja mu ze dopuszcza do wystapien antymarksistowskich
      na Seminarium Filozoficznym, mimo ze jest to
      instytucja "utrzymywana ciezka praca polskiej klasy
      robotniczej." List ten podpisal i
      odczytywal w imieniu grupy dzialaczy Kolakowski. Potem w
      latach 1960-tych zostal wyrzucony z partii (za Gomulki) i
      pozbawiony
      katedry. Wyjechal na zeslanie do USA a potem do Anglii w 1968 na
      fali
      antysemickiej. Od 1970 byl profesorem w Oxford University. Od
      1990 jest
      honorowany w Gazecie Wyborczej a takze uzyskal najwyzsze
      odznaczenie
      panstwowe RP.

      • Gość: anar Re: Prof. Kolakowski zaluzony Marksista-Kapitalis IP: *.103-200-24.mtl.mc.videotron.ca 06.01.03, 08:28
        Dlatego tez, czytajac ten jego esej, ja nie chce sobie nawet
        wyobrazic tej jego przyszlej Europy, zalatujacej w presupozycji
        pragnieniem jakims homogenicznego, idealistycznego i w koncu
        strasziwego bo w glebi komunistycznego i statycznego wizerunku
        spolecznosci europejskiej, gdzie nie ma miejsca na roznice i
        dynamiczne sposoby podchodzenia do nich. A jak juz pisze o
        konfliktach miesa wolowego jako znakach przyszlych
        niebezpiecznych i czarno przedstawionych zatarc
        miedzynarodowych, to mnie smiech bierze. Ciekawa prace mozna
        byloby napisac na temat transpozycji jego skostnialego dyskursu
        marksistowskiego w ujeciu wspolczesnej rzeczywistosci.
    • Gość: Tumisia A w sprawie norm i doplat to jest tak. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.01.03, 11:52
      Nowe normy na żywność, to z jednej strony uciążliwość,bo trzeba się wykłócać o
      swoje tradycyjne wyroby i trzeba to robic do upadłego.Słyszałam,że naszym
      pszczelarzom udało się, bo przyjęto nasze normy jako ogólnie obowiązujące,bo
      były lepsze.A nasze mleko chyba sie poprawia stopniowo.
      Jeśli chodzi o dopłaty dla rolnictwa,to uważam,że jest to bardzo ważny temat i
      wymaga dogłębnych analiz.Jesli Ameryka dopłaca do rolnictwa i Europa dopłaca,to
      i my musimy dopłacać,bo inaczej nic nie sprzedamy na tamtych rynkach,a to nie
      byłoby dobre.Ważne jest,aby dopłaty trafiły wprost do producenta żywności.
      Pozdrawiam poniedziałkowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka