Gość: robertk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.06.06, 19:51
Jak zwykle nie zawiedli wykonawcy i publiczność. Spektal rozpoczął sie o
16.10 przepleciony był dwiema 40 min przerwami, podczas których można była na
świeżym powietrzu zjeść z grilla kiełbaskę , wypić piwko czy wypić
orzeżwiającą zimną kawę.
Całe przedstawienie wywarło na mnie ogromne wrażenie. Monumentalność muzyki,
zwłaszcza podczas sceny pogrzebu do tej pory słysze w uszach. Kilka razy
przeszedł po mnie dreszczyk, a na koniec miałem łzy ze wzruszenia. Taka jest
muzyka i potęga Wagnerowska. Rzeczy tam obejrzane i usłyszane są
niepowtarzalne i o takim zabarwieniu emocjonalnym jak przeżyte chwile
miłosne .... Jeszcze raz podkreślam, kto raz zakocha się w muzyce wagnera
nigdy jej nie zostawi ona jest jak odbicie lustrzane naszej duszy.
Pierścien Nibelunga można odczytywac na różne sposoby: jako przypowieść
starogermańska, jako opowieść niczym z mitologii greckiej o losach bogów i
ludzi herosów, albo najmilej jako przypowieść o kondycji ludzkiej, o ludzkiej
nienawiści zachłanności mściwości , nikczemności, zdradzie, i tragicznej
miłości... ale tego wątku teraz nie będe rozwijał....