Gość: wojciech
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.10.06, 23:28
Na dobry początęk ruszyła motyka na słońce.Porwały się rozmowy,wątki i nici.
Nad dachem słońce zaszło i sprawy tak daleko,że pozostał nóż na gardle. Dalej
toczą się lawiny bzdur, pokonane ciała padają. Czas,wariat, nie chce spać ani
podać ręki. Zegar inwalida utyka, ciągnie za sobą nieszczęśliwie zakochanych.
Serca tłuką się a kąta w kąt, zamrożone nerwy puszczają powoli. Już blisko,
jeszcze lampy dogaszają gorzkie żale, ktoś dotyka rozkoszy, ktoś odkłada
oddech na półkę wyobraźni. Autor:Wojciech od soczystości traw.