Gość: ts
IP: *.echostar.pl
02.06.03, 09:01
Wczoraj w nocy wysłuchałem po raz pierwszy w całości
reportaż o Tomku Beksińskim. Miałem "kluchę" w gardle.
Alan Parsons Project, Moody Blues, Sisters of Marcy ....
Przypomniałem sobie "romantyków" w PR II i nocne
audycje w trójce. Pomyślałem: wielki żal, że Go nie ma,
że nie ma radiowych spotkań i ...zaraz po tym
refleksja: czy gdyby żył, szanowna dyrekcja obecnej
trujki nie wyrzuciłaby go?
Może miałby audycje o 3 w nocy? A może musiałby między
pieśnią Hacket'a nadać: "trujka i usłyszysz więcej" i
inne takie...
A może dobrze, że nie doczekał takich czasów? (chyba
nie powinienem tak pisać???)
Panie Tomku - nie miałem okazji nigdy wcześniej - więc
teraz: dziękuję za wszystko.
ts
Zdaje sobie sprawę, że ten wątek mógł się pojawić
wcześniej na tym forum - nie sprawdzałem, ale jakoś nie
mogłem się powstrzymać, by to dzisiaj napisać.