Dodaj do ulubionych

Bohaterowie britpopu są zmęczeni

IP: *.leed.cable.ntl.com 24.05.07, 09:45
umarl krol, niech zyje krol.

rzeczywiscie sporo sie tych mlodych zespolow tutaj w uk namnozylo, zwlaszcza
pod haslem new rock revolution. wspomniane arctic monkeys szybko zyskali wsrod
nastolatkow status bozyszcza nowych czasow, rownie dobre recenzje zbieraja
razorlight, the kooks, kaiser chiefs, the fratellis czy maximo park. mialem
okazje ogladac niektorych z nich na zywo i ladunek energii ktory sie wymienia
miedzy artystami na scenie a publicznoscia robi baaardzo duze wrazenie.
mnie jednak najbardziej zauroczyla muzyka kwartetu o nazwie bloc party (w tym
roku zawitaja w lipcu do polski by pojawic sie na heineken festival w gdyni),
ktorzy tworza cos innego, wnosza swiezosc i nowa jakosc.
a duza rola w popularyzacji tej nowej fali ze strony bbc radio 1 (m.in. steve
lamacq i zane 'gonzo' lowe). ciekaw jestem jak dlugo ten nowy nurt jeszcze
pokroluje i czy za 10 lat nie bedzie sie czasem o wspomnianych powyzej pisalo
w stylu: bohaterowie new rock revolution sa zmeczeni...
Obserwuj wątek
    • Gość: murof Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.broker.com.pl 24.05.07, 09:46
      To tylko dowodzi tego że rock powoli wymiera (było to poruszane na forum).
      Wymiera nawet alternatywny rock, a co dopiero jego popowe wydanie (britpop).

      Pocieszające jest to, że pewnie za kilka kilkanaście lat wróci moda na surowy
      dźwięk gitar.
    • karuuu Bohaterowie britpopu są zmęczeni 24.05.07, 10:19
      tyle że Bloc Party też wpadło już do worka z tymi, którzy nie potrafią nagrać
      dwóch dobrych płyt.
    • Gość: tlubn Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.rozanka.wroc.pl 24.05.07, 10:36
      Autor krytykuje naprawde dobre granie , a tyle beznadziejnej muzyki sluchac
      wszedzie . O co tu chodzi ?
      Moznaby godzinami wymieniac plyty , ktorych nie warto posluchac , amerykanskie
      , zrobione na jedna modle przez ciagle tych samych producentow , plastykowe
      piosenki.
    • Gość: q Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.media4.pl 24.05.07, 10:55
      ani słowa o sukcesie Gorillaz oraz The Good The Bad and The Queen

      a to chyba najcenniejsze co zostało po britpopie i nie tylko (The Clash naprzykład)
    • Gość: sebol Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.icpnet.pl 24.05.07, 11:06
      the clash jako spuscizna po britpopie? to zes pojechał.
      Poza tym kompletnie nie rozumiem na czym polega ta fascynacja tymi arktycznymi
      małpami i razorlightami, przeciez to takie miernoty....
    • Gość: kolokolo Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.leed.cable.ntl.com 24.05.07, 11:11
      oj nie moge sie zgodzic z tym, ze bloc party nie nagralo 2 dobrych plyt. do tej
      pory nie moge sie zdecydowac, ktora z nich jest lepsza: silent alarm jest
      bardziej surowa i wiecej na niej slychac buntu w prosych melodiach, z kolei
      weekend in the city to niepowtarzalny klimat i elektroniczne przestrzenie. widac
      ze w ciagu tych 3 lat poszli do przodu. a kto stoi w miejscu ten sie cofa. gdyby
      nagrali druga plyte podobna do pierwszej pewnie znalezliby sie malkontenci
      twierdzacy ze grupa powiela schematy sprawdzone w debiucie. no ale wiadomo, ile
      ludzi - tyle gustów. ja uwazam bloc party za jedna z ciekawszych grup ostatnich
      lat i spodziewam sie uslyszec od nich jeszcze wiele dobrego materialu.
    • Gość: pirx Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.profiline.pl 24.05.07, 11:22
      W brytyjskiej muzyce w ostatnim czasie najlepsze co sie zdazylo to oczywiscie
      Radiohead. Dla mnie ten zespół jest zjawiskiem sam w sobie i chociaz wąż
      niestety zjadł z czasem swój ogon, to jednak cała rzesza następnych britpopowcow
      czerpała garściami z radiohead a nie oasis i blur.
      Co do opinii, ze rock umiera, a britpop to popowa wersja rocka, to musze
      stwierdzic, ze to bzdura (i jedno i drugie).
      britpop, to wcale nie oznacza, ze to bardziej popowy rock. Jest roznica w
      brzmieniu, ale BonJovi czy Guns'n'Roses blizej do popu niz chocby Oasis. Nazwa myli.
      Rock sie zmienia, ale idzie lepsze! Dla mnie czasy pseudomuzyki - hiphop mijaja
      powoli dzieki Bogu!Pozdrawiam wszystkich rockowcow!
    • Gość: ravgal Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: 212.69.70.* 24.05.07, 11:56
      Jakoś brakuje mi w tym tekście:
      The Stone Roses, Charlatans, Primal Scream a przede wszystkim The Verve
      (jedynie kilka słów o Ashcrofcie).

      Oczywiście to początek a nie połowa lat 90ych.

      Tylko jaki sens dywagować o 2 fali brytyjskiego rocka pomijając istotne
      postacie?
    • Gość: q Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.media4.pl 24.05.07, 12:08
      nie, w The Good The Bad... muzę zrobił Albarn wspólnie z Simononem

      exBlur+exTheClash

      spadek po britpopie i punku w zajefajnej kapeli

      BTW: jak The Clash może być spuścizną po czymś co było później?????

      >>the clash jako spuscizna po britpopie? to zes pojechał.
      >Poza tym kompletnie nie rozumiem na czym polega ta fascynacja tymi arktycznymi
      >małpami i razorlightami, przeciez to takie miernoty....
    • qaz10 z pierwszej reki 24.05.07, 14:06
      to ze rock umiera jest kompletna bzdura.kazdy kto mieszka w GB albo irlandii o
      tym wie.to jest w tej chwili raj dla lubiacych dobra muzyke.wszyscy sie tu
      interesuja muzyka,ludzie jezdza na festiwale,jest mnostwo koncertow,plyty sa
      taniutkie w stosunku do zarobkow (w przeliczeniu sa tansze niz w polsce).zawsze
      jak wracam do znajomych do polski jestm mega sfrustrowany bo nikt nie wie co
      sie dzieje we wspolczesnej muzyce,jestesmy pod tym wzgledem prowincja.no oprocz
      takich ludzi jak ci ktorzy wtpowiadaja sie na tym forum.ale mam wrazenie ze
      wszyscy by tu przyznali ze jestesmy cholerni niszowi w polsce:dobra muzyka jest
      w polsce skazana na margines podczas gdy na wyspach dobra muzyka jest
      mainstreamem.poza tym stacje tv i radiowe naprawde potrafia wystylizowac
      najwiekszy kitsch na cool wiec nawet najwiekszy chlam z mtv jakos tu sie lepiej
      znosi.bo jest traktowany z przymrozeniem oka: bo jest rozroznienie na
      szanowanie kogos za sukces komercyjny i za sukces artsytyczny.poza ktos tam
      pisal ze, parafrazujac, 'yeah rock wraca,hip-hop do piachu'.takie podzialy
      calkiem zniknely.to po czesci wiaze sie z kultura mp3,technologia
      cyfrowa.wiekszosc z generacji new rock revolution slucha elektroniki i hip-
      hopu.na standardowej posiadowce do 12 leca arctic monkeys i rozne nowe
      zespoliki,starszy the clash albo stone roses czy the smiths,wrzuci sie jeden
      kawalek z kategorii cool kitsch w stylu billy jean jacksona a pozniej jedzie
      rowno elektro i techno.jest fascynacja kultura rave.taki dj erol alkan (wybrany
      najlepszym djem 2006 przez mixmag) jest wlasnie uosobieniem tej nowej fuzji
      zainteresowan muzycznych: mowi sie ze "he makes rock kids dance and dance kids
      rock".rezultatem jest wysyp zespolow laczacych elektronike z rock%rollem (nie
      doslownym rock%rollem oczywiscie) takich jak the klaxons czy brazylijskie CSS
      (cansei de ser sexy-tired of being sexy).to jest 'the next big thing' i
      ubercool tego i pewnie nastepnego roku.tak jak kiedys gusta muzyczne zmienialy
      sie mniej wiecej wraz z dekada tak teraz takie zjawisko ma miejsce mniej wiecej
      co 2 lata.albo w ogole juz nie bedzie okreslonego stylu tylko mieszanka
      wszystkiego na raz:kolaz muzyczny czerpiacy z wszystkiego.to owoce technologii
      cyfrowej.wczoraj sluchalem zimy vivaldiego, beastie boys, claptona, prodigy,
      the strokes i booka shade (taki najnowszy niemiecki elektroniczny
      duet,widzialem ich na zywo, polecam!). w calym tym tekscie nie wspomnialem o
      radiohead bo oni sa klasa dla siebie,tak naprawde jedyni ktorzy zapisza sie do
      historii z lat 90 i 00,bedzie sie o nich mowic jak o stonesach,pink floyd.bo
      tworza cos naprawde nowego podczas gdy reszta (oczywiscie generalizuje-pisze
      tylko o tym co jest w jakis sposob obecne w mediach-mozna powiedziec ze
      radiohead to jedyny prawdziwie nowatorski zespol ktory nadal istnieje w
      mainstreamie) to powielenia lat 60 i 70.z calym szacunkiem oczywiscie.ogolnie
      dobre czasy nastaly,najlepiej jak sie mieszka na wyspach!poza tym ktos moze
      jedzie na sziget na wegry??
    • Gość: lib. Bohaterowie britpopu są zmęczeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 14:52
      supergrass dawno się nie odzywali? wierutna bzdura - 2005 rok i fajna płytka
      'road to rouen' oraz genialny singiel 'st. petersburg'.
      oasis nadal mają w uk status megagwiazdy, drugiej po u2.
      a co do reszty artykułu mniej więcej się zgadzam. nowe gwiazdeczki nijak się
      mają do charyzmy wielkich britpopowców.
      ktoś pisał o madchesterze - stone roses, charlatans, happy mondays - to trochę
      co innego, niż późniejszy o 5 lat britpop, który trzeba przyznać wzorował się na
      madchesterze, ale w większym stopniu korzystał z osiągnięć np. lat 60 albo 70.
    • potmos Bohaterowie britpopu są zmęczeni 24.05.07, 16:06
      Sądze iż tytuł artykułu powinien raczej brzmieć pionierzy, a nie bochaterowie
      mozna cię zgodzić iż wspomniane zespoły w latach dziewiendziesiątych wydawały
      lepsze albumy niz teraz, ale w zadnym razie niemozna się zgodziś iz muzyka
      brytyjska ma sią źle. Nawet wprost przeciwnie, ma się bardzo dobrze, powstaje
      tam mnóstwo nowych i co ważne dobrych, na poziomie zespołów. A muzyka brytyjska
      nawet ta przeznaczona dla szerokiego odbiorcy pozytywnie wyróżnie się w zalewie
      tandety.
      Osobiscie nigdy nie lubiłem okreslenia britpop, (pop zbyt często jest urzywany
      przy określaniu muzycznych miernot promowanych przez media) jednak uważam iż
      nalezy oddzielić bardziej popularną muzyke brytyjską Oasis, Sude (przynajmniej w
      części twórczości) czy z nowszych Kaiser Chiefs, którą mozna by określić jako
      britpop od ambitniejszej muzyki powstajacej na wyspach. Chodzi mi o takie
      zespoły jak Radiohead (chyba jeśli chodzi o wkład wniesiony w rozwój muzyki
      chyba najwazniejszy zespół), Blur,Muse czy wspominany już Block Party. Można to
      bardziej okreslić jako britrock, brytyjską muzyke alternatywna czy też jeszcze
      inaczej. W każdym razie należy przyznać iż od czasów rozpoczęcia działalnosci
      przez Radiohead ta muzyka rozwija się na wyspach lepij niż gdziekolwiek indziej,
      i co wazniejsze trafia do szerszego odbiorcy, przynajmniej na wyspach (to
      własciwie tak jak by np. uysłyszeć w radiu Z np utwory COMA). Dobrym przykładem
      jest wspomniany szybciej zespół Block Party, który wydał dwie bardzo dobre
      płyty. A to co najbardziej w tym zespole zyskuje w moich oczach to jest to iż
      druga płyta jest zupełnie inne niż pierwsza. Zespół próbuje tworzyć coś nowego,
      ewoluować, a nie nastawić się na nagranie plyty w takim samym stylu jak pierwsza
      wychodząc z załozenia iż skoro raz sie spodobało to i za drugim razem też mozna
      na tym samym zarobić. Zaryzykowali i stworzyli coś innego, ale też bardzo dobre
      (tak jak kiedyś Radiohead). Natomiast np. zespół kaiser chiefs wydał drugą płyte
      prawie taką samą jak pierwsza, odniusł sukces komercyjny dzieki temu, ale nie
      wróze mu dalej zbytnich sukcesów bo ile mozna wydać albumów, które są prawie
      identyczne...
      Tezy zawarte w artykule są o tyle błędne iż muzyka brytyjska ma się ciągle
      bardzo dobrza, a pod wzgledem poziomu przewyzsza tą powstającą gdzie indziej.
      Nie mozna pisać o muzycznych trendach na świecie przez pryzmat tendety
      promowanej w polsce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka