Gość: buchalter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 11:52 w banku się Sławkowi pracować nie chciało, sprzedawanie klientom kredytów o wielką traumę go przyprawiło, no to został literatem... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: czytacz Kronika wypadków obleśnych IP: 194.146.248.* 07.05.08, 19:07 Jeśli ta książka taka zła, to po się się ją wydaje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik dla odmiany IP: *.chello.pl 07.05.08, 19:12 Tutaj mamy recenzję w innym tonie. I chyba ta mnie bardziej przekonuje krytycznymokiem.blogspot.com/2008/04/ruchy-sawomir-shuty.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liberum Kronika wypadków obleśnych IP: 194.146.248.* 08.05.08, 11:07 Książka ta, jak i 95% wpychanych nam książek, to typowy produkt naszego chorego obecnie rynku wydawniczego, gdzie wydawcy chcą tylko zarobić, a czytelnicy nie mają co czytać, bo takiego czegoś nie kupią. Tu leży przyczyna narzekań, że Polacy coraz mniej czytają i kupują książek. Ja i wielu innych poszukuje książek próbujących odpowiedzieć na bolący każdego problem: po co się żyje? jak żyć? co jest w życiu najważniejsze? O cierpieniu i szczęściu.O mechanizmach rządzących Zyciem ludzkim. Niestety młodzi prozaicy za dużo na ten temat nie wiedzą i o to nie dbają, bo myślą, że wystarczy skandalizować. Wszystko tak na jedno kopyto. Bez większego oddechu, szerszej filozofii. No to my czytelnicy ich nie chcemy. Czy minister kultury, p. Zdrojewski z PO, całkiem już odwrócił się od książki, od literatury, i zajmuje się tylko zabytkami? To o czym będą pisać maturzyści na pisemnym za 20, 30 lat, gdy będą podsumowywać literaturę współczesną? Kogo wymienią: Shutego, Nahacza, Grocholę, Masłowską? Nawet prozę Tokarczuk, Stasiuka czy Huelle nie każdy uwielbia, choć docenia ich pióro. PS ta druga recenzja tez nie przekonywująca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Przegapił( zapił)swoją sznsę na sukces.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 11:22 Ostatnie eksperymenty tego autora pokazują, jak nie może uciec od tego z czym podobno walczy czyli zaprzedaniu się komercji. Oznacza, że jego pomysł na sukces to wywoływanie niesmaku. Zamknął się swojej formule i nie może się wydostać. Jeżeli jego ostatnia twórczość polega na uleganiu wydawcy, to znaczy że stał sie tym , kim nie chciał. Bardzo bolesna lekcja. Wychodzi na to, że jednak racje mieli jego rodzice i szfowa Basia, że trzeba dorosnąć i brać odpowiedzialnoś za własne życie, bronić poglądów. A tak, mała marionetka. Problem Sławka, to on sam. Chce być chłopcem, ale jak sie ma 40 na karku, to trochę śmieszne.Trzeba mieć bardzo mocny kręosłup i wielki talent, a ten romienił na dobre. Paradoksalnie jego szczęście polegało na tym, że natrafił w banku na prawdziwe kobiety, mocno stąpające po ziemi, bardzo wyraziste. Zawsze miał kompleksy na ich punkcie, ale dzięki nim,osiągnła sukces. Wczesniej chciał uciec od świata swoich rodziców i ich wartości, ale dzięki prawdziwym ludzio powstał "Cukier..." A teraz żyje jak Piotrus Pan i stracił natchnienie. Bo ono sie bierze z prawdziwego życia. Odpowiedz Link Zgłoś