sekwana2005
19.05.08, 08:11
Dialektyka jest dziś niemodna. Ale jak czytam, iż karykatury
antysemickie miały wywołać nienawiść, zaś antyislamskie są przeciw
nienawiści - coś dziwnego w głowie mi w głowie się kręci.
Przypomina mi się z "Pustyni i w puszczy" cytat, co jest złe
- Jak mnie ukraść krowa
a co dobre?
- Jak ja ukraść krowa
Jestem niewierzący. Ale przed Ścianą Płaczu na głowę jarmułkę
wkładam, z szcunku dla innych. Nieco dalej, w tej samej Jerozolimie,
zdejmuję buty przed meczetem Na Skale. Nie muszę wierzyć, iż
naprawdę Mahomet stąd do nieba na koniu Buraku poleciał. Nie muszę
wierzyć, iż Jezus zmartwychwstał - ale szanuję modlących się tam
katolików, prawosławnych i protestantów.
"Claude Lanzmann (obecny na seansie obok Michaela Moore'a). Na
zarzut, że duńskie karykatury przypominają satyrę antysemicką,
reżyser "Shoah" odpowiada: "Nic podobnego! Karykatury antysemickie
miały wywoływać nienawiść, a te rysunki są skierowane przeciwko tym,
którzy sieją nienawiść." I dodaje: "Żadna religia nie może być
wyłączona spod krytyki". Argument, że "Charlie Hebdo" nie lubi
muzułmanów, musiał upaść, gdy jako dowód przedstawiono nieprzyzwoite
karykatury papieża, Mojżesza, Chrystusa, Buddy, wreszcie samego Pana
Boga. Atak na wierzących? Tak natychmiast powiedziano by w Polsce. I
tak mówi w filmie ksiądz Lelong, który bronił prawa do publikacji
pisma reprezentującego ideologię Hezbollah, uznając głoszone tam
poglądy za mniej niebezpieczne niż rysunki z "Charlie Hebdo". "