viking73 13.11.03, 01:40 No właśnie. Doskonały temat na pełną napięcia powieść sensacyjną. Macie jakieś ciekawe hipotezy? A może sam zainteresowany się wypowie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / 192.168.5.* 13.11.03, 01:43 viking73 napisał: > No właśnie. Doskonały temat na pełną napięcia powieść sensacyjną. > Macie jakieś ciekawe hipotezy? A może sam zainteresowany się wypowie? Może więc napiszesz jakąś mrożącą krew w żyłach powieść:-) Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski me retorycznie;) 13.11.03, 14:37 W sumie tak w trUjce zwykła codzienna sieczka, szkoda słów. Więc może to nie taki najgorszy pomysł na krótkie jesienne dnie i długie zimowe wieczory? Znaczy wymyślmy jakąś powieść w odcinkach. Temat jest dobry jak każdy inny czyli Kowalewski miał tego dnia pojawić się na forum ale tym razem tego nie zrobił. Coś sie stało... Jeszcze zacząłbym czymś w stylu opowieści o tym jak rano wstaje zębów nie myje bo ma takie wsuwane;) Ale może raczej jednak powinno się zacząć bardziej poważnie? Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski I 13.11.03, 14:49 Michał wstał jak zwykle późno. Za późno. Może gdyby wstał wcześniej ten dzień potoczyłby się zupełnie inaczej. Ale nie stało sie tak, stało się zupełnie inczej. Nienawidził tej pory, wszyscy ludzie działali mu na nerw, środek dnia niby pora myśleć o końcu pracy a on znowu myśli tylko o tym jak ten dzień w pracy zacząć. I jeszcze ta pora, jesień niby złota ale to złoto zimne jak bryła przemarzniętego metalu. Aż się otrząsnął gdy wyszedł z domu. Pora ruszać... PS Proponuję tytuł "Być jak Michał Kowalewski" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: I 13.11.03, 14:59 Wyszedł z domu jednak dużo wcześniej niż zazwyczaj. Okulary, które nosił, dodawały mu powagi. Nerwowo rozejrzał się wokół siebie i szybkim krokiem ruszył na prawo. Było to o tyle zaskakujące, że dotychczas zawsze rano wychodząc z bramy szedł w przeciwnym kierunku... Odpowiedz Link Zgłoś
fdj Szybki koniec powieści ;-P) 13.11.03, 15:45 ... było to tak zastanawiające, że aż przystanął na chwilę. Pomyślał: "dlaczego poszedłem w prawo"? Gdybym tak jeszcze poszedł prosto, to bym zrozumiał - tam przecież stoi kiosk, w którym się zaopatruję. Gdybym tak się cofnął - też bym zrozumiał - czegoś zapomniałem. Ale w prawo? Nigdy nie chodziłem w prawo". - To musi być znak - pomyślał głośno. Znak od Pana. Muszę coś zmienić w swoim życiu. W końcu jedna zmiana może pociągnąć za sobą drugą. Ale co by tu zmienić? Po pewnym namyśle już wiedział: przestanie wchodzić na forum. Tak, to znakomity pomysł. Co też niniejszym uczynił. THE END Filip ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: I 13.11.03, 15:04 Pisz Waszmość!!!!!!Z utęsknieniem oczekiwać będę ciągu dalszego, który mam nadzieję nastąpi... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Szybkie wznowienie powieści :) 13.11.03, 19:53 Proponuję tytuł "Być jak Michał Kowalewski" • 1 - neandertalski 13-11-2003 14:49 odpowiedz na list odpowiedz cytując Michał wstał jak zwykle późno. Za późno. Może gdyby wstał wcześniej ten dzień potoczyłby się zupełnie inaczej. Ale nie stało sie tak, stało się zupełnie inaczej. Nienawidził tej pory, wszyscy ludzie działali mu na nerw, środek dnia niby pora myśleć o końcu pracy a on znowu myśli tylko o tym jak ten dzień w pracy zacząć. I jeszcze ta pora, jesień niby złota ale to złoto zimne jak bryła przemarzniętego metalu. Aż się otrząsnął gdy wyszedł z domu. Pora ruszać... • 2 - viking73 13-11-2003 14:59 odpowiedz na list odpowiedz cytując Wyszedł z domu jednak dużo wcześniej niż zazwyczaj. Okulary, które nosił, dodawały mu powagi. Nerwowo rozejrzał się wokół siebie i szybkim krokiem ruszył na prawo. Było to o tyle zaskakujące, że dotychczas zawsze rano wychodząc z bramy szedł w przeciwnym kierunku... * 3 Tym razem jednak ważne sprawy kazały mu skręcić w prawo. Nie zdążył jednak przejść więcej niż 100 metrów, gdy ulicą wstrząsnął potężny wybuch. Z okien posypały się szyby, okolicę przeszył dźwięk rozbijanego szkła i wycie alarmów w samochodach. Tumany kurzu zawisły nad ulicą. Krzyki kobiet mieszały się z płaczem dzieci. "Na pomoc, na pomoc" - krzyczała jedna z kobiet. Michałowi głos wydał się znajomy, ale tumany kurzu nie pozwolały mu dojrzeć jej twarzy. Kiedy kurz w końcu opadł Michał dostrzegł, że kobietą wzywającą pomocy była Monika Olejnik, a bomba, która przed chwilą wybuchła była podłożona pod drzwi kamienicy, w której mieszkał... Odpowiedz Link Zgłoś
fdj Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 20:08 viking73 napisał: > (...) ulicą wstrząsnął potężny wybuch. Z okien > posypały się szyby, okolicę przeszył dźwięk rozbijanego szkła i wycie alarmów > w samochodach. Tumany kurzu zawisły nad ulicą. Krzyki kobiet mieszały się z > płaczem dzieci. "Na pomoc, na pomoc" - krzyczała jedna z kobiet. (...) > a bomba, która przed chwilą wybuchła była podłożona pod drzwi > kamienicy, w której mieszkał... 4. Kto mógłby pragnąć mojej śmierci - pomyślał. A ponieważ nie miał wrogów, to jedyne co mu przyszło do głowy to to, że to jakiś sfrustrowany forumowiec, któremu nie spodobała się jego odpowiedź na forum. Żyję - stwierdził z nieukrywaną satysfakcją i lekkim zdziwieniem. A to znaczy, że Pan dał mi szansę. Ale pewnie pod jednym warunkiem - nigdy już nie zaglądać na forum. Co też niechybnie czyni. THE END Filip ;-PP (noconoco, ja tylko dążę do odpowiedzi na pytanie zawarte w wątku tytułowym) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 21:18 Filiiiiiiiiip, z Tobą jak z (nieznośnym) dzieckem:((( Nie zabijałbyś projektów, które jeszcze nie zdążyły się na dobre narodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
fdj Re: Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 22:36 Life is short. Play hard. ;-))) Filip Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 08:32 ... i wtedy zdał sobie sprawę z tego, ze to jednak nie była Monika Olejnik tylko Grażyna Dobroń. W tej sytuacji nawet go to już specjalnie nie zdziwiło. Zresztą w tej sytuacji już chyba nic nie mogło go zdziwić? A jednak. W pewnej chwili poczuł, ze pada na chodnik przywalony czyimś ciężarem, jęknął tylko oszołomiony narastającą niczym kula śniegowa sytuacją. „Chyba się jeszcze nie obudziłem”- pomyślał. Ale było inaczej. Okazało się, ze przywalało go cielsko jakiegoś faceta który wykręcił jego ręce i beznamiętnym głosem kazał mu się nie ruszać. No tak w tej sytuacji to już chyba wolałbym razem z Orzechem zapowiadać popołudniówkę- przemknęło mu przez myśl i pożałował, ze jeszcze przed chwilą myślał o pracy jak o jakimś niekoniecznie miłym obowiązku, który wyciągnął go tak nagle koło południa z łóżka. W ogóle okazało się, ze teraz leżąc przywalony przez to cielsko na chodniku ma czas na wiele myśli których wcale się wcześniej po sobie nie spodziewał. Hm, nawet właściwie przyszło mu do głowy, ze ta cała zaskakująca sytuacja jest całkiem miła. I wtedy facet o posturze hipopotama szybko wstał i spoglądając mu głęboko w oczy, tak że poczuł jego wzrok na wewnętrznej stronie potylicy powiedział: „nawet o tym nie myśl”. No i przestało być miło. Na ulicy zrobiło się zamieszanie. Ludzie nie wiedzieli co się dzieje. Zewsząd coraz to więcej głosów podsuwało kolejne równie fantastyczne pomysły dotyczące tej niecodziennej sytuacji. Naturalnie wszyscy byli pewni, ze to dzieło arabów. Kiedyś w końcu musiało się to stać. Pewnie gdyby wiedzieli, ze ten facet którego widzą na chodniku tak jawnie i bezkompromisowo popierał naszą inwazję w Iraku, jeszcze bardziej byliby pewni, ze to właśnie przez to. Ale na szczęście jego twarz była im obca, radio to radio a nie telewizja i skoro tu przed nimi leżał na chodniku on a nie jakiś Kraśko czy Lis na przykład, to mógł przynajmniej na razie liczyć na anonimowość. Ale nie dla wszystkich wydawał się osobą nieznajomą. Pan hipopotam np. wydawał się być jego dobrym znajomym, pochylił się bowiem nad nim i wycedził przez zęby „przeszło ci już? No to wstawaj cwaniaczku”. Poderwał go z ziemi i tym razem przykleił twarzą do ściany domu obok którego znajdowali się na chodniku. Powoli zaczynały nadjeżdżać ze wszystkich stron polonezy na sygnale a na niebie pojawiłby się pewnie helikopter ale ponieważ rozpędzająca się w tak zawrotnym tempie akcja sensacyjna toczyła się w Warszawie a nie w Nowym Yorku nic z tego nie wyszło. Pilot śmigłowca powiedział, ze nawet nie ma mowy, jest połowa listopada limity do końca roku już mają dawno wylatane, paliwo i tak tankują już na krechę za rok 2004 więc nie leci i koniec, przynajmniej jeszcze nie w tym rozdziale, poczeka zobaczy czy warto w ogóle odpalać maszynę. „To on?”- zapytał hipopotama porucznik bardzo pospolita twarz. „Ależ on ma pospolitą twarz” pomyślał Michał. „Tak to on”- odparł jego nowo poznany przyjaciel. Oficer przyjrzał się dziennikarzowi swoim pospolitym spojrzeniem, „mamy Cię w końcu” szepnął mu do ucha... „Pakujcie go do radiowozu, pora stąd spadać, robi się zamieszanie” rzucił z kolei do swoich kolegów i przywołał ręką jeszcze dwóch typów, sądząc po posturze krewnych hipopotama do pomocy. Michał czując się powoli coraz bardziej jak pakunek który przekazywany z rąk do rąk może w końcu dotrze do adresata poddał się im bezwiednie i po chwili już siedząc między nimi na tylnym siedzeniu samochodu podziwiał dziurawe ulice stolicy mknąc w kierunku mokotowa i czując z dawna zapamiętany zapach tapicerki przywodzący mu na myśl dawne czasy gdy samochody pachniały w ten sposób zanim świat wypełnił się tą całą koreańsko japońską tandetą. Kto by pomyślał, ze ten stary policyjny polonez może wywołać tyle wspomnień... Odpowiedz Link Zgłoś
fdj ale koniec nadszedł szybciej,niż się spodziewano;P 14.11.03, 09:24 ... przypatrując się twarzy "hipopotama" Michał doznał nagłego olśnienia. Przecież to jeden z naszych dErektorów - pomyślał (wiadomo który - dop. autora). Jak mogłem nie poznać. Aaaaaa, pewnie ten wybuch mnie oszołomił. - A teraz posłuchaj, maleńki - powiedział dErektor (skądinąd różnica postury była znaczna - dop. autora) - To wszystko, to kara za to, że wchodzisz na foruma i rozmawiasz z tymi okropnymi forumowiczami. A przecież wyszedł nasz (dErekcji) radiowy okólnik numer 3948530927398/2003, że nie wolno rozmawiać Wam z forumowiczami. Jeżeli nadal będziesz to robił, to zginiesz. Marnie. A z tobą wielu niewinnych ludzi. Załatwiliśmy już Program III, załatwimy i Cię (dErektor ma problemy z gramatyką - dop. autora). Jak widzisz mamy duże możliwości i znajomości. No i od tej pory Pan Michał już nie wchodzi na forum, w trosce o zdrowie i życie własne, jak i wielu niewinnych ludzi. THE END Filip (no co no co no co...) ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 10:20 Obudziło go jasne światło skierowanej prosto w twarz lampy na biurku „a więc to jeszcze nie koniec”- pomyślał. „Nie Misiu to dopiero początek” usłyszał głos zza lampy. Ciężko przez tą lampę było dostrzec kto do niego mówi, „trochę jak w radiu...”- pomyślał, „...tylko, ze w radiu do tej pory to ty byłeś głosem, teraz role się odwróciły” kontynuował jego myśli pan podporucznik głos zza lampy. „No tak mogłem się tego spodziewać w końcu zacząłem słyszeć głosy a mówili mi żebym się dobrze zastanowił zanim zacznę tam pracować...” „... a ty nie posłuchałeś dobrych ludzi” znów wlazł mu w zdanie głos zza lampy. „No dobra o co chodzi”- wycedził w końcu zblazowanym głosem Michał na głos. Poczuł się dziwnie pierwszy raz dziś powiedział coś na głos i jakoś tak zabrzmiało mu to dosyć nienaturalnie ale skoro się powiedziało a.... Kontynuował więc spokojnie „Mam zaraz audycję w radiu, no wiesz eneref i usłyszysz więcej, czy jakoś tak, nie powinienem się spóźnić, mój szef tego nie lubi, to twardy facet z zasadami, zna rosyjski. Byłoby mu przykro gdybym mu powiedział dlaczego się spóźniłem, tobie zresztą też było przykro.” Głos zza lampy milczał. Chwilę trwała ta niepokojąca sytuacja którą obydwaj znosili profesjonalnie. Po czym usłyszał trzask przycisku i nagle zabrzmiały w tle dźwięki, muzyka, jakiś kobiecy zdaje się głos coś tam zawodził o hormonach i broni w rękach „pewnie ułożyli już jakąś piosenkę o naszych chłopakach w Iraku” pomyślał. Kiedy muzyka się skończyła nagle usłyszał z głośnika jakiś znajomy dżingiel, eneref i usłyszysz więcej czy jakoś po czym jeszcze bardziej znajomy głos powiedział „dzień dobry państwu popołudniowa audycja zapraszamy do trójki Michał Kowalewski, zaczynamy”. Tego się nie spodziewał... „No właśnie Misiu nie spodziewałeś się tego co?” Zapytał podporucznik po czym uspokajającym tonem dodał „sam widzisz nie musimy się nigdzie śpieszyć, mamy dużo czasu, bardzo dużo czasu...” Hm w pewnym sensie trochę uspokoiło to Michała, no bo jeżeli faktycznie już się nie musi śpieszyć to w zasadzie mogło być gorzej. Z pewnym westchnieniem co prawda przemknęła mu przez zwoje mózgowe myśl, że skoro mogło być gorzej tzn, ze jeszcze być gorzej może i że w takim układzie lepiej to już było ale i tak jest całkiem nieźle” „nie kombinuj, nie kombinuj” znowu wszedł mu w myśl jego nowy co prawda jedynie ze słyszenia ale jednak znajomy, widać podsłuchanie tego krótkiego wirażu Michała po własnych zwojach, nie przyszło mu tym razem z tą samą swobodą co poprzednio. Michał zatrzymał swoje myśli i w przerwie pomiędzy nimi postanowił dobrze się zastanowić zanim coś pomyśli. Sytuacja wyglądała poważnie, zastanowił się więc skąd to wszystko mogło mu się wziąć, czyżby rzeczywiście chodziło o te jego bezkompromisowe poglądy na antenie a może to przez to forum, nie zaglądał tam co prawda już od dawna bo nudą tam już taką wiało prawie jak w pracy ale nigdy nie wiadomo z drugiej strony. „Misiu nie zastanawiaj się tyle” usłyszał głos zza lampy „ pomyśl Misiu, pomyśl....” PS FDJ jak uczy historia enerde skończył źle i do dziś muszą po nim poprawiać ludzie :P Odpowiedz Link Zgłoś
fdj Pas 14.11.03, 10:53 neandertalski napisał: > FDJ jak uczy historia enerde > skończył źle > i do dziś muszą po nim poprawiać > ludzie > :P :-))))) Ale FDJ to nie musi być tylko Freie Deutsche Jugend (ja wiem, że właśnie na ekrany dzisiaj wkracza "Good Bye Lenin!", ale trzeba być ponadto ;-D). To może mieć wiele znaczeń, chociażby La Francoise de Jeux. No dobra, znudziło mi się już zakańczanie powieści. Nie będę więcej przeszkadzał (tym bardziej, że nie mam już weny ;-D). Powodzenia ;-))) Filip Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 11:53 ...hm Michał sam już nie wiedział co myśleć i wtedy głos przyszedł niespodziewanie z odsieczą: „a teraz ty poznasz mojego szefa” i lampa zgasła. Kiedy znów poczuł jasność na twarzy w pokoju był ktoś inny. Trzeba powiedzieć, ze nieźle to wszystko ułożyli, pomyślał i ze zwykłym sobie spokojem czekał co będzie dalej. Wiedział, że prędzej czy później tamten musi się odezwać, w końcu miał w tym jakiś interes skoro zjawił się osobiście. „Nazywam się Wachowski”- usłyszał nagle zza lampy, a jednak go zaskoczył... Spodziewał się, ze usłyszy różne rzeczy ale chyba jednak nie koniecznie to nazwisko, „Larry czy Andy?” zagadnął więc pytaniem w odpowiedzi swoim szelmowskim lekko drwiącym głosem. „Mieczysław Wachowski”- usłyszał w odpowiedzi - „o...” wyrwało się dziennikarzowi mimo woli. Zdziwił się jeszcze bardziej, bo z początkowej groteski sprawa przybrała nieoczekiwanie poważny obrót. „Znaczy to nie pan zrobił tą całą rekultywację, rezolucję czy jak mu tam?” zapytał Michał nieśmiało. „Nie to nie ja to oni, moi dwaj zaginieni w dzieciństwie młodsi bracia bliźniacy, aż mi się wierzyć nie chce, że tacy tandeciarze z nich wyrośli, no wiesz było nas trzech w każdym z nas inna krew i tak dalej i zobacz co się porobiło. Zamiast słuchać się mnie kręcą te bzdury za jakieś miliony dolarów, wydają majątek na komputery, jak dzieci zamiast słuchać się starszego brata”. Michał zdziwił się jeszcze bardziej „to jednak jesteście rodziną?” „Jak wiesz rodziny się nie wybiera niestety”- usłyszał w odpowiedzi. „Oho nieźle” pomyślał nasz znajomy redaktor popularnej popołudniówki, nazwiska naturalnie trudno było nie skojarzyć. „Jakiś czas pana nie było widać” rzucił. „No i o to chodzi, Misiu o to chodzi... oglądałeś ten cyrk w kinie, coś niecoś moi bracia niby załapali ale popatrz ile musieli zainwestować w to aby to wszystko pokazać. No chwali im się to co prawda, bo znaleźli frajerów co za to zapłacili, płacą i będą płacić, widziałeś sam pod kinem. Na początku to trochę sam byłem zły, bo chłopaki zrobili mi konkurencję, no wiesz myślałem, ze nikt tego nie kupi, w Polsce oglądać matrixa, to tak jakby na dnie oceanu zachwycać się rybkami w akwarium albo sprzedawać świniom bilety na film którego akcja toczy się w rzeźni a one później wychodzą zadowolone z kina i jeszcze sobie płaszcz z czarnej świni kupują i udają filmowych bohaterów. Ja tu siedzę sobie spokojnie i kręcę sznurkami a oni mi taki numer i to pod naszym własnym nazwiskiem robią. Ale na szczęście okazało się, ze byłem w błędzie, tu wszyscy kupili nawet trzecią cześć i nikt się nie kapnął.” Michał trochę sam nie wiedział co myśleć, z jednej strony można było pomyśleć, ze facet ma nierówno pod sufitem, z drugiej jednak strony wobec przechodzących po sobie wydarzeniach dzisiejszego dnia nie brzmiało to wszystko wbrew pozorom aż tak bardzo głupio jak mu się początkowo wydawało. „Czyli chce mi pan powiedzieć, ze matrix istnieje? Tu u nas w Polsce” zapytał. „Matrix to bzdura, widziałeś kiedyś żeby ktoś na Pradze mając ochotę nakłaść klientowi na gały latał w powietrzu jak te smutne w ciemnych okularach? Ja tylko mówię, ze chłopaki nakręcili kabaret dla Czereśniaków a prawdziwe życie jest gdzie indziej, no wiesz Kundera, te sprawy” „Tak faktycznie muszę się nad tym zastanowić...”- pomyślał Michał.... PS FDJ może równie dobrze znaczyć Filip do Janka, więc tym bardziej mi miło;) I nie przeszkadzasz wcale, Twoje zakończenia były inspirujące, tylko szkoda, ze nikomu sie nie chce więcej włączyć do zabawy :((( Bo mi samemu produkować głupot to też się chyba nie chce, w sumie wyjaśniło sie już dlaczego przestał wchodzić na forum :))) Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:00 neandertalski napisał: tylko szkoda, ze > nikomu sie nie chce więcej włączyć do zabawy :((( Bo mi samemu produkować > głupot to też się chyba nie chce, w sumie wyjaśniło sie już dlaczego przestał > wchodzić na forum :))) Chciałabym się włączyć, ale Wam to tak ładnie idzie,że naprawdę szkoda byłoby niechcący to zepsuć.:) Myślisz,że się wyjaśniło? :) Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:06 hm, nigdy nic nie wiadomo... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:19 Nagle Michałowi pozwolono wyjść. "Idź na spacer" - rozkazał głos zza biurka - "Natychmiast!" Michał oszołomiony ta propozycją początkowo nie zereagował. - "Na spacer? Ale po co? Co można robić na spacerze w listopadzie?" - zapytał zdziwiony. Kiedy zbierał się do wyjścia głos dorzucił: - "Ale to nie będzie zwyczajny spacer." -"Nie?" - zdziwaił sie Michał - "Musisz wybiec na ostatnie piętro pałacu Kultury i rozwiesić na nim reklamę PONAD WSZYSTKO KOCHAM TRÓJKĘ" - zaśmiał się głos. - "Nie, nie , tylko nie to!" - jęknął Michał - "Nie ma gadania! Rozkaz to rozkaz!" Michał przybity zadaniem powoli zaczął zakładać płaszcz... Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:23 Piszcie, piszcie, ja się nie włączę, niestety, bo boję się, że byłoby to zbyt banalne. A Michał pewnie to czyta i po cichu się śmieje :) Widziałeś, Michale, jak się za Tobą ludziska stęsknili? Aż serial o Tobie zaczęli pisać :) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:22 Ależ nie śmiem wkraczać w teren twórczości Waszmość Panów! Aczkolwiek... kto wie, może popróbuję i ja coś stworzyć...;) Chociaż myślę,że zainteresowany (główny bohater wątku) i tak ma sensacji pod dostatkiem w codziennej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 14:43 ... „tzn, że za Rywinem też stoi coś jeszcze innego niż się wszystkim wydaje?” zapytał na początek nieśmiało. „Żadne tam lwy rywiny, tygrysy europy itd., Rywin to zwykły wariat, za ta kilka baniek w papierach których sobie zażyczył to moi bracia nie zrobiliby nawet kampanii reklamowej ich filmu, to był szczyt niekompetencji i braku profesjonalizmu. I zobacz ile on gnoju ludziom narobił, teraz już nikt nie wie czy nie jest podejrzany. Tak się nie robi w prawdziwym świecie, tak można robić tu w tych dekoracjach rodem z Misia, rozumiesz Misiu?” No tak ale co ja właściwie mam z tym wszystkim wspólnego- pomyślał Michał. „Mietek”- usłyszał nagle- „mów mi Mietek, no wiesz znasz to stare powiedzenie kto nie z Mieciem tego zmieciem albo kto z Mieciem wojuje ten od Miecia ginie” zażartował tym razem swawolnie. „Michał”- odpowiedział dziennikarz choć jego rozmówca i tak od początku zwracał się do niego per ty jakby od dziecka razem kozy pasali - „M jak Michał” „He he, dobre”- zaśmiał się Mietek- „M jak Michał, jest nawet taki film w TV ef jak wtorek czy jakoś tak” Atmosfera trochę się rozluźniła. Jednak czas było wrócić do sedna sprawy. „No dobra jak to mówią pojedlim, popilim, pożartowalim, pora wracać do interesów, pewnie zastanawiasz się Michale dlaczego się w ogóle spotkaliśmy?” „No nie ukrywam, ze przeszło mi kilka razy przez myśl pytanie, czemu zawdzięczam ten zaszczyt i tak w ogóle gdzie ja jestem, skąd przybywam i dokąd zmierzam” „Tak widzę, ze jesteś pełen pytań i wątpliwości młody człowieku, ale to dobrze, to bardzo dobrze, wątpisz wiec jesteś he he. Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać, mieliśmy rozmawiać o tym co Cię do nas sprowadza, no i powiem Ci szczerze pojęcia nie mam po jaką cholerę ściągnęli Cię do nas z ulicy” Michała trochę zatkała ta szczerość „Tzn jak to jakiś błąd w matrycy czy coś ten deseń?” „E tam zaraz jakiś błąd, ty to w tym radiu to życie zaraz musisz tak od razu na poważnie traktować, prawda lub fałsz, czarne lub białe, chłopak czy dziewczynka, ogniem czy mieczem itd. A to wszystko nie jest takie proste. Tobie się wydaje, że tak jak w tym głupim filmie moich braci to wszystko ma jakiś większy sens ogólny, myśl przewodnią, cel sam w sobie. A to wszystko jest tylko nic nie znaczącą improwizacją, wariacją na temat albo raczej częściej nie na temat w ogóle” „Znaczy co teraz ze mną będzie, usuniecie mnie, wymażecie mi pamięć i puścicie wolno?” „Oj Misiu za dużo filmów się oglądałeś, za dużo... A co ty myślisz, ze my jesteśmy jakieś robokopy? Jak niby mielibyśmy Ci pamięć skasować, to nie ten film, tu po prostu wypuszczamy Cię na ulicę i wracasz skąd przyszedłeś, no bo co niby ty nam możesz zrobić niby, opowiesz o tym wszystkim w swojej audycji? A może na forum napiszesz? A niby co napiszesz i kto Ci w to wszystko uwierzy?” No tak jeżeli na początku można było przypuszczać, że facet ma nierówno pod sufitem o tyle teraz to co mówił brzmiało zupełnie prawdopodobnie. Na zakończenie więc Mietek jeszcze tylko dodał żegnając się z nim „no znasz ten dowcip, jaki kraj tacy terroryści...” Stał więc znów w tym samym miejscu na chodniku koło wysadzonego w powietrze domu tyle, ze trochę później, chyba już nie opłacało mu się iść do pracy, cholera nawet czasu nie cofnęli partacze- pomyślał. Zresztą do pracy to nawet nie było po co iść, Kowalewski kończył tam już chyba swoją popołudniówkę, więc nie miałby tam nic do roboty, na forum też o tym nie napiszę- pomyślał – no bo co by to niby dało, i tak w to nikt nie uwierzy. PS i to by było na tyle jak mawiały szadoki;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zz top Re: ciąg dalszy nastąpił;) IP: 195.245.217.* 14.11.03, 18:46 fantastycznie! mroczna warszawa, akcja niczym z Tyrmanda! panowie powodzenia! czyta sie swietnie! pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
m.kowalewski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:45 > Obudziło go jasne światło skierowanej prosto w twarz lampy na biurku > „a więc to jeszcze nie koniec”- pomyślał. „Nie Misiu to dopiero > początek” usłyszał głos zza lampy. Głos należał do Grażyny Mędrzyckiej, wbrew temu co dalej napisano. Moja wydawca często mi świeci lampą po oczach. Pozdrawiam, MK Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski PS 14.11.03, 14:50 no cóż po prostu jak zwykle w takich okolicznościach rozbieżność zdarzeń i osób jest niezamieżona i nieprzypadkowa;) miłego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pżemcio Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: Debcza.bochnia.pl:* / *.gazeta.pl 13.11.03, 22:48 a on w ogóle tu był..? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Michał - reaktywacja 15.11.03, 21:57 Michał stopniowo wracał do równowagi po traumatycznych przeżyciach z ostatnich dni. Bomba, która wybuchła pod jego kamienicą okazała się jedynie atrapą, a rzekomo rannej w tej eksplozji Grażynie Dobroń nic groźnego się nie stało - krew okazała się keczupem, a cała sytuacja była tylko sceną do kręconego właśnie filmu, w którym pani Grażyna miała zagrać jedną z głównych ról. Tajemniczy porywacze przetrzymujący Michała w ciemnym pomieszczeniu i święcący mu ostrym światłem w oczy okazali się jego kolegami z liceum, którzy w swoisty sposób zapragnęli się odwdzięczyć za to, że nigdy nie dawał odpisywać na klasówkach. I mimo że wszystko dobrze się skończyło, to stres po ostatnich wydarzeniach jednak nie ustępował. Michał postanowił temu zaradzić, a wiedział, że nic go tak nie uspokaja jak długa jazda tramwajem po mieście. Wyszedł na najbliższy przystanek i wsiadł do pierwszego tramwaju, który podjechał. Wygodnie rozsiadł się na fotelu, spojrzał w okno i pogrążył się w myślach. Nie dane było mu jednak długo cieszyć się spokojem. Na najbliższym przystanku do tramwaju wsiedli bowiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obi Re: Michał - reaktywacja IP: *.icpnet.pl 15.11.03, 22:22 > Nie dane było mu jednak długo cieszyć się spokojem. Na najbliższym > przystanku do tramwaju wsiedli bowiem.... ...prezydent Warszawy Lech Kaczyński ze swoją 100 (?) osobową świtą, którzy właśnie w tej chwili powzięli zamiar realizowania hasła pt. "Władza bliżej ludu". Podniósł się duży szum w tramwaju, ponieważ świta rzuciła się na wolne miejsca, których było zaledwie 10 (a świta, jak pamiętamy liczyła osób 100). Zaczęły się zatem przepychanki i wzajemne połajanki... początkowo Michał tak gwałtownie wyrwany ze stanu zamyślenia począł przyglądać się temu zamieszaniu, po chwili jednak wstał i podszedłszy do pierwszego "gościa" z prezydenckiej świty wycedził przez zęby beznamiętnym głosem: "Bilety do kontroli!". W tym momencie i tak panujący głośny harmider nasilił się. Pozostali, Bogu ducha winni pasażerowie tramwaju całkowicie zamilkli i skulili się na swoich siedzeniach obserwując tylko ukradkiem zza kołnierzy swoich zimowych płaszczy bohaterów niecodziennego zdarzenia i czekając na dalszy rozwój sytuacji. Usłyszawszy wezwanie do okazania biletu prezydent Kaczyński uniósł się (na palcach nóg) i wśród hałasu krzyknął zdecydowanym głosem do Michała: ... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 15.11.03, 23:49 - "Tramwaje jak komety nie mają odpoczynku!" Na to hasło wszyscy członkowie prezydenckiej świty szybko padli na ziemię i gwałtownie zaczęli się czołgać. Skuleni w swych siedzeniem pozostali pasażerowie ze zdziwieniem połączonym z rozbawieniem przyglądali się tej niecodziennej sytuacji. Prezydencka świta przeczołgiwała się w stronę kabiny motorniczego, a prezydent Kaczyński siedząc wygodnie na jednym z foteli podśpiewywał dziarsko: - "Do serca przytul psa, weź na kolana kota..." Świta zaczęła skomleć, miauczeć i wzajemnie drapać się po plecach. Michał dyskretnie wyjął zza pazuchy dyktafon. Kroił mu się materiał na czołówkę serwisu... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 08:08 Kiedy w końcu nacisnął stop w swoim dyktafonie, wiedział, ze tym razem ma dowody, ma dowody w ręku i nikt tym razem nie będzie miał wątpliwości, że jeżeli ktoś tu zwariował to na pewno nie on, Michał. Zostawił więc coraz dziwniej zachowujące się towarzystwo w tramwaju i wysiadł na najbliższym przystanku, czas było iść do pracy. Ech, z westchnieniem ulgi pomyślał o tej zapowiedzi popołudniówki u Orzecha. Wbiegł więc ochoczo do budynku na Myśliwieckiej. W drzwiach minął się minął go el ton Baron, który po skończonej porannej audycji nie wyszedł jeszcze z pracy bo własnie otrzymał kurierską przesyłkę z Londynu z ostatnią płytą jego ulubionego artysty, tak tak okazało się, ze to czym dotychczas w pewnych wąskich kręgach jedynie szeptano nie było jedynie plotką... Polańskiemu udało się namówić Eltona Johna do zagrania w sequelu Pianisty, no i naturalnie jako pierwsza pojawiła się ścieżka dźwiękowa z filmu. Baron wyglądał nie bójmy się powiedzieć tego słowa na zamroczonego tą produkcją, właściwie nawet nie zauważył Michała. W studiu z kolei usłyszał z daleka głos Olszańskiego który coś tam w podnieceniu mówił, ze Polska wygrała wczoraj w nogę z Włochami, Michał powoli zaczynał się czuć jak dziurawe koło jego pełgeota z którego uchodzi powietrze, pomyślał że kaseta którą trzymał w ręce może dziwić tylko jego samego. Z zamyślenia wyrwał go głos Szydłowskiej „cześć Misiu ale dałeś wczoraj ognia, no no nie spodziewałam się tego po tobie” mrugnęła znacząco okiem „zresztą nikt się nie spodziewał” i dla podkreślenia niewątpliwej poufałości która musiała się wczoraj zawiązać, mrugnęła dwoma oczami na raz oddalając się ze spuszczonym wzrokiem z dyskretnym, tajemniczym uśmiechem monalizy. „Dziwne to radio” pomyślał.... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 15:02 Zasiadł przy służbowym komputerze i zaczął przeglądać pocztę od słuchaczy. Jak zwykle większość maili to głównie «żale po raju utraconym» i zdążył już do tego typu korespondencji przywyknąć. Niektóre z listów czasem nawet go bawiły. Nie zawsze na nie odpowiadał, ale czasem jego wymowne milczenie też mogło zostać uznawane za odpowiedź. Nie miał siły bronić sformatowanej Trójki, nie miał zdrowia do publicznego przekonywania słuchaczy, że Eminem i Christina Aguilera to najlepsi wykonawcy pod słońcem, bo sam szczerze nie znosił ich muzyki. Muzyczka pod serwisem przyprawiała go o ciarki na plecach, a kiedy słyszał trójkowe jingle to szybko wyłączał mikrofon, żeby dodatkowo się nie katować. „Ech, co to życie” – pomyślał z rezygnacją. Otworzył kolejny mail i z wrażenia zaniemówił. Był to bowiem list od.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Michał - reaktywacja (poprawka) IP: 212.20.131.* 17.11.03, 16:01 viking73 napisał: [...] > Muzyczka pod serwisem przyprawiała go o ciarki na plecach, [...] O ile dobrze pamiętam, to MK bronił na forum muzyczki pod serwisami. Jura (czepialski) Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Michał - reaktywacja (poprawka) 17.11.03, 16:04 Pamiętasz doskonale. Michał pisał, że pracując przez lata w stacji komercyjnej przyzwyczaił się i muzyczka mu nie przeszkadza (nie pamiętam, czy nie pisał też, że dodaje dynamizmu? ale to by trzeba było sprawdzić, nie mam czasu przekopywać się przez wątki). Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 16:05 Doskonale, Viking, co było dalej? Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 16:10 Na razie czekam aż ktoś się włączy. Może Obi z Neandertalskim rozwiną koncepcję;) No i zawsze z radością powitam(y) nowych autorów:) PS. O muzyczce nie wiedziałem. To tylko moja «licentia poetica» - jak wszystko w tej powieści. Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 08:41 ... okazało się, że był to list od Lwa Rywina który proponował mu za 15 mln dolarów załatwienie posady prezesa telewizji polskiej w trwającym obecnie konkursie. „Jasny gwint...” westchnął Michał bo wiedział, że to jego życiowa szansa. Ktoś go w końcu dostrzegł w tej popularnej popołudniówce w której pewnie marnie by się zestarzał. Jednak jego wrodzone poczucie prawa i sprawiedliwości zasiało w nim natychmiast pewne wątpliwości „czy to przypadkiem nie jest jakiś głupi kawał....”zastanowił się.... Choć z drugiej strony było w tym niepokojącym liście coś co wskazywało na to, ze jego autor wiedział więcej niż myślał albo nie wiedział, ze wie aż tyle. „No tak, ten Rywin to jednak cwana sztuka, nie zasypia gruszek w popiele, trzeba się spotkać i pogadać...”. Michał powoli zaczynał opracowywać strategię działania, co prawda kwota jakiej zażądał były el Grande Canalinios była dosyć niewygórowana, to jednak takie pieniądze nie leżą na ulicy, postanowił sprawdzić czy posiadany rachunek inteligo dla którego nie ma rzeczy niemożliwych pozwoli mu zaciągniecie odpowiedniego kredytu odnawialnego. Póki co więc zapuścił internetową stronę PKO BP i szybko przekonał się, że na tym koncie istotnie rzeczy niemożliwe się nie zdarzają. „fiu fiu i to jakie korzystne oprocentowanie” zagwizdał szczerze zdumiony, 17% rocznie to daje zaledwie niewiele więcej niż 10 mln złotych rocznie odsetek, czyli w sumie wcale nie aż tak znowu dużo jakby się mogło wydawać. Poprosił jeszcze o symulację w ratach spłaty biorąc pod uwagę jego zarobki i znowu jak się spodziewał dobra wiadomość, okazało się, że ostatnią ratę spłaci jego daleki krewny, potomek w 126 pokoleniu, czyli nawet nie ma się nad czym zastanawiać, skoro można dostać kredyt który w dodatku kto inny będzie spłacał to trzeba być skończonym idiotą aby się wahać. Rozejrzał się dyskretnie dookoła, czy nikt niczego nie zauważył i z trudnością kryjąc podekscytowanie w bólach doprowadził swoją audycję do końca. Po czym nie czekając na mrugające spojrzenia Szydłowskiej wybiegł z budynku przy Myśliwieckiej i dopadając pierwszej napotkanej budki telefonicznej zabrał się za telefon od którego tak wiele zależało. „Halo, czy to Pan Rywin? Ja dzwonię w sprawie pańskiej propozycji” „Przy telefonie, a z kim rozmawiam jeśli wolno zapytać?” odparł głos w słuchawce „Michał Kowalewski nowy prezes TVP S.A.” wycedził chłodno do sitka słuchawki nasz bohater... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 09:37 Pożegnanie z Afryką to kawiarenka która niby jest miejscem dosyć zacisznym a więc właściwym do załatwiania takich spraw, jednak Michał siedząc w niej i czekając na najsłynniejszego drapieżnika w mediach naszego kraju nie mógł się oprzeć wrażeniu, że taka osoba jak Rywin, znana skądinąd z widzenia większości Polaków może zostać zbyt łatwo rozpoznana w tych okolicznościach i przez to silą rzeczy ich spotkanie stanie się niepotrzebnie wydarzeniem publicznym. Spojrzał na zegarek, cenił u ludzi punktualność, wyglądalo na to, że tym razem sytuacja będzie bezcenna. Do stolika przecisnęła się kelnerka, Michał przesunął powoli oczami od podłogi w kierunku sufitu i spotykając się z oczami wieńczącymi jej wiotką postać usłyszał szept : „To ja słuchaj uważnie bo nie będę dwa razy powtarzać” Michał zamienił się w słuch, w tej sytuacji słowa chyba chwilowo nie dałby rady z siebie wyrzucić. Przebranie Rywina było perfekcyjne i dopracowane w każdym szczególe. „zamów teraz kawę” usłyszał jeszcze szept po czym Rywin powiedział słodkim kobiecym głosem „słucham Pana”. Michał szybko zapomniał o swoim chwilowym zakłopotaniu i odparł już pewnym, zdecydowanym, męskim głosem „kawę proszę”. „A czy wybrał Pan już którą?” zapytała z uśmiechem postać w fartuszku z oczami nie zdradzającymi lekkiej kpiny w głosie. Michał trochę się poczuł zakłopotany ale szybki rzut oka na kartę okazał się brzytwą dla tonącego i pewnym siebie głosem ze znanym westchnieniem odparł „jak zwykle, naturalnie nigeryjską” Spojrzeli sobie ze zrozumiem w oczy i uśmiechnęli się do siebie, kelnerka odwróciła się na obcasie i ruszyła powoli zrealizować zamówienie, jakby nigdy nic, Michał zaś czując się coraz bardziej pewny siebie powiódł za nią spojrzeniem i pewny swego rzucił jeszcze za nią stanowczo „tylko, żeby była sypana, nie żadne tam rozpuszczalne!” He he czuł się jak główny bohater sensacyjnego trylera, to będzie rola jego życia.... Spojrzał jeszcze na przesuwające się za oknem zmoknięte postaci przemierzające trasę między barbakanem i rynkiem nowego miasta, to tylko statyści w moim filmie, uśmiechnął sie do siebie szelmowsko... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 11:43 ... „No to możemy w koncu pogadać” z zapatrzenia w szybę wyrwał go głos kelnerki, knajpka była już pusta na zewnątrz tez jakby miasto powoli szykowało się już do snu. „Zaraz zamykamy, środek tygodnia środek tygodnia, środek jesieni o tej porze rzadko kiedy pies z kulawą nogą tu zajrzy” powiedział Rywin ze smutnym uśmiechem przysiadając się w końcu. Michał odpowiedział zamyślonymi oczami... „Słyszałem, ze rozmawiałeś z Wachowskim?”, zaczęła rozmowę pytaniem. Michała zatkało a więc to jednak była prawda ten cały numer niby rodem z liceum. „Wiem wszystko co mówił Ci o mnie, ale nie traktuj go poważnie to świr, odkąd matrix pojawił się w kinach odbiło mu, wymyślił sobie, tą idiotyczną historię o zaginionych w dzieciństwie przyrodnich braciach bliźniakach, zaszył się w tej piwnicy na mokotowie w okolicy belwederu i porywa ludzi z ulicy a później wciska im jakieś głupoty o tym jak to wszyscy są wmanewrowani w jakiś chory polski matrix nad którym on niby panuje, tylko nie bardzo wiadomo o co w tym wszystkim chodzi.” Michała zatkało. „Zaraz zaraz a ten numer z moim sobowtórem w radiu?” zapytał zdziwiony. „Jaki numer? To nawet nie był numerek, żałuj, ze nie słyszałeś go w radiu” odparł Rywin. „Ale słyszałem!” zaprotestował Michał. „Guzik tam słyszałeś puścili Ci kasetę z magnetofonu z Twoją własną audycją a do studia posłali jakiegoś przygłupa ale nikt się nie kapnął na szczęście, sam zresztą wiesz jak wygląda miejsce w którym pracujesz. Wszyscy się kochają i uprzejmie do siebie uśmiechają ale jak przychodzi do pracy zamiast Ciebie szympans to w zasadzie nawet nie widzą różnicy i tylko sami się cieszą, ze to nie oni wylecieli i żeby przypadkiem nikt nie posądzał ich o złą wolę i wywalił z roboty, udają, że nic się nie zmieniło sam zresztą wiesz lepiej co Ci będę tłumaczył. A Wachowski to kretyn, w ten sam sposób zrobił w konia Bońka jak był trenerem, porwał go przed meczem z Belgami i pokazał kasetę wideło z meczu w Hiszpanii w którym Boniek strzelił im 3 gole, no wiesz pokreciło mu się myślał, że Boniek znowu gra w reprezentacji. No i po tym wszystkim Boniek przeżył załamanie nerwowe do dziś się nie podźwignął i wszyscy zachodzą w głowę, czemu rzucił posadę selekcjonera” „Aha...” powiedział tylko Michał „No więc Wachowskim się nie przejmuj to chory człowiek, zresztą nie dziw mu się on pracował kilka lat z Wałęsą więc można to zrozumieć i mu współczuć, pochylając się nad jego nowym imperium które sobie stworzył o pobliżu dawnego miejsca pracy odgrażając się, ze on tam jeszcze wróci a ten biedny człowiek nawet nie wie, ze tam już prezydent nie mieszka. Ale mniejsza o niego, to nie jest nikt ważny dziś to on wołowinę to może jedynie z lodówki sobie wyciągnąć, porozmawiajmy o interesach” „No właśnie” ucieszył się Michał „no to jak to zrobimy z tym prezesem?”...... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 12:40 „No to już tylko od Ciebie zależy” odparł Rywin „sprawdziłem, Cię, wiem, ze masz konto w Inteligo...” „No i ....?” tryumfująco uśmiechnął się Michał „No i teraz wszystko zależy od Ciebie” spokojnie powtórzył dawny Plus Cyfrowy Wielki, dla kolegów PCW. „Ja mogę załatwić dużo, no wiesz dziś świat robi się coraz mniejszy a kto ma owce ten ma co chce jak to mawia pasterski lud żyjący na szczytach, zwany hajgh lojtem. Słyszałeś o Szwarcenegerze, no więc nie powiem Ci, ze to ja mu to załatwiłem, bo to tajemnica ale jeślibyś o to mnie zapytał to po prostu nie zaprzeczę. Z tym, że ze Szwarcenegerem to była w sumie bułka z masłem, to dobry aktor więc gubernatora może zagrać bez problemu i nikt się nie kapnie, że to tylko reality szoł. Był pomysł wracając do piłki nożnej aby wybrać z reprezentacji polskich artystów aktorów i żeby się nauczyli ról porządnych piłkarzy zagramanicznych i wtedy stalibyśmy się w końcu potęgą na boisku gdyby powołać ich do reprezentacji. Ale niestety pomysł upadł, sam rozumiesz zagrać piłkarza to jeszcze każdy potrafił ale niestety zagrać razem drużynę to już trochę powyżej ich możliwości póki co. No więc w sporty grupowe raczej nie się nie pakuję ale indywidualnie ma to wszystko pewną przyszłość. Ty, nie obraź się ale jeśli chodzi o aktorstwo to raczej Robertem de Niro nie jesteś ale też i chodzi jedynie o stołek prezesa tu jak sam wiesz panują dosyć swobodne obyczaje i w zasadzie nic już chyba nikogo zadziwić nie może. Wystarczy żebyś odpowiednio długo zaprzeczał i zawsze powtarzał, ze nigdy w życiu ze mną nie rozmawiałeś reszta nie ma najmniejszego znaczenia, taki Michnik sam widzisz jak wyszedł na tym, że ze mną rozmawiał i się przyznał a nawet nagrał tą rozmowę i sam o tym wszystkim rozgłosił. Opłacało się? Guzik mu się opłacało, stał się głównym podejrzanym tylko jeszcze nie za bardzo wiadomo o co ale tłumaczył się, tłumaczył a sam wiesz jak to jest z tymi co się tłumaczą, widać mają z czego. A mną to się już nikt w zasadzie nie interesuje, ja się nie tłumaczę, ja nic nie wiem, nic nie mówiłem, nie pamiętam i tyle. A Miller z Michnikiem zaczęli się tłumaczyć i końca nie widać, nawet Kwaśniewski z tego wszystkiego już dał się trochę wciągnąć do zabawy i obiecał nawet zatańczyć i zaśpiewać, że o Rokicie nie wspomnę i jego IDOLU w którym próbuje trochę udawać Kubę Wojewódzkiego z tą Samoobroną Zapędowską czy jak jej tam. Wiesz ja to już czasami nawet nie mam siły się z tego wszystkiego śmiać, już myślałem, ze dostanę tantiemy jeszcze za występ w telewizji ale niestety proces nie będzie transmitowany a szkoda, możnaby ścignąć wtedy wszystkie sklepy z telewizorami, które załączone w hipermarketach bezprawnie napędzają sobie klientów. No dobra rozgadaliśmy się a mieliśmy mówić o Tobie. Michale znasz moja propozycję, piętnaście zielonych małych baniek to jak sam wiesz nie jest dużo, można powiedziec, ze oferuję Ci ten stołek w promocji, sam bym go wziął w innych warunkach ale teraz mnie nie stać jestem spłukany, sam rozumiesz mam konto w mBanku....” „no tak rozumiem...” smutno i ze zrozumieniem pokiwał głową Michał „no więc nie mogę sobie na to pozwolić” kontynuował swoją propozycję Rywin „ale Ciebie na to stać, pomyśl więc czy wolisz się zestarzeć w tej kultowej popołudniówce i witać Szydłowską do emerytury, czy wolisz jednak obmacywać sekretarki siedząc na fotelu prezesa polskiej telewizji. Decyzja należy do Ciebie...” Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 12:46 - Obmacywać sekretarki, hmmm.... kusząca propozycja - pomyślał- ale grozi procesem o molestowanie seksualne. Chyba będę to jednak musiał przemyśleć... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 13:18 ...z trzeciej jednak strony perspektywa witania Szydłowskiej która zapowiada koncert z okazji 60 lecia zespoły T.Love też nie brzmi przesadnie zachęcająco... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to.ya Re: Michał - reaktywacja IP: *.mcg.pl / *.mcg.pl 18.11.03, 13:24 60lecie T.Love???????? A tak młodo chłopaki wyglądają... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 14:02 ...z trzeciej jednak strony perspektywa witania Szydłowskiej która zapowiada koncert z okazji 60 lecia zespołu T.Love też nie brzmi przesadnie zachęcająco.. Jednak jakąś decyzję muszę podjac - stwierdził. Szczerze mówiąc media już mnie nudzą. Ciągle jakieś afery, aferyjki, muzycznie w kółko ta sama playlista, wokół pełno młodych wilków, którzy tylko marzą o tym, żeby mnie wysadzić z siodła. Dość mam tych intryg. Muszę sobie znaleźć jakieś mniej stresujące zajęcie. Zawsze marzyłem o tym, żeby być listonoszem. To taka relaksująca praca. Człowiek tylko listy doręcza i emerutury poczciwym sytaruszkom, a ci w podzięce za na czas dostarczone pieniądze pomodlą się za mnie do św. Antoniego. To jest coś dla mnie - rozmarzył się. Następnego poranka z radoscią pobiegł do działu kadr Poczty Polskiej. Powitał go szczery uśmiech jego dobrej znajomej z czasów licealnych... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 14:41 ... niestety na tym skończyły się miłe niespodzianki tego dnia. Okazalo się, ze jako służby mundurowe poczta polska została podciągnięta po przeszeregowaniach w szeregi MSW. A biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką mniej zidentyfikowane grupy zaczęły ostatnio kontrolować obrót emeryturami dla uśmiechniętych emerytów, wymaga się też obecnie od nowo zatrudnianych ząswiadczenia i odbytym szkoleniu zakończonym przynajmniej XIV danem w judo bądź jego odpowiednikiem w karate czyli granatowym pasem w żółte groszki. Starzy listonosze jeszcze jakoś sobie radzą płacąc haracz za ochronę ale młodzi niestety zmuszeni są do innych środków. Michał zamyślił się i jednak westchnął za swoim radiem z którym pozornie tak ochoczo był gotów sie jeszcze wczoraj rozstać, nie wspominająco machlojkach w mediach i pewnych propozycjach... Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 18:46 ... nagle z zamyślenia wyrwał go agresywny dźwięk. Oszołomiony próbował przez chwilę zidentyfikować źródło hałasu, aż w końcu zorientował się, że to jego własny telefon. Sięgnął po aparat i odczytał sms: "Te, Misiu, gdzie się podziewasz? Zapomniałeś, że dziś nagrywamy Karpia nr...". Wściekły z powodu zakłóconego spokoju wykasował wiadomość. "Znowu te karpie" - pomyślał. "Znów trzeba będzie się popisywać, udawać, że to jest świetna zabawa... Ile lat jeszcze będzie się to ciągnąć?". I nagle olśniło go pewne skojarzenie... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 22:23 Karp - jeśli przestawimy litery to wychodzi PARK. Tak park to jest to czego mi trzeba! Pójdę pobiegać a przy okazji zresetuję mózg. To bardzo pożyteczne i bardzo ożywczo wpływa na organizm. Nie zastanawiając się długo przebrał się w dres, założył sportowe obuwie i wybiegł. "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę? Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu jak co rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!" - pomyślał z irytacją wolno truchtając. Kiedy wbiegał do parku, zaczynało zmierzchać. Najpierw kilka skłonów, parę podskoków, potem jeszcze trzy głębokie wdechy i poczuł się jak nowo narodzony. Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjechał zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii... Odpowiedz Link Zgłoś
m.kowalewski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 23:06 viking73 napisał: > Pójdę pobiegać a przy okazji zresetuję mózg. To bardzo pożyteczne i > bardzo ożywczo wpływa na organizm. Jak powiedzial moj Przyjaciel swojej zonie na haslo "pobiegajmy!": "A dokad???" Nie praktykuje. > "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę? > Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu jak co > rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!" Uwielbiam "Karpia". A w tym roku tekst jest pierwszorzedny, moim zdaniem. > Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjechał > zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii... W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz zdezelowanych ikarusow. Pozdrawiam, MK Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 08:43 Obudził się nagle spocony, jego pies lizał go po twarzy. Ale miałem sen pomyślał. Jakiś koszmar najpierw o zgrozo śniło mu się, że biegnie przez park i goni go zdezelowanym Ikarusem tłum kibiców Legii wiszący z jego okien z młotkami do otwierania wyjścia bezpieczeństwa w rękach i ryczący na cały głos kolędę lulajże Jezuniu. Autobus był już tuż tuż za nim... I nagle on potknął się i upadł czekając aż maszyna go rozjedzie a wtedy kibice wysiedli z Ikarusa i zawodząc świąteczną pieśń zaczęli się nagle okładać karpiami razem z piłkarzami CWKS którzy to nagle wysiedli z przyczepy ciągniętej przez autokar, w powietrzu świszczały płetwy i słychać było packanie mokrych ryb o wygolone karki. Takiego scenariusza z życia karpia to chyba nawet Pavel Ota nie przewidział w swoich opowiadaniach, pomyślał przez sen nasz dziennikarz. I wtedy nagle cios rybą w twarz zamroczył go we śnie jednocześnie budząc do rzeczywistości. Szczerze mówiąc tak jak lubił swojego psa tak nie przepadał za tego rodzaju budzeniem, choć do pewnego stopnia widok roześmianych psich oczu i wywalony na jego twarz jęzor rekompensowały mu tą nagłą pobudkę. No i co by nie mówić pies przyszedł mu z odsieczą w samą porę... Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 09:27 Wtem pies swoją postawą dał do zrozumienia,że coś zwęszył. "Co mu się stało?" pomyślał Michał, "przecież nigdy aż tak się nie zachowywał.Zwłaszcza,że od tak dawna nie chodził na polowanie". Jednakże pies zachowywał się coraz bardziej nerwowo. Aż raptem... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 10:48 to.ya napisała: Jednakże pies zachowywał się coraz bardziej nerwowo. Aż raptem... radośnie zaszczekał merdając ogonem. Pod łóżkiem wywęszył bowiem cały stos kości z kurczaka, które Michał zapomniał wyrzucić po wczorajszej kolacji. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:00 viking73 napisał: Pod łóżkiem wywęszył bowiem cały stos > kości z kurczaka, które Michał zapomniał wyrzucić po wczorajszej kolacji. Jednak czy aby na pewno to był kurczak? Wątpliwości budziły butelki po szampanie leżące w dyżych ilościach wszędzie, zapomniana salaterka z kawiorem, łosoś... Czyżby... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:10 Wtem do drzwi zadzwonił dzwonek, pies zjeżył sierść wystawił zęby jakby czując nadchodzące zagrożenie. Mam nadzieję, ze to nie pułkownik Kwiatkowski, uśmiechnął się pod nosem Michał wspominając propozycję Rywina. Powoli zwlekł się z pościeli wskoczył w laczki i ruszył w stronę drzwi. Pora wyglądała na dosyć wczesną, zwykle goście opuszczali jego mieszkanie o tej porze, rzadko zdarzało się coś dokładnie odwrotnego jak w tej chwili. Powoli odpiął łańcuch, zdjął ciężką belkę antywłamaniową i po przekręceniu łucznika nacisnął klamkę. Za drzwiami nie było nikogo. Bardzo śmieszne, pomyślał z właściwą sobie flegmą, zamknął drzwi i postanowił dziś się już nie kłaść, po głowie mu jeszcze latały nocne karpie, w gardle czuł jeszcze posmak wczorajszej kawy, chyba jednak podali mi rozpuszczalną, pomyślał nie bez żalu. Ziewnął. W kuchni spojrzał przez okno, poranek budził się jeszcze ciężko, podobnie jak on i marne były widoki dziś na jakieś słońce. Tą porą zmierzcha się od samego rana, jakby słońce odwalało swoją chałturę zupełnie od niechcenia. Michał stał przy oknie patrząc przez szybę. Za oknem żadnych niespodzianek. Ziewnął. A może jednak jeszcze się przespać? W tej chwili ze zgrozą pomyślał, że ktoś powinien wyjść z psem na spacer, nie było słychać za dużo chętnych na spacer więc dotarło do niego, ze raczej się nie wymiga, zresztą psisko go zbudziło pewnie nie bez powodu. No trudno, ziewnął jeszcze raz, spojrzał z dreszczem za okno i gwizdnął na psa. Trochę go zdziwiło, że jakoś nie było odzewu, jego pies Franciszek zwykle w tej sytuacji wiedział co robić a teraz jakby się schował. Gwizdnął zdziwiony jeszcze raz i jeszcze raz i dalej nic. Sprawdził czy przypadkiem bydlak nie zawinął się w jego pościel, zajrzał do łazienki. Po psie nie było śladu... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 12:46 Po psie nie było śladu... Na podłodze znalazł za to resztki sierści i pustą puszkę po Pedegree. Psa jednak nigdzie nie było. Michał zaniepokojony zajrzał do sąsiedniego pokoju i oczom jego ukazał się niezwykły widok. Pies z batutą w łapie dyrygował wyimaginowaną orkiestrą do muzyki z "Jeziora łabędziego", która w tle dobiegała z telewizora... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 13:30 A więc jednak, stało się, pomyślał. Jesienna depresja znowu dopadła Franciszka, popadł w barowy nastrój i znowu zaczął spędzać dużo czasu nad otwartymi puszkami z Pedigree. Ze łzami w oczach przysiadł się do swojego psa i przytulił go smutno. Rozdzierające takty Jeziora Łabędziego niczym mgła spowiły pokój którego przeciskające się sennie przez chmury promyki słońca nie były w stanie rozjaśnić. Kolejna nasza wspólna smutna jesień Franciszku, szepnął mu do ucha Michał. Franciszek niewzruszenie dyrygował baletem z oczami w których malowała się otchłań słowiańskiej melancholii której pełna była jego dusza, wpatrzonymi przed siebie w dal. Trwaj chwilo boś piękna pomyślał Michał. Zapach psiej sierści dopełniał kroplami kielich smutku w którym się wspólnie pogrążyli. I wtedy właśnie muzyka dobiegła końca i zaczął się blok reklamowy w telewizji. Pies radośnie zaszczekał, Michał też się otrząsnął momentalnie. No tak chwila słabości... Kątem oka rzucił na telewizor, właśnie leciała ulubiona reklama jego psa w której dwie świnki stojące w malowniczym chlewiku rozmawiają o tym czym chciałyby być gdy dorosną i jedna z nich rozmarzonym tonem wzdycha „ja to bym chciała być parówką z Morlinek”. Michał nie wiedzial czemu jego psa ta reklama zawsze wprawiała w tak doskonały nastrój, pomyślał tylko, ze chyba już mu się kompletnie w tym starym psim łbie pomieszało. No dobra czas na spacer Franciszku, rzucił do psa i ruszył w kierunku przedpokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 20:11 Franciszek ochoczo włożył buty i zawiązał sznurowadła. Radośnie zamerdał ogonem i obaj ruszyli w drogę. Podczas spaceru Franciszek zachowywał się jednak dużo dziwniej niż zwykle. Siknął pod akacją, a nie pod ulubionym kasztanowcem, obszczekał właścicielkę piekarni, w której Michał codziennie kupował chleb, mimo że dotychczas zawsze przyjaźnie machał ogonem na jej widok, no i w ogóle nie chciał czytać zakupionej przez Michała gazety. - Dziwne - pomyślał Michał - czyżby do Pedegree zaczęli dodawać jakieś tajemne środki, które hamują rozwój intelektualny psów? Chyba będę musiał zmienić mu dietę.... Szli spokojnie przez miasto, wiatr hulał, drzewa szumiały, a ludzie mijali ich nie odwracając głów. Ot dzień jak co dzień. Coś jednak wisiało w powietrzu... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 08:16 ... i rzeczywiście tak było, w powietrzu wisiał helikopter naszego znajomego pilota. Niczym wielkie ptaszysko obserwował z góry co dzieje się w stolicy. Odkąd biopaliwa dostały w końcu w perspektywie zielone światło sytuacja paliwowa w policji zmieniła się diametralnie. Wniosek racjonalizatorski jednego z pracowników komendy powiatowej przyniósł prawdziwą rewolucję, dzięki niemu policja zamieniała biomasę skonfiskowanych w akcjach specjalnych konopii na najczystszy pod słońcem etanol. Trzeba było przyznać, ze był to prawdziwy majstersztyk, wniosek zawierał 13645 stron nieczytelnego rękopisu zaopatrzonego w 65 równie nieczytelnych wykresów i 38 podobnych w przejrzystości schematów technologicznych, był niepodważalny, nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się go spróbować przeanalizować i zrozumieć, była to zresztą kompletna lipa. Po prostu w ostatnich czasach przy obecnej ilości nocnych sklepów monopolowych spadła ilość alkoholu konfiskowanego w akcjach specjalnych po melinach a zamiast nich magazyny rekwirowanych dowodów zbrodni wypełniły się jakimś zielskiem, którym podobno wszyscy się raczą. Policja zaś jest organizacją z tradycjami raczej klasycznymi, zwłaszcza jeśli chodzi o środki wprawiające w dobry nastrój. Wpadł więc ktoś na genialny pomysł aby te tony zielska zwyczajnie zamieniać w ramach tzw nieoficjalnego handlu wymiennego na butelki mocno energetyzującego płynu. Jak się można domyślać handel ów dokonywany był w dosyć pilnie strzeżonej tajemnicy a oficjalną przykrywką był ów ciężki do przełknięcia wniosek racjonalizatorski, którego zresztą nikomu nie chciało się nawet próbować podważać, co nie było trudne do załatwieniu w kraju w którym jednak tradycja kultu płynów jest jeszcze dosyć żywa. Tym sposobem więc pomijając naturalne potrzeby personelu w niebieskich mundurach, zostało jeszcze co nieco dla pojazdów ujeżdżanych przez policję, choć trzeba przyznać, że tankowanie ich takim dobrem dokonywane było jedynie przez najsilniejsze osobowości z elitarnych jednostek specjalnych. Koledzy od krawężnika patrzyli na nich z niegasnącym podziwem, wzbudzali szacunek a wręcz o jednym z policjantów zajmujących się tankowaniem biopaliwami krążyły wstrząsające opowieści o tym jak popisując się swoimi umiejętnościami po prostu odkręcił pół litra i bez mrugnięcia powieką wylał powoli do zlewu, mówili o nim z szacunkiem po prostu Twardy. Niewielu z jego kolegów z drogówki dało rady wytrzymać z godnością ten spektakl, najbardziej zdesperowani wręcz chcieli ratować płynne złoto i rozkręcać kolanko pod zlewem. Tak czy owak, dzięki pomysłowości strażników porządku publicznego, nasz znajomy pilot śmigłowca mógł w końcu po czterech miesiącach siedzenia na lotnisku oderwać się od ziemi i patrolować okolicę w której mieszkał Michał i chadzał z psem Franciszkiem na spacery. I całe szczęście, ze znalazł się w tym właśnie miejscu o tej właśnie porze. Niespodziewanie bowiem stał się świadkiem spotkania konkurujących ze sobą młodzieżówek Krajowej Partii Emerytów i Rencistów oraz Krajowego Porozumienia Emerytów i Rencistów, spotkanie to było naturalnie nielegalne i nieoficjalne, jego uczestnicy znani byli z tego, ze umawiają się wspólnie w różnych dziwnych miejscach aby tam oddawać się rywalizacji. Nie można było do tego dopuścić, to jawne naruszenie zasad współżycia i bezpieczeństwa publicznego, pomyślał pilot. A tymczasem nieświadomy niczego Michał i Franciszek zbliżali się w to samo miejsce zupełnie nie spodziewając się niebezpieczeństwa... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 14:17 Konkurujące grupy emerytów spotkały się tym razem nie po to, aby udowadniać sobie nawzajem, która z nich lepiej walczy o prawa emerytów, lecz było to nowatorska prezentacja wybitnych dzieł literackich minionego czasu. KPartiaEIR rozpływała się w zachwycie nad dziełem "Miłość-młodość-komunizm", podczas gdy KPorozumienieEiR zachwalało dzieła takie jak "Tynkowanie zespołowe" oraz "Murowanie systemem zespołowym". Wetereni wojenni z obu ugrupowań najchętniej jednak zasłuchiwali się w cytaty z dzieła "O uszkodzeniach oka wojskowym kablem elektrycznym", nie wzgardzili też "Rękopisem znalezionym pod dywanem". Michał z Franciszkiem ze zdumieniem spostrzegli zbawienny wpływ literatury na łagodzenie zwaśnionych frakcji emerytów... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 14:53 ... w ten właśnie sposób często mylnie oceniamy napotkanego na ulicy człowieka który pozornie groźnym wyglądem uzbrojony w kij do bejsbola, dwa metry łańcucha oraz ręczny młynek do kawy przeraża nas a tak naprawdę maskuje jedynie w ten sposób własną bezbronną bezsilność wobec ogromu problemów tego świata, pomyślał Michał obserwując to pokojowe zgromadzenie i nie bez westchnienia ulgi zawołał wyjątkowo dziś rozkojarzonego Franciszka, pora już była wracać, wkrótce będzie południe i czekał go kolejny dzień rozpoczynający się w eterze u Orzecha. Ruszyli więc w drogę powrotną do domu. Jako, że Franciszek w zasadzie śniadanie miał już za sobą Michał musiał zjeść je bez jego towarzystwa, jak się bowiem można było domyślać pies po wyjątkowo obfitującym w doznania poranku poszedł po prostu spać gdy wrócili. W tym czasie nasz dziennikarz zrobił sobie nareszcie dobrej sypanej kawy która należała mu się od kilku dni i przegryzł dwa bochenki chleba z tuszonką i cebulą, nie przepadał bowiem za szybkimi posiłkami w ciągu dnia i wolał mieć sprawę jedzenia już z głowy na cały dzień. No tak westchnął, pora zebrać trochę myśli rozbiegane przez ostatnie kilka dni, na szczęście jutro już piątek będzie można trochę zluzować lejce. A póki co trzeba wymyślić jakąś audycję na popołudnie w końcu z wydawcą nie ma żartów bo zrobią mi jesień średniowiecza. Założył więc swój stary, szary płaszcz, kapelusz nasunął na czoło i pora było wychodzić. Znowu ta jesień, wstrząsnął nim dreszcz na ulicy, trudno idźmy nikt nie woła... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 15:33 Michał cicho zamknął drzwi, żeby nie obudzić Franciszka i wyszedł na Myśliwiecką. Kiedy już tam dotarł okazało się, że nie może wejść do gmachu. PIN-kod, który wstukiwał w drzwiach, uparcie go odrzucał. - "Czyżbym pomylił cyfry" - zdziwił się - "przecież codziennie wstukuję ten kod i nie słyszałem, żeby miał być od dzisiaj zmieniony". Za szybą widział poruszajace się postaci: na hulajnodze przemykał Stelmi, Grażyna Dobroń medytowała ćwicząć jogę na podłodze, a Maszynista ze słuchawkami na głowie maniakalnie obrywał listki z paprotki. Na Michała za szybą jednak nikt nie zwracał uwagi. Wcisnął ponownie kod. Drzwi jednak nadal pozostały zamknięte... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 08:11 Niedobrze- pomyślał Michał. Zapomniałem, ze teraz w związku z tym porannym konkursem wszystkie PINy uległy utajnieniu, no bo gdyby przypadkiem okazało się, ze poszukiwany rano PIN pokrywa się z kodem wejściowym na Myśliwiecką to kaplica, zjedliby Barona razem z jego wsuwanymi butami. Michał postanowił zadzwonić do el Tona. Słuchaj Piotr, musisz mi podać dzisiejszy PIN bo nie mogę się dostać do pracy, stoję właśnie pod drzwiami. Nic z tego odparł mu głos w słuchawce, wybacz Michał wiesz, ze zrobiłbym dla Ciebie wszystko, jestem gotów dla Ciebie oddać nawet moją ukochaną płytę z duetem Elton John & Stepujące fortepiany nagraną na legendarnych wzmacniaczach Eltron ale tego Ci zdradzić nie mogę, to tajemnica. Michał czegoś tu nie rozumiał, Piotr- zaczął spokojnie, ten dzisiejszy PIN był do odgadnięcia rano, teraz jak widzę na zegarku mamy coś koło południa, więc to już nie jest żadna tajemnica, tą tajemnicę poznało dziś rano 3% ludzi którzy słuchają radia w naszym kraju. A Ty nie zaliczasz się do tych 3%? zapytał niespodziewanie prowadzący popularną audycję poranną. Michał na chwilę zamilkł, po czym próbował jeszcze ostatnich słów perswazji. Piotr, żeby mieć mleko nie trzeba sobie od razu kupować krowy. Niestety Michale przykro mi, ze tak sądzisz odparł Baron, no i przykro mi ale nie mogę Ci w tej sytuacji pomóc, postaraj się zrozumieć to zarządzenie kogoś kto jest ważniejszy ode mnie, zresztą jeśli mi nie wierzysz, możesz jeszcze pogadać z Rokosem, wybacz muszę się rozłączyć. Niedobrze- pomyślał znowu Michał i wcisnął numer do Rokosa. Mariusz, słuchaj możesz mi podać PIN? Nie mogę odparł swoim sympatycznym głosem Rokos. Michał bardzo powoli ale jednak zaczynał tracić cierpliwość. Mariusz posłuchaj stoję tu pod drzwiami i nie mogę się dostać do środka bo nie znam dzisiejszego PINu. To chodzi Ci o PIN wejściowy czy PIN do trujkmatu? zapytał Rokos. Michał nagle poczuł, że się trochę zaplątał, palnął się więc w chwili olśnienia w czoło kubłem na śmieci który stał obok drzwi i po krótkiej chwili której potrzebował do tego aby znowu złapać równowagę (nie przewidział, ze do kubła ktoś przypadkowo wrzuci 150 kilogramowy ołowiany odważnik) rzucił do słuchawki, Marcin wybacz chodzi mi naturalnie o kod do drzwi wejściowych, przepraszam wszystko mi się już plącze. He he zaśmiał się sympatycznie Rokos przez sitko słuchawki, przykro mi Michale ale nie mogę, tajemnica. Michał skamieniał, miał właśnie jeszcze raz palnąć się w czoło dla ocucenia ale szczęśliwie przypomniał sobie w ostatniej chwili, że coś z tym kubłem było nie tak. Jak to tajemnica? zapytał więc spokojnie. No tajemnica, najnowsze zarządzenie szefa, kod dla pracujących po południu jest taki sam jak PIN odgadywano o 9tej rano przez słuchaczy, akcja ma na celu zwiększenie słuchalności naszej stacji i równocześnie poprawienie średniego wypadkowego wykształcenia słuchających nas ludzi, no sam rozumiesz słupki. Ale to absurd nie może być kod wejściowy taki sam jak PIN który każdy może rano usłyszeć, błagającym tonem próbował jeszcze coś wskórać Michał. Mylisz się, zaczął znowu tłumaczenia swoim uroczym głosem Mariusz, właśnie o to chodzi, ze nikt by na to nie wpadł, przykro mi Michał ale jeżeli chcesz tu dalej pracować musisz zacząć słuchać trujki, zresztą sam wiesz jak to jest, usłyszysz więcej, he he zaśmiał się na pożegnanie Rokos i sytuacja nadal wyglądała na mocno nierozwiązaną. I wtedy gdy sprawa wyglądała tak beznadziejnie nagle niespodziewanie z odsieczą przyszła Michałowi sprzątaczka która wchodziła na Myśliwiecką, Michał więc podstępnie gdy tylko wklepała kod wejściowy wślizgnął się za nią do pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:11 Towarzystwo, które jeszcze przed chwilą dziwnie zachowywało sie na korytarzu gdzieś zniknęło, sprzątaczka szybko schowała się w swoim kantorku za rogiem i Michał przez pusty korytarz dotarł do swojego pokoju. Zapalił światlo i ujrzał siedzącego na fotelu Samego Szefa - Witolda Wielkiego. Ten paląc fajkę mruknął pod nosem: - "Dobrze, że w końcu jesteś. Choć w sumie nie musiałeś dziś przychodzić tak wzceśnie..." - "Jak to?" - zdziwił się Michał - "Przecież za chwilę wchodzę na antenę z ZD3" - "Z ZD3 wchodziłeś na antenę do wczoraj" - zaśmiał się szyderczo Boss - "od dziś będziesz prowadził Listę Przebojów, popołudniowe ZD 3 od dziś przejmuje na stałe Marceli, a Niedźwiedzia wyślemy na dłuuugi ulop..." Michał zaniemówił... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:31 ... zaraz zaraz coś jest nie tak, pomyślał szybko Michał. Chyba mnie podpuszcza. Znaczy sprawa Niedźwiedzia była już ogólnie znana i to go nie zdziwiło, odkąd było wiadomo, ze do szefa dotarła już informacja jak zareagował prowadzący listę przebojów na wieść o tym kto zostanie nowym naczelnym stacji, robili tylko zakłady kiedy wyleci, no i spoglądając po sobie zastanawiali się kto spełnił rolę głuchego telefonu. Choć z trzeciej strony zaśmiewali się po kątach do dziś na wspomnienie zdziwionej miny Niedźwiedzia z którą zadał on owo powtarzane już w anegdotach sakramentalne pytanie „Laskowski? Ten od kolorowych jarmarków?”. Tak więc to, ze Niedźwiedź wylatuje nie dziwiło go wcale, pomyślał tylko, ze cholera przegrał zakład obstawiał bowiem, ze przed Mikołajem z wiadomych powodów go nie wykopią. Cóż nigdy nie miał szczęścia w grach hazardowych. Zaskoczyło go jedynie to, że to on miał poprowadzić listę przebojów, dlatego bo nie od dziś wszystkim było wiadomo, ze listę tą miał przecież dostać Olszański... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:46 Wielki Witold jakby czytając w jego myślach wyjaśnił: - "Nowe czasy - nowa polityka. Ty poprowadzisz LP 3, Marceli przejmie po tobie ZD3, ale to nie jedyne zmiany w naszej stacji. Michał Olszański poprowadzi Magazyn Bardzo Kulturalny - od przyszłego tygodnia będzie to szybki trzyminutowy flash o 21.57, Mariusz Rokos zastąpi Marcina Kydryńskiego w sjeście. Nasza stacja pozyskała też nową, bardzo cenną twarz radiową, ale kto nią jest nie mogę jeszcze zdradzić. Aaa, i Basia Marcinik też poprosiła o długi urlop i nie widziałem powodu, żeby jej go nie udzielić..." Szef dalej mówił, a Michałowi nie dawała spokoju jedna myśl: "Kogo u diabła chce do nas ściągnąć..." Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:15 Michał patrzył na szefa jakby ten był przeźroczysty, a w zasadzie to co mnie to wszystko obchodzi, pomyślał w końcu? Jak będzie trzeba to nawet mogę serwis ekumeniczny poprowadzić pomyślał i aż się otrząsnął na tą myśl, spojrzał na szefa i już wiedział. Czy chce pan szefie zatrudnić może jakąś osobę duchowną? spytał. Jego przełożony z trudem ale jednak opanował zdumienie i jedynie spokojnie wycedził przez zęby, nie doceniałem Cię Michale... Spojrzeli sobie głęboko w oczy wzrokiem pokerowych szachistów. Michał jakby olśniony kontynuował swoją poprzednią myśl: no bo szefie to ma sens, jeżeli zatrudnimy osobę duchowną nasze radio zyska wymiar nadmaterialny, żeby nie powiedzieć metafizyczny, tajemnicze zagadki, egzorcyzmy, życie pozagrobowe, bursztynowa komnata i budżet na rok 2004, te wszystkie pytania mogą znaleźć w końcu odpowiedź! Masz kogoś konkretnego na oku? spytał szef. Michał jak w transie odparł, ze jest naturalnie tylko jedna taka osoba, tak jak sugerował szef, David Duhovny! Teraz Michał prawie krzyczał jak w amoku, spojrzeli sobie znowu głęboko w oczy, jest tylko jeden mały problem mruknął szef, jaki? spytał Michał. On nie zna polskiego... Fakt to był problem, przez chwilę zastanawiali się nad możliwościa zdubingowania go w planowanej audycji ale musieliby wtedy zatrudnić w radiu jakiegoś specjalistę od dubów, więc pomysł upadł. Spojrzeli po sobie trochę podłamani, Dobroń odpadała miała teraz prowadzić serwis gospodarczy, więc machnęli ręką i wspólnym głosem w zgodzie stwierdzili: OLAŁ DUHOVNEGO, BIEŻEMY TEGO KOLESIA W MUSZCE Z TVNu.... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:35 "Doskonały pomysł!" - zakrzyknęli obaj w zachwycie. To znaczy szef zakrzyknął, a Michał tylko dobrze się wkomponował. - "Zastawiam sie tylko" - powiedział Witold - "które pasmo mu przyznać. Chyba damy mu sobotnią przedpołudniówke. Paweł narzekał na przemęczenie, ale nie chciał urlopu, no to prawie dam mu soboty wolne, a nowego wstawimy w jego miejsce. Tylko o czym będzie ten program? Nazwę "Nie do wiary" zdążyli zastrzec, ale może "Tajemnice istnienia" albo "Wizyty z zaświatów"? Taki lekki program w sam raz do słuchania przy przedpołudniowych sobotnich porządkach. Co o tym sądzisz?" Michał podrapał się w głowę... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:48 no fakt dobry tytuł to połowa sukcesu, pomyślał Michał. No i powinno być coś jeszcze co będzie od razu budziło skojarzenia z programem trzecim, Trójca Sobótki może? Takie połączenie prasłowiańskich wierzeń z chrześcijańską tradycją, albo może WieTRZYk w ciemnościach, zeby bylo bardziej niepokojąco, albo WyTRZYszcz zmysły, tak żeby pobudzić wyobraźnię. Ciężka sprawa, nad tym trzeba się dobrze zastanowić... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:51 I KIEDY TAK SIĘ ZASTANAWIALI W NASZEJ POWIEŚCI POJAWIŁA SIĘ KRÓTKA PRZERWA NA BLOK REKLAMOWY:) Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:54 :)))) dokładnie :)))) pozdrawiam i nie będzie mnie aż do 1 grudnia, miłego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski itd... 01.12.03, 11:48 Program okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze wydanie audycji „wyTRZYszcz zmysły” ściągnęło całą masę dewiantów do radioodbiorników, okazało się, ze potrzeba obcowania ze zjawiskami niepojętymi i ponadzmysłowymi jest w narodzie wyjątkowo powszechną przypadłością. Po długich pertraktacjach z człowiekiem w muszce w końcu przystał on na propozycję i zgodził się zrezygnować z występowania w TVNie w dosyć uciążliwym czasie antenowym jakim jest niedzielny wieczór gdy większość populacji zatrudnionych jeszcze tu i tam rodaków udaje się na spoczynek, klnąc w duchu na myśl o nadchodzącym nieuchronnie poniedziałku. Audycja zaczynała się dziwnym niepokojącym dżinglem po którym następował odgłos trzeszczenia najprawdopodobniej jakiegoś szkła po czym grobowy głos Macieja Zębatego komunikował „wyTRZYściłem i już nie TRZYszczy, he he...” No i chłopaki wystartowali. Na pierwszy ogień poszedł reportaż o pewnym sataniście z wielkiej płyty który popadł w konflikt z własną osobowością po tym jak podczas czarnej mszy spalili wraz z kolegami z sekty wytarzanego w benzynie czarnego kota. Relację z tego zdarzenia w podkładzie uzupełniał odgłos płomieni i miałczenie jakiegoś słodkiego kotka. No i po złożeniu tej właśnie ofiary bohater audycji doznał opętania, według wszelkich znaków na ziemi i na jego ciele i umyśle opętał go duch spalonego kota. Młodzieniec zmienił się nie do poznania, zaczął reagować nerwowo na widok psów na ulicy, zamiast spożywanego do tej pory w dużych ilościach z kolegami piwa zaczął raczyć się jedynie homogenizowanym mlekiem łaciatym a zamiast konsumowanych w dużej ilości pieczonych na rożnie skleconym z kolegami nad ogniskiem z opon na pobliskim złomowisku kiełbasek zwyczajnych, zajadał się surowymi rybami i łapanymi po klatkach schodowych w drewniane łapki myszami. Zaniepokojenie rodziny jednak wywołały dopiero zdarzenia związane z kocimi godami, wszystkie poprzednie dziwactwa jeszcze jako tako można było wytłumaczyć młodzieńczą fantazją albo kampanią reklamową pij mleko będziesz wielki. Ale kiedy rozpoczęły się kolejne kocie gody w okolicy bohater reportażu po prostu zniknął z domu i przez kilka dni widywany był w okolicach podblokowych śmietników w których to kotłował się najpierw w starciach o względy co bardziej urodziwych okazów żeńskich jego domniemanego gatunku a później jak donosił głos prowadzącego audycję zaczęto spotykać go zwartego w miłosnych układach z damami jego kociego serca... Tego już było zbyt wiele, rodzina napisała do TVNu do człowieka w muszce, niestety redakcja uważała, ze materiał jest zbyt mocny nawet jak na niedzielne wieczory i nigdy nie zgodziła się na ich wypuszczenie. Teraz jednak w obliczu nowych chlebodawców i możliwości postanowił zacząć od tego jakże kontrowersyjnego materiału. Zaproszony do programu absolwent, założonego przez siebie samego Domowego Uniwersytetu Ponadprzestrzennej Astrologii, specjalista w dziedzinie egzorcyzmów i egzcentryków oraz odczytywania przyszłości z dziur w zębach, wyraził krótko swoją opinię na temat omawianej sprawy w dwóch słowach „to typowe”. Po czym w kilku bardzo obrazowo pokrętnych zdaniach rozłożył na czynniki pierwsze i drugie całą sprawę w zarysie historycznym i histopatologoicznym i stwierdził, ze przy dosyć zrozumiałej banalności tej historii jest naturalnie w stanie całej historii zaradzić. Po czym w owianych tajemnicą rytuałach indian z północnej antarktydy zabrał się do roboty. I skutek był wstrząsająco natychmiastowy, bohater audycji niczym feniks z popiołów powstał i wrócił szczęśliwie na łono jego rodziny popijących piwko satanistów z osiedla. I wtedy rozdzwoniły się telefony słuchaczy.... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 01.12.03, 12:47 Były to w przeważającej części telefony od byłych słuchaczy Radia Maryja, którzy znudzeni opowieściami Ojca Redaktora nareszcie odnaleźli na innej częstotliowości, to czego tak naprawdę od zawsze poszukiwali w radiu. Jedna ze słuchaczek rozentuzjazmowana "WyTRZYszczem" zaproponowała temat do kolejnej audycji: u niej w miejscowości na szybie jednego z domów regularnie pojawia się podobizna Matki Boskiej. Ludzie w wiosce już ją nawet nazwali Matką Boską Szklaną i codziennie przychodzą pod cudowne okno zapalać świece... Człowiek w muszcze słuchał tej opowieści z zapartym tchem... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 01.12.03, 15:27 Po czym stwierdził: - Proszę pani, Matka Boska to się teraz w co drugiej wsi pokazuje, niech mi pani nie zawraca głowy! Nie po to przechodziłem z dużej, ogólnopolskiej telewizji do jakiegoś marnego radyjka, żeby mi teraz stare baby truły dupę opowieściami o świętych wizerunkach na szybie - i wyłączył mikrofon. Z głośnika rozległ się dźwięk jednego z hitów ze składanki "Kawałek po kawałku", a człowiek w muszce w przypływie niczym nieuzasadnionej złości wybiegł ze studia, w pośpiechu zdejmując z wieszaka płaszcz. - Więcej mnie tu nie zobaczycie! - krzyknął na odchodne. Michał, który właśnie przechodził korytarzem z kubkiem rozpustnej kawy Nescafe, przyglądał się tej sytuacji z nie lada zdziwieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: itd... 02.12.03, 08:41 No tak, nie wytrzymał... pomyślał Michał. I cały misterny plan w p..roszku;) Nowa audycja która miała być koniem pociągowym radia skierowanego bliżej słuchacza, docierającego już wręcz w zakamarki jego duszy uległa deratyzacji. Michał zadrżał na myśl, ze skoro to nie wypaliło to i jego lista przebojów może skończyć podobnie. Widząc wybiegającego z obłędem w oczach człowieka w muszce uświadomił sobie, ze problem tak naprawdę leży w psychice. To radio to dziwne miejsce, pomyślał, ludzie nie zachowują się tu racjonalnie. I wtedy właśnie olśniło go. „To miejsce musi być nawiedzone...” wyszeptał cicho stojąc z kubkiem kawy na środku korytarza i rozejrzał się dyskretnie czy nikt go przypadkiem nie obserwuje. Dziwna myśl która przebiegła mu niczym wyścigowa glizda po plecach zasiała w nim niepokój. Muszę to sprawdzić, być może kiedyś pod budynkiem na Myśliwieckiej znajdował się jakiś indiański cmentarz? To by mogło wiele tłumaczyć, dziwne zdarzenia jakie zachodziły w jego życiu nie brały się znikąd... Tylko od czego zacząć... I wtedy pojawiła się przy nim para do zadań specjalnych czyli Po Prostu Durczok i jego prawa ręka. Michale my też już to zauważyliśmy, zaczął PPD. Michał popatrzył na nich oniemiały. Tak naprawdę to było nasze zadanie, nie te głupie wywiady ale zadanie specjalne, od jakiegoś czasu wielu ludzi martwi to co się tu dzieje, dlatego my pod przykrywką przybyliśmy tu od pułkownika Kwiatkowskiego (cholera, pomyślał Michał, nie jest dobrze znowu ten Kwiatkowski, musiał dowiedzieć się o Rywinie i nasłał na mnie swoich agentów, więc jednak ten telewizyjny desant to fakt...) Sytuacja niespodziewanie znowu zaczęła się gmatwać. Słuchaj Michał, wycedził spokojnie Durczok, jego prawa ręka zaś cały czas mierzyła do Michała swoimi szklanymi oczami, udało nam się coś stwierdzić. Potrzebujemy Twojej pomocy, udało nam się znaleźć dwa tropy, jeden z nich mówi, ze po powstaniu był tu cmentarz i to niekoniecznie powstańców... Drugi zaś ślad to czasy odbudowy podobno zamurowano tu gdzieś niechcący pijanego majstra, ktoś obudził złe duchy Michale.... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 02.12.03, 12:27 - A my - powiedział PPD przy akompaniamencie morderczego spojrzenia asystenta - bardziej skłaniamy się ku wersji o zamurowanym majstrze. Dlatego przez najbliższe dwa tygodnie będzie u nas ekipa fachowców, która zrobi na Myśliwieckiej generalny remont i może coś znajdzie...- zaśmiał się tajemniczo. - O nie, znowu faceci z wiertarami. Dopiero co się tłukli przy wymianie okien, a teraz znowu jakieś hałasy - Michała ta perspektywa nie nastroiła optymistycznie. - Ale nie przyjdą sami - dorzucił Durczok - będzie z nimi policyjny jasnowidz, który na pewno będzie pomocny w poszukiwaniach. - Hmmm... generalne porządki, policyjny jasnowidz i jakieś tajemne poszukiwania - nie wygląda to dobrze - pomyślał Michał i wszedł do pokoju. Kawa już dawno zdążyła wystygnąć i właśnie wtedy rozległ się dzwonek telefonu. - Kowalewski, słucham - powiedział do słuchawki. - Dzień dobry, Michale. Mówi Stanisław Tyczyński. Pewnie słyszałeś, ale wczoraj uruchomiliśmy stację RMF CLASSIC.. - Nie dało się tego nie słyszeć - odparł z uśmiechem Michał. - No właśnie. I ja w tej sprawie - w słuchawce słychać było odgłos przegryzanych buraczków. - Tak słucham - powiedział z zaciekawieniem Michał. - Mam dla ciebie pewną propozycję... - głos Tyczyńskiego wyraźnie się ożywił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.03, 23:32 Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: astat Re: itd... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 00:59 Gość portalu: kass napisał(a): > Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-) Jak to gdzie, w szafie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 01:03 Gość portalu: astat napisał(a): Jak to gdzie, w szafie:) Tylko w czyjej szafie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: itd... 03.12.03, 09:28 Gość portalu: kass napisał(a): > Gość portalu: astat napisał(a): > Jak to gdzie, w szafie:) > > Tylko w czyjej szafie:-) Pani sprzątaczka otworzyła jak codzień swoją przepastną SZAFĘ pełną niezwykłych srodków czyszczących i jej oczom ukazał się... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 03.12.03, 12:53 Gość portalu: kass napisał(a): - Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-) A ten zamurowany majster to nie trup? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 17:26 viking73 napisał: > A ten zamurowany majster to nie trup? ;-) Dlaczego zaraz zamurować majstra, biedny człowiek. Myślałam, że uśmiercisz kogoś zupełnie innego a wiadomo kogo chciałoby się, chociaż wirtualnie zamordować, więc proszę o zmianę scenariusza:-) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 04.12.03, 19:54 Pomyślę nad tym;-) ale na razie czekam, aż Neandertalski wróci do pisania, albo ktoś jeszcze się włączy, bo to średnia przyjemność samemu pisać:-) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: itd... 05.12.03, 09:13 viking73 napisał: > ktoś jeszcze się włączy, bo to średnia przyjemność samemu pisać:-) Nie podobały Ci się moje cytaty ("Ballada z trupem" , fragment z "60 minut na godzinę" o Koledze Kierownku) ?? :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski itd... 05.12.03, 12:50 Majster musiał zginąć bo nie potrafił żyć z ludźmi, to były czasy powojenne, nadal życie ludzkie nie było wiele warte. A majster dodatkowo lubił szukać guza i nie był specjalnie sympatyczną osobą, nosił numer obozowy na przedramieniu, wszyscy więc szanowali go choć nie lubili. Był małomównym typem który jak już musiał coś powiedzieć to tylko po to aby kogoś opierdzielić albo coś kazać. We wszystkich innych przypadkach milczał. Ludzie się go bali bo choć miał za sobą kacet to było z niego kawał chłopa, no i jak na murarza przystało łapy miał jak dwa bochny chleba, nie miał w związku z tym aktywnych wrogów ani nawet biernych przyjaciół zresztą też nie miał. Po skończonej pracy najczęściej pił w samotności i szedł spać, nie szukając z nikim kompanii. Zdaje się, ze po obozowych przejściach inaczej by nie zasnął, ludziom to nie zupełnie się podobało, oni pili aby się zabawić, on pił aby się wyłączyć. Przez pewną krótką chwilę jego postać nawet pojawia się w Człowieku z marmuru Wajdy wplótł on ją w tło realiów swojego filmu, nawiasem mówiąc. No i tak wszystko się plotło, budowy na których pracował majster zawsze były w czołówce, medale, odznaczenia, listy gratulacyjne. Aż pewnego dnia spotkały go duchy przeszłości, podczas pracy na Myśliwieckiej zatrudnił się na budowie ktoś kto znał go z czasów wojny. Okazało się, ze mieli między sobą rachunki do wyrównania, nikt do końca nigdy nie doszedł jakie to były rachunki ale nowy rozpuścił plotkę, ze majster był w obozie kapo i ma wielu ludzi na sumieniu. Tego też nikt nie potrafił sprawdzić ale, ze czasy były jeszcze niespokojne wystarczyło. Pewnej soboty więc dosypali majstrowi po robocie tabletek nasennych do jego codziennej butelki którą wypijał wieczorem i gdy zasnął już twardo wynieśli go z baraku do odbudowywanego budynku i w jednym z pomieszczeń zamurowali śpiącego dobudowując dodatkową ścianę w odległości pół metra od już istniejącej. Majster spał twardo, obudził się dopiero we wtorek i nawet nie miał siły się dobijać, obudził się w całkowitych ciemnościach wciśnięty pomiędzy dwie ściany, pojęcia nie miał gdzie się znajduje ale im bardziej zaczynał próbować się ruszyć tym bardziej zaczynało mu brakować powietrza, podobno wystarczyło mu go jedynie do wieczora. Stąd dziś w jednym z pomieszczeń na Myśliwieckiej jest ściana o pół metra przesunięta do wewnątrz , wystarczy porównać projektowe rysunki powykonawcze ze stanem istniejącym. Do końca tez niejasna jest historia tego cmentarza. W czasie powstania ludzi chowano często tam gdzie zginęli, Niemców nikt nie chował naturalnie ale dochodziło często do pomyłek, w zamieszaniu np. zmasakrowane ciała mylnie brano za ciała powstańców okaleczonych przez Niemców. To była często okrutna walka wręcz i nikt nikogo nie oszczędzał, no i w dodatku powstańcy też często nosili niemieckie mundury zdobyte na wrogu. W tym wypadku zdaje się zresztą to byli bardzo młodzi chłopcy z pancernej dywizji SS Totenkopf do której przydzielono pluton ochotników z Hitlerjugend, te dzieciaki zasłynęły zresztą na wszystkich frontach ze swojego fanatycznego wręcz oddania sprawie, okrucieństwa i bezwzględności na jaką stać tylko ludzi w ich wieku, coś jak nasi dzisiejsi kibole, hooligansy czy jak ich zwał, stare wygi frontowe z SS nawet patrzyły na nich z szacunkiem, bo często można ich było porównać jedynie do japońskich kamikaze, nie bali się śmierci. No i właśnie ktoś przez pomyłkę pochował ich z należnymi honorami na terenie dzisiejszego studia polskiego radia na Myśliwieckiej jako polskich młodych chłopców zakatowanych na śmierć. Po wyzwoleniu stolicy i rozpoczęciu prac nad odbudową jednak nie natknięto się nigdy na te groby, dlatego do dziś sprawa jest pod małym znakiem zapytania... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd... 05.12.03, 13:54 Te fascynujace opowieści tak zainspirowały dyrekcję Trójki, że postanowiła uczcić je tablicą pamiątkową, wmurowaną tuż przy wejściu do gmachu przy Myśliwieckiej, a nawet powzięła zamiar przemianowania Studia im. Agnieszki Osieckiej na Studio im. Zamurowanego Majstra. Decyzja w zasadzie już została podjęta: od Nowego Roku studio będzie miało nowego patrona, teraz trzeba tylko przekonać do tego pomysłu pracowników stacji... Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: itd... 03.12.03, 13:06 Gość portalu: kass napisał(a): > Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-) Ballada z trupem wyk. Bronisław Pawlik Ballada z trupem, z trupem ballada otwieram szafę facet wypada Wprost z Białowieży wracam i łup jak długi leży trup u mych stóp Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Może nie trup to może to kukła Z szafy do stóp mi jak długa gruchła Gdybym się uparł mogłbym ja tknąć Eee.. lecz głupio trupa tak tknąć jak bądź Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Więc zaraz wołam żonę mą Władkę i pytam czy to nie trup przypadkiem Włos się jej zjeżył serce jej łup i Władka leży też u mych stóp Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Myśle do trupa za chwile wrócę Lecz najpierw żonę Władkę ocucę i na kanapke taszcze tup, tup Żone mą Władkę z oczami w słup Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Tylko że myśle gdy się ocuci znow trupa widok w niebyt ja rzuci zaś nie ponowi jej się ten szok o.. jeśli się dowi że nie ma zwłok Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Reasumując naprawię gafę trupa pakując z powrotem w szafę I tu enigmat ciemny jak grób: trupa już nie ma tam gdzie byl trup Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Lece na schody zbiegam w piwnice Nigdzie ni śladu trupa nie widzę Wracam na górę - a niech to kat Po mojej żonie też przepadł ślad Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie Trafu widocznie takiego łupem padłem że żona mi uciekła z trupem Trafy przeklęte gdy Ci do stóp Z szafy wypada przystojny trup Rany boskie... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 10:25 m.kowalewski napisał: - W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz zdezelowanych ikarusow. Pozdrawiam,MK W mieście piłkarskich mistrzów Polski też nie, ale jeśli ma być rozgrywany mecz Wisła-Hutnik względnie Wisła-Cracovia to kibiców drużyny przeciwnej wozi się na stadion gospodarzy pod eskortą policji zapakowanych właśnie do takich autobusów. Myślałem, że to ogólnopolska praktyka:) Pozdrawiam.V. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koliber Re: Michał - reaktywacja IP: 149.156.12.* 30.11.03, 18:25 Jeszcze są IKARUSY np. 184. Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Michał - reaktywacja 30.11.03, 19:20 To prawda. Ale nie są jakoś tragicznie zdezelowane:) Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:49 m.kowalewski napisał: > > > "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę? > > Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu j > ak co > > rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!" > > Uwielbiam "Karpia". > A w tym roku tekst jest pierwszorzedny, moim zdaniem. Ja zasugerowałam karpia numer... właśnie, nie wiadomo który, może być tegoroczny, może być dowolny kolejny :) Tekst pierwszorzędny, powiadasz? Posłuchamy, ocenimy... Na pewno jest to jakaś odmiana :) > > > Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjecha > ł > > zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii... > > W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz zdezelowa > nych ikarusow. Oj, Michale, Michale, chyba rzadko jeździsz komunikacją miejską. Bo mnie co i rusz zdarza się jechać zdezelowanym gratem marki Ikarus. Czasami fatalnie rzuca przy hamowaniu, czasem niemiłosiernie szarpie, a z gumy na przegubie cieknie woda. > Pozdrawiam, > MK Pozdrawiam Alicja - Tuhanka Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski na marginesie 19.11.03, 12:20 ... że tak się głupio wtrącę przez nikogo nie pytany ale skoro Wam sie też chce wtrącać te głupie gadki w środku książki to czuję sie niejako usprawiedliwiony. Zadam wiec raz pytanie retoryczne z powieścią niezwiązane. Nie znudziło Wam się jeszcze wmawiać Kowalewskiemu, że jest kim innym niż sam twierdzi? Proponuję uszanować ten fakt i puszczać dalej wodze fantazji w nikomu nie potrzebnej powieści zamiast toczyć te dziwne dyskusje. Z wyrazami wiadomokto Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: na marginesie 19.11.03, 12:38 Ja Michałowi nic nie wmawiam :) Po prostu stwierdzam fakt, że jednak zdezelowane ikarusy po Warszawie jeżdżą, choć na szczęście z roku na rok jest ich coraz mniej... Ale kontynuujcie powieść, już się nie wtrącam. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: na marginesie 19.11.03, 12:43 Bardzo przepraszam za wtręty mojego autorstwa. :) Poprzeczkę ustawiliście z Vikingiem wysoko,oj bardzo wysoko! Już nie będę! :) Ewa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sito Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 23:45 jesli nie bede niedyskretny, to podczas spotkania z miochalem zapytalem go, niczym haslem z klossa "Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra...", na co on sie usmial, znaczy sie ze kojarzy temat, albo wzruszyl sie moja troska /jesli by tematu nie kojarzyl/. Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 02.12.03, 12:14 Jakýe ma nie zna? tematu, skoro sam nawet siŤ dwa razy dopisa¸? To Filip taki zdolny, ýe ćci?gn?¸ nam tu Micha¸a :)) Odpowiedz Link Zgłoś
fdj Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 03.12.03, 08:34 A skąd Ty masz takie informacje... ??? Filip Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 03.12.03, 11:35 Z bardzo dobrego ?r?d¸a :)) Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 itd cd - 03.12.03, 13:16 Kawa już dawno zdążyła wystygnąć i właśnie wtedy rozległ się dzwonek telefonu. - Kowalewski, słucham - powiedział do słuchawki. - Dzień dobry, Michale. Mówi Stanisław Tyczyński. Pewnie słyszałeś, ale wczoraj uruchomiliśmy stację RMF CLASSIC.. - Nie dało się tego nie słyszeć - odparł z uśmiechem Michał. - No właśnie. I ja w tej sprawie - w słuchawce słychać było odgłos przegryzanych buraczków. - Tak słucham - powiedział z zaciekawieniem Michał. - Mam dla ciebie pewną propozycję... - głos Tyczyńskiego wyraźnie się ożywił... - Słucham w napięciu - Michał dyskretnie zamknął drzwi do pokoju. - Wiesz Michale, stacja dopiero się rodzi, potrzebujemy dziennikarzy, którzy przyciągnęliby do niej inteligentną publiczność - Tyczyński postawił jasno sprawę - Na razie to pełna prowizorka, zupełnie nie mam kim robić. W desperacji już jedno z pasm oddałem twojemu dawnemu koledze redakcyjnemu Kzysztofowi Żurkowi, ale ta sytuacja nie potrwa wiecznie. Potrzebuję inteligentnych facetów, a nie tępych wyrobników o plastikowym głosie... - Tyczyński zawiesił głos. -Hmmm... - pomyślał Michał - to może być interesująca propozycja, ale nie wiem jak Franciszek zniósłby przeprowadzkę w zupełnie inne miejsce. Często na skwerku spotykał się z zaprzyjaźnioną suczką Poziomką i mógłby ciężko przeżyć rozstanie z nią. Muszę przecież dbać o życie uczuciowe mojego psa - uświadomił sobie Michał. Z zamyślenia wyrwał go głos Tyczyńskiego. - Michale, mieszkanie przy ul. Krowoderskich Zuchów, z widokiem na Urząd Skarbowy czeka. Resztę szczegółów jeszcze zdążymy uzgodnić. - Oddzwonię do pana jutro - powiedział Michał i odłożył słuchawkę. Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: itd cd - 04.12.03, 12:32 Michał właśnie oddzwania. Niestety treść rozmów została objęta klauzulą tajne/poufne i nie może, przynajmniej na razie, zostać opublikowana w niniejszej powieści;-) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: itd cd , a tymczasem Kierownik... 04.12.03, 12:56 "(Kolega Kierownik) sprawiał wrażenie szczęśliwego z powodu otrzymania jednej, jedynej nagrody za trzyletnią działalność, a mianowicie trzeciej palmy do gabinetu. Cieszył się z niej jak dziecko i codziennie odkurzał." :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martka no no... IP: *.duna.pl / 217.98.70.* 04.12.03, 17:14 joanna brodzik będzie miała co czytać na antenie twojego pierwszego radia. kawałek po kawałku oczywiście;) Odpowiedz Link Zgłoś
un1 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:06 Michał Kowalewski zniknął także z anteny. W piątek żegnał się do poniedziałku a tu zamiast niego w ZD3 Łukawski. Też dobry, ale co się stało? Czyżby to kara za zadawanie się z pospólstwem tj. z nami na tym forum? Szkoda byłoby bodaj jedynego cennego nabytku Laskowitka. Pozdrowienia, Panie Michale, gdziekolwiek jesteś... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:14 No przecież było w powieści, ze Michał tajne rozmowy z dyrekcją RMF CLASSIC przeprowadza. Już widać pierwsze efekty;-) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:17 viking73 napisał: > No przecież było w powieści(...). Myślisz, że i inne wątki z powieści się sprawdzą? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:16 Nie przesadzaj z tym znikaniem:-), jest po prostu chory a aura temu sprzyja, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:18 Mam nadzieję, że to nie nasza powieść tak go rozłożyła;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:22 Wasza powieść powinna go uzdrowić:-) Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski a czas ucieka... 12.12.03, 11:13 Muszę wracać do pracy, Michał próbował jeszcze raz pertraktacji z człowiekiem zza lampy. Wiesz dobrze, ze nic nie musisz odparł mu znowu głos. Cała ta historia zaczynała go już z wolna męczyć, znowu go zwinęli i znowu siedzi jak kretyn w pomieszczeniu w którym ktoś zaplanował oświetlenie w tak głupi sposób. Rozmawiałeś z Rywinem, wiemy o tym, odezwał się znowu głos, sam wiesz najlepiej, ze to śmierdząca sprawa a Ty w nią wlazłeś. Szef początkowo myślał, ze wiesz to nasze ostatnie spotkanie to była zwykła ludzka pomyłka, no sam rozumiesz zdarza się, ale sam widzisz, ze tak jednak nie było, nic nie dzieje się bez przyczyny. No dobra ale mówiliście, ze Rywin to wariat i płotka, zaczął nieśmiało Michał. Mówiliśmy różne rzeczy a Ty nie musisz we wszystko wierzyć co mówimy, no wiesz używasz przegrywasz, he he, zaśmiał się pod nosem człowiek zza lampy. Michał wiedział teraz już tylko tyle, że za te kilka dni kiedy popołudniówkę musiał prowadzić znowu kto inny może się tak łatwo nie wytłumaczyć, przypomniał sobie minę swojego szefa, który przy takiej okazji potrafi zaproponować z miłym uśmiechem na chłodnej twarzy partyjkę jednorękiego rosyjskiego chińczyka... Aż mu ciarki przeszły po plecach na samą myśl... Słuchaj Misiu, uparty jesteś zaczynamy więc od początku, przerwał mu rozmyślania znajomy głos. No więc jak to było, po kolei nawijaj i tylko nie gadaj tych bzdur, że proponował Ci posadę Kwiatkowskiego, ty masz za małe jaja, żeby pójść na taki numer. Mów jak to będzie naprawdę, kto, kiedy i dlaczego, sprawdzamy teraz tego pilota, no wiesz dobrze którego? Michał pojęcia nie miał ale poczuł na sobie to spojrzenie, ręce trochę mu się zaczęły jednak pocić... No to posłuchaj wiemy już dużo, wiemy że Miller i Jakubowska wiedzieli za dużo i dlatego mieli zginąć. Rywin załatwił z kim trzeba, żeby nie zjawili się na jego procesie, my to już wiemy. Ale nie wyszło im, tej cholernej ruskiej maszyny nie da się ot tak łatwo rozbić o ziemię, sam rozumiesz gniotsa nie łamiotsa. Teraz pewnie jak kupią jakąś amerykańską tandetę to pójdzie im łatwiej, jeżeli będzie taka potrzeba. Bo cały czas nie powiedziałeś nam jeszcze najdroższy jak to będzie dziś z tym samolotem do Brukseli ale do czternastej mamy jeszcze trochę czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: a czas ucieka... 12.12.03, 13:11 - Samolot nie odleci - wycedził przez zęby Michał - ani dziś, ani jutro, ani nigdy - wielogodzinne przesłuchiwania przyniosły w końcu efekt. Michał zaczął śpiewać jak znut: - samolot nie odleci, to wszystko przez te biopaliwa... Odpowiedz Link Zgłoś
neandertalski Re: a czas ucieka... 12.12.03, 14:22 Twoja piosenka brzmi fałszywie Misiu- wycedził przez wąskie szpary miedzy zębami głos zza lampy- mamy informacje, ze samolot ląduje już w Brukseli. Nie udało sie wam, he he... Jeszcze zobaczymy, spokojnie odparł Michał, Miller miał wykupiony bilet powrotny a z tym może byc różnie, he he, Michał czuł sie coraz pewniej... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: a czas ucieka... 12.12.03, 15:09 Wysłannicy Michała w Brukseli mieli wszystko pod kontrolą. Plan był opracowany w najdrobniejszych szczegółach. Teraz trzeba go było tylko zrealizować... * W NASZEJ POWIEŚCI NASTĘPUJE TERAZ KOLEJNA PRZERWA NA REKLAMĘ. TWÓRCY POWIEŚCI INTENSYWNIE MYŚLĄ KONCEPTUALNIE, A CZYTELNICY MOGĄ SIĘ W TYM CZASIE ZAPOZNAĆ Z NAJNOWSZĄ OFERTĄ NASZYCH PARTNERÓW HANDLOWYCH:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.jgora.dialog.net.pl 21.03.04, 19:32 ???? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Ten wątek nie może mieć 113 postów 22.03.04, 13:23 bo wtedy na bohatera, oraz wszystkich piszących w tym wątku spadnie grad nieszczęść. Tako rzekła Wróżka Sybilla. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś