Dodaj do ulubionych

Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Radio?

13.11.03, 01:40
No właśnie. Doskonały temat na pełną napięcia powieść sensacyjną.
Macie jakieś ciekawe hipotezy? A może sam zainteresowany się wypowie?
Obserwuj wątek
    • Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / 192.168.5.* 13.11.03, 01:43
      viking73 napisał:

      > No właśnie. Doskonały temat na pełną napięcia powieść sensacyjną.
      > Macie jakieś ciekawe hipotezy? A może sam zainteresowany się wypowie?

      Może więc napiszesz jakąś mrożącą krew w żyłach powieść:-)
      • neandertalski me retorycznie;) 13.11.03, 14:37
        W sumie tak w trUjce zwykła codzienna sieczka, szkoda słów. Więc może to nie
        taki najgorszy pomysł na krótkie jesienne dnie i długie zimowe wieczory? Znaczy
        wymyślmy jakąś powieść w odcinkach. Temat jest dobry jak każdy inny czyli
        Kowalewski miał tego dnia pojawić się na forum ale tym razem tego nie zrobił.
        Coś sie stało...
        Jeszcze zacząłbym czymś w stylu opowieści o tym jak rano wstaje zębów nie myje
        bo ma takie wsuwane;) Ale może raczej jednak powinno się zacząć bardziej
        poważnie?
        • viking73 Re: me retorycznie;) 13.11.03, 14:39
          Jestem za:)
          • neandertalski I 13.11.03, 14:49
            Michał wstał jak zwykle późno. Za późno. Może gdyby wstał wcześniej ten dzień
            potoczyłby się zupełnie inaczej. Ale nie stało sie tak, stało się zupełnie
            inczej. Nienawidził tej pory, wszyscy ludzie działali mu na nerw, środek dnia
            niby pora myśleć o końcu pracy a on znowu myśli tylko o tym jak ten dzień w
            pracy zacząć. I jeszcze ta pora, jesień niby złota ale to złoto zimne jak bryła
            przemarzniętego metalu. Aż się otrząsnął gdy wyszedł z domu. Pora ruszać...


            PS
            Proponuję tytuł "Być jak Michał Kowalewski"
            ;)
            • viking73 Re: I 13.11.03, 14:59
              Wyszedł z domu jednak dużo wcześniej niż zazwyczaj. Okulary, które nosił,
              dodawały mu powagi. Nerwowo rozejrzał się wokół siebie i szybkim krokiem ruszył
              na prawo. Było to o tyle zaskakujące, że dotychczas zawsze rano wychodząc z
              bramy szedł w przeciwnym kierunku...
              • fdj Szybki koniec powieści ;-P) 13.11.03, 15:45
                ... było to tak zastanawiające, że aż przystanął na chwilę. Pomyślał: "dlaczego
                poszedłem w prawo"? Gdybym tak jeszcze poszedł prosto, to bym zrozumiał - tam
                przecież stoi kiosk, w którym się zaopatruję. Gdybym tak się cofnął - też bym
                zrozumiał - czegoś zapomniałem. Ale w prawo? Nigdy nie chodziłem w prawo".
                - To musi być znak - pomyślał głośno. Znak od Pana. Muszę coś zmienić w swoim
                życiu. W końcu jedna zmiana może pociągnąć za sobą drugą. Ale co by tu zmienić?
                Po pewnym namyśle już wiedział: przestanie wchodzić na forum. Tak, to znakomity
                pomysł.
                Co też niniejszym uczynił.

                THE END

                Filip ;-)))
            • to.ya Re: I 13.11.03, 15:04
              Pisz Waszmość!!!!!!Z utęsknieniem oczekiwać będę ciągu dalszego, który mam
              nadzieję nastąpi... :))))
              • viking73 Szybkie wznowienie powieści :) 13.11.03, 19:53
                Proponuję tytuł "Być jak Michał Kowalewski"

                • 1 - neandertalski 13-11-2003 14:49 odpowiedz na list odpowiedz cytując

                Michał wstał jak zwykle późno. Za późno. Może gdyby wstał wcześniej ten dzień
                potoczyłby się zupełnie inaczej. Ale nie stało sie tak, stało się zupełnie
                inaczej. Nienawidził tej pory, wszyscy ludzie działali mu na nerw, środek dnia
                niby pora myśleć o końcu pracy a on znowu myśli tylko o tym jak ten dzień w
                pracy zacząć. I jeszcze ta pora, jesień niby złota ale to złoto zimne jak bryła
                przemarzniętego metalu. Aż się otrząsnął gdy wyszedł z domu. Pora ruszać...

                • 2 - viking73 13-11-2003 14:59 odpowiedz na list odpowiedz cytując

                Wyszedł z domu jednak dużo wcześniej niż zazwyczaj. Okulary, które nosił,
                dodawały mu powagi. Nerwowo rozejrzał się wokół siebie i szybkim krokiem ruszył
                na prawo. Było to o tyle zaskakujące, że dotychczas zawsze rano wychodząc z
                bramy szedł w przeciwnym kierunku...

                * 3

                Tym razem jednak ważne sprawy kazały mu skręcić w prawo. Nie zdążył jednak
                przejść więcej niż 100 metrów, gdy ulicą wstrząsnął potężny wybuch. Z okien
                posypały się szyby, okolicę przeszył dźwięk rozbijanego szkła i wycie alarmów w
                samochodach. Tumany kurzu zawisły nad ulicą. Krzyki kobiet mieszały się z
                płaczem dzieci. "Na pomoc, na pomoc" - krzyczała jedna z kobiet. Michałowi głos
                wydał się znajomy, ale tumany kurzu nie pozwolały mu dojrzeć jej twarzy.
                Kiedy kurz w końcu opadł Michał dostrzegł, że kobietą wzywającą pomocy była
                Monika Olejnik, a bomba, która przed chwilą wybuchła była podłożona pod drzwi
                kamienicy, w której mieszkał...
                • fdj Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 20:08
                  viking73 napisał:

                  > (...) ulicą wstrząsnął potężny wybuch. Z okien
                  > posypały się szyby, okolicę przeszył dźwięk rozbijanego szkła i wycie alarmów
                  > w samochodach. Tumany kurzu zawisły nad ulicą. Krzyki kobiet mieszały się z
                  > płaczem dzieci. "Na pomoc, na pomoc" - krzyczała jedna z kobiet.
                  (...)
                  > a bomba, która przed chwilą wybuchła była podłożona pod drzwi
                  > kamienicy, w której mieszkał...

                  4. Kto mógłby pragnąć mojej śmierci - pomyślał. A ponieważ nie miał wrogów, to
                  jedyne co mu przyszło do głowy to to, że to jakiś sfrustrowany forumowiec,
                  któremu nie spodobała się jego odpowiedź na forum.
                  Żyję - stwierdził z nieukrywaną satysfakcją i lekkim zdziwieniem. A to znaczy,
                  że Pan dał mi szansę. Ale pewnie pod jednym warunkiem - nigdy już nie zaglądać
                  na forum.
                  Co też niechybnie czyni.

                  THE END

                  Filip ;-PP

                  (noconoco, ja tylko dążę do odpowiedzi na pytanie zawarte w wątku tytułowym)
                  • viking73 Re: Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 21:18
                    Filiiiiiiiiip, z Tobą jak z (nieznośnym) dzieckem:(((
                    Nie zabijałbyś projektów, które jeszcze nie zdążyły się na dobre narodzić.
                    • fdj Re: Szybki koniec powieści 2 ;-PP 13.11.03, 22:36
                      Life is short.
                      Play hard.

                      ;-)))
                      Filip
                • neandertalski ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 08:32
                  ... i wtedy zdał sobie sprawę z tego, ze to jednak nie była Monika Olejnik
                  tylko Grażyna Dobroń. W tej sytuacji nawet go to już specjalnie nie zdziwiło.
                  Zresztą w tej sytuacji już chyba nic nie mogło go zdziwić? A jednak. W pewnej
                  chwili poczuł, ze pada na chodnik przywalony czyimś ciężarem, jęknął tylko
                  oszołomiony narastającą niczym kula śniegowa sytuacją. „Chyba się jeszcze nie
                  obudziłem”- pomyślał. Ale było inaczej. Okazało się, ze przywalało go cielsko
                  jakiegoś faceta który wykręcił jego ręce i beznamiętnym głosem kazał mu się nie
                  ruszać. No tak w tej sytuacji to już chyba wolałbym razem z Orzechem zapowiadać
                  popołudniówkę- przemknęło mu przez myśl i pożałował, ze jeszcze przed chwilą
                  myślał o pracy jak o jakimś niekoniecznie miłym obowiązku, który wyciągnął go
                  tak nagle koło południa z łóżka. W ogóle okazało się, ze teraz leżąc przywalony
                  przez to cielsko na chodniku ma czas na wiele myśli których wcale się wcześniej
                  po sobie nie spodziewał. Hm, nawet właściwie przyszło mu do głowy, ze ta cała
                  zaskakująca sytuacja jest całkiem miła. I wtedy facet o posturze hipopotama
                  szybko wstał i spoglądając mu głęboko w oczy, tak że poczuł jego wzrok na
                  wewnętrznej stronie potylicy powiedział: „nawet o tym nie myśl”. No i przestało
                  być miło.
                  Na ulicy zrobiło się zamieszanie. Ludzie nie wiedzieli co się dzieje. Zewsząd
                  coraz to więcej głosów podsuwało kolejne równie fantastyczne pomysły dotyczące
                  tej niecodziennej sytuacji. Naturalnie wszyscy byli pewni, ze to dzieło arabów.
                  Kiedyś w końcu musiało się to stać. Pewnie gdyby wiedzieli, ze ten facet
                  którego widzą na chodniku tak jawnie i bezkompromisowo popierał naszą inwazję w
                  Iraku, jeszcze bardziej byliby pewni, ze to właśnie przez to. Ale na szczęście
                  jego twarz była im obca, radio to radio a nie telewizja i skoro tu przed nimi
                  leżał na chodniku on a nie jakiś Kraśko czy Lis na przykład, to mógł
                  przynajmniej na razie liczyć na anonimowość. Ale nie dla wszystkich wydawał się
                  osobą nieznajomą. Pan hipopotam np. wydawał się być jego dobrym znajomym,
                  pochylił się bowiem nad nim i wycedził przez zęby „przeszło ci już? No to
                  wstawaj cwaniaczku”. Poderwał go z ziemi i tym razem przykleił twarzą do ściany
                  domu obok którego znajdowali się na chodniku. Powoli zaczynały nadjeżdżać ze
                  wszystkich stron polonezy na sygnale a na niebie pojawiłby się pewnie
                  helikopter ale ponieważ rozpędzająca się w tak zawrotnym tempie akcja
                  sensacyjna toczyła się w Warszawie a nie w Nowym Yorku nic z tego nie wyszło.
                  Pilot śmigłowca powiedział, ze nawet nie ma mowy, jest połowa listopada limity
                  do końca roku już mają dawno wylatane, paliwo i tak tankują już na krechę za
                  rok 2004 więc nie leci i koniec, przynajmniej jeszcze nie w tym rozdziale,
                  poczeka zobaczy czy warto w ogóle odpalać maszynę.
                  „To on?”- zapytał hipopotama porucznik bardzo pospolita twarz. „Ależ on ma
                  pospolitą twarz” pomyślał Michał. „Tak to on”- odparł jego nowo poznany
                  przyjaciel. Oficer przyjrzał się dziennikarzowi swoim pospolitym
                  spojrzeniem, „mamy Cię w końcu” szepnął mu do ucha... „Pakujcie go do
                  radiowozu, pora stąd spadać, robi się zamieszanie” rzucił z kolei do swoich
                  kolegów i przywołał ręką jeszcze dwóch typów, sądząc po posturze krewnych
                  hipopotama do pomocy. Michał czując się powoli coraz bardziej jak pakunek który
                  przekazywany z rąk do rąk może w końcu dotrze do adresata poddał się im
                  bezwiednie i po chwili już siedząc między nimi na tylnym siedzeniu samochodu
                  podziwiał dziurawe ulice stolicy mknąc w kierunku mokotowa i czując z dawna
                  zapamiętany zapach tapicerki przywodzący mu na myśl dawne czasy gdy samochody
                  pachniały w ten sposób zanim świat wypełnił się tą całą koreańsko japońską
                  tandetą. Kto by pomyślał, ze ten stary policyjny polonez może wywołać tyle
                  wspomnień...
                  • fdj ale koniec nadszedł szybciej,niż się spodziewano;P 14.11.03, 09:24
                    ... przypatrując się twarzy "hipopotama" Michał doznał nagłego olśnienia.
                    Przecież to jeden z naszych dErektorów - pomyślał (wiadomo który - dop.
                    autora). Jak mogłem nie poznać. Aaaaaa, pewnie ten wybuch mnie oszołomił.

                    - A teraz posłuchaj, maleńki - powiedział dErektor (skądinąd różnica postury
                    była znaczna - dop. autora) - To wszystko, to kara za to, że wchodzisz na
                    foruma i rozmawiasz z tymi okropnymi forumowiczami. A przecież wyszedł nasz
                    (dErekcji) radiowy okólnik numer 3948530927398/2003, że nie wolno rozmawiać Wam
                    z forumowiczami. Jeżeli nadal będziesz to robił, to zginiesz. Marnie. A z tobą
                    wielu niewinnych ludzi. Załatwiliśmy już Program III, załatwimy i Cię (dErektor
                    ma problemy z gramatyką - dop. autora). Jak widzisz mamy duże możliwości i
                    znajomości.

                    No i od tej pory Pan Michał już nie wchodzi na forum, w trosce o zdrowie i
                    życie własne, jak i wielu niewinnych ludzi.

                    THE END

                    Filip
                    (no co no co no co...)
                    ;-)))
                  • neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 10:20
                    Obudziło go jasne światło skierowanej prosto w twarz lampy na biurku „a więc to
                    jeszcze nie koniec”- pomyślał. „Nie Misiu to dopiero początek” usłyszał głos
                    zza lampy. Ciężko przez tą lampę było dostrzec kto do niego mówi, „trochę jak w
                    radiu...”- pomyślał, „...tylko, ze w radiu do tej pory to ty byłeś głosem,
                    teraz role się odwróciły” kontynuował jego myśli pan podporucznik głos zza
                    lampy. „No tak mogłem się tego spodziewać w końcu zacząłem słyszeć głosy a
                    mówili mi żebym się dobrze zastanowił zanim zacznę tam pracować...” „... a ty
                    nie posłuchałeś dobrych ludzi” znów wlazł mu w zdanie głos zza lampy.
                    „No dobra o co chodzi”- wycedził w końcu zblazowanym głosem Michał na głos.
                    Poczuł się dziwnie pierwszy raz dziś powiedział coś na głos i jakoś tak
                    zabrzmiało mu to dosyć nienaturalnie ale skoro się powiedziało a....
                    Kontynuował więc spokojnie „Mam zaraz audycję w radiu, no wiesz eneref i
                    usłyszysz więcej, czy jakoś tak, nie powinienem się spóźnić, mój szef tego nie
                    lubi, to twardy facet z zasadami, zna rosyjski. Byłoby mu przykro gdybym mu
                    powiedział dlaczego się spóźniłem, tobie zresztą też było przykro.” Głos zza
                    lampy milczał. Chwilę trwała ta niepokojąca sytuacja którą obydwaj znosili
                    profesjonalnie. Po czym usłyszał trzask przycisku i nagle zabrzmiały w tle
                    dźwięki, muzyka, jakiś kobiecy zdaje się głos coś tam zawodził o hormonach i
                    broni w rękach „pewnie ułożyli już jakąś piosenkę o naszych chłopakach w Iraku”
                    pomyślał. Kiedy muzyka się skończyła nagle usłyszał z głośnika jakiś znajomy
                    dżingiel, eneref i usłyszysz więcej czy jakoś po czym jeszcze bardziej znajomy
                    głos powiedział „dzień dobry państwu popołudniowa audycja zapraszamy do trójki
                    Michał Kowalewski, zaczynamy”.
                    Tego się nie spodziewał... „No właśnie Misiu nie spodziewałeś się tego co?”
                    Zapytał podporucznik po czym uspokajającym tonem dodał „sam widzisz nie musimy
                    się nigdzie śpieszyć, mamy dużo czasu, bardzo dużo czasu...” Hm w pewnym sensie
                    trochę uspokoiło to Michała, no bo jeżeli faktycznie już się nie musi śpieszyć
                    to w zasadzie mogło być gorzej. Z pewnym westchnieniem co prawda przemknęła mu
                    przez zwoje mózgowe myśl, że skoro mogło być gorzej tzn, ze jeszcze być gorzej
                    może i że w takim układzie lepiej to już było ale i tak jest całkiem
                    nieźle” „nie kombinuj, nie kombinuj” znowu wszedł mu w myśl jego nowy co prawda
                    jedynie ze słyszenia ale jednak znajomy, widać podsłuchanie tego krótkiego
                    wirażu Michała po własnych zwojach, nie przyszło mu tym razem z tą samą swobodą
                    co poprzednio. Michał zatrzymał swoje myśli i w przerwie pomiędzy nimi
                    postanowił dobrze się zastanowić zanim coś pomyśli. Sytuacja wyglądała
                    poważnie, zastanowił się więc skąd to wszystko mogło mu się wziąć, czyżby
                    rzeczywiście chodziło o te jego bezkompromisowe poglądy na antenie a może to
                    przez to forum, nie zaglądał tam co prawda już od dawna bo nudą tam już taką
                    wiało prawie jak w pracy ale nigdy nie wiadomo z drugiej strony. „Misiu nie
                    zastanawiaj się tyle” usłyszał głos zza lampy „ pomyśl Misiu,
                    pomyśl....”


                    PS
                    FDJ jak uczy historia enerde
                    skończył źle
                    i do dziś muszą po nim poprawiać
                    ludzie
                    :P
                    • fdj Pas 14.11.03, 10:53
                      neandertalski napisał:

                      > FDJ jak uczy historia enerde
                      > skończył źle
                      > i do dziś muszą po nim poprawiać
                      > ludzie
                      > :P

                      :-)))))

                      Ale FDJ to nie musi być tylko Freie Deutsche Jugend (ja wiem, że właśnie na
                      ekrany dzisiaj wkracza "Good Bye Lenin!", ale trzeba być ponadto ;-D).
                      To może mieć wiele znaczeń, chociażby La Francoise de Jeux.

                      No dobra, znudziło mi się już zakańczanie powieści.
                      Nie będę więcej przeszkadzał (tym bardziej, że nie mam już weny ;-D).
                      Powodzenia ;-)))

                      Filip
                    • neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 11:53
                      ...hm Michał sam już nie wiedział co myśleć i wtedy głos przyszedł
                      niespodziewanie z odsieczą: „a teraz ty poznasz mojego szefa” i lampa zgasła.
                      Kiedy znów poczuł jasność na twarzy w pokoju był ktoś inny. Trzeba powiedzieć,
                      ze nieźle to wszystko ułożyli, pomyślał i ze zwykłym sobie spokojem czekał co
                      będzie dalej. Wiedział, że prędzej czy później tamten musi się odezwać, w końcu
                      miał w tym jakiś interes skoro zjawił się osobiście.
                      „Nazywam się Wachowski”- usłyszał nagle zza lampy, a jednak go zaskoczył...
                      Spodziewał się, ze usłyszy różne rzeczy ale chyba jednak nie koniecznie to
                      nazwisko, „Larry czy Andy?” zagadnął więc pytaniem w odpowiedzi swoim
                      szelmowskim lekko drwiącym głosem.
                      „Mieczysław Wachowski”- usłyszał w odpowiedzi - „o...” wyrwało się
                      dziennikarzowi mimo woli. Zdziwił się jeszcze bardziej, bo z początkowej
                      groteski sprawa przybrała nieoczekiwanie poważny obrót.
                      „Znaczy to nie pan zrobił tą całą rekultywację, rezolucję czy jak mu tam?”
                      zapytał Michał nieśmiało. „Nie to nie ja to oni, moi dwaj zaginieni w
                      dzieciństwie młodsi bracia bliźniacy, aż mi się wierzyć nie chce, że tacy
                      tandeciarze z nich wyrośli, no wiesz było nas trzech w każdym z nas inna krew i
                      tak dalej i zobacz co się porobiło. Zamiast słuchać się mnie kręcą te bzdury za
                      jakieś miliony dolarów, wydają majątek na komputery, jak dzieci zamiast słuchać
                      się starszego brata”. Michał zdziwił się jeszcze bardziej „to jednak jesteście
                      rodziną?” „Jak wiesz rodziny się nie wybiera niestety”- usłyszał w odpowiedzi.
                      „Oho nieźle” pomyślał nasz znajomy redaktor popularnej popołudniówki, nazwiska
                      naturalnie trudno było nie skojarzyć. „Jakiś czas pana nie było widać” rzucił.
                      „No i o to chodzi, Misiu o to chodzi... oglądałeś ten cyrk w kinie, coś niecoś
                      moi bracia niby załapali ale popatrz ile musieli zainwestować w to aby to
                      wszystko pokazać. No chwali im się to co prawda, bo znaleźli frajerów co za to
                      zapłacili, płacą i będą płacić, widziałeś sam pod kinem. Na początku to trochę
                      sam byłem zły, bo chłopaki zrobili mi konkurencję, no wiesz myślałem, ze nikt
                      tego nie kupi, w Polsce oglądać matrixa, to tak jakby na dnie oceanu zachwycać
                      się rybkami w akwarium albo sprzedawać świniom bilety na film którego akcja
                      toczy się w rzeźni a one później wychodzą zadowolone z kina i jeszcze sobie
                      płaszcz z czarnej świni kupują i udają filmowych bohaterów. Ja tu siedzę sobie
                      spokojnie i kręcę sznurkami a oni mi taki numer i to pod naszym własnym
                      nazwiskiem robią. Ale na szczęście okazało się, ze byłem w błędzie, tu wszyscy
                      kupili nawet trzecią cześć i nikt się nie kapnął.”
                      Michał trochę sam nie wiedział co myśleć, z jednej strony można było pomyśleć,
                      ze facet ma nierówno pod sufitem, z drugiej jednak strony wobec przechodzących
                      po sobie wydarzeniach dzisiejszego dnia nie brzmiało to wszystko wbrew pozorom
                      aż tak bardzo głupio jak mu się początkowo wydawało. „Czyli chce mi pan
                      powiedzieć, ze matrix istnieje? Tu u nas w Polsce” zapytał. „Matrix to bzdura,
                      widziałeś kiedyś żeby ktoś na Pradze mając ochotę nakłaść klientowi na gały
                      latał w powietrzu jak te smutne w ciemnych okularach? Ja tylko mówię, ze
                      chłopaki nakręcili kabaret dla Czereśniaków a prawdziwe życie jest gdzie
                      indziej, no wiesz Kundera, te sprawy”
                      „Tak faktycznie muszę się nad tym zastanowić...”- pomyślał Michał....


                      PS
                      FDJ może równie dobrze znaczyć Filip do Janka, więc tym bardziej mi miło;) I
                      nie przeszkadzasz wcale, Twoje zakończenia były inspirujące, tylko szkoda, ze
                      nikomu sie nie chce więcej włączyć do zabawy :((( Bo mi samemu produkować
                      głupot to też się chyba nie chce, w sumie wyjaśniło sie już dlaczego przestał
                      wchodzić na forum :)))
                      Pozdrawiam
                      Janek

                      • to.ya Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:00
                        neandertalski napisał:
                        tylko szkoda, ze
                        > nikomu sie nie chce więcej włączyć do zabawy :((( Bo mi samemu produkować
                        > głupot to też się chyba nie chce, w sumie wyjaśniło sie już dlaczego przestał
                        > wchodzić na forum :)))

                        Chciałabym się włączyć, ale Wam to tak ładnie idzie,że naprawdę szkoda byłoby
                        niechcący to zepsuć.:) Myślisz,że się wyjaśniło? :)
                        • neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:06
                          hm, nigdy nic nie wiadomo...
                          ;)
                          • viking73 Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:19
                            Nagle Michałowi pozwolono wyjść.
                            "Idź na spacer" - rozkazał głos zza biurka - "Natychmiast!"
                            Michał oszołomiony ta propozycją początkowo nie zereagował.
                            - "Na spacer? Ale po co? Co można robić na spacerze w listopadzie?" - zapytał
                            zdziwiony. Kiedy zbierał się do wyjścia głos dorzucił:
                            - "Ale to nie będzie zwyczajny spacer."
                            -"Nie?" - zdziwaił sie Michał
                            - "Musisz wybiec na ostatnie piętro pałacu Kultury i rozwiesić na nim reklamę
                            PONAD WSZYSTKO KOCHAM TRÓJKĘ" - zaśmiał się głos.
                            - "Nie, nie , tylko nie to!" - jęknął Michał
                            - "Nie ma gadania! Rozkaz to rozkaz!"
                            Michał przybity zadaniem powoli zaczął zakładać płaszcz...

                            • tuhanka Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:23
                              Piszcie, piszcie, ja się nie włączę, niestety, bo boję się, że byłoby to zbyt
                              banalne. A Michał pewnie to czyta i po cichu się śmieje :) Widziałeś, Michale,
                              jak się za Tobą ludziska stęsknili? Aż serial o Tobie zaczęli pisać :)
                          • to.ya Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:22
                            Ależ nie śmiem wkraczać w teren twórczości Waszmość Panów!
                            Aczkolwiek... kto wie, może popróbuję i ja coś stworzyć...;)
                            Chociaż myślę,że zainteresowany (główny bohater wątku) i tak ma sensacji
                            pod dostatkiem w codziennej pracy.
                      • neandertalski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 14:43
                        ... „tzn, że za Rywinem też stoi coś jeszcze innego niż się wszystkim wydaje?”
                        zapytał na początek nieśmiało. „Żadne tam lwy rywiny, tygrysy europy itd.,
                        Rywin to zwykły wariat, za ta kilka baniek w papierach których sobie zażyczył
                        to moi bracia nie zrobiliby nawet kampanii reklamowej ich filmu, to był szczyt
                        niekompetencji i braku profesjonalizmu. I zobacz ile on gnoju ludziom narobił,
                        teraz już nikt nie wie czy nie jest podejrzany. Tak się nie robi w prawdziwym
                        świecie, tak można robić tu w tych dekoracjach rodem z Misia, rozumiesz Misiu?”
                        No tak ale co ja właściwie mam z tym wszystkim wspólnego- pomyślał Michał.
                        „Mietek”- usłyszał nagle- „mów mi Mietek, no wiesz znasz to stare powiedzenie
                        kto nie z Mieciem tego zmieciem albo kto z Mieciem wojuje ten od Miecia ginie”
                        zażartował tym razem swawolnie. „Michał”- odpowiedział dziennikarz choć jego
                        rozmówca i tak od początku zwracał się do niego per ty jakby od dziecka razem
                        kozy pasali - „M jak Michał”
                        „He he, dobre”- zaśmiał się Mietek- „M jak Michał, jest nawet taki film w TV ef
                        jak wtorek czy jakoś tak” Atmosfera trochę się rozluźniła. Jednak czas było
                        wrócić do sedna sprawy.
                        „No dobra jak to mówią pojedlim, popilim, pożartowalim, pora wracać do
                        interesów, pewnie zastanawiasz się Michale dlaczego się w ogóle spotkaliśmy?”
                        „No nie ukrywam, ze przeszło mi kilka razy przez myśl pytanie, czemu
                        zawdzięczam ten zaszczyt i tak w ogóle gdzie ja jestem, skąd przybywam i dokąd
                        zmierzam”
                        „Tak widzę, ze jesteś pełen pytań i wątpliwości młody człowieku, ale to dobrze,
                        to bardzo dobrze, wątpisz wiec jesteś he he. Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać,
                        mieliśmy rozmawiać o tym co Cię do nas sprowadza, no i powiem Ci szczerze
                        pojęcia nie mam po jaką cholerę ściągnęli Cię do nas z ulicy”
                        Michała trochę zatkała ta szczerość „Tzn jak to jakiś błąd w matrycy czy coś
                        ten deseń?”
                        „E tam zaraz jakiś błąd, ty to w tym radiu to życie zaraz musisz tak od razu na
                        poważnie traktować, prawda lub fałsz, czarne lub białe, chłopak czy
                        dziewczynka, ogniem czy mieczem itd. A to wszystko nie jest takie proste. Tobie
                        się wydaje, że tak jak w tym głupim filmie moich braci to wszystko ma jakiś
                        większy sens ogólny, myśl przewodnią, cel sam w sobie. A to wszystko jest tylko
                        nic nie znaczącą improwizacją, wariacją na temat albo raczej częściej nie na
                        temat w ogóle”
                        „Znaczy co teraz ze mną będzie, usuniecie mnie, wymażecie mi pamięć i puścicie
                        wolno?”
                        „Oj Misiu za dużo filmów się oglądałeś, za dużo... A co ty myślisz, ze my
                        jesteśmy jakieś robokopy? Jak niby mielibyśmy Ci pamięć skasować, to nie ten
                        film, tu po prostu wypuszczamy Cię na ulicę i wracasz skąd przyszedłeś, no bo
                        co niby ty nam możesz zrobić niby, opowiesz o tym wszystkim w swojej audycji? A
                        może na forum napiszesz? A niby co napiszesz i kto Ci w to wszystko uwierzy?”
                        No tak jeżeli na początku można było przypuszczać, że facet ma nierówno pod
                        sufitem o tyle teraz to co mówił brzmiało zupełnie prawdopodobnie. Na
                        zakończenie więc Mietek jeszcze tylko dodał żegnając się z nim „no znasz ten
                        dowcip, jaki kraj tacy terroryści...”
                        Stał więc znów w tym samym miejscu na chodniku koło wysadzonego w
                        powietrze domu tyle, ze trochę później, chyba już nie opłacało mu się iść do
                        pracy, cholera nawet czasu nie cofnęli partacze- pomyślał. Zresztą do pracy to
                        nawet nie było po co iść, Kowalewski kończył tam już chyba swoją popołudniówkę,
                        więc nie miałby tam nic do roboty, na forum też o tym nie napiszę- pomyślał –
                        no bo co by to niby dało, i tak w to nikt nie uwierzy.

                        PS
                        i to by było na tyle jak mawiały szadoki;)


                      • Gość: zz top Re: ciąg dalszy nastąpił;) IP: 195.245.217.* 14.11.03, 18:46
                        fantastycznie! mroczna warszawa, akcja niczym z Tyrmanda! panowie powodzenia!
                        czyta sie swietnie! pzdr
                    • m.kowalewski Re: ciąg dalszy nastąpił;) 14.11.03, 12:45
                      > Obudziło go jasne światło skierowanej prosto w twarz lampy na biurku
                      > „a więc to jeszcze nie koniec”- pomyślał. „Nie Misiu to dopiero
                      > początek” usłyszał głos zza lampy.

                      Głos należał do Grażyny Mędrzyckiej, wbrew temu co dalej napisano.
                      Moja wydawca często mi świeci lampą po oczach.
                      Pozdrawiam,
                      MK
                      • neandertalski PS 14.11.03, 14:50
                        no cóż po prostu jak zwykle w takich okolicznościach rozbieżność zdarzeń i osób
                        jest niezamieżona i nieprzypadkowa;)
                        miłego...
    • Gość: pżemcio Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: Debcza.bochnia.pl:* / *.gazeta.pl 13.11.03, 22:48
      a on w ogóle tu był..?
      • viking73 Michał - reaktywacja 15.11.03, 21:57
        Michał stopniowo wracał do równowagi po traumatycznych przeżyciach z ostatnich
        dni. Bomba, która wybuchła pod jego kamienicą okazała się jedynie atrapą, a
        rzekomo rannej w tej eksplozji Grażynie Dobroń nic groźnego się nie stało -
        krew okazała się keczupem, a cała sytuacja była tylko sceną do kręconego
        właśnie filmu, w którym pani Grażyna miała zagrać jedną z głównych ról.
        Tajemniczy porywacze przetrzymujący Michała w ciemnym pomieszczeniu i święcący
        mu ostrym światłem w oczy okazali się jego kolegami z liceum, którzy w swoisty
        sposób zapragnęli się odwdzięczyć za to, że nigdy nie dawał odpisywać na
        klasówkach. I mimo że wszystko dobrze się skończyło, to stres po ostatnich
        wydarzeniach jednak nie ustępował. Michał postanowił temu zaradzić, a wiedział,
        że nic go tak nie uspokaja jak długa jazda tramwajem po mieście. Wyszedł na
        najbliższy przystanek i wsiadł do pierwszego tramwaju, który podjechał.
        Wygodnie rozsiadł się na fotelu, spojrzał w okno i pogrążył się w myślach. Nie
        dane było mu jednak długo cieszyć się spokojem. Na najbliższym przystanku do
        tramwaju wsiedli bowiem....
        • Gość: obi Re: Michał - reaktywacja IP: *.icpnet.pl 15.11.03, 22:22
          > Nie dane było mu jednak długo cieszyć się spokojem. Na najbliższym
          > przystanku do tramwaju wsiedli bowiem....

          ...prezydent Warszawy Lech Kaczyński ze swoją 100 (?) osobową świtą, którzy
          właśnie w tej chwili powzięli zamiar realizowania hasła pt. "Władza bliżej
          ludu". Podniósł się duży szum w tramwaju, ponieważ świta rzuciła się na wolne
          miejsca, których było zaledwie 10 (a świta, jak pamiętamy liczyła osób 100).
          Zaczęły się zatem przepychanki i wzajemne połajanki... początkowo Michał tak
          gwałtownie wyrwany ze stanu zamyślenia począł przyglądać się temu zamieszaniu,
          po chwili jednak wstał i podszedłszy do pierwszego "gościa" z prezydenckiej
          świty wycedził przez zęby beznamiętnym głosem: "Bilety do kontroli!".
          W tym momencie i tak panujący głośny harmider nasilił się. Pozostali, Bogu
          ducha winni pasażerowie tramwaju całkowicie zamilkli i skulili się na swoich
          siedzeniach obserwując tylko ukradkiem zza kołnierzy swoich zimowych płaszczy
          bohaterów niecodziennego zdarzenia i czekając na dalszy rozwój sytuacji.
          Usłyszawszy wezwanie do okazania biletu prezydent Kaczyński uniósł się (na
          palcach nóg) i wśród hałasu krzyknął zdecydowanym głosem do Michała: ...
          • viking73 Re: Michał - reaktywacja 15.11.03, 23:49
            - "Tramwaje jak komety nie mają odpoczynku!"
            Na to hasło wszyscy członkowie prezydenckiej świty szybko padli na ziemię i
            gwałtownie zaczęli się czołgać. Skuleni w swych siedzeniem pozostali
            pasażerowie ze zdziwieniem połączonym z rozbawieniem przyglądali się tej
            niecodziennej sytuacji. Prezydencka świta przeczołgiwała się w stronę kabiny
            motorniczego, a prezydent Kaczyński siedząc wygodnie na jednym z foteli
            podśpiewywał dziarsko:
            - "Do serca przytul psa, weź na kolana kota..."
            Świta zaczęła skomleć, miauczeć i wzajemnie drapać się po plecach.
            Michał dyskretnie wyjął zza pazuchy dyktafon. Kroił mu się materiał na czołówkę
            serwisu...
            • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 08:08
              Kiedy w końcu nacisnął stop w swoim dyktafonie, wiedział, ze tym razem ma
              dowody, ma dowody w ręku i nikt tym razem nie będzie miał wątpliwości, że
              jeżeli ktoś tu zwariował to na pewno nie on, Michał. Zostawił więc coraz
              dziwniej zachowujące się towarzystwo w tramwaju i wysiadł na najbliższym
              przystanku, czas było iść do pracy. Ech, z westchnieniem ulgi pomyślał o tej
              zapowiedzi popołudniówki u Orzecha. Wbiegł więc ochoczo do budynku na
              Myśliwieckiej. W drzwiach minął się minął go el ton Baron, który po skończonej
              porannej audycji nie wyszedł jeszcze z pracy bo własnie otrzymał kurierską
              przesyłkę z Londynu z ostatnią płytą jego ulubionego artysty, tak tak okazało
              się, ze to czym dotychczas w pewnych wąskich kręgach jedynie szeptano nie było
              jedynie plotką... Polańskiemu udało się namówić Eltona Johna do zagrania w
              sequelu Pianisty, no i naturalnie jako pierwsza pojawiła się ścieżka dźwiękowa
              z filmu. Baron wyglądał nie bójmy się powiedzieć tego słowa na zamroczonego tą
              produkcją, właściwie nawet nie zauważył Michała. W studiu z kolei usłyszał z
              daleka głos Olszańskiego który coś tam w podnieceniu mówił, ze Polska wygrała
              wczoraj w nogę z Włochami, Michał powoli zaczynał się czuć jak dziurawe koło
              jego pełgeota z którego uchodzi powietrze, pomyślał że kaseta którą trzymał w
              ręce może dziwić tylko jego samego. Z zamyślenia wyrwał go głos
              Szydłowskiej „cześć Misiu ale dałeś wczoraj ognia, no no nie spodziewałam się
              tego po tobie” mrugnęła znacząco okiem „zresztą nikt się nie spodziewał” i dla
              podkreślenia niewątpliwej poufałości która musiała się wczoraj zawiązać,
              mrugnęła dwoma oczami na raz oddalając się ze spuszczonym wzrokiem z
              dyskretnym, tajemniczym uśmiechem monalizy. „Dziwne to radio” pomyślał....


              • viking73 Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 15:02
                Zasiadł przy służbowym komputerze i zaczął przeglądać pocztę od słuchaczy. Jak
                zwykle większość maili to głównie «żale po raju utraconym» i zdążył już do tego
                typu korespondencji przywyknąć. Niektóre z listów czasem nawet go bawiły. Nie
                zawsze na nie odpowiadał, ale czasem jego wymowne milczenie też mogło zostać
                uznawane za odpowiedź. Nie miał siły bronić sformatowanej Trójki, nie miał
                zdrowia do publicznego przekonywania słuchaczy, że Eminem i Christina Aguilera
                to najlepsi wykonawcy pod słońcem, bo sam szczerze nie znosił ich muzyki.
                Muzyczka pod serwisem przyprawiała go o ciarki na plecach, a kiedy słyszał
                trójkowe jingle to szybko wyłączał mikrofon, żeby dodatkowo się nie
                katować. „Ech, co to życie” – pomyślał z rezygnacją. Otworzył kolejny mail i z
                wrażenia zaniemówił. Był to bowiem list od....
                • Gość: Jureek Re: Michał - reaktywacja (poprawka) IP: 212.20.131.* 17.11.03, 16:01
                  viking73 napisał:

                  [...]
                  > Muzyczka pod serwisem przyprawiała go o ciarki na plecach,
                  [...]

                  O ile dobrze pamiętam, to MK bronił na forum muzyczki pod serwisami.
                  Jura (czepialski)
                  • tuhanka Re: Michał - reaktywacja (poprawka) 17.11.03, 16:04
                    Pamiętasz doskonale. Michał pisał, że pracując przez lata w stacji komercyjnej
                    przyzwyczaił się i muzyczka mu nie przeszkadza (nie pamiętam, czy nie pisał
                    też, że dodaje dynamizmu? ale to by trzeba było sprawdzić, nie mam czasu
                    przekopywać się przez wątki).
                • tuhanka Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 16:05
                  Doskonale, Viking, co było dalej? Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu...
                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 17.11.03, 16:10
                    Na razie czekam aż ktoś się włączy. Może Obi z Neandertalskim rozwiną
                    koncepcję;) No i zawsze z radością powitam(y) nowych autorów:)

                    PS. O muzyczce nie wiedziałem. To tylko moja «licentia poetica» - jak wszystko
                    w tej powieści.
                • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 08:41
                  ... okazało się, że był to list od Lwa Rywina który proponował mu za 15 mln
                  dolarów załatwienie posady prezesa telewizji polskiej w trwającym obecnie
                  konkursie. „Jasny gwint...” westchnął Michał bo wiedział, że to jego życiowa
                  szansa. Ktoś go w końcu dostrzegł w tej popularnej popołudniówce w której
                  pewnie marnie by się zestarzał. Jednak jego wrodzone poczucie prawa i
                  sprawiedliwości zasiało w nim natychmiast pewne wątpliwości „czy to przypadkiem
                  nie jest jakiś głupi kawał....”zastanowił się.... Choć z drugiej strony było w
                  tym niepokojącym liście coś co wskazywało na to, ze jego autor wiedział więcej
                  niż myślał albo nie wiedział, ze wie aż tyle. „No tak, ten Rywin to jednak
                  cwana sztuka, nie zasypia gruszek w popiele, trzeba się spotkać i pogadać...”.
                  Michał powoli zaczynał opracowywać strategię działania, co prawda kwota jakiej
                  zażądał były el Grande Canalinios była dosyć niewygórowana, to jednak takie
                  pieniądze nie leżą na ulicy, postanowił sprawdzić czy posiadany rachunek
                  inteligo dla którego nie ma rzeczy niemożliwych pozwoli mu zaciągniecie
                  odpowiedniego kredytu odnawialnego. Póki co więc zapuścił internetową stronę
                  PKO BP i szybko przekonał się, że na tym koncie istotnie rzeczy niemożliwe się
                  nie zdarzają. „fiu fiu i to jakie korzystne oprocentowanie” zagwizdał szczerze
                  zdumiony, 17% rocznie to daje zaledwie niewiele więcej niż 10 mln złotych
                  rocznie odsetek, czyli w sumie wcale nie aż tak znowu dużo jakby się mogło
                  wydawać. Poprosił jeszcze o symulację w ratach spłaty biorąc pod uwagę jego
                  zarobki i znowu jak się spodziewał dobra wiadomość, okazało się, że ostatnią
                  ratę spłaci jego daleki krewny, potomek w 126 pokoleniu, czyli nawet nie ma się
                  nad czym zastanawiać, skoro można dostać kredyt który w dodatku kto inny będzie
                  spłacał to trzeba być skończonym idiotą aby się wahać.
                  Rozejrzał się dyskretnie dookoła, czy nikt niczego nie zauważył i z trudnością
                  kryjąc podekscytowanie w bólach doprowadził swoją audycję do końca. Po czym nie
                  czekając na mrugające spojrzenia Szydłowskiej wybiegł z budynku przy
                  Myśliwieckiej i dopadając pierwszej napotkanej budki telefonicznej zabrał się
                  za telefon od którego tak wiele zależało.
                  „Halo, czy to Pan Rywin? Ja dzwonię w sprawie pańskiej propozycji”
                  „Przy telefonie, a z kim rozmawiam jeśli wolno zapytać?” odparł głos w słuchawce
                  „Michał Kowalewski nowy prezes TVP S.A.” wycedził chłodno do sitka słuchawki
                  nasz bohater...
                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 09:37
                    Pożegnanie z Afryką to kawiarenka która niby jest miejscem dosyć zacisznym a
                    więc właściwym do załatwiania takich spraw, jednak Michał siedząc w niej i
                    czekając na najsłynniejszego drapieżnika w mediach naszego kraju nie mógł się
                    oprzeć wrażeniu, że taka osoba jak Rywin, znana skądinąd z widzenia większości
                    Polaków może zostać zbyt łatwo rozpoznana w tych okolicznościach i przez to
                    silą rzeczy ich spotkanie stanie się niepotrzebnie wydarzeniem publicznym.
                    Spojrzał na zegarek, cenił u ludzi punktualność, wyglądalo na to, że tym razem
                    sytuacja będzie bezcenna. Do stolika przecisnęła się kelnerka, Michał przesunął
                    powoli oczami od podłogi w kierunku sufitu i spotykając się z oczami
                    wieńczącymi jej wiotką postać usłyszał szept : „To ja słuchaj uważnie bo nie
                    będę dwa razy powtarzać” Michał zamienił się w słuch, w tej sytuacji słowa
                    chyba chwilowo nie dałby rady z siebie wyrzucić. Przebranie Rywina było
                    perfekcyjne i dopracowane w każdym szczególe. „zamów teraz kawę” usłyszał
                    jeszcze szept po czym Rywin powiedział słodkim kobiecym głosem „słucham Pana”.
                    Michał szybko zapomniał o swoim chwilowym zakłopotaniu i odparł już pewnym,
                    zdecydowanym, męskim głosem „kawę proszę”. „A czy wybrał Pan już którą?”
                    zapytała z uśmiechem postać w fartuszku z oczami nie zdradzającymi lekkiej
                    kpiny w głosie. Michał trochę się poczuł zakłopotany ale szybki rzut oka na
                    kartę okazał się brzytwą dla tonącego i pewnym siebie głosem ze znanym
                    westchnieniem odparł „jak zwykle, naturalnie nigeryjską” Spojrzeli sobie ze
                    zrozumiem w oczy i uśmiechnęli się do siebie, kelnerka odwróciła się na obcasie
                    i ruszyła powoli zrealizować zamówienie, jakby nigdy nic, Michał zaś czując się
                    coraz bardziej pewny siebie powiódł za nią spojrzeniem i pewny swego rzucił
                    jeszcze za nią stanowczo „tylko, żeby była sypana, nie żadne tam
                    rozpuszczalne!” He he czuł się jak główny bohater sensacyjnego trylera, to
                    będzie rola jego życia.... Spojrzał jeszcze na przesuwające się za oknem
                    zmoknięte postaci przemierzające trasę między barbakanem i rynkiem nowego
                    miasta, to tylko statyści w moim filmie, uśmiechnął sie do siebie
                    szelmowsko...
                    • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 11:43
                      ... „No to możemy w koncu pogadać” z zapatrzenia w szybę wyrwał go głos
                      kelnerki, knajpka była już pusta na zewnątrz tez jakby miasto powoli szykowało
                      się już do snu. „Zaraz zamykamy, środek tygodnia środek tygodnia, środek
                      jesieni o tej porze rzadko kiedy pies z kulawą nogą tu zajrzy” powiedział Rywin
                      ze smutnym uśmiechem przysiadając się w końcu.
                      Michał odpowiedział zamyślonymi oczami...
                      „Słyszałem, ze rozmawiałeś z Wachowskim?”, zaczęła rozmowę pytaniem. Michała
                      zatkało a więc to jednak była prawda ten cały numer niby rodem z liceum.
                      „Wiem wszystko co mówił Ci o mnie, ale nie traktuj go poważnie to świr, odkąd
                      matrix pojawił się w kinach odbiło mu, wymyślił sobie, tą idiotyczną historię o
                      zaginionych w dzieciństwie przyrodnich braciach bliźniakach, zaszył się w tej
                      piwnicy na mokotowie w okolicy belwederu i porywa ludzi z ulicy a później
                      wciska im jakieś głupoty o tym jak to wszyscy są wmanewrowani w jakiś chory
                      polski matrix nad którym on niby panuje, tylko nie bardzo wiadomo o co w tym
                      wszystkim chodzi.”
                      Michała zatkało. „Zaraz zaraz a ten numer z moim sobowtórem w radiu?” zapytał
                      zdziwiony. „Jaki numer? To nawet nie był numerek, żałuj, ze nie słyszałeś go w
                      radiu” odparł Rywin. „Ale słyszałem!” zaprotestował Michał. „Guzik tam
                      słyszałeś puścili Ci kasetę z magnetofonu z Twoją własną audycją a do studia
                      posłali jakiegoś przygłupa ale nikt się nie kapnął na szczęście, sam zresztą
                      wiesz jak wygląda miejsce w którym pracujesz. Wszyscy się kochają i uprzejmie
                      do siebie uśmiechają ale jak przychodzi do pracy zamiast Ciebie szympans to w
                      zasadzie nawet nie widzą różnicy i tylko sami się cieszą, ze to nie oni
                      wylecieli i żeby przypadkiem nikt nie posądzał ich o złą wolę i wywalił z
                      roboty, udają, że nic się nie zmieniło sam zresztą wiesz lepiej co Ci będę
                      tłumaczył. A Wachowski to kretyn, w ten sam sposób zrobił w konia Bońka jak był
                      trenerem, porwał go przed meczem z Belgami i pokazał kasetę wideło z meczu w
                      Hiszpanii w którym Boniek strzelił im 3 gole, no wiesz pokreciło mu się myślał,
                      że Boniek znowu gra w reprezentacji. No i po tym wszystkim Boniek przeżył
                      załamanie nerwowe do dziś się nie podźwignął i wszyscy zachodzą w głowę, czemu
                      rzucił posadę selekcjonera”
                      „Aha...” powiedział tylko Michał
                      „No więc Wachowskim się nie przejmuj to chory człowiek, zresztą nie dziw mu się
                      on pracował kilka lat z Wałęsą więc można to zrozumieć i mu współczuć,
                      pochylając się nad jego nowym imperium które sobie stworzył o pobliżu dawnego
                      miejsca pracy odgrażając się, ze on tam jeszcze wróci a ten biedny człowiek
                      nawet nie wie, ze tam już prezydent nie mieszka. Ale mniejsza o niego, to nie
                      jest nikt ważny dziś to on wołowinę to może jedynie z lodówki sobie wyciągnąć,
                      porozmawiajmy o interesach”
                      „No właśnie” ucieszył się Michał „no to jak to zrobimy z tym prezesem?”......
                      • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 12:40
                        „No to już tylko od Ciebie zależy” odparł Rywin „sprawdziłem, Cię, wiem, ze
                        masz konto w Inteligo...”
                        „No i ....?” tryumfująco uśmiechnął się Michał
                        „No i teraz wszystko zależy od Ciebie” spokojnie powtórzył dawny Plus Cyfrowy
                        Wielki, dla kolegów PCW. „Ja mogę załatwić dużo, no wiesz dziś świat robi się
                        coraz mniejszy a kto ma owce ten ma co chce jak to mawia pasterski lud żyjący
                        na szczytach, zwany hajgh lojtem. Słyszałeś o Szwarcenegerze, no więc nie
                        powiem Ci, ze to ja mu to załatwiłem, bo to tajemnica ale jeślibyś o to mnie
                        zapytał to po prostu nie zaprzeczę. Z tym, że ze Szwarcenegerem to była w sumie
                        bułka z masłem, to dobry aktor więc gubernatora może zagrać bez problemu i nikt
                        się nie kapnie, że to tylko reality szoł. Był pomysł wracając do piłki nożnej
                        aby wybrać z reprezentacji polskich artystów aktorów i żeby się nauczyli ról
                        porządnych piłkarzy zagramanicznych i wtedy stalibyśmy się w końcu potęgą na
                        boisku gdyby powołać ich do reprezentacji. Ale niestety pomysł upadł, sam
                        rozumiesz zagrać piłkarza to jeszcze każdy potrafił ale niestety zagrać razem
                        drużynę to już trochę powyżej ich możliwości póki co. No więc w sporty grupowe
                        raczej nie się nie pakuję ale indywidualnie ma to wszystko pewną przyszłość.
                        Ty, nie obraź się ale jeśli chodzi o aktorstwo to raczej Robertem de Niro nie
                        jesteś ale też i chodzi jedynie o stołek prezesa tu jak sam wiesz panują dosyć
                        swobodne obyczaje i w zasadzie nic już chyba nikogo zadziwić nie może.
                        Wystarczy żebyś odpowiednio długo zaprzeczał i zawsze powtarzał, ze nigdy w
                        życiu ze mną nie rozmawiałeś reszta nie ma najmniejszego znaczenia, taki
                        Michnik sam widzisz jak wyszedł na tym, że ze mną rozmawiał i się przyznał a
                        nawet nagrał tą rozmowę i sam o tym wszystkim rozgłosił. Opłacało się? Guzik mu
                        się opłacało, stał się głównym podejrzanym tylko jeszcze nie za bardzo wiadomo
                        o co ale tłumaczył się, tłumaczył a sam wiesz jak to jest z tymi co się
                        tłumaczą, widać mają z czego. A mną to się już nikt w zasadzie nie interesuje,
                        ja się nie tłumaczę, ja nic nie wiem, nic nie mówiłem, nie pamiętam i tyle. A
                        Miller z Michnikiem zaczęli się tłumaczyć i końca nie widać, nawet Kwaśniewski
                        z tego wszystkiego już dał się trochę wciągnąć do zabawy i obiecał nawet
                        zatańczyć i zaśpiewać, że o Rokicie nie wspomnę i jego IDOLU w którym próbuje
                        trochę udawać Kubę Wojewódzkiego z tą Samoobroną Zapędowską czy jak jej tam.
                        Wiesz ja to już czasami nawet nie mam siły się z tego wszystkiego śmiać, już
                        myślałem, ze dostanę tantiemy jeszcze za występ w telewizji ale niestety proces
                        nie będzie transmitowany a szkoda, możnaby ścignąć wtedy wszystkie sklepy z
                        telewizorami, które załączone w hipermarketach bezprawnie napędzają sobie
                        klientów. No dobra rozgadaliśmy się a mieliśmy mówić o Tobie. Michale znasz
                        moja propozycję, piętnaście zielonych małych baniek to jak sam wiesz nie jest
                        dużo, można powiedziec, ze oferuję Ci ten stołek w promocji, sam bym go wziął w
                        innych warunkach ale teraz mnie nie stać jestem spłukany, sam rozumiesz mam
                        konto w mBanku....”
                        „no tak rozumiem...” smutno i ze zrozumieniem pokiwał głową Michał
                        „no więc nie mogę sobie na to pozwolić” kontynuował swoją propozycję Rywin „ale
                        Ciebie na to stać, pomyśl więc czy wolisz się zestarzeć w tej kultowej
                        popołudniówce i witać Szydłowską do emerytury, czy wolisz jednak obmacywać
                        sekretarki siedząc na fotelu prezesa polskiej telewizji. Decyzja należy do
                        Ciebie...”
                        • viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 12:46
                          - Obmacywać sekretarki, hmmm.... kusząca propozycja - pomyślał- ale grozi
                          procesem o molestowanie seksualne. Chyba będę to jednak musiał przemyśleć...
                          • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 13:18
                            ...z trzeciej jednak strony perspektywa witania Szydłowskiej która zapowiada
                            koncert z okazji 60 lecia zespoły T.Love też nie brzmi przesadnie zachęcająco...
                            • Gość: to.ya Re: Michał - reaktywacja IP: *.mcg.pl / *.mcg.pl 18.11.03, 13:24
                              60lecie T.Love???????? A tak młodo chłopaki wyglądają... ;)
                            • viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 14:02
                              ...z trzeciej jednak strony perspektywa witania Szydłowskiej która zapowiada
                              koncert z okazji 60 lecia zespołu T.Love też nie brzmi przesadnie zachęcająco..

                              Jednak jakąś decyzję muszę podjac - stwierdził. Szczerze mówiąc media już mnie
                              nudzą. Ciągle jakieś afery, aferyjki, muzycznie w kółko ta sama playlista,
                              wokół pełno młodych wilków, którzy tylko marzą o tym, żeby mnie wysadzić z
                              siodła. Dość mam tych intryg. Muszę sobie znaleźć jakieś mniej stresujące
                              zajęcie. Zawsze marzyłem o tym, żeby być listonoszem. To taka relaksująca
                              praca. Człowiek tylko listy doręcza i emerutury poczciwym sytaruszkom, a ci w
                              podzięce za na czas dostarczone pieniądze pomodlą się za mnie do św. Antoniego.
                              To jest coś dla mnie - rozmarzył się.
                              Następnego poranka z radoscią pobiegł do działu kadr Poczty Polskiej. Powitał
                              go szczery uśmiech jego dobrej znajomej z czasów licealnych...
                              • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 14:41
                                ... niestety na tym skończyły się miłe niespodzianki tego dnia. Okazalo się, ze
                                jako służby mundurowe poczta polska została podciągnięta po przeszeregowaniach
                                w szeregi MSW. A biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką mniej zidentyfikowane
                                grupy zaczęły ostatnio kontrolować obrót emeryturami dla uśmiechniętych
                                emerytów, wymaga się też obecnie od nowo zatrudnianych ząswiadczenia i odbytym
                                szkoleniu zakończonym przynajmniej XIV danem w judo bądź jego odpowiednikiem w
                                karate czyli granatowym pasem w żółte groszki. Starzy listonosze jeszcze jakoś
                                sobie radzą płacąc haracz za ochronę ale młodzi niestety zmuszeni są do innych
                                środków. Michał zamyślił się i jednak westchnął za swoim radiem z którym
                                pozornie tak ochoczo był gotów sie jeszcze wczoraj rozstać, nie wspominająco
                                machlojkach w mediach i pewnych propozycjach...
                                • tuhanka Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 18:46
                                  ... nagle z zamyślenia wyrwał go agresywny dźwięk. Oszołomiony próbował przez
                                  chwilę zidentyfikować źródło hałasu, aż w końcu zorientował się, że to jego
                                  własny telefon. Sięgnął po aparat i odczytał sms: "Te, Misiu, gdzie się
                                  podziewasz? Zapomniałeś, że dziś nagrywamy Karpia nr...". Wściekły z powodu
                                  zakłóconego spokoju wykasował wiadomość. "Znowu te karpie" - pomyślał. "Znów
                                  trzeba będzie się popisywać, udawać, że to jest świetna zabawa... Ile lat
                                  jeszcze będzie się to ciągnąć?". I nagle olśniło go pewne skojarzenie...
                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 22:23
                                    Karp - jeśli przestawimy litery to wychodzi PARK. Tak park to jest to czego mi
                                    trzeba! Pójdę pobiegać a przy okazji zresetuję mózg. To bardzo pożyteczne i
                                    bardzo ożywczo wpływa na organizm.
                                    Nie zastanawiając się długo przebrał się w dres, założył sportowe obuwie i
                                    wybiegł. "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę?
                                    Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu jak co
                                    rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!" - pomyślał z irytacją wolno truchtając.
                                    Kiedy wbiegał do parku, zaczynało zmierzchać. Najpierw kilka skłonów, parę
                                    podskoków, potem jeszcze trzy głębokie wdechy i poczuł się jak nowo narodzony.
                                    Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjechał
                                    zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii...
                                    • m.kowalewski Re: Michał - reaktywacja 18.11.03, 23:06
                                      viking73 napisał:

                                      > Pójdę pobiegać a przy okazji zresetuję mózg. To bardzo pożyteczne i
                                      > bardzo ożywczo wpływa na organizm.

                                      Jak powiedzial moj Przyjaciel swojej zonie na haslo "pobiegajmy!": "A dokad???"
                                      Nie praktykuje.


                                      > "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę?
                                      > Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu jak co
                                      > rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!"

                                      Uwielbiam "Karpia".
                                      A w tym roku tekst jest pierwszorzedny, moim zdaniem.

                                      > Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjechał
                                      > zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii...

                                      W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz zdezelowanych ikarusow.
                                      Pozdrawiam,
                                      MK
                                      • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 08:43
                                        Obudził się nagle spocony, jego pies lizał go po twarzy. Ale miałem sen
                                        pomyślał. Jakiś koszmar najpierw o zgrozo śniło mu się, że biegnie przez park i
                                        goni go zdezelowanym Ikarusem tłum kibiców Legii wiszący z jego okien z
                                        młotkami do otwierania wyjścia bezpieczeństwa w rękach i ryczący na cały głos
                                        kolędę lulajże Jezuniu. Autobus był już tuż tuż za nim... I nagle on potknął
                                        się i upadł czekając aż maszyna go rozjedzie a wtedy kibice wysiedli z Ikarusa
                                        i zawodząc świąteczną pieśń zaczęli się nagle okładać karpiami razem z
                                        piłkarzami CWKS którzy to nagle wysiedli z przyczepy ciągniętej przez autokar,
                                        w powietrzu świszczały płetwy i słychać było packanie mokrych ryb o wygolone
                                        karki. Takiego scenariusza z życia karpia to chyba nawet Pavel Ota nie
                                        przewidział w swoich opowiadaniach, pomyślał przez sen nasz dziennikarz. I
                                        wtedy nagle cios rybą w twarz zamroczył go we śnie jednocześnie budząc do
                                        rzeczywistości. Szczerze mówiąc tak jak lubił swojego psa tak nie przepadał za
                                        tego rodzaju budzeniem, choć do pewnego stopnia widok roześmianych psich oczu i
                                        wywalony na jego twarz jęzor rekompensowały mu tą nagłą pobudkę. No i co by nie
                                        mówić pies przyszedł mu z odsieczą w samą porę...
                                        • to.ya Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 09:27
                                          Wtem pies swoją postawą dał do zrozumienia,że coś zwęszył. "Co mu się stało?"
                                          pomyślał Michał, "przecież nigdy aż tak się nie zachowywał.Zwłaszcza,że od tak
                                          dawna nie chodził na polowanie". Jednakże pies zachowywał się coraz bardziej
                                          nerwowo. Aż raptem...
                                          • viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 10:48
                                            to.ya napisała:

                                            Jednakże pies zachowywał się coraz bardziej nerwowo. Aż raptem...

                                            radośnie zaszczekał merdając ogonem. Pod łóżkiem wywęszył bowiem cały stos
                                            kości z kurczaka, które Michał zapomniał wyrzucić po wczorajszej kolacji.
                                            • to.ya Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:00
                                              viking73 napisał:
                                              Pod łóżkiem wywęszył bowiem cały stos
                                              > kości z kurczaka, które Michał zapomniał wyrzucić po wczorajszej kolacji.
                                              Jednak czy aby na pewno to był kurczak? Wątpliwości budziły butelki po
                                              szampanie leżące w dyżych ilościach wszędzie, zapomniana salaterka z kawiorem,
                                              łosoś...
                                              Czyżby...
                                              • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:10
                                                Wtem do drzwi zadzwonił dzwonek, pies zjeżył sierść wystawił zęby jakby czując
                                                nadchodzące zagrożenie. Mam nadzieję, ze to nie pułkownik Kwiatkowski,
                                                uśmiechnął się pod nosem Michał wspominając propozycję Rywina. Powoli zwlekł
                                                się z pościeli wskoczył w laczki i ruszył w stronę drzwi. Pora wyglądała na
                                                dosyć wczesną, zwykle goście opuszczali jego mieszkanie o tej porze, rzadko
                                                zdarzało się coś dokładnie odwrotnego jak w tej chwili. Powoli odpiął łańcuch,
                                                zdjął ciężką belkę antywłamaniową i po przekręceniu łucznika nacisnął klamkę.
                                                Za drzwiami nie było nikogo. Bardzo śmieszne, pomyślał z właściwą sobie flegmą,
                                                zamknął drzwi i postanowił dziś się już nie kłaść, po głowie mu jeszcze latały
                                                nocne karpie, w gardle czuł jeszcze posmak wczorajszej kawy, chyba jednak
                                                podali mi rozpuszczalną, pomyślał nie bez żalu. Ziewnął. W kuchni spojrzał
                                                przez okno, poranek budził się jeszcze ciężko, podobnie jak on i marne były
                                                widoki dziś na jakieś słońce. Tą porą zmierzcha się od samego rana, jakby
                                                słońce odwalało swoją chałturę zupełnie od niechcenia. Michał stał przy oknie
                                                patrząc przez szybę. Za oknem żadnych niespodzianek. Ziewnął. A może jednak
                                                jeszcze się przespać? W tej chwili ze zgrozą pomyślał, że ktoś powinien wyjść z
                                                psem na spacer, nie było słychać za dużo chętnych na spacer więc dotarło do
                                                niego, ze raczej się nie wymiga, zresztą psisko go zbudziło pewnie nie bez
                                                powodu. No trudno, ziewnął jeszcze raz, spojrzał z dreszczem za okno i gwizdnął
                                                na psa. Trochę go zdziwiło, że jakoś nie było odzewu, jego pies Franciszek
                                                zwykle w tej sytuacji wiedział co robić a teraz jakby się schował. Gwizdnął
                                                zdziwiony jeszcze raz i jeszcze raz i dalej nic. Sprawdził czy przypadkiem
                                                bydlak nie zawinął się w jego pościel, zajrzał do łazienki. Po psie nie było
                                                śladu...
                                                • viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 12:46
                                                  Po psie nie było śladu...

                                                  Na podłodze znalazł za to resztki sierści i pustą puszkę po Pedegree. Psa
                                                  jednak nigdzie nie było. Michał zaniepokojony zajrzał do sąsiedniego pokoju i
                                                  oczom jego ukazał się niezwykły widok. Pies z batutą w łapie dyrygował
                                                  wyimaginowaną orkiestrą do muzyki z "Jeziora łabędziego", która w tle dobiegała
                                                  z telewizora...
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 13:30
                                                    A więc jednak, stało się, pomyślał. Jesienna depresja znowu dopadła Franciszka,
                                                    popadł w barowy nastrój i znowu zaczął spędzać dużo czasu nad otwartymi
                                                    puszkami z Pedigree. Ze łzami w oczach przysiadł się do swojego psa i
                                                    przytulił go smutno. Rozdzierające takty Jeziora Łabędziego niczym mgła spowiły
                                                    pokój którego przeciskające się sennie przez chmury promyki słońca nie były w
                                                    stanie rozjaśnić. Kolejna nasza wspólna smutna jesień Franciszku, szepnął mu do
                                                    ucha Michał. Franciszek niewzruszenie dyrygował baletem z oczami w których
                                                    malowała się otchłań słowiańskiej melancholii której pełna była jego dusza,
                                                    wpatrzonymi przed siebie w dal. Trwaj chwilo boś piękna pomyślał Michał. Zapach
                                                    psiej sierści dopełniał kroplami kielich smutku w którym się wspólnie
                                                    pogrążyli.
                                                    I wtedy właśnie muzyka dobiegła końca i zaczął się blok reklamowy w telewizji.
                                                    Pies radośnie zaszczekał, Michał też się otrząsnął momentalnie. No tak chwila
                                                    słabości... Kątem oka rzucił na telewizor, właśnie leciała ulubiona reklama
                                                    jego psa w której dwie świnki stojące w malowniczym chlewiku rozmawiają o tym
                                                    czym chciałyby być gdy dorosną i jedna z nich rozmarzonym tonem wzdycha „ja to
                                                    bym chciała być parówką z Morlinek”. Michał nie wiedzial czemu jego psa ta
                                                    reklama zawsze wprawiała w tak doskonały nastrój, pomyślał tylko, ze chyba już
                                                    mu się kompletnie w tym starym psim łbie pomieszało.
                                                    No dobra czas na spacer Franciszku, rzucił do psa i ruszył w kierunku
                                                    przedpokoju...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 20:11
                                                    Franciszek ochoczo włożył buty i zawiązał sznurowadła. Radośnie zamerdał
                                                    ogonem i obaj ruszyli w drogę.
                                                    Podczas spaceru Franciszek zachowywał się jednak dużo dziwniej niż zwykle.
                                                    Siknął pod akacją, a nie pod ulubionym kasztanowcem, obszczekał właścicielkę
                                                    piekarni, w której Michał codziennie kupował chleb, mimo że dotychczas zawsze
                                                    przyjaźnie machał ogonem na jej widok, no i w ogóle nie chciał czytać
                                                    zakupionej przez Michała gazety.
                                                    - Dziwne - pomyślał Michał - czyżby do Pedegree zaczęli dodawać jakieś tajemne
                                                    środki, które hamują rozwój intelektualny psów? Chyba będę musiał zmienić mu
                                                    dietę....
                                                    Szli spokojnie przez miasto, wiatr hulał, drzewa szumiały, a ludzie mijali ich
                                                    nie odwracając głów. Ot dzień jak co dzień. Coś jednak wisiało w powietrzu...

                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 08:16
                                                    ... i rzeczywiście tak było, w powietrzu wisiał helikopter naszego znajomego
                                                    pilota. Niczym wielkie ptaszysko obserwował z góry co dzieje się w stolicy.
                                                    Odkąd biopaliwa dostały w końcu w perspektywie zielone światło sytuacja
                                                    paliwowa w policji zmieniła się diametralnie. Wniosek racjonalizatorski jednego
                                                    z pracowników komendy powiatowej przyniósł prawdziwą rewolucję, dzięki niemu
                                                    policja zamieniała biomasę skonfiskowanych w akcjach specjalnych konopii na
                                                    najczystszy pod słońcem etanol. Trzeba było przyznać, ze był to prawdziwy
                                                    majstersztyk, wniosek zawierał 13645 stron nieczytelnego rękopisu zaopatrzonego
                                                    w 65 równie nieczytelnych wykresów i 38 podobnych w przejrzystości schematów
                                                    technologicznych, był niepodważalny, nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby
                                                    się go spróbować przeanalizować i zrozumieć, była to zresztą kompletna lipa. Po
                                                    prostu w ostatnich czasach przy obecnej ilości nocnych sklepów monopolowych
                                                    spadła ilość alkoholu konfiskowanego w akcjach specjalnych po melinach a
                                                    zamiast nich magazyny rekwirowanych dowodów zbrodni wypełniły się jakimś
                                                    zielskiem, którym podobno wszyscy się raczą. Policja zaś jest organizacją z
                                                    tradycjami raczej klasycznymi, zwłaszcza jeśli chodzi o środki wprawiające w
                                                    dobry nastrój. Wpadł więc ktoś na genialny pomysł aby te tony zielska
                                                    zwyczajnie zamieniać w ramach tzw nieoficjalnego handlu wymiennego na butelki
                                                    mocno energetyzującego płynu. Jak się można domyślać handel ów dokonywany był w
                                                    dosyć pilnie strzeżonej tajemnicy a oficjalną przykrywką był ów ciężki do
                                                    przełknięcia wniosek racjonalizatorski, którego zresztą nikomu nie chciało się
                                                    nawet próbować podważać, co nie było trudne do załatwieniu w kraju w którym
                                                    jednak tradycja kultu płynów jest jeszcze dosyć żywa. Tym sposobem więc
                                                    pomijając naturalne potrzeby personelu w niebieskich mundurach, zostało jeszcze
                                                    co nieco dla pojazdów ujeżdżanych przez policję, choć trzeba przyznać, że
                                                    tankowanie ich takim dobrem dokonywane było jedynie przez najsilniejsze
                                                    osobowości z elitarnych jednostek specjalnych. Koledzy od krawężnika patrzyli
                                                    na nich z niegasnącym podziwem, wzbudzali szacunek a wręcz o jednym z
                                                    policjantów zajmujących się tankowaniem biopaliwami krążyły wstrząsające
                                                    opowieści o tym jak popisując się swoimi umiejętnościami po prostu odkręcił pół
                                                    litra i bez mrugnięcia powieką wylał powoli do zlewu, mówili o nim z szacunkiem
                                                    po prostu Twardy. Niewielu z jego kolegów z drogówki dało rady wytrzymać z
                                                    godnością ten spektakl, najbardziej zdesperowani wręcz chcieli ratować płynne
                                                    złoto i rozkręcać kolanko pod zlewem.
                                                    Tak czy owak, dzięki pomysłowości strażników porządku publicznego, nasz znajomy
                                                    pilot śmigłowca mógł w końcu po czterech miesiącach siedzenia na lotnisku
                                                    oderwać się od ziemi i patrolować okolicę w której mieszkał Michał i chadzał z
                                                    psem Franciszkiem na spacery. I całe szczęście, ze znalazł się w tym właśnie
                                                    miejscu o tej właśnie porze. Niespodziewanie bowiem stał się świadkiem
                                                    spotkania konkurujących ze sobą młodzieżówek Krajowej Partii Emerytów i
                                                    Rencistów oraz Krajowego Porozumienia Emerytów i Rencistów, spotkanie to było
                                                    naturalnie nielegalne i nieoficjalne, jego uczestnicy znani byli z tego, ze
                                                    umawiają się wspólnie w różnych dziwnych miejscach aby tam oddawać się
                                                    rywalizacji. Nie można było do tego dopuścić, to jawne naruszenie zasad
                                                    współżycia i bezpieczeństwa publicznego, pomyślał pilot.
                                                    A tymczasem nieświadomy niczego Michał i Franciszek zbliżali się w to samo
                                                    miejsce zupełnie nie spodziewając się niebezpieczeństwa...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 14:17
                                                    Konkurujące grupy emerytów spotkały się tym razem nie po to, aby udowadniać
                                                    sobie nawzajem, która z nich lepiej walczy o prawa emerytów, lecz było to
                                                    nowatorska prezentacja wybitnych dzieł literackich minionego czasu. KPartiaEIR
                                                    rozpływała się w zachwycie nad dziełem "Miłość-młodość-komunizm", podczas gdy
                                                    KPorozumienieEiR zachwalało dzieła takie jak "Tynkowanie zespołowe"
                                                    oraz "Murowanie systemem zespołowym". Wetereni wojenni z obu ugrupowań
                                                    najchętniej jednak zasłuchiwali się w cytaty z dzieła "O uszkodzeniach oka
                                                    wojskowym kablem elektrycznym", nie wzgardzili też "Rękopisem znalezionym pod
                                                    dywanem".
                                                    Michał z Franciszkiem ze zdumieniem spostrzegli zbawienny wpływ literatury na
                                                    łagodzenie zwaśnionych frakcji emerytów...
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 14:53

                                                    ... w ten właśnie sposób często mylnie oceniamy napotkanego na ulicy człowieka
                                                    który pozornie groźnym wyglądem uzbrojony w kij do bejsbola, dwa metry łańcucha
                                                    oraz ręczny młynek do kawy przeraża nas a tak naprawdę maskuje jedynie w ten
                                                    sposób własną bezbronną bezsilność wobec ogromu problemów tego świata, pomyślał
                                                    Michał obserwując to pokojowe zgromadzenie i nie bez westchnienia ulgi zawołał
                                                    wyjątkowo dziś rozkojarzonego Franciszka, pora już była wracać, wkrótce będzie
                                                    południe i czekał go kolejny dzień rozpoczynający się w eterze u Orzecha.
                                                    Ruszyli więc w drogę powrotną do domu.
                                                    Jako, że Franciszek w zasadzie śniadanie miał już za sobą Michał musiał zjeść
                                                    je bez jego towarzystwa, jak się bowiem można było domyślać pies po wyjątkowo
                                                    obfitującym w doznania poranku poszedł po prostu spać gdy wrócili. W tym czasie
                                                    nasz dziennikarz zrobił sobie nareszcie dobrej sypanej kawy która należała mu
                                                    się od kilku dni i przegryzł dwa bochenki chleba z tuszonką i cebulą, nie
                                                    przepadał bowiem za szybkimi posiłkami w ciągu dnia i wolał mieć sprawę
                                                    jedzenia już z głowy na cały dzień.
                                                    No tak westchnął, pora zebrać trochę myśli rozbiegane przez ostatnie kilka dni,
                                                    na szczęście jutro już piątek będzie można trochę zluzować lejce. A póki co
                                                    trzeba wymyślić jakąś audycję na popołudnie w końcu z wydawcą nie ma żartów bo
                                                    zrobią mi jesień średniowiecza. Założył więc swój stary, szary płaszcz,
                                                    kapelusz nasunął na czoło i pora było wychodzić. Znowu ta jesień, wstrząsnął
                                                    nim dreszcz na ulicy, trudno idźmy nikt nie woła...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 20.11.03, 15:33
                                                    Michał cicho zamknął drzwi, żeby nie obudzić Franciszka i wyszedł na
                                                    Myśliwiecką. Kiedy już tam dotarł okazało się, że nie może wejść do gmachu.
                                                    PIN-kod, który wstukiwał w drzwiach, uparcie go odrzucał.
                                                    - "Czyżbym pomylił cyfry" - zdziwił się - "przecież codziennie wstukuję ten kod
                                                    i nie słyszałem, żeby miał być od dzisiaj zmieniony".
                                                    Za szybą widział poruszajace się postaci: na hulajnodze przemykał Stelmi,
                                                    Grażyna Dobroń medytowała ćwicząć jogę na podłodze, a Maszynista ze słuchawkami
                                                    na głowie maniakalnie obrywał listki z paprotki. Na Michała za szybą jednak
                                                    nikt nie zwracał uwagi. Wcisnął ponownie kod. Drzwi jednak nadal pozostały
                                                    zamknięte...
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 08:11
                                                    Niedobrze- pomyślał Michał. Zapomniałem, ze teraz w związku z tym porannym
                                                    konkursem wszystkie PINy uległy utajnieniu, no bo gdyby przypadkiem okazało
                                                    się, ze poszukiwany rano PIN pokrywa się z kodem wejściowym na Myśliwiecką to
                                                    kaplica, zjedliby Barona razem z jego wsuwanymi butami. Michał postanowił
                                                    zadzwonić do el Tona. Słuchaj Piotr, musisz mi podać dzisiejszy PIN bo nie mogę
                                                    się dostać do pracy, stoję właśnie pod drzwiami. Nic z tego odparł mu głos w
                                                    słuchawce, wybacz Michał wiesz, ze zrobiłbym dla Ciebie wszystko, jestem gotów
                                                    dla Ciebie oddać nawet moją ukochaną płytę z duetem Elton John & Stepujące
                                                    fortepiany nagraną na legendarnych wzmacniaczach Eltron ale tego Ci zdradzić
                                                    nie mogę, to tajemnica. Michał czegoś tu nie rozumiał, Piotr- zaczął spokojnie,
                                                    ten dzisiejszy PIN był do odgadnięcia rano, teraz jak widzę na zegarku mamy coś
                                                    koło południa, więc to już nie jest żadna tajemnica, tą tajemnicę poznało dziś
                                                    rano 3% ludzi którzy słuchają radia w naszym kraju. A Ty nie zaliczasz się do
                                                    tych 3%? zapytał niespodziewanie prowadzący popularną audycję poranną. Michał
                                                    na chwilę zamilkł, po czym próbował jeszcze ostatnich słów perswazji. Piotr,
                                                    żeby mieć mleko nie trzeba sobie od razu kupować krowy. Niestety Michale
                                                    przykro mi, ze tak sądzisz odparł Baron, no i przykro mi ale nie mogę Ci w tej
                                                    sytuacji pomóc, postaraj się zrozumieć to zarządzenie kogoś kto jest ważniejszy
                                                    ode mnie, zresztą jeśli mi nie wierzysz, możesz jeszcze pogadać z Rokosem,
                                                    wybacz muszę się rozłączyć.
                                                    Niedobrze- pomyślał znowu Michał i wcisnął numer do Rokosa. Mariusz, słuchaj
                                                    możesz mi podać PIN? Nie mogę odparł swoim sympatycznym głosem Rokos. Michał
                                                    bardzo powoli ale jednak zaczynał tracić cierpliwość. Mariusz posłuchaj stoję
                                                    tu pod drzwiami i nie mogę się dostać do środka bo nie znam dzisiejszego PINu.
                                                    To chodzi Ci o PIN wejściowy czy PIN do trujkmatu? zapytał Rokos. Michał nagle
                                                    poczuł, że się trochę zaplątał, palnął się więc w chwili olśnienia w czoło
                                                    kubłem na śmieci który stał obok drzwi i po krótkiej chwili której potrzebował
                                                    do tego aby znowu złapać równowagę (nie przewidział, ze do kubła ktoś
                                                    przypadkowo wrzuci 150 kilogramowy ołowiany odważnik) rzucił do słuchawki,
                                                    Marcin wybacz chodzi mi naturalnie o kod do drzwi wejściowych, przepraszam
                                                    wszystko mi się już plącze. He he zaśmiał się sympatycznie Rokos przez sitko
                                                    słuchawki, przykro mi Michale ale nie mogę, tajemnica. Michał skamieniał, miał
                                                    właśnie jeszcze raz palnąć się w czoło dla ocucenia ale szczęśliwie przypomniał
                                                    sobie w ostatniej chwili, że coś z tym kubłem było nie tak. Jak to tajemnica?
                                                    zapytał więc spokojnie. No tajemnica, najnowsze zarządzenie szefa, kod dla
                                                    pracujących po południu jest taki sam jak PIN odgadywano o 9tej rano przez
                                                    słuchaczy, akcja ma na celu zwiększenie słuchalności naszej stacji i
                                                    równocześnie poprawienie średniego wypadkowego wykształcenia słuchających nas
                                                    ludzi, no sam rozumiesz słupki. Ale to absurd nie może być kod wejściowy taki
                                                    sam jak PIN który każdy może rano usłyszeć, błagającym tonem próbował jeszcze
                                                    coś wskórać Michał. Mylisz się, zaczął znowu tłumaczenia swoim uroczym głosem
                                                    Mariusz, właśnie o to chodzi, ze nikt by na to nie wpadł, przykro mi Michał ale
                                                    jeżeli chcesz tu dalej pracować musisz zacząć słuchać trujki, zresztą sam wiesz
                                                    jak to jest, usłyszysz więcej, he he zaśmiał się na pożegnanie Rokos i sytuacja
                                                    nadal wyglądała na mocno nierozwiązaną.
                                                    I wtedy gdy sprawa wyglądała tak beznadziejnie nagle niespodziewanie z odsieczą
                                                    przyszła Michałowi sprzątaczka która wchodziła na Myśliwiecką, Michał więc
                                                    podstępnie gdy tylko wklepała kod wejściowy wślizgnął się za nią do pracy...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:11
                                                    Towarzystwo, które jeszcze przed chwilą dziwnie zachowywało sie na korytarzu
                                                    gdzieś zniknęło, sprzątaczka szybko schowała się w swoim kantorku za rogiem i
                                                    Michał przez pusty korytarz dotarł do swojego pokoju. Zapalił światlo i ujrzał
                                                    siedzącego na fotelu Samego Szefa - Witolda Wielkiego. Ten paląc fajkę mruknął
                                                    pod nosem:
                                                    - "Dobrze, że w końcu jesteś. Choć w sumie nie musiałeś dziś przychodzić tak
                                                    wzceśnie..."
                                                    - "Jak to?" - zdziwił się Michał - "Przecież za chwilę wchodzę na antenę z ZD3"
                                                    - "Z ZD3 wchodziłeś na antenę do wczoraj" - zaśmiał się szyderczo Boss - "od
                                                    dziś będziesz prowadził Listę Przebojów, popołudniowe ZD 3 od dziś przejmuje na
                                                    stałe Marceli, a Niedźwiedzia wyślemy na dłuuugi ulop..."
                                                    Michał zaniemówił...

                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:31
                                                    ... zaraz zaraz coś jest nie tak, pomyślał szybko Michał. Chyba mnie
                                                    podpuszcza. Znaczy sprawa Niedźwiedzia była już ogólnie znana i to go nie
                                                    zdziwiło, odkąd było wiadomo, ze do szefa dotarła już informacja jak zareagował
                                                    prowadzący listę przebojów na wieść o tym kto zostanie nowym naczelnym stacji,
                                                    robili tylko zakłady kiedy wyleci, no i spoglądając po sobie zastanawiali się
                                                    kto spełnił rolę głuchego telefonu. Choć z trzeciej strony zaśmiewali się po
                                                    kątach do dziś na wspomnienie zdziwionej miny Niedźwiedzia z którą zadał on owo
                                                    powtarzane już w anegdotach sakramentalne pytanie „Laskowski? Ten od kolorowych
                                                    jarmarków?”. Tak więc to, ze Niedźwiedź wylatuje nie dziwiło go wcale, pomyślał
                                                    tylko, ze cholera przegrał zakład obstawiał bowiem, ze przed Mikołajem z
                                                    wiadomych powodów go nie wykopią. Cóż nigdy nie miał szczęścia w grach
                                                    hazardowych. Zaskoczyło go jedynie to, że to on miał poprowadzić listę
                                                    przebojów, dlatego bo nie od dziś wszystkim było wiadomo, ze listę tą miał
                                                    przecież dostać Olszański...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 12:46
                                                    Wielki Witold jakby czytając w jego myślach wyjaśnił:
                                                    - "Nowe czasy - nowa polityka. Ty poprowadzisz LP 3, Marceli przejmie po tobie
                                                    ZD3, ale to nie jedyne zmiany w naszej stacji. Michał Olszański poprowadzi
                                                    Magazyn Bardzo Kulturalny - od przyszłego tygodnia będzie to szybki
                                                    trzyminutowy flash o 21.57, Mariusz Rokos zastąpi Marcina Kydryńskiego w
                                                    sjeście. Nasza stacja pozyskała też nową, bardzo cenną twarz radiową, ale kto
                                                    nią jest nie mogę jeszcze zdradzić. Aaa, i Basia Marcinik też poprosiła o długi
                                                    urlop i nie widziałem powodu, żeby jej go nie udzielić..."
                                                    Szef dalej mówił, a Michałowi nie dawała spokoju jedna myśl: "Kogo u diabła
                                                    chce do nas ściągnąć..."
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:15
                                                    Michał patrzył na szefa jakby ten był przeźroczysty, a w zasadzie to co mnie to
                                                    wszystko obchodzi, pomyślał w końcu? Jak będzie trzeba to nawet mogę serwis
                                                    ekumeniczny poprowadzić pomyślał i aż się otrząsnął na tą myśl, spojrzał na
                                                    szefa i już wiedział. Czy chce pan szefie zatrudnić może jakąś osobę duchowną?
                                                    spytał. Jego przełożony z trudem ale jednak opanował zdumienie i jedynie
                                                    spokojnie wycedził przez zęby, nie doceniałem Cię Michale... Spojrzeli sobie
                                                    głęboko w oczy wzrokiem pokerowych szachistów. Michał jakby olśniony
                                                    kontynuował swoją poprzednią myśl: no bo szefie to ma sens, jeżeli zatrudnimy
                                                    osobę duchowną nasze radio zyska wymiar nadmaterialny, żeby nie powiedzieć
                                                    metafizyczny, tajemnicze zagadki, egzorcyzmy, życie pozagrobowe, bursztynowa
                                                    komnata i budżet na rok 2004, te wszystkie pytania mogą znaleźć w końcu
                                                    odpowiedź! Masz kogoś konkretnego na oku? spytał szef. Michał jak w transie
                                                    odparł, ze jest naturalnie tylko jedna taka osoba, tak jak sugerował szef,
                                                    David Duhovny! Teraz Michał prawie krzyczał jak w amoku, spojrzeli sobie znowu
                                                    głęboko w oczy, jest tylko jeden mały problem mruknął szef, jaki? spytał
                                                    Michał. On nie zna polskiego... Fakt to był problem, przez chwilę zastanawiali
                                                    się nad możliwościa zdubingowania go w planowanej audycji ale musieliby wtedy
                                                    zatrudnić w radiu jakiegoś specjalistę od dubów, więc pomysł upadł. Spojrzeli
                                                    po sobie trochę podłamani, Dobroń odpadała miała teraz prowadzić serwis
                                                    gospodarczy, więc machnęli ręką i wspólnym głosem w zgodzie stwierdzili: OLAŁ
                                                    DUHOVNEGO, BIEŻEMY TEGO KOLESIA W MUSZCE Z TVNu....
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:35
                                                    "Doskonały pomysł!" - zakrzyknęli obaj w zachwycie. To znaczy szef zakrzyknął,
                                                    a Michał tylko dobrze się wkomponował.
                                                    - "Zastawiam sie tylko" - powiedział Witold - "które pasmo mu przyznać. Chyba
                                                    damy mu sobotnią przedpołudniówke. Paweł narzekał na przemęczenie, ale nie
                                                    chciał urlopu, no to prawie dam mu soboty wolne, a nowego wstawimy w jego
                                                    miejsce. Tylko o czym będzie ten program? Nazwę "Nie do wiary" zdążyli
                                                    zastrzec, ale może "Tajemnice istnienia" albo "Wizyty z zaświatów"? Taki lekki
                                                    program w sam raz do słuchania przy przedpołudniowych sobotnich porządkach. Co
                                                    o tym sądzisz?"
                                                    Michał podrapał się w głowę...
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:48
                                                    no fakt dobry tytuł to połowa sukcesu, pomyślał Michał. No i powinno być coś
                                                    jeszcze co będzie od razu budziło skojarzenia z programem trzecim, Trójca
                                                    Sobótki może? Takie połączenie prasłowiańskich wierzeń z chrześcijańską
                                                    tradycją, albo może WieTRZYk w ciemnościach, zeby bylo bardziej niepokojąco,
                                                    albo WyTRZYszcz zmysły, tak żeby pobudzić wyobraźnię. Ciężka sprawa, nad tym
                                                    trzeba się dobrze zastanowić...
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:51
                                                    I KIEDY TAK SIĘ ZASTANAWIALI W NASZEJ POWIEŚCI POJAWIŁA SIĘ KRÓTKA PRZERWA NA
                                                    BLOK REKLAMOWY:)
                                                  • neandertalski Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:54
                                                    :)))) dokładnie :)))) pozdrawiam i nie będzie mnie aż do 1 grudnia, miłego!!!
                                                  • viking73 Re: Michał - reaktywacja 21.11.03, 14:56
                                                    Miłego:)))
                                                  • neandertalski itd... 01.12.03, 11:48
                                                    Program okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze wydanie audycji „wyTRZYszcz
                                                    zmysły” ściągnęło całą masę dewiantów do radioodbiorników, okazało się, ze
                                                    potrzeba obcowania ze zjawiskami niepojętymi i ponadzmysłowymi jest w narodzie
                                                    wyjątkowo powszechną przypadłością. Po długich pertraktacjach z człowiekiem w
                                                    muszce w końcu przystał on na propozycję i zgodził się zrezygnować z
                                                    występowania w TVNie w dosyć uciążliwym czasie antenowym jakim jest niedzielny
                                                    wieczór gdy większość populacji zatrudnionych jeszcze tu i tam rodaków udaje
                                                    się na spoczynek, klnąc w duchu na myśl o nadchodzącym nieuchronnie
                                                    poniedziałku.
                                                    Audycja zaczynała się dziwnym niepokojącym dżinglem po którym następował odgłos
                                                    trzeszczenia najprawdopodobniej jakiegoś szkła po czym grobowy głos Macieja
                                                    Zębatego komunikował „wyTRZYściłem i już nie TRZYszczy, he he...” No i chłopaki
                                                    wystartowali. Na pierwszy ogień poszedł reportaż o pewnym sataniście z wielkiej
                                                    płyty który popadł w konflikt z własną osobowością po tym jak podczas czarnej
                                                    mszy spalili wraz z kolegami z sekty wytarzanego w benzynie czarnego kota.
                                                    Relację z tego zdarzenia w podkładzie uzupełniał odgłos płomieni i miałczenie
                                                    jakiegoś słodkiego kotka. No i po złożeniu tej właśnie ofiary bohater audycji
                                                    doznał opętania, według wszelkich znaków na ziemi i na jego ciele i umyśle
                                                    opętał go duch spalonego kota. Młodzieniec zmienił się nie do poznania, zaczął
                                                    reagować nerwowo na widok psów na ulicy, zamiast spożywanego do tej pory w
                                                    dużych ilościach z kolegami piwa zaczął raczyć się jedynie homogenizowanym
                                                    mlekiem łaciatym a zamiast konsumowanych w dużej ilości pieczonych na rożnie
                                                    skleconym z kolegami nad ogniskiem z opon na pobliskim złomowisku kiełbasek
                                                    zwyczajnych, zajadał się surowymi rybami i łapanymi po klatkach schodowych w
                                                    drewniane łapki myszami. Zaniepokojenie rodziny jednak wywołały dopiero
                                                    zdarzenia związane z kocimi godami, wszystkie poprzednie dziwactwa jeszcze jako
                                                    tako można było wytłumaczyć młodzieńczą fantazją albo kampanią reklamową pij
                                                    mleko będziesz wielki. Ale kiedy rozpoczęły się kolejne kocie gody w okolicy
                                                    bohater reportażu po prostu zniknął z domu i przez kilka dni widywany był w
                                                    okolicach podblokowych śmietników w których to kotłował się najpierw w
                                                    starciach o względy co bardziej urodziwych okazów żeńskich jego domniemanego
                                                    gatunku a później jak donosił głos prowadzącego audycję zaczęto spotykać go
                                                    zwartego w miłosnych układach z damami jego kociego serca... Tego już było zbyt
                                                    wiele, rodzina napisała do TVNu do człowieka w muszce, niestety redakcja
                                                    uważała, ze materiał jest zbyt mocny nawet jak na niedzielne wieczory i nigdy
                                                    nie zgodziła się na ich wypuszczenie. Teraz jednak w obliczu nowych
                                                    chlebodawców i możliwości postanowił zacząć od tego jakże kontrowersyjnego
                                                    materiału.
                                                    Zaproszony do programu absolwent, założonego przez siebie samego Domowego
                                                    Uniwersytetu Ponadprzestrzennej Astrologii, specjalista w dziedzinie
                                                    egzorcyzmów i egzcentryków oraz odczytywania przyszłości z dziur w zębach,
                                                    wyraził krótko swoją opinię na temat omawianej sprawy w dwóch słowach „to
                                                    typowe”. Po czym w kilku bardzo obrazowo pokrętnych zdaniach rozłożył na
                                                    czynniki pierwsze i drugie całą sprawę w zarysie historycznym i
                                                    histopatologoicznym i stwierdził, ze przy dosyć zrozumiałej banalności tej
                                                    historii jest naturalnie w stanie całej historii zaradzić. Po czym w owianych
                                                    tajemnicą rytuałach indian z północnej antarktydy zabrał się do roboty. I
                                                    skutek był wstrząsająco natychmiastowy, bohater audycji niczym feniks z
                                                    popiołów powstał i wrócił szczęśliwie na łono jego rodziny popijących piwko
                                                    satanistów z osiedla.
                                                    I wtedy rozdzwoniły się telefony słuchaczy....
                                                  • viking73 Re: itd... 01.12.03, 12:47
                                                    Były to w przeważającej części telefony od byłych słuchaczy Radia Maryja,
                                                    którzy znudzeni opowieściami Ojca Redaktora nareszcie odnaleźli na innej
                                                    częstotliowości, to czego tak naprawdę od zawsze poszukiwali w radiu.
                                                    Jedna ze słuchaczek rozentuzjazmowana "WyTRZYszczem" zaproponowała temat do
                                                    kolejnej audycji: u niej w miejscowości na szybie jednego z domów regularnie
                                                    pojawia się podobizna Matki Boskiej. Ludzie w wiosce już ją nawet nazwali Matką
                                                    Boską Szklaną i codziennie przychodzą pod cudowne okno zapalać świece...
                                                    Człowiek w muszcze słuchał tej opowieści z zapartym tchem...
                                                  • viking73 Re: itd... 01.12.03, 15:27
                                                    Po czym stwierdził:
                                                    - Proszę pani, Matka Boska to się teraz w co drugiej wsi pokazuje, niech mi
                                                    pani nie zawraca głowy! Nie po to przechodziłem z dużej, ogólnopolskiej
                                                    telewizji do jakiegoś marnego radyjka, żeby mi teraz stare baby truły dupę
                                                    opowieściami o świętych wizerunkach na szybie - i wyłączył mikrofon.
                                                    Z głośnika rozległ się dźwięk jednego z hitów ze składanki "Kawałek po
                                                    kawałku", a człowiek w muszce w przypływie niczym nieuzasadnionej złości
                                                    wybiegł ze studia, w pośpiechu zdejmując z wieszaka płaszcz.
                                                    - Więcej mnie tu nie zobaczycie! - krzyknął na odchodne.
                                                    Michał, który właśnie przechodził korytarzem z kubkiem rozpustnej kawy Nescafe,
                                                    przyglądał się tej sytuacji z nie lada zdziwieniem...
                                                  • neandertalski Re: itd... 02.12.03, 08:41
                                                    No tak, nie wytrzymał... pomyślał Michał. I cały misterny plan w p..roszku;)
                                                    Nowa audycja która miała być koniem pociągowym radia skierowanego bliżej
                                                    słuchacza, docierającego już wręcz w zakamarki jego duszy uległa deratyzacji.
                                                    Michał zadrżał na myśl, ze skoro to nie wypaliło to i jego lista przebojów może
                                                    skończyć podobnie. Widząc wybiegającego z obłędem w oczach człowieka w muszce
                                                    uświadomił sobie, ze problem tak naprawdę leży w psychice. To radio to dziwne
                                                    miejsce, pomyślał, ludzie nie zachowują się tu racjonalnie. I wtedy właśnie
                                                    olśniło go. „To miejsce musi być nawiedzone...” wyszeptał cicho stojąc z
                                                    kubkiem kawy na środku korytarza i rozejrzał się dyskretnie czy nikt go
                                                    przypadkiem nie obserwuje.
                                                    Dziwna myśl która przebiegła mu niczym wyścigowa glizda po plecach zasiała w
                                                    nim niepokój. Muszę to sprawdzić, być może kiedyś pod budynkiem na
                                                    Myśliwieckiej znajdował się jakiś indiański cmentarz? To by mogło wiele
                                                    tłumaczyć, dziwne zdarzenia jakie zachodziły w jego życiu nie brały się
                                                    znikąd... Tylko od czego zacząć... I wtedy pojawiła się przy nim para do zadań
                                                    specjalnych czyli Po Prostu Durczok i jego prawa ręka. Michale my też już to
                                                    zauważyliśmy, zaczął PPD. Michał popatrzył na nich oniemiały. Tak naprawdę to
                                                    było nasze zadanie, nie te głupie wywiady ale zadanie specjalne, od jakiegoś
                                                    czasu wielu ludzi martwi to co się tu dzieje, dlatego my pod przykrywką
                                                    przybyliśmy tu od pułkownika Kwiatkowskiego (cholera, pomyślał Michał, nie jest
                                                    dobrze znowu ten Kwiatkowski, musiał dowiedzieć się o Rywinie i nasłał na mnie
                                                    swoich agentów, więc jednak ten telewizyjny desant to fakt...) Sytuacja
                                                    niespodziewanie znowu zaczęła się gmatwać.
                                                    Słuchaj Michał, wycedził spokojnie Durczok, jego prawa ręka zaś cały czas
                                                    mierzyła do Michała swoimi szklanymi oczami, udało nam się coś stwierdzić.
                                                    Potrzebujemy Twojej pomocy, udało nam się znaleźć dwa tropy, jeden z nich mówi,
                                                    ze po powstaniu był tu cmentarz i to niekoniecznie powstańców... Drugi zaś ślad
                                                    to czasy odbudowy podobno zamurowano tu gdzieś niechcący pijanego majstra, ktoś
                                                    obudził złe duchy Michale....
                                                  • viking73 Re: itd... 02.12.03, 12:27
                                                    - A my - powiedział PPD przy akompaniamencie morderczego spojrzenia asystenta -
                                                    bardziej skłaniamy się ku wersji o zamurowanym majstrze. Dlatego przez
                                                    najbliższe dwa tygodnie będzie u nas ekipa fachowców, która zrobi na
                                                    Myśliwieckiej generalny remont i może coś znajdzie...- zaśmiał się tajemniczo.
                                                    - O nie, znowu faceci z wiertarami. Dopiero co się tłukli przy wymianie okien,
                                                    a teraz znowu jakieś hałasy - Michała ta perspektywa nie nastroiła
                                                    optymistycznie.
                                                    - Ale nie przyjdą sami - dorzucił Durczok - będzie z nimi policyjny jasnowidz,
                                                    który na pewno będzie pomocny w poszukiwaniach.
                                                    - Hmmm... generalne porządki, policyjny jasnowidz i jakieś tajemne
                                                    poszukiwania - nie wygląda to dobrze - pomyślał Michał i wszedł do pokoju. Kawa
                                                    już dawno zdążyła wystygnąć i właśnie wtedy rozległ się dzwonek telefonu.
                                                    - Kowalewski, słucham - powiedział do słuchawki.
                                                    - Dzień dobry, Michale. Mówi Stanisław Tyczyński. Pewnie słyszałeś, ale wczoraj
                                                    uruchomiliśmy stację RMF CLASSIC..
                                                    - Nie dało się tego nie słyszeć - odparł z uśmiechem Michał.
                                                    - No właśnie. I ja w tej sprawie - w słuchawce słychać było odgłos
                                                    przegryzanych buraczków.
                                                    - Tak słucham - powiedział z zaciekawieniem Michał.
                                                    - Mam dla ciebie pewną propozycję... - głos Tyczyńskiego wyraźnie się ożywił...
                                                  • Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.03, 23:32
                                                    Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-)
                                                  • Gość: astat Re: itd... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 00:59

                                                    Gość portalu: kass napisał(a):

                                                    > Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-)

                                                    Jak to gdzie, w szafie:)

                                                  • Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 01:03
                                                    Gość portalu: astat napisał(a):
                                                    Jak to gdzie, w szafie:)

                                                    Tylko w czyjej szafie:-)
                                                  • to.ya Re: itd... 03.12.03, 09:28
                                                    Gość portalu: kass napisał(a):

                                                    > Gość portalu: astat napisał(a):
                                                    > Jak to gdzie, w szafie:)
                                                    >
                                                    > Tylko w czyjej szafie:-)
                                                    Pani sprzątaczka otworzyła jak codzień swoją przepastną SZAFĘ pełną niezwykłych
                                                    srodków czyszczących i jej oczom ukazał się...
                                                  • viking73 Re: itd... 03.12.03, 12:53
                                                    Gość portalu: kass napisał(a):

                                                    - Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-)

                                                    A ten zamurowany majster to nie trup? ;-)

                                                  • Gość: kass Re: itd... IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 17:26
                                                    viking73 napisał:
                                                    > A ten zamurowany majster to nie trup? ;-)

                                                    Dlaczego zaraz zamurować majstra, biedny człowiek. Myślałam, że uśmiercisz
                                                    kogoś zupełnie innego a wiadomo kogo chciałoby się, chociaż wirtualnie
                                                    zamordować, więc proszę o zmianę scenariusza:-)
                                                  • viking73 Re: itd... 04.12.03, 19:54
                                                    Pomyślę nad tym;-) ale na razie czekam, aż Neandertalski wróci do pisania, albo
                                                    ktoś jeszcze się włączy, bo to średnia przyjemność samemu pisać:-)
                                                  • to.ya Re: itd... 05.12.03, 09:13
                                                    viking73 napisał:

                                                    > ktoś jeszcze się włączy, bo to średnia przyjemność samemu pisać:-)

                                                    Nie podobały Ci się moje cytaty ("Ballada z trupem" , fragment z "60 minut na
                                                    godzinę" o Koledze Kierownku) ?? :-(((
                                                  • neandertalski itd... 05.12.03, 12:50
                                                    Majster musiał zginąć bo nie potrafił żyć z ludźmi, to były czasy powojenne,
                                                    nadal życie ludzkie nie było wiele warte. A majster dodatkowo lubił szukać guza
                                                    i nie był specjalnie sympatyczną osobą, nosił numer obozowy na przedramieniu,
                                                    wszyscy więc szanowali go choć nie lubili. Był małomównym typem który jak już
                                                    musiał coś powiedzieć to tylko po to aby kogoś opierdzielić albo coś kazać. We
                                                    wszystkich innych przypadkach milczał. Ludzie się go bali bo choć miał za sobą
                                                    kacet to było z niego kawał chłopa, no i jak na murarza przystało łapy miał jak
                                                    dwa bochny chleba, nie miał w związku z tym aktywnych wrogów ani nawet biernych
                                                    przyjaciół zresztą też nie miał. Po skończonej pracy najczęściej pił w
                                                    samotności i szedł spać, nie szukając z nikim kompanii. Zdaje się, ze po
                                                    obozowych przejściach inaczej by nie zasnął, ludziom to nie zupełnie się
                                                    podobało, oni pili aby się zabawić, on pił aby się wyłączyć. Przez pewną krótką
                                                    chwilę jego postać nawet pojawia się w Człowieku z marmuru Wajdy wplótł on ją w
                                                    tło realiów swojego filmu, nawiasem mówiąc.
                                                    No i tak wszystko się plotło, budowy na których pracował majster zawsze były w
                                                    czołówce, medale, odznaczenia, listy gratulacyjne. Aż pewnego dnia spotkały go
                                                    duchy przeszłości, podczas pracy na Myśliwieckiej zatrudnił się na budowie ktoś
                                                    kto znał go z czasów wojny. Okazało się, ze mieli między sobą rachunki do
                                                    wyrównania, nikt do końca nigdy nie doszedł jakie to były rachunki ale nowy
                                                    rozpuścił plotkę, ze majster był w obozie kapo i ma wielu ludzi na sumieniu.
                                                    Tego też nikt nie potrafił sprawdzić ale, ze czasy były jeszcze niespokojne
                                                    wystarczyło. Pewnej soboty więc dosypali majstrowi po robocie tabletek
                                                    nasennych do jego codziennej butelki którą wypijał wieczorem i gdy zasnął już
                                                    twardo wynieśli go z baraku do odbudowywanego budynku i w jednym z pomieszczeń
                                                    zamurowali śpiącego dobudowując dodatkową ścianę w odległości pół metra od już
                                                    istniejącej. Majster spał twardo, obudził się dopiero we wtorek i nawet nie
                                                    miał siły się dobijać, obudził się w całkowitych ciemnościach wciśnięty
                                                    pomiędzy dwie ściany, pojęcia nie miał gdzie się znajduje ale im bardziej
                                                    zaczynał próbować się ruszyć tym bardziej zaczynało mu brakować powietrza,
                                                    podobno wystarczyło mu go jedynie do wieczora.
                                                    Stąd dziś w jednym z pomieszczeń na Myśliwieckiej jest ściana o pół metra
                                                    przesunięta do wewnątrz , wystarczy porównać projektowe rysunki powykonawcze ze
                                                    stanem istniejącym.
                                                    Do końca tez niejasna jest historia tego cmentarza. W czasie powstania ludzi
                                                    chowano często tam gdzie zginęli, Niemców nikt nie chował naturalnie ale
                                                    dochodziło często do pomyłek, w zamieszaniu np. zmasakrowane ciała mylnie brano
                                                    za ciała powstańców okaleczonych przez Niemców. To była często okrutna walka
                                                    wręcz i nikt nikogo nie oszczędzał, no i w dodatku powstańcy też często nosili
                                                    niemieckie mundury zdobyte na wrogu. W tym wypadku zdaje się zresztą to byli
                                                    bardzo młodzi chłopcy z pancernej dywizji SS Totenkopf do której przydzielono
                                                    pluton ochotników z Hitlerjugend, te dzieciaki zasłynęły zresztą na wszystkich
                                                    frontach ze swojego fanatycznego wręcz oddania sprawie, okrucieństwa i
                                                    bezwzględności na jaką stać tylko ludzi w ich wieku, coś jak nasi dzisiejsi
                                                    kibole, hooligansy czy jak ich zwał, stare wygi frontowe z SS nawet patrzyły na
                                                    nich z szacunkiem, bo często można ich było porównać jedynie do japońskich
                                                    kamikaze, nie bali się śmierci. No i właśnie ktoś przez pomyłkę pochował ich z
                                                    należnymi honorami na terenie dzisiejszego studia polskiego radia na
                                                    Myśliwieckiej jako polskich młodych chłopców zakatowanych na śmierć. Po
                                                    wyzwoleniu stolicy i rozpoczęciu prac nad odbudową jednak nie natknięto się
                                                    nigdy na te groby, dlatego do dziś sprawa jest pod małym znakiem zapytania...
                                                  • viking73 Re: itd... 05.12.03, 13:54
                                                    Te fascynujace opowieści tak zainspirowały dyrekcję Trójki, że postanowiła
                                                    uczcić je tablicą pamiątkową, wmurowaną tuż przy wejściu do gmachu przy
                                                    Myśliwieckiej, a nawet powzięła zamiar przemianowania Studia im. Agnieszki
                                                    Osieckiej na Studio im. Zamurowanego Majstra. Decyzja w zasadzie już została
                                                    podjęta: od Nowego Roku studio będzie miało nowego patrona, teraz trzeba tylko
                                                    przekonać do tego pomysłu pracowników stacji...
                                                  • to.ya Re: itd... 03.12.03, 13:06
                                                    Gość portalu: kass napisał(a):

                                                    > Wszystko fajnie, tylko gdzie jest trup - miało być sensacyjnie:-)

                                                    Ballada z trupem
                                                    wyk. Bronisław Pawlik

                                                    Ballada z trupem, z trupem ballada
                                                    otwieram szafę facet wypada
                                                    Wprost z Białowieży wracam i łup
                                                    jak długi leży trup u mych stóp

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Może nie trup to może to kukła
                                                    Z szafy do stóp mi jak długa gruchła
                                                    Gdybym się uparł mogłbym ja tknąć
                                                    Eee.. lecz głupio trupa tak tknąć jak bądź

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Więc zaraz wołam żonę mą Władkę
                                                    i pytam czy to nie trup przypadkiem
                                                    Włos się jej zjeżył serce jej łup
                                                    i Władka leży też u mych stóp

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Myśle do trupa za chwile wrócę
                                                    Lecz najpierw żonę Władkę ocucę
                                                    i na kanapke taszcze tup, tup
                                                    Żone mą Władkę z oczami w słup

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Tylko że myśle gdy się ocuci
                                                    znow trupa widok w niebyt ja rzuci
                                                    zaś nie ponowi jej się ten szok
                                                    o.. jeśli się dowi że nie ma zwłok

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Reasumując naprawię gafę
                                                    trupa pakując z powrotem w szafę
                                                    I tu enigmat ciemny jak grób:
                                                    trupa już nie ma tam gdzie byl trup

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

                                                    Lece na schody zbiegam w piwnice
                                                    Nigdzie ni śladu trupa nie widzę
                                                    Wracam na górę - a niech to kat
                                                    Po mojej żonie też przepadł ślad

                                                    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie
                                                    Trafu widocznie takiego łupem
                                                    padłem że żona mi uciekła z trupem
                                                    Trafy przeklęte gdy Ci do stóp
                                                    Z szafy wypada przystojny trup
                                                    Rany boskie...
                                                  • neandertalski Re: itd... 03.12.03, 14:49
                                                    :-)
                                      • viking73 Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 10:25
                                        m.kowalewski napisał:

                                        - W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz
                                        zdezelowanych ikarusow.
                                        Pozdrawiam,MK

                                        W mieście piłkarskich mistrzów Polski też nie, ale jeśli ma być rozgrywany mecz
                                        Wisła-Hutnik względnie Wisła-Cracovia to kibiców drużyny przeciwnej wozi się na
                                        stadion gospodarzy pod eskortą policji zapakowanych właśnie do takich
                                        autobusów. Myślałem, że to ogólnopolska praktyka:)
                                        Pozdrawiam.V.
                                        • Gość: koliber Re: Michał - reaktywacja IP: 149.156.12.* 30.11.03, 18:25
                                          Jeszcze są IKARUSY np. 184.
                                          • viking73 Re: Michał - reaktywacja 30.11.03, 19:20
                                            To prawda. Ale nie są jakoś tragicznie zdezelowane:)
                                      • tuhanka Re: Michał - reaktywacja 19.11.03, 11:49
                                        m.kowalewski napisał:

                                        >
                                        > > "Olać karpia" - pomyślał. "Dlaczego mam wychwalać akurat tę rybę?
                                        > > Śmierdzi mułem, ma pełno ości i niby taka smaczna - jeszcze czego! Znowu j
                                        > ak co
                                        > > rok ten sam rytuał. Nie znoszę tego!"
                                        >
                                        > Uwielbiam "Karpia".
                                        > A w tym roku tekst jest pierwszorzedny, moim zdaniem.

                                        Ja zasugerowałam karpia numer... właśnie, nie wiadomo który, może być
                                        tegoroczny, może być dowolny kolejny :) Tekst pierwszorzędny, powiadasz?
                                        Posłuchamy, ocenimy... Na pewno jest to jakaś odmiana :)
                                        >
                                        > > Zmierzch powoli przechodził w mrok i właśnie wtedy pod park wolno podjecha
                                        > ł
                                        > > zdezelowany ikarus wypełniony kibicami Legii...
                                        >
                                        > W miescie bohaterskich czynow narodu polskiego, Warszawie, nie ma juz
                                        zdezelowa
                                        > nych ikarusow.

                                        Oj, Michale, Michale, chyba rzadko jeździsz komunikacją miejską. Bo mnie co i
                                        rusz zdarza się jechać zdezelowanym gratem marki Ikarus. Czasami fatalnie rzuca
                                        przy hamowaniu, czasem niemiłosiernie szarpie, a z gumy na przegubie cieknie
                                        woda.

                                        > Pozdrawiam,
                                        > MK

                                        Pozdrawiam
                                        Alicja - Tuhanka
                                        • neandertalski na marginesie 19.11.03, 12:20
                                          ... że tak się głupio wtrącę przez nikogo nie pytany ale skoro Wam sie też chce
                                          wtrącać te głupie gadki w środku książki to czuję sie niejako usprawiedliwiony.
                                          Zadam wiec raz pytanie retoryczne z powieścią niezwiązane. Nie znudziło Wam się
                                          jeszcze wmawiać Kowalewskiemu, że jest kim innym niż sam twierdzi?
                                          Proponuję uszanować ten fakt i puszczać dalej wodze fantazji w nikomu nie
                                          potrzebnej powieści zamiast toczyć te dziwne dyskusje.
                                          Z wyrazami

                                          wiadomokto
                                          • tuhanka Re: na marginesie 19.11.03, 12:38
                                            Ja Michałowi nic nie wmawiam :) Po prostu stwierdzam fakt, że jednak
                                            zdezelowane ikarusy po Warszawie jeżdżą, choć na szczęście z roku na rok jest
                                            ich coraz mniej... Ale kontynuujcie powieść, już się nie wtrącam.
                                          • to.ya Re: na marginesie 19.11.03, 12:43
                                            Bardzo przepraszam za wtręty mojego autorstwa. :) Poprzeczkę ustawiliście z
                                            Vikingiem wysoko,oj bardzo wysoko! Już nie będę! :) Ewa.
    • Gość: sito Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 23:45
      jesli nie bede niedyskretny, to podczas spotkania z miochalem zapytalem go,
      niczym haslem z klossa "Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra...", na
      co on sie usmial, znaczy sie ze kojarzy temat, albo wzruszyl sie moja
      troska /jesli by tematu nie kojarzyl/.
      • tuhanka Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 02.12.03, 12:14
        Jakýe ma nie zna? tematu, skoro sam nawet siŤ dwa razy dopisa¸? To Filip taki
        zdolny, ýe ćci?gn?¸ nam tu Micha¸a :))
        • fdj Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 03.12.03, 08:34
          A skąd Ty masz takie informacje... ???

          Filip
          • tuhanka Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 03.12.03, 11:35
            Z bardzo dobrego ?r?d¸a :))
            • viking73 itd cd - 03.12.03, 13:16
              Kawa już dawno zdążyła wystygnąć i właśnie wtedy rozległ się dzwonek telefonu.
              - Kowalewski, słucham - powiedział do słuchawki.
              - Dzień dobry, Michale. Mówi Stanisław Tyczyński. Pewnie słyszałeś, ale wczoraj
              uruchomiliśmy stację RMF CLASSIC..
              - Nie dało się tego nie słyszeć - odparł z uśmiechem Michał.
              - No właśnie. I ja w tej sprawie - w słuchawce słychać było odgłos
              przegryzanych buraczków.
              - Tak słucham - powiedział z zaciekawieniem Michał.
              - Mam dla ciebie pewną propozycję... - głos Tyczyńskiego wyraźnie się ożywił...

              - Słucham w napięciu - Michał dyskretnie zamknął drzwi do pokoju.
              - Wiesz Michale, stacja dopiero się rodzi, potrzebujemy dziennikarzy, którzy
              przyciągnęliby do niej inteligentną publiczność - Tyczyński postawił jasno
              sprawę - Na razie to pełna prowizorka, zupełnie nie mam kim robić. W desperacji
              już jedno z pasm oddałem twojemu dawnemu koledze redakcyjnemu Kzysztofowi
              Żurkowi, ale ta sytuacja nie potrwa wiecznie. Potrzebuję inteligentnych
              facetów, a nie tępych wyrobników o plastikowym głosie... - Tyczyński zawiesił
              głos.
              -Hmmm... - pomyślał Michał - to może być interesująca propozycja, ale nie wiem
              jak Franciszek zniósłby przeprowadzkę w zupełnie inne miejsce. Często na
              skwerku spotykał się z zaprzyjaźnioną suczką Poziomką i mógłby ciężko przeżyć
              rozstanie z nią. Muszę przecież dbać o życie uczuciowe mojego psa - uświadomił
              sobie Michał. Z zamyślenia wyrwał go głos Tyczyńskiego.
              - Michale, mieszkanie przy ul. Krowoderskich Zuchów, z widokiem na Urząd
              Skarbowy czeka. Resztę szczegółów jeszcze zdążymy uzgodnić.
              - Oddzwonię do pana jutro - powiedział Michał i odłożył słuchawkę.
              • viking73 Re: itd cd - 04.12.03, 12:32
                Michał właśnie oddzwania. Niestety treść rozmów została objęta klauzulą
                tajne/poufne i nie może, przynajmniej na razie, zostać opublikowana w
                niniejszej powieści;-)

                • to.ya Re: itd cd , a tymczasem Kierownik... 04.12.03, 12:56
                  "(Kolega Kierownik) sprawiał wrażenie szczęśliwego z powodu otrzymania jednej,
                  jedynej nagrody za trzyletnią działalność, a mianowicie trzeciej palmy do
                  gabinetu. Cieszył się z niej jak dziecko i codziennie odkurzał."

                  :)
    • Gość: martka no no... IP: *.duna.pl / 217.98.70.* 04.12.03, 17:14
      joanna brodzik będzie miała co czytać na antenie twojego pierwszego radia.
      kawałek po kawałku oczywiście;)
    • un1 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:06
      Michał Kowalewski zniknął także z anteny. W piątek żegnał się do poniedziałku a
      tu zamiast niego w ZD3 Łukawski. Też dobry, ale co się stało? Czyżby to kara za
      zadawanie się z pospólstwem tj. z nami na tym forum? Szkoda byłoby bodaj
      jedynego cennego nabytku Laskowitka. Pozdrowienia, Panie Michale, gdziekolwiek
      jesteś...
      • viking73 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:14
        No przecież było w powieści, ze Michał tajne rozmowy z dyrekcją RMF CLASSIC
        przeprowadza. Już widać pierwsze efekty;-)
        • to.ya Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:17
          viking73 napisał:

          > No przecież było w powieści(...).


          Myślisz, że i inne wątki z powieści się sprawdzą? ;)))
      • Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:16
        Nie przesadzaj z tym znikaniem:-), jest po prostu chory a aura temu sprzyja,
        niestety...
        • viking73 Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra 09.12.03, 16:18
          Mam nadzieję, że to nie nasza powieść tak go rozłożyła;-)
          • Gość: kass Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.polnex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:22
            Wasza powieść powinna go uzdrowić:-)
            • neandertalski a czas ucieka... 12.12.03, 11:13
              Muszę wracać do pracy, Michał próbował jeszcze raz pertraktacji z człowiekiem
              zza lampy. Wiesz dobrze, ze nic nie musisz odparł mu znowu głos. Cała ta
              historia zaczynała go już z wolna męczyć, znowu go zwinęli i znowu siedzi jak
              kretyn w pomieszczeniu w którym ktoś zaplanował oświetlenie w tak głupi sposób.
              Rozmawiałeś z Rywinem, wiemy o tym, odezwał się znowu głos, sam wiesz
              najlepiej, ze to śmierdząca sprawa a Ty w nią wlazłeś. Szef początkowo myślał,
              ze wiesz to nasze ostatnie spotkanie to była zwykła ludzka pomyłka, no sam
              rozumiesz zdarza się, ale sam widzisz, ze tak jednak nie było, nic nie dzieje
              się bez przyczyny. No dobra ale mówiliście, ze Rywin to wariat i płotka, zaczął
              nieśmiało Michał. Mówiliśmy różne rzeczy a Ty nie musisz we wszystko wierzyć co
              mówimy, no wiesz używasz przegrywasz, he he, zaśmiał się pod nosem człowiek zza
              lampy. Michał wiedział teraz już tylko tyle, że za te kilka dni kiedy
              popołudniówkę musiał prowadzić znowu kto inny może się tak łatwo nie
              wytłumaczyć, przypomniał sobie minę swojego szefa, który przy takiej okazji
              potrafi zaproponować z miłym uśmiechem na chłodnej twarzy partyjkę jednorękiego
              rosyjskiego chińczyka... Aż mu ciarki przeszły po plecach na samą myśl...
              Słuchaj Misiu, uparty jesteś zaczynamy więc od początku, przerwał mu
              rozmyślania znajomy głos. No więc jak to było, po kolei nawijaj i tylko nie
              gadaj tych bzdur, że proponował Ci posadę Kwiatkowskiego, ty masz za małe jaja,
              żeby pójść na taki numer. Mów jak to będzie naprawdę, kto, kiedy i dlaczego,
              sprawdzamy teraz tego pilota, no wiesz dobrze którego? Michał pojęcia nie miał
              ale poczuł na sobie to spojrzenie, ręce trochę mu się zaczęły jednak pocić...
              No to posłuchaj wiemy już dużo, wiemy że Miller i Jakubowska wiedzieli za dużo
              i dlatego mieli zginąć. Rywin załatwił z kim trzeba, żeby nie zjawili się na
              jego procesie, my to już wiemy. Ale nie wyszło im, tej cholernej ruskiej
              maszyny nie da się ot tak łatwo rozbić o ziemię, sam rozumiesz gniotsa nie
              łamiotsa. Teraz pewnie jak kupią jakąś amerykańską tandetę to pójdzie im
              łatwiej, jeżeli będzie taka potrzeba. Bo cały czas nie powiedziałeś nam jeszcze
              najdroższy jak to będzie dziś z tym samolotem do Brukseli ale do czternastej
              mamy jeszcze trochę czasu...
              • viking73 Re: a czas ucieka... 12.12.03, 13:11
                - Samolot nie odleci - wycedził przez zęby Michał - ani dziś, ani jutro, ani
                nigdy - wielogodzinne przesłuchiwania przyniosły w końcu efekt. Michał zaczął
                śpiewać jak znut:
                - samolot nie odleci, to wszystko przez te biopaliwa...
                • neandertalski Re: a czas ucieka... 12.12.03, 14:22
                  Twoja piosenka brzmi fałszywie Misiu- wycedził przez wąskie szpary miedzy
                  zębami głos zza lampy- mamy informacje, ze samolot ląduje już w Brukseli. Nie
                  udało sie wam, he he...
                  Jeszcze zobaczymy, spokojnie odparł Michał, Miller miał wykupiony bilet
                  powrotny a z tym może byc różnie, he he, Michał czuł sie coraz pewniej...
                  • viking73 Re: a czas ucieka... 12.12.03, 15:09
                    Wysłannicy Michała w Brukseli mieli wszystko pod kontrolą. Plan był opracowany
                    w najdrobniejszych szczegółach. Teraz trzeba go było tylko zrealizować...
                    *
                    W NASZEJ POWIEŚCI NASTĘPUJE TERAZ KOLEJNA PRZERWA NA REKLAMĘ. TWÓRCY POWIEŚCI
                    INTENSYWNIE MYŚLĄ KONCEPTUALNIE, A CZYTELNICY MOGĄ SIĘ W TYM CZASIE ZAPOZNAĆ Z
                    NAJNOWSZĄ OFERTĄ NASZYCH PARTNERÓW HANDLOWYCH:-)))
    • Gość: nikt Re: Dlaczego Michał Kowalewski zniknął z Forum Ra IP: *.jgora.dialog.net.pl 21.03.04, 19:32
      ????
      • viking73 Ten wątek nie może mieć 113 postów 22.03.04, 13:23
        bo wtedy na bohatera, oraz wszystkich piszących w tym wątku spadnie grad
        nieszczęść. Tako rzekła Wróżka Sybilla. Amen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka