Dodaj do ulubionych

Orfeusz bez happy endu

24.05.09, 23:13
Nie widziałam premierowego spektaklu, a jedynie dzisiejsza wersję.
Partie Orfeusza śpiewał Adam Szerszeń, na moje ucho i oko średnio,
ale poprawnie, Eurydyka w wykonianiu Joanny Woś była bardzo dobra, a
Amor Barbary Gutaj, dźwięczny i uroczy. W przciwieństwie do autora
krytyki, zachwyciła mnie inscenizacja, wykorzystanie baletu w roli
furii, scenografia posługująca sie całą przestrzenią, rezyserowana
swiatłem i detalami. Zwłaszcza podał mi się swietnie brzmiący chór.
Generalnie uwazam że jest to bardzo dobry, na światowym poziomie
spektakl. I niech zyje powracający Mistrz:-)))
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka