Dodaj do ulubionych

Trzecia droga Stachury

    • raveness1 Trzecia droga Stachury 27.07.09, 08:07
      Obserwujac dzisiejsze spoleczenstwo "at large", trudno sie dziwic,
      ze niewielu czytuje Stachure, a jeszcze mniej jest w stanie
      przeniknac jego tworczosc. Ludzkosc pozbawiona wrazliwosci,
      obojetna, arogancka i wyrachowana do granic absurdu, zatracila
      kompletnie kontakt z samym soba. Nawet dawniej, gdy nie bylo jeszcze
      tego chorobliwego pedu za kareira i mamona, autor juz mial trudnosci
      ze znalezieniem bratniej duszy - a co mowic o dzisiejszych
      czasach?
      Po 40-stu latach wloczenia sie po swiecie, Edward dochodzi do
      wniosku, ze ludzie sa wszedzie tacy sami, tj. plytcy, samolubni i
      ograniczeni. Nie zrozumiany, nie odnajduje swojej "galazki jabloni",
      juz nie mlodzieniaszek, zmeczony i pewnie rozczarowany otaczajacym
      swiatem, postanawia wyjsc smierci na przeciw, jak sam to
      okreslil.
      Czy byl to akt odwagi, desperacji, ogolnego zniechecenia, zmeczenia,
      rozczarowania? A coz to roznica, skoro swiat mial tak niewiele do
      zaoferowania ludziom takim jak Stachura? Po co meczyc sie kolejne 40
      lat dobijajac sie tanim winem, piwem, tyrajac w lasach czy na
      budowach, i probujac odnalez sie wsrod spoleczenstwa, ktore nadaje
      na zupelnie innych falach?
      Nie widze samobojstwa, jako sposobu na rozwiazanie swoich
      egzystenjonalych problemow, ale je rozumiem. ;)


    • eltinu Niewczesny pogrzeb Stachury 27.07.09, 08:43
      Ludzie dalej kochają piosenki Stachury. Minął pierwszy "zachłyst".
      A że oficjalni "poloniści" go nie lubią? Cóż problem polonistów. :)
      • mimbla.londyn Stachura broni sie sam .... 27.07.09, 09:58
        "Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak,
        jak słońce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem
        słoneczności. (...) Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość
        jest słońcem w świecie ciemności"

        "Przed wszystkimi podróżami: w Bieszczady, na Jukatan, do Patagonii,
        dookoła świata, na biegun północny, południowy, na Księżyc, na
        Marsa, na Wenus, dokądkolwiek, przed wszystkimi tymi podróżami -
        jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie. "

        To cytaty z "Fabula rasa" E.Stachury


        www.youtube.com/watch?v=QzNTc7zlKPI

        www.stachuriada.pl/
        • maryshaa Re: Stachura broni sie sam .... 27.07.09, 10:04
          Ja poznałam Stachurę dzięki Staremu Dobremu Małżeństwu... odkąd
          pamiętam śpiewają jego utwory i całkiem niźle im to wychodzi :)
          Potem dopiero sięgnęłam po 'jeansowe' tomiki :)
        • dino Re: Stachura broni sie sam .... 30.07.09, 13:14
          ...."Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak,jak słońce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności...."

          ..."Masz marzenia i nie wiesz co zrobić. Potrzebna jest iskra, która sprawi, że pomysł zaczynasz przekuwać na coś namacalnego. I potrzebny jest towarzysz, który będzie pomocą i ma podobne zainteresowania..."

          --
    • Gość: jacek ś. Trzecia droga Stachury IP: *.end.estpak.ee 27.07.09, 10:12
      Ostatni podrozdział tekstu to przepisane hasło
      biograficzne "Stachura" z wikipedii. Panie Autorze, wypada
      przynajmniej podawać żródło w takich przypadkach. Albo więcej
      zmieniać, dla zatarcia sladów:)
    • kozmo1 Trzecia droga Stachury 27.07.09, 10:42
      kozmo.blox.pl/2009/07/Trzydziesci-postscriptum.html
    • jamci44 Trzecia droga Stachury 27.07.09, 11:19
      Zadziwiająca umiejętność: napisać olbrzymi artykuł i w gruncie
      rzeczy nic nie powiedzieć. Autor ubił dużo piany, ale sam nie
      odważył się nic powiedzieć "od siebie" o Stachurze. No choćby jak
      już tak wytyka innym bezkrytyczność, to może by sam spróbował
      jakiejś trochę głębszej krytyki (a nie cenzurek), przynajmniej
      żebyśmy się dowiedzieli, co sam naprawdę (i dlaczego) myśli. Tego
      się nie dowiemy, chyba że będziemy się domyślać z
      aluzji, "akcentów", "ogólnej wymowy" tekstu.
    • Gość: Michał Kto czyta Edwarda Stachurę 30 lat po jego śmierci? IP: *.nplay.net.pl 27.07.09, 12:08
      A kto czyta "Gazetę Wyborczą"?

      Czy nie wiedziałeś, że są to małe wyrazy? Czy nie wiedziałeś, że są to wyrazy najmniejsze? - Świetlicki
    • Gość: bingo O nowackim też piszą IP: 212.106.28.* 27.07.09, 12:15

      Dlaczego Nowackiego wszyscy czytamy? Bo Nowacki wielkim krytykiem jest!


      czytelnia.onet.pl/1,8,8,89359,296374,42833,0,forum.html
    • Gość: pk Trzecia droga Stachury IP: 213.17.168.* 27.07.09, 14:03
      Straszny dupek z tego krytyka. Mały człowiek zawsze stara się dopasować innego
      do swoich oczekiwań. Stachura był jaki był i tyle. Wetknął trochę poezji w
      szary barak PRLu.
    • Gość: CV* Trzecia droga Stachury IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 27.07.09, 19:32
      A zauważyłeś, panie Nowacki, że Stachura już ci odpowiedział?

      Ty i ja - teatry to są dwa! Ty i ja.

      Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
      Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
      Lecz nie zaraźliwy jest Twój śmiech
      Bo ty grasz.

      Ja - cały jestem zbudowany z ran
      duszę na ramieniu wiecznie mam
      Lecz gdy śmieje się, to ze mną też cały świat.


      Choć może to nie było do ciebie. Może jesteś zbyt podły, by ci w ogóle
      odpowiadać? Panie krytyk?
    • vega01 Trzecia droga Stachury 27.07.09, 19:57
      Mam 24 lata ze Stachura spotkałem się jakieś 4 lata temu- stanowczo za późno
      :( od razu zakochałem się w jego wierszach!!! towarzyszą mi do teraz i to
      bardzo często ! Był niesamowity. Polecam Kondraka i SDM ciężko przestać słuchać.
      Dziękuje też Dagmarze to dzięki niej przeczytałem pierwszy wiersz Steda!

      ps. Artykuł paskudny tendencyjny ..... się chce!
    • martapl.l Trzecia droga Stachury 28.07.09, 10:31
      A co to za filozof z pana przemawia. Takie sprawy ocenia historia.
      Kultów się nie ocenia, kulty są. To zjawiska. Można debatować,
      stawiać hipotezy, podważać ale aż tak radykalnie przekrećlać coś a
      raczej kogoć jako twórcę, poetę, entertenera, nie... drogi Panie,
      Pan nie jest wyrocznią, Pan napisał jakich bałwochwalczy głupiutki
      tekst, proszę Pana. Wiele lat spędziłam na uczelni i takie zapędy
      komentatorskie tępiłam. Chyba że to prowokacja, ale po co? Dla kogo?
    • Gość: kris Trzecia droga Stachury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.09, 11:10
      co za bzdury w tym artykule. kto panu dal prawo do wyciagania i formułowania
      takich wniosków. żenada
    • aegis_of_heart Jaki słabiutki ten artykuł... 28.07.09, 13:06
      Bogowie, jak słaby to jest artykuł... ja wiem, że Wyborcza ma fatalne działy
      gospodarczy i techniczny, a materiały krajowe, kulturalne i reportaże są
      często z jasną tezą - niemniej takiego czegoś się nie spodziewałem...

      Nawet nie wiem od czego tu zacząć! Od nijakiej formy literackiej, która to
      usiłuje udawać notę biograficzną, to eseik krytycznoliteracki, a jest po
      prostu - jakby to napisał Hłasko - nieudanym donosem? Od fascynacji autora
      sobą i niewyrobionym stylu, przez co autor usiłuje używać konwencji
      niestosownych w tym miejscu? Przecież to ma poziom średnio udanego
      wypracowania licealnego! Od zdolnych licealistów klasy maturalnej wymagałbym
      znacznie więcej.

      Bawią nieporadności intelektualne. Cytujmy:

      "Czy istnieje coś takiego, co można by nazwać dziedzictwem Edwarda Stachury?
      Nie sądzę. W projekt literatury czynnej, w utopię zniesienia granic między
      sztuką i życiem nikt już dziś nie wierzy. Świadomość nam się zbyt
      spostmodernizowała."

      Primo, inteligentny człowiek wie, że pisanie "nikt" i "każdy" jest zazwyczaj
      bałwaństwem - i tak jest też tutaj.

      Secundo, paralela między życiem a twórczością jest tak stara jak twórczość
      ludzka i byłoby dziwnym, gdyby jej nie było. Różnice są tylko w natężeniu
      oczywistych podobieństw.
      Co więcej, każdy dobry autor daje przede wszystkim świadectwo siebie i swojego
      życia. Na tym polega m.in. piękno w literaturze pięknej. Bez tego mamy nie
      literaturę a pseudointelektualny bełkot, nieudaną parodię literatury z jednej,
      a traktatu filozoficznego/intelektualnego z drugiej strony.

      Tertio, dopiero w tym świetle można czytać passus o "spostmodernizowaniu",
      który przecież sam w sobie nie ma sensu. Otóż "krytyk" nawołuje do literatury
      jako (pseudo)intelektualnej, hermetycznej gry, do której zdegenerowało bardzo
      wielu twórców np. sztuk wizualnych.
      Oczywiście krytyk się myli. W tym znaczeniu "spostmodernizował" się on sam i
      przypuszczalnie środowisko, w którym się obraca. I faktycznie w tym znaczeniu
      "postmodernizm" zbiega do samozachwyconego bełkotu. Problem krytyka leży w
      tym, że rozminął się on z prawdziwym postmodernizmem. Jego "postmodernizm" to
      nic innego jak powtórka z hermetycznego sekciarstwa. W przeszłości i wyznawcy
      Junga, i uczestnicy ezoterycznej Wojny Róż, i masoni, i Towiańczycy uważali,
      że posiadają tajemny klucz i monopol na Wiedzę. :) Nihil novi sub sole.

      Cały czas intryguje mnie, czy rzeczywiście autor nie rozumie na czym polega
      tzw. wgląd. Czy naprawdę nie prześledził historii powstawania arcydzieł
      literatury? Dlaczego więc proponuje nam nieudaną hybrydę?

      Nie rozumiem też walki z kontekstem twórczości Stachury. Jeśli autor chce się
      zmierzyć z tym rodzajem wrażliwości, musi postarać się bardziej niż "biedne
      prowincjonalne głupki, JA wiem (i czuję) lepiej". Ten temat w ogóle autora
      przerasta.

      Radosne wstawki ideolo o IPN-ie czy odkrycia, że w PRL można było żyć obok
      (niesamowite!) zostawmy na boku. Autor dzieli PRL na towarzyszy, ludzi
      biegających z powielaczem, ew. "biedną szarą masę utyskujacą w kolejkach".
      Autor jest ślepy na inne środowiska - nie widział ich w PRL, nie widzi ich też
      teraz. Stąd opowiastki, że "nikt", że nie ma dziedziców... Troszeczkę by się
      ich znalazło, autorze.

      Na deser zostawiłem sobie temat "Stachurszczyzna kontra Gombowiczolodzy". Jest
      to tak zabawne... Ciekawe, czy Gombrowicz by to wymyślił?
      • sylwan66 Re: Jaki słabiutki ten artykuł... 01.08.09, 21:08
        aegis_of_heart napisał:

        > Bogowie, jak słaby to jest artykuł... ja wiem, że Wyborcza ma fatalne działy

        Pięknie!
        Dzięki Ci aegis_of_heart, że tu zaglądnąłeś i napisałeś słówko. W ogóle świetnie, że jest tyle postów pod tym artykułem, a Twój jest najlepszy. Czytam go wiele razy :) Gdyby Wyborcza miała ambicję i honor, powinna go wydrukować w ramach rekompensaty za artykuł Nowackiego. Pozdrawiam.
    • Gość: ja Trzecia droga Stachury IP: 89.191.129.* 29.07.09, 16:27
      Jestem w trakcie (kolejnego zresztą w ciągu kilku ostatnich lat) pisania pracy doktorskiej nt. twórczości Stachury i pozwolę sobie nie zgodzic się z autorem niniejszego artykułu w kilku, dośc zasadniczych punktach. Po pierwsze chyba mało uważnie zapoznał się Pan z twórczością Stachury (szczególnie mam na mysli listy, o których sam Pan wspomina), skoro uważa, ze ich autor nie skarżył się na swoja ciężką sytuację materialną. Po drugie - nieprawdą jest, że "moda na Stachurę" wymarła - świadczy o tym dobitnie rzesza nowych pokoleń czytelniczych, przybywających tłumnie na festiwale poświęcone twórczości autora "Oto". Co zaś się tyczy zainteresowaniem jego dziełami przez badaczy literatury - praktycznie co roku powstaje monografia poświęcona danemu zagadnieniu jego twórczości.Utyskuje Pan, że brakuje całościowej monografii poświęconej jego poezji. Trudno o taką w sytuacji, kiedy nie ukazała się jeszcze spora częśc jego dzieł. A poza tym jego poezje stoją widocznie na zbyt niskim poziomie artystycznym, bo móc nakłonic badaczy do zajęcia sie nimi. Zupełnie inaczej jest z proza, a takze poematami i odkrywanymi dopiero zapiskami osobistymi. Jakos nikogo nie dziwi, ze nie powstało jeszcze zadne opracowanie, wiekszosci tomików poetyckich naszego wielkiego noblisty- Miłosza. Powstało już pare ogólnodostepnych i bardzo ciekwych publikacji, do których lektury zachęcam zanim zacznie Pan znowu zajmowac głos w temacie, o którym ma Pan raczej marne pojęcie...
    • jula00 Na temat Stachury...bzdury, byleby tylko zabłysnac 29.07.09, 16:37
      Jestem w trakcie (kolejnego zresztą w ciągu kilku ostatnich lat) pisania pracy doktorskiej nt. twórczości Stachury i pozwolę sobie nie zgodzi się z autorem niniejszego artykułu w kilku, dośc zasadniczych punktach. Po pierwsze chyba mało uważnie zapoznał się Pan z twórczością Stachury (szczególnie mam na mysli listy, o których sam Pan wspomina), skoro uważa, ze ich autor nie skarżył się na swoja ciężką sytuację materialną. Po drugie - nieprawdą jest, że "moda na Stachurę" wymarła - świadczy o tym dobitnie rzesza nowych pokoleń czytelniczych, przybywających tłumnie na festiwale poświęcone twórczości autora "Oto". Co zaś się tyczy zainteresowaniem jego dziełami przez badaczy literatury - praktycznie co roku powstaje monografia poświęcona danemu zagadnieniu jego twórczości.Utyskuje Pan, że brakuje całościowej monografii poświęconej jego poezji. Trudno o taką w sytuacji, kiedy nie ukazała się jeszcze spora częśc jego dzieł. Dziwne, że jakos nikt nie zainteresował sie faktem, ze znaczna wiekszosc tomików poezji naszego wybitnego Noblisty - Miłosza nie doczekała się opracowania. A poza tym poezje Stachury stoją widocznie na zbyt niskim poziomie artystycznym, bo nakłonic do zajęcia sie nimi. Zupełnie inaczej jest z proza, a takze poematami i odkrywanymi dopiero zapiskami osobistymi. Powstało już pare ogólnodostepnych i bardzo ciekwych publikacji, do których lektury zachęcam zanim zacznie Pan znowu zajmowac głos w temacie, o którym ma Pan raczej marne pojęcie...
    • jula00 Trzecia droga Stachury 29.07.09, 16:39
      Jestem w trakcie (kolejnego zresztą w ciągu kilku ostatnich lat) pisania pracy doktorskiej nt. twórczości Stachury i pozwolę sobie nie zgodzi się z autorem niniejszego artykułu w kilku, dośc zasadniczych punktach. Po pierwsze chyba mało uważnie zapoznał się Pan z twórczością Stachury (szczególnie mam na mysli listy, o których sam Pan wspomina), skoro uważa, ze ich autor nie skarżył się na swoja ciężką sytuację materialną. Po drugie - nieprawdą jest, że "moda na Stachurę" wymarła - świadczy o tym dobitnie rzesza nowych pokoleń czytelniczych, przybywających tłumnie na festiwale poświęcone twórczości autora "Oto". Co zaś się tyczy zainteresowaniem jego dziełami przez badaczy literatury - praktycznie co roku powstaje monografia poświęcona danemu zagadnieniu jego twórczości.Utyskuje Pan, że brakuje całościowej monografii poświęconej jego poezji. Trudno o taką w sytuacji, kiedy nie ukazała się jeszcze spora częśc jego dzieł. A poza tym jego poezje stoją widocznie na zbyt niskim poziomie artystycznym, bo móc nakłonic do zajęcia sie nimi. Zupełnie inaczej jest z proza, a takze poematami i odkrywanymi dopiero zapiskami osobistymi. Powstało już pare ogólnodostepnych i bardzo ciekwych publikacji, do których lektury zachęcam zanim zacznie Pan znowu zajmowac głos w temacie, o którym ma Pan raczej marne pojęcie...
    • jula00 Na temat Stachury-znów bzdury...byleby zablysnac 29.07.09, 16:40
      Jestem w trakcie (kolejnego zresztą w ciągu kilku ostatnich lat) pisania pracy doktorskiej nt. twórczości Stachury i pozwolę sobie nie zgodzi się z autorem niniejszego artykułu w kilku, dośc zasadniczych punktach. Po pierwsze chyba mało uważnie zapoznał się Pan z twórczością Stachury (szczególnie mam na mysli listy, o których sam Pan wspomina), skoro uważa, ze ich autor nie skarżył się na swoja ciężką sytuację materialną. Po drugie - nieprawdą jest, że "moda na Stachurę" wymarła - świadczy o tym dobitnie rzesza nowych pokoleń czytelniczych, przybywających tłumnie na festiwale poświęcone twórczości autora "Oto". Co zaś się tyczy zainteresowaniem jego dziełami przez badaczy literatury - praktycznie co roku powstaje monografia poświęcona danemu zagadnieniu jego twórczości.Utyskuje Pan, że brakuje całościowej monografii poświęconej jego poezji. Trudno o taką w sytuacji, kiedy nie ukazała się jeszcze spora częśc jego dzieł. A poza tym jego poezje stoją widocznie na zbyt niskim poziomie artystycznym, bo móc nakłonic do zajęcia sie nimi. Zupełnie inaczej jest z proza, a takze poematami i odkrywanymi dopiero zapiskami osobistymi. Powstało już pare ogólnodostepnych i bardzo ciekwych publikacji, do których lektury zachęcam zanim zacznie Pan znowu zajmowac głos w temacie, o którym ma Pan raczej marne pojęcie...
      • pempek_lubelski Re: Na temat Stachury-znów bzdury...byleby zablys 30.07.09, 18:25
        Niby piszesz doktorat, a prostego posta nie potrafisz po ludzku wpisać.
    • sylwan66 Trzecia droga Stachury 31.07.09, 18:37
      Wakacje w pełni, więc pewnie można Panu Nowackiemu wybaczyć tę błyskotliwą konkluzję: Ze stachuromanią jak z dinozaurami - zginęła, bo była za duża :D Zadziwiająca jest jednak łatwość, z jaką krytycy Stachury obrażają, niemałą przecież rzeszę uczestników tego, jak pisze Pan Nowacki - intrygującego zjawiska kulturowego. Autor przytaczając wpierw słowa Jana Marxa z 1985 roku, a więc jakby chowając się za jego plecami pisze - Innymi słowy, wyznawcami Stachury mieli być wyłącznie ignoranci i gó...arze, no i grafomani, którzy-skądinąd słusznie-mniemali, iż skoro "wszystko jest poezją", to ich wypociny także.[koniec cytatu]. No cóż, nie przygotował się Pan, Panie Dariuszu zbytnio, skoro nawet cytaty ze Stachury ściągnął Pan nie ze Stachury, lecz z jakichś wtórnych źródeł. Stachura pisał bowiem - "Wszystko jest poezją, a najmniej poezją jest napisany wiersz".
      W pierwszej połowie lat 80-tych nie było jeszcze w Polsce show-biznesu. pieniądz wtedy nie miał takiej siły (głównie destrukcyjnej) jak teraz, więc organizatorzy wystaw, koncertów i monodramów, mogli na fali zainteresowania Stachurą wyrobić sobie co najwyżej popularność. Autor artykułu nie jest znów aż tak młody, żeby tego nie wiedzieć ;)
      Nie rozumiem też skąd przekonanie, że nie udało się dojrzałemu pokoleniu "wyznawców" Stachury zaszczepić własnym dzieciom miłości do cudnych manowców, czyli do wędrowania w nieznane, czyli do odkrywania nowych krajobrazów w szerokim pojęciu, poszerzania tym sposobem wiedzy o świecie, zgłębiania i podziwiania rozmaitości i niezwykłości natury, również, a może przede wszystkim - natury ludzkiej. Być może nasze dzieci nie są świadome źródła tego zaszczepienia, ale to nieprawda, że się nie udało.
      Edward Stachura być może nie stworzył wiekopomnych dzieł literackich, być może nie był nawet wielkim człowiekiem. Był zwykłym człowiekiem, ale należy tu podkreślić słowo - człowiekiem, który potrafił przystanąć, pochylić się i zastanowić nad drugim zwykłym człowiekiem. Pewnie dlatego w tym spostmodernizowanym świecie Jego fenomen jest niewybaczalny, nawet przy okrągłej 30-stej rocznicy śmierci.
      Cieszę się, że w tym temacie jest tyle postów krytykujących artykuł. To dowód na to, że błędem jest pisanie o Stachurze, po to tylko, żeby wypełnić strony gazety w sezonie ogórkowym.
    • Gość: Hesław Trzecia droga Stachury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 18:08
      Dzisiaj to Peja jest "poetą przeklętym"... a tak poważnie - dobrze, że autor
      włożył kij w mrowisko, bo mój "pięcioksiąg" kurzem by zarósł.
    • mathias_sammer Re: Trzecia droga Stachury 17.09.09, 21:11
      :-)
      m.s.
    • Gość: Marc Trzecia droga Stachury IP: *.adsl.hansenet.de 18.02.10, 23:12
      Czy aby bylo to samobojstwo ?
      • mutant12 Re: Trzecia droga Stachury 27.09.11, 13:15
        Dopiero teraz znalazłam ten wątek. Moim zdaniem Stachura BYWAŁ bardzo oryginalnym poetą. Miał taki potencjał i czasem go wykorzystywał. Ważna w jego wierszach jest ta niezwykła melodyjność, która pozwoliła przekuć je na piosenki. Był bardzo ważną postacią dla mnie, gdy byłam buntującą się nastolatką. Do tego doszedł spektakl z jego piosenkami w wykonaniu Jacka Różańskiego w Teatrze Nowym w Poznaniu. Po wielu latach, już w XXI w. wysłuchałam tych piosenek w nowych aranżacjach podczas koncertu p. Różańskiego na dziedzińcu Zamku i znów chwyciły za serce. Dogrzebałam się wtedy do wydanej w l. 90. płyty. Aranżacje trochę archaiczne, klawisze typu pop/new romantic, ale głos Różańskiego ten sam, melodia ta sama, ten sam power.

        Gorzej u Stachury jest z prozą, zwłaszcza wtedy, gdy zaczyna prezentować swoje filozoficzne teorie. Trudno go zrozumieć.
    • Gość: legenda.PRL Trzecia droga Stachury IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.11, 23:07
      To był zwykły grafoman.
      • podymuj Ty nawet nie jesteś grafomanem 21.06.12, 16:16
        i to jest różnica
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka