ciupazka
24.07.05, 23:57
Jeden z najtrudniejszych i zarazem najpiękniejszych szlaków turystycznych
polskiej części Tatr to szlak na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. W XIX
w. droga ta cieszyła się dużą popularnością u ówczesnych taterników, teraz
ruch jest raczej niewielki, bo turystów przyciągają pobliskie Rysy. Warto to
wykorzystać...
"Przepyszne przejście, prawdziwa kozia droga" - pisał o tym szlaku w 1888 r.
Franciszek Nowicki. I rzeczywiście - w XIX wieku była to perć dla
taternickiej elity, w dodatku uchodząca za wyjątkowo piękną widokowo.
Naszą wycieczkę rozpoczynamy przy schronisku nad Morskim Okiem, skąd za
czerwonymi znakami dochodzimy na próg Czarnego Stawu pod Rysami (45 min). Tam
szlak zmieniamy na zielony i skręcamy w kierunku zachodnim, podchodząc wśród
kosówki i wyszlifowanych przez lodowiec skał. Po 20 min dochodzimy do znanej
od dawnych czasów koleby pasterskiej, używanej później przez taterników. W
tym miejscu szlak skręca w lewo i prowadzi przez rumowiska skalne pod
północną ścianę Kazalnicy Mięguszowieckiej. Stamtąd podchodzimy w górę
skalistym żlebem, który doprowadza do dna Bandziocha Mięguszowieckiego. Na
dnie kotła leży płat wiecznego śniegu - jeden z tatrzańskich lodowczyków.
Szlak prowadzi dnem Bandziocha, a następnie wspina się na skały, gdzie
pojawiają się pierwsze ubezpieczenia w postaci klamer. Skalna grzęda
wyprowadza na Kazalnicę (od Czarnego Stawu 1.45 godz.), z której rozpościera
się imponujący widok na Morskie Oko, Rysy i Wysoką. Teraz zielone znaki wiodą
pod kopułą szczytową Mieguszowieckiego Szczytu Czarnego (2410 m n.p.m.), a na
samą Przełęcz pod Chłopkiem (2307 m n.p.m.) wyprowadza wąska, eksponowana
galeryjka, zwana w XIX wieku "powietrzną przełazką". Przy oblodzeniu ten
odcinek bywa bardzo niebezpieczny.
Do celu wycieczki docieramy po 2,5-godzinnej wędrówce znad Czarnego Stawu,
mijając po lewej skalnego Chłopka, od którego przełęcz wzięła nazwę. Po
stronie południowo-wschodniej odsłania się widok na słowacką część Tatr
Wysokich i leżący w dole Wielki Hińczowy Staw - największe jezioro po
południowej stronie Tatr. Sama przełęcz była często uwieczniana w
literaturze. To właśnie tam swoją kulminację znalazła książka "Na przełęczy"
Stanisława Witkiewicza, tam zmierza ku zakończeniu "Legenda Tatr" Kazimierza
Przerwy-Tetmajera.(KOV)
Fto był, he?