Dodaj do ulubionych

Sędziowie ponad prawem

06.01.10, 18:43
Tylko dla inteligentnych

Funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości mianowali się kastą nowych Mojżeszów
Jeśli ktoś obecnie zagraża społeczeństwu otwartemu, to są to sędziowie.
Niepodlegająca kontroli ani weryfikacji kasta „platońskich strażników" coraz
konsekwentniej dąży do urządzenia świata na swoją miarę.

Objawienie sędziowskie
W zdemitologizowanym świecie, w którym wiara w to, że na górze Synaj został
objawiony Mojżeszowi Dekalog, traktowana jest jak mit niemający nic wspólnego
z rzeczywistością historyczną, pojawiła się kasta ludzi, którzy domagają się,
by ich orzeczenia i wypowiedzi traktować jak objawienie absolutne. Mowa o
sędziach. Nie wystarcza im już wydawanie wyroków na podstawie obowiązującego
prawa. Oni domagają się dla siebie roli „platońskich strażników", którzy z
wysokości niedostępnego dla innych autorytetu i wiedzy nie tylko ustalają
jedyną dopuszczalną interpretację praw, ale i orzekają, co jest dobrem, a co
złem. Ich wyroki i orzeczenia mają być całkowicie niepodważalne,
niepodlegające krytyce i weryfikacji.
Miejscem moralnych objawień – zamiast góry Synaj – staje się sala sądowa, a
rolę Mojżesza jako przekaziciela objawionego z góry prawa przejmują sędziowie.
Ich wyroki są źródłem praw i prawd, których naruszać nie wolno. Przykłady
można mnożyć. Gdy Trybunał Konstytucyjny w Polsce orzekł, że godność ludzka
uniemożliwia poznanie prawdy o przeszłości kapusiów, zostało to uznane za fakt
niepodważalny, a wyrok jest przytaczany, choćby przez publicystów „Gazety
Wyborczej", jako ostateczny dowód na niemoralność lustracji. Podobnie było w
Stanach Zjednoczonych, gdy Sąd Najwyższy uznał (słynna sprawa Roe kontra
Wade), że aborcja jest „prawem kobiety" – rychło podobne stanowisko zajęły nie
tylko korporacje zawodowe lekarzy, ale też niemała część wyznań chrześcijańskich.

Najwyżsi kapłani demokracji
Bardzo duży wpływ na moralność, którą coraz częściej zastępują rozstrzygnięcia
prawne, sędziom i prawnikom nie wystarcza. Oni chcą mieć dodatkowo pozycję
najwyższych kapłanów demokratycznego państwa. Świadkami takiego właśnie
kreowania kapłańskiej roli sędziów byliśmy niedawno w Polsce. Sędziowie Lech
Gardocki i Jerzy Stępień w odpowiedzi na kilka krytycznych zdań
wypowiedzianych na temat środowiska sędziowskiego przez rzecznika praw
obywatelskich Janusza Kochanowskiego obrazili się na niego i odwołali swoją
obecność na obchodach dwudziestolecia istnienia jego urzędu. Powodem była, a
jakże, krytyka tego, co krytyce podlegać nie może, czyli kwalifikacji
moralnych środowiska sędziowskiego do sprawowania ich funkcji, a także podanie
w wątpliwość rzeczywistego wynikania z litery prawa wyroków wydawanych przez
Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy.
Funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości mianowali się kastą nowych Mojżeszów

Podważenie „autorytetu" naszych rodzimych Mojżeszów byłoby już wystarczającym
powodem ukarania Kochanowskiego, ale – jak wskazała Ewa Siedlecka w komentarzu
w „Gazecie Wyborczej" – nie jest to powód jedyny. To tylko kropla, która
przepełniła czarę – pisała Siedlecka. W istocie bowiem wina rzecznika praw
obywatelskich polega na tym, że „od kilkunastu lat głosi poglądy sprzeczne z
reprezentowanymi przez prawniczą europejską elitę". Cóż to za poglądy? Otóż,
dr Kochanowski nie wierzy w teorię, że rolą prawa jest resocjalizacja
więźniów, uważa natomiast, że powinno ono raczej wymierzać i odbudowywać
sprawiedliwość. Co gorsza, obecny rzecznik nie jest fanem szerokiej teorii
praw człowieka, z których wyinterpretowuje się na przykład prawo do posiadania
dziecka czy prawo do małżeństwa osób tej samej płci. A jakby tego było mało,
jakiś czas temu dr Kochanowski wyraził wątpliwość co do „Karty praw
podstawowych". Wszystko to czyni go heretykiem, który powinien spłonąć (ze
wstydu oczywiście) na medialnym stosie i zostać trwale wykluczony z życia
społecznego.

Święte sędziowskie oficjum
Mechanizm wykluczania heretyków prawa działa nie tylko w Polsce. Gdy w Stanach
Zjednoczonych prezydent George W. Bush mianował sędziami Sądu Najwyższego
osoby o konserwatywnych poglądach (Samuela Alito i Johna G. Robertsa), też
rozpętała się burza. I nikt nie udawał, że chodzi o kwalifikacje czy
umiejętności obu prawników. Jedynym powodem ich odrzucenia były nieodpowiednie
poglądy. „Prawdziwym problemem nie są jego kwalifikacje, ale fakt, że w
kwestiach filozoficznych jest on konserwatystą. W sprawie aborcji można wręcz
powiedzieć o nim, że jest skrajnym konserwatystą" – mówił o Alicie analityk
prawny CNN Jeffrey Tobin. A Robertsowi wytykano w „New York Timesie" nie tylko
jego poglądy, ale nawet zaangażowanie żony w ruchy pro life.
W Polsce wykluczenie obejmuje raczej tych, którzy chcą oczyszczenia środowiska
sędziowskiego z dawnych współpracowników (jawnych i tajnych) bezpieki,
opowiadają się za lustracją lub surowszymi karami dla przestępców. Wszyscy oni
są en bloc zaliczani do grona zwolenników IV Rzeczypospolitej lub, co gorsza,
uznawani za wyznawców megaheretyka Zbigniewa Ziobry. A to już jest
przestępstwo, którego wybaczyć nie można – porównywalne tylko z jasnym
uznaniem komunizmu za okres przestępczy lub podważaniem znaczenia i roli
autorytetów.
Te fundamenty współczesnego sędziowskiego credo, na podstawie których działa
prawnicza inkwizycja, znajdują potwierdzenie w sądowych wyrokach. To z nich
można się dowiedzieć, że o ile zarzucanie Adamowi Michnikowi, iż w swoich
wypowiedziach często za argument uznawał własną przeszłość, jest czymś, za co
należy przepraszać, to już wypominanie mu przynależności do PZPR (co akurat
prawdą nie jest) takim przestępstwem nie jest i przepraszać nie ma za co. Te
kuriozalne z punktu widzenia zdrowego rozsądku lub poczucia sprawiedliwości
wyroki są jednak głęboko spójne wewnętrznie. Jeśli bycie kapusiem nie było
niczym nagannym, a naganne i sprzeczne z konstytucją jest tylko informowanie o
tym, jeśli prześladowanie opozycji za pomocą wyroków sądowych i decyzji
prokuratorskich nie było niczym złym, to niby dlaczego czymś wstydliwym
miałaby być przynależność do PZPR? Wstydzić się natomiast powinni ci, którzy w
ogóle Michnika krytykują. Bo on, jak sędziowie, należy do kasty nowych
Mojżeszów, którzy z wyżyn własnej biografii, ale i jedynie słusznych poglądów,
mogą i powinni ogłaszać ludowi, co jest dobre, a co złe. I dlatego krytykować
go nie wolno, bo mogłoby to podważyć jego autorytet.
Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie
Dominujące poglądy na prawo i sędziów niewiele mają wspólnego z kodeksami
karnym czy cywilnym oraz z konstytucją, ale od jakiegoś czasu na całym świecie
sędziowie próbują odgrywać role, do których nie zostali powołani. Zamiast
wydawać wyroki oparte na prawie i jego interpretacji, która jest zapisana w
dokumentach lub obecna w przekonaniach większości obywateli danego państwa,
sędziowie coraz częściej próbują redefiniować pojęcie moralności, tak by było
zgodne z ich (zazwyczaj liberalno-postępowymi) przekonaniami. Nie to jednak
jest głównym problemem, lecz fakt, że w ogóle komuś przyszło do głowy, by
powierzać sędziom kwestie moralne. Nie należą one do ich kompetencji, a próba
wejścia w rolę „nauczycieli moralności" oznacza porzucenie roli sędziego.
„Nie ma też podstaw, by przyjmować, że sędziowie posiedli wiedzę i przymioty
dostateczne do podejmowania osądów moralnych w toku sporadycznych rozpraw nad
poszczególnymi przypadkami i kontrowersjami. Proces demokratyczny realizowany
przez instytucje polityczne odpowiedzialne przed narodem nie jest tak
beznadziejnie wadliwy, by zastępować go mentorstwem sądów" – wskazywał na
łamach „First Things" Gregory C. Sisk, wykładowca prawa z Uniwersytetu
Drake’a. To, co jest prawdziwe w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych, jest tym
bardziej prawdziwe w odniesieniu do Polski, gdzie sędziowie, inaczej niż
politycy, nawet
Obserwuj wątek
    • polarbeer Do monopolisty 06.01.10, 19:25
      Wrzucanie tekstow na forum w formie nowego watka i natychmiastowe znikanie, bez
      brania udzialu w dyskusjach nie jest mile widziane na naszym forum. Nawet jesli
      temat jest fascynujacy warty dyskucji (jak ten powyzszy). Poniewaz zaczeles juz
      dwa watki na ten sam temat, nastepny nowy watek na ten temat bedzie usuniety. To
      jest forum dyskusyjne a nie miejsce na czyjakolwiek progandowa dzialalnosc...

      Oprocz tego zaczynanie tematu od: "Tylko dla inteligentnych" naprawde uraza
      inteligencji czytajacego...

      • abc123.trzy Re: Do monopolisty 06.01.10, 22:02
        Daj spokój z cenzurą.

        A co do tekstu. Ważny problem tutaj poruszony został. Ja ze swej strony jako
        komentarz do tematu wrzucam 3 linki do wizji sądów wg Rothbarda, Hoppego, Blocka
        oraz Robert P. Murphy'ego:

        1.Manifest libertariański
        (mises.pl/370/murray-n-rothbard-o-nowa-wolnosc-manifest-libertarianski/)
        rozdział 12 - prywatna policja, kodeksy sądy,
        2. Hoppe - mises.pl/210/210/
        3. Wolnościowa analiza prawa: mises.org/media/2336
        4. Wolny rynek ochrony i bezpieczeństwa: mises.org/media/4023


        W skrócie sprowadza się to do prywatyzacji i konkurencji między kodeksami prawa
        oraz prywatnymi sądami (rozciągnięcie arbitrażu na całe sądownictwo).

        Polecam, bo to bardzo ciekawa lektura.

        polarbeer napisał:

        > Wrzucanie tekstow na forum w formie nowego watka i natychmiastowe znikanie, bez
        > brania udzialu w dyskusjach nie jest mile widziane na naszym forum. Nawet jesli
        > temat jest fascynujacy warty dyskucji (jak ten powyzszy). Poniewaz zaczeles juz
        > dwa watki na ten sam temat, nastepny nowy watek na ten temat bedzie usuniety. T
        > o
        > jest forum dyskusyjne a nie miejsce na czyjakolwiek progandowa dzialalnosc...
        >
        > Oprocz tego zaczynanie tematu od: "Tylko dla inteligentnych" naprawde uraza
        > inteligencji czytajacego...
        >
        • polarbeer nie cenzura 07.01.10, 15:44
          Temat "kasty rzadcow prawa" naprawde jest fascynujacy i fajnie byloby
          przedyskutowac / przemyslec ten temat... Dlatego nie wycialem tego tematu, mimo
          ze jest on zalozony przez osobe z podejrzana motywacja... Problem w tym ze nie
          da sie dyskutowac z propagandzista, ktory jak piesek biega obok plotu i oblewa
          swoje nowe imperium. Ten facet jak narazie tylko wstawia
      • dirloff Re: Do monopolisty 06.01.10, 23:40
        Polarny, po prostu podczep ten jego wątek do poprzedniego, również o
        sądownictwie. Myślę, że wszyscy to zrozumiemy. Forumowicz
        monopolista rzeczywiście ma dobry dryg do pisania i szkoda byłoby
        całkowicie wycinać jego elaboratywink
        • dorota_3 Spam lepiej od razu wycinać 07.01.10, 10:42
          Jaki "dryg do pisania", zlituj się. Ordynarnie skopiował skądś
          tekst, nawet nie sprawdził co skopiował - tekst urywa się w pół
          zdania. Od siebie też nic nie doda, a Wy podchodzicie do tego
          poważnie...
          Spamerów trzeba ciąć.
          • 2berber Re: Spam lepiej od razu wycinać 07.01.10, 15:33
            dorota_3 napisała:
            > Jaki "dryg do pisania", zlituj się. Ordynarnie skopiował skądś
            > tekst, nawet nie sprawdził co skopiował - tekst urywa się w pół
            > zdania. Od siebie też nic nie doda


            Jednak zwraca uwagę na istotną sprawę.
            Prymat co, nad kto - jest zawsze aktualny.
          • monopolista Re: Spam lepiej od razu wycinać 07.01.10, 15:58
            artykułu cd:
            (...)nie próbowali się moralnie oczyścić z działań w komunistycznej przeszłości.
            Sędziów – również w przeciwieństwie do polityków – nie sposób także weryfikować.
            Jako zamknięta kasta, niepodlegająca ocenie czy choćby sprawdzeniu, chętnie i
            otwarcie broniąca swoich interesów, może stanowić zagrożenie dla demokracji.
            Dlaczego? Bo jak wskazuje amerykański prawnik Robert H.Bork, „mając
            niekontrolowaną władzę, większość istot ludzkich, nawet tych w sędziowskich
            togach, nadużyje tej władzy". I nie ma najmniejszych powodów, by sądzić, że
            polscy sędziowie, szkoleni często w PRL, myślą i działają inaczej. Dlatego
            zamiast oburzać się na słowa krytyki, trzeba je powtarzać, a także doprowadzić
            do odrzucenia przypisywania prawnikom roli, która im się zwyczajnie nie należy.
            I szkodzi:demokracji, prawom obywateli i szacunkowi dla prawa.
            KUSTOSZE HISTORII
            Niechęć wobec lustracji,sprzeciw wobec oczyszczenia własnego środowiska, a także
            takie formułowanie kryteriów uznania agenturalnej współpracy,które czynią
            niezwykle trudnymi wyroki skazujące w procesach lustracyjnych – tworzą
            konsekwentną linię działania polskich sądów. Orzeczenia w sprawie prawomocności
            wyroków wydawanych na podstawie nieistniejącego prawa, a także sankcjonujące
            działanie prawa wstecz nie powinny zatem zaskakiwać. Wpisują się one bowiem w
            jasną linię orzeczeń, których celem jest rozmycie odpowiedzialności za bezprawną
            działalność w PRL (także sędziów, a w nie mniejszym stopniu prokuratorów) oraz
            utrudnienie dotarcia do prawdy historycznej. Najmocniejszym dowodem na to
            pozostaje wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w swoim orzeczeniu nie tylko
            obalił ustawę lustracyjną, ale również wyłożył zasady (nie)moralne, na podstawie
            których uznał pełną lustrację czy ujawnienie dokumentacji archiwalnej za
            niezwykle utrudnione. Publiczne wypowiedzi prezesa Trybunału Konstytucyjnego
            sugerowały wręcz, że archiwa IPN powinny być zamrożone na lat kilkadziesiąt, by
            wszyscy odpowiedzialni za współpracę zdążyli umrzeć.
            Swoistym kuriozum było jednak uznanie za niekonstytucyjną negatywnej oceny
            współpracy z aparatem bezpieczeństwa. „Preambuła przesądza o negatywnej
            społecznej ocenie osób uznanych za OZI [osobowe źródło informacji]. To powoduje,
            że nawet w wypadkach, gdy sama ustawa o ujawnianiu informacji nie przewiduje
            sankcji (...), powstaje podatny grunt do wykorzystania oportunizmu uczestników
            obrotu prawnego"– napisano w orzeczeniu.
            Niejasne pozostają również konstytucyjne źródła orzeczenia dotyczącego
            wpisywania na listy opozycjonistów osób, które współpracowały lub pracowały w
            organach bezpieczeństwa. Sędziowie uzasadniają to „elementarną znajomością
            dziejów Polski", która ma skłaniać do wniosku, że „zdobyte w strukturach
            komunistycznego państwa doświadczenie było niezwykłe pomocne w skutecznej walce
            z aparatem państwa komunistycznego". W jaki sposób wiedza ta wynika jednak z
            prawa polskiego, nie zostało ujawnione w przytaczanym uzasadnieniu wyroku.
            Wynika ona wyłącznie z osobistego światopoglądu sędziów, a nie ma nic wspólnego
            z prawem. Jest jedynie próbą narzucenia społeczeństwu własnej (niechby nawet
            słusznej) oceny przeszłości. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie było
            niczym nowym. W 1992 r. TK orzekł (nie jest jasne, na jakiej podstawie, bo
            uchwały nie podlegają jego ocenom), że przedstawienie w Sejmie tzw. listy
            Macierewicza było niezgodne z konstytucją, naruszało bowiem prawo do dobrego
            imienia poszkodowanych. Pięć lat później TK wypowiedział się ponownie, tym razem
            oceniając negatywnie wszelkie próby publicznego podważania prawdziwości
            oświadczeń lustracyjnych. Także w 1998 r. TK tak określił kryteria współpracy,
            by do jej orzeczenia nie wystarczyła sama lojalka, ale także realna współpraca.
            Późniejsze orzeczenia sądów doprowadziły zaś do uznania za dowód współpracy
            „szkodliwości" danych czynów.
            Trwające latami procesy w sprawie zbrodni komunistycznych, odraczane wokandy,
            zmiany sędziów – i to w sytuacji, gdy wielu sprawom grozi już przedawnienie –
            trudno uznać za zupełnie przypadkowe. Szczególnie gdy ma się świadomość, że
            środowiska sędziowskie, wbrew nadziejom byłego prezesa Sądu Najwyższego Adama
            Strzembosza, okazały się całkowicie niezdolne do samooczyszczenia. Przyczyniła
            się do tego przynajmniej część orzeczeń Sądu Najwyższego, m.in. wyrok z 20
            grudnia 2007 r., który stanowi, że choć dekret wprowadzający stan wojenny był
            nielegalny i antydatowany, to sędziowie i prokuratorzy, którzy na jego podstawie
            wydawali wyroki nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności. Krótko potem, w
            lutym 2008 r., Sąd Najwyższy ostatecznie odmówił uchylenia immunitetu swemu
            emerytowanemu sędziemu Zdzisławowi B., któremu IPN chciał postawić zarzut
            bezprawnego stosowania dekretu o stanie wojennym z 1981 r.

            IMMUNITET BEZKARNOŚCI

            Immunitet sędziowski, który na świecie chroni niezależność sędziowską od
            pozostałych władz, w Polsce został tak szeroko zinterpretowany, że oznacza on w
            istocie niemożliwość postawienia sędziego przed prokuratorem lub sądem w
            jakiejkolwiek sprawie. Sądy, w tym także Sąd Najwyższy, odrzucają wnioski
            prokuratur, także w sprawach, które z ochroną niezawisłości sędziowskiej nie
            mają nic wspólnego. Tak było w sprawie sędziego Jarosława S. z bielskiego sądu,
            któremu ani Sąd Apelacyjny w Katowicach, ani Sąd Najwyższy nie uchyliły
            immunitetu, mimo iż o jego korupcyjnych powiązaniach zeznawał inny sędzia.
            Immunitet sędziowski oznacza w praktyce prawnej tyle, że sędzia może być
            zatrzymany bądź aresztowany jedynie w wypadku ujęcia go na gorącym uczynku,
            jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku
            postępowania. Według przepisów, o zatrzymaniu sędziego niezwłocznie powiadamia
            się prezesa właściwego sądu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie
            zatrzymanego. I dotyczy to wszelkiego rodzaju ewentualnych przestępstw.
            Szerokość immunitetu zaniepokoiła rzecznika praw obywatelskich, który w 2007 r.
            skierował do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wniosek o rozpoczęcie
            dyskusji nad jego stosowaniem. Według dr.  Janusza Kochanowskiego, „doszło do
            wielu mniej lub bardziej spektakularnych przypadków dotyczących (...) środowiska
            (...) sędziowsko-prokuratorskiego, w których immunitet stanowił przeszkodę do
            ścigania karnego". „Liczba takich przypadków uniemożliwia traktowanie ich jako
            marginesu" – pisał rzecznik. Dlatego, jego zdaniem, formalny immunitet
            przysługujący zarówno sędziom, jak i parlamentarzystom powinien być zastąpiony
            immunitetem o charakterze podmiotowym, który przysługiwałby wówczas, gdy sędzia
            lub parlamentarzysta powoła się na niego oraz gdy odpowiedni sąd lub inny organ
            go podtrzyma.
            JAK SĄDY NISZCZĄ POLSKIE FIRMY
            „Tylko rażący błąd sędziego uprawnia do uzyskania odszkodowania" – orzekł pod
            koniec lutego 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie. Wyrok zapadł sprawie należącej
            m.in. do Dariusza Barana firmy CLiF (Centrum Leasingu i Finansów). Jeżeli sędzia
            popełni „zwykły błąd", żadna rekompensata się nie należy. Upadłość CLiF została
            błędnie ogłoszona przez dwie instancje sądów (dopiero Sąd Najwyższy uznał
            ogłoszenie upadłości za nieuzasadnione). W efekcie właściciele firmy stracili co
            najmniej kilkadziesiąt milionów złotych (przed ogłoszeniem upadłości akcja CLiF
            kosztowała ok. 36 zł, a po jej uchyleniu 3,8 zł). Ponad 90 proc. tego typu spraw
            w Polsce kończy się bez zasądzenia odszkodowania. Lekceważenie prawa własności
            to nie tylko domena sądów powszechnych. W 2004 r. Trybunał Konstytucyjny oddalił
            skargę firmy Bims Plus, którą gmina Poznań wywłaszczyła w 1998 r. z należącej do
            niej drogi, a odszkodowanie wypłaciła po czterech latach, bez odsetek, chociaż
            wartość odszkodowania w wyniku inflacji spadła o 25 proc. Zdaniem sędziów TK,
            takie postępowanie jest zgodne z prawem, ponieważ odszkodowanie za skonfiskowane
            przez państwo mienie nie
      • monopolista Re: Do monopolisty 07.01.10, 15:46
        Moją intencją wysłanych artykułów było i jest zainteresować patologią w wymiarze
        sprawiedliwości, obowiązkowych daninach świadczonych państwu (ZUS, KRUS, OFE)jak
        najszerszą rzeszę społeczeństwa. W moim mniemaniu najważniejszy jest fundament
        państwa, który poprzez prawa i aparat tworzący te prawa wpływa na rozwój każdego
        z nas itp. itd. Kiedy fundament tego państwa, któremu na imię Rzeczpospolita
        jest zmurszały, budowla może runąć. Potrzebna natychmiastowa naprawa fundamentu
        (wymiar sprawiedliwości) gdyż na nim spoczywa cały nasz polski dom.
        Drugi wątek ZUS! dotyczy każdego z nas. Monopolista ten rodem z PRL-u zatrudnia
        więcej urzędników niż liczy nasza cała armia zawodowa. Potrzebna jest
        natychmiastowa reforma, gdyż za kilka lat za tą nędzną rentę czy emeryturę można
        będzie kupić skromny obiad. Potrzebna jest inicjatywa obywatelska, moim zdaniem,
        w obu tych sprawach. Oglądanie się na polityków czy funkcjonariuszy publicznych,
        że oni sami z siebie ograniczą swoje przywileje i usprawnią system jest taką
        samą utopią jak komunizm. Co robić? Wywierać presję na rządzących (listy
        protestacyjne, hasła, manifestacje z hasłami itp. lub co najmniej jedne dzień w
        roku protestować przed Sejmem czy urmem w naszych słusznych sprawach). Mam
        nadzieję, że za mego żywota coś się w Polsce zmieni, i nie będę wyjeżdżał z
        naszego kraju szukać szczęście gdzie indziej!!!
        • polarbeer Re: Do monopolisty 07.01.10, 16:03
          Fajnie ze sie odezwales. To troche zmienia sytuacje...

          Nadal jednak piszesz przemowienie smile A przeciez tutaj mamy miejsce dialogow.

          Pare kwesti:

          1) Ktory z politykow/urzednikow czyta listy protestacyjne, albo sie nimi przjmuje?
          2) Jakie sa rezultaty malej manifestacji przeciwko komus kto ma wladze i lubi
          rzadzic?
          3) Jak wyobrazasz sobie funcjonujace panstwo bez imunitetow dla sadownictwa?
          (Powaznie, to nie jest ironia).
          • 2berber Re: Do monopolisty 07.01.10, 21:23
            polarbeer napisał:
            > Nadal jednak piszesz przemowienie smile A przeciez tutaj
            > mamy miejsce dialogow.


            Święta prawda "Monopolista" powinien zrozumieć że zbyt
            długi tekst nudzi.
            Urzędnicy/politycy i dziennikarze też, zaczynają liczyć się
            z opiniami wyrażanymi na forach. Za waszego życia doczekacie
            że IV czyli pierwsza władza z dziennikarzy przejdzie do internetu,
            na fora, blogi.
            Prawdą jest że manifestacje przeciw, są mało efektywne,
            albo znudziły lub oburzają postronnych obserwatorów.
            Więcej dadzą wesołe happeningi - tylko jak do tego namówić
            np społeczność moherów smile)
            W punkcie 3 uważam że immunitet dla sędziów, prokuratorów
            to nieporozumienie! Tworzy największe patologie w naszym
            społeczeństwie. Prawnikom immunitet? Po co? Żeby wykorzystywali
            to przeciw społeczeństwu tak jak np Ziobro?
            Politycy chyba zrozumieli że immunitet immunitetem ale jak
            inni politycy zechcą to i posłowi można przypisać ojcostwo,
            no jeżeli nie, to gwałt napewno.
            • abc123.trzy Re: Do monopolisty 07.01.10, 22:07
              No ja bym chętnie podyskutował. Ale to jest temat tak głęboki i trudny, że
              ciężko się przebić.

              Ciekaw jest Waszego zdania na temat pomysłów i idei amerykańskich libertarian w
              tej matari.

              Wydaje mi się, że wolny rynek, mimo że idealny pewnie nie będzie, na pewno
              będzie lepszy, bardziej optymalny.

              Przerażają mnie pomysły uniezależnienia prokuratorów. Idea niby ciekawa, żeby
              nie było upolitycznienia. Ale co zrobić, gdy prokurator w zmowie z jakimś
              bankiem będzie chciał Cię pozbawić firmy? Gdy sfabrykują dowody albo poprostu
              nie będą chcieli znaleźć sprawców (jak Olewnika). Do kogo się zwrócić?

              Rząd nam szykuje kolejny niezależny monopol. I będzie tylko płacz i zgrzytanie
              zębów.
          • tehehe Re: Do monopolisty 08.01.10, 02:12
            ad 3) Na dzien dobry mozna by sprywatyzowac sady, bo panstwo za co by sie nie
            zabralo to zawsze dany interes skorumpuje i zbankrutuje. Zalozmy ze tak zrobimy
            i powstaja trzy firmy sadownicze. Kazda gmina w Polsce okresla swoje potrzeby a
            nastepnie robi licytacje na zywo w tv, kto za mniejsza kase bedzie tych uslug
            dostarczal. Wygrana firma powiedzmy na 4 lata podpisuje umowe na swiadczenie
            uslug sadowniczych, ale tylko i wylacznie w zakresie kar za ciezkie
            przestepstwa, w ktorych nie ma mozliwosci polubownego zalatwienia sprawy. Po 4
            latach proces sie powtarza. Wszystkie firmy sadownicze rowniez swiadcza uslugi w
            calym zakresie oprocz powyzszego, kazdy kto chce z uslug sedziego skorzystac
            musi zaplacic. Poniewaz ludzie musza placic to raczej beda sie dogadywac miedzy
            soba. W ten sposob wprowadzamy odpowiedzialnosc sadow (jesli chca zarobic musza
            spelniac swoja funkcje) oraz ograniczamy ich przeciazenie (poniewaz trzeba
            placic ludzie 2 razy sie zastanowia zanim do sadu z jakas glupota pojda).
            Naturalnie istnieje ryzyko naduzyc, ogranicza je jednak licytacja na zywo oraz
            fakt ze wszystko odbywa sie na szczeblu lokalnym (wladza jest blizej ludu wiec
            latwiej ja kontrolowac).
            • tehehe Re: Do monopolisty 08.01.10, 02:15
              Powyzsze mozna rowniez zmieszac z systemem ssadownictwa amerykanskiego (tzn
              wyrok daja lawnicy, kare w zakresie prawa na podstawie wyroku okresla sedzia)
              • abc123.trzy Re: Do monopolisty 08.01.10, 13:21
                Tylko nie wiem po co gmina ma przetarg organizować?

                Ja to widzę tak. Jak mi ukradną rower to idę do swojej policji (tej, którą sobie
                wybrałem) albo sam szukam sprawcy. Jak go znajdę to idę do sądu i wnoszę
                oskarżenie (lub rozbi to za mnie moja policja). I sąd się sądzi ze sprawcą.
                Jeśli sprawca należy do mojego sądu. Jeśli należy do innego, to sądy się ze sobą
                dogadują. A jeśli sprawca nie należy do żadnego sądu, to nie jest przez żadne
                prawo chroniony (jest wyjęty spod prawa).

                Szczegóły jak by to miało wyglądać są tutaj:
                1.Manifest libertariański
                (mises.pl/370/murray-n-rothbard-o-nowa-wolnosc-manifest-libertarianski/)
                rozdział 12 - prywatna policja, kodeksy sądy,





            • 2berber Re: Do monopolisty 08.01.10, 09:24
              tehehe napisał:
              > ad 3) Na dzien dobry mozna by sprywatyzowac sady, bo panstwo
              > za co by sie nie zabralo to zawsze dany interes skorumpuje
              > i zbankrutuje.

              Po co zaraz prywatyzować? Może lepiej część pieniędzy
              wydawanych na aparat ścigania i sądownictwo przeznaczyć
              na profilaktykę, zapobieganie przestępczości?
              Zabrać z gestii wymiaru sprawiedliwości niektóre
              dziedziny działalności np księgi wieczyste.
              Oczywiście nic na siłę,nie wszystko na raz, bo nie
              rewolucja a racjonalizacja działania dadzą efekt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka