Dodaj do ulubionych

Nawigacja sateliatarna a katastrofa w Smoleńsku

23.05.10, 15:02
Dla określenia solidniejszych podstaw dla konstruowania teorii spiskowej,
sprawdziłem co mówi sieć o dokładności nawigacji satelitarnej i możliwości
naprowadzania satelitarnego samolotów.

Wnioski są pozytywne: to się daje zrobić, nawet w cywilnych zastosowaniach.

Sprawa wygląda tak: normalny, "goły" GPS ma dokładność pomiaru pozycji rzędu
kilkudziesięciu metrów w pionie i poziomie. Głównym źródłem błędu jest kwestia
zmienności stanu jonosfery, która wpływa na czas propagacji sygnału z
satelitów do odbiornika (jak wiadomo, ten czas jest podstawą wyznaczania
odległości).

Dokładność wyznaczenia pozycji GPS rośnie do 3 / 4 metrów w poziomie / pionie
(maksymalny błąd, typowy błąd to 1 metr), jeśli uwzględni się poprawki na stan
jonosfery, mierzone niezależnie. Potrzebne do tego dane pochodzą z satelitów
systemu WAAS (USA) i EGNOS (Europa).

www.kowoma.de/en/gps/accuracy.htm
GPS z poprawkami EGNOS pozwala na naprowadzenie samolotu jakości co najmniej
ILS Cat 1, co zostało potwierdzone w cywilnych próbach w roku 2009:

www.gsa.europa.eu/go/news/project-conducts-successful-flight-landings-using-egnos
www.nlr.nl/id~5102/l~en.pdf


Jest bardzo prawdopodobne, że nasz 101 miał możliwość odbioru i przetwarzania
sygnału EGNOS, to powinien być wręcz standard dla tego rodzaju samolotu. To
implikowałoby możliwość określenia pozycji z dokładnością do 1 metra.

Teraz tak, dla ILS-Cat I, minima pogodowe to widoczność pasa to 550 metrów, a
pionowa 60 metrów.

Dla ILS-Cat II, to już tylko 300 / 30 metrów.

en.wikipedia.org/wiki/Instrument_landing_system

GPS + EGNOS mogą być porównywalne z ILS Cat II w zastosowaniach cywilnych już
niedługo:

www.gsa.europa.eu/go/news/business-aviation-enthusiastic-about-egnos
Można zakładać, bez wielkiego ryzyka, że wojskowa technologia nawigacji jest o
jakieś 10 lat do przodu względem technologii cywilnej... stąd przypuszczam, że
nasz 101 miał możliwości nawigacji satelitarnej odpowiadające warunkom ILS Cat
II, lub ILS nawet Cat III, w takim wypadku, pogoda była powyżej minimów.

W takim wypadku, decyzja o lądowaniu nie byłaby żadnym szaleństwem, tylko
standardową procedurą dla odpowiednio wyposażonego samolotu, a niezrozumiała
byłaby nie decyzja pilotów o lądowaniu, a trajektoria lotu i jej przecięcie
się z ziemią (drzewa) na kilometr przed pasem, poniżej poziomu pasa lotniska.
Obserwuj wątek
    • sevenseas Re: Nawigacja sateliatarna a katastrofa w Smoleńs 23.05.10, 18:49
      Tak , ale w smolensku nie BYLO systemu ILS . System musi byc i w
      samolocie i na lotnisku. Kategoria przy ktorej moze ladowac
      samolot przy zlej pogodzie zalezy od systemu jak znajduje sie na
      lotnisku. Dla CAT III sa to tylko najwieksze lotniska miedzynarodowe
      bo system jest bardzo drogi w instalacji i obsludze.

      kategorie:

      Decision Height (DH) and Runway Visual Ranges (RVR)
      wysokosc decyzyjna i zasieg widocznosci pasa (wszystko w stopach)


      -CAT I: DH = 200, RVR = 2,625
      -CAT II: DH = 100, RVR = 984
      -CAT III A: DH = 0, RVR = 656
      -CAT III B: DH = 0, RVR = 246
      -CAT III C: DH = 0, RVR = 0

      Dodam jeszcze ze przy CATIII C prawie na 100% pilot dostanie odmowe
      ladowania z wiezy i skierowanie na inne lotniko , chodzi o problem z
      kolowaniem po ladowaniu.
      Aby ladowac od 2-och stron na jeden pas trzeba dwoch systemow ILS.
    • orzesztywmorde Re: Nawigacja sateliatarna a katastrofa w Smoleńs 23.05.10, 19:36
      do tego, co napisał sevenseas dodam jeszecze, że GPS nie ma żadnego związku z
      ILS. To są 2 zupełnie różne systemy do zupełnie różnych rzeczy. GPS to system
      wojskowy. GPS cywilny, to GPS wojskowy + sztucznie wprowadzone zakłócenia. GPSu
      nie używa się w lotnictwie do określania wysokości, bo akurat wartości w tej osi
      są w GPS obarczone b. dużym błędem.
      • glupi_jasio Szanowni Przedmówcy 24.05.10, 01:31
        Obawiam się, że napisałem niejasno, bo zupełnie przeoczyliście główny punkt.

        Oczywiście, że ILS i GPS, z dodatkami to inne systemy. ILS to standardowy system
        naprowadzania samolotów, związany z lotniskiem, a GPS to globalny system
        nawigacji satelitarnej. Możliwość, którą chciałem poddać pod dyskusję, jest
        następująca:

        Możliwość naprowadzania podejścia do lądowania prezydenckiego tupolewa z użyciem
        nawigacji satelitarnej (powiedzmy GPS + EGNOS lub czegoś lepszego, wojskowego)
        pozwalające na dokładność lepszą niż system naprowadzania ILS Cat I. Minima dla
        ILS podałem, bo możliwości naprowadzania samolotów, korzystających z systemu GPS
        + EGNOS są w opisach charakteryzowane przez porównania z różnymi kategoriami
        ILS, dla których minima widzialności są znane.

        Czyli, rozważam możliwość, że możliwa precyzyjna nawigacja satelitarna mogła
        wytłumaczyć podchodzenie tupolewa do lądowania, mimo kiepskiej widoczności.

        Problem w tym, że w zastosowaniach cywilnych, nie naprowadza się jeszcze
        samolotów na lądowanie z niskimi minimami widzialności (poza lotami
        eksperymentalnymi) korzystając z nawigacji satelitarnej. Hipotetyczne użycie
        przez załogę tupolewa precyzyjnej nawigacji satelitarnej przy podchodzeniu do
        lądowania możliwe byłoby jedynie, gdyby korzystali z wojskowej technologii
        informatycznej (powinna takowa istnieć, ale nie wiem na pewno), jeszcze nie
        stosowanej w lotnictwie cywilnym.

        Ot, taka spekulatywna możliwość tłumacząca decyzję o lądowaniu, mimo kiepskiej
        widzialności lot na autopilocie poniżej wysokości decyzyjnej itp.
    • 0skar Małe uzupełnienie teorii 24.05.10, 09:59
      Mówisz o systemie różnicowym GDS (Differential GPS - DGPS).
      Najbardziej zaawansowane odbiorniki tego systemu działają w systemie
      DF (Dual Frequency - L1/L2) znoszącym błąd propagacji jonosferycznej
      oraz mają tzw. 'poprawkę decymetrową' (XP dla DGPS oraz G2 dla
      kombinowanego odbiornika GPS/GLONASS). Osiągana jest wówczas
      nieprawdopodobna wręcz dokładność EPE (Estimated Position Error)
      rzędu 5cm! Te systemy instalowane są na platformach wiertniczych
      typu MODU (Mobile Offshore Drilling Unit - taką jednostką był
      Deepwater Horizon) na których pracuję jako nawigator / operator
      systemu dynamicznego pozycjonowania.
      Pozdrawiam
      • glupi_jasio Re: Małe uzupełnienie teorii 24.05.10, 11:06
        Bardzo dziękuję!

        W przeciwieństwie do Ciebie, jestem laikiem w tych kwestiach i douczam się na
        bieżąco. O konsekwencjach zastosowania podwójnych częstości nie wiem wiele, ale
        wydawało mi się, że ten system EGNOS / WAAS miał zrewolucjonizować dokładność
        nawigacji satelitarnej. O ile widzę, system DGPS wymaga dodatkowego naziemnego
        nadajnika, na co szans w Smoleńsku raczej nie było. Jeśli coś mieli, to chyba
        nie DGPS, tylko czystą nawigację satelitarną, coś w rodzaju GPS + EGNOS.

        Pozdrawiam

        • orzesztywmorde Re: Małe uzupełnienie teorii 24.05.10, 11:43
          A tutaj jest o systemie wojskowym:
          en.wikipedia.org/wiki/Joint_Precision_Approach_and_Landing_System
          Jak widać wymaga on zainstalowania sporej ilości sprzętu na lotnisku. A więc
          system działający przy zerowej widoczności, globalnie w oparciu o wyłącznie dane
          z samych satelitów, czy nieznanego pochodzenia (kto miałby je zrobić?) mapy
          cyfrowe lotnisk na terenie Rosji, i w dodatku zainstalowany na pokładzie naszego
          starego Tu, serwisowanego w Rosji samolotu? Nie sądzę....
          • glupi_jasio Re: Małe uzupełnienie teorii 25.05.10, 18:48
            orzesztywmorde napisała:

            > A tutaj jest o systemie wojskowym:


            en.wikipedia.org/wiki/Joint_Precision_Approach_and_Landing_System
            > Jak widać wymaga on zainstalowania sporej ilości sprzętu na lotnisku.


            To jest o pewnym, niejedynym, wojskowym systemie naprowadzania o nazwie
            JPALS. Mnie chodzi o system czystej nawigacji satelitarnej typu GPS + EGNOS.
        • 0skar Re: Małe uzupełnienie teorii 24.05.10, 13:52
          Wspomniane przez Ciebie systemy EGNOS / WAAS a także SBAS służą
          do 'przerobu' sygnału GPS w różnicowy, prezycyjny differential GPS.
          Te systemy mają tę zaletę, że są darmowe i nie wymagają
          demodulatora. Działają jednak lokalnie a pokrycie globalne
          zapewniają komercyjne systemy Inmarsat i Spotbeam. Zasada działania
          tego systemu jest bardzo prosta: naziemna stacja, która 'widzi' te
          same satelity, których używa odbiornik użytkownika na statku lub w
          samolocie, zna oczywiście swoją pozycję z dokładnościa do
          centymetra. Odbiera więc sygnał z GPSowskich satelitów, porównują
          otrzymaną pozycję z faktyczną i poprawkę czyli różnicę wysyła
          poprzez komercyjnego (Inm. , Spotbeam) bądź darmowego satelitę do
          odbiornika użytkownika. W ten prosty sposób GPS zamienia się DGPS.
          • przycinek.usa teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 07:49
            No dobrze, ale przedmowcom chodzi o to, ze przeciez to jest wszystko teoria
            spisku i zadnej akcji wylaczania GPS nie bylo, samolot spadl przez mgle i
            generala Blasika, winni sa piloci bo lecieli za nisko i nie wylaczyli autopilota.

            W tym sensie wymianianie tych wszystkich skomplikowanych parametrow jest bez
            sensu, bo jedynie sluszna sila w narodzie czyli PO juz zadbala o bezpieczenstwo
            narodu i spalila ubrania i zaplombowala trumny i mozemy wszyscy spac spokojnie.

            U nas natomiast nie ma przedwyborczego embarga informacyjnego, nikt sie
            Komorowskiego nie boi i na pierwszej stronie dodatku biznes we wczorajszym
            timesie jest wielki artykul o nowej generacji satelitow, ktore wlasnie zastepuja
            stare, bo byly przypadki wylaczania komunikacji komorkowej w wyniku zaklocania
            przez armie.

            articles.latimes.com/2010/may/23/business/la-fi-gps-20100523
            bardzo ciekawy artykul i zbieznosc z katastrofa prezydenta jest oczywiscie
            niezamierzona i przypadkowa. Ja sie tylko zastanawiam, kto wymyslil to
            powiedzenie - pluja ludziom na glowy a ci mysla ze deszcz pada.

            DISCLAIMER: jestem przekonany, ze to byl zamach.
            • przycinek.usa Re: teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 08:05
              i wyglada na to, ze sa tacy, co mysla podobnie:

              fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/tajemnica-was-zdradza,1481874,2943
            • orzesztywmorde Re: teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 09:49
              Mi chodzi o to, że wersja z GPSem to najbardziej karkołomny sposób wykonania
              zamachu na samolot oraz o to, że
              - GPS nie był jedynym systemem używanym podczas lądowania do określania
              wysokości samolotu (za wyjątkiem TAWSu, w którym GPS wykorzystywany jest do
              odczytania wysokości z mapy cyfrowej w punkcie o współrzędnych ustalonych na
              podstawie GPSu - ale ten system w błąd wprowadzony nie był, bo ostrzegał pilotów)
              - nie i nie będzie ma wojskowego systemu umożliwiającego automatyczne posadzenie
              samolotu w oparciu o sygnał tylko i wyłącznie z GPS-u. (Są
              radiowysokościomierze, zwykły wysokościomierz ciśnieniowy, itp. które na różnych
              wysokościach są dokładniejsze, niż GPS i których załoga głównie używa).
              - meaconing wprowadza przesunięcie w poziomie, o ile się orientuję nie można
              spowodować, że oszukiwany GPS wskaże dowolną, zadaną wysokość.

              - oszukać trzeba byłoby 3 systemy: GPS (pokazujący przybliżoną wysokość),
              wysokościomierz barometryczny i radiowysokościomierz.

              - po co to całe kombinowanie i ukrywanie zamachu, skoro zamach miał być
              demonstracją siły?

              No i według tego, co wczoraj powiedział Klich też nic nie wskazuje na to, że
              piloci nie wiedzieli na jakiej są wysokości:
              "- - Czy oni wiedzieli, co się dzieje. Że są za nisko? - pytają dziennikarze.
              - Proszę panów: Jest wysokość sto metrów. Powinno być odejście, załoga zniża się
              dalej. Sa kolejne komendy: 90, 80 i tak dalej...
              - Czyli są świadomi, że schodzą tak nisko?
              - Tak - potwierdził Edmund Klich"


              Artykuł o GPS, był wczoraj w naszym kochanym kraju, w którym według Ciebie jest
              embargo informacyjne:
              w
              gazecie


              Jeszcze raz: system GPS nie został stworzony do określania wysokości samolotów
              nad ziemią. Do tego wykorzystuje się dokładniejsze metody: radiowysokościomierz
              i wysokościomierz barometryczny.

              To, że jesteś przekonany że był to zamach, nie zwalnia Cię przycinku z obowiązku
              racjonalnego myślenia. Może i był to zamach, ale na pewno nie wykonano go za
              pomocą zakłócania GPSu...
              • glupi_jasio Re: teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 19:07
                orzesztywmorde napisała:

                > Mi chodzi o to, że wersja z GPSem to najbardziej karkołomny sposób wykonania
                zamachu na samolot

                Dlaczego? Nie pozostawiałaby śladów innych niż czasowy sygnał radiowy.

                oraz o to, że

                > - GPS nie był jedynym systemem używanym podczas lądowania do określania
                > wysokości samolotu (za wyjątkiem TAWSu, w którym GPS wykorzystywany jest do
                > odczytania wysokości z mapy cyfrowej w punkcie o współrzędnych ustalonych na
                > podstawie GPSu - ale ten system w błąd wprowadzony nie był, bo ostrzegał pilotów)


                Tak, mieli jeszcze wysokościomierze ciśnieniowe i radiowysokościomierz. Pytanie,
                czy dostali dobre ciśnienie z lotniska, Klich twierdzi że tak, Wosztyl nie
                pamięta. Radiowysokościomierz nad jarem dawał wzrost wysokości. TAWS ostrzegał -
                pytanie na jakiej podstawie. Wysokość poniżej 100 metrów? Zbyt gwałtowne
                opadanie? Nie musiał ostrzegać w wariancie korzystającym z GPS.



                > - nie i nie będzie ma wojskowego systemu umożliwiającego automatyczne posadzenie
                > samolotu w oparciu o sygnał tylko i wyłącznie z GPS-u.


                Zwłaszcza to "nie będzie" jest boskie. Nie pisałem o w pełni automatycznym
                lądowaniu, tylko o podejściu do lądowania, wspomaganym nawigacją satelitarną,
                dzięki czemu faktyczna wysokość decyzyjna byłaby niższa.


                > - meaconing wprowadza przesunięcie w poziomie, o ile się orientuję nie można
                > spowodować, że oszukiwany GPS wskaże dowolną, zadaną wysokość.
                >

                smile))

                Zwykły GPS określa wysokość kiepsko, a jeśli dokładniej, to tylko wtedy, gdy
                jest sprzężony z mapą, a odbiornik jest na powierzchni ziemi.

                GPS + EGNOS mogą podawać wysokość z dokładnością do 1 metra (maks. błąd - 4
                metry), a ta wysokość jest określona na tej samej zasadzie, co położenie poziome
                i jest tak samo podatna na meaconing.

                > - oszukać trzeba byłoby 3 systemy: GPS (pokazujący przybliżoną wysokość),

                tak, to najtrudniejsze

                > wysokościomierz barometryczny

                tak, musiałoby być złe ciśnienie z wieży, czemu zaprzecza Klich, na podstawie
                rosyjskich stenogramów

                > i radiowysokościomierz.
                >

                sprawę załatwia ostry jar

                > - po co to całe kombinowanie i ukrywanie zamachu, skoro zamach miał być
                > demonstracją siły?
                >

                To akurat najprostsze: chodziłoby o to, by pokazać siłę, ale nie dać do ręki
                dowodów.


                > No i według tego, co wczoraj powiedział Klich też nic nie wskazuje na to, że
                > piloci nie wiedzieli na jakiej są wysokości:
                > "- - Czy oni wiedzieli, co się dzieje. Że są za nisko? - pytają dziennikarze
                > .
                > - Proszę panów: Jest wysokość sto metrów. Powinno być odejście, załoga zniża się
                > dalej. Sa kolejne komendy: 90, 80 i tak dalej...
                > - Czyli są świadomi, że schodzą tak nisko?
                > - Tak - potwierdził Edmund Klich"

                >

                Wyliczanka Klicha kończy się na 80 metrach, a oni zeszli na -15 metrów.
                Wysłuchałem tej rozmowy: padło tam pytanie, czy świadomie zeszli poniżej
                wysokości decyzyjnej. Klich odpowiada, że tak. W to, że zeszli świadomie na -15
                metrów, w życiu nie uwierzę. Obydwa te fakty są zgodne z hipotezą niższych
                minimów przy nawigacji satelitarnej (wysokość decyzji obniżona) i zakłóconym
                pomiarze wysokości, powiedzmy o 60 metrów.

                Myśleli, że lecą na 50 metrach, czekając, aż zobaczą pas, a lecieli na -10 metrów.


                > Jeszcze raz: system GPS nie został stworzony do określania wysokości samolotów
                nad ziemią.

                Ale może być do tego używany, dając dokładność rzędu paru metrów, jeśli go
                połączyć z systemem korekcyjnym typu EGNOS.


                > Do tego wykorzystuje się dokładniejsze metody: radiowysokościomierz

                nad jarem...

                > i wysokościomierz barometryczny.

                oparty o info z lotniska...
                • sevenseas Re: teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 19:57
                  "- - Czy oni wiedzieli, co się dzieje. Że są za nisko? - pytają
                  dziennikarze.
                  - Proszę panów: Jest wysokość sto metrów. Powinno być odejście,
                  załoga zniża się
                  dalej. Sa kolejne komendy: 90, 80 i tak dalej...
                  - Czyli są świadomi, że schodzą tak nisko?
                  - Tak - potwierdził Edmund Klich"

                  A potem mowi tak:
                  - Ja nie moge , ja wiem , ale nie powiem , tak to byl general
                  Blasik
                  - wszyscy znali wage zadania , wage czasu , lot byl spozniony
                  - jesli sie uda to jestesmy bohaterami , a jezeli nie uda to potem
                  beda dyskusje... (albo bedziemy trupami)
                  - jest jeszcze kilka krotkich wyrazow ktore sa podane jako
                  anonimowe osoby (zgaduje ze to byl sam L. Kaczynski jak juz sie
                  wkrotce dowiemy)
                  - tam jest jakies zdanie (ktore wypowiada Blasik) ktore nie zostalo
                  rozpoznane (choc rozpoznano go po glosie)
                  - swoja obecnoscia stworzyl presje na pilotow (gen Blasik)
                  - psychologowie beda badac z tasm poziom stresu pilotow , hehe ,
                  (ciekawe czy piloci odpowiedza na pytania psychologow)
                  Baran nr1: z tej decyzyjnej mieli odejsc na inne lotnisko
                  EK: nawet automatycznie , bo tam jest dyskusja ze przejdziemy z
                  automatu , czyli autopilot wyprowadza ... po czym przerywa baran Nr2
                  (czyli leca na automacie przychodzi Blasik i tworzy presje na
                  automatycznego pilota )

                  Pierwsze i tylko pierwsze wypowiedzi tego pana mialy jakies
                  znaczenie , teraz to on chce swoja prace zatrzymac i poprostu
                  potwierdzi kazde klamstwo. Ladnie wyrezyserowany spektakl.


                  wiadomosci.onet.pl/2174949,448,klich_w_kabinie_byl_gen_blasik_dramatyczne_dwie_sekundy_lotu,item.html
                • orzesztywmorde Re: teoria spisku i nowy system GPS 25.05.10, 20:50
                  > Dlaczego? Nie pozostawiałaby śladów innych niż czasowy sygnał radiowy.
                  Bo zakłócenie GPS nie gwarantuje zamachowcowi katastrofy. Pilot może po prostu
                  zrezygnować z lądowania.

                  > Pytanie, czy dostali dobre ciśnienie z lotniska.
                  No to akurat pozostawiłoby ślad na CVR. Pozatym rozmowy słuchać mógł każdy.
                  Pilot jaka, itd. Wieża podawała też ciśnienie (zapewne prawidłowe) IŁowi i być
                  może rozmowę wieży z IŁem też było słychać w tu/jaku. Piloci dostawali też
                  ciśnienie podczas przelotu od kontrolerów poszczególnych stref. To błędne nie
                  mogło zbyt odbiegać od podawanych im wcześniej. Pilot zacząłby się zastanawiać,
                  czy nie podano mu błędnego, gdyby pogoda nie różniła się zanadto od dotychczas
                  napotykanej, a wartość ciśnienia różniła się istotnie od podanej "w okolicy".

                  > Zwłaszcza to "nie będzie" jest boskie.
                  Nie będzie ... "w oparciu o sygnał tylko i wyłącznie z GPSu" Napisałem to
                  celowo. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego konstruktor wojskowego systemu miałby
                  zdać się wyłącznie na tak łatwy do zakłócenia (bo bardzo słaby) sygnał GPS i
                  zrezygnować z wyposażenia go w wysokościomierz ciśnieniowy i radiowy. Dlatego
                  "nie będzie".

                  >Nie pisałem o w pełni automatycznym lądowaniu, tylko o podejściu do lądowania.
                  Podejście do lądowania przy zerowej widoczności nie różni się niczym od
                  lądowania. W ILS CAT-III wysokość decyzyjna DH=0.

                  > sprawę załatwia ostry jar


                  Czyli zamachowiec zakłada, że ma do czynienia z pudłem sterowanym przez
                  autopilota i czterech debili, którzy nie orientują się, że trzy wysokościomierze
                  pokazują co innego, albo orientują się, a mimo to nadal lądują i że jak
                  większość pilotów, po zorientowaniu się, że każdy z wysokościomierzy pokazuje co
                  innego nie odlecą na inne lotnisko?
                  Ależ to błyskotliwy plan.

                  > nie dać do ręki dowodów.
                  No właśnie brak jest jednak dowodów, dlatego teza o zamachu jest tak samo
                  prawdopodobna, jak każda inna.

                  > Wyliczanka Klicha kończy się na 80 metrach
                  Na niskich wysokościach (przy lądowaniu) załogi posługują się
                  radiowysokościomierzem, bo jego wskazania są dokładniejsze. Dlatego zeszli na
                  -15. Atmosferyczny ustawili na wysokość npm a nie lotniska i nigdy w oczy nie
                  widzieli żadnego -15.

                  Ponieważ tak samo prawdopodobne jest, że
                  zupełnienieznanego-wojskowego-satelitarnego-systemu-do-lądowania, którego
                  istnienie podejrzewasz, na pokładzie nie było, równie prawdopodobna jest
                  hipoteza, że gapili się na radiowysokość., przez okno wypatrywali ziemi, TAWSa
                  olali, bo albo był w landing mode, albo nie miał mapy tego lotniska.

                  > Ale może być do tego używany, dając dokładność rzędu paru metrów
                  W małych samolotach używa się tylko wysokośc. atmosferycznych, bo nic lepszego
                  nie ma. W samolocie, w którym do wyboru jest GPS, radiowy i atmosferyczny,
                  piloci będą opierać się na radiowym, jako na najbardziej pewnym.

                  > nad jarem...
                  Zakładam, że o jarze nie wiedzieli. Podczas wcześniejszych lotów przy dobrej
                  widoczności, mogli w ogóle go nie zauważyć. Przelatując nad nim gapili się
                  pewnie zawsze na pas i instrumenty. Z kilkuset metrów porośnięty drzewami jar
                  nie jest szczególnie wyraźnym szczegółem topograficznym. Nie wystaje ponad
                  teren, więc piloci, nigdy nie zwracają na niego uwagi.



              • przycinek.usa Re: teoria spisku i nowy system GPS 26.05.10, 07:42
                "To, że jesteś przekonany że był to zamach, nie zwalnia Cię przycinku z
                obowiązku racjonalnego myślenia. Może i był to zamach, ale na pewno nie wykonano
                go za pomocą zakłócania GPSu... "


                Skoro juz wspomniales o racjonalnym mysleniu, to przypominam, ze "na pewno", to
                dopiero jak beda dowody. Masz dowody?
                • orzesztywmorde Re: teoria spisku i nowy system GPS 26.05.10, 18:31
                  > Masz dowody?
                  Choćby taki, że TAWS działał i ostrzegał poprawnie komunikatem "terrain ahead",
                  co oznacza że GPS prawidłowo ustalił pozycję samolotu - bo TAWS odczytywał
                  poprawne dane z mapy cyfr.
                  • przycinek.usa Re: teoria spisku i nowy system GPS 27.05.10, 03:54
                    OK. Po dzisiejszym komunikacie dotyczacym dialogow z kabiny pilotow i ostrzezen
                    nawigatora oraz wypowiedzi podajacych wysokosc lotu - jestem sklonny zgodzic sie
                    w sprawie GPS. Poczekam jednak cierpliwie na ujawnienie nagran z czarnych
                    skrzynek i na ich podstawie wyrobie sobie ostateczna opinie w sprawie GPS.
    • suzi09 Re: Nawigacja sateliatarna a katastrofa w Smoleńs 26.05.10, 15:13
      Może nie na temat, ale przegladając forum zobaczyłam, że to jedyny
      temat który nawiązuje do tragedii w Smoleńsku.
      Właśnie wczoraj dostałam pare zdjęć na skrzynkę mailową (od
      znajomej) i mocno mnie zaszokowały, bo zdjęcia przedstawiają ciała z
      katoastrofy. Sąd się znalazły w necie? Myślałam że ktoś nad tym
      panuje...
      • llukiz Re: Nawigacja sateliatarna a katastrofa w Smoleńs 26.05.10, 15:33
        > katoastrofy. Sąd się znalazły w necie? Myślałam że ktoś nad tym
        > panuje...

        nad internetem?
    • kadi-lak RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 26.05.10, 16:28
      Brzmi jak ponury zart.....


      19 października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się Tu-134 z
      prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie (oprócz niego w
      samolocie znajdowały się 43 osoby, w tym kilkunastu ministrów i
      innych ważnych urzędników tego państwa). Podobnie jak w przypadku
      katastrofy pod Smoleńskiem, maszyna roztrzaskała się, odchyliwszy
      się wcześniej o 37 stopni od właściwego toru lotu, a piloci obniżali
      samolot, zachowując się tak, jakby nie mieli świadomości, na jakiej
      wysokości się znajdują. Zignorowali też – tak jak polska załoga –
      sygnał ostrzegawczy GWPS, który włączył się 32 sekundy przed
      upadkiem. Po katastrofie południowoafrykańska policja zabrała
      wszystkie czarne skrzynki, odmawiając poddania ich niezależnemu
      badaniu. Oficjalny raport przygotowany przez śledczych RPA do
      złudzenia przypominał ustalenia Rosjan ws. katastrofy pod
      Smoleńskiem. Jego tezy były następujące:

      1) samolot prezydenta Mozambiku był w pełni sprawny,
      2) wykluczono akt terroru lub sabotażu,
      3) załoga nie przestrzegała procedur obowiązujących przy lądowaniu,
      4) załoga zignorowała ostrzeżenia GWPS.

      Rosjanie, którzy w katastrofie stracili wiernego sojusznika,
      gwałtownie oprotestowali raport komisji południowoafrykańskiej.
      Oskarżyli władze RPA o zamach polegający na... zakłóceniu sygnału
      satelitarnego samolotu. Wskazywały na to okoliczności wypadku,
      bardzo przypominające zresztą – jak już wspomnieliśmy – to, co
      wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

      Po kilkunastu latach okazało się, że w tym akurat przypadku rację
      mieli komuniści. W styczniu 2003 r. Hans Louw, były agent służb
      specjalnych rasistowskiego reżimu RPA, przyznał, że samolot został
      strącony wskutek celowego zakłócenia sygnału satelitarnego przez
      południowoafrykańskich agentów. Dodał, że w wypadku niepowodzenia
      ataku maszyna miała zostać zestrzelona przez jedną z dwóch
      specjalnych ekip.

      media.wp.pl/kat,1022943,page,3,wid,12303949,wiadomosc.html
      • llukiz Re: RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 26.05.10, 17:28
        To wpis z wiki o tym:
        en.wikipedia.org/wiki/1986_Mozambican_Tupolev_Tu-134_crash
        Ja jednego nie rozumiem. Dlaczego rosjanie trzymają te czarne skrzynki? Po co im
        one? Przecież mogli wziąć, zawartość zgrać sobie i wysłać do polski. Ile może
        zajmować zgranie zawartości skrzynek? Jeden dzień? Dwa? Po co im te skrzynki? W
        muzeum chcą je trzymać czy co? Jedyne logiczne uzasadnienie jakie się nasuwa to
        to że preparują nagrania. O ile jestem sceptyczny do teorii spiskowych jeśli
        chodzi o ten wypadek, to sprawa tych skrzynek śmierdzi dla mnie na kilometr.
        • kadi-lak Fscynujace ! 26.05.10, 18:17

          Serio, jak podmienisz nazwy daty i drobne fakty to dostajesz
          Smolensk 2010.
        • dirloff Kadi & Ilukiz... 27.05.10, 03:52
          Rzeczywiście, podobieństwa między tymi obu wydarzeniami są
          wstrząsające. Patrząc na dzisiejszą Rosję, bezwzględność FSB i
          przywiązanie do wizerunkowej gry pozorów samego Putina, uważam
          podejrzenia o przeprowadzenie takiego zamachu za całkiem racjonalne.
          W ekipie putinowskiej bezpieki, jak i samym bossie, tkwią pokłady
          frustracji i potrzeba odegrania się, zemsty za upadek CCCP. Ten
          upadek nazwał nawet największą katastrofą geopolityczną XX wieku.
          Tym bardziej nawiązanie do tamtego afrykańskiego wydarzenia wydaje
          się być perwersyjną prowokacją. To takie ogłoszenie Kremla dla
          świata - wróciliśmy! Odbiliśmy się od dna, natrzaskaliśmy kasę na
          surowcacg energetycznych, przywracamy zbrojenia, przywróciliśmy
          naszą siłę, jesteśmy sprawni i przebiegli, będziemy bezwzględni dla
          naszych wrogów i - właśnie - wróciliśmy do wielkiej gry! Smoleńsk
          tego przykładem, a najlepsze co możecie zrobić dla siebie, to
          milczeć. Mamy pieniądze, nuke'i i siłę, a wy możecie nam naskoczyć.

          Zemsta za proamerykańską, a antyrosyjską politykę braci Kaczyńskich
          (Jarek miał przecież także lecieć!) czy całego tego pisowskiego
          środowiska i demonstracja siły i determinacji. Tak to widzę.
      • orzesztywmorde Re: RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 26.05.10, 18:18
        > zakłóceniu sygnału satelitarnego samolotu

        Bzdura.
        pierwszy satelita GPS trafił na orbitę w 1989 roku.
        • kadi-lak Re: RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 26.05.10, 18:42
          Ilkuz podal link do Wiki, bys sobie zobaczyl o co chodzi . Jak
          zwykle, bledne jest polskie tlumaczenie, bo w Polsce oczywiscie
          wszyscy duzo gadaja ze znaja jezyki a gowno znaja a nie jezyki obce.


          The Soviet delegation issued a minority report saying that their
          expertise and experience had been undermined by the South Africans.
          They advanced the theory of complicity of South African security
          forces and that the plane had been intentionally diverted by a false
          navigational beacon signal, using a technology provided by Israeli
          intelligence agents.
          • przycinek.usa Re: RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 27.05.10, 04:53
            Faktycznie. To doprawdy zaskakujace. Czyli w prawidlowym tlumaczenu
            "naprowadzanie" a nie GPS, bo go nie bylo. Hm.
        • dirloff Re: RPA, smierc prezydenta Mozambiku w 1986 27.05.10, 04:24
          > Bzdura.
          > pierwszy satelita GPS trafił na orbitę w 1989 roku.

          Uprzedzając, że nie jestem tego w stanie merytorycznie zweryfikować,
          napiszę, że na dość rozbudowanym forum pod tym artykułem są wpisy
          osób twierdzących, że istniały wcześniejsze systemy oparte na
          nawigacji satelitarnej, zarówno rządowe, jak i cywilne, i to nie
          tylko amerykańskie. Chyba pojawiają się równiez jakieś linki.

          autorzygazetypolskiej.salon24.pl/186740,to-byl-zamach-mowia-eksperci-polski-i-niemiecki

          Czy mozambickie władze mogły korzystać z nich, wynajmować
          komercyjnie bądż używać sojuszniczo(np. rosyjski Glonass czy jakieś
          chińskie rozwiązanie, i o nim tam piszą)?

          Poza tym, niekoniecznie musiało to być akurat zakłócanie GPSu lub
          pochodnych/pokrewnych. I wtedy, w Afryce, i teraz, w Rosji.
          Afrykanerzy mogli korzystać z urządzeń naziemnych, sojuszniczych,
          np. z USA czy Izraela. Natomiast Rosjanie z własnych rozwiązań. Czy
          to ECM/WRE, czy systemy mikrofalowe, etc., etc. Kluczowym dla sprawy
          wydaje się być rola tego Ił'a-76 - w zamachu lub opcjonalnie, w
          spowodowaniu wypadku. Zwłaszcza jeżeli ta maszyna była w wersji A-
          50, czyli sowieckiego pseudoAWACS'a, czy wręcz był to Tu-22 Blinder
          do walki/działań WRE. A i takie były plotki. W ogóle przydałyby się
          jakieś dowody dotyczące tej maszyny, jej lotu, rozmów z wieżą, czy
          wręcz samego wyglądu, dokumentacji foto-video, potwierdzająca
          bytność tego samolotu. Podejrzewam, że stąd te przekłamania,
          manipulacje czasowe o dokładnej dacie kraksy - potrzeba ukrycia tego
          Ił'a-76 towarzyszącego polskiemu Tu-154...

          www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100428&typ=po&id=po02.txt
      • stoje_i_patrze presja 26.05.10, 18:43
        to była presja wywarta na autopilota. autopilot nie wytrzymal ataku psychicznego
        i mial ochote skoczyc na grzyby do lasu. Zreszta przeciez generał, L. Kaczynski,
        a moze jeszcze inne 10 kolejnych osob bylo w kabinie i kazano autopilotowi
        lądować. Nie dał rady, bo to ruski komputer był.
        • kadi-lak REWELKA z ostatniej chwili-kto naprawde pilotowal 26.05.10, 19:37

          Tutke????


          Rado Sikorski, ktory w katastrofie nie zginal bo go po prostu na
          pokladzie nie bylo, na dwie sekundy przed pierwszym drzewem
          pstryknal zdjecie kokpitu stojac oparty o jego burte za drugim
          pilotem, ktory akurat byl na spacerze.
          Zdjecie sprzedano do CNN za 1 000 000 jurkow, ale ja wam daje linka
          za DARMO, bo was, PiGan, lubie.
          Prosze:tinyurl.com/3y7zao9
          • llukiz Re: REWELKA z ostatniej chwili-kto naprawde pilot 26.05.10, 20:31
            > Rado Sikorski, ktory w katastrofie nie zginal bo go po prostu na
            > pokladzie nie bylo, na dwie sekundy przed pierwszym drzewem
            > pstryknal zdjecie kokpitu

            To zdjęcie to przełom w śledztwie. Upada teoria o tym że na pilocie wywierana
            była jakakolwiek presja. Wyraźnie widać że pilot nie odczuwa presji. I wychodzi
            na to że generała nie było w kabinie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka