bagracz
07.05.12, 00:26
Ponieważ, w/g mnie, świat finansów jest bytem posiadającym własną fizykę (dowody tej tezy dla zainteresowanych na życzenie), nie od rzeczy będzie zastanowić się nad podstawami tej fizyki. Pieniądz jest (również) manifestacją, reprezentacją zobowiązań. Jeśli rośnie suma zobowiązań, powinna rosnąć odpowiednio suma pieniądza. Jeśli ceny, czyli aktualna wycena zobowiązań w danym pieniądzu, ma nie ulegać zmianie. Jeśli suma pieniądza rośnie szybciej niż suma zobowiązań to mamy inflację. Jeśli wolniej to mamy deflację.
Jeśli pieniądz znika bo np. zostają spłacone kredyty (zobowiązania) to nie ma to żadnego wpływu na inflację, deflację (rozumianą tutaj jako ruchy cen).
Jeśli znikają zobowiązania bo np. ktoś lub państwo zbankrutowało to inflacja powinna się zwiększyć. Chyba, że odpowiednio zmniejszy się sumę pieniądza na rynku.
I tu jest moje pytanie. Jeśli rozumuję prawidłowo, to czy zanik zabezpieczeń (collateral) w Europie i ostatnio w USA, jest manifestacją trendu zmniejszania zobowiązań? Jeśli tak, to w połączeniu ze zmasowaną kreacją pieniądza przez BC stanowi potężny impuls inflacyjny, który w naturalny sposób zmniejszy sumę zobowiązań jeszcze bardziej. Co doprowadzi do jeszcze większej inflacji a potem do doklei hiper?