bagracz
15.12.12, 19:53
Umacnianie i walka o pokój, kosztuje, jak wiadomo. I to sporo. A wpływy do kasy maleją.
Już 85 mld/m-c w USA. Według ostrożnych szacunków. Preteksty coraz bardziej idiotyczne.
Drukowanie przyśpiesza.
Coś, co jeszcze niedawno było karane głową, a przynajmniej ciężkim więzieniem. Teraz jest sprzedawane jako zbawcze, rozumne, wykalkulowane przez natęższe umysły w ciężkiej trosce o dobro społeczeństwa. Rozumiem, że karane jest dalej. Bo jest niezmiernie istotne kto drukuje i kto odnosi z tego drukowania korzyści. Umacniają się waluty, co do których są podejrzenia, że nie są drukowane w wystarczającycm tempie. I oczywiście trwa nagonka na złoto, że będzie spadać dalej. Bo to, bo tamto. Argumenty nawet bardziej idiotyczne niż te preteksty.
I co? I działa jak na razie. Bo przecież ludzie są głupi i można im wmówić absolutnie wszystko.
Byleby to robić wystarczająco konsekwentnie, masowo, długo i z karabinem w garści.
Nawet to, że im więcej się dodrukuje pieniędzy to tym mniejsze będą ceny. Litościwie nie podaje się przy tym, ceny czego właściwie, będą mniejsze. A ceny czego poszybują w kosmos.
Po co ludzi stresować? Oni tego nie lubią. Kasandra nigdy nie była popularna.
W końcu pieniądz powstał w ludzkich umysłach i tylko dzięki nim może istnieć.
Trzeba więc sterować tymi umysłami by odpowiednio kształtować system finansowy.
Można więc zadekretować, że kawałek zadrukowanego papierka ma taką samą wartość jak 10 gr. złota w monecie? Oczywiście, że można. Byleby tylko faktycznie można je było wymieniać. Na początku oczywiście można. Ale jakoś tak bardziej w jedną stronę. A potem papierki się dodrukowywuje a złota się nie da. No kurna, umysłami sterować łatwo. Rzeczywistością trudniej.
I nigdy nie jest tak, że wszyscy ludzie są głupi. Szybko więc, złota moneta znika z rynku, jeśli nie można jej dostać w banku za papierek. Ba. Znikają i niklowe i miedziane nawet. I to nie tylko z powodu ludzi, którzy mają troszkę wiecej oleju w głowie. Znikają z powodu ich wycofywania przez emitenta. Który nagle zaczyna gromkim głosem sprzedawać w mediach łzawe historyjki o tym, ile to by można zaoszczędzić kasy gdyby tylko wycofać, niewygodny przecież i kosztowny bilon. Ile głodnych można by nakarmić, bełkoczą. I publika to łyka.
Zawsze tak jest w przypadku radosnego drukowania. Kończy się zawsze zniknięciem drukowanej waluty. Łaskawie wymienianej na nową po kursie zwykle 1000000:1. Ilość zer dowolna.
I zabawę można zacząć od początku. Oczywiście od solennych zapewnień, że teraz już się to nie powtórzy.
Czy teraz jest inaczej? A niby z jakich to powodów?
Oczywiście, że nie jest inaczej. Jest dokładnie tak samo jak zawsze było.
Z tą różnicą, że teraz drukują wszyscy. Jeśli nie z powodu braku kasy jak USA, to z powodu tego, że drukuje USA i inni. I nie można sobie pozwolić na luksus umacniającej się w szybkim tempie waluty. Ani z powodów ekonomicznych ani politycznych.
A jaki jest jedyny pieniądz, który może sobie pozwolić na luksus dowolnie wielkiego umocnienia?
Tak! Oczywiście! To złoto. Wygrałeś wycieczkę dla dwóch osób na koniec świata finansów. Fiatem. Termin proszę zarezerwować co najmniej z 2-tygodniowym wyprzedzeniem.
Uwaga! Karty płatnicze i waluty mogą nie działać! Proszę wziąść ze sobą gotówkę. Tą prawdziwą.
Basel III przywraca złoto do roli pieniądza. W systemach bankowych.
W żarze wojen walutowych, w popiołach systmów fiat, złoto wraca na należne mu miejsce.
Chyba nikt przy zdrowych zmysłach, nie oczekuje, że gdzieś tak w 2015 r. USA zacznie zmniejszać swoje długi. A wraz z nim i inni. Bo i takie abstrakcje czytałem na ZeroHedge niedawno. Poważni ludzie takie głupoty wypisują. Przycinek ma rację. To już co najwyżej średni termin.
Bo pieniądz to środek wymiany. I ten środek musi mieć cechę zachowywania wartości w czasie. W przeciwnym razie to nie jest pieniądz. A przynajmniej nie międzynarodowy. Obecne pieniądze fiat tą cechę tracą w szybkim tempie i będą tracić coraz szybciej w przewidywanej przyszłości. I tylko złoto ją ma i będzie miało w przewidywanej przyszłości.
No chyba, że pojawi się jeden hegemon a wszystkie państwa zostaną sprowadzone do roli kolonii. Czyli operacja umacniania demokracji i pokoju zakończy się pełnym sukcesem.
Ale wtedy pieniądz nie będzie już potrzebny. Przynajmniej ten prawdziwy. W końcu taki był jeden z celów komunizmu. Zupełny kretynizm zresztą. Ale ludzie nie takie bzdury biorą za, nomen omen, dobrą monetę.