bagracz
02.11.13, 10:54
FED ma ponoć jakiś cel inflacyny.
Jeśli ma cel, to FED musi mieć możliwość osiągnięcia tego celu. Podobno ma.
Zapewne, nie są to jakieś modły. Zapewne, to zwiększenie podaży pieniądza, czyli dodruk, umożliwia osiągnięcie celu inflacyjnego. No bo coż innego? Chyba nie chodzi o fałszowanie statystyk? Z pewnością nie w tym kierunku, przynajmniej.
Jednocześnie ten sam FED, twierdzi, że dodruk nie powoduje inflacji. Zdumiewające. FED chwali się możliwościami osiągania celów, o których w innym troszkę kontekście sam twierdzi, że nie działają.
Ten pozorny paradoks występuje dlatego, że powyższe bajeczki są produkowane na użytek mas. I takie wersje są wygodne dla władzy a o bardziej spójne logiczne nie ma co kruszyć kopii bo masy i tak tego paradoksu nawet nie zauważą. Bo usłużne media go nie zauważą.
Kto by się ważył krytykować tak wybitne i pełne troski o szczęśliwość powszechną, grono.
Czyli następna bajeczka na użytek mas. I tak piętrowo. Jedna bajeczka oparta jest na innej.
A całość cementuje pięknie, bajeczka o wolności mediów i niepoczytalności osób kwestionujących ten stek bzdurnych bajeczek.
Nie wolno wierzyć w żadne spiskowe teorie. Bo się człowiek tylko ośmieszy. Wierzyć bezkrytycznie można tylko w wersje oficjalne. Wtedy można sie spokojnie wyśmiewać, z ciemnych i niewykształconych zwolenników teorii spiskowych. Sondaże jasno to pokazują.
Czyżby? Rzeczywistość, jak zwykle, weryfikuje lukrowany światek aktywistów propagujących i wierzących w oficjalne wersje rzeczywistości. I nie obchodzi się z nimi już tak pieszczotliwie jak media. W tej prawdziwej rzeczywistości, to oni są durniami patentowymi wodzonymi za nos tam gdzie elitom władzy wygodnie. I to z nich można się śmiać. Z ich ciemnoty, naiwności i fanatycznego syndromu Sztokholmskiego.
Fanatycznego dlatego, że taki ciemny, zagorzały przeciwnik wszelakich teorii spiskowych, jest zanurzony po czubek głowy, w rzeczywitości kreowanej przez media. A w tej rzeczywistości jest inteligentny, racjonalny, tolerancyjny, mądry itp. bajeczki władzy. Ponieważ brzydzi się teoriami spiskowymi i nie lubi myśleć samodzielnie, nie ma najmniejszych szans na wydostanie się z medialnej fikcji.
Dotąd, aż nie zmieni się sam system. Wtedy tacy goście, nagle zaczynają twierdzić, że w te medialne bzdury nigdy tak naprawdę nie wierzyli. Doskonale to było widać po upadku PRL-u. Nagle, nie było prawie nikogo, kto by twierdził, że w wierzył w socjalizm.
Dziś podobne postawy nie są jakimś wyjątkiem. Taki serwilizm jest powszechny w swej nieświadomej wersji. W wersji świadomej jest dużo rzadszy. Z powodów oczywistych. Głupota, lenistwo, brak czasu, naiwność, codzienne medialne pranie mózgów, to tylko niektóre z nich.
Zresztą gdyby świadomy serwilizm był powszechny, oznaczałoby to koniec takiego systemu. Dlatego media są takie ważne w strukturze mechanizmów władzy.
By podrzymywać medialną fikcję i czynić ją jedyną rzeczywistością dla mas.
W pigułce efekty tych zjawisk, możemy obserwować również na tym szanownym forum.
Wniosek z tego taki, że jeśli liczba przedstawicieli świadomego serwilizmu rośnie, a maleje tego nieświadomego, to zwiastuje to, niedaleki koniec systemu.
Tak jak to było w PRL-u.
Dlatego dla systemu byłoby dużo lepiej gdyby wierszówki nikomu nie trzeba było płacić. A dla biorących wierszówkę byłoby dużo lepiej gdyby władza nie musiała jej płacić.