Dodaj do ulubionych

Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym

19.09.05, 20:06
Amerykański naukowiec Herbert Gans w latach siedemdziesiątych opublikował raport "The Uses of Poverty. The Poor Pay All" ("Wykorzystywanie biedy. Biedni płacą za wszystko") Gans przytoczył 13 funkcji biedy, warunkujących, jego zdaniem, rozwój społeczeństwa i podnoszenie się standardu życia ludzi najbogatszych.
Bieda i bezrobocie są, paradoksalnie korzystne, ale tylko dla bogatszej części społeczeństwa. Istnienie biedy gwarantuje m.in. pewność wykonania "czarnej roboty", której nie chcą się podejmować bogatsi ludzie. Istnienie biedy daje też szansę na zarobkowanie ludziom zawodowo zajmującym się jej zwalczaniem, zaś najbogatszej części społeczeństwa stwarza okazję do wykazania się dobroczynnością.
Czy teraz rozumiemy dlaczego jest tak, że im więcej walczy się np. z bezrobociem, to tego bezrobocia jest coraz więcej?
Czy teraz rozumiemy dlaczego jest tak, że im więcej mówi się o biednych dzieciach, to tych biednych dzieci jest coraz więcej?
Przypomnijmy sobie, kto najwięcej mówił i mówi o walce z bezrobociem i biednych dzieciach.
Przypomnijmy sobie, kto sprawował władzę w tym kraju i jakie są efekty w zakresie tych właśnie zagadnień.
Obserwuj wątek
    • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 19.09.05, 20:23
      abram777 napisał:

      > Amerykański naukowiec Herbert Gans w latach siedemdziesiątych opublikował
      > raport "The Uses of Poverty. The Poor Pay All" ("Wykorzystywanie biedy. Biedni
      > płacą za wszystko") Gans przytoczył 13 funkcji biedy, warunkujących, jego
      > zdaniem, rozwój społeczeństwa i podnoszenie się standardu życia ludzi
      > najbogatszych.

      Oczywiscie, ze bieda musi istniec.

      Zeby istnial rozwoj musi istniec nierownawaga.
      To jest znane fizyki, ze po ustaleniu sie w gazie rownowagi, uzyskaniu
      maksymalnej entropii wszystko sie konczy.
      Totalna rownowaga to smierc.

      Cala sila silnika np. parowego polega na wygenerowaniu jak najwiekszej roznicy w
      stosunku do chlodnicy. Jesli silnik bedzie mial temperature otoczenia nigdy nic
      sie stanie. Najwyzej silnik zardzewieje.

      Tylko nierownowaga, sprzecznosc interesow i walka (obecnie ucywilizowana) jest
      zrodlem rozwoju. Brutalnie mowiac (mnie si to osobiscie nie podoba) wojna jest
      motorem rozwoju.
      • sendivigius Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 20.09.05, 06:00
        Obawiam sie ze z fizyki to szanowny rozmowca musi sie troche podszkolic. Moze
        dlatego ze fizycy nie rozdaja rad za darmo nie sa szanowani jak ekonomisci?
        • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 20.09.05, 09:26
          sendivigius napisał:

          > Obawiam sie ze z fizyki to szanowny rozmowca musi sie troche podszkolic.

          A gdzie zrobilem blad?
          • sendivigius Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 20.09.05, 20:14
            Problem jest niestety tego typu jak kiedys zapytano jednego nobliste aby
            powiedzial w piec minut za co dostal nagrode. Odpowiedzial ze gdyby dalo sie
            opowiedziec w piec minut to za to by nie dawano nagrody. Termodynamika
            statystyczna jest trudna i niewdzieczna dziedzina wiedzy i na pewno nie da sie
            wylozyc na jednej stronie, ani nawet przyblizyc.

            Moze choc tyle. W gazie nie ustala sie zadna rownowaga w sensie mikroskopowym,
            nawet w zero bezwzglednym (pomijam tu statystyki kwantowe, ale to nic nie
            zmienia). Samo slowo rownowaga tez musi dotyczyc jakiejs wielkosci a nie
            wszystkich naraz, chocby dlatego ze nie sa niezalezne. W gazie ktory niby jest
            w stanie rownowagi tez wiec sa czasteczki o energii i entropii wyzszej i
            nizszej niz srednia. Kazde dowolnie maly obszar tego gazu moze nie byc w
            rozwnowadze z samym soba ale byc z reszta gazu albo odwrotnie. Jest to troche w
            stylu "sredno rzecz biorac kazde zwierze jest owadem". Entropia tez jak kazda
            tzw. funkcja stanu, nie osiaga wielkosci maksymalnej w normalnym rozumieniu.
            Moze miec najwyzej wielkosc rownowagowa wokol ktorej bedzie oscylowac w
            zakresie bedacym w zwiazku z wielkoscia rozwazanego ukladu. Bywaja przypadki,
            jak na politechnice, ze mozna to ignorowac, ale bywaja tez ze nie.

            Podsumowujac, w stanie, ktory jest pozornie rownowagowy jest wystarczajaco
            (tzn. tyle ile tylko byc moze, nie mniej!!) motorow rozwoju co w stanie
            nierownowagowym. Bieda jako zjawisko spoleczne wcale wiec do rozwoju nie jest
            potrzebna. Zwroc uwage, kiedys z bieda nie walczono, akceptowano to jako "bozy
            porzadek", nie bylo tez sprzecznosci interesow w sensie spolecznym bo lad byl
            nienaruszalny, ale mimo tego wszystkiego rozwoj istnial.

            Obecnie, spoleczna bieda jest wynikiem upadku religii i ogolnej dehumanizacji,
            przyjmowania bez dowodu pewnych falszywych liberalnych zalozen o funcjonowaniu
            grup ludzkich. Tak jak kiedys wierzono w czarownice na miotlach tak dzis sie
            wierzy w spoleczny darwinizm.
            • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 09:43
              sendivigius napisał:

              > Termodynamika statystyczna jest trudna i niewdzieczna dziedzina wiedzy ...

              Trudna i niewdzieczna? Nie wiem co przez to rozumiesz.
              Termodynamika klasyczna istnieje od bardzo dawna.
              Jej aparat matematyczny czyli statystyka jest opanowany i jasny.

              > Moze choc tyle. W gazie nie ustala sie zadna rownowaga w sensie mikroskopowym,

              Entropia jest pojeciem makroskopowym.
              To jest pojecie statystyczne.

              > Samo slowo rownowaga tez musi dotyczyc jakiejs wielkosci a nie
              > wszystkich naraz, chocby dlatego ze nie sa niezalezne. ...

              Zupelnie niezrozumiale zdanie.
              Oczywiscie, ze pojecie rownowagi, jako pojecie termodynamiki jest pojeciem
              statystycznym i dotyczy "wszystkich naraz".

              > W gazie ktory niby jest w stanie rownowagi tez wiec sa czasteczki o energii i
              > entropii wyzszej...

              CZASTECZKA nie ma entropii. Entropia jako pojecie statystyczne dotyczy
              zbiorowiska czasteczek czyli np. gazu.

              > i nizszej niz srednia. Kazde dowolnie maly obszar tego gazu moze nie byc w
              > rozwnowadze z samym soba ale byc z reszta gazu albo odwrotnie.

              Domyslam sie, ze chodzi Ci o lokalne fluktuacje.
              To jest oczywiste. Fluktuacje sa zawsze i wszedzie.
              Ale fluktuacje maja zasieg bardzo lokalny.
              Entropia dotyczy calosci obszaru.

              A entropia jako calosc zawsze wzrasta.
              Oczywiscie bez ingerencji z zewnatrz.
              Ponoc sa mozliwe kwantowe efekty, ktore moga chwilowo zahamowac ten wzrost lub
              spowodowac jej spadek, ale to sa narazie spekulacje, ktore nie podwazaja
              termodynamiki klasycznej.
              • sendivigius Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 17:38
                Niestety nic nie zastapi systematycznego wykladu. Poprawie tyle ze oczywiscie
                ze czasteczka ma entropie a nawet ma ja jadro atomowe. Zadne wielkosci tez nie
                sa stale, mowimy zawsze o srednich w czasie albo o srednich w tzw. zespole. Te
                efekty kwantowe to niestety realnosc a nie spekulacje, czesto sie uzywa takiej
                mieszaniny ze w zasadzie liczy sie klasycznie ale troche sie poprawia kwantowo.
                Twierdzenie ze entropia zawsze rosnie po rozbiciu na elementy okazuje sie
                paradoksem, z ktorego zreszta nic praktycznego nie wynika, bo na przyklad co
                komu z tego na Ziemi ze entropia rosnie na Marsie, nie mowiac o tym ze pewne
                powszechne dosc zjawiska charakteryzuje ujemny bilans entropii. Moze tez byc
                spadek entropii tak jak moga byc ujemne temperatury (to sa wlasnie paradoksy
                aparatu matematycznego). I na koniec, jak uwazasz ze to prosta dziedzina to
                czeka cie wielka kariera bo wiele wielkich nazwisk polamalo juz sobie zeby.
                • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 18:08
                  sendivigius napisał:

                  > Niestety nic nie zastapi systematycznego wykladu. Poprawie tyle ze oczywiscie

                  Faktycznie. Poniewaz mylisz kilka pojec, bez wykladu sie nie obejdzie.
                  No ale na to nie ma czasu.

                  > I na koniec, jak uwazasz ze to prosta dziedzina to czeka cie wielka kariera
                  > bo wiele wielkich nazwisk polamalo juz sobie zeby.

                  No w fizyce kariery juz nie zrobie.
                  Jak koczylem fizyke (teoretyczna) mialem propozycje pracy w PAN'ie w Poznaniu.
                  Ale nie przyjalem. Zajmuje sie teraz juz czym innym.
                  • sendivigius Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 18:31
                    > Jak koczylem fizyke (teoretyczna)

                    Nie wierze, ....choc nie takie rzeczy widzialem w Poznaniu.
                    • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 20:12
                      sendivigius napisał:

                      > Nie wierze, ....

                      Rozumiem, ze Ty wielka znakomitosc polskiej fizyki (mozesz podac liczbe cytowan
                      Twoich prac?), obaliles teorie cieplnej smierci wszechswiata.
                      • abram777 Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 21.09.05, 23:08
                        Bardzo cieszę się, że poruszony przeze mnie temat doczekał się tak interesującej dyskusji. Na problem biedy, na wszystkie problemy związane z naszym światem i naszym społeczeństwem można patrzeć z punktu widzenia zjawisk fizycznych. To tylko kwestia skali, punktu odniesienia i perspektywy. Teoretyk - fizyk inaczej będzie patrzył na społeczeństwo niż przeciętny człowiek. Bardzo ciekawym jest Wasze porównanie ludzkości i społeczeństwa do zjawisk fizycznych występujących w mieszaninie gazów i zbadanych (lub niezbadanych jeszcze) w niej zachodzących zależnościach. Z bardzo odległej perspektywy, zapewne, to tak właście może wyglądać. Ludzkość i zagadnienia społeczne można by również rozpatrywać w kategoriach fizyki zajmującej się elektrycznością. Potencjał grup społecznych (armia, technologia), przepływ energii (np. kapitału), wyładowania elektrostatyczne (rewolucje, protesty społeczne) itd.
                        Wydaje mi się jednak, że bardziej właściwym sposobem prowadzącym do zbadania przedstawionego przeze mnie problemu biedy powinny być nauki o społeczeństwie. To bardzo ciekawy z punktu widzenia socjologicznego problem. Jak to się dzieje, że miliony biednych podczas wyborów, kiedy przychodzi chwila, gdy wiele można zmienić, te miliony biednych popierają system, w którym bieda jest jednym z celów rządzących?

                        Nie zgadzam się z twierdzeniem napisanym przez haimera:

                        "Tylko nierownowaga, sprzecznosc interesow i walka (obecnie ucywilizowana) jest
                        zrodlem rozwoju. Brutalnie mowiac (mnie si to osobiscie nie podoba) wojna jest
                        motorem rozwoju."

                        Przykład: rodzina - postawowa komórka społeczna, która bogaci się bez stwarzania obszarów biedy (zapewne będzie riposta o wspólnocie plemiennej). Wojna jest czynnikiem postępu technicznego. Niewątpliwie, ale może być również przyczyną zagłady. Pozdrawiam
                        • sendivigius Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 22.09.05, 03:43
                          Oczywiscie ze moge podac ilosc cytowan, entropia bylaby w tych pracach
                          odmieniana przez wszystkie przypadki gdyby jezyk angielski takie znal, tylko po
                          co.

                          Problem w zastosowaniu fizyki do badan spolecznych polega glownie na
                          przeniesieniu wartosci "ludzkich" na wartosci matematyczne, a nie w
                          rozwiazywaniu odpowiednich rownan. Naogol humanisci ignoruja tez dwa wazne
                          zjawiska. Pierwsze to nieliniowosc procesu, czyli rezultat nie jest suma
                          skladowych odzielnych bodzcow na wejsciu, a drugi w niektorych przypadkach
                          powiazany z pierwszym to wbudowana w pewne zjawiska chaotycznosc. Tego
                          ostatniego nie da sie uniknac. Niestety aparat matematyczny zaczyna byc bardzo
                          szybko bardzo trudny wiec humanisci sprawy calkowicie lekcewaza. Wynikow
                          wyborow na przyklad nie da sie przewidziec, tak jak nie da sie przewidziec
                          pogody 29 grudnia, ale oczywiscie mozna powiedziec ze bedzie zimno. Ja lubie
                          popatrzec od drugiej strony, gdyby wyniki procesow spolecznych byly
                          przewidywalne to juz dawno bylby doskonaly totalitarym, to wlasnie chaos nas
                          ratuje. Gdyby ruchy gieldy mozna przewidziec to kazdy by mogl zarobic pieniadze
                          a wtedy gielda by nie mogla istniec. Dlatego nie wierze ekonomistom a jak
                          watpie w to ze nie wierze to czytam ich przepowiedzi sprzed lat.
                          • abram777 Rozmyślania o mózgu i fizyce 24.09.05, 11:28
                            Wybory z punktu widzenia fizyka. To musi być naprawdę interesujące. Rozważania należałoby chyba rozpocząć analizując mechanizmy myślowe pojedynczego człowieka, a później przyjrzeć się wzajemnym relacjom międzyludzkim powodującym takie, a nie inne zachowania jednostek. Czym jest myśl? Czy jest możliwe zdefiniowanie myśli? Mózg, jak wiemy, jest źródłem nieustannej aktywności elektrycznej. A więc, czy myśl to forma energii elektomagnetycznej, a więc kwantowej? Jeśli tak, to dlaczego jest tak wolna? Mózg ludzki to najbardziej złożony i najbardziej skomplikowany organ jaki wytworzyła natura. Impulsy eletryczne stymulują procesy chemiczne i odwrotnie. Powstają połączenia elektryczne między wybranymi komórkami po to, aby wykonać jakąś czynność. I tu, najprawdopodobniej następuje to zwolnienie, w komórce. To komórka mózgowa, poprzez reakcje chemiczne w niej, tworzy następne impulsy elektryczne tworząc myśl. Jeśli to założenie jest prawdziwe, to myśl powinna być mierzalna, a technologia wytworzy z czasem urządzenia do wizualizacji myśli. A świadomość. Czy świadomość również jest formą impulsów elektrycznych stymulowanych bioreakcjami chemicznymi? Prawdopodobnie tak. Zdolność do zapamiętywania, zdolność myślenia abstrakcyjnego to umiejętność tworzenia odpowiednich impulsów elektrycznych w pewnych obszarach mózgowych. A więc umysł jest swego rodzaju generatorem impulsów elektormagnetycznych, ale czy tylko? Ciekawym jest fakt, że transmisje telepatyczne dochodzą do adresata z opóźnieniem nawet kilkuminutowym. Może jest to więc jakiś inny rodzaj energii, bowiem fale elektromagnetyczne rozchodzą się z prędkością 300 tys. km/s (próżnia).
                            Mózg jest również swego rodzaju anteną zbierającą dane z otoczenia. Zmysły: oczy, uszy, nos, skóra, kubki smakowe, zamieniają swe doznania na impulsy elektryczne i połączeniami nerwowymi docierają do mózgu. Skoro mózg jest "nadajnikiem i odbiornikiem" fal elektromagnetycznych dostarczanych mu przez zmysły, to muszą istnieć sposoby oszukania go poprzez umiejętne zastąpienie bodźców naturalnych bodźcami imitującymi rzeczywistość. Umiejętne stosowanie właściwych stymulacji mózgu, stosując odpowiednie wartości przekazywanych informacji, ich częstotliwości i natężenia powinno przynieść efekty i przynosi. Termin "pranie mózgu" już na dobre zadomowiło się w naszych realiach. Środki masowego przekazu podające informacje obywatelowi mogą zrobić z człowiekiem bardzo wiele i wykorzystują swe możliwości, zwłaszcza w okresie przedwyborczym.
                            • heimer Re: Rozmyślania o mózgu i fizyce 24.09.05, 13:05
                              abram777 napisał:

                              > To musi być naprawdę interesujące. Rozważania należałoby chyba rozpocząć
                              > analizując mechanizmy myślowe pojedynczego człowieka, a później przyjrzeć się
                              > wzajemnym relacjom międzyludzkim powodującym takie, a nie inne zachowania
                              > jednostek.

                              Niestety ale takie podejscie jest zbyt skomplikowane.
                              Takie rzeczy zalatwia sie za pomoca statystyki.

                              Jako przyklad mozna wziasc gielde.
                              Wiadomo, ze ludzie kupuja i sprzedaja akcje z bardzo roznych powodow, kieruja
                              sie roznymi pobudkami. Wplywaja na nich zupelnie rozne bodzce.
                              Dlatego jednym z powazniejszych narzedzi gry na gieldzie jest tzw. Analiza
                              Techniczna oparta na narzedziach statystycznych w wiekszosci opartych na tzw.
                              szeregach czasowych. Czysta matematyka uogolniajaca zachowania, nie wdajac sie w
                              reakcje poszczegolnych graczy.
                              • abram777 Re: Rozmyślania o mózgu i fizyce 24.09.05, 23:42
                                Oczywiście mam świadomość, że stworzenie matematycznego modelu umysłu ludzkiego jest, przy obecnym poziomie nauki, zwyczajnie niemożliwy. Niemniej jednak, niektóre nauki badające ten niezwykły twór natury i stosując pewne techniki potrafią skutecznie ingerować w indywidualne zachowania jednostek, co może przełożyć się na określony wybór preferencji danych grup społecznych. W tym właśnie temacie proponuję rozwój tej dyskusji.
                                • heimer Re: Rozmyślania o mózgu i fizyce 25.09.05, 11:33
                                  abram777 napisał:

                                  > Oczywiście mam świadomość, że stworzenie matematycznego modelu umysłu
                                  > ludzkiego jest, przy obecnym poziomie nauki, zwyczajnie niemożliwy.

                                  Tak jest i jeszcze dlugo tak pozostanie.


                                  > ... stosując pewne techniki potrafią skutecznie ingerować w indywidualne
                                  > zachowania jednostek, co może przełożyć się na określony wybór preferencji...

                                  Wydaje mi sie, ze jednostkowe "szkolenie" osobnikow tworzacych spoleczenstwo
                                  jest zbyt pracochlonne i drogie (choc cos takiego sie robi, chocby w celach
                                  militarnych).

                                  Na skale spoleczna chyba jedynym skutecznym sposobem wplywania na ludzi jest
                                  reklama. Dlatego abysmy nie stali sie sterowanymi przez media cyborgami nalezy
                                  walczyc z monopolizacja wszelkiego rodzajow mediow.
                                  Tylko roznorodne srodowisko mediow daje jako taka gwarancje rozwoju roznych
                                  pogladow.
                    • klip-klap Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 22.09.05, 19:24
                      > > Jak koczylem fizyke (teoretyczna)
                      >
                      > Nie wierze, ....choc nie takie rzeczy widzialem w Poznaniu.

                      hehehe, heimer pisal juz o tym kiedys, dlatego ten spor byl dla pamietajacych
                      owyksztalceniu heimera dosc zabawny tongue_out
    • vico1 Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 20.09.05, 18:18
      abram777 napisał:

      > Bieda i bezrobocie są, paradoksalnie korzystne, ale tylko dla bogatszej
      > części społeczeństwa. Istnienie biedy gwarantuje m.in. pewność
      > wykonania "czarnej roboty", której nie chcą się podejmować bogatsi ludzie.

      Moze lepiej zalozyc, ze bieda jest zjawiskiem naturalnym. Wynika to chocby z
      roznic wsrod ludzi, charakterow, wyksztalcenia, filozofii zycia. Argument, ze
      dzieki biedzie bogaci ludzie nie musza wykonywac "czarnej" roboty...smile)jest
      cokolwiek smieszny. Gdyby bylo inaczej, bogaci zabieraliby chleb biednym. Wiec
      to raczej filantropia smile

      > Czy teraz rozumiemy dlaczego jest tak, że im więcej walczy się np. z
      > bezrobociem, to tego bezrobocia jest coraz więcej?

      Najwiekszyt interes na biedzie robia socjalisci.
      • heimer Re: Bezrobocie i bieda potrzebne bogatym 20.09.05, 18:20
        vico1 napisał:

        > Najwiekszyt interes na biedzie robia socjalisci.

        DOKLADNIE.
      • rosenkrantz666 Biedni: głosujcie na prawicę! 22.09.05, 11:49
        vico1 napisał:
        > > Czy teraz rozumiemy dlaczego jest tak, że im więcej walczy się np. z
        > > bezrobociem, to tego bezrobocia jest coraz więcej?
        >
        > Najwiekszyt interes na biedzie robia socjalisci.

        Bardzo słuszne spostrzeżenie - każdy populistyczno - socjalistyczny kandydat (do
        czegokolwiek) opowiada biednym, jak dzięki niemu przestaną być biedni. Potem -
        nic skutecznego w tej kwestii nie robi. I trudno się dziwić - komu by w
        następnej kadencji obiecywał cudowną poprawę.....

        Wniosek: jeśli prawicowiec (któego wybierają na ogół bogaci) obiecuje, że ludzie
        się dzięki jego polityce wzbogacą, to może mówić prawdę, bo w ten sposób buduje
        własny (bogaty) elektorat. Jeśli to samo opowiada lewicowiec, to albo łże, albo
        jest za głupi do polityki.....
    • rosenkrantz666 Nie wiem co głupsze - cytat, czy komentarz.... 22.09.05, 11:45
      No jak ktoś jest amerykańskim naukowcem, to na pewno musi mieć rację - jakże tu
      można się spierać?..... Tyle, że amerykańskich naukowców jest więcej, niż wszy
      na starym kundlu i różne rzeczy piszą.

      To, że jest bieda, wynika z samego pojęcia własności oraz z tego, że wszechświat
      jest ograniczony (czyli suma wszystkiego, co wszyscy mieć mogą też). Wszyscy
      konkurują o ograniczone zasoby - części idzie lepiej, części gorzej. I dalej:
      łatwiej jest nic nie mieć, niż mieć wiele. Czyli bieda wytarza się niemal sama,
      zaś na "bogactwo" trzeba pracować. Bieda jest stanem łatwym do utrzymania -
      wyjście z biedy wymaga wysiłku lub szczęścia.

      Czyli można przypuszczać (jeśli komuś oczywiście zwykłe policzenie nie
      wystarczy), że biednych będzie zawsze i wszędzie więcej, niż bogatych.

      Wykład w części wskazującej rzekome korzyści z biedy, które płyną dla bogatych
      jest zbyt żenujący, by komentować. Cień prawdy jest w tym, że biedni wykonują
      pracę, której bogaci nie chcą wykonywać. Tyle, że twierdzenie to jest
      tautologiczne. Bogactwo na ogół daje lepsze możliwości wyboru pracy, niż bieda.

      Czyli całość cytowanych wynurzeń pana naukowca (amerykańskiego) jest niewarta
      papieru, którym się on w WC posługuje.

      Problemy rzeczywiste, to jak pogodzić te nieusuwalne fakty z pragnieniem
      szcześcia i sprawiedliwości. Komunizm dążył, by (wstępnie) dawać każdemu tyle
      samo - i wiadomo na ile się udało. Jak zapewniać równe szanse? Jak zapobiegać
      temu, by ludzie nie wpadali na całe życie w biedę bez własnej winy? Jak (czy? w
      jakim zakresie?) pomagać w wychodzeniu z biedy jednym, nie obciążając
      niesłusznymi kosztami innych?

      I to są kwestie, o których warto poważnie myśleć. A nie - jak autor postu -
      skupiać się na teoriospiskowym poszukiwaniu winnych biedy wśród tych, którzy z
      nią tak czy inaczej walczą.
      • abram777 Bilans - odpowiedź na głupotę 23.09.05, 22:41
        Aby podważać słowa naukowca, należy albo samemu być naukowcem o większych osiągnięciach, albo zwykłym krytykantem, którego nie cieszy świat. To tyle na temat opinii o amerykańskich naukowcach.

        rosenkrantz666 napisał:

        > To, że jest bieda, wynika z samego pojęcia własności oraz z tego, że wszechświa
        > t
        > jest ograniczony (czyli suma wszystkiego, co wszyscy mieć mogą też). Wszyscy
        > konkurują o ograniczone zasoby - części idzie lepiej, części gorzej.

        Jest coś takiego jak praca i twórczość, dzięki którym powstają nowe dobra. A zatem ilość dóbr stale powiększa się, oczywiście przy braku np. klęsk żywiołowych, załamania się koniunktury itp., więc teza o "ograniczonych zasobach" jest zupełnie błędna i nie tyczy się tematu rozwoju społeczeństwa.
        Człowiek już w momencie narodzin osiąga jakiś status materialny przynależąc do określonej rodziny. Rodzina ta, mając takie, a takie możliwości finansowe przygotowuje go do życia w społeczeństwie. I tu jest wszystko w porządku. Natomiast, jeśli pracując i wytwarzając jakieś dobra, jego praca obciążona jest nadmiernym podatkiem (wyliczono w Polsce, że łączna suma podatków i różnego rodzaju opłat to ok. 80%), to wyniki badań jednego z amerykańskich naukowców, których jak piszesz, jest więcej jak wszy na starym kundlu, mogą budzić pewną refleksję i zastanowienie nad tym, czy przypadkiem rządy niektórych państw systemowo nie dążą do utrzymywania biedy. Rozwastwienie społeczne oczywiście jest bardzo korzystnym zjawiskiem dla rozwoju społeczeństwa, bowiem koncentracja kapitału sprzyja tworzeniu "rzeczy wielkich". Natomiast tworzenie coraz to większych obszarów biedy może spowodować nieobliczalne skutki dla narodu np. wyzbywanie się ziemi ze względów ekonomicznych. Sytuację taką obserwuje się w naszym kraju w rejonach o znacznym poziomie bezrobocia, mimo że jeszcze nie działa ustawa o sprzedaży ziemi obcokrajowcom.

        > Wykład w części wskazującej rzekome korzyści z biedy, które płyną dla bogatych
        > jest zbyt żenujący, by komentować.

        Zamiast dyskusji z tym stwierdzeniem proszę tylko o zrobieniu bilansu w temacie: ile procentowo przemysłu znajduje się w polskich rękach, ile procentowo banków znajduje się w polskich rękach, ile procentowo handlu znajduje się w polskich rękach i jak wiele ziemi zostało już sprzedanej na Wybrzeżu i terenach zachodnich poprzez fikcyjne spółki polsko - niemieckie i inne.
        Oczywiście nie mam nic przeciw wolnemu rynkowi i swobodnej konkurencji, ale systemowe tworzenie biedy przez sfery polityczne, o czym mówi ów amerykański naukowiec, może być poważnym zagrożeniem dla przyszłości narodu.
        A co do walki z z bezrobociem i biedą dzieci - także proszę zrobić bilans. Bilans jest miarą tego co się robi, a nie miarą tego co się mówi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka