Dodaj do ulubionych

Lubinska :(

05.11.05, 23:50
socjalistka w socjalistycznym rzadzie?

Kompromitujaca wypowiedź pani minister Lubińskiej
Robert Cichowlas 05.11.2005
ObrazekPolska musi chronić wydatki na pomoc socjalną, inwestować więcej
pieniędzy w projekty technologiczne i strzec się przed gwałtowną ekspansją
sieci hipermarketów. ...

Oceniła w wywiadzie dla sobotniego "Financial Timesa" minister finansów Teresa
Lubińska.

Minister powiedziała też brytyjskiemu dziennikowi, że będzie walczyć o nieco
wyższy deficyt budżetowy w 2006 r., niż to zaproponował poprzedni rząd. "Jeśli
premier będzie nalegał, deficyt wyniesie 30 mld złotych, ale ja uważam, że to
ważne, by były wyższe wydatki na badania i rozwój" - zastrzegła. "W mojej
opinii jeden miliard złotych nie zrobi różnicy" - dodała.

Zdaniem Lubińskiej - jak pisze "FT" - dodatkowe wydatki budżetowe są potrzebne
do przyspieszenia rozwoju sektora wysokich technologii w Polsce. "Uważam, że
Polska powinna uzupełnić prywatny kapitał (przeznaczony na ten cel) z
publicznych źródeł" - wskazała.

Zaznaczyła też, że Polska powinna być nadal otwarta na zagraniczne inwestycje,
preferując jednak inwestycje w produkcję. "Polska jest otwarta i taka
pozostanie. Wyzwaniem dla nas jest to, byśmy więcej produkowali sami" -
zadeklarowała.

Oceniła przy tym, że sieci supermarketów, takie jak Tesco, "są przykładem
swego rodzaju nieproduktywnej inwestycji, która nie jest potrzebna Polsce"...

tiny.pl/xxcf
Obserwuj wątek
    • robisc a Wojcikowski przyznal sie 05.11.05, 23:53
      ze jest w PiS, he, he...
      musi miec Pan, panie Rafale, teraz bardzo ambiwalentne odczucia
    • tomek9991 Ma rację 06.11.05, 00:05
      Mało wiesz, jak hipermarkety robią w konia urzędy skarbowe.
      Ja wiem, lecz nIe mogę ( samo życie )
      • robisc Re: Ma rację 06.11.05, 10:14
        tomek9991 napisał:

        > Mało wiesz, jak hipermarkety robią w konia urzędy skarbowe.

        to nalezy zmienic prawo podatkowe, a nie ograniczac wolnosc inwestowania;
        hipermarkety sa kontrowersyjne wlasnie ze wzgledu na nieuzasadnione korzysci
        podatkowe jakie odnosza, co stawia je w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do
        krajowych podmiotow, a nie ze wzgeldu na fakt, ze sa niepotrzebne; sadzac z
        tlumow w centrach handlowych pani Lubinska jest w grubym bledzie
        • tomek9991 Re: Ma rację 07.11.05, 23:29
          Ona nie powiedziała tego, co jej zarzucasz. Tylko to, iż nie przynoszą wzrostu
          dochodu narodowego, co jest prawdą.
    • exerik Re: Lubinska :( 06.11.05, 00:21
      Co za bełkot sad

      Ale ciągle mam nadzieję, że Kaczyńscy posiadają instynkt samozachowawczy.

    • przycinek.usa Re: Lubinska :( 06.11.05, 03:22
      He he he. Biedna babka. Zaloze sie, ze jest pelna milosci do sierot, kocha
      zwierzeta i ma w domu kolorowa papuge albo kanarka.

      Nie mozna miec dobrego serca na stanowisku ministra finansow!

      Trzeba byc sprytnym, chytrym, przebieglym i madrym a do tego jeszcze dzialac na
      korzysc Polski. A ta pani nawet nie rozumie elementarnych zaleznosci gospodarczych.

      1 miliard nie zrobi roznicy?
      Ale jaja. I ona daje wywiad do gazety?
      He he he.


      • robisc i jeszcze to 06.11.05, 09:47
        nie rozumiem jak zwolennicy wolnego rynku choc przez chwile mogli myslec o
        poparciu dla PiS

        Zdaniem nowej minister finansów obniżenie VAT-u będzie groźne dla Polski 15:10
        31.10.2005
        poniedziałek

        Nowa minister finansów zamierza w pierwszej kolejności przyjrzeć się budżetowi
        na 2006. Teresa Lubińska, która przybyła do siedziby resortu finansów,
        powiedziała, że zależy jej na zwiększeniu nakładów na naukę. Minister wyjaśniła,
        że pieniądze na naukę będą pochodziły z przesunięć wewnątrz budżetu.

        Teresa Lubińska opowiada się za podatkiem VAT na obecnym poziomie. Jej zdaniem
        obniżenie tego podatku będzie groźne dla Polski. Minister Lubińska zapowiada
        seminaria na ten temat.

        Nowa minister finansów nie chciała także podać daty wejścia naszego kraju do
        strefy Euro. Powiedziała, że decyzja w tej sprawie będzie spokojna.
        • 1tomasz1 Re: i jeszcze to 06.11.05, 14:09
          Ta pani dodała jeszcze, że przecież wiadomo, że to co było mówione wcześniej to
          była kampania wyborcza. A teraz jest po kampanii. Czyli co? Teraz można zacząć
          mówić prawdę?
          Słuchając dzisiaj rano 7 dnia tygodnia z M. Oljenik, dowiedziałem się, że te 3
          mln mieszkań, to mieliśmy jednak sami sobie wybudować, za swoje lub pożyczone z
          banku pieniądze.
          Natomisat wczoraj w nocy z Rozmowach niedokończonych był Marcinkiewicz z kilkoma
          swoimi ministrami. Wyrazili rozczarowanie, że PO jednak nie weszła do koalcji
          choć dostała propozycję objęcia naprawdę dużej ilości stanowisk (stołkówsmile). Po
          czym bodaj Wassermann dodał, że nawet gdyby PO weszła i tak nigdy PiS nie dałoby
          przyzwolenia na "ten ich liberalny eksperyment".
          Śmiać się czy płakać?
        • przycinek.usa Re: i jeszcze to 06.11.05, 18:07
          > nie rozumiem jak zwolennicy wolnego rynku choc przez chwile mogli myslec o
          > poparciu dla PiS

          Ani przez moment nie myslalem o popieraniu PiS. Poparlem Kaczynskiego na
          prezydenta. To zasadnicza roznica. A PiS jest dla mnie zbieranina fajtlapow.
      • vice_versa Miłość do sierot, kanarków i... klatek 06.11.05, 20:41
        > Zaloze sie, ze jest pelna milosci do sierot, kocha
        > zwierzeta i ma w domu kolorowa papuge albo kanarka.

        Ha, ha, ha, udało Ci się, to naprawdę dobre. Takie właśnie mam zdanie na
        temat "expertów" PiSu. Ty tego może przycinku nie czujesz, nie chwytasz, ale to
        naprawdę SĄ socjaliści i politykierzy. Niezależnie od tego kto pod PO chciał
        się podczepić i niezależnie od tego, że komusza brać upatrywała nadziei właśnie
        w PO to tam są refermatorzy. Pamiętajmy reformatorzy to naprawdę gatunek
        ginący, to ludzie dla których pasją jest ich działka zawodowa, nie życie
        osobiste, nie rozrywki, nie "kariera" i nie pieniądze, nawet jeśli się nimi
        zajmują.
        Im dalej w las tym więcej będzie drzew. Tam jest potworna ignorancja i żądza
        władzy. Władzy dla samej władzy. Dominuje myślenie "potem się zobaczy". Dziś
        np. Marcinkiewicz w najlepsze bajdurzy o tym, że MSWiA mogły przypaść PO w
        całości ale odniósł wrażenie że decyzja została podjęta wcześniej przez Tuska,
        a nie przez Rokitę z którym negocjował. Prostacka i trywialna gra na podział.
        Po prostu TKM oraz "dziel i rządź". Tacy ludzie, takie będą rządy. Jedyną
        nadzieją może być to, że oni sami, a przynajmniej Jarosław mają na tyle złe
        zdanie o własnym zapleczu, że będzie za wszelką cenę starał się udowodnić że
        jest prawdziwym reformatorem. Nie wiem gdzie on chce większości szukać, pewnie
        faktycznie w PO wprowadzając reformy, jeśli tak będzie to może być jeszcze
        pięknie.
        Tylko jest jedno ale: on sam swojego zaplecza przed tym TKM nie powstrzyma,
        reform na wszystkich frontach nie da się zrobić autorsko, do tego potrzeba
        charyzmy, determinacji i zaplecza. Potrzeba ludzi którzy już dziś mają wizję,
        wiedzą co chcą zmienić i od czego chcą zacząć. Jeśli ktoś upatruje tego w
        reformie służb to wszystkie reformy są zagrożone, bo wiara we wszechmoc służb i
        służby jako kluczowy element reform jest nieporozumieniem. Równie dobrze można
        wierzyć w szpileczki i lalki woodoo.
    • vice_versa Re: Lubinska :( 06.11.05, 21:02
      To jest chyba pierwszy wątek w którym zauważam pewną trzeźwą linię i ocenę
      rzeczywistości. Już z wisłokiem i klipem się spiknąłem w temacie "PO contra
      PiS" bo do tej pory w wątkach dominowało okazywanie antypatii wobec PO zamiast
      całkiem uzasadnionego przerażenia rozwojem wypadków u tych którzy będą
      sprawować realną władzę nad wszystkim. Kruca, przecież ten fagas Jurek Marek
      albo odwrotnie robił za eksperta budowlanego w TVplus już po wyborze na
      marszałka Sejmu! Przecież te ubezpieczenia od bezrobocia to też horrendum i
      legislacyjne tworzenie sobie źródeł dochodu. Teraz ta Lubińska. Cholera,
      myślałem, że coś wiem o ludziach zajmujących się nauką finansów... a tu wezmą
      kogoś ze Szczecina, niczego Szczecinowi nie ujmując, ta Pani po prostu nie
      istnieje, jej NIE MA... Te super i hiper markety to właśnie ten obraz nędzy i
      rozpaczy jaką ona sobą reprezentuje. I weźmy porównajmy to z taką Gilowską, no
      po prostu szlag trafia. Zyta mogła odstręczać pieniactwem ale ona miała
      podstawy żeby się pieklić, a ta pani ma w podstawach braki.

      Sorry za narzekania, ale szlag mnie trafia jak widzę co się dzieje, drugie SLD,
      zobaczycie sami...Kończę.
    • wolo Re: Lubinska :( 07.11.05, 11:15
      O właśnie! Problem Marcinkiewicza nazywa się Lubińska a nie Balcerowicz.
    • robisc W Rzepie napisali 07.11.05, 22:57
      jak to pani radna ze Szczecina przenosi fobie z lokalnego podworka na caly kraj;
      szkoda, ze nie ma Krzysztofa, bo pewnie o niej cos slyszal i moglby napisac
      prawie "z pierwszej reki", jak kiedys heimer o Aldonie z Poznania

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051107/ekonomia/ekonomia_a_2.html
      • tomek9991 Histeria 07.11.05, 23:27
        Prawdę powiedziała, fakt, iż mogła się wcześniej zastanowić.
        Dyskonty i hipermarkety wykończyły prawie wszystkich drobnych kupców w Niemczech.
        Tam jest pustynia handlowa w porównaniu do Francji, gdzie z hipermarketami i
        dyskontami prowadzi się walkę.
        Nie ma dobrego kapitalizmu bez klasy średniej.
        Hipermarkety i dyskonty niszczą klasę średnią.
        • tomek9991 Konkurs 07.11.05, 23:33
          Ile we Francji jest niemieckich sieci handlowych ?
          Ile w Niemczech jest francuskich sieci handlowych ?

          Porównajcie sobie polskie Kłodzko z czeskim Nachodem.
          Kłodzko - sklepy w centrum, bazar dla Czechów, przedsiębiorczość kwitnie.
          Nachod - supemarkety w centrum, poza tym pustynia, inne sklepy wykończone.
          • vice_versa Ło rety...... 08.11.05, 01:09
            Ło rety,
            To co piszesz jest co najmniej dziwne.
            > Porównajcie sobie polskie Kłodzko z czeskim Nachodem.
            > Kłodzko - sklepy w centrum, bazar dla Czechów, przedsiębiorczość kwitnie.
            > Nachod - supemarkety w centrum, poza tym pustynia, inne sklepy wykończone.

            To porównanie nie ma sensu, bo inne są nawyki i inna tradycja Czechów i
            Polaków, inne cele życiowe, inna mobilność i inne nawyki. My po prostu jesteśmy
            bardziej hmmm... rzutcy, nowatorscy, ja nie wiem jak to nazwać, ale się RÓŻNIMY
            ASPIRACJAMI i odwagą sięgania po nowe. Tak uważam, jesteśmy bardziej dynamiczni
            i bardziej kreatywni. Mamy większe potrzeby i bardziej poszukujemy nowych
            wrażeń, nowych smaków czegokolwiek tam jeszcze.To po pierwsze.
            Po drugie, porównujesz ZACHÓD Polski z czeskim Pcimiem. Może trochę
            przesadzam, bo w Nachodzie jak i w Kłodzku dawno nie byłem, ale jak bierzesz
            Nachod to powinieneś porównać z takim polskim Sochaczewem, Augustowem czy
            Tomaszowem Mazowieckim.
            Po trzecie z przedsiębiorczością to nie ma NIC wspólnego bo jeśli nie pracujesz
            jako sprzedawca, bo wybudowali supermarket z którym nie byłeś w stanie
            konkurować, to możesz zostać zwolennikiem tanich win, ale równie dobrze możesz
            otworzyć inny sklep z towarami których w supermarkecie nie uświadczysz i
            konkurować czym innym niż ceną, np. jakością towarów. Przedsiębiorczy człowiek
            jest albo może się nim stać, z tym czy wybudowali w pobliżu supermarket czy
            nie, nie ma to nic wspólnego (w porównywalnym stopniu supermarket obniża jego
            przedsiębiorczość co temperament kobiety z którą jest, pora dnia, apetyt,
            skłonność do degustacji trunków, czy chmury na niebie)
            Po czwarte supermarkety oferują tyleż szans co i przekleństw.
            Do tych ostatnich należy przede wszystkim jakość i szybkość obsługi.
            Szanse stwarzają ogromne, kreując "zbędny" popyt (znasz to uczucie: idziesz i
            kupujesz 3 razy więcej niż chciałeś, nagle wpadasz na pomysł zrobienia czegoś
            naprawdę dobrego i zaproszenia przyjaciół, w domu zastanawiasz się kto Ci to
            wrzucił do koszyka?), obniżając "przeciętny" koszt produktu dla konsumenta i
            stymulując tym samym konkurencję wśród producentów.
            Zastanów się Tomku, kto sprzeda więcej produktów: pani w lokalnym sklepie czy
            kasjerka w supermarkecie, kto jest bardziej produktywny i kiedy dla konsumenta
            jest to wygodniejsze? 90% konsumentów i tak będzie spożywać te 90% produktów
            przeciętnej jakości, i cena będzie dla nich podstawowym wyznacznikiem przy
            decyzji zakupu.
            Supermarkety również na rynku krajowym stwarzają popyt poza swoim obszarem: a)
            na świeże warzywa i owoce, których w supermarketach nie uświadczysz b) na
            wszystkie bardziej wyrafinowane dobra, lokalne produkty, pieczywo, wino,
            herbaty, kawy, słodycze etc. Żaden zwolennik Bliklego nie będzie kupował
            słodyczy w supermarkecie.
            To jest problem polskiego rynku że wszyscy chcą walczyć o everymana i
            przeciętnego zjadacza papierowego pieczywa, kiełbasy zwyczajnej, piwa i
            musztardy. Tak musi być, najpopularniejsze zawsze będzie przyciągało największą
            ilość konkurujących, supermarkety oferują jednak znacznie, znacznie więcej,
            również na skalę globalną, takie tortille, sosy, bambusy, ja tego nie dostanę w
            sklepie za rogiem. Gust i smak ma swoją cenę, jest popyt produkty lepszej
            jakości i mniejsze sklepy oferujące lokalne produkty, dobre pieczywo, "domowe"
            wędliny czy garmażerkę (i nie mówię tu o zwykłych gołąbkach, ale np. quiche,
            peperoni nadziewanej fetą, grillowanych bakłażanach, karczochach etc.) znajdują
            swoją niszę również w Polsce, choć faktycznie konkurencja walczy przede
            wszystkim o przeciętnego zjadacza chleba i pijacza herbaty Lipton.

            Powiem tak: nie wiem czy dla Ciebie prowadzenie warzywniaka czy sklepu na 100m2
            oznacza przynależność do klasy średniej. Dla mnie nie oznacza. Podobnie jak
            farmaceuta który obsługuje kantorek w aptece nie jest dla mnie już aptekarzem
            (był nim kiedy przygotowywał leki na zapleczu) tylko nadmiernie
            wykwalifikowanym sprzedawcą licencjonowanych dóbr. Jak widzę gościa po studiach
            lecącego zrywającego się z łóżka, i łażącego dla mnie po aptece po paczkę
            prezerwatyw o 12tej to się zastanawiam czy on po to szedł na studia. Czy on wie
            jak bardzo nie szanuje swoich zdolności? Ja jestem w każdym razie taką jego
            postawą zbulwersowany. Jestem też pewnien, że apteki internetowe już niedługo
            wyeliminują to marnotrawstwo potencjału intelektualnego. Rynek sam skoryguje tę
            historyczną zaszłość, usprawniając obrót. Pytanie czy farmaceuci znajdą w
            sobie "wyższe" aspiracje odpowiadające ich intelektualnym możliwościom czy
            zaczną się godzić z losem i zostaną kurierami i gońcami w firmach kurierskich
            doręczając o 24 proszki od bólu głowy. W zasadzie jest mi to obojętne. Podobnie
            jak obojętny jest mi los ginących sklepików osiedlowych które nie oferują nic
            ponad to co oferują supermarkety, dając znacznie mniejszy wybór, znacznie
            wyzsze ceny i znacznie bardziej arogancki personel.
            • tomek9991 Re: Ło rety...... 09.11.05, 00:21
              Nachod nie jest zadupiem w warunkach czeskich. 90% miast tam wygląda gorzej niż
              Nachod.
        • 1tomasz1 Re: Histeria 08.11.05, 09:54
          tomek9991 napisał:

          > Hipermarkety i dyskonty niszczą klasę średnią.

          Czyli co? Sklepiki osiedlowe, wzmacniają klasę średnią????

          Histeria ogarnęła nawet doradcę premiera:

          "Monika Olejnik rozmawia z Markiem Zuberem, doradcą ekonomicznym premiera

          Monika Olejnik:

          Gościem Radia ZET jest Marek Zuber, doradca ekonomiczny premiera Kazimierza
          Marcinkiewicza. Wita Monika Olejnik, dzień dobry.

          Marek Zuber:

          Dzień dobry, miło mi.

          Monika Olejnik:

          Proszę pana, czy pani Teresa Lubińska, czyli minister finansów, dostanie miliard
          od premiera? Tego miliarda chciałaby na rozwój technologiczny, o tym miliardzie
          mówiła w “Financial Times”.

          Marek Zuber:

          Wie pani, nie wiem co zrobi premier, bo to on jest tutaj decyzyjny, natomiast
          moim zdaniem, nie. Będę namawiał premiera, żeby do tego nie dopuścił. Prawda
          jest taka, że ten miliard, rzeczywiście, biorąc pod uwagę cały nas budżet, nie
          ma może znaczącej roli...

          Monika Olejnik:

          To mówi pan tak, jak pani minister finansów, że dla niej to nie ma żadnego
          znaczenia – miliard w tę, miliard w tamtą.

          Marek Zuber:

          Spokojnie, spokojnie, proszę mi pozwolić dokończyć. Rzeczywiście wydaje się, że
          to nie jest dużo, biorąc pod uwagę cały budżet. Mało tego, poprzedni rząd ten
          deficyt zakładał na wyższym poziomie. Ale skoro przez ostatnich kilka tygodni
          bardzo wyraźnie mówiliśmy, że celem jest zacieśnianie deficytu budżetowego – my,
          czyli przede wszystkim premier, ale także różni ludzie, którzy w tych kwestiach
          mu doradzają – i skoro padała kwota 30 mld deficytu, no to fatalnie to wygląda
          jeśli ten deficyty ktoś próbuje zwiększyć.

          Monika Olejnik:

          Jeszcze fatalniej to wygląda, jeżeli ten deficyt próbuje zwiększyć minister
          finansów, który powinien pilnować kasy.

          Marek Zuber:

          Nie mogę się z panią nie zgodzić. Rzeczywiście tak jest, dlatego myślę, że
          reakcja premiera jest jasna. Z tego, co ja wiem, wczoraj wypowiedział się
          wyraźnie, że deficyt będzie na poziomie 30 mld złotych. Ja oczywiście wiem, że
          Polska powinna inwestować w naukę, powinna też inwestować w wysokie technologie,
          ale musimy być wiarygodni dla świata, szczególnie dla tego bliższego, czyli dla
          Unii Europejskiej, dla inwestorów, którzy tutaj w Polsce działają.

          Monika Olejnik:

          A czy jesteśmy wiarygodni po takich wypowiedziach pani minister finansów?

          Marek Zuber:

          No ja myślę, że weźmy to na karb, przynajmniej na razie, niedoświadczenia pani
          minister w kwestii wypowiedzi medialnych. Może to jest kwestia tego, że głośno
          myślała i, niestety, w pobliżu byli także dziennikarze, mówię oczywiście tutaj
          troszeczkę żartobliwie.

          Monika Olejnik:

          Pani minister myślała również na temat hipermarketów i to nie jest taka myśl,
          która jej się pojawiła nagle, tylko znana jest z tego, że walczy z
          hipermarketami, szczególnie z Tesco. Czy powinniśmy walczyć z hipermarketami?

          Marek Zuber:

          W dzisiejszej “Gazecie Wyborczej” jest wypowiedź pana premiera: “Od soboty
          wydałem moim ministrom zakaz kontaktowania się z mediami”. Myślę, że to jest
          najlepsze rozwiązanie całego problemu.

          Monika Olejnik:

          Ja tylko panu powiem, że dzisiaj w mediach występują ministrowie Ludwik Dorn, a
          w innym występuję Zbigniew Wassermann, także...

          Marek Zuber:

          Cóż ja mogę? Być może zakaz ten dotyczy wypowiedzi w kwestiach gospodarczych,
          budżetowych, itd.

          Monika Olejnik:

          Dobrze, ale ja pytam pana o hipermarkety, czy powinniśmy walczyć, czy to jest
          rozsądne?

          Marek Zuber:

          Nie, nie powinniśmy. Moim zdaniem nie powinniśmy, bo to znowu fatalnie wygląda i
          wizerunek Polski na tym cierpi. Natomiast prawdą jest, że znacznie lepszymi są
          dla nas inwestycje w produkcje, typu ostatnia bardzo głośna inwestycja LG w
          Polsce. Z całą pewnością tego typu inwestycje powinniśmy dodatkowo przyciągać.
          To dodatkowe przyciąganie, to m.in. pomoc publiczna, tak z resztą jest w
          przypadku LG i tak to powinno wyglądać. Nie możemy niestety powiedzieć
          hipermarketom “nie”, lub jakiemukolwiek innemu inwestorowi “nie”, bo zostanie to
          fatalnie przyjęte i będzie to szeroko komentowane, tak jak z resztą komentowana
          jest ta wypowiedź pani minister w “Financial Times”. Może rzeczywiście
          niefortunnie to się zaczęło, jak mam wrażenie, że – jak to było?- złego dobre
          początki, tak?

          Monika Olejnik:

          Dobrze, a w sprawie euro, czy to też nie ma znaczenia, kiedy wejdziemy w strefę
          euro, tak jak mówi pani minister finansów, że to nie jest najważniejsze?

          Marek Zuber:

          Dla mnie osobiście - ale to jest moje zdanie – najważniejsze jest robienie
          wszystkiego, żeby spełnić kryteria z Maastricht, czyli te kryteria, które
          związane są z wejściem do strefy euro, dlatego, że one dają szansę, po pierwsze,
          na stabilny, po drugie, szybki wzrost gospodarczy w Polsce. Ograniczanie
          deficytu budżetowego, zmniejszanie zadłużenia Polski, no i oczywiście relatywnie
          niskie stopy procentowe, niska inflacja, to się częściowo wszystko łączy i w tym
          kierunku powinniśmy działać, bez względu na to, czy ktoś kocha euro, czy ktoś
          tego euro nie kocha.

          Monika Olejnik:

          To kiedy powinniśmy wejść w strefę euro, wg pana? Przypomnę, że gościem Radia
          ZET jest doradca ekonomiczny premiera Kazimierza Marcinkiewicza, Marek Zuber.

          Marek Zuber:

          Ja myślę, że najszybciej jak to będzie dla nas możliwe i korzystne. Na dzisiaj,
          rzeczywiście, wejście Polski do strefy byłoby korzystne, bo mamy niższe stopy
          procentowe. Realny termin to jest nie wcześniej niż w roku 2010, biorąc pod
          uwagę to, co się będzie w Polsce działo, czyli kwestie głównie ograniczanie
          deficytu budżetowego.

          Monika Olejnik:

          Czy pan doradza panu premierowi, żeby wycofał ustawę górniczą z Trybunału?

          Marek Zuber:

          Biorąc pod uwagę kwestie ekonomiczne, to nie jest fortunna ustawa, ale
          pamiętajmy, że ja mogę mówić od strony ekonomicznej, są też inni doradcy, którzy
          pokazują inne aspekty tej ustawy. Oczywiście zawód górnika jest bardzo ciężkim
          zawodem, ale mogli byśmy jeszcze kilka innych takich zawodów wskazać. Pytanie
          jest takie, czy chcemy, czy godzimy się wszyscy na to, żeby każdy z nas dopłacał
          do tego typu emerytur. Ja myślę, że może tak, jak w Belgii, górnik może
          określoną liczbę lat pracować pod ziemią, a potem...

          Monika Olejnik:

          Ale premier podpisze tą ustawę?

          Marek Zuber:

          Nie wiem, nie potrafię pani powiedzieć. Ja mogę go tylko zachęcać do pewnych
          rzeczy, natomiast to jest decyzja premiera, decyzja rządu.

          Monika Olejnik:

          W Radiu Maryja premier obiecał politykę prorodzinną, ulgi podatkowe na dzieci,
          realne?

          Marek Zuber:

          Myślę, że tak.

          Monika Olejnik:

          Wydłużenie urlopów macierzyńskich?

          Marek Zuber:

          Myślę, że też.

          Monika Olejnik:

          Wyprawka za urodzenie dziecka?

          Marek Zuber:

          Pani redaktor, jeszcze raz podkreślam, to jest decyzja rządu.

          Monika Olejnik:

          Ja pana pytam, czy to realne, jest pan decyzją ekonomicznym.

          Marek Zuber:

          Jeżeli znajdziemy finansowanie dla tych projektów, czyli innymi słowy, jeżeli
          utniemy gdzieś po drugiej stronie...

          Monika Olejnik:

          Utniemy trochę komórek, utniemy trochę urzędników i będzie na tańsze podręczniki
          i przybory szkolne?

          Marek Zuber:

          Jeżeli wystarczy z tego ucinania, to oczywiście tak.

          Monika Olejnik:

          Ale tańsze podręczniki szkolne i przybory to też jest realne, to można sobie ot
          tak zrobić?

          Marek Zuber:

          Tu rzeczywiście jest większy problem. O ile chodzi o ulgi prorodzinne, o których
          pani mówiła, to jest łatwiejsze do zrealizowania, jeżeli chodzi o techniczne
          kwestie. Jeżeli chodzi o podręczniki, o tego typu sprawy, to jest znacznie gorzej.

          Monika Olejnik:

          No i wiadomo, nierealne.

          Marek Zuber:

          Tak, ma pani rację. Ponieważ jestem zwolennikiem wolnego rynku, to raczej
          powinniśmy wspierać konkurencje tutaj jakąś.

          Monika Olejnik:

          Ale jest dobrze, że w tym przypadku akurat, pani minister finansów jest zgodna z
          premierem Marcinkiewic
          • robisc Re: Histeria 08.11.05, 22:42
            wil sie jak piskorz; swoja droga ciekawe, czy ktos w PiS slucha takiego
            gowniarza, nic Zuberowi nie ujmujac
          • tomek9991 Hmm 09.11.05, 00:18
            Nagonka trwa.
            Nawet oczywiste sprawy jak zerowy wpływ hipermarketów na rozwój gospodarczy są
            podważane.
            • 1tomasz1 Re: Hmm 09.11.05, 08:03
              Sugerujesz, że powinno się tego zakazać?
    • krzyd Re:Schizofrenia a nie żaden socjalizm 08.11.05, 11:57
      Nie żebym się żalił lub skarżył, ale kiedy napisałem – aczkolwiek innymi
      słowy! – że PiS imponuje intelektem i programem w obcym mi świecie ludzi
      ciemnych – większość z Was, którzy dziwujecie się teraz poglądom Lubińskiej,
      chciała mnie wdeptać w glebę. A ja tylko użyłem statystycznego uproszczonego
      argumentu, bo przecież wiem o wyborcach Kaczorów, którzy maja studia i różne
      inne dyplomy i tytuły, ba, niektórzy nawet czytają książki inne, niż do
      nabożeństwa.
      Moi Drodzy: nie można być częściowo w ciąży. Nie można popierać Kaczorów,
      Wassermanów i innych Dornów, kiedy walczą z komuną, postkomuną, żydokomuną,
      liberałami, masonami, sektami – i liczyć jednocześnie, że w sprawach
      gospodarczych i ekonomicznych zachowają rozsądek i cywilizowane europejskie
      obyczaje. Kaczory są ludźmi walki i wyłącznie takich sobie dobierają
      współpracowników. Minister od czegokolwiek najpierw musi być szczerym
      antykomunistą, kaczorystą i wrogiem okrągłostołowej mafii, a dopiero później
      znać się na tym, czym zajmuje się jego resort.
      Czwarta część głosujących wsparła ewidentnie kłamliwe, niemożliwe do spełnienia
      obietnice Kaczorów (te 3 miliony mieszkań, większe emerytury i zasiłki przy
      niższych podatkach, więcej miejsc pracy przy silniejszym państwie itd) bo tej
      ogłupionej przez kler, telewizyjną propagandę i biedę części wmówić można
      wszystko. Również i to, że jak Kaczory odbiorą fabryki złodziejom, wsadzą do
      pudła wszystkich Rywinów i postawią się twardo Ruskim i Niemcom - to będzie
      lepiej. Kaczory chwyciły władzę i już widać, w jak głębokiej pogardzie mają
      swój elektorat. Już mówią, że nie będzie żadnych milionów mieszkań, żadnych
      dodatkowych świadczeń (Sellin wczoraj obiecywał u Olejnik, że nie odbiorą
      istniejących!!!,ha,ha). Kaczory zresztą widzą, że jak zapewnią tłuszczy
      igrzyska, to tłuszczy wystarczy. Ewentualnie dodadzą po tysiąc
      złotych „becikowego” dla tej mnożącej się nędzy – przyszłego elektoratu czarnej
      prawicy. Żeby mnożyła się jeszcze szybciej i radośniej.

      • robisc Re:Schizofrenia a nie żaden socjalizm 08.11.05, 22:54
        krzyd napisał:

        > Nie żebym się żalił lub skarżył, ale kiedy napisałem – aczkolwiek innymi
        > słowy! – że PiS imponuje intelektem i programem w obcym mi świecie ludzi
        > ciemnych – większość z Was, którzy dziwujecie się teraz poglądom Lubiński
        > ej, chciała mnie wdeptać w glebę.

        poniekad slusznie


        > Moi Drodzy: nie można być częściowo w ciąży. Nie można popierać Kaczorów,
        > Wassermanów i innych Dornów, kiedy walczą z komuną, postkomuną, żydokomuną,
        > liberałami, masonami, sektami – i liczyć jednocześnie, że w sprawach
        > gospodarczych i ekonomicznych zachowają rozsądek i cywilizowane europejskie
        > obyczaje.

        pozyjemy, zobaczymy - bylbym sklonny dac im szanse, bo w gospodarce wiele
        namieszac nie moga (jest juz dosc odporna na polityke, co potwierdzilo sie za
        rzadow Belki), a ubekow rzeczywiscie wezma za lby; moze sie jakos zbilansuje;
        bede wsciekly naprawde wowczas, kiedy zaczne dokladac do tego interesu jeszcze
        wiecej niz zafundowal mi pan Gronicki i jego poprzednicy;



        > Czwarta część głosujących wsparła ewidentnie kłamliwe, niemożliwe do spełnienia
        > obietnice Kaczorów

        coz, nie boli mnie to juz, bo: "Every government is run by liars and nothing
        they say should be believed."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka