zloty79
13.01.06, 20:40
Wielość wydarzeń od początku 2006 na arenie politycznej pokazuje bardzo
przejrzyście jak PiS wywiązuje się z obietnic przedwyborczych. Na początku
będąc bardzo niezdecydowanymi, panowie z PiS zaprzepaścili szansę koalicji z
PO, zwodząc Tuska i jego kolegów partyjnych. Po czym rozpoczęli rozmowy z
Samoobroną i LPR obiecując gruszki na wierzbie. Znowu klapa, bo nie można
dogodzić aż dwum koalicjantom i spełnić ich koalicyjnych postulatów. Po tym
nadeszły dni "mącenia" i obwiniania innych za brak porozumienia ze strony
partii Kaczyńskich. I ponowna dobra wola PO do zawiązania koalicji, a PiS
znowu nie wie czego naprawdę chce, bo nie ma konkretnego programy i
odpowiednich do tego ludzi. Teraz zmienia po raz któryś taktykę podejmując
rozmowy z Leperem i Pawlakiem. Takiej koalicji nie można wróżyć żadnej
przyszłości.
Jaki z tego wniosek? Ano taki, że jesienią ubiegłego roku większość biorących
udział w głosowaniu nie dokonała najlepszego wyboru. Wyciągnijmy wnioski!
Zapraszam do dyskusji.