krzysztofsf
22.11.06, 12:51
Nie bede komentowal, mam nadzieje, ze mi wbaczycie
biznes.onet.pl/5,1373664,prasa.html
Emerytury tylko z ZUS
(Gazeta Prawna/22.11.2006, godz. 05:00)
Ministerstwo pracy chce, aby emerytury z II filara naliczał i wypłacał Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS będzie zarządzał kapitałem na świadczenia wynoszącym nawet 150 mld zł.
Eksperci uważają, że propozycja resortu pracy jest sprzeczna z założeniami reformy emerytalnej.
Jak się dowiedzieliśmy, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przyjęło założenia do ustawy, która ma określić sposób wypłaty emerytur z otwartych funduszy emerytalnych. To przełom, bo na taką decyzję czeka ponad 12 mln uczestników funduszy już 7 lat, czyli od momentu wprowadzenia reformy. Po konsultacjach z partnerami społecznymi założeniami ma się zająć rząd.
Jak na emeryturę
Resort pracy chce, aby członek OFE, który osiągnie wiek emerytalny, składał wyłącznie do ZUS wniosek o przyznanie emerytury. Zakład informowałby o jego złożeniu OFE ubezpieczonego. Na tej podstawie fundusz wpłacałby zgromadzone na koncie jego klienta pieniądze do specjalnego Funduszu Emerytur Kapitałowych (FEK), zarządzanego przez ZUS. Równocześnie informowałby go o kwocie przekazanych tam pieniędzy.
Następnie ZUS wydawałby decyzję o przyznaniu dwóch emerytur - jednej z OFE, drugiej z tytułu kapitału zgromadzonego w Zakładzie. Świadczenia byłyby wypłacane łącznie.
Wysokość świadczenia
Wysokość emerytury z OFE miałby ustalać ZUS, dzieląc kwotę oszczędności zgromadzonych w II filarze przez ogłaszaną przez GUS tzw. dalszą oczekiwaną długość życia odrębną dla każdej płci.
Na przykład dla 60-letniej kobiety oczekiwana długość życia wynosiła w 2005 roku 22,6 lata (271 miesięcy). Gdyby przeszła w tym czasie na emeryturę po zgromadzeniu w OFE 0,5 mln zł, jej miesięczne świadczenie wyniosłoby 1843 zł. Wynika to z kwoty podzielenia 0,5 mln zł przez 271 miesięcy. Na wyższe świadczenia mogliby liczyć mężczyźni. Dlatego, że przechodziliby na emeryturę później (wyższy wiek emerytalny) i dlatego, że generalnie żyją krócej niż kobiety. Na przykład w wieku 60 lat żyją przeciętnie o 5 lat krócej (17,5 roku). Ich kapitał byłby więc dzielony przez mniejszą wartość.
FEK nie tylko odpowiadałby za wypłatę świadczeń, ale także inwestował środki, trafiające do niego z OFE. Zasady inwestowania i tzw. normy ostrożnościowe (określają, w jakie kategorie lokat można inwestować) będzie określać odrębna ustawa. Zyski z inwestycji albo podwyższałyby wysokość świadczeń (indeksacja) albo byłyby wypłacane przyszłym emerytom jednorazowo (forma dywidendy).
Zagrożenia dla systemu
- Przekazanie ZUS wypłaty emerytur dożywotnich oznacza odwrót od reformy emerytalnej - mówi Paweł Pelc z Komisji Nadzoru Finansowego.
Według niego zdecydowanie korzystniejsze dla przyszłych emerytów byłoby, gdyby wypłatą zajmowały się prywatne zakłady emerytalne, a ich rolę mogłyby pełnić np. zakłady ubezpieczeń na życie. Paweł Pelc podkreśla, że ZUS nie ma doświadczenia w zarządzaniu tak ogromnymi środkami, jakie otrzyma z OFE, nie ma też gwarancji, że będzie to robił lepiej niż instytucje prywatne.
Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej, chce, aby emerytury z drugiego filara wypłacał ZUS.
Podobne zastrzeżenia zgłasza Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Jej zdaniem każdy ubezpieczony powinien mieć prawo wyboru płatnika swojej emerytury, a wybór taki byłby możliwy, gdyby instytucjami wypłacającymi świadczenia były instytucje ubezpieczeniowe, a nie wyłącznie ZUS. Według Lewickiej rozwiązanie takie pozwala dywersyfikować ryzyko demograficzne i inwestycyjne. Zauważa, że jeśli za obliczanie świadczeń będzie odpowiadał wyłącznie ZUS, pojawia się niebezpieczeństwo związane z niewłaściwym oszacowaniem ryzyka, co zagraża stabilności systemu.
- Ewentualny błąd w oszacowaniu wysokości zobowiązań, rezerw i innych parametrów będzie dotyczyć wszystkich emerytów i przeniesie się w skutkach na budżet - dodaje.
Zauważa też, że w perspektywie kilkunastu lat rezerwy związane z wypłatą emerytur osiągnął kwotę 100-150 mld zł, a powierzenie jej ZUS rodzi ryzyko niewłaściwego zarządzania.
Dodaje, że powierzanie zarządzania aktywami instytucjom zależnym od rządu może służyć realizacji decyzji inwestycyjnych nieoptymalnych z punktu widzenia interesów emerytów. W praktyce instytucja taka może inwestować w te lokaty, na których zależy rządowi, a nie te, które przyniosą największe korzyści świadczeniobiorcom.
Mniej sceptycznie do propozycji ministerstwa podchodzi Krzysztof Pater, ekspert sejmowej Komisji Polityki Społecznej. Jego zdaniem z punktu widzenia przyszłego emeryta najlepszym rozwiązaniem jest, aby partnerem, który wypłaci mu świadczenia, był publiczny fundusz, najlepiej ZUS.
- Wprowadzenie na rynek innych instytucji będzie oznaczać dodatkowe koszty, które poniosą emeryci - zauważa.
Jego zdaniem zagrożeniem jest jednak powierzenie wyłącznie ZUS zarządzania środków z OFE. Wśród polityków może pojawić się bowiem pokusa, aby wykorzystać je niekonieczne zgodnie z interesem przyszłych emerytów. Dlatego jest zdania, że ZUS powinien zlecać zarządzanie tymi pieniędzmi instytucjom zajmującym się ich lokowaniem.
Ile osób i jakie pieniądze
2009 rok będzie pierwszym, w którym emeryci otrzymają emeryturę nie tylko z ZUS, ale też z OFE. Będzie ich około 4 tys., a łącznie do 2014 roku około 100 tys. Po 2014 roku, kiedy OFE zaczną opuszczać pierwsi mężczyźni, liczba świadczeniobiorców nowego systemu będzie przyrastać lawinowo. Środki przekazywane przez OFE na wypłatę emerytur w pierwszych pięciu latach nie przekroczą 1 mld zł rocznie, ale po 2020 roku urosną do 10 mld zł rocznie. Po 2030 roku ich wartość przekroczy już 30 mld zł, a ciągu następnych lat osiągnie kwotę około 60 mld zł. Szacuje się, że instytucja wypłacająca emerytury ze środków zgromadzonych w OFE, docelowo będzie pobierać z tytułu opłat za obsługę tego kapitału 4,5 do 5 mld zł rocznie.
Bartosz Marczuk