Dodaj do ulubionych

Wine za kryzys ponosi RPP.

22.10.08, 20:08
Nie mam zadnych watpliwosci, ze dynamiczny spadek PLN spowodowany jest
wyciskaniem dlugich pozycji w PLN. Wynika to z prostej przyczyny
zabiezpieczania sie rynku przed ryzykiem wzrostu kursu PLN w okresie
poprzedzajacym spadek. Rynek zabezpieczal sie przed dalszym wzrostem PLN,
poniewaz RPP prowadzac polityke wysokiej stopy procentowej doprowadzala do
przewazenia kredytow walutowych w Polsce. Kurs PLN zostal przez to wywindowany
do absurdu a jego cena zupelnie nie uwzgledniala realiow wymiany handlowej.

Obecnie prasa pisze w kolko, ze wine za spadek PLN ponosza spekulanci,
rozpasanie budzetowe Wegier, ucieczka kapitalu zagranicznego i pewnie ze setke
innych powodow, oprocz najwazniejszego - blednej polityki monetarnej RPP.
A RPP, zamiast trzymac wysoko stope procentowa powinno bylo podwyzszac rezerwy
obowiazkowe bankow. Teraz kiedy jest za pozno na reakcje - gazety beda
spoleczenstwu serwowac papke propagandowa i kto wie, moze nawet kolejne
"madre" pomysly aby zaradzic kryzysowi.

Osobiscie nie wiem co w takiej sytuacji powinno sie robic w takim panstwie jak
Polska, ale wiem z cala pewnoscia, ze nie mozna wyrzucac pieniedzy w bloto,
tak jak to robi departament skarbu w USA.
U nas ten kryzys trwa juz sporo czasu i okazuje sie, ze wszelkie interwencje
sa nieskuteczne.

Osobiscie uwazam, ze jest to obiektywnie idealny czas na skup udzialow przez
spolki, ktorych akcje sa ponizej wartosci ksiegowej.
Mozliwe tez, ze Panstwo powinno zastanowic sie wreszcie nad tym co wyprawia z
rynkiem w dlugim terminie. Mysle, ze jest czas na to, aby zrozumiec, ze rynek
kapitalowy rowno traktuje akcjonariuszy tylko wtedy, kiedy panstwo zmusi go do
tego regulacjami. Podatek od dywidendy jest jaskrawy przykladem takiego
posredniego wplywu panstwa na rynek. Nic dziwnego, ze firmy nie placa dywidend
i w efekcie z rynku uciekaja fundusze. Mozliwe, ze NBP powinien uruchomic
rezerwy i odkupic na rynku te firmy, ktorych wartosc w wyniku kryzysu spadla
ponizej wszelkich akceptowalnych wartosci historycznych.

Podejrzewam jednak, ze obecnie RPP rozwaza podwyzke stopy, a rzad mysli jakby
tu wszystkim "pomoc" poprzez kolejne keynsowskie wydatki, w efekcie ktorych
pies z kulawa noga nie kupi dlugu rzadowego. Myslenie ma kolosalna przyszlosc.
Szkoda, ze proces rynkowy nie dotyczy obsady stanowisk politycznych ani RPP.
Obserwuj wątek
    • mateusz572 Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 20:24
      przycinek.usa napisał:

      > Nie mam zadnych watpliwosci, ze dynamiczny spadek PLN spowodowany jest
      > wyciskaniem dlugich pozycji w PLN. Wynika to z prostej przyczyny
      > zabiezpieczania sie rynku przed ryzykiem wzrostu kursu PLN w okresie
      > poprzedzajacym spadek. Rynek zabezpieczal sie przed dalszym wzrostem PLN,
      > poniewaz RPP prowadzac polityke wysokiej stopy procentowej doprowadzala do
      > przewazenia kredytow walutowych w Polsce. Kurs PLN zostal przez to wywindowany
      > do absurdu a jego cena zupelnie nie uwzgledniala realiow wymiany handlowej.

      Tu pełna zgoda. W Polsce mieliśmy za wysokie stopy procentowe.

      >
      > Obecnie prasa pisze w kolko, ze wine za spadek PLN ponosza spekulanci,
      > rozpasanie budzetowe Wegier, ucieczka kapitalu zagranicznego i pewnie ze setke
      > innych powodow, oprocz najwazniejszego - blednej polityki monetarnej RPP.

      Odpowiedzialny- pan Skrzypek- specjalista budowlany.

      > A RPP, zamiast trzymac wysoko stope procentowa powinno bylo podwyzszac rezerwy
      > obowiazkowe bankow. Teraz kiedy jest za pozno na reakcje - gazety beda
      > spoleczenstwu serwowac papke propagandowa i kto wie, moze nawet kolejne
      > "madre" pomysly aby zaradzic kryzysowi.
      >
      > Osobiscie nie wiem co w takiej sytuacji powinno sie robic w takim panstwie jak
      > Polska, ale wiem z cala pewnoscia, ze nie mozna wyrzucac pieniedzy w bloto,
      > tak jak to robi departament skarbu w USA.
      > U nas ten kryzys trwa juz sporo czasu i okazuje sie, ze wszelkie interwencje
      > sa nieskuteczne.
      >
      > Osobiscie uwazam, ze jest to obiektywnie idealny czas na skup udzialow przez
      > spolki, ktorych akcje sa ponizej wartosci ksiegowej.
      > Mozliwe tez, ze Panstwo powinno zastanowic sie wreszcie nad tym co wyprawia z
      > rynkiem w dlugim terminie. Mysle, ze jest czas na to, aby zrozumiec, ze rynek
      > kapitalowy rowno traktuje akcjonariuszy tylko wtedy, kiedy panstwo zmusi go do
      > tego regulacjami. Podatek od dywidendy jest jaskrawy przykladem takiego
      > posredniego wplywu panstwa na rynek. Nic dziwnego, ze firmy nie placa dywidend

      Czyli krótko mówiąc mniej państwa w gospodarce.smile

      > i w efekcie z rynku uciekaja fundusze. Mozliwe, ze NBP powinien uruchomic
      > rezerwy i odkupic na rynku te firmy, ktorych wartosc w wyniku kryzysu spadla
      > ponizej wszelkich akceptowalnych wartosci historycznych.
      >
      > Podejrzewam jednak, ze obecnie RPP rozwaza podwyzke stopy, a rzad mysli jakby
      > tu wszystkim "pomoc" poprzez kolejne keynsowskie wydatki, w efekcie ktorych
      > pies z kulawa noga nie kupi dlugu rzadowego. Myslenie ma kolosalna przyszlosc.
      > Szkoda, ze proces rynkowy nie dotyczy obsady stanowisk politycznych ani RPP.

      Niestety to tylko marzenia.
      • przycinek.usa Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 20:35
        "Czyli krótko mówiąc mniej państwa w gospodarce"

        W tym konkretnym przypadku powinno sie UNIKAC INTERWENCJI i pozwolic rynkowi
        regulowac popyt i podaz. Jednak trzeba pamietac o roli panstwa polegajacej na
        ochronie interesu akcjonariuszy mniejszosciowych. Panstwo reguluje rynek i te
        regulacje pomagaja rynkowi. Rynek trzeba zmuszac do otwartosci i przejrzystosci.
        Rynek sam z siebie ma tendencje do oszukiwania i ukrywania strat.

        Panstwo tez musi myslec o przyszlosci rynku, w tym sensie, ze miliony ludzi
        lokuja na nim swoje oszczednosci emerytalne. Dlatego trzeba dbac o to, aby
        nastepowal uczciwy podzial zyskow pomiedzy udzialowcami. Niestety udzialowcy
        pasywni nie maja odpowiedniej sily przebicia, aby zmusic wlascicieli
        wiekszosciowych do dzielenia sie pieniedzmi. W efekcie rynek dzieli sie na 2
        kategorie inwestorow - frajerow mniejszosciowych, ktorzy sa prostymi dawcami
        kapitalu oraz akcjonariuszy glownych, ktorzy maja lepsze metody wyprowadzania
        pieniedzy z firm. Dlatego panstwo musi byc obecne na rynku jako regulator i musi
        reprezentowac interes wiekszosci. W interesie wiekszosci jest, aby nastepowal
        uczciwy podzial zysku a ten wystapi jedynie wtedy, kiedy panstwo zlikwiduje
        podatek od dywidend. I wtedy wroca na rynek fundusze.
      • 0skar Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 20:53

        > Odpowiedzialny- pan Skrzypek- specjalista budowlany.

        Jesteś ofiarą propagandy. Skrzypek ma zaledwie jeden głos w
        dziewięcioosobowej radzie odpowiedzialnej za wysokość stóp %.
        Ciekawe, że nie napiszesz o 'winie' Balcerowicza, który od kilku lat
        jak mantrę powtarza 'podnosić'.
        • przycinek.usa ofiara propagandy? a moze propaganda? 22.10.08, 22:19
          Ofiara propagandy to pol biedy. W koncu uczymy sie na wlasnych bledach.
          A jesli to celowy komentarz?
    • szczurek.polny Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 21:10
      Z powodów historycznych wiele osób w Polsce bardzo obawia się niszczycielskiej
      siły inflacji. Trudno się dziwić, doświadczyli tego na własnej skórze. Nie
      dostrzegają jednak równie niszczycielskiej siły gwałtownych zmian kursowych,
      zwłaszcza gwałtownego umocnienia własnej waluty. Nie prowadzili nigdy biznesu,
      nie rozliczali się z zagranicznymi partnerami w ich walutach - nie poczuli, co
      to znaczy.
      Do tego dochodzi bieżąca polityka, a mianowicie dążenie do wejścia do strefy
      Euro. Wśród wymagań jest kryterium inflacyjne - inflacja nie wyższa, niż średnia
      z trzech krajów strefy euro o najniższej inflacji + 1,5%. Nie ma natomiast (na
      tym etapie) kryterium stabilności kursu waluty państwa aspirującego wobec euro.
      Na marginesie warto zauważyć, jak perfidnie niesprawiedliwe jest to kryterium:
      kiedy inflacja w strefie euro zaczyna gwałtownie rosnąć, zawsze znajdą się dwa
      lub trzy kraje lekko przesunięte w cyklu koniunkturalnym i to ich inflacja
      decyduje. Inflacja może już w najlepsze szaleć w 13 krajach, a próg pozostaje
      wyśrubowany.
      Trzecim powodem walki o mocniejszego złotego i mniejszą inflację jest zadłużenie
      skarbu państwa i konstytucyjne wymogi ograniczania długu. W zasadzie nawet nie
      konstytucyjne, bo konstytucję to sobie możemy sami zmienić. Znowu chodzi o
      kryterium przyjęcia do strefy euro. Otóż wraz z umacnianiem własnej waluty,
      część zadłużenia skarbu państwa przypadająca na waluty obce przeliczana jest po
      coraz bardziej korzystnym kursie i dług maleje, albo przynajmniej nie rośnie tak
      szybko. Więc można dalej pożyczać.
      Dlatego RPP tradycyjnie koncentruje się na zwalczaniu inflacji, prawie zupełnie
      pomijając wahania kursowe i ich wpływ na realną gospodarkę. I to nie prezes
      Skrzypek zapoczątkował taką politykę. O tym, że walka z inflacją jest
      najważniejszym zadaniem banku centralnego przekonał większość znany ekonomista,
      o niekwestionowanym dorobku.
      Tymczasem moim zdaniem RPP nie tyle powinna koncentrować się na utrzymaniu
      inflacji na poniżej poziomu wymaganego do przyjęcia euro, ale poniżej średniej
      inflacji w strefie euro + powiedzmy 2,5%. Ponieważ mamy szybszy wzrost PKB niż
      strefa euro, to albo będziemy mieć nieco wyższą inflację, albo złotówka będzie
      się (w normalnych warunkach) umacniać do EUR. Z własnych obserwacji widzę, że
      biznes lepiej sobie radzi z kilkuprocentową inflacją, niż z umacnianiem się
      własnej waluty i zbyt wysokimi stopami. Teraz okazało się, że polityka wysokich
      stóp i mocnego złotego sprowadziła na nas jeszcze inne nieszczęścia.
      Zacieśnienie polityki monetarnej powinno nastąpić na krótko przed samym wejściem
      do strefy, tak aby spełnić kryterium inflacyjne dopiero w ostatnich miesiącach.
      Być może NBP powinien od czasu do czasu interweniować w celu stabilizacji kursu
      - ale w obie strony. To jest jednak dyskusyjne, bo takie interwencje nie zawsze
      są skuteczne.

      Na razie nie jest źle i nie ma co mówić o kryzysie. Kurs 3 PLN/USD jest dla
      realnej gospodarki bardzo dobry. Niezdrowe było 2 PLN/USD, niezdrowe też by było
      4 PLN/USD (gdyby było...). Między tym niech sobie lata, da się z tym żyć.
      • deluc Re: Pelna zgodnosc 22.10.08, 21:41
        Niestety licza sie poglady decydentow. Nie uwazam, ze sa oni idiotami
        ot realizuja z gory zalozony cel, nie liczac sie z kosztami spolecznymi bo
        te ich nie dotkna. Co innego profity. Prosta sprawa - skad przychodza i gdzie
        laduja po kadencji czlonkowie RPP? Nigdy nie zapomne Bogusia Grabowskiego
        on tak pieknie tlumaczyl dlaczego RPP musi znowu podniesc stopy. A geniusz
        ekonomii (kandydat do Nobla wg. Wprost)? - ma doradzac KE jak uniknac kryzysu
        i takie rzeczy glosi biznes.interia.pl/news/balcerowicz-nie-bedzie-krachu-w-europie-centralnej,1188163
        "(..)Jego zdaniem, żeby utrzymać odpowiednią stopę wzrostu w Polsce potrzebne są "reformy systemowe". Zaliczył do nich m.in. zwiększenie zatrudnienia, reformę systemu emerytalnego i deregulacje gospodarki.(..)" - cos mu sie chyba w glowe stalo - "wzrost zatrudnienia"?, reszta jak zwykle.
        • llukiz Konkludując 23.10.08, 14:11
          Z powyższych wypowiedzi (między innymi szanownego Przecinka) można się
          dowiedzieć iż:
          - inflacja jest dobra
          - umacnianie się złotego jest złe
          - osłabianie się złotego też jest złe

          Nic tylko pogratulować bystrości
          • szczurek.polny Re: Konkludując 23.10.08, 15:47
            Konkludując:
            - Celem polityki monetarnej banku centralnego powinno być stworzenie
            optymalnych warunków rozwoj realnej gospodarki, a nie tylko dbanie
            o utrzymanie siły nabywczej pieniądza. Do tych warunków, prócz stóp
            procentowych. zaliczyć trzeba kurs waluty lokalnej wobec walut
            obcych, a zwłaszcza euro. Może dokładniej powinienem napisać:
            "utrzymanie umiarkowanego i przewidywalnego tempa i kierunku zmian
            kursu". Zapobieganie gwałtownemu umocnieniu, z jakim mieliśmy do
            czynienia od początku roku i zapobieganie sytuacjom, z jaką mamy do
            czynienia teraz. RPP dobrze realizuje postawione przed nią cele, ale
            moim zdaniem są to złe cele (niekompletne, nieprecyzyjne).
            - Polska gospodarka jest bardzo silnie powiązana ze strefą euro,
            a więc jakiekolwiek parametry naszej gospodarki nie powinny być
            rozpatrywane jako liczby bezwzględne, ale w odniesieniu do obecnych
            parametrów strefy euro. Na przykład nie ma sensu dyskusja o
            wysokości inflacji w Polsce w oderwaniu od średniej inflacji w
            strefie euro. A wtedy okazuje się, że radzimy sobie całkiem nieźle.
            - Biorąc pod uwagę procesy konwergencji i wyższy wzrost PKB w Polsce
            niż w strefie euro, skazani jesteśmy albo na wyższą niż w strefie
            euro inflację, albo na umacnianie naszej waluty do EUR. Śmiem
            twierdzić, że realna gospodarka (a zwłaszcza eksporterzy) lepiej
            sobie poradzi z inflacją o 2 do 2,5% wyższą niż w strefie euro, niż
            z umacniającą się złotówką. W żadnym razie nie należy tego uważać za
            nawoływanie do uwolnienia inflacji i zgody na nieograniczone
            rozluźnienie polityki monetarnej.
            - Kryterium inflacyjne przyjęcia do strefy euro, które de facto
            stanowi cel inflacyjny realizowany przez RPP, jest skonstruowane w
            sposób dla Polski krzywdzący i nie powinno być brane pod uwagę aż do
            momentu tuż przed przyjęciem euro, to znaczy przynajmniej do czasu
            uzgodnienia kalendarza wprowadzenia euro w Polsce.
            - Realizowanie takiej polityki monetarnej jest bardzo utrudnione
            przez rząd, który powrócił na ścieżkę wysokich deficytów
            budżetowych. W praktyce, polityka słabego złotego oznaczałaby, że
            rzad szybko by stanął wobec konstytucyjnych ograniczeń relacji długu
            publicznego do PKB (co i tak najprawdopodobniej wkrótce nastąpi)
            i zmuszony byłby ograniczyć rozdawnictwo.
            • llukiz Czyżby znowu sprzeczności? 23.10.08, 18:21
              Najpierw takie zdanie:

              > twierdzić, że realna gospodarka (a zwłaszcza eksporterzy) lepiej
              > sobie poradzi z inflacją o 2 do 2,5% wyższą niż w strefie euro, niż
              > z umacniającą się złotówką.

              Czyli gospodarka nie poradzi sobie z umacniającym się złotym.
              Ale co dalej czytamy:

              W praktyce, polityka słabego złotego oznaczałaby, że
              > rzad szybko by stanął wobec konstytucyjnych ograniczeń relacji długu
              > publicznego do PKB

              Czyli co? Albo RPP zniszczy gospodarkę mocnym złotym albo zniszczy polske
              długiem publicznym. Doprawdy zła ta RPP. Co by nie robiła to źle. Ale na tym
              jeszcze nie koniec. Podobno obecnie RPP pilnuje (a_tfu) niskiej inflacji, co
              powoduje umacnianie złotego. Szkoda tylko że osoby mające wpływ na kurs złotego
              o tym nie wiedzą i w ciągu 4 miesięcy złoty osłabł w stosunku do dolara 33$
              • szczurek.polny Re: Czyżby znowu sprzeczności? 24.10.08, 09:20
                Jesteś pesymistą, jak leming na kredycie w CHF. Spójrz na to inaczej!
                Jeśli RPP będzie dbała o silną złotówkę, to zrobi dobrze rządowi, by żyło się
                lepiej. Jeśli RPP będzie ograniczała umacnianie PLN to zrobi dobrze eksporterom,
                gospodarce i takim jak ja, by żyło się lepiej. I tak dobrze, i tak też dobrze!
      • robisc Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 22:11
        tez tak podobnie do niedawna myslalem;
        jednak powazna przeszkoda moze byc credit crunch - bush i przecinek tym razem
        zgodnie zdiagnozowali problem w watku o Argentynie;

        jezeli nikt nie bedzie chcial nam zrolowac naszego dlugu zagranicznego, to
        zostaniemy zmuszeni do podniesienia stop, czy wrecz zgwalceni jak Wegrzy dzisaj;
        ostrzezeniem byla zauwazona na tym forum nieudana aukcja bonow;

        kryzys wysysa cash i kazdy dluznik, niezaleznie czy firma czy panstwo powienien
        sie bac;
        • przycinek.usa tak jest, tyle, ze my jestesmy naiwni, Robert. 22.10.08, 23:55
          Dlatego tak wazny jest kapital portfelowy. Dlatego trzeba rozwazyc ciecie
          podatkow. Tam gdzie sie da np. ten ryczalt od dywidend. Przewietrzyc RPP.
          Zmienic im priorytety. Ludziom nie wolno wierzyc.
          Nie wolno wierzyc w dobra wole decydentow. Skad mozemy wiedziec jakie tam rzadza
          interesy? My sie naiwnie zastanawiamy jak powinno sie prowadzic polityke
          monetarna, a moze sie okazac, ze ktos juz dba o to, aby ta polityka byla wlasnie
          tak prowadzona!
      • przycinek.usa piski ciemniakow o wchodzeniu do Euro 23.10.08, 00:18
        "Z powodów historycznych wiele osób w Polsce bardzo obawia się niszczycielskiej
        siły inflacji. Trudno się dziwić, doświadczyli tego na własnej skórze."


        To co napisales jest absolutna i niepodwazalna prawda!
        Jednak podwyzszanie akcji kredytowej i rownoczesne krepowanie podatkowe rynku
        prowadzi do koniecznosci dlugoterminowego podwyzszania zadluzenia i w
        konsekwencji ZAWSZE dochodzi do kryzysu. I inflacja jest zawsze i nierozlacznie
        zwiazana z procesem zadrukowania potrzeb finansowych panstwa w wyniku dalszej
        niemoznosci rolowania dlugow.


        Swiatowymi liderami w tej dziedzinie sa obecnie zarowno USA jak i Unia
        Europejska. Postulaty integracji walutowej sa smieszne w obliczu zblizajacej sie
        nieuchronnosci konca finansowania wydatkow dlugiem. Przeciez chyba nikt juz
        obecnie nie ma watpliwosci jak dzialaja najwieksi dluznicy! EMITUJA pieniadze!
        Nie maja wyjscia, skoro oparli swoje dlugoterminowe wzrosty na dlugu!

        Nie ma zadnej gwarancji, ze w eurozonie nie dojdzie w bliskiej przyszlosci do
        masowej emisji pieniadza. Wrecz przeciwnie!
        • llukiz Re: piski ciemniakow o wchodzeniu do Euro 23.10.08, 14:16
          > Nie ma zadnej gwarancji, ze w eurozonie nie dojdzie w bliskiej przyszlosci do
          > masowej emisji pieniadza. Wrecz przeciwnie!

          Ja wiem że polska język trudna język, ale co właściwie oznacza to zdanie? Co
          przeciwnie? Że są gwarancje, że dojdzie do emisji, że nie dojdzie do misji?
          • przemyslawo2 zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 23.10.08, 15:17
            nie rozumiesz tego zdania to przeczytaj jeszcze raz,
            dla mnie jest zrozumiałe.
            • llukiz Re: zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 23.10.08, 18:07
              nie wiem skąd ta złość u Ciebie. Po prostu napisz mi to (skoro rozumiesz) innymi
              słowami tak by każdy mógł zrozumieć
              • przemyslawo2 Re: zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 24.10.08, 00:28
                > Nie ma zadnej gwarancji, ze w eurozonie nie dojdzie w bliskiej przyszlosci do
                > masowej emisji pieniadza. Wrecz przeciwnie!

                Język polski nie jest językiem formalnym są w nim różne nielogiczne twory jak
                np. podwójne zaprzeczenie i dla posługujących się tym językiem jest to rzecz
                oczywista. Pewnych rzeczy należy się domyśleć, wywnioskować z kontekstu.

                "wręcz przeciwnie" jest zaprzeczeniem drugiej części zdania, a równocześnie
                potwierdzeniem całego zdania.

                czyli
                może dojść do masowej emisji pieniądza
                nie ma gwarancji, że nie dojdzie

                • przycinek.usa Re: zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 24.10.08, 01:08
                  z polskiego mialem 3 minus. Tak. Twoje zdanie jest lepsze.


                  > czyli
                  > może dojść do masowej emisji pieniądza
                  > nie ma gwarancji, że nie dojdzie
                  >
                  • llukiz Re: zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 24.10.08, 11:33
                    Czyli skoro możliwe wielce jest, że dojdzie do emisji pieniądza, to tylko
                    wypatrywać spadku dolara i euro... (?)
                    • przemyslawo2 Re: zachowaj te chamskie przycinki dla siebie 24.10.08, 12:29
                      > Czyli skoro możliwe wielce jest, że dojdzie do emisji pieniądza, to tylko
                      > wypatrywać spadku dolara i euro... (?)
                      Tak, i wtedy złoto poszybuje.

                      Czyli spełni się scenariusz: deflacja, a później hiperinflacja.
                      Ale nie wiadomo czy do tego dojdzie, a jeśli tak to kiedy dojdzie.
                      To zależy od polityków. I dlatego wolny rynek nie jest w stanie dobrze zadziałać
                      teraz, bo ci politycy są nieprzewidywalni.

                      Chociaż, jak się tak zastanowić, to jedno o politykach wiemy, że będą ratować
                      własne tyłki.
                      Jak im się budżety przestaną domykać, to nie będą mieć innego wyjścia jak
                      drukować. A masom będą wciskać bajki o tym, że inflacja jest dlatego, że
                      Chińczycy jedzą za dużo ryżu, albo coś podobnego.
                      Wszyscy zrozumieją, że kłamią gdy ludzie zobaczą banknoty o niespotykanych
                      wcześniej nominałach. (ciekawe kto będzie na 1000 złotówkach?)
    • astrofin Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 21:14
      coś jest na rzeczy. Uważam, że NBP ma teraz swoje 5 min żeby
      niezauważenie wycofać się z US-T bills. Powinni karmić spekułę razem
      z wielkimi eksporterami jak odchrzchony od czci i wiary KGHM czy
      kopalnie. B.ciekawe co piszesz o skupowaniu udziałów przez państwo w
      prywatnych spółkach. Tak można wykorzystać środki z T-bills na zakup
      akcji dobrych i rentownych spólek którym banki zależne od spółek
      matek zagranicą odcięly finansowanie. Cały dzienny obrót na KGHM
      jest warty 30 mln USD!!! a dzienna strata papierowa udziałów SP
      wynosi 200 mln zł czyli 2 x tyle. jeżeli ci powiem że KGHM wypłacił
      ponad 1 mld PLN dywidendy to to już się kupy nie trzyma. SP i NBP
      powinni skupić akcje z rynku i je umorzyć zwiększając w ten sposób
      EPS b tylko tak się chroni mniejszościowych akcjonariuszy ale masz
      rację że w PL to farsa. W Azji podczas kryzysu 97 rząd Malezji
      skupił z rynku dużo akcji i ..... dobrze na nich zarobił. Podobnie
      jak Bank Japonii w ciągu ostatnich 10 lat zarobił na interwencjach
      walutowych 100 mld USD (dane sprzed roku) tak że to jeszcze jeden
      mit, że interwencje przynoszą straty. Robione przez amatorów tak,
      jak robią to ludzie oddychający rytmem rynku mogą być z tego
      pieniądze.

      pozdrawiam
      • robisc Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 22:22
        astrofin napisała:

        > Tak można wykorzystać środki z T-bills na zakup
        > akcji dobrych i rentownych spólek którym banki zależne od spółek
        > matek zagranicą odcięly finansowanie.

        no prosze jaki kolega zorientowany, ma sie te znajomosci smile

        a propos pisali dzis w PB o blisko 40 mocno zlewarowanych spolkach; duzo
        dziennikarskie przesady, ale w dobrym kierunku patrza

        www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=54e54cc3-9004-4971-bf40-709b0ff6c4ca&open=sec
      • przycinek.usa Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 22:28
        Napisalem ci juz swoja opinie na temat KGHM kilkakrotnie i znasz ja swietnie.
        Nic ci nie da reklamowanie tego papieru. Jestes uparty i nie sluchasz. Mamy na
        forum pewne zasady ograniczania reklam, o ile nie wnosza one wartosci w
        dyskusji. To jest forma autocenzury. Prosze o ograniczenie tego typu reklam.
    • bush_w_wodzie lolaboga! 22.10.08, 21:30
      za ktory kryzys?
      za ten swiatowy?

      a kto ponosi wine za zjazd funta? gield europy zachodniej?
      euro do dolara?
      tez rpp?

      z tymi stopami to jest skomplikowana sprawa. obnizysz - to zwiekszysz podaz
      pieniadza i sklonnosc ludzi do zadluzania sie i konsumpcji. a to oznacza
      inflacje i wysze deficyty (lagodzone spadajacym kursem). podniesiesz - to sie
      ludzie zaczna zadluzac w walutach obcych.

      tak naprawde to najwieksza wine ponosi nie rpp za stopy - tylko nbp za zbyt
      liberalne regulacje dla hipotecznych kredytow walutowych
      • wolo Re: lolaboga! 22.10.08, 22:00
        No to ja juz nie musze nic dokladac.
        • przycinek.usa Re: lolaboga! 22.10.08, 23:01
          On sie myli a jesli masz swoja opinie, to prosze o podzielenie sie z nami.
      • robisc Re: lolaboga! 22.10.08, 22:02
        bush_w_wodzie napisał:


        > tak naprawde to najwieksza wine ponosi nie rpp za stopy - tylko nbp za zbyt
        > liberalne regulacje dla hipotecznych kredytow walutowych

        w zasadzie KNF, ale poza tym zgoda
      • przycinek.usa Re: lolaboga! 22.10.08, 22:16
        Zycie nie jest proste w swojej istocie. Trzeba pracowac i zarabiac pieniadze.
        Jezeli panstwo pozycza CUDZE pieniadze, a potem chroni swoje parametry
        statystyczne za pomoca umacniajacej sie waluty, to jest to dzialanie nie tylko
        moralnie zle, ale fundamentalnie szkodliwe dla rynku.

        Polska jest krajem rozwijajacym sie, ktory lezy w otoczeniu panstw bedacych
        wielkimi rynkami zbytu. Ja rozumiem niechec sasiadow do konkurencji, ale nie
        przesadzajmy z ostroznoscia proeksportowa.
        Wine za lot zlotego ponosi wylacznie RPP. Nie jakies tam banki, ktore dzialajac
        rynkowo udzielaly kredytow.

        To samo bylo w USA. Banki dzialaly rynkowo, udzielajac kredytow, poniewaz
        politycy ustanowili firmy, ktore te kredyty od nich kupowaly. Zaskakuje mnie
        twoja opinia, ze jakoby liberalizm jest przyczyna kryzysu. To jest absolutnie
        zdumiewajace. Co ty robisz na tym forum? To jest forum, ktore w swoim zalozeniu
        wspiera liberalizm w tym wolnosc dysponowania kapitalem. Rola bankow jest pozyczac!

        Czy nie widzisz paranoi w swoim postulacie ograniczania tych kredytow przez
        regulacje NBP, czy KNF? RPP powoduje, ze kredyty walutowe sa tansze, a ty chcesz
        by NBP mowil, ze nie wolno ich udzielac?

        Zastanow sie co wlasnie napisales, bo to jest nie tylko zdumiewajace, ale
        sprzeczne z ideami forum, a jestes przeciez adminem!

        Co do kryzysu swiatowego - to nie ma chyba nikogo na swiecie, kto stwierdzilby,
        ze kryzysu nie spowodowali politycy. Politycy doprowadzili ten rynek do takiego
        stanu, w ktorym wali sie wszystko po kolei. Politycy stworzyli FRE i FNM,
        politycy utworzyli FED i dali im moc ekspansji kredytowej. Politycy w koncu
        interweniowali podatkami przez lata, aby doprowadzic ceny domow do absurdu.
        W koncu politycy manipulujac tym rynkiem doprowadzili do strat.
        Teraz politycy okradaja podatnikow w imie ich ratowania, a za chwile
        kiedy spadna obligacje na calym swiecie, to nie bedzie wina rynku, tylko tez
        wina politykow! RPP jest czescia tego mechanizmu politycznego. RPP manipulowala
        rynkiem tak dlugo, ze teraz ludzie panikuja i kupuja dolary. Niestety propaganda
        rownoczesnie dba o to, aby ludzie zamiast zaczac myslec i wywalic RPP chcieli
        przyjac Euro i pozbyc sie NBP. W obliczu calej sytuacji twoj komentarz jest
        dwuznaczny.
        • bush_w_wodzie Re: lolaboga! 22.10.08, 22:41
          przycinek.usa napisał:

          > Jezeli panstwo pozycza CUDZE pieniadze, a potem chroni swoje parametry
          > statystyczne za pomoca umacniajacej sie waluty, to jest to dzialanie nie tylko
          > moralnie zle, ale fundamentalnie szkodliwe dla rynku.
          >


          zwracam twoja uwage ze nisze stopy procentowe oznaczalyby rowniez nizsze
          rentownosci obligacji. i prawdopodobnie wyzsze wplywy podatkowe (przez jakis
          czas). czyli panstwo mialoby latwiej. do czasu kryzysu takiego jak teraz. wtedy
          polityka taniego pieniadza by sie nam pieknie odwinela


          >
          > Polska jest krajem rozwijajacym sie, ktory lezy w otoczeniu panstw bedacych
          > wielkimi rynkami zbytu. Ja rozumiem niechec sasiadow do konkurencji, ale nie
          > przesadzajmy z ostroznoscia proeksportowa.
          > Wine za lot zlotego ponosi wylacznie RPP. Nie jakies tam banki, ktore dzialajac
          > rynkowo udzielaly kredytow.
          >


          to znowu nie jest oczywiste. przy luzniejszej polityce monetarnej lot zlotego
          w/m usd tez doszedl by do skutku - tylko w nieco innym scenariuszu: scenariuszu
          niskiej konkurencynosci gospodarki inflacji i deficytu handlowego


          >
          > To samo bylo w USA. Banki dzialaly rynkowo, udzielajac kredytow, poniewaz
          > politycy ustanowili firmy, ktore te kredyty od nich kupowaly.

          > Zaskakuje mnie twoja opinia, ze jakoby liberalizm jest
          > przyczyna kryzysu. To jest absolutnie zdumiewajace.
          > Co ty robisz na tym forum? To jest forum, ktore w swoim
          > zalozeniu wspiera liberalizm w tym wolnosc dysponowania
          > kapitalem. Rola bankow jest pozyczac!
          >


          po pierwsze: to jest z twojej strony mocno przewrotne. sam postulowales:
          regulowac regulowac zamykac i jeszcze raz regulowac.

          po drugie: kto ci wmowil ze liberalizm nie moze generowac kryzysow? jest
          przeciwnie. kryzysu nie moze generowac keynesizm lub socjalizm. liberalizm
          (kapitalizm) jak najbardziej moze. to jest czesc ceny. wolnosc rodzi
          odpowiedzialnosc.

          po trzecie: ty zaczales szukac przyczyn kryzysu w dzialaniach rpp.

          po czwarte: jesli jest za wolnoscia dysponowania kapitalem - to czemu sie
          zzymasz na jej skutki???

          po piate: co robie na tym forum? wspieram je jak potrafie najlepiej smile



          > Czy nie widzisz paranoi w swoim postulacie ograniczania
          > tych kredytow przez regulacje NBP, czy KNF? RPP powoduje,
          > ze kredyty walutowe sa tansze, a ty chcesz by NBP mowil,
          > ze nie wolno ich udzielac?


          zazyles mnie od strony ideologicznej. zeby sie upewnic co do twojego przeslania
          zapytam - czy uwazasz ze nalezy skasowac bank centralny regulacje dotyczace
          poziomu rezerw i polityki kredytowej i nadzor bankowy?



          >
          > Zastanow sie co wlasnie napisales, bo to jest nie
          > tylko zdumiewajace, ale sprzeczne z ideami forum,
          > a jestes przeciez adminem!
          >


          przycinek - czy ty przypadkiem nie kupiles zlota ostatnio?


          >
          > Co do kryzysu swiatowego - to nie ma chyba nikogo na swiecie,
          > kto stwierdzilby, ze kryzysu nie spowodowali politycy.
          >

          jest przynajmniej jedna osoba ktora uwaza ze to jest splycenie problemu. dobrze
          pamietam np twoje komentarze z czasow gdy fed odrobine tylko podrazal pieniadz w
          usa (w czasie gdy sie nam kreowala banka subprime'ow). wtedy byles wyraznie po
          stronie dmuchaczy tej banki.



          > RPP jest czescia tego mechanizmu politycznego. RPP manipulowala
          > rynkiem tak dlugo, ze teraz ludzie panikuja i kupuja dolary.
          > Niestety propaganda rownoczesnie dba o to, aby ludzie zamiast
          > zaczac myslec i wywalic RPP chcieli przyjac Euro i pozbyc sie
          > NBP. W obliczu calej sytuacji twoj komentarz jest
          > dwuznaczny.


          rpp dzialala zupelnie przejrzyscie i zgodnie ze swoimi statutowymi celami.
          powiedzialbnym wrecz ze wzorcowo. a wine za ten caly bajzel na kolkach ponosi
          twoja ulubiona polityka taniego pieniadza prowadzona w usa (stosowana jako
          ratunek przed mniejszym kryzysem wczesniej)
          • przycinek.usa Re: lolaboga! 22.10.08, 23:45
            "zwracam twoja uwage ze nisze stopy procentowe oznaczalyby rowniez nizsze
            rentownosci obligacji. i prawdopodobnie wyzsze wplywy podatkowe (przez jakis czas)."


            To jest prawda. To jest swietny argument. Wlasnie za obnizka stop.


            "czyli panstwo mialoby latwiej. do czasu kryzysu takiego jak teraz."


            Nie masz dowodu na ta teze. Gdyby stopa % byla ustalana z dbaloscia o rownowage
            stosunku kredytow zlotowych do dewizowych, to po pierwsze mogloby sie okazac, ze
            finansowanie dlugu jest na podobnym poziomie, a ryzyko kryzysu walutowego byloby
            niewspolmiernie niskie.
            Bez kredytow walutowych nie byloby kryzysu walutowego. I teza upada.


            "wtedy polityka taniego pieniadza by sie nam pieknie odwinela"


            Tego nie wiesz, zwlaszcza, ze polityke monetarna moznaby oprzec o rezerwy
            obowiazkowe i mialbys polityke taniego pieniadza i niska dynamike kredytowa.
            Dodatkowy zysk bylby taki, ze nie podrozalyby tak nieruchomosci i kazdy mialby
            szanse taniej kupic. Babla nieruchomosci chyba nie popierasz?



            "to znowu nie jest oczywiste. przy luzniejszej polityce monetarnej lot zlotego
            w/m usd tez doszedl by do skutku - tylko w nieco innym scenariuszu: scenariuszu
            niskiej konkurencynosci gospodarki inflacji i deficytu handlowego"


            Doceniam to, ze sie bardzo starasz szukac dziury w calym, ale wez pod uwage, ze
            polityka RPP podwyzszala wartosc PLN co obnizalo konkurencyjnosc eksportu. To
            naprawde nie jest trudne, choc najwyrazniej udaje Ci sie to dokumentnie
            skomplikowac.

            W zadnym poscie powyzej nie napisalem, ze RPP mialo stosowac "luzna" polityke
            monetarna. Ty mi to na sile wtykasz. A jest przeciez odwrotnie! Polityka
            regulacji rezerwa obowiazkowa jest SILNIE RESTRYKCYJNA. To jest bardzo silny
            instrument. Duzo silniejszy od stopy. Na forum pisze wielu bankowcow i jestem
            pewny, ze sie zgodza.
            W takim wypadku o ewentualnym locie zlotego mozna rozmawiac tylko teoretycznie.
            Mialbys mala akcje kredytowa w walutach, niska stope i tani koszt kredytu dla
            rzadu, mala zaangazowanie kredytowe, niskie ceny nieruchomosci i niski kurs PLN
            dzialajacy proeksportowo.

            Przeciez to sa same zalety.
            A co sie stalo? PLN poszlo w gore, akcja kredytowa w walutach olbrzymia,
            nieruchomosci w gore do absurdu, wysokie koszty pozyczki dla rzadu. Jestem
            jednak pewien ze tak musialo byc, bo ktos na tym zarobil.



            "po drugie: kto ci wmowil ze liberalizm nie moze generowac kryzysow? jest
            przeciwnie. kryzysu nie moze generowac keynesizm lub socjalizm. liberalizm
            (kapitalizm) jak najbardziej moze. to jest czesc ceny. wolnosc rodzi
            odpowiedzialnosc."


            Fajnie sie takie fragmenty czyta, tylko o co chodzi?



            "zazyles mnie od strony ideologicznej. zeby sie upewnic co do twojego przeslania
            zapytam - czy uwazasz ze nalezy skasowac bank centralny regulacje dotyczace
            poziomu rezerw i polityki kredytowej i nadzor bankowy?"


            Nie. Jak juz kilkakrotnie dyskutowalismy rok temu, (Naprawde nie pamietasz?)
            nalezy utrzymywac rownowage monetarna z otoczeniem.
            Trzeba tak regulowac stopy, aby stosunek oferowanych kredytow na rynku byl
            staly. Nalezy stabilizowac przeplywy, aby nie dochodzilo do takich paranoi, jak
            zmiana kursu walutowego o 20% w miesiac.
            To sie wszystko da latwo osiagnac, pod warunkiem, ze sie mysli.


            "przycinek - czy ty przypadkiem nie kupiles zlota ostatnio?"


            Nie. Kupilem rafinerie bez bazy wydobywczej i duzymi kapitalami wlasnymi. Nie
            uwazam zlota za dobra inwestycje w obecnym okresie czasu.


            "jest przynajmniej jedna osoba ktora uwaza ze to jest splycenie problemu. dobrze
            pamietam np twoje komentarze z czasow gdy fed odrobine tylko podrazal pieniadz w
            usa (w czasie gdy sie nam kreowala banka subprime'ow). wtedy byles wyraznie po
            stronie dmuchaczy tej banki."


            Kolego, ja pisalem, ze podniesienie stopy % powyzej poziomu 3.5% rozwali rynek
            nieruchomosci. Bylo to 4 lata temu i mam swiadkow.
            Podniesli oczywiscie dalej i rowalili rynek nieruchomosci.
            Jezeli ta wypowiedz tak Ci zapadla w pamieci, to ja potwierdzam.



            "rpp dzialala zupelnie przejrzyscie i zgodnie ze swoimi statutowymi celami.
            powiedzialbnym wrecz ze wzorcowo. a wine za ten caly bajzel na kolkach ponosi
            twoja ulubiona polityka taniego pieniadza prowadzona w usa (stosowana jako
            ratunek przed mniejszym kryzysem wczesniej)"


            Nie siej propagandy Goebbelsa. RPP dziala tak, jak wszyscy widzimy.
            Zgodnie z prawem. USA nic do tego nie ma. USA nie kontroluje poziomu zadluzenia
            walutowego w Polsce. Przestan wciskac ludziom kit, ze popieram polityke
            interwencji USA.
            • bush_w_wodzie Re: lolaboga! 23.10.08, 00:26
              przycinek.usa napisał:

              ok przycinek - sprobuje sie zblizyc do twojego stanowiska tak bardzo jak potrafie

              > "zwracam twoja uwage ze nisze stopy procentowe oznaczalyby rowniez
              > nizsze rentownosci obligacji. i prawdopodobnie wyzsze wplywy
              > podatkowe (przez jakis czas)."
              >
              > To jest prawda. To jest swietny argument. Wlasnie za obnizka stop.
              >

              otoz jest faktem ze glownym zalozeniem polityki monetarnej w polsce jest
              osiagniecie konwergencji ze strefa euro. gdyby sie udalo przed tym kryzysem - to
              bylibysmy w domu. a poniewaz sie nie udalo - to jest nerwowo i narastaja
              sklonnosci do krytyki. z drugiej strony analiza scenariuszy `co by bylo gdyby'
              jest narazona na szereg - nazwijmy to - immanentnych niepewnosci

              kanonem dzialan rpp jest konwergencja z euro. to oznacza utrzymywanie inflacji
              pod kontrola przy jedoczesnej konwergencji gospodarczej ze strefa euro. no nie
              ma cudow - to oznacza aprecjacje zlotowki

              twoj scenariusz - to brak aprecjacji - a wiec inflacja. taka minimum z 10%
              rocznie (bo tempo konwergencji jest calkiem szybkie). no ale taka inflacja robi
              sie niepokojaco duza - i trzeba przywalic stopy z 16-20% zeby sie dalej nie
              rozwijala!

              no wiec - efektywnie - postulujesz podwyzke stop o ponad 10%


              >
              > "czyli panstwo mialoby latwiej. do czasu kryzysu takiego jak teraz."
              >
              >
              > Nie masz dowodu na ta teze. Gdyby stopa % byla ustalana z
              > dbaloscia o rownowage stosunku kredytow zlotowych do
              > dewizowych, to po pierwsze mogloby sie okazac, ze
              > finansowanie dlugu jest na podobnym poziomie, a ryzyko
              > kryzysu walutowego byloby niewspolmiernie niskie.


              przycinek - nie da sie prowadzic polityki monetarnej w oparciu o taki wskaznik
              jak stosunek kredytow zlotowych do dewizowych. im wyzsza inflacja - tym kredyt w
              zlotowce drozszy i bardziej ryzykowny. pamietam wczesne lata 90-te. wtedy to sie
              zarabialo na kredytach dewizowych... mimo wysokiej inflacji i niskich realnych
              stopach... lza sie w oku kreci


              > Bez kredytow walutowych nie byloby kryzysu walutowego.
              > I teza upada.

              istotnym wskaznikiem nie jest segment kredytow hipotecznych - tylko
              krotkoterminowy dlug panstwa vs eksport. tak sie sklada ze im bardziej zduszony
              popyt wewnetrzny i im wieksza skala aprecjacji waluty - tym wiekszy i bardziej
              konkurencyjny robi sie eksport w przypadku zawirowan takich jak teraz.
              rozumiesz? silna waluta w czasach prosperity oznacza wygenerowanie rezerw w
              gosodarce na wypadek kryzysu deprecjacji waluty



              >
              > "wtedy polityka taniego pieniadza by sie nam pieknie odwinela"
              >
              >
              > Tego nie wiesz, zwlaszcza, ze polityke monetarna moznaby oprzec o rezerwy
              > obowiazkowe i mialbys polityke taniego pieniadza i niska dynamike kredytowa.
              > Dodatkowy zysk bylby taki, ze nie podrozalyby tak nieruchomosci i kazdy mialby
              > szanse taniej kupic. Babla nieruchomosci chyba nie popierasz?
              >

              to se ne da. konwergencja gospodarcza ze strefa euro + rozwoj gospodarczy +
              slaby pieniadz i do tego mala akcja kredytowa. to jest wewnetrznie sprzeczny
              scenariusz


              >
              >
              > "to znowu nie jest oczywiste. przy luzniejszej polityce monetarnej lot zlotego
              > w/m usd tez doszedl by do skutku - tylko w nieco innym scenariuszu: scenariuszu
              > niskiej konkurencynosci gospodarki inflacji i deficytu handlowego"
              >
              >
              > Doceniam to, ze sie bardzo starasz szukac dziury w calym, ale wez pod uwage, ze
              > polityka RPP podwyzszala wartosc PLN co obnizalo konkurencyjnosc eksportu.

              ... w czasie _prosperity_. to oznaczalo koniecznosc wzrostu konkurencyjnosci
              firm. teraz jest jak znalazl. sam zrobiles przeciez zakupy - dokladnie pod ten
              wzrost konkurencyjnosci




              >
              > W zadnym poscie powyzej nie napisalem, ze RPP mialo stosowac "luzna" polityke
              > monetarna. Ty mi to na sile wtykasz. A jest przeciez odwrotnie! Polityka
              > regulacji rezerwa obowiazkowa jest SILNIE RESTRYKCYJNA. To jest bardzo silny
              > instrument. Duzo silniejszy od stopy. Na forum pisze wielu bankowcow i jestem
              > pewny, ze sie zgodza.
              > W takim wypadku o ewentualnym locie zlotego mozna rozmawiac tylko teoretycznie.
              > Mialbys mala akcje kredytowa w walutach, niska stope i tani koszt kredytu dla
              > rzadu, mala zaangazowanie kredytowe, niskie ceny nieruchomosci i niski kurs PLN
              > dzialajacy proeksportowo.
              >



              juz pisalem - to jest scenariusz wewnetrznie sprzeczny. ostatecznie stope
              rynkowa dyktuja stopy nbp i poziom rezerw. twoj postulat oznaczalby w najlpeszym
              wypadku polaczenie efektywnej nadplynnosci bankow z drukiem zlotowek przez nbp -
              a w efekcie mielibysmy te same stopy rynkowe (bo one wyznaczaja poziom inflacji)
              i mnostwo zlotowek w sejfach bankowych. albo wyzsza inflacje. no nie ma zmiluj -
              w ostatcznym rozrachunku rynek wycenia poziom kreacji pieniadza a nie poziom
              nominalnych stop nbp.


              >
              > "po drugie: kto ci wmowil ze liberalizm nie moze generowac kryzysow? jest
              > przeciwnie. kryzysu nie moze generowac keynesizm lub socjalizm. liberalizm
              > (kapitalizm) jak najbardziej moze. to jest czesc ceny. wolnosc rodzi
              > odpowiedzialnosc."
              >
              >
              > Fajnie sie takie fragmenty czyta, tylko o co chodzi?
              >

              o to ze dla mnie wystapienie kryzys nie przekresla zalet liberalizmu
              a dla ciebie?

              >
              >
              > "zazyles mnie od strony ideologicznej. zeby sie upewnic co do twojego przeslani
              > a
              > zapytam - czy uwazasz ze nalezy skasowac bank centralny regulacje dotyczace
              > poziomu rezerw i polityki kredytowej i nadzor bankowy?"
              >
              >
              > Nie. Jak juz kilkakrotnie dyskutowalismy rok temu, (Naprawde nie pamietasz?)
              > nalezy utrzymywac rownowage monetarna z otoczeniem.
              > Trzeba tak regulowac stopy, aby stosunek oferowanych kredytow na rynku byl
              > staly. Nalezy stabilizowac przeplywy, aby nie dochodzilo do takich paranoi, jak
              > zmiana kursu walutowego o 20% w miesiac.



              he he he. tylko jakos nikomu to sie nie udaje



              > To sie wszystko da latwo osiagnac, pod warunkiem, ze sie mysli.
              >

              masz jakis przyklad takich skutecznych myslicieli?

              no - ja mam. ale nie wiem czy ci sie spodoba

              >
              > "przycinek - czy ty przypadkiem nie kupiles zlota ostatnio?"
              >
              >
              > Nie. Kupilem rafinerie bez bazy wydobywczej i duzymi kapitalami wlasnymi. Nie
              > uwazam zlota za dobra inwestycje w obecnym okresie czasu.
              >

              no - jesli tak - to musisz akceptowac dzialalnosc bankow centralnych i nadzorow
              bankowych zmierzajaca do zachowania stabilnosci systemu bankowego (w tym rowniez
              ograniczajaca podatnosc na ryzyko kursowe)


              >
              > "jest przynajmniej jedna osoba ktora uwaza ze to jest splycenie problemu. dobrz
              > e
              > pamietam np twoje komentarze z czasow gdy fed odrobine
              > tylko podrazal pieniadz w usa (w czasie gdy sie nam
              > kreowala banka subprime'ow). wtedy byles wyraznie po
              > stronie dmuchaczy tej banki."
              >
              >
              > Kolego, ja pisalem, ze podniesienie stopy % powyzej poziomu 3.5% rozwali rynek
              > nieruchomosci. Bylo to 4 lata temu i mam swiadkow.
              > Podniesli oczywiscie dalej i rowalili rynek nieruchomosci.
              > Jezeli ta wypowiedz tak Ci zapadla w pamieci, to ja potwierdzam.
              >

              dokladnie tak bylo. i dlatego byles _przeciw_ tej podwyzce. zeby nie przekluc
              babla. tylko ze brak przeklucia oznacza calkiem czesto dalsze dmuchanie... wg
              mojego rozeznania decydenci w usa stosowali dokladnie taka taktyke jak ty
              rekomendowales: nie przekluwac babli bo bedzie kryzys (przynajmniej od feralnego
              roku 2001). no i bylby. ale mniejszy



              >
              >
              > "rpp dzialala zupelnie przejrzyscie i zgodnie ze swoimi statutowymi celami.
              > powiedzialbnym wrecz ze wzorcowo. a wine za ten caly bajzel na kolkach ponosi
              > twoja ulubiona polityka taniego
              • przycinek.usa o rany! 23.10.08, 01:07
                "otoz jest faktem ze glownym zalozeniem polityki monetarnej w polsce jest
                osiagniecie konwergencji ze strefa euro. gdyby sie udalo przed tym kryzysem - to
                bylibysmy w domu. a poniewaz sie nie udalo - to jest nerwowo"

                W domu? W czyim domu? Europa w twoim domu? O to chodzi?
                Bush, a dlaczego jest nerwowo? Przeciez to jest swietna wiadomosc!
                Dzieki temu w drodze wyjatku otwarlem porzadne wytrawne czerwone winko. Bush,
                pije twoje zdrowie!


                "twoj scenariusz - to brak aprecjacji - a wiec inflacja. taka minimum z 10%
                rocznie (bo tempo konwergencji jest calkiem szybkie). no ale taka inflacja robi
                sie niepokojaco duza - i trzeba przywalic stopy z 16-20% zeby sie dalej nie
                rozwijala!"


                Ales przywalil z grubej rury. He he he. Zaraz, a jaka inflacja?
                Skad mialaby sie wziasc, skoro banki mialyby wyzsze rezerwy?
                Polecam post Szutnika ponizej, tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86282785&a=86292430
                "Czytałem wtedy gdzieś wypowiedź kogoś ze sfer bliskich RPP, który
                pytany o sprawę podniesienia rezerw obowiązkowych w bankach zamiast
                podwyżek stóp powiedział coś takiego:"to nieelegancki sposób
                załatwienia sprawy; coś jak walenie maczugą"


                W ten sposob syty bylby plan balcerowiczowej walki z inflacja i niskie stopy.


                "no wiec - efektywnie - postulujesz podwyzke stop o ponad 10%"

                Yhm. Chyba musze powtorzyc. Niskie stopy i wyzsze rezerwy.
                He he hehe.


                "przycinek - nie da sie prowadzic polityki monetarnej w oparciu o taki wskaznik"


                Oj, kolego. Polak potrafi. Chociaz czekaj, chcieliscie zrobic konwergencje i nie
                wyszlo? A co sie stalo? Ciagneliscie tego PLN w gore z calej sily i spadl?
                Trzeba chyba zorganizowac jakies nowe szkolenia!


                "pamietam wczesne lata 90-te. wtedy to sie zarabialo na kredytach dewizowych..."


                Tez pamietam. Ech te czasy. Bralo sie kredyt dewizowy, kupowalo zlotowki,
                wkladalo do banku na procent a potem po roku odwrotka po tym samym kursie
                zlotego. No, ale dwa razy te same numery nie przechodza.


                "im bardziej zduszony popyt wewnetrzny i im wieksza skala aprecjacji waluty"


                Ooops. Wroc. Co napisales? "Zduszony popyt wewnetrzny i aprecjacja zlotowki?"
                Ha! Czyli potwierdziles, ze wysoka stopa procentowa = zduszony popyt wewnetrzny
                ale = silny PLN. Dzieki.


                "- tym wiekszy i bardziej konkurencyjny robi sie eksport w przypadku zawirowan
                takich jak teraz."

                Oczywiscie, jak PLN leci potem na pysk, to eksport sie oplaca, ale czekaj,
                zaraz, ile firm produkujacych na eksport upadlo w miedzyczasie? Liczyles? Upadla
                firma jest jak zabity czlowiek.
                Niezywej firmy nie ozywisz, poniewaz koszt odtworzeniowy jest zawsze
                wielokrotnie wyzszy od kosztu utrzymania.


                "rozumiesz? silna waluta w czasach prosperity oznacza wygenerowanie rezerw w
                gosodarce na wypadek kryzysu deprecjacji waluty"


                Yhm. Silna waluta = upadek eksportu = zduszony popyt wewnetrzny.
                Przeciez sam napisales! Czyli co? Gdzie te rezerwy? Jakie rezerwy?
                W czym? W dolarach? U kogo, bo chyba nie u ludzi, ktorzy jak sadze stoja wlasnie
                w kolejkach do kantorow. Opps. Przepraszam. Teraz jest u was noc, to beda stali
                jutro od samego rana.


                "to se ne da. konwergencja gospodarcza ze strefa euro + rozwoj gospodarczy +
                slaby pieniadz i do tego mala akcja kredytowa. to jest wewnetrznie sprzeczny
                scenariusz"


                Yhm. "Czynniki" nie przewiduja scenariuszy sprzecznych z usunieciem konkurencji
                produkcyjnej z Polski, prawda? Rany, przeciez w Polsce jest 38 milionow ludzi!
                Czy naprawde sadzisz, ze wszyscy tego chca?
                A jesli sie znowu pomylicie? A ktora spolka gieldowa produkuje kosy, widly i
                maczety? Bo bedzie trzeba inwestowac defensywnie!



                "juz pisalem - to jest scenariusz wewnetrznie sprzeczny. ostatecznie stope
                rynkowa dyktuja stopy nbp i poziom rezerw."


                Nie. To sie zdezaktualizowalo. Robert juz napisal. O stopach decyduje rynek. Jak
                obligacje spadna i PLN bedzie dalej leciec, to nie bedzie wyjscia, tylko RPP
                bedzie musialo podniesc stopy.
                Na razie decydenci drepcza w miejscu i dziwia sie, ze WIBORy sa za wysoko.


                "twoj postulat oznaczalby w najlpeszym wypadku polaczenie efektywnej
                nadplynnosci bankow z drukiem zlotowek przez nbp -
                a w efekcie mielibysmy te same stopy rynkowe (bo one wyznaczaja poziom inflacji)
                i mnostwo zlotowek w sejfach bankowych."



                Straszne skomplikowane zdanie.


                "albo wyzsza inflacje. no nie ma zmiluj - w ostatcznym rozrachunku rynek wycenia
                poziom kreacji pieniadza a nie poziom nominalnych stop nbp."


                Co? Rynek wycenia poziom kreacji? A jak on to robi? Jakis futures?



                "no - jesli tak - to musisz akceptowac dzialalnosc bankow centralnych i nadzorow
                bankowych zmierzajaca do zachowania stabilnosci systemu bankowego (w tym rowniez
                ograniczajaca podatnosc na ryzyko kursowe)"



                Wystarczy, ze zaloze ze politycy nie spiepsza wszystkiego w kilka miesiecy. To
                wystarczy.



                "dokladnie tak bylo. i dlatego byles _przeciw_ tej podwyzce. zeby nie przekluc
                babla. tylko ze brak przeklucia oznacza calkiem czesto dalsze dmuchanie... wg
                mojego rozeznania decydenci w usa stosowali dokladnie taka taktyke jak ty
                rekomendowales"


                A-a. Niezupelnie. Dopisujesz znaczenia do moich wyraznych wypowiedzi. Nic
                takiego nie powiedzialem a o zdanie nikt mnie nie pytal. I mojej opinii nie
                wyrazalem.
                • bush_w_wodzie Re: o rany! 23.10.08, 01:25
                  pisze tylko krotko i syntetycznie bo trzeba jutro z rana zasuwac do kantoru
                  maklera i po te sloiki

                  > Ales przywalil z grubej rury. He he he. Zaraz, a jaka inflacja?
                  > Skad mialaby sie wziasc, skoro banki mialyby wyzsze rezerwy?

                  przycinek - zastanow sie spokojnie patrzac na problem z pewnej oddali. chciabys
                  miec jedoczesnie:

                  konwergencje gospodarcza ze strefa euro (znacznie wyzsze ceny i place - tak ze 3
                  razy)

                  szybko rosnaca gospodarke (powiedzmy - tak z 5-7pp szybciej niz u sasiadow) - a
                  zwlaszcza eksport (taz ze 25% rocznie zeby bylo wyraznie lepiej niz bylo)

                  staly kurs wymiany eurozloty

                  tanie kredyty dla firm i ludnosci

                  i inflacje 2-5%?

                  czyli w sumie - jednoczesna kontrole kursu wymiany (staly) ceny kredytu (tani) i
                  inflacji (niska)?

                  i to wszystko mozna osiagnac po prostu zadajac poziom rezerw obowiazkowych? wow.
                  • przycinek.usa Re: o rany! 23.10.08, 01:37
                    > pisze tylko krotko i syntetycznie bo trzeba jutro z rana zasuwac do kantoru
                    > maklera i po te sloiki


                    Rany boskie! Nie po tej cenie!
                    Ja wlasnie sprzedaje. -)



                    "chciabys
                    miec jedoczesnie:

                    konwergencje gospodarcza ze strefa euro"


                    Po moim trupie. Nie ma nic gorszego dla rynku w Polsce, jak przyjecie tego Euro.
                    Dlugoterminowa katastrofa.



                    (znacznie wyzsze ceny i place - tak ze 3
                    razy)

                    Pierwsze slysze.
                    Sadzilem zawsze, ze place sa proporcjonalne do ilosci biznesow, a te sa
                    proporcjonalne do produkcji. Silna waluta slaba produkcja.


                    "szybko rosnaca gospodarke (powiedzmy - tak z 5-7pp szybciej niz u sasiadow) - a
                    zwlaszcza eksport (taz ze 25% rocznie zeby bylo wyraznie lepiej niz bylo)


                    Zgadza sie. Tak chce. Skad wiesz? Chcesz odwrotnie?


                    "staly kurs wymiany eurozloty"


                    Opps. Nie. W zadnym wypadku. Kurs ustalany rynkowo bez manipulacji monetarnych w
                    celu podniesienia wartosci PLN. ROZUMIESZ?
                    NIE WOLNO MANIPULOWAC KURSEM ZA POMOCA STO PROCENTOWYCH. ANI W GORE (Twoja
                    wariant konwergenji) Ani w dol.


                    "tanie kredyty dla firm i ludnosci"


                    Kredyty na zasadach rynkowych, z odpowiednim biznes planem, albo z odpowiednim
                    zabezpieczeniem.


                    "i inflacje 2-5%?"


                    Gadki o inflacji nigdzie nas nie zaprowadza. To jest niesluszny argument.
                    Niekwantyfikowalny. Mnie nie przestraszysz inflacja.


                    "czyli w sumie - jednoczesna kontrole kursu wymiany (staly) ceny kredytu (tani)
                    i inflacji (niska)?"


                    A skad to wziales, bo ja tego nie mowilem. Inflacje ustala rynek w oparciu o
                    przyrost pieniedzy, ktorych dynamika jest reakcja rynkowa na:

                    1) Poziom stopy
                    2) Poziom rezerwy obowiazkowej

                    i to wszystko mozna osiagnac po prostu zadajac poziom rezerw obowiazkowych? wow.
                    • westham2 Re: o rany! 23.10.08, 10:46
                      Pierwsze slysze.
                      > Sadzilem zawsze, ze place sa proporcjonalne do ilosci biznesow, a
                      te sa proporcjonalne do produkcji. Silna waluta slaba produkcja.
                      >

                      jakoś się to w usa nie sprawdziło, jednakowoż

                    • bush_w_wodzie Re: o rany! 23.10.08, 13:16
                      przycinek.usa napisał:

                      > > pisze tylko krotko i syntetycznie bo trzeba jutro z rana
                      > > zasuwac do kantoru maklera i po te sloiki
                      >
                      >
                      > Rany boskie! Nie po tej cenie!
                      > Ja wlasnie sprzedaje. -)
                      >

                      a kto ci powiedzial ze ja kupuje?

                      nb przez te dyskusje zaspalem i jestem dzieki temu sporo do przodu
                      po taz kolejny to forum mi sie przysluzylo smile



                      >
                      >
                      > "chciabys
                      > miec jedoczesnie:
                      >
                      > konwergencje gospodarcza ze strefa euro"
                      >
                      >
                      > Po moim trupie. Nie ma nic gorszego dla rynku w Polsce,
                      > jak przyjecie tego Euro.
                      > Dlugoterminowa katastrofa.


                      pisalem o konwergencji gospodarczej a nie monetarnej

                      >
                      >
                      >
                      > (znacznie wyzsze ceny i place - tak ze 3 razy)
                      >
                      > Pierwsze slysze.
                      > Sadzilem zawsze, ze place sa proporcjonalne do ilosci
                      > biznesow, a te sa proporcjonalne do produkcji.
                      > Silna waluta slaba produkcja.
                      >

                      to bylo o cenach i placach w strefie euro - ktore powoduja presje cenowa i
                      palcowa w polsce (amortyzowana do niedawna aprecjacja zl)


                      >
                      > "szybko rosnaca gospodarke (powiedzmy - tak z 5-7pp szybciej niz u sasiadow) -
                      > a
                      > zwlaszcza eksport (taz ze 25% rocznie zeby bylo wyraznie lepiej niz bylo)
                      >
                      >
                      > Zgadza sie. Tak chce. Skad wiesz? Chcesz odwrotnie?
                      >


                      sluchaj - ja ci wymieniam to co ty chcesz miec _jednoczesnie_

                      chcesz miec na raz zone piekna mloda bogata madra i wierna?

                      gdybys chcial miec piekna madra i bogata to bym jeszcze zrozumial...


                      >
                      > "staly kurs wymiany eurozloty"
                      >
                      >
                      > Opps. Nie. W zadnym wypadku. Kurs ustalany rynkowo bez manipulacji
                      > monetarnych w celu podniesienia wartosci PLN. ROZUMIESZ?
                      > NIE WOLNO MANIPULOWAC KURSEM ZA POMOCA STO PROCENTOWYCH. ANI W GORE (Twoja
                      > wariant konwergenji) Ani w dol.
                      >

                      ejze. nie udawaj. tobie nie chodzi ci o brak polityki monetarnej (bo to oznacza
                      brak banku centralnego) tylko o inna polityke monetarna. z targetem kursowym a
                      nie inflacyjnym...


                      >
                      > "tanie kredyty dla firm i ludnosci"
                      >
                      >
                      > Kredyty na zasadach rynkowych, z odpowiednim biznes planem, albo z odpowiednim
                      > zabezpieczeniem.
                      >
                      >
                      > "i inflacje 2-5%?"
                      >
                      >
                      > Gadki o inflacji nigdzie nas nie zaprowadza. To jest niesluszny argument.
                      > Niekwantyfikowalny. Mnie nie przestraszysz inflacja.
                      >

                      to ty pisales ze wysoki poziom rezerw gwarantowalby niska inflacje. wycofujesz
                      sie z tego? to slusznie...


                      >
                      > "czyli w sumie - jednoczesna kontrole kursu wymiany (staly)
                      > ceny kredytu (tani) i inflacji (niska)?"
                      >
                      >
                      > A skad to wziales, bo ja tego nie mowilem.

                      a ja tak to zrozumialem...


                      > Inflacje ustala
                      > rynek w oparciu o przyrost pieniedzy, ktorych dynamika jest
                      > reakcja rynkowa na:
                      >
                      > 1) Poziom stopy
                      > 2) Poziom rezerwy obowiazkowej
                      >

                      ok. czyli wycofujesz sie z niskiej inflacji.
                      no ale wyzsza inflacja - to wyzsze nominalne stopy.

                      teraz przynajmniej jestesmy na nieco twardszym gruncie. postulat wiernosci
                      zostal wycofany
                      • przycinek.usa Re: o rany! 23.10.08, 17:11
                        Nie mozna robic targetu kursowego! Manipulujesz moimi wypowiedziami.
                        Tymczasem tutaj czytam, ze juz RPP mysli o podwyzkach stop.
                        biznes.interia.pl/news/nbp-bedzie-konieczna-interwencja,1199304
                        Dokladnie tak jak pisalem wyzej. Gubia sie w tym wszystkim.
                        Skrzypek fundamentalnie nie wie co mowi i goraco mu wspolczuje.
                        Tymczasem nie ma sie co wstydzic, ze polityka monetarna nie wychodzi.
                        Nawet FEDowi nie wychodzi. FED calkowicie utracil kontrole nad targetem FFR, nie
                        panuje nad rynkiem i nie ma wielkiej tragedii. Zaden wstyd. Kazdy sie moze
                        pomylic. Tylko co dalej?
                        Bo placenie obcym spekulantom w dewizach po obecnym kursie jest niekoniecznie
                        dobrym pomyslem. Podnoszenie stopy podobniez.
                        Nikt z nich nie mysli o zmianach, ewolucji pogladow, zmianie polityki monetarnej
                        itp. W zadnym wypadku! Tylko do Euro! Jak najszybciej! Co za lenistwo intelektualne.
                        • bush_w_wodzie Re: o rany! 23.10.08, 23:00
                          przycinek.usa napisał:

                          > Nie mozna robic targetu kursowego! Manipulujesz
                          > moimi wypowiedziami.


                          absolutnie nie. a jesli cos sie nie zgadza to w wyniku braku zrozumienia... lub
                          braku konsekwencji. owszem - twoj postulat to byla jakas blizej nieokreslona
                          rownowaga monetarna. niemniej istotnym przeslaniem ktore na ogol formulujesz -
                          jest postulat zeby zlotowka byla slabsza. ok. moze ci - w istocie - nie chodzi
                          nie o stalosc kursu tylko o deprecjacje zlotowki?


                          > Tymczasem tutaj czytam, ze juz RPP mysli o podwyzkach stop.
                          > Dokladnie tak jak pisalem wyzej. Gubia sie w tym wszystkim.

                          podwyzszajac stopy nbp tylko by sie dopasowal do rynku...


                          > Skrzypek fundamentalnie nie wie co mowi i goraco mu wspolczuje.

                          a ja goraco wspolczuje sobie skrzypka na tym stanowisku. nie zal mi figuranta
                          ktory sie pcha (jego pchaja?) na wazne stanowisko nie posiadajac do tego
                          kwalifikacji






                          > Nikt z nich nie mysli o zmianach, ewolucji pogladow,
                          > zmianie polityki monetarnej itp. W zadnym wypadku!
                          > Tylko do Euro! Jak najszybciej! Co za lenistwo intelektualne.


                          to tylko twoj osad. wydaje mi sie ze jest dokladnie przeciwnie - obecny kryzys
                          pokazal w calej krasie celowosc przyjecia euro
                          • przycinek.usa wiara a rzeczywistosc. 23.10.08, 23:19
                            "wydaje mi sie ze jest dokladnie przeciwnie - obecny kryzys
                            pokazal w calej krasie celowosc przyjecia euro"


                            He he eh eh, Czyli mialem racje piszac, ze jest to brak wiary w to, ze nie masz
                            racji.


                            OK. Masz w domu TV?
                            Klociles sie moze kiedys z dziecmi o to, ktore programy wlaczyc?
                            Moze zona przelacza programy na "politycznie niesluszne"?
                            I kto trzyma w rece pilota?
                            Jak mi dasz tego pilota, to jak bedziesz regulowal TV?


                            Obecna sytuacja monetarna idealnie przypomina taka rodzinna sprzeczke. Zone ma
                            pilota do TV i wlacza seriale, kiedy ty chcesz ogladac mecz. I w wyniku tego
                            konfliktu nalezy wejsc do Euro, przepraszam, trzeba oddac pilota osobie z
                            zewnatrz, aby prawidlowo zmianiala kanaly. Bo inaczej Bialorus. I to sa twoje
                            argumenty, kolego. No ale nie gniewaj sie na mnie, ja tylko pokazuje ci to
                            obiektywnie tak jak jest, a nie tak jak to chcielibyscie zrobic.
                            I nie ma co mowic, ze cytuje: "zrobilo sie nerwowo", bo w ten sposob ja tylko
                            bede pil wiecej czerwonego wina. Zarabiaj kase, jedz na jakis urlop, zrelaksuj
                            sie i nie mysl o tym. Nie stresuj sie tym tak.
                            Pomysl o tym jak o kolejnym idiotyzmie, ktory wasza wladza chce wam wcisnac.
                            Cheers.
                            • bush_w_wodzie Re: wiara a rzeczywistosc. 23.10.08, 23:50
                              przycinek.usa napisał:

                              > "wydaje mi sie ze jest dokladnie przeciwnie - obecny kryzys
                              > pokazal w calej krasie celowosc przyjecia euro"
                              >
                              >
                              > He he eh eh, Czyli mialem racje piszac, ze jest to brak wiary
                              > w to, ze nie masz racji.
                              >


                              no zwaliles mnie z nog tym argumentem. faktycznie - jak cos pisze to na ogol
                              wierze ze jest to sluszne. a jesli cos pisze wielokrotnie to na ogol to dobrze
                              przemyslalem wiec w to wierze. i jeszcze nie spotkalem sie z zarzutem ze nie
                              wierze w to ze nie mam racji
                              jestes pierwszy.


                              > OK. Masz w domu TV?
                              > Klociles sie moze kiedys z dziecmi o to, ktore programy wlaczyc?
                              > Moze zona przelacza programy na "politycznie niesluszne"?
                              > I kto trzyma w rece pilota?
                              > Jak mi dasz tego pilota, to jak bedziesz regulowal TV?
                              >
                              >
                              > Obecna sytuacja monetarna idealnie przypomina taka rodzinna sprzeczke. Zone ma
                              > pilota do TV i wlacza seriale, kiedy ty chcesz ogladac mecz. I w wyniku tego
                              > konfliktu nalezy wejsc do Euro, przepraszam, trzeba oddac pilota osobie z
                              > zewnatrz, aby prawidlowo zmianiala kanaly. Bo inaczej Bialorus.


                              przyklad jest dla mnie raczej abstrakcyjny - ale od czego jest wyobraznia? no
                              wiec sie nia posluze... no i co mi wychodzi? tyle ze ten przyklad z telewizorem
                              jest kompletnie chybiony. podam ci za to inny. zalozmy ze lubisz miec w gniazdku
                              napiecie 110 v. albo - powiedzmy 150 v. uznajesz to za podstawe twojej
                              suwerennosci energetycznej i podstawe dla korzystnej dla ciebie polityki
                              energetycznej. w zwiazku z tym kupujesz stosowny transformator dla sieci domowej
                              i ame transformatorki (w druga strone) dla kazdego z urzadzen agd. przy
                              odbrobinie inwencji mozesz nawet miec transformatory plynnie zmieniajace
                              napiecie i miec nawet komputerowe sterowanie tym systemem. i wtedy w domu
                              rzadzisz swoja polityka energetyczna. masz instrumenty walki ze zmianami
                              napiecia w sieci. mozesz tez (jak ci zona podpadnie) obnizyc jej napiecie na
                              telewizorze jesli podstepnie zawladnie pilotem... mozesz wiec regulowac ile
                              chcesz. masz instrumenty i jestes panem sytuacji smile


                              > I to sa twoje argumenty, kolego. No ale nie gniewaj sie na mnie,
                              > ja tylko pokazuje ci to obiektywnie tak jak jest,
                              > a nie tak jak to chcielibyscie zrobic.


                              alez ja sie nie gniewam. ta dyskusja robi sie coraz ciekawsza smile

                              dowiedzialem sie np ze ty jestes po prostu obiektywny a ja jestem czlekiem malej
                              wiary ktory nie wierzy ze nie ma racji


                              > I nie ma co mowic, ze cytuje: "zrobilo sie nerwowo", bo w
                              > ten sposob ja tylko bede pil wiecej czerwonego wina.

                              nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. przeciez wyraznie sie zrobilo nerwowo na
                              gieldzie i rynku wymiany walut. chyba ze ty to widzisz jako full relax

                              >
                              > Zarabiaj kase, jedz na jakis urlop, zrelaksuj
                              > sie i nie mysl o tym. Nie stresuj sie tym tak.
                              >


                              dajze spokoj z takimi tanimi probami klepania po plecach.
                              z jednej strony wieszczysz wojny a z drugiej wyjezdzasz z takim czyms? apeluje o
                              odrobine umiaru i konsekwencji


                              > Pomysl o tym jak o kolejnym idiotyzmie, ktory wasza wladza chce
                              > wam wcisnac.


                              niestety - bardziej mnie zajmuje to co nam bedzie chciala wcisnac wasza wladza sad
                              • przycinek.usa Re: wiara a rzeczywistosc. 23.10.08, 23:59
                                "i wtedy w domu rzadzisz swoja polityka energetyczna. masz instrumenty walki ze
                                zmianami napiecia w sieci. mozesz tez (jak ci zona podpadnie) obnizyc jej
                                napiecie na telewizorze jesli podstepnie zawladnie pilotem... mozesz wiec
                                regulowac ile chcesz. masz instrumenty i jestes panem sytuacji"


                                Oczywiscie. Dales przyklad na to, ze we wlasnym domu regulujemy swoja podaz
                                pieniadza. Samodzielnie i autonomicznie. Czyli moj pilot do TV jest w twoim
                                przykladzie transformatorem = w Polsce NBP.

                                To jak chcesz dobrze stabilizowac napiecie - jezeli chcesz oddac transformator
                                sasiadom? [podpowiadam, ze sasiedzi maja 380V]
                                • bush_w_wodzie Re: wiara a rzeczywistosc. 24.10.08, 00:10
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > "i wtedy w domu rzadzisz swoja polityka energetyczna. masz instrumenty walki ze
                                  > zmianami napiecia w sieci. mozesz tez (jak ci zona podpadnie) obnizyc jej
                                  > napiecie na telewizorze jesli podstepnie zawladnie pilotem... mozesz wiec
                                  > regulowac ile chcesz. masz instrumenty i jestes panem sytuacji"
                                  >
                                  >
                                  > Oczywiscie. Dales przyklad na to, ze we wlasnym domu regulujemy
                                  > swoja podaz pieniadza. Samodzielnie i autonomicznie. Czyli moj
                                  > pilot do TV jest w twoim przykladzie
                                  > transformatorem = w Polsce NBP.
                                  >


                                  he he he. podoba ci sie ta analogia? serio ja akceptujesz jako adekwatna?


                                  > To jak chcesz dobrze stabilizowac napiecie - jezeli chcesz
                                  > oddac transformator sasiadom? [podpowiadam, ze sasiedzi maja 380V]


                                  wiesz - nawet jesli masz wlasny wiatrak trubine albo generator - to i tak
                                  wymieniajac energie z innymi (wiekszymi) podmiotami na znaczaca skale - musisz
                                  uzgodnic napiecie bazowe. oczywiscie u siebie w domu mozesz miec inne napiecie.
                                  co prawda beda z tego powodu ozliczne straty i komplikacje - i pewnie awarie -
                                  ale za to bedziesz mial fajny pulpit sterowniczy i instrumenty polityki
                                  energetycznej we wlasnym reku
                                  • przycinek.usa Re: wiara a rzeczywistosc. 24.10.08, 01:06
                                    "he he he. podoba ci sie ta analogia? serio ja akceptujesz jako adekwatna?"


                                    Oczywiscie. Sam powiedziales, ze starasz sie mnie zrozumiec.
                                    Dlatego ja staram sie rowniez przekonac Ciebie argumentami, ktore lubisz.
                                    Rozbudujmy Twoj przyklad:


                                    Wyobrazmy sobie praktycznie, ze ten transformator, ktory stosujesz oddasz
                                    sasiadowi w zarzadzanie. Tak jak postulujesz. Sasiad bedzie przysiegal na Sw.
                                    Piotra, ze bedzie uczciwy, bedzie sumienny i bedzie dbal o odpowiedni poziom
                                    napiecia w twoim domu. Ktoregos dnia przyjdziesz do domu, zrelaksowany,
                                    siadziesz przed TV z piwkiem i zaczniesz ogladac mecz. Tymczasem sasiad bedzie
                                    miec impreze imieninowa, a jego wystraszony kot usiadzie na twoim
                                    transformatorze i wyprozni sie na niego. I wtedy wywali korki a ty wsciekniesz
                                    sie, ze Twoj sasiad nie dba o twoj prad. Jakiez bedzie twoje zdziwienie, kiedy
                                    zamiast przeprosic, sasiad jeszcze cie opiepszy, ze mu sie w impreze imieninowa
                                    wtracasz a transformator naprawi dopiero kiedy wytrzezwieje. A jak ci sie nie
                                    podoba, to spie().

                                    I wtedy zrozumiesz, ze trzeba isc do sklepu i szukac nowego transormatora i dbac
                                    o niego osobiscie. Wtedy jednak okaze sie, ze NBP to nie cegla a waluta nie
                                    ogorki co rosna na grzadkach i nie da sie tego latwo odtworzyc.

                                    W obecnej sytuacji przewidujacy gospodarz, lubiacy ogladac mecze, bedzie dbal o
                                    to, aby chronic SWOJE TRAFO, nie? Tymczasem to trafo, czyli NBP + RPP + cala
                                    masa politykow, maja takie male nozki i drepcza drepcza, aby jak najszybciej
                                    pozbyc sie NBP i wlasnej waluty.
                                    I ty, chcac miec pewnosc ogladania wszystkich meczow powinienes ochronic trafo
                                    przed tym dreptaniem. Najlepiej obciac te drepczace nozki, a jak sie nie da, to
                                    przynajmiej przybic to trafo gwozdziami do podlogi razem z tymi nozkami.
                                    • bush_w_wodzie Re: wiara a rzeczywistosc. 24.10.08, 01:24
                                      przycinek.usa napisał:

                                      > "he he he. podoba ci sie ta analogia? serio ja akceptujesz jako adekwatna?"
                                      >
                                      >
                                      > Oczywiscie. Sam powiedziales, ze starasz sie mnie zrozumiec.
                                      > Dlatego ja staram sie rowniez przekonac Ciebie argumentami,
                                      > ktore lubisz.


                                      no - troche dziwie ze to kupiles. bo przeciez jak byles zalezny od doplywu
                                      energii z zewnatrz (lub - jak kto woli tzw twardych realiow) tak jestes. to co
                                      zyskujesz w tym przykladzie to jest tylko i wylacznie pulpit do regulowania...


                                      > Rozbudujmy Twoj przyklad:
                                      >
                                      >
                                      > Wyobrazmy sobie praktycznie, ze ten transformator, ktory
                                      > stosujesz oddasz sasiadowi w zarzadzanie. Tak jak postulujesz.
                                      > Sasiad bedzie przysiegal na Sw. Piotra, ze bedzie uczciwy,
                                      > bedzie sumienny i bedzie dbal o odpowiedni poziom
                                      > napiecia w twoim domu.


                                      nie sasiadowi ale raczej gminie


                                      > Ktoregos dnia przyjdziesz do domu,
                                      > zrelaksowany, siadziesz przed TV z piwkiem i zaczniesz
                                      > ogladac mecz. Tymczasem sasiad bedzie
                                      > miec impreze imieninowa, a jego wystraszony kot usiadzie na twoim
                                      > transformatorze i wyprozni sie na niego. I wtedy wywali korki
                                      > a ty wsciekniesz sie, ze Twoj sasiad nie dba o twoj prad.
                                      > Jakiez bedzie twoje zdziwienie, kiedy zamiast przeprosic,
                                      > sasiad jeszcze cie opiepszy, ze mu sie w impreze imieninowa
                                      > wtracasz a transformator naprawi dopiero kiedy wytrzezwieje.
                                      > A jak ci sie nie podoba, to spie().


                                      wiesz - jak ten sasiad ma wystarczajaco duza chate i rozmach - to jak zacznie
                                      impreze to i tak wywali korki na zbiorczej podstacji
                                      i wtedy ten caly pulpit nic ci nie pomoze. i niestety nie bedziesz mogl zonie
                                      wylaczyc serialu

                                      >
                                      > W obecnej sytuacji przewidujacy gospodarz, lubiacy ogladac mecze,
                                      > bedzie dbal o to, aby chronic SWOJE TRAFO, nie?


                                      i co mu z tego jak caly system energetyczny sypie iskry i fajerwerki?


                                      > Tymczasem to trafo, czyli NBP + RPP + cala
                                      > masa politykow, maja takie male nozki i drepcza drepcza, aby jak najszybciej
                                      > pozbyc sie NBP i wlasnej waluty.
                                      > I ty, chcac miec pewnosc ogladania wszystkich meczow powinienes ochronic trafo
                                      > przed tym dreptaniem. Najlepiej obciac te drepczace nozki, a jak sie nie da, to
                                      > przynajmiej przybic to trafo gwozdziami do podlogi razem z tymi nozkami.


                                      trafo glupstwo. najwazniejsze zeby przybic pulpit.
                                      • przycinek.usa Re: wiara a rzeczywistosc. 24.10.08, 01:30
                                        Acha. He he he he.
                                        Najwazniejsze, ze wyjasnilismy to sobie wzajemnie i przejrzyscie.
                                        Padlo na pismie i jest dowod. Wisi na stronie gdzie jest 10k wejsc dziennie. I
                                        tak trzymac.
    • sirland Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 21:46
      no... najlepiej to ściąc stopy o połowę, albo poniżej stóp ECB. Najpierw mielibyśmy metr mieszkania w Warszawie po 30 TPLN w lipcu 2007 i 0 kredytów komercyjnych i inwestycji bezpośrednich, a potem 3 TPLN za metr w lipcu 2009, hiperinflację i żadnego przedsiębiorstwa prócz administracji rządowej..
      • deluc Re: Bredzisz 22.10.08, 22:28
        Ale sztampowo, brakuje mi tylko fragmentu ze skonczylibysmy jak na
        Bialorusi.
      • przycinek.usa Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 23:20
        Bardzo merytorycznie piszesz, ze najlepiej dac obywatelom w glowe kijem.
        Przeciez kazde dziecko w Polsce wie, ze polityka monetarna polegac moze na
        zmianie stopy i rezerwy obowiazkowej.

        Dlaczego wobec tego krytykujesz wariant, w ktorym inflacje/podaz pieniadze
        ograniczymy stopa rezerwy?

        Przeciez zalozenie jest takie, zeby bylo mniej kredytow, jak podnosisz stope %,
        to ludzie nie chca sie zadluzac, a jezeli podniesiesz stope rezerw do banki nie
        chca dawac. Efekt koncowy jest podobny. Jest nawet lepszy, bo jak juz kiedys
        pisalem, podnoszenie stopy % przez RPP nie ogranicza podazy pieniedzy tak
        skutecznie jak w innych panstwach, poniewaz sa szeroko dostepne kredyty
        walutowe. I o te kredyty sie rozchodzi.
    • lutors Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 21:59
      przycinek napisał:
      ...Mozliwe, ze NBP powinien uruchomic
      > rezerwy i odkupic na rynku te firmy, ktorych wartosc w wyniku kryzysu spadla
      > ponizej wszelkich akceptowalnych wartosci historycznych.

      WOW !!! brawo przycinek !!!to by chyba było na tyle jesli chodzi o twoje
      mądrosci Wymadrzac sie wklejajac cytaty z róznych zródeł to kazdy potrafi TAKIE
      cos wymyslec juz nie!!

      • przycinek.usa Re: Wine za kryzys ponosi RPP. 22.10.08, 23:14
        Prosze sie tak nie unosic. Panstwa nacjonalizuja banki, chca masowo zabierac
        ludziom nieruchomosci, interweniuja na FOREXie, konfiskuja obywatelom
        oszczednosci emerytalne, doplacaja do kredytow, daja bankom pieniadze pomimo ich
        niecheci do brania. To sa wydarzenia ostatnich dwoch tygodni. Ja rozumiem, ze
        wszyscy sa zdenerwowani sytuacja ale trzeba patrzec na te wszystkie procesy
        obiektywnie. Ja niczego nie postuluje. Ja tylko patrze i widze. Zachodza
        zdumiewajace zmiany! W tym kontekscie mozna chyba na forum pogadac o innych,
        mniej szokujacych rozwiazaniach, jak chocby inwestowaniu rezerw na wlasnym
        rynku, prawda?

        Zamiast podniecac sie i krzyczec, moze warto zastanowic sie nad tym, ze rezerwy
        to sa po prostu oszczednosci. I jezeli 1 zloty rezerwy moze kupic 2 lub nawet 3
        zlote w aktywach firmy, to sie to oplaca?
        Prawda? Nie napisalem, aby rozrzucac pieniedze z helikoptera, a jedynie
        zasugerowalem mozliwie korzystniejsza inwestycje od obecnych.

        Bo gdzie sa te rezerwy?
        One sa pozyczone innym rzadom na maly procent. Takie sa fakty.
    • szutnik Wine za kryzys ponosi RPP. Częściowo zgoda. 22.10.08, 23:00
      Rynek zabezpieczal sie przed dalszym wzrostem PLN,
      > poniewaz RPP prowadzac polityke wysokiej stopy procentowej
      doprowadzala do
      > przewazenia kredytow walutowych w Polsce. Kurs PLN zostal przez to
      wywindowany
      > do absurdu a jego cena zupelnie nie uwzgledniala realiow wymiany
      handlowej.

      Tu zgoda. Dodam do tego nieudolność NBP-u, który w swojej polityce
      rezerw walutowych kompletnie nie uwzględnił CHF jako istotnego
      składnika tychże, a przecież kraj taki jak Polska, powinien
      utrzymywać rezerwy w odpowiednich proporcjach biorąc pod uwagę:
      1 Kierunki wymiany w handlu zagranicznym
      2 Proporcje długu, denominowanego w walutach obcych

      Efekt tego dziś widzimy - paniczne poszukiwanie dawcy swapa na CHF.
      Przy odpowiedniej wielkości rezerw, utrzymywanych w CHF nawet w
      obecnej sytuacji byłaby to tylko kwestia krótkiej rozmowy z ludźmi z
      SNB - nikt nie lubi, gdy ktoś mu rzuca papiery wartościowe na rynku
      po cenach dumpingowych, więc myślę, ze taki swap pod zastaw
      szwajcarskich obligacji byłby spokojnie do załatwienia.

      >A RPP, zamiast trzymac wysoko stope procentowa powinno bylo
      podwyzszac rezerwy obowiazkowe bankow.

      To samo twierdziłem w maju -czerwcu, choć chyba nie na tym Forum.
      Czytałem wtedy gdzieś wypowiedź kogoś ze sfer bliskich RPP, który
      pytany o sprawę podniesienia rezerw obowiązkowych w bankach zamiast
      podwyżek stóp powiedział coś takiego:"to nieelegancki sposób
      załatwienia sprawy; coś jak walenie maczugą"
      W świetle tego, że dużą część kredytów w CHF udzielono w tym roku, o
      czym RPP musiała wiedzieć, a w połowie roku banki ostro naganiały na
      przewalutowanie na CHF ostatnich złotowych hipoteków, jest to tym
      bardziej niezrozumiałe.
      No chyba, że RPP za pomocą akcji kredytowej w CHF, umacniającej PLN-
      a walczyła z inflacją smile Piszę to nie do końca poważnie, ale po RPP
      nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać...smile

      > Podejrzewam jednak, ze obecnie RPP rozwaza podwyzke stopy,
      Nie sądzę. To gremium jest zbyt powolne i zbyt zapatrzone w ECB, a
      ten ostatnio obniżał stopy.

      > Obecnie prasa pisze w kolko, ze wine za spadek PLN ponosza
      spekulanci,
      > rozpasanie budzetowe Wegier, ucieczka kapitalu zagranicznego i
      pewnie ze setke
      > innych powodow, oprocz najwazniejszego - blednej polityki
      monetarnej RPP.

      Nie. RPP dołożyła kamyk i to spory do tej lawiny, ale skurcz
      kredytowy jest podstawą.
      Państwa Europy Środkowej i Wschodniej, jako praktycznie jedyne wśród
      Emerging Markets jechały permanentnie na długu. Polska ma przeciez
      stały deficyt fiskalny rzędu 3% PKB a def. na rachunku bieżącym
      rzędu 5% PKB. Dodajmy, ze ostatnio ten drugi finansowany poprzez
      drogę bankową.
      Warunki do tego, by zbierać cięgi wskutek globalnego zaniku
      płynności są więc idealne, co też obserwujemy.
      Sąsiedzi weszli w to jeszcze gorzej i dlatego są pierwsi w kolejce
      do bicia - credit crunch zawsze uderza najmocniej tych najbardziej
      zadłużonych. Ale Polska jest elementem koszyka pt. ME i tej
      ucieczki kapitału nie da sie uniknąć- to sprawa globalnego spadku
      zaufania do regionu. Jedyne co można było, to zmniejszyć o rozmiary
      tej ucieczki i jej gwałtowność.

      Za chwilę pewnie zobaczymy ponownie problemy Węgier, rynek pewnie
      też przetestuje siłę pegu łata do Euro (to chyba Łotwa ma ten peg w
      byłej pribałtyce, o ile mnie pamięć nie myli). Słowacki BC powinien
      też przygotować się do obrony korony w ramach ERM2, a będą mieli z
      tym problem, zważywszy, że kurs odniesienia korona/euro ustalali
      wysoko, bo prawie przy szczycie umacniania się walut naszego regionu
      względem EUR i USD.
      • przycinek.usa Re: Wine za kryzys ponosi RPP. Częściowo zgoda. 22.10.08, 23:47
        Fantastyczny komentarz szutnik. Kurcze, swietnie to napisales.
    • polish.ham A co ma do tego RPP? 23.10.08, 13:19
      Może by Przycinek zechciał wyjaśnić nieprofesjonaliście,
      jak ma się cokolwiek, co robi lub nie robi RPP do sytuacji
      złotówki i naszej giełdy. Bo z mojego laickiego punktu
      widzenia - prawie że nijak. Czy i jak moje rozumowanie
      jest błędne, gdy widzę to tak:

      1. Inwestorzy wyprzedają polskie aktywa, głównie akcje,
      z przyczyn będących poza kontrolą RPP. Akcje tanieją.

      2. Następnie sprzedają złotówki, zamieniają je na swoje
      waluty. Złotówki tanieją.

      3. Jedyne, co mogłaby zrobić RPP dla ratowania złotego,
      to albo go skupować na potęgę, albo podnieść stopy,
      tak aby inwestorzy przechodzili z polskich akcji na polskie
      obligacje.

      4. Ale oni nie wychodzą z naszych akcji dla paru procent
      zysku z jakichkolwiek obligacji, tylko sp... w panice,
      żeby zatykać coraz większe dziury - znów poza polem
      działania i nawet widzenia RPP.

      5. Jedyne, o co można dziś winić RPP to (niegdysiejsza)
      polityka wysokich stóp i brak obniżek teraz, choć co do
      tego drugiego to już miałbym wątpliwości.

      Proszę o przystępny komentarz.

      Łączę wyrazy.
      • llukiz Re: A co ma do tego RPP? 23.10.08, 14:55
        > 5. Jedyne, o co można dziś winić RPP to (niegdysiejsza)
        > polityka wysokich stóp

        A może jeszcze za niegdysiejszą inflację obwinisz RPP
        • przycinek.usa Re: A co ma do tego RPP? 23.10.08, 16:46
          Masz rodzine w RPP, ze cie tak nosi, czy moze za duzo kawy wypiles?
          • llukiz Re: A co ma do tego RPP? 23.10.08, 18:24
            > Masz rodzine w RPP, ze cie tak nosi, czy moze za duzo kawy wypiles?

            Oj tam od razu rodzinę. Po prostu nosi mnie gdy czytam że RPP robi błąd walcząc
            z inflacją.
            • przycinek.usa bo nic z tego nie rozumiesz 23.10.08, 19:19
              "Po prostu nosi mnie gdy czytam że RPP robi błąd walcząc z inflacją."

              Czy wiesz jak sie obsluguje mlotek?
              Gwozdz mozna wbic na rozne sposoby.
              Mozna wbic "na raz" albo mozna tluc dlugo i pracowicie.
              Ja postuluje metode "na raz" a RPP "dlugo i pracowicie".

              I dlatego tlumacze cierpliwie, w tym tobie, ze inflacje mozna zwalczac na dwa
              sposoby.

              1) Regulowac stopa,
              2) Regulowac rezerwami.
              Jest tez wariant trzeci, czyli kombinacja obu, ktora jest najkorzystniejsza,
              pozwala bowiem dostosowac stopy na rynku do otoczenia handlowego, czyli stop w
              eurozonie.

              Nie czytasz, nie interesujesz sie i nic dziwnego, ze nie masz zielonego pojecia
              o tych wariantach.

              Regulacja rezerwami ma nastepujace cechy, ktore mozna porownac do tluczenia
              mlotkiem "na raz":

              1) Natychmiast powoduje ograniczenie akcji kredytowej bankow.
              2) Powoduje natychmiastowy spadek inflacji
              3) Przeklada sie na natychmiastowy spadek aktywnosci ekonomicznej obszaru.

              Ale uzyskuje sie nastepujace korzysci:
              a) Mozna utrzymac rownowage kredytow walutowych do zlotowych.
              b) Mozna utrzymac niski kurs walutowy co jest silnie proeksportowe
              c) Wszelkie bable, w tym spekulacje na rynku nieruchomosci nie wystepuja i mozna
              korzystnie kupic mieszkanie nie zadluzajac siebie i wnukow.
              d) Nie ma absolutnie zadnej mozliwosc ataku spekulacyjnego na taki kraj,
              poniewaz jest zrownowazony handel i rynek dlugu.

              Jakies pytania?
              • przycinek.usa Dlaczego nie wolno wchodzic do Euro 23.10.08, 20:42
                Nie odpowiedziales na moj post, wiec wnioskuje, ze nie masz wiecej pytan.
                Szkoda, bo tutaj pojawia sie kolejna fundamentalnie wazna sprawa:

                Istnienie wlasnego systemu walutowego!

                Jezeli z jakiegos powodu (Np. slynnej konwergencji i przyjecia Euro)
                Polska nie bedzie mogla wykonywac swojej polityki monetarnej, to nie bedzie
                mozna stosowac powyzej wymienionych sposobow do regulacji podazy pieniadza na
                rynku. To, ze RPP robila to dotad zle nie oznacza, ze nalezy z tego calkowicie
                rezygnowac. Duze obszary gospodarcze w Unii charakteryzuja sie odmiennymi
                parametrami wzrostu i inflacji. Jest to normalne. W USA jest tak samo. Jak
                Polska calkowicie zintegruje sie z reszta Unii, to polityka monetarna ECB zawsze
                bedzie w sprzecznosci z potrzebami waszego lokalnego rynku.

                Nie bedziecie mogli zrobic nic. Nie bedziecie mogli regulowac konkurencyjnosci
                gospodarczej za pomoca kursu waluty. Nie ma watpliwosci, ze to narzedzie (o ile
                jest stosowane) jest bardzo skuteczne. Dowodem na to sa Chiny, a przeciez
                polTusk wlasnie z Chin wrocil i jest zachwycony!

                Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, ze nie dyskutuje sie tematu publicznie
                i przyjmuje a priori bledne opinie. Nie ma jednak dyskusji, poniewaz NIE
                WIERZYCIE, ZE NIE MACIE RACJI.
                • deluc W strefie euro stopy wyznacza EBC - nie? 23.10.08, 21:12
                  Wiec przyjmujac euro pozbywamy sie jednego z wazniejszych instrumentow
                  walki z inflacja - nie? Czyli RPP walczy z inflacja by nie moc z nia
                  walczyc w przyszlosciwink - nie?
                  • przycinek.usa Re: W strefie euro stopy wyznacza EBC - nie? 23.10.08, 21:24
                    Oczywiscie!
                    He he he!
                • llukiz Re: Dlaczego nie wolno wchodzic do Euro 23.10.08, 23:42
                  > Nie odpowiedziales na moj post, wiec wnioskuje, ze nie masz wiecej pytan.

                  zły wniosek. Po prostu niektórzy ludzie nie mogą przebywać przy komputerze cały
                  czas. Czasami np śpią albo wykonują równie użyteczne aczkolwiek inne czynności...

                  Tak więc pytanie. Dlaczego RPP nie wykorzystuje tych rezerw walutowych? Bo jest
                  zwyczajnie zła? A może jest głupia? Jakie korzyści daje nie wykorzystywanie tych
                  rezerw do zmiany kursu waluty?

                  korwin-mikke.blog.onet.pl/
                  • drjezus.pl Dlaczego powinno sie wejsc do euro 24.10.08, 00:24
                    Zeby tym politycznym polskim nieudacznikom odebrac mozliwosc
                    manipulacji przy czymkolwiek.

                    Zeby skonczylo sie ryzyko walutowe dla eksporterow, zeby lepper nie
                    mogl wygrac wyborow itp..

                    Przycinek, nie to zebym sie czepial, bo mam dla Ciebie szacun, ale
                    czy Ty przypadkiem nie chodziles do szkoly z E. Keynesem? To nic
                    zlego oczywiscie, ale forum jest liberalne, a mam wrazenie, ze Ty
                    bys chcial wejsc w role Lubaszenki. Wiesz, mam znajomego prof. belw.
                    ekonomii, ktory mi powiedzial, ze im wiecej wie, tym ma wiecej
                    pokory przed tym czego nie wie, a poza tym, on ma ciagle watpliwosci
                    w przeciwienstwei do politykow.. To naprawde dobry naukowiec.
                    • przemyslawo2 Re: Dlaczego powinno sie wejsc do euro 24.10.08, 00:38
                      > Zeby tym politycznym polskim nieudacznikom odebrac mozliwosc
                      > manipulacji przy czymkolwiek.
                      Przekażesz w ten sposób możliwość manipulacji niepolskim nieudacznikom.
                      Nad tymi polskimi to przynajmniej mamy jako taką kontrolę, nad tymi europejskimi
                      już nie.

                      > Zeby skonczylo sie ryzyko walutowe dla eksporterow, zeby lepper nie
                      > mogl wygrac wyborow itp..
                      od ryzyka walutowego są odpowiednie instrumenty,
                      Lepper jakoś może wygrywać wybory, ale ten polski Naród jakoś nie jest aż tak
                      głupi jak się niektórym oświeconym Europejczykom wydaje i Lepper nie wygrywa.
                      • drjezus.pl Re: Dlaczego powinno sie wejsc do euro 24.10.08, 00:42
                        Rozumiem ten poglad, ale pogadaj z eksporterami: tam najwazniejszy
                        jest kurs eur/pln wejscia, a nie czy warto wchodzic.
                    • przycinek.usa Re: Dlaczego powinno sie wejsc do euro 24.10.08, 00:53
                      Jezeli on tak mowi, to wzbudza moj szacunek. Ten swiat stoi na glowie. Prawda
                      miesza sie z nieprawda, wszyscy klamia. To nie sa czasy, aby cokolwiek
                      przyjmowac na wiare. Trzeba zrobic pierwszy krok i zaczac zadawac pytania. Co do
                      Keynesa, to pojawia sie to w kazdej dyskusji. Zostawmy to. W Polsce byl do tego
                      taki wielki gruby podrecznik. Obrzydliwie duzo bezsensownego kucia. Zycie
                      dowodzi, ze teorie nie dzialaja a ekonomia rzadza przypadki i politycy. Nie Keynes.
                • szczurek.polny Re: Dlaczego nie wolno wchodzic do Euro 24.10.08, 11:07
                  Kiedy My, Naród Polski, Suweren, w referendum powszechnym zadecydowaliśmy i
                  przyjęliśmy zobowiązanie wprowadzenia euro najszybciej jak to będzie możliwe...
                  No i pewnie będzie trzeba przyjąć.
                  Inna sprawa, czy czasem z okazji referendum ktoś Nas, Narodu Polskiego,
                  Suwerena, czasem trochę nie oszukał. Czy głosujący za traktatem akcesyjnym
                  wiedzieli, że głosują również za przyjęciem euro? Czy broszurka od prezydenta
                  Kwaśniewskiego dostatecznie jasno i jednoznacznie mówiła o przyjęciu euro?
                  Jeszcze inną sprawą jest, co to znaczy "możliwie jak najszybciej"...
      • przycinek.usa Re: A co ma do tego RPP? 23.10.08, 16:37
        Tutaj opisalem jeden z wariantow takiego kredytu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=80363647&a=83047044
        Sa oczywiscie inne warianty, jak te oparte o depozyty, w ktorych nastepuje
        prosta sprzedaz walut. Ostatecznie moze byc wariant opisany tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86110043&a=86211627
        Czyli sprzedaz pozyczonego franka po cenie rynkowej i przeliczanie na PLN po
        kursie wewnetrznym banku. Jest to ryzykowne dla banku, poniewaz taka operacja
        pozyczania krotkiego i dawania kredytu w dlugim terminie jest dokladnie takim
        samym zlem, ktore polozylo Northern Rock Bank.

        W kazdym przypadku nastepuje zajecie dlugiej pozycji na PLN. (Sprzedaz waluty
        jest rownowazne dlugiej w PLN)

        Dlatego wlasnie PLN umacnial sie przez kilka lat w wyniku boomu na rynku
        nieruchomosci poniewaz ludzie brali kredyty walutowe. Umocnienie PLN nastepowalo
        pomimo deficytu handlu zagranicznego.
        RPP mialo wszelkie dane ekonomiczne, ktore wyraznie wskazywaly na to, ze PLN
        jest za drogi, poniewaz nie dochodzilo do zrownowazenia wymiany handlowej a
        zjawisko to bylo dlugoterminowe i zachodzilo POMIMO CALKOWITEGO OTWARCIA RYNKU Z
        EUROPA. Nasz eksport do Europy mogl rosnac wykladniczo, ale nie rosl, poniewaz
        polityka targetu inflacyjnego zarzynala rynek przez 4 lata. I obecnie, (kiedy
        ludzie wstrzymali sie z kupowaniem nieruchomosci), widzimy skutki tych dzialan
        poprzez zmiane kursu walutowego o polowe w miesiac.
        Pozdrawiam serdecznie i witam na forum.
        • przycinek.usa wyjasnienie 23.10.08, 16:43
          Czyli wklejam fragment zalinkowany wyzej:

          Stopa procentowa RPP wplywa na poziom procentu, ktory ludzie placa za kredyt.
          Prawda? Im wyzsza stopa - tym wyzszy koszt kredytu.
          Konsumenci maja jednak wybor - moga isc po tanszy kredyt. Tansze kredyty
          walutowe sa oferowane przez banki. Bierzesz kredyt w CHF albo EURO albo USD i
          masz mniejszy procent. Prawda?

          Jak to wyglada od strony kuchni:
          Bank udzielajac kredytu denominowanego waluta obca tak naprawde udziela kredytu
          zlotowego. PLN jest waluta transakcji a waluta obca jest waluta rozliczeniowa.
          Przykladowo Kowalski chce 100,000 PLN kredytu dewizowego o wartosci 40,000 USD
          po kursie 2.5. Umowna wartosc kredytu wynosi $40,000 USD. Bank bierze swoje
          100,000 PLN i daje Kowalskiemu. Po uplywie roku Kowalski oddaje 80,000 PLN po
          kursie 2.00 co splaca kredyt 40,000 USD. Kto stracil 20,000 PLN? BANK. Kowalski
          jest do przodu 20,000 PLN

          Wniosek: w momencie pobrania kredytu denominowanego waluta obca
          beneficjent/kredytobiorca jest krotki w walucie obcej a bank jest dlugi w
          walucie obcej.

          W okresie trwania umowy PLN sie umocnil wzgledem USD co spowodowalo zysk
          Kowalskiego i strate banku.

          Ale bank zarabia na prowizjach i pobiera czesc procentu. Bank nie chce ponosic
          ryzyka kursowego. Dlatego taka umowa kredytowa MUSI byc zabezpieczona.
          Zabezpieczenie jest odwrotnoscia tej transakcji.
          Czyli, jezeli w momencie podpisania umowy bank jest dlugi w walucie [a klient
          krotki w walucie], to bank musi natychmiast dokonac ofsetu ryzyka kursowego i
          zajac krotka pozycje walutowa=dluga pozycje w PLN.

          Odwrotna sytuacja dotyczy klientow kredytobiorcow.
          Klient w momencie zlozenia podpisu na umowie staje sie krotki w walucie i
          POWINIEN natychmisat dokonac ofsetu walutowego polegajacego na zajeciu dlugiej
          pozycji walutowej=krotkiej pozycji w PLN.

          Ale NIKT TEGO NIE ROBI i powstaje sytuacja, kiedy banki MASOWO zajmuja dlugie
          pozycje w PLN a druga strona transakcji sa inne instytucje rynku kapitalowego.
          Przewaga popytu od bankow powoduje umacnianie sie PLN, ktore jest dodatkowo
          wzmocnione transferami pienieznymi, inwestycjami i wplywami z eksportu.

          Jak sie maja stopy RPP do tego?
          Stopa wplywa na to, ktory kredyt jest drozszy.
          Utrzymywanie takiej stopy przez dlugi czas powoduje powstanie niebezpieczenstwa
          wycisniecia rynku z dlugich pozycji.

          Takie sytuacje nie zdarzaja sie czesto - ale koncza sie bardzo gwaltownymi
          zmianami kursu walutowego. Np. 30% w miesiac.
          Wystarczy, ze banki przestana udzielac tych kredytow.
          • polish.ham Skrzypek na wietrze 23.10.08, 19:36
            Rozumiem, że RPP czy NBP możemy winić za ostatnie kilka lat
            polityki zbyt wysokich stóp. Nie znam liczb dokładnych, ale
            myślę że waluty i tak napływałyby do Polski, nawet gdyby
            w Polsce nie udzielano w ogóle kredytów dewizowych, a zatem
            złoty drożałby i tak, choć pewnie słabiej.

            Ale co dzisiaj miałaby robić RPP - to już całkiem nie wiem.
            Pewnie najlepiej iść w fazie z głównymi bankami centralnymi,
            czyli teraz obniżać stopy, ale wtedy złotówka taniałaby
            jeszcze bardziej. Tak źle i tak niedobrze.

            Polski rynek, polska gospodarka i polskie finanse są dość
            pootwierane, a czynniki zewnętrzne coraz bardziej dominują
            nad wewnętrznymi. Zarządzać dziś NBP-em to trochę jak być
            Skrzypkiem pośród burzy. Wirtuozujesz czy rzępolisz - i tak
            g... słychać.

            Reasumując, choć jest do dupy i pewnie będzie jeszcze gorzej,
            to nawet nie ma kogo powiesić...

            Wasze zdrowie, a zwłaszcza Przycinka.
            • drjezus.pl Mój pierwszy raz 24.10.08, 00:03
              Najpierw szacun dla przycinka, astrofina, robisca i sevenseasa i
              moze jeszcze kogos pominalem, ale odkad tu trafilem to wlasnie wy
              mnie tu jeszcze trzymacie. Zaczelo sie od W. Bialka, ktoremu
              kibicuje od 1996 roku, jak jeszcze byl w magnusie. Swoja droga
              uwazalem dotad, ze to jedyny gosc, ktorego kometaze warto czytac, a
              on zamiescil link do przycinka i tak do was trafilem. Coz moge
              powiedziec: moje zainteresowania to makro, rynek finansowy i
              ezoteryka. Na tym forum sprobuje czasem z wami popisac w tych 2
              pierwszych kwestiach. Nie mam zbyt duzo czasu, takze czasem sie
              wylacze, ale postaram sie dorownac wam kultura wypowiedzi. Rozumiem,
              ze kazdy z nas ma pokore w zwiazku z tym, ze moze sie mylic.. To
              tyle na poczatek. Wiem: tylko sie przedstawilem, ale jak na mnie to
              tez duzo.

              Na poczatek drobna kwestia: przycinek - znasz sie jak rzadko kto na
              rynku w usa, ale masz ogromne braki jesli chodzi o polska gpw. Nie
              biesz tego do siebie, ale nie czujesz tego rynku w zupelnosci, a
              trzba pamietac, ze kazdy rynek ma swoja specyfike. Z kghmem
              astrofina, to nie do konca musi byc reklama. Kurs zaszedl daleko,
              ale po 0,98 to zobaczymy go jedynie przy dj-3000, czy wierzysz w te
              rejony? A moze inaczej, czy na ten moment ma sens dyskusja o tych
              rejonach? To tak na rozgrzewke..

              • przycinek.usa najgorszy jest upor. 24.10.08, 01:24
                Nie ma czegos takiego w inwestycjach jak absolutna racja. Wszystko jest mozliwe.
                Wymysla nowe kolo do produkcji gwozdzi z miedzi i cena miedzi bedzie 10k a nie
                2K i w KGHM stanie sie cud.
                Nie mam zielonego pojecia co sie moze stac, ale inwestycje trzeba opierac na
                rachunku prawdopodobienstwa. Zle sie stalo, ze zaczelismy rozmawiac o tej miedzi
                i KGHM. Staralem sie zachowac neutralnosc i nie dyskutowac inwestycji. Troche
                sie zagalopowalem.
                Jednak nie zmienie swojego zdania. Roznica miedzy nami polega na tym, ze nie
                zajmuje pozycji. On zajmuje. Zwrocilem mu uwage na ryzyko. On nie slucha. Gdybym
                uwazal, ze to jest okazja do dalszego spadku, to kto wie, moze przyszloby mi do
                glowy cos zrobic. Ale cena obecna, to nie 100PLN. No meat on the bone, ze tak
                powiem.
                Co do rynku w Polsce, to ja nie komentowalem rynku w Polsce - tylko wyrazam
                opinie, ze jest tak tanio, ze oplaca sie kupowac bez wzgledu na analize
                techniczna. Co do prognozowania przyszlego poziomu DJI, to nie wydaje mi sie to
                mozliwe, poniewaz ilosc manipulacji na tym rynku jest tak wielka, ze wszelkie
                analizy sa bez sensu. skurcz kredytowy zdjal pieniedze z calego swiata, wywolal
                spadki na gieldach i stalo sie tanio. Kapital pojechal do bankow, ktore byly w
                USA, Japonii i Szwajcarii. A w miescu, gdzie on byl kiedys powstala czarna
                dziura. Dlatego wasz rynek jest odwrotnoscia DJI. DJI moze isc w gore a wasz
                rynek moze dalej spadac. Ale moze rowniez zaczac rosnac, bo przeciez takie
                przeplywy nie trwaja wiecznie! Ile jeszcze tam zostalo takich kapitalow? Na
                miesiac sprzedawania? Na tydzien?
                Na ile? Im taniej, tym latwiej to wszystko przejac, wyplacic i miec.
                I siedziec na tym. To jest w gruncie rzeczy wielki sukces tych waszych funduszy,
                ze nie stracily duzo pieniedzy na tym przeplywie.
            • przycinek.usa Re: Skrzypek na wietrze 24.10.08, 03:36
              > Ale co dzisiaj miałaby robić RPP - to już całkiem nie wiem.
              > Pewnie najlepiej iść w fazie z głównymi bankami centralnymi,
              > czyli teraz obniżać stopy, ale wtedy złotówka taniałaby
              > jeszcze bardziej. Tak źle i tak niedobrze.


              To jest bardzo trudna sytuacja. Trudno powiedziec co oni powinni zrobic. Jezeli
              spodziewamy sie oslabienia dynamiki wzrostu PKB, to obnizka stop jest
              racjonalnym rozwiazaniem. Wtedy zniweluje sie dysproporcja oplacalnosci pomiedzy
              roznymi kredytami. Ja wierze w to, ze w dlugim terminie rynek swietnie potrafi
              wyceniac kursy walut sam. Dlatego w dlugim terminie zloty bedzie raczej dazyl w
              kierunku rownowagi handlu zagranicznego. Jezeli obnizenie kursu nie doprowadzi
              do likwidacji deficytu handlowego - to kurs dalej spadnie. Mozliwe jednak, ze
              handel sie zrownowazy i nie bedzie potrzeby na ten temat rozmawiac. Zgodnie z
              opinia Roberta, ktory w koncu siedzi w tym po uszy - doszlo do zamkniecia
              spekulacyjnych pozycji dlugich, ktore byly otwarte przez eksporterow. Jezeli
              podniesie im sie oplacalnosc eksportu - to oni sie odrobia.
              Najgorszy wariant bylby wtedy, gdyby RPP podniosla stopy i umocnila PLN - bo
              wtedy oni beda mieli niezabezpieczone transakcje i zrealizowane straty kursowe a
              zmiana kursu ograniczy im wplywy.
              Logicznie na to patrzac najlepiej chyba nie robic nic a po uplywie kolejnych 2
              kwartalow ciac stope, jesli rynek za bardzo zwolni.
              • szczurek.polny Re: Skrzypek na wietrze 24.10.08, 11:13
                Skrzypek w tej chwili robi to, co robić powinien, czyli nic.
                Mógłby co prawda rozpieprzyć parę mld rezerw, żeby na chwilę trochę poprawić
                humory kredytobiorcom w CHF... Ale humory i tak by się szybko pogorszyły, a paru
                mld rezerw już by nie było. W perspektywie kilku tygodni nie należy nic robić -
                ten przepływ wkrótce ustanie.
                A co w horyzoncie pół roku do roku? Otóż nie wiadomo. Decyzje należy podejmować
                najpóźniej jak to możliwe (bo wtedy wiadomo więcej), ale nie później (bo będzie
                za późno).
          • llukiz Re: wyjasnienie 23.10.08, 23:55
            > Bank udzielajac kredytu denominowanego waluta obca tak naprawde udziela kredytu
            > zlotowego

            dlaczego? Po co bank to robi? Bawi się w hazard w nadziei na większy zysk?
            • weev Re: wyjasnienie 24.10.08, 00:05
              Robi to bo inne banki to robia. A inne banki to robia bo pozwala to na
              zaoferowanie tanszego kredytu, zwiekszajac liczbe kredytobiorcow i
              niejednokrotnie pozwalajac na zwiekszenie marzy, w porownaniu do
              identycznego kredytu w PLN.
              • el_matador9 Re: wyjasnienie 24.10.08, 21:17
                sytuacja w otoczeniu Pl staje się krytyczna grozi niewypłacalność
                Rosji.Pribałtiki,Rumunii,Węgier,Bułgarii i Ukrainy:

                a)NBP musi jak najszybciej obnizyć stopy do poziomu 2,7% punktów
                procentowych by rentowność kredytów złotowych szybko zrównała się
                lub przewyższyła - z rentownością kredytów dewizowych.musi zająć
                pozycję krótką w walutach, długą w zlotych.dalej bardziej opłąca się
                brać kredyt dewizowy.
                b)wycofać cześć zasobów zpsiałych gównianych US treasury bills
                wzorem Rosji z szybkim wycofaniem 180 mld USD z USA celem:
                20%tezauryzacji w złocie a jak się to nie uda to wymianą tych 20%
                na guldeny holenderskie(zamiennik zpsiałej waluty CH)
                60%=80% natychmiastowego kredytowego dokapitalizowania polskich
                funduszy emerytalnych z rozkazem do natychmiastowego wykonannia
                szybkiego wlokowania[ natychmiastowego ]tych środków w polską giełdę
                celem zabezpieczenia przed spekulacyjnym wykupem wzystkich polskich
                środków produkcji w postaci akcji przez spekulantów spod ciemnej
                gadziej gwiazdy FED; u tego ostatniego drukującego na forex'sie
                swoją prasą dolarową w swapie bez pokrycia pustą masę dolarową
                mogącą być wykorzystaną do "hostile leveraged buy-outs"
                cz "leveraged-buy-ups" ,całkowitego wykupu polskich środków
                produkcji po obniżonych cenach w wyniku drastycznego spadku ich
                wyceny poprzez spadek akcji na GPW.Tego wykupu paierowym dolarem boi
                się F,D jest jeszcze za głupie by widzieć to niebezpieczeństwo.
                c)podwyższyć poziom rezerw obowiązkowych w bankach jako element
                antyinflacyjny
                d)powyższyć oprocentowanie obligacji skarbowych Min.Finansów i bonów
                skarbowych NBP
                d1)20% na fundusz państwowych poręczęń gwarancji dla dużych
                kontraktów importowych typu budowa elektrowni atomowych przez firmy
                Południowej Korei w PL
                e)dalsze kroki niech wymyśli przecinek.usa zza Oceanu
                f)działąnia NBP,Ministerstwa Finasów to rozbój w biały dzień,godzina
                po godzinie te tłuste byki pakują nas w stan gospodarczej
                katastrofy...
                • el_matador9 Re: wyjasnienie 25.10.08, 14:15
                  punkt b) myślałem że ktoś złapie się na mój humor z guldenami
                  holenderskimi by odpowiedzieć na mój post,nie ma chętnych a ich
                  (guldenów) od dawna nie ma w obiegu jest już "niestety" EURO....
        • przycinek.usa inna ciekawa opinia 25.10.08, 19:54
          Kolejna ciekawa opinia z sieci. Znalazl ktos inny, Robert to odkryl w watku na
          forum i ja wklejam tutaj:


          Jak bank udziela kredytu denominowanego w CHF to nie bawi się w spekulanta
          walutowego jak kredyciarz (tylko po przeciwnej stronie) tylko niemal natychmiast
          po wypłacie środków jego dealing room sprzedaje taką kwotę CHF jaka udzielił
          kredytu na rynku międzybankowym. Bank zarabia na marży i w przypadku kredytu w
          walutach na spreadzie a nie bawi się w spekulacje walutowe. Owszem
          dealing room czasami sie bawi ale to są zabawy dniowe/kilkudniowe a nie
          wieloletnie i nie ma to raczej nic wspólnego z kredytami hipotecznymi. Nie
          musiałby tego robić (sprzedawać CHF) jakby pozyskał depozyty w CHF - ale kto w
          Polsce parę miesięcy temu kupował CHF i trzymał w tym oszczedności -smile. A szkoda
          ładne zyski mozna było zainkasować.

          Ponieważ w Polsce wszyscy udzielali kredytów w CHF to sprzedawanie CHF odbywało
          się na rynku międzyanrodowym. Jak na rynku międzynarodowym było spokojnie to
          złotówka sie umacniała i wszyscy byli zadowoleni. A banki szybko CHF
          sprzedawały. Jednakże co miesiąc banki kasują od kredyciarzy ratę - powiedzmy,
          ze w Polsce jest pół miliona kredytów denominowanych w CHF i średnia rata to
          1000 CHF (nie wiem czy tyle jest, bo nie analizowałem tego, ale na potrzeby
          skróconej i uproszczonej analizy to powinno wystarczyć) to co miesiąc
          banki 'odzyskują" w ratach około 500 milionów CHF (oczywiscie w złotówkach). I
          co miesiąc muszą taką kwotę CHF odkupić. Jak udzielały kredytów to jeden bank
          odkupował od drugiego, trochę na FOREXie i jakoś się to kręciło. Teraz nastapiło
          zatrzymanie akcji kredytowej, w kraju CHF-a nie ma i trzeba kupic go za granicą.
          Złotówek nikt poważny w czasie kryzysu nie akceptuje no i spirala
          zaczyna sie nakręcać coraz szybciej.

          Natomiast dopuszczenie do tego, że Polacy nabrali kredytów w CHF na kwotę ponoc
          około 40 mld CHF to może być potężny problem dla Polski. Gdyby nagle jakieś 10 %
          kredyciarzy spanikowało i chciało zlikwidowac ryzyko walutowe i przewalutowało
          kredyt to banki musiałyby pozyskać z dnia na dzień 4 mld CHF.
    • przycinek.usa Najwyzszy czas wyslac Rokite na emeryture 25.10.08, 20:00
      www.dziennik.pl/opinie/article255771/Najwyzszy_czas_przyjac_euro.html

      "Najwyższy czas przyjąć euro
      Ostry zjazd złotego nieprzyjemnie podrażnił nasze narodowe samopoczucie.
      Zdążyliśmy się bowiem już przyzwyczaić do swoistej potęgi złotówki"


      I dlatego trzeba sie na zlotowke obrazic bo zachowala sie nieladnie.
      Czy sa w Polsce jakies kuracje na ktore mozna wyslac takiego Rokite?
      Moze jakies sanatorium? Urlop? Emerytura?




    • przycinek.usa watek historyczny 26.10.08, 18:09
      Robert wykopal z archiwum ten watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=10117463&a=10117463
      I mysle, ze wiaze sie on z tematem glownym. Polecam.

      • scrutator Tysiace firm moze upasc 06.12.08, 23:30
        gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31560,6032119,Przedsiebiorcy_placza_nad_opcjami.html
        Sylwia Śmigiel
        2008-12-05, ostatnia aktualizacja 2008-12-05 19:51

        W ciągu najbliższych miesięcy z powodu opcji może zbankrutować tysiące firm -
        ostrzega Kongres Przedsiębiorczości.

        Powodem problemów firm są struktury opcji walutowych. Przedsiębiorcy chcieli
        zabezpieczyć sobie opcjami kurs euro np. 3,50 zł, bo byli eksporterami lub mieli
        krajowe kontrakty wyrażone w tej walucie. Musieli za to zapłacić bankowi. Aby
        ten koszt pokryć, decydowały się też na wystawienie opcji w drugą stronę. Teraz,
        gdy złoty ruszył w dół, spółki muszą dostarczać bankom euro po kursie np. 3,50
        zł, podczas gdy kosztuje ok. 3,90 zł. W ten sposób brną w gigantyczne straty.

        Na razie oficjalnie nie wiadomo, jaka jest skala tego zjawiska. Komisja Nadzoru
        Finansowego poda dane ok. 15 grudnia.

        Kongres Przedsiębiorczości skupiający najważniejsze organizacje biznesowe i
        pracodawców twierdzi, że problem z opcjami dotyczy nawet kilkudziesięciu tysięcy
        firm. Każda z organizacji przepytała firmy, z którymi współpracuje. Okazało się,
        że około 30 proc. z nich zawarło opcje. - To jest produkt z piekła rodem. Mamy
        informacje o kilkuset przypadkach przedsiębiorstw, które już mają problemy. To
        początek - mówi Zbigniew Jakubas, prezes Kongresu i Polskiej Rady Biznesu.

        Przedsiębiorcy ostrzegają, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy może z tego
        powodu zbankrutować tysiące firm. Jak informuje Jakubas, na dniach przez opcje
        upadłość będzie musiała ogłosić np. firma mająca obroty 200 mln zł rocznie,
        zatrudniająca kilkuset pracowników. - Jeden z członków zarządu bez niezbędnej
        zgody rady nadzorczej zawarł z czterema bankami umowy opcyjne na 150 mln euro.
        Teraz okazało się, że firma może stracić na tym 70 mln zł - mówi Jakubas.

        Przedsiębiorcy apelują o pomoc do rządu. - To jest zagrożenie na bardzo dużą
        skale. Jeżeliby doszłoby do sytuacji, że straty będą na poziomie kilkudziesięciu
        miliardów złotych, to zapijmy sobie zimną wodą dyskusje o przyszłorocznym
        wzroście gospodarczym - mówił wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak.
        Zapowiedział gruntowne wyjaśnienie całej sytuacji, a także podjęcie wszelkich
        możliwych działań prawnych i politycznych, żeby nie dopuścić do kryzysu.

        Ministerstwo Gospodarki apeluje do przedsiębiorców, którzy wpadli na opcjach,
        żeby zgłaszali się do resortu. Ma zostać nawet uruchomiona specjalna infolinia,
        gdzie przedsiębiorcom będą przekazywane opinie i porady prawne.

        Źródło: Gazeta Wyborcza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka