bush_w_wodzie
02.11.08, 12:15
czas zmiany administracji w usa to okres - jak mi sie zdaje - dosyc
szczegolny. odchodzacy prezydent juz nie jest uwiklany z zadna kampanie
wyborcza. moze wiec - jesli chce dokonac posuniec ktorych balby sie przed
wyborami lub ktore wstrzymywal w roku wyborczym
jesli nastepny prezydent jest z tej samej partii - to sadze ze moze sie
zdarzyc scenariusz w ktorym ustepujacy prezydent bierze na siebie jakies wazne
ale niepopularne / ryzykowne decyzje. z kolei - jesli nadchodzacy prezydent
jest z innej partii - to ustepujaca administracja moze podjac decyzje ktore
albo wiencza jej polityke albo stawiaja nowego prezydenta przed faktami
dokonanymi. z drugiej strony moge sobie wyobrazic ze istnieja osrodki wladzy
(zagranica lub lobbies) ktore moga chciec wykorzystac pewna proznie decyzyjna
ktora wytwarza sie w czasie `interregnum'
taki jest moj naiwny obraz sytuacji (mile widziane bylyby komentarze znajacych
amerykanski system polityczny bardziej od srodka). zakladajac ze jest w tym
troche prawdy - to polityka wladz usa w czasie interregnum moze byc mniej
przewidywalna niz na ogol. moze to byc czas nieoczekiwanych decyzji
jesli zlozyc ta nieprzewidywalnosc interregnum z wyjatkowoscia sytuacji na
rynkach finansowych (nb zastanawia czasowe zbieznosc eksplozji kryzysu z
koncem prezydentury) - to mozna dojsc do wniosku ze nastepne 2-3 miesiace moga
byc czasem niezwykle zaskakujacych decyzji i duzych emocji w polityce i na
rynkach