Dodaj do ulubionych

interregnum

02.11.08, 12:15

czas zmiany administracji w usa to okres - jak mi sie zdaje - dosyc
szczegolny. odchodzacy prezydent juz nie jest uwiklany z zadna kampanie
wyborcza. moze wiec - jesli chce dokonac posuniec ktorych balby sie przed
wyborami lub ktore wstrzymywal w roku wyborczym


jesli nastepny prezydent jest z tej samej partii - to sadze ze moze sie
zdarzyc scenariusz w ktorym ustepujacy prezydent bierze na siebie jakies wazne
ale niepopularne / ryzykowne decyzje. z kolei - jesli nadchodzacy prezydent
jest z innej partii - to ustepujaca administracja moze podjac decyzje ktore
albo wiencza jej polityke albo stawiaja nowego prezydenta przed faktami
dokonanymi. z drugiej strony moge sobie wyobrazic ze istnieja osrodki wladzy
(zagranica lub lobbies) ktore moga chciec wykorzystac pewna proznie decyzyjna
ktora wytwarza sie w czasie `interregnum'

taki jest moj naiwny obraz sytuacji (mile widziane bylyby komentarze znajacych
amerykanski system polityczny bardziej od srodka). zakladajac ze jest w tym
troche prawdy - to polityka wladz usa w czasie interregnum moze byc mniej
przewidywalna niz na ogol. moze to byc czas nieoczekiwanych decyzji

jesli zlozyc ta nieprzewidywalnosc interregnum z wyjatkowoscia sytuacji na
rynkach finansowych (nb zastanawia czasowe zbieznosc eksplozji kryzysu z
koncem prezydentury) - to mozna dojsc do wniosku ze nastepne 2-3 miesiace moga
byc czasem niezwykle zaskakujacych decyzji i duzych emocji w polityce i na
rynkach
Obserwuj wątek
    • polarbeer Szanse mniejsze niz zwykle 02.11.08, 16:57
      Wiekszosc "problemow starej ekipy" juz zostalo rozwiazane
      • bush_w_wodzie Re: Szanse mniejsze niz zwykle 02.11.08, 21:44
        polarbeer napisał:

        > Wiekszosc "problemow starej ekipy" juz zostalo rozwiazane
        • polarbeer Re: Szanse mniejsze niz zwykle 02.11.08, 23:25
          > zlamanie ekonomicznej ekspansji chin
          > rozwalenie strefy euro
          > zbombardowanie iranu


          Z tych 3 tylko to ostatnie nadaje sie na "akcje".

          Mimo mocnego gadania na ten temat wychodzacego z prawicowych sil w Izraelu, ich
          ich echolalikow w Stanach nie sadze zeby wszystko to mialo wiecej miesa niz
          wojna psychologiczna...

          Co do Chin, to uwazam ze rozwalenie zaufania bankowego w handlu miedzynarodowym
          wiecej tutaj moze dokonac niz jakiekolwiek "akcje"
    • przycinek.usa Re: interregnum 02.11.08, 17:26
      Rozmawialem przez telefon, kiedy mignela mi informacja w TV, dotyczaca jakiejs
      ciotki Obamy. Podobno ta ciotka, czyli siostra ojca Obamy jest nielegalnie w US.
      Obama na to, ze on nic na ten temat nie wie, a ktos w TV (Nie wiem kto) zaraz
      skomentowal, ze co to za czlowiek, ktory nie kontaktuje sie z siostra ojca przez
      30 lat.

      Uwazam, ze McCain nie mial szans wykopac takiej informacji. Nie ma na to
      srodkow, ani zaplecza. Przypuszczam, ze te informacje wykopaly sluzby specjalne
      obecnej administracji. I to byloby na tyle w kwestii niewilkania sie Busha w
      obecna kampanie.
    • robisc na wesolo 02.11.08, 17:34
      znalazlem w kwiatkach po linkiem podanym przez BWW
      http://images27.fotosik.pl/289/c3c5c22ffe741af6.jpg

      deser.pl/deser/1,83453,5745272,Kampania_wyborcza_zeszla_na_psy____doslownie_.html
    • robisc Demokraci biora sie do roboty 07.11.08, 21:07
      USA: Demokraci przygotowali plan naprawy gospodarki
      PAP
      07.11.2008 20:41
      Czytaj komentarze(0)
      Zobacz na forum ({PostCount})
      Demokratyczni przywódcy Kongresu ogłosili plan wyjścia z kryzysu ekonomicznego,
      przewidujący wydatki budżetowe 100 miliardów dolarów na pobudzenie wzrostu
      gospodarki, m.in. przez obniżki podatków dla klasy średniej.

      Według planu, przedstawionego przez przewodniczącą Izby Reprezentantów Nancy
      Pelosi i lidera demokratycznej większości w Senacie Harry'ego M.Reida,
      wspomniana kwota poszłaby na inwestycje w naprawę infrastruktury, co stworzyłoby
      nowe miejsca pracy, na przedłużenie o 13 tygodni świadczeń dla bezrobotnych,
      dodatkowe fundusze na bony żywnościowe dla potrzebujących oraz pomoc dla rządów
      stanowych w pokryciu rosnących kosztów leczenia biednych.

      Demokraci chcą uchwalić ten pakiet już w tym miesiącu, podczas końcowej sesji
      odchodzącego Kongresu. Rzeczniczka Białego Domu Dana Perino oświadczyła jednak,
      że prezydent Bush ma do niego zastrzeżenia, m.in. sprzeciwia się państwowym
      inwestycjom w infrastrukturę, czyli tzw. robotom publicznym - co byłoby
      wzorowaniem się na podobnym rozwiązaniu w okresie New Dealu prezydenta Franklina
      Delano Roosevelta.

      Prawdopodobnie więc plan będzie możliwy do realizacji dopiero po inauguracji
      prezydenta-elekta Baracka Obamy 20 stycznia. W kolejnym etapie, po objęciu
      władzy przez Obamę, Demokraci proponują pakiet stymulacyjny w postaci cięć
      podatkowych dla rodzin o niskich i średnich dochodach, a łącznej wartości co
      najmniej 100 mld dolarów.

      Tymczasem naprawa gospodarki staje się coraz pilniejsza w sytuacji rosnącego
      bezrobocia, malejących zysków przedsiębiorstw i spadającej sprzedaży. W piątek
      rząd ogłosił, że bezrobocie wzrosło w październiku do 6,5 procent.

      Obama spotkał się w piątek z 17-osobową grupą swych doradców ekonomicznych.
      Główne role odgrywają w niej: były minister skarbu w administracji prezydenta
      Clintona, Lawrence Summers - typowany na szefa tego resortu także w nowej
      administracji - oraz były prezes Zarządu Rezerwy Federalnej Paul Volcker.

      W spotkaniu uczestniczyli także dyrektorzy znanych wielkich korporacji, jak
      Xerox Corp., Time Warner Inc., Google Inc., oraz sieci hotelowej Hyatt.
      • polarbeer Re: Demokraci biora sie do roboty 07.11.08, 23:12
        >>> Rzeczniczka Białego Domu Dana Perino oświadczyła jednak,
        że prezydent Bush ma do niego zastrzeżenia, m.in. sprzeciwia się państwowym
        inwestycjom w infrastrukturę, czyli tzw. robotom publicznym - co byłoby
        wzorowaniem się na podobnym rozwiązaniu w okresie New Dealu prezydenta Franklina
        Delano Roosevelta. <<<<

        Jezeli naprawde chca brac przyklad z Roosvelta, to powinni isc jego sladami i
        zrobic dokladnie odwrotnie niz to co objecywali w kompani wyborczej. (Roosvelt
        nawolywal do malego rzadu i rzetelnego pieniadza - "sound money". po wyborach
        zrobil dokladnie odwrotnie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka