Dodaj do ulubionych

Obama Gorbaczowem Ameryki?

30.01.09, 11:13
Taka mi się myśl nasuwa po pierwszych decyzjach Obamy...
To takie tylko luźne skojarzenie, którego nie będę tutaj rozwijał.
Zamiast pytań czy polemik, proszę o uważną obserwację
Nadziei Białych i Czarnych.
Obserwuj wątek
    • polarbeer Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 30.01.09, 14:20
      Takie porownanie przyszlao mi do glowy wczesniej
      • damkon Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 30.01.09, 21:44

        Mi takze jego sposob na uprawianie polityki ludzaco przypomina Tuska.
        • bagracz Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 30.01.09, 22:09
          Myślę, że przeceniacie zarówno Tuska jak i graną przez niego rolę.
          Poza tym, osobiście, niespecjalnie mi odpowiada obsadzanie aktorów komediowych w dramatach. Co prawda fabuła zwykle nie ulega zmianie ale psuje widowisko
      • szczurek.polny Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 01.02.09, 00:20
        He, he, no to Kadi będzie miał problem... On tak chętnie pisze, o ile to lat
        Polska za Ameryką, a tu proszę: Polska Amerykę wyprzedza! smile

        Mnie też się Obama z Tuskiem kojarzy. Nie tylko mnie zresztą. Na przykład tu:
        chlodnyzolw.salon24.pl/383432.html
        • polarbeer Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 01.02.09, 00:43
          > He, he, no to Kadi będzie miał problem...

          Hehe, biedny Kadi
    • vice_versa Re: Obama Gorbaczowem Ameryki? 30.01.09, 16:17
      Jak to Gorbaczowem Ameryki? Czemu nie chcesz rozwinąć myśli? I
      czemu mam nie polemizować z takimi nietrafionymi analogiami?
      Obserwacja nadziei białych, prowadzą do wniosku że biali widzą
      jakieś wiekopomne zmiany i Upadek Imerium.

      Gorbaczow nawet jeśli nie miał pieniędzy miał REALNĄ władzę, Obama
      może mieć pieniądze i to POŻYCZONE, ale władzy to on nie ma. Ma
      przyjaciół z AIPAC, Bidena do nadzoru i lud za sobą! To za mało,
      żeby to nazwać władzą.

      Zamiast obserwacji odcieni skóry i nietrafionych analogii, proszę o
      obserwację KTO i PO CO kupił sobie twarz Obamy właśnie teraz.
      Więcej o tym pisałem tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=89509813&a=89582191
      To, że w niego zainwestowano więcej mówi o polityce monetarnej w
      Ameryce niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
      • herr7 Gorbaczowem-bis? 30.01.09, 16:50
        Jak rozumiem intencją było wskazanie na skutki rządów nowego prezydenta. Jak wiadomo, Gorbaczow próbując zreformować ZSRR zniszczył nieumyślnie to państwo. Był więc złym lekarzem, gdyż w wyniku jego terapii pacjent (ZSRR) umarł. Do tej pory Rosjanie słusznie uważają, że był politycznym nieudacznikiem. Mnie się wydaje, że po prostu się nie nadawał do tej roli. W tym samym czasie Chinami rządził pragmatyk Deng Xio Ping, który nie zawahał się wysłać czołgi przeciwko chińskiej wersji Solidarności, dzięki czemu ocalił życie milionów ludzi (w Chinach wszelkie rewolucje pociągają straty liczone w milionach), wcielił jednak szereg reform w życie, o których Gorbaczow jedynie mówił. To dlatego Deng zalicza się do wielkich reformatorów, gdyż zapoczątkował wzrost potęgi Chin, a Gorbaczow który zadał swojemu krajowi większą klęskę niż Hitler jest jedynie atrakcją liberalnych salonów.

        Obama niczego nie zmieni. Takie jest moje zdanie. Będzie udawał, że coś zmienia. Prawdziwy test to gospodarka. Nie wydaje mi się, że ma jakiś pomysł na kryzys. A chyba trzeba działać szybko i radykalnie...
    • sendivigius O'bama 30.01.09, 17:35
      Nie, nie jest zadnym GOrbaczowem. Gorbaczow to kapitulant i zdrajca
      idealow komunistycznych. Gorbaczowa ideologia to byl konsumpcjonizm.
      Pojechal chlop na Zachod, zobaczyl kolorowe bajerki i pomyslal ze
      zrobi tak w Rosji bo lepiej byc kapitalistycznym gubernatorem niz
      komunistycznym sekretarzem okregu. Gorbaczow nie zrobil tego
      oczywiscie sam, jemu podobnych byly miliony, w Polsce takim tworem
      byl Kwasniewki i podobni jemu w przeroznych ZSPach.

      O'bama nie chce rozmontowywac Ameryki, nie chce wprowadzac zadnego
      socjalizmu. Wlasciwie to nic nie chce. Chce zeby dalej bylo jak jest
      a on jest krol, proznowac i jesc. Nawet duzy wzrost wydatkow
      socjalnych nic tu nie zmieni. Te wydatki i tak sa male, ochrona
      pracownikow w USA jest prawie nieistniejaca, ochrona konsumenta - to
      brzmi jak czysty komunizm, urlop jest fikcja, swiadczenia zdrowotne
      sa "niepotrzebne" bo "amerykanskie ludzie sa zadowolone".

      Nawpychanie czarnych do agencji rzadowych tez niewiele zmieni bo
      czarnych jest tam juz tradycyjnie duzo. To w koncu fajne posadku,
      praca pewna obowiazkow malo. Getta murzynskie zyja swoim zyciem i
      nie wydaje sie aby byly tak nieszczesliwe. Wrecz przeciwnie, wiele
      osob ktora sie tam wychowaly nie umie sie odnalezc poza nimi.

      Biznesowi amerykanskiemu zalezy na Ameryce o tyle o ile zalezy mu na
      sile wojskowej. To czego amerykanskie elity naprawde sie obawiaja to
      jest utrata statusu do poziomu takiej Francji czy Rosji. Utrata sily
      wojskowej moze nastapic w wyniku upadku zdolnosci przemyslowych
      wewnatrz Ameryki. I tu tak naprawde jest kamyk ktory moze poruszyc
      lawine. Ewolucja spoleczenstwa do tzw. gospodarki uslugowej powoduje
      wyplukiwanie talentow z dziedzin scislych i technicznych. Zarobki w
      tych dziedzinach sa nieproporcjonalnie niskie w porownaniu do
      nakladow pracy na wyksztalcenie. Biznes sie posila najrozniejsza
      kombinacja wiz pracowniczych. Nie jest ich tak malo. Tzw. H1B
      przyznawano 120 tys rocznie. To jest wiecej niz amerykanskich
      absolwentow wszystkich wydzialow computer science razem wzietych, a
      tam tez roi sie od obcokrajowcow. Ponadto dzis transfer technologii
      jest o wiele szybszy. Znacznie wiecej trzeba wydawac niz kiedys aby
      utrzymac pierszenstwo, a amerykanom wogole trudno jest
      psychologicznie pogodzic sie z faktem ze ktos jest z nimi w stanie
      konkurowac bo przez dekady po II Wojnie korzystali z premii
      zniszczen wojennych a potem zimnej wojny.

      O'bama tez nie jest Gorbaczowem z tego powodu ze nigdy w historii
      Ameryki zmiany nie byly inicjowane kopiowaniem czegos z zewnatrz. Ci
      ludzie nawet w pilke nozna graja wedlug swojego dziwnego regulaminu.
      W amerykanskich zylach plynie izolacjonizm i przekonanie o byciu
      narodem wybranym jeszcze bardziej niz Zydzi.

      Nie przewiduje wiec zadnych istotnych zmian na skutek prezydencji
      O'bamy, nawet takich jak na miare Kennedy'ego, nie mowiac juz o
      FDRze. Kennedy byl ostatnim ktory cokolwiek istotnego zmienil, to
      jeszcze za wczesnie. Wciaz za duzo ludzi z rozrzewnieniem wspomina
      baseny "tylko dla bialych".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka