bagracz 01.02.09, 00:26 Co tak cicho? Gordon Brown zaprzeczył,że Wlk.Brytania jest skończona. Dyskusji na ten temat chyba nie było. Ciszej nad tą trumną. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
przycinek.usa Re: Davos 01.02.09, 00:31 poza ta notatka z GW, gdzie sie wsiekli na Izrael za Gaze, to ja nic nie wiem. W ogole mnie to nie interesuje. Wzialem sobie urlop i siedze i grilluje i nawet radia nie wlaczam, bo mi szkoda uszu. Choc faktycznie powinni cos wiecej napisac. Przydalby sie taki normalny rzetelny jezyk dziennikarski jak maja w Wielkiej Brytanii. Wole zdecydowanie prase Brytyjska bo to sie jakos tak milo czyta i wiadomo o co chodzi. Ma to i poczatek i koniec i czasem nawet jest puenta. A najwazniejsze, ze artykuly trafiaja w sedno, a nie tak, ze opisuje sie stroje, jako wydarzenie polityczne. Tutaj w Polsce to sa tylko przedruki z zachodu i na dodatek poprzekrecane i z dwudniowym opoznieniem. Tylko, ze obecnie dziennikarze nie sa szkoleni w artykulach opisujacych awantury. I dodatkowo dochodzi stres zwiazany z wystawieniem sie na odstrzal. Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Re: Davos 01.02.09, 09:37 Były były artykuły w prasie. np w rp. Opisywali że Markela wspiera propozycję (sama z nią wyszła) aby ONZ zajął się problemem rynków finansowych tj powinny mieć wiekszy udział międzynarodowe instytucje. Było sporo .Zresztą włącz cnn albo bbc world news i tam co jakis czas był wywiady z ludzmi z davos. Odpowiedz Link
bagracz Re: Davos 01.02.09, 09:55 Mnie chodziło o odpowiedź G.Browna na sugestie J.Rogersa. Tutaj dyskusji raczej nie było. Dyskusji było mnóstwo. Konkluzji mniej. Dużo mniej. I niekonkretne np. takie "How could we have been so stupid?". Bardziej konkretne od dyskusji są zupełnie inne rzeczy. Np. to, że ten szczyt został totalnie olany przez administrację Obamy. Oraz to, że brylował Putin i chiński premier Wen Jiabao. Razem te dwie rzeczy mogą znaczyć dużo więcej niż wszystkie dyskusje razem wzięte. Dwie rzeczy dla tego szczytu są charakterystyczne. Kompletne zagubienie możnych tego świata świetnie oddane przez japońskiego PM taro Aso i wigor Putina i Wen-a przy nieobecności administracji Obamy. Wnioski? Świat ze strachem i brakiem jakichkolwiek pomysłów czeka na zbawienie. To starcie wygra ten kto go dostarczy. Jeśli nie będzie to USA, swoje pięć minut dostanie Wen i Putin. I tylko od nich zależy czy się dogadają. Odpowiedz Link
szutnik Wen i Putin zbawicielami? Miejże litość :-) 01.02.09, 10:25 Do "zbawienia świata" trzeba mieć środki finansowe. A tych ani jedni (Moskwa) ani drudzy (Pekin) nie mają... Chiny zamiast USA? Z czym? Z konsumpcją na poziomie Italii? To dlaczego nie Italia jako zbawiciel? Za mała? KPCh drży, by nie doszło do rewolty wewnętrznej i utraty władzy, a Ty Wenowi chcesz przypisywać rolę Zbawiciela świata? Kto myśli o zbawianiu, gdy ogień zaczyna mu pięty przypiekać? Jak myślisz, po co wielki program inwestycji państwowych na 0,6 bln USD i dlaczego kierowany głównie do Chin Zachodnich, gdzie najbiedniej? To próba ocalenia władzy KPCh i uprzedzenia możliwej rewolty! Wen ma myśleć o zbawianiu? Już pedzej o ratowaniu władzy KPCh! O Rosji, czyli "Górnej Wolcie z rakietami" i ropą nawet nie mówię - za chwile wyda całe swoje rezerwy walutowe na obronę upadających nafciarzy - te same rezerwy, które im przed chwilą państwo niemal w całości zabrało, pozbawiając ich środków na rozwój, przez co nafciarze zadłużyli się za granicą na swoje inwestycje i teraz płaczą. A do tego ręczny nakaz sprzedaży ropy za granicę ze stratą wydany przez Putina( bo państwo pobiera gigantyczny podatek od exportu, a budżet skalkulowano na duże wpływy z podatku) - kto nie sprzeda, skończy jak Chodorkowskij, więc nafciarze są ugotowani na miękko i brną w straty jeszcze głębiej... Ta Rosja ma kogoś zbawić? Medice, cura Te ipsum!!! Niech zacznie od siebie! Odpowiedz Link
bagracz Re: Wen i Putin zbawicielami? Miejże litość :-) 01.02.09, 10:41 Ja pisałem jeśli. Jeśli USA nic nie zdoła zrobić w tej kwestii. Wtedy wszyscy zdadzą sobie sprawę, że król jest nagi, chory i już czuć go trupem. I zacznie się szukanie nowego króla. Zawsze tak było, jest i będzie. Chiny mają duże szanse pobudzić konsumpcję wewnętrzną. Nie tylko szanse ale i możliwości. Od tego zależy, jak piszesz, zachowanie ich obecnych struktur państwowych. A to jest już nieubłaganie mocny imperatyw. Więc to zrobią. Już robią i jak zeznawał Wen są już pierwsze oznaki nadzieji. Jeśli więc USA, nie wykaże się zdolnością do dalszego przewodzenia, siły historii poradzą sobie z tym problemem dokładnie tak samo jak sobie zawsze radziły. Ale nie licz na to, że nastąpi to już jutro. Wtedy gdy to nastąpi, dzisiejsze i jutrzejsze problemy mogą być już tylko odległym wspomnieniem. Tak więc bieżące problemy w żadnym razie nie wykluczają takich czy innych przyszłym zdarzeń. Trzeba patrzeć na procesy a nie problemy. Odpowiedz Link
coondelboory Re: Wen i Putin zbawicielami? Miejże litość :-) 01.02.09, 11:45 Daj spokój, ani Chiny ani Rosja nie uratują świata. Wątpię nawet, czy uratują siebie, bo jednym i drugim szykuje się nieprawdopodobna rozpierducha. O ruskiej bryndzy napisał szutnik, ale kitaj chyba będzie miał jeszcze bardziej przechlapane. Chiny przez lata stały się fabryką świata, setki milionów ludzi przeniosło się na wybrzeże do fabryk ustawionych na produkcję pod potrzeby klienta amerykańskiego, europejskiego i każdego innego, ale nie chińskiego. Teraz, gdy światowy handel podupada wszyscy ci ludzie zostaną bez roboty i bez dochodów. I co z tego, że państwo ma jakieś tam rezerwy i że zarządzi jakieś tam programy stymulacyjne, skoro na ich wdrożenie potrzeba czasu, a jeść się chce codzień. Niech jeszcze zaostrzy się protekcjonizm (a zapowiada się, że się zaostrzy) to chińscy robotnicy zjedzą swoich partyjniaków łącznie z Wenem i wyssą kości... Odpowiedz Link
bagracz Re: Wen i Putin zbawicielami? Miejże litość :-) 01.02.09, 14:34 I znowu dokładnie te same bieżące, ograniczone w czasie, spojrzenie na sprawy przyszłe. Przemyśl sprawę jeszcze raz i nie skupiaj się na teraz i bieżących problemach. Skup się na zachodzących procesach i ich skutkach. Obecnie czas biegnie szybko i może jeszcze przyspieszyć, ale nie tak szybko by skutki były natychmiastowe. Podkreślam jeszcze raz, JEŚLI USA nie zapewni, satysfakcjonującego większość, rozwiązania w ciagu paru miesięcy, najwyżej roku, to sytuacja może się diametralnie zmienić wraz z pogorszeniem stanu światowej gospodarki. Jeśli sądzisz, że to niczego nie zmieni w układzie sił i wszystko zostanie po staremu na długie lata, to oczywiście możesz mieć rację. Ale ja sądzę, że dużo bardziej prawdopodobne są znaczące zmiany, które będą odpowiedzią na zachodzące procesy. W tej chwili, praktycznie jedyną przeciwwagą dla sypiącej się dominacji USA, jest sojusz Chin, Rosji i części UE z Indiami na dokładkę. I znowu, JEŚLI USA nie będą w stanie zapewnić szybkiego powrotu do zdrowia światowej gospodarki, to nie będą też w stanie zapobiec powstaniu takiego czy podobnego sojuszu. I dopiero wtedy taki sojusz może próbować ratować świat. Wykpiwanie więc Rosji i Chin jako zbawicieli świata tu i teraz jest jak najbardziej słuszne. Tyle tylko, że ja o niczym takim nie pisałem co staram się po raz drugi, tym razem już jasno i dokładnie wyjaśnić. Odpowiedz Link
coondelboory Somalia dla każdego! 01.02.09, 23:19 Sojusz Chin, Rosji i części UE z Indiami na dokładkę jako przeciwwaga dla dominacji USA? Dajże spokój z takimi rojeniami. Nikt z tej czwórki osobno, a razem w szczególności (nota bene - dlaczego tylko część UE i jesli tak to która?) nie ma potencjału ma zbawcę świata ani teraz, ani w sensownej przyszłości. Na teraz w przypadku zapaści światowego przywództwa USA jako alternatywę widziałbym raczej Somalię. W wersji globalnej... Odpowiedz Link
bagracz Re: Somalia dla każdego! 01.02.09, 23:58 Somalia w wersji globalnej się nie zdarzy. Co najwyżej wojna w wersji globalnej. A tego nikt by nie chciał mam nadzieję. Jeśli nastąpi kolaps na dolarze, a wyglada na to, że jest prawie nieunikniony, wszyscy będą mieli kłopoty. Ale jedne kraje dotknie to mocniej inne mniej. Już się zaczęły, lub niedługo zaczną, duże kłopoty krajów mających rezerwy dolarowe. Np. Japonia, Rosja, Chiny. Będą zmuszone je wydać. To prawdopodobnie prędzej czy później, uruchomi lawinę. Nie do opanowania. I to będzie koniec świata jaki znamy. Jaki będzie następny nie mam pojęcia. Ale na pewno nie będzie taki sam. Jedni wyjdą z tego bardzo osłabieni inni wzmocnieni. I najprawdopodobniej złoto będzie królem przez przynajmniej jakiś czas. Sojusz Rosji i Chin jest możliwy tylko w przypadku konfrontacji z USA. A i to na krótko. Tylko do czasu osiągnięcia jakiegoś celu. Jeśli nawet nie zostanie zawarty to sama możliwość jego zawarcia zostanie z pewnością wykorzystana gdy okaże sie to korzystne. Robi się gorąco i najgorsze co może się stać to scenariusz konfrontacyjny. Mam nadzieję, że do niego nie dojdzie ale jak na razie, niestety nie widać niczego ze strony USA co mogłoby dawać jakiś promyk nadzieji. Obama jest bierny. Na coś czeka. Pytanie na co. Bo mam nadzieję, że nie na to, że sprawy same się rozwiążą. Odpowiedz Link
polarbeer Promyk 02.02.09, 14:47 > nie widać niczego ze strony USA co mogłoby dawać jakiś promyk nadzieji. Promykiem nadziei sa zasoby zlota US Treasury. Fakt ze Skarb Panstwa USA (jak glosza plotki pod presja wojska) nie usluchal wlasnej propagandy odnosnie "relikwi barbazynskiej" i zankna zloto przed bankowymi zlodziejami. Te zasoby nadal sa wystarczajaco duze zeby wprowadzic nowa walute oparta na zlocie... Nie mowiac o ogromnych prywatnych zasobach ktore weszlyby w obrot w momencie gdy Stany otworzyly by mennice na nieograniczone wolne bicie monet. (Czyli zlikwidowaly spread na zlocie). Odpowiedz Link
herr7 oczekiwania, że zły lekarz będzie dobrze leczył... 01.02.09, 23:32 Kraje biedne być może łatwiej przetrwają kryzys, o ile ich władze będą się kierować zdrowym rozsądkiem, aniżeli niektóre państwa zachodnie stojące przed faktem załamania się społeczeństwa dobrobytu. Rosjanie i Chińczycy są bardziej nawykli do biedy aniżeli Amerykanie czy Brytyjczycy. W przypadku Rosji dochody z eksportu bogactw mineralnych przyczyniły się do powstania wielu milionowych fortun, które w większości ten kryzys już pożarł. Moskwa ma szanse stać się teraz miejscem tańszym i pozbawionym przynajmniej części tych ekstrawagancji które pojawiły się na fali zwyżek cen ropy. Myślę, że w czasach kryzysu jest łatwiej skonsolidować społeczeństwo wokół wspólnych celów, gdyż ciężkie czasy sprawiają że ludzie nabierają większej pokory i nie stawiają wygórowanych żądań. Kryzys może doprowadzić do zmian w funkcjonowaniu finansów na świecie, które są nadal pod kontrolą Anglosasów w ramach międzynarodowego podziału pracy. Reszta świata ma z tego powodu dobre powody do wściekłości. Kryzys ten może doprowadzić do ostatecznego pogrzebania UK i osłabienia Ameryki. Finanse są ostatnią pozostałością po Imperium Brytyjskim. Kiedy ta industria podąży tą samą drogą do przemysł stoczniowy czy samochodowy to UK stanie się bardzo biednym krajem. Odpowiedz Link
bagracz Re: oczekiwania, że zły lekarz będzie dobrze lecz 02.02.09, 00:03 Myślę, że nie nadszedł jeszcze czas przesunięcia głównego ciężaru ośrodków finansowych na Daleki Wschód. Ale nadszedł już czas na koniec dominacji Wall Street i City. It's over. Odpowiedz Link
sevenseas Re: oczekiwania, że zły lekarz będzie dobrze lecz 02.02.09, 11:27 Ludzie ktorzy maja wladze w USA czekaja az Rosja i Chiny padna na kolana , a moze na to az rozpadnie sie Europa. Po co komu wojna jak ich wykoncza finansowo bez wojny. Za te "bezwartosciowe" dolary obkupia sie gdzie beda chcieli i w co beda chcieli, ten proceder moze juz trwa. A potem czeka nas wszystkich "mleko za 100 usd" jak juz ktos napisal. Odpowiedz Link
majkelos0 Re: oczekiwania, że zły lekarz będzie dobrze lecz 02.02.09, 11:53 poziom śmieszności wypowiedzi niektórych osób osiaga mase krytyczną. To mi troche przypomina rozmowy o prognozach cen ropy z poczatku lipca 2008: 200!!! 220!!! 250!!! a co tam!!! 300!!! teraz jest podobnie, tylko w druga stronę i nie z ropą, ale z totalnie wszystkim, co ma jakąś wartość Odpowiedz Link
vice_versa Re: oczekiwania, że zły lekarz będzie dobrze lecz 02.02.09, 17:13 > poziom śmieszności wypowiedzi niektórych osób osiaga mase > krytyczną. To mi troche przypomina rozmowy o prognozach cen ropy z > poczatku lipca 2008: 200!!! 220!!! 250!!! a co tam!!! 300!!! teraz > jest podobnie, tylko w druga stronę i nie z ropą, ale z totalnie > wszystkim, co ma jakąś wartość Jasne, majkelos0, masz rację, że mleka po 100USD nie będzie. Tyle, że to był najmniej istotny element wypowiedzi sevenseas! Dziwi mnie Twój wpis akurat pod wpisem sevenseas, nie sądzisz może że przerzucasz swoje sympatie/antypatie z innych rozmów, np. z teorii spiskowej? Nie ma co wylewać dziecka z kąpielą. Cały początek wypowiedzi sevenseas jest rozsądną odpowiedzią Bagraczowi, analiza stanu rzeczy przez sevenseas jest poprawna. Przynajmniej w makroskali i długim horyzoncie czasowym... To jest proste: najpierw robimy deleverage u siebie gotując na twardo własny system finansowy, ponieważ USA ma drukarki to to gotowanie przetrwa dezinflacyjnie, w dodatku powodując 'run to safety' czyli w umacniającego się USD. Brak pieniądza i zastyganie handlu światowego powoduje gotowanie się rubieży, przyspieszającą inflację pozostałych walut i umacnianie się USD. Do tego wcale nie trzeba złotego standardu np. uważa Polarny. Sevenseas tylko zakończył tym akcentem z mlekiem, w dodatku nie swoim tylko z Polarnego, o ile się nie mylę. Wypowiedzi Polarnego natomiast są różnorodne w treści: mleko za 100USD mało się pokrywa np. z zapowiedziami nowej waluty opartej na parytecie złota. Może zacznijmy inwestować w produkcje wag szalkowych, które wyprą kasy fiskalne, hehehe... Gdyby sevenseas wziął pod uwagę ile czasu może zająć ta deflacja w USA skutkująca inflacją w Rosji i Chinach, to całkiem możliwe, że szybko porzuciłby myśli o mleku za 100USD. Prawdę mówiąc gdyby zastosować tak prosty zabieg i przeliczyć dzisiejsze M1 bezpośrednio na litry mleka, to możliwe nawet, że te trillions of USD spowodowałyby mleko powiedzmy po 100USD. Tyle, że to oczywiście tak nie działa, kasa w bilansach sama w sobie nie powoduje przeceny towaru. Tak jak kryzys nie był robiony po to, żeby przejąć mleczarnie (bo produkcja mleka nie jest tyle warta co produkcja bankowego pieniądza) tak samo nie po to wydrukowano tę kasę, żeby dać zarobić mleczarzom! Dlatego zarówno szutnik, jak sevenseas mają oczywiście rację, a Bagracz ma swoje "Goodbay capitalism, Goodbay Wall Street, it's over". Sevenseas i szutnik mają rację bo to będzie "Goodbay communists, you're over". Mi się majkelos0 wydaje, że Twoje trzeźwe poglądy na rynek są po tej samej stronie mocy. Więc chłopaki dajcie sobie graby, strzelcie bruderszafta i odpuście wojenki wewnętrzne. Mleko nie jest tego warte. Odpowiedz Link
boorack No tak, Rosja nadal fajczy swoje rezerwy ... 02.02.09, 17:30 ... i przez własną głupotę puszczą je z dymem do końca. Jak myślicie co by się stało gdyby Rosjanie zamiast bronić rubla przeznaczyli podobną sumę (~100-200mld$) na wykup złota i zagranie albo na podniesienie ceny złota (=utrata zaufania do dolara) albo na uzbieranie dostateczniej ilości złota i ogłoszenie rubel jako jedyna waluta na świecie jest nominowany w złocie ? To tak a'propos wojen ekonomicznych ... Odpowiedz Link
polarbeer Re: No tak, Rosja nadal fajczy swoje rezerwy ... 02.02.09, 17:39 Rosja moglaby po prostu zarzadac czesci oplat za surowce w zlocie.Bez potrzeby podrozy do Londynu... Odpowiedz Link
vice_versa Re: No tak, Rosja nadal fajczy swoje rezerwy ... 02.02.09, 18:16 Tak naprawdę Polarny to co napisał boorack jest jedynym scenariuszem collapsu i złotego standardu. USA nigdy złotego standardu nie przyjmą bo dolar daje zbyt dużą przewagę nad resztą świata, przy takiej alternatywie Konstytucja się zupełnie nie liczy i jest tylko kawałkiem papieru jak określił ją Dżordż Dablju Bush. W średniej perspektywie przyjęcie rozliczeń w złocie byłby to dla Europy najgorszy z możliwych scenariuszy, bo złoto również pochodzi z Rosji, czyli Europa po przejściu na złoto zagotowałaby się, czego ani Europa, ani USA ani Izrael nie chcą. Rosja nie ma takiej władzy by zdominować Europę, już prędzej Niemcy narzuciliby Rosji Euro jako walutę rozliczeniową za ropę. Dajmy się więc chłopakom bawić armatami na własnym podwórku, ale nie pieniądzem. Dlatego np. popłynęła Czeczenia. W żaden z tych scenariuszy tzn ani petrogold ani petroeuro zupełnie w to nie wierzę, wszyscy wiedzą, że szybciutko doprowadziłoby to do konfrontacji na linii Rosja/Europa vs Izrael/USA. USA mają wystarczająco dużo pieniędzy, żeby przekupywać i Europejskich i Rosyjskich polityków, więc umówmy się, że konfrontacji i zmiany systemu walutowego nie będzie. Odpowiedz Link
polarbeer Re: No tak, Rosja nadal fajczy swoje rezerwy ... 02.02.09, 18:37 Widze ze mnie uprzedziles z odpowiedzia. Dzieki. Postawile to pytanie nie dlatego ze spodziewam sie rosyjskiego powstania anty-dolarowego Odpowiedz Link
boorack Bez nerw ;) 02.02.09, 19:27 Nie chodziło mi o popieranie/obalanie takiego czy innego standardu pieniądza. Zastanawiam się tylko nad tym jaki ruch mogłaby wykonać Rosja jeżeli to co oglądamy faktycznie jest regularną wojną ekonomiczną. Odpowiedz Link
vice_versa Re: Bez nerw ;) 02.02.09, 20:09 Jest kilka takich ruchów. Jednym jest przerzucenie kosztów na Europę i próby szantażu surowcowego. Pierwszym krokiem było wspólne naciski gazowe ukraińsko-rosyjskie. Davos jest właśnie przykładem na obłaskawianie Rosji rozgniewanej spadkiem cen surowców. Drugim jest terytorialna i polityczna ekspansja w byłych republikach, Gruzji, i tworzenie własnego korytarza surowcowego z Iranu. Twoje pytanie jest dobre, choć są łatwiejsze środki zapewnienia sobie neutralności Rosji, które dla Rosjan łączą się z mniejszym ryzykiem geopolitycznym i wysokimi przychodami over the counter. Odpowiedz Link
herr7 wywrócenie światowej szachownicy? 03.02.09, 08:55 Z tego co Pan tu pisze wynika, że kryzys został wywołany celowo i że jest to coś w rodzaju wywrócenia szachownicy przez gracza, który obawia się że przegra tę partię. W tym wypadku są to anglosaskie elity finansowe obawiające się wzrostu znaczenia takich krajów jak Chiny, Rosja, Indie czy Brazylia. Drugi ciekawy wątek to utrata przez Rosję ich rezerw walutowych, m.in. w dość bezcelowej próbie uchronienia rubla. Mam w związku z tym pytanie, czy Rosjanie są aż takimi głupcami, że nie wiedzą tego o czym Wy Panowie tutaj piszecie, a także czy pozostawienie rubla swojemu własnemu losowi nie spowodowałoby jeszcze większych strat? Mamy tu pewną analogię ze złotówką - jak się wydaje polski rząd ani myśli jej ratować, a zatem czy jest to polityka słuszna, czy wynika jedynie z braku znaczących rezerw? Odpowiedz Link
polarbeer Cena Mleka 02.02.09, 17:51 >>> Wypowiedzi Polarnego natomiast są różnorodne w treści: mleko za 100USD mało się pokrywa np. z zapowiedziami nowej waluty opartej na parytecie złota. Może zacznijmy inwestować w produkcje wag szalkowych, które wyprą kasy fiskalne, hehehe... <<< Malo sie pokrywa? Chyba dlatego ze nie przeczytales tego co napisalem. Dla mnie nie ulega watpliwosci, ze mleko osiagnie sume $100 za galon. Jest tylko kwestia czasu (Ja nigdy nie napisalem ile czasu, gdyz prawde mowiac nie mam pojecia: rok, dwa, piec, dziesiec, dwadziescia, piecdziesiat)... Nie oznacza to rowniez ze cena mleka bedzie szla w kierunku $100 w lini prostej... Istnieja tylko dwie mozliwosci ktore by to uneimoliwily: Pelny parytet dolara i zlota, albo nowy pieniadz. Mam nadzieje ze to w jasny sposob wyjasnie moja pozycje Odpowiedz Link
vice_versa Re: Cena Mleka 02.02.09, 19:42 Polarny dzięki za wyjaśnienie. Twoje poglądy są różnorodne, w tym sensie, że scenariusze złotego standardu i galonu mleka po 100USD są przeciwstawne i wzajemnie wykluczające się. O to chodziło. Rozumiem, że jeden jest scenariuszem realnym a drugi postulatywnym ideałem, nas np. różni ocena przydatności konstruowania takich postulatów. Chyba jednak bardziej wierzysz w ten scenariusz fiat, skoro piszesz o mleku po 100USD za galon niż w złoty standard i 5g złota/galon mleka i nie kupujemy fabryki wag szalkowych Odpowiedz Link
polarbeer Scenariusz powrotu do zlota 02.02.09, 19:57 Nie zgadzam sie z twoja ocena ze mleko kiedykolwiek kosztowaloby 5 g zlota. To uwazam za zupelnie wykluczone... Podejrzewam ze gdyby standatt zlota wrocil, cena mleka licznona w zlocie poszlaby ponizej cen ktore byly w XIX czy na poczatku XX wieku... (Jakiekolwiek one byly w zlocie). Co do wiary w scenariusze, to prawde mowiac nie wiem. Dlatego lubie zloto: poniewaz nie wiem. Jedyne co wiem to ze zloto zawsze bedzie wartoscia. Ni moge tego powiedziec o dolaru. Tak wiec moja preferencja jest zupelnie pragmatyczna... Odpowiedz Link
bagracz Re: Scenariusz powrotu do zlota 02.02.09, 20:34 i intuicyjnie poprawna. Przynajmniej w dających się przewidzieć najbardziej prawdopodobnych warunkach Odpowiedz Link
vice_versa W poszukiwaniu złotej iluminacji 03.02.09, 05:29 > Nie zgadzam sie z twoja ocena ze mleko kiedykolwiek kosztowaloby > 5g zlota. Touwazam za zupelnie wykluczone... Podejrzewam ze gdyby > standatt zlota wrocil,cena mleka licznona w zlocie poszlaby > ponizej cen ktore byly w XIX czy na poczatku XX wieku... > (Jakiekolwiek one byly w zlocie). Sęk? Deska? Las? A tartak też będzie? Bo po co mi las, jak on będzie miał tartak, żeby mi on ceny dyktował? Po co mi złoto skoro nie mam kopalni? Myślisz że w złotym standardzie ten kto będzie miał złoto albo technologii nie będzie dyktował warunków? Wyraziłem się nieprecyzyjnie, nie chodziło o konkretną wartość bo nie przeliczałem tego na oz i wg cen spot, masz więc rację że 5g to dużo za dużo. Użyłem tych nieszczęsnych 5g, co mnie podkusiło z tymi gramami, żeby Ci pokazać, że nawet Ty z Twoją konsekwencją nie podawałeś ceny mleka w złocie tylko w USD. Nie wiem czy poszłaby poniżej cen z XIXw. bo produkcja, technologia i dostępność mleka a więc przyzwyczajenia ludzi podniosły popyt. Natomiast przyszła produkcja, od przyszłej mleczności krów, przez przyszłą wydajność energetyczną paszy, produktywność z hektara po jakość maszyn, sterylność procesów produkcji NA PEWNO zaczęłaby spadać. To byłoby prostą konsekwencją zatrzymania obiegu pieniądza w systemie. Problem ze złotym standardem byłby taki jaki ma Kuba z odcięciem od systemów fiat... rozpad w czasie. Po prostu dalszy postęp by dramatycznie wyhamował a nikt by się nie przejmował utrzymaniem majątku trwałego czy zachowaniem stanu funkcjonalności. Kuba bis. Albo jak Starówka w postkolonialnym Porto, niszczejąca, rozgrabiona i narkotyczna, taka jaką pamiętam z początku lat 90tych, sprzed napływu kasy z funduszy EU. Po prostu pieniądz jest motorem rozwoju technologii i wielkim przyspieszaczem rozwoju i konsumpcji. Doceńmy to, bo to naprawdę jest CUD, dzieje się na naszych oczach i wszyscy z tego korzystamy. WSZYSCY od sprzątaczki po top managerów. > Jedyne co wiem to ze zloto zawsze bedzie wartoscia. Ni moge > tego powiedziec o dolaru. Tak wiec moja preferencja jest zupelnie > pragmatyczna. I tak wartość złota liczysz w USD. Czyli wzrostu wartości złota nie mierzysz jego użytecznością/przydatnością tylko tym dolarem którego nie jesteś pewien. Ze względu na dwustronny charakter KAŻDEJ wartości, to że złoto jest wartością która zawsze zyskuje jest tylko złudzeniem. Drugi jest od czapy, czyli dlaczego złoto a nie np. europ? pl.wikipedia.org/wiki/Europ Pieniądz byłby jeszcze twardszy, przecież tego chciał Balcerowicz. Trzeci argument jest ekologiczno-naukowy. Ciekaw jestem jak szybko zaczęlibyśmy zużywać energię atomową czy wodorową zawalając świat odpadami tylko po to, żeby sobie nukleosyntetyzować środek płatniczy. Albo użyć chemii supramolekularnej i nanozłota nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/synaba/123000/sn123503.htm Czwarty argument na rzecz eksploracji kosmosu za fiat money, czyli walczymy za pomocą fiat money o to, by przywrócić złoty standard z należną Imperium niepodważalna przewagą technologiczną: "Szybkie wychwytywanie neutronów zachodzi podczas gwałtownego zapadania się gwiazdy, które poprzedza wybuch supernowej typu II. Poprzez przekształcanie się jednego pierwiastka w drugi, przytoczone, fascynujące procesy zachodzące w naturze osiągają to, czego średniowieczni alchemicy nie byli w stanie zrobić – przetwarzają metale w wiele innych cięższych pierwiastków, między innymi w złoto." www.scienceinschool.org/2007/issue5/fusion/polish/ co jednoznacznie każe nam zwrócić swe oczy ku potencjalnym zasobom: www.cfa.harvard.edu/iau/lists/RecentSupernovae.html www.supernovae.net/ Jak patrzę na te supernowe to całkiem sporo się tego rozpieprza we Wszechświecie. Naprawdę potężne zasoby, tam to musi być kupa szmalu! I wszystko na wyłączność dla tych zielonych zasrańców, co nawet nie wiadomo czy istnieją! P..rzone ufoludki! Pozazdrościłem im. Postanowiłem się do nich dobrać... zacząłem od środka transportu. I co znalazłem? Polarny, zdziwisz się: "Rozpadające się pędniki UFO wyzwalają bowiem techniczną wersję efektu telekinetycznego, która z kolei powoduje spontaniczną syntezę złota i jakiegoś innego pierwiastka (np. siarki) z krzemu (zawartego w piasku) oraz jakiegoś innego pierwiastka (np. żelaza). Owa synteza złota z krzemu jest więc jednym z produktów eksplozji UFO - po szczegóły takich po-eksplozyjnych opadów "złotego runa" na ziemię w byłych miejscach eksplozji wehikułów UFO patrz podrozdziały C10 i G2.1.1 w monografii [5/4]. Z kolei informacje na temat telekinetycznej syntezy złota z krzemu zawarte są w podrozdziałach NB3 oraz S5 z tomów, odpowiednio, 11 oraz 14 monografii [1/4]. " Niesamowite jakie rzeczy można znaleźć w necie, prawda, ktoby się spodziewał, jeszcze trochę takich wiadomości (najlepiej o niskich kosztach zimnej fuzji, i tanim paliwie do magnokraftu) A teraz deser: Tutaj masz szczegóły jak się dobrać do tego złota. I przycinek też niech koniecznie rzuci okiem: www.totalizm.pl/military_magnocraft_pl.htm Niektórzy kosmici budzą moje przerażenie. Google podrzuca mi je jako trzeci wynik po wstukaniu "synteza złota". Znaczy wiarygodne, nie? Muszę zrewidować swoje poglądy na złoto jako środek wymiany. To jest całkiem przydatna instytucja. Możnaby od razu sprzedawać na pniu przyszłe prawa do exploracji określonego sektora świeżo wybuchłej supernowej typu II albo pobierać czynsz eksploatacyjny. Tak, czynsz byłby lepszy, po co od razu sprzedawać. I w międzyczasie jeszcze hipotekę na supernową wziąc.Jak w ogóle ogłosić aneksje i suwerenność swoich praw do takiej supernowej? Zna ktoś kartografa od świeżych supernowych? Albo bank zainteresowany lewarowanym wkręcaniem innych w obrót działkami na supernowych typu II? To faktycznie Polarny może być interes życia, chyba wreszcie czuję w tym potencjał. P.S. Wiesz jakby wyglądał świat za 10 lat od realizacji tego pomysłu? Polacy nakupowaliby działek i patrzyli na monitory w jakim tempie się bogacą. Amerykanie mieliby działki w hipotekach, lataliby magnocraftami, a po powrocie z żalem wyznaliby, że działek o dziwo się nie da exploatować, nadszedł kryzys, a PKB spadł o 1,5% Odpowiedz Link
polarbeer Re: W poszukiwaniu złotej iluminacji 03.02.09, 15:39 >>>>> Sęk? Deska? Las? A tartak też będzie? Bo po co mi las, jak on będzie miał tartak, żeby mi on ceny dyktował? Po co mi złoto skoro nie mam kopalni? Myślisz że w złotym standardzie ten kto będzie miał złoto albo technologii nie będzie dyktował warunków? wink <<< Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi deskami, ale co do dyktowania warunkow, to nic nie ulegnie zmianie: "Golden Rule" nie ulega zmianie... Zauwaz, ze nawet dzisiaj, gdy niby zloto jest tylko domena wariatow, dentystow i jubilerow, "Golden Rule" nadal odzwierciedla uklad sil: "He who has gold - rules". Skarb USA ma najwieksze zasoby zlota ze wszystkich krajow. Odpowiedz Link
polarbeer Davos -- co tak cicho? 01.02.09, 14:02 Cicho poniewaz Putin jest zbawicielem Davos. (Nie swiata, nawet nie Rosji). Ten Davos niemalze oddaje duch starego powiedenia: "Rozmowy eunuchow o kobietach". Odpowiedz Link
vice_versa Umizgi do Putina z syjonizmem w tle 02.02.09, 17:56 Komplementowanie Putina jeszcze rozumiem, w końcu surowce to jest sprawa być lub nie być dla Europy. Pochlebstwa i umizgi są nawet rozsądne bo Putin czy Miedwiediew mają powody do frustracji i korzystają ze sposobności przerzucania kosztów na Europę. Nobilitacja, kurtuazja i social highlife nie zaszkodzą, Europie może zaszkodzić brak surowców Putina. W tym sensie Davos to nie są rozmowy "eunuchów o kobietach", tylko polityka ugłaskiwania. Nie rozumiem skąd takie komentarze, Obamę stać na ten luksus, że Putina i Jiabao głaskać nie musi, natomiast pozycja Europy zimową porą przynajmniej do wiosny jest jedyną możliwą. Co byś chciał Polarny, żeby Europa powiedziała Rosji: mamy swoje surowce i nam wystarczy? Paskudnie się mizgolą i sami sobie nawzajem nie wierzą. Już bardziej się zastanawiam nad przyjęciem przez Putina zaproszenia na wycieczkę all inclusive do Priwislanskiewo Kraju. Koniec sekowania Polski przez Rosję na arenie międzynarodowej? Tak za darmo i po nic? Konkretnie podejrzewam, że taki zaszczyt mógł kopnąć Polskę, dlatego, że Tusk obiecał złagodzić nasze stanowisko wobec Nord Streamu. Nie widzę innego ważnego dla Rosjan powodu do odwiedzin. Ktoś widzi? Uzmysłówmy sobie wreszcie, że umiejscawiając Izrael w tym miejscu na mapie, pewni bardzo sprytni ludzie po drugiej stronie Oceanu, narodowości jak najbardziej żydowskiej, zafundowali swoim rodakom piekło na kilka pokoleń, ale celem było skuteczne odcięcie Europy od bliskowschodnich surowców. To wykańcza i postarza Europę. Jest zrębem do dominacji USD w obrocie ropą, gdyby nie Izrael interes USA byłby zagrożony. O dominacji interesu wybranej nacji w dyplomacji europejskiej nie wspominając. Dlatego Europa nie ma wyjścia tylko całować Putina po rękach. Podziękujmy AIPAC i całej reszcie bandytów którzy ten świat tak urządzili. Odpowiedz Link
polarbeer Re: Umizgi do Putina z syjonizmem w tle 02.02.09, 18:23 >>>Co byś chciał Polarny, żeby Europa powiedziała Rosji: mamy swoje surowce i nam wystarczy? <<< Nie, moj komentarz odnosil sie glownie co do wplywu Davos na kryzys kredytowy/bankowy. Zueplnie zgadzam sie co do twoich komentarzy na temat Putina, surowcow i EU... W koncu putin pokazal zakrecajac kurki Ukrainie ze nalezy mu sie szacunek. Btw. Jakie widzialbys konsekwencje gdyby Putin np. zazadal zeby oplaty 5% trasakcji surowcowych byly w zlocie? (wedlug swiatowych cen spot). Odpowiedz Link
bagracz Re: Umizgi do Putina z syjonizmem w tle 02.02.09, 19:47 Putin prawdopodobnie niedługo przejdzie na rozliczenia w Euro. Ukraina już na kolanach. Odpowiedz Link