vice_versa
04.05.09, 04:48
Ciąg dalszy World Monetization, czyli Azja chce konkurować o tort...
www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601101&sid=aSXxYZ.47lgE&refer=japan
1. Wielcy w Azji chcą być kapitalistami czyli wydrukować, udzielić
pożyczek i zaksięgować aktywa. Japonia, Chiny i Korea S w ramach
tzw. Chiang Mai Initiative chcą podzielić azjatycki tort i udzielać
kredytów z 20% bonifikatą wobec tego co proponuje IMF. Rzucili
rękawicę, ciekawe czym odpowie IMF, bo nie wierzę, że sobie
odpuszczą Indie, Tajlandię, Indonezję, Koreę, Malezję czy Filipiny.
2. Nie specjalnie dziwi też wybór waluty: pożyczki będą nominowane
w USD. Ani Chiny nie zgodzą się na JPY, ani Japonia na USD, więc
wyszło... jak zwykle. Nie szczególnie to rozsądne, bo wierzyciel
powinien być zainteresowany nominowaniem w mocniejszej walucie, a tu
silniejszy jest i jeszcze jakiś czas będzie JPY. Więc kompromisik
jest taki, że kredyty będą w USD, bo BOJ i BoCh mają spore rezerwy,
więc wydaje im się że mają jakiś wpływ/gwarancję a zaproszenie
trzeciej strony gwarantuje neutralność.
3. Japonia tam gdzie może preferuje JPY. Oferuje linie swapowe w JPY
o wartości 60mld USD, dla "rozwijających się".
www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601101&sid=afcsr14o2Ew8&refer=japan
Niesamowite, jak to wszyscy garną się by pomagać (czyt. POŻYCZAĆ)
wszystkim państwom specjalnej troski.
4. Jest tylko jedno "ale" w tej układance. Jednocześnie z Chiang
Mai, Japonia mocno angażuje się w IMF. W lutym zwiększyła swoje
kwoty w IMF o 100mld, mając 200mld tzw lendable resources, a Strauss
Kahn oczekiwał kolejnych 200mld więcej:
www.imf.org/external/pubs/ft/survey/so/2009/NEW021309A.htm
Całkiem możliwe więc, że obecne zaangażowanie Japonii jest więc
uzgodnione z IMF, a Japonia działa w tym programie jedynie
jako "shell entity" Straussa Kahna czy American Policy. Oczywiście
jest to spekulacja z mojej strony i raczej skłonny jestem
przypuszczać, że doczekamy się reakcji IMF. Niewykluczone więc, że
trzeba będzie okiełznać Japończyków aby zrozumieli
Geithnerowskie "dość kredytów bez amerykańskiego udziału".
Nasuwa się tu pewna analogia z EBC jako pożyczkodawcą dla Europy
Środkowo Wschodniej. W mojej opinii efektem szczytów G7 i G20 było
odejście EBC od bezpośredniego finansowania części europejskich
emergingów i nowy podział pożyczkowego tortu. Pisałem już z resztą o
tym, że IMF tak bardzo potrzebuje tych pożyczek, że Merkel musiała
coś ugrać za oddanie polskiego rynku. Nie jest przypadkiem, że
Polska w listopadzie brała kredyt w EBC, a kilku szczytach
wnioskujemy już bezpośrednio do IMF.
Albo więc obecne newsy oznaczają, że potencjalny rynek kredytu IMF
faktycznie skurczył się o te 120mld USD i kilka państw-
pożyczkobiorców, albo IMF łagodzi kryteria i wchodzi w Azję używając
w tym celu Japonii jak listka figowego.
Wnioski generalne:
Główne rynki światowe realnie i stabilnie odbiją tylko o tyle o ile
świat będzie miał środki na wydatki i zaciągnie pożyczki u Wielkich:
US, Japonii, Chin, EBC, którzy ścigają się o podział tego tortu,
obniżając wymagania restrukturyzacyjne.
JPY i USD będą stosunkowo mocne, bo tylko taka polityka zmusza
kolejne państwa do zaciągania pożyczek, a wierzyciele nie udzielają
pożyczek w walutach które będą słabnąć. W wartościach bezwzględnych
epizody odchodzenia od dolara jako waluty rozliczeniowej są
statystycznie pomijalne.
IMF nadal przewiduje nasilanie się kryzysu i zwiększanie środków
pomocowych. O ile więc giełda może rosnąć dyskontując nieuchronny
efekt inflacyjny z tych deficytów, pożyczek i SDRów, o tyle bilanse
i realna gospodarka nie mają szans ruszyć tak szybko jak to wygląda
z ostatniego miesiąca. Reality check przewiduję na wczesną jesień,
kiedy zaczną wypływać dane y/y i okaże się że liczby nadal jadą w
dół, a odpisy 2008 i market to fantasy to za mało, żeby w bilansach
urosły aktywa czy zyski.