infomozg 03.01.11, 08:13 Czy to tylko domena naszych odwiecznych przyjaciół? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hummer Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 08:27 Tak, prowadzili np. zamachy terrorystyczne na dworcach w Berlinie czy Breslau. Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 08:33 Twoim zdaniem partyzancki zamach to jest bestialskie mordowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
hummer W ten sposób można uprawiać partyzantkę 03.01.11, 08:36 infomozg napisał: > Twoim zdaniem partyzancki zamach to jest bestialskie mordowanie? Jak amerykanie na całym świecie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Może i można, ale partyzantka raczej 03.01.11, 08:37 pod bestialskie mordy nie podpada. Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Trudno nazwać partyzantką zamachy w innych krajach 03.01.11, 08:48 infomozg napisał: > pod bestialskie mordy nie podpada. Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Może i trudno, ale mimo wszystko do bestialskich 03.01.11, 08:57 mordów jej daleko. A swoją drogą ciekawy jest relatywizm moralny. Amerykanie powiedzieli, że partyzantka to terroryzm i ze szlachetnej działalności natychmiast stała się zbrodnią. Odpowiedz Link Zgłoś
indeed4 Jankesi to analfabeci. 03.01.11, 09:42 Niektórzy nie rozróżniają terroryzmu od partyzantki. Jeden z zachodnich badaczy twierdzi, że tak jak regularną wojnę prowadzi się teraz "po nowemu", czyli znacznie okrutniej niż kiedyś (bombardując otwarte miasta, używając napalmu, itp. ), tak samo terroryzm jest po prostu wojną partyzancką prowadzoną innymi, bardziej okrutnymi środkami. Istnieją jednak wyraźne różnice pomiędzy partyzantką a terroryzmem, które trafnie uchwycił Walter Laqueur. 1. Partyzanci starają się stworzyć "strefy wyzwolone", w których działają jako jawna organizacja; terroryści tego nie robią. 2. Partyzanci operują w dużych, często rosnących grupach. Terroryści ze względu na specyfikę swych akcji ograniczają się do grup kilkuosobowych. 3. Konspiracyjny charakter terroryzmu sprawia, że otwarta propaganda czy przeprowadzanie reform politycznych w strefach wyzwolonych (co praktykują partyzanci) są dla terrorystów niemożliwe. 4. Podczas gdy partyzanci atakują przede wszystkim siły zbrojne wroga, jego policję, służby bezpieczeństwa i instalacje o znaczeniu strategicznym, terroryści uderzają najczęściej w cywilne samoloty, przypadkowych ludzi. Paul Wilkinson dodaje do tego odrzucenie przez terrorystów wszelkich norm. "Partyzantów może być mało i mogą być kiepsko uzbrojeni, ale zawsze walczą z poszanowaniem pewnych praw wojny: biorą i wymieniają jeńców, respektują prawa cywilów. Terroryści stosują przemoc bez ograniczeń". Poza tym partyzanci z reguły starają się ochraniać swych sympatyków. Terroryści przeciwnie: wystawiają wszystkich na ciosy reżimu z nadzieją, że represje zmobilizują ich do dalszej walki. Terroryści nie mają najczęściej poparcia społecznego, podczas gdy sukces partyzantki opiera się na jego zdobyciu. Wyjątkiem są konflikty etniczno-narodowościowo-religijne, w których terroryści mogą zyskać znaczące, choć nie większościowe poparcie własnych społeczności (na przykład Irlandczycy z IRA, Baskowie z ETA czy Sikhowie z grup terrorystycznych w Pendżabie) . new-arch.rp.pl/artykul/24933_Milosnicy_przemocy.html Odpowiedz Link Zgłoś
mariner4 Mordowanie Niemców nie było nigdy celem 03.01.11, 09:17 samym w sobie i polityki jakichkolwiek władz. Ale zamachy, choć sporadyczne niemierzone w konkretnych ludzi były morderstwem. Co innego są jednak przypadkowe ofiar, a co innego ślepy terror. Partyzanci zwalczali siły zbrojne Niemiec, zdrajców itp, ale ich celem nie byli cywile. Zdarzały się jednak nadużycia w tej zasadzie. Bomba na dworcu t jednak terror, a nie walka. M. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Mordowanie Niemców nie było nigdy celem 03.01.11, 09:24 Po wojnie byly wypadki bestialstwa - obozy dla Niemcow, znecanie sie mordy etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Mordowanie Niemców nie było nigdy celem IP: 80.50.134.* 04.01.11, 07:28 pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_na_Kutcher%C4%99...to także było okropne morderstwo,jak można zamordować wysokiego przedstawiciela władz,nawet gdy są to władze okupacyjne,przecież to stawia tych co to zrobili na równi z okupantem,nie godzi się tak postępować,władze należy szanować nawet jeśli jest to władza zwyrodniałych morderców.Więc jaki cel miało zamordowanie tego biednego Kutchery ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CWS.. Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó IP: 91.212.2.* 07.01.11, 14:09 Piep_rzysz Waśc.... to nie to samo co wyciągniecie ojców z kilkudziesięciu rodzin, zawiezienie ich pod ściuane w centrum miasta i zastrzelenie z zimna krwią jednego po drugim....! (np. Warszawa 1943) Tym śmieciom niemieckim należałoby sie kilka atomówek za to co zrobili w Polsce w czasie okupacji. Odpowiedz Link Zgłoś
inaczejmyslacyzpo doprecyzuj to "kiedyś" - kiedyś to ja miałam cnotę 03.01.11, 08:34 infomozg napisał: > Czy to tylko domena naszych odwiecznych przyjaciół? Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Kiedykolwiek - lepiej? 03.01.11, 08:37 Przez te trochę ponad tysiąc lat koegzystencji. Zakładam, że mimo wszystko cnotę miałaś ciut krócej. Odpowiedz Link Zgłoś
inaczejmyslacyzpo jątrzysz by z Polaków zrobić morderców???? 03.01.11, 08:41 infomozg napisał: > Przez te trochę ponad tysiąc lat koegzystencji. Zakładam, że mimo wszystko cnot > ę miałaś ciut krócej. Taki jest twój cel. Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Nie, zwyczajnie chcę się dowiedzieć czy 03.01.11, 08:58 w tej materii panuje symetria, którą tak podkreślają zwolennicy miłości polsko-niemieckiej. Odpowiedz Link Zgłoś
inaczejmyslacyzpo rzucasz temat i patrzysz kto się nabiera 03.01.11, 09:26 infomozg napisał: > w tej materii panuje symetria, którą tak podkreślają zwolennicy miłości polsko- > niemieckiej. Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Patrzę jak kto myśli. 03.01.11, 10:08 Ale jeśli myślenie jest nabieraniem się, to patrzę tez jak się kto nabiera. Odpowiedz Link Zgłoś
inaczejmyslacyzpo koniecznie chcesz z Polaków morderców zrobić 03.01.11, 10:45 infomozg napisał: > Ale jeśli myślenie jest nabieraniem się, to patrzę tez jak się kto nabiera. czy twoj post ma związek z J. Grossem ktory podobnie jak ty uważa Polaków za kanalie? zbiezność związków z książką "historyka" od siedmiu boleści? Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Koniecznie chcę pokazać, że Niemcom trzeba patrzeć 03.01.11, 11:23 na ręce i nie wierzyć w przyjaźń. Co nie oznacza, że nie współpracować. Odpowiedz Link Zgłoś
der-chef Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 09:26 Każdy naród ma prawo do obrony. Bronili się Polacy, bronią się Irakijczycy i Afgańczycy. Każda wojna to zło i ofiary nie zależnie od ich ilości. Dywagacje, kto wymordował więcej są bez sensu. Za wojny i morderstwa odpowiadają rządy bo to tylko one wywołują konflikty a nie zwykli ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
inaczejmyslacyzpo autorowi posta chyba nie o to szło 03.01.11, 09:27 on raczej domaga się krwi niemieckiej by dowieść bestialstwa Polaków.Podejrzewam skąd ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
infomozg Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 10:09 Czyli Niemcy, mordując Polaków podczas II wojny, tylko się bronili? Odpowiedz Link Zgłoś
wariant_b Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 09:43 Owszem. Statystyki niemieckiej ludności cywilnej na obecnym terenie Polski wykazują ogromne manko. Ukraińców podobnie. Byli i nie ma - ślad zaginął. Odpowiedz Link Zgłoś
augenthaler Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 03.01.11, 11:51 Nigdy nie istnialo zinstytucjonalizowane "bestialstwo", nie liczac krotkiego okresu stalinowskiego. Nigdy zaden polski rzad nie wydal rozkazu zlikwidowania ludnosci cywilnej jakiegos miasteczka czy wsi. W najgorszym przypadku byly decyzje o wysiedleniu. Natomiast nieinstytucjonalnie i nieoficjalnie zdarzaly sie oczywiscie przypadki bestialskiego traktowania Niemcow, zwlaszcza tuz po IIWS, czemu sie jednak dziwic nie nalezy. Nie pochwalam w zaden sposob bestialstwa, ale rozumiem tamte okolicznosci. W okresie miedzywojennym bylo kilka akcji wojskowych przeciwko ludnosci ukrainskiej. Pacyfikowano wsie, wysiedlano ludzi, ale nie bylo masowych mordow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres2 O jednym z naszych grzechów: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 15:25 www.tygodnik.com.pl/numer/2694/morawiecki.html „Wizja kraju bohaterskiego i umęczonego wykluczała krytycyzm” – zauważa Tomasz Kranz, szef działu naukowego Muzeum na Majdanku. „Zgodnie z tą wizją cały naród walczył z okupantem, nielicznych kolaborantów likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej z pośród wszystkich państw biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych dopuszczali się Niemcy, sowieci, Ukraińcy, litewscy szaulisi, tylko nie Polacy.” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres2 I o grzechu niedoszłym do skutku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 20:32 Przywódcy Narodowych Sił Zbrojnych planowali czyszczenie etniczne, a ich realizacja miała mieć charakter podobny do OUN-owskiego. Tyle, że przebieg wydarzeń wojennych i realia powojenne uniemożliwiły polskim nacjonalistom realizacje ich planu. Nad takimi planami pracowano w czasie okupacji niemieckiej w Oddziale Operacyjnym sztabu Związku Jaszczurczego (później przeformowanego w Narodowe Siły Zbrojne). Oddział Operacyjny sztabu ZJ opracowywał zajęcie ziem po Odrę i Nysę z chwilą załamania się Niemiec hitlerowskich. Organizacyjne okręgi zachodnie ZJ miały „z chwilą cofania się Niemców wyniszczyć wszystkie pozostałości niemieckie, czym spowodować masowy i paniczny odpływ ludności niemieckiej na zachód”. Odpowiedz Link Zgłoś
erka-4 Re: I o grzechu niedoszłym do skutku 08.01.11, 15:52 Przywołujesz przykład organizacji,co prawda polskiej,jednakowoż marginalnej,ani naród ani polskie władze podziemne jak również pózniejsze komunistyczne działalnośc tejże organizacji potępiły a więc nie należy ich postawy utożsamiać z całym narodem,zauważ także co sam napisałeś,że to były plany a od planów do realizacji często droga daleka,a że Niemców należało jakoś zmotywować do opuszczenia tychże ziem to nie ulegało najmniejszej wątpliwości,w pełni sobie na to zasłużyli za wielką miłośc do swojego fiihrera,koniec końców okazało się,że te plany adoptowały zwycięskie mocarstwa boć przecie to one zobowiązały Polskę po wojnie do przeprowadzenia pozostałych na ziemiach zachodnich Niemców na obszary poza Odre i Nyse Łużycką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elryk Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó IP: *.lh.pl 04.01.11, 10:34 pewnie byly takie przypadki, ale jako panstwo Polska nie dopuszczala sie zbrodni wojennych. Odpowiedz Link Zgłoś
vladexpat Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 04.01.11, 18:08 Zbrodnie wojene zarezerwowane były wyłącznie dla strony przegranej. Nie przypominam sobie, by ktokolwiek z aliantów był osądzony za zbrodnie wojenne w czasie 2WW. Po prostu same czyste anioły bez skazy. Coś się zmieniło dopiero w Wietnamie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CWS.. Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó IP: 91.212.2.* 07.01.11, 14:12 Nie Poalcy nie mordowali bestialsko Niemców, owszem może jakiś niemiecki złodziej i morderca kobier i dzieci dostał odpowiedni wycisk przed śmiercią. Arcybandyta Dirlewanger podobno został potraktowany kombinerkami zanim to ścierwo wyzionęło ducha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CWS.. Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó IP: 91.212.2.* 07.01.11, 14:13 Takim złodziejom i bandytom jakimi okazali się Niemcy należało się tak czy siak najgorsze... Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_smigly Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 07.01.11, 15:13 Tuż po wojnie, jesienią 1945, mieszkańcy Nieszawy pochodzenia niemieckiego zostali aresztowani. Całe rodziny przetrzymywano w miejscu odosobnienia. (...) Pewnej nocy, po zakrapianej libacji, grupa mieszkańców Nieszawy – być może wraz z milicjantami – udała się do pozostałych jeszcze uwięzionych, wyprowadziła ich nad Wisłę i w bestialski sposób potopiła. Wśród kilkudziesięciu ofiar były kobiety i dzieci. Winnych nigdy, o ile wiem, nie osądzono, a całą sprawę okrywa zmowa milczenia”. www.tygodnik.com.pl/numer/2694/morawiecki.html "Obozy pracy" dla Niemców w pierwszych latach władzy ludowej, choćby Świętochłowice. Odpowiedz Link Zgłoś
erka-4 Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 07.01.11, 15:47 www.tygodnik.com.pl/numer/2694/morawiecki.html O tego rodzaju przypadkach należy mówić jasno i dobitnie,nie wolno tuszować i owijać "kota w bawełne" jednakowoż chociaż zbrodnia jest zbrodnią porównywać tychże zbrodni do tego co niosły za sobą dwa bandyckie upaństwowione i unarodowione bestialskie systemy (hitlerowski i stalinowski) nie jest uprawnione,tam wystąpiły zaplanowane z pełną świadomością czyny a w Polsce po wojnie były to akty,które wystąpić nie powinny ale natura ludzka jest ułomna i szuka możliwości zemsty a zemsta często bywa ślepa nie mówiąc,że jest absurdalna ale czesto usprawiedliwiana strasznymi niezawinionymi przeżyciami z przeszłości. A obozy dla Niemców po wojnie na terenie Polski to był skutek przegranej przez niemiecki faszyzm wojny i efekt międzynarodowych umów trzech zwycięskich mocarstw nad hitlerowskimi Niemcami i zarządzane one były przez władze radzieckie a nie polskie. www.faktyoswiecim.pl/inny-format/historia/3596-obozy-nkwd-i-ub-w-bylym-obozie-auschwitz „Wiosną 1945 r. część członków nowych władz polskich szczebla wojewódzkiego w Katowicach doszła do wniosku, że władze sowieckie umieściły w obozach w Oświęcimiu licznych mieszkańców Górnego Śląska i Podbeskidzia, którzy jako Polacy nie powinni być represjonowani. Wskutek podjętych przez nich interwencji, w drugiej połowie sierpnia i we wrześniu 1945 r., Rosjanie zwolnili z obozów w Oświęcimiu dużą liczbę (ponad 10 tys.?) internowanych osób cywilnych i niemieckich jeńców wojennych. Niewątpliwie istotną rolę odegrał w tym przypadku list z prośbą o pomoc, jaki 12 sierpnia 1945 r. internowani w Oświęcimiu wysłali potajemnie do wojewody śląskiego gen. Aleksandra Zawadzkiego, pisząc: Przebywa nas w obozie 12 tys. Osób jako Polaków cywilnych i jeńców wojennych byłej armii niemieckiej (...). Los nas wszystkich Polaków jest niewiadomy. Przed niedawnym czasem z górą 400 zaliczonych do grupy roboczej drugiej zostało wysłanych razem z jeńcami niemieckimi w niewiadomym kierunku”. Zwróć uwage co robiły władze radzieckie po polsku czy jak kto woli sowieckie po rosyjsku a co robiły polskie w tym czasie i chociaż nie wiele miały do powiedzenia to jednak coś dla biednych Ślązaków uczyniły,wyrwały ich z objęć dalekiej Syberii,przynajmniej częśc uratowały od niechybnej śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres2 Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.11, 22:21 Erka: w Polsce po wojnie były to akty,które wystąpić nie powinny ale natura ludzka jest ułomna i szuka możliwości zemsty a zemsta często bywa ślepa nie mówiąc,że jest absurdalna ale czesto usprawiedliwiana strasznymi niezawinionymi przeżyciami z przeszłości. eres: Typowo polska filozofia: Czyli masowe mordy popełnione na Polakach przez hitlerowców, przez banderowców, przez sowietów są zbrodniami, natomiast okrutne masowe zbrodnie dokonane przez Polaków na niewinnej ludności żydowskiej (w Jedwabnem, Radziłowie i w ponad 20 innych miejscowościach), zbrodnie dokonane przez Polaków na ludności niemieckiej (Nieszawa, Aleksandrów Kujawski, Potulice, Łambinowice, Świętochłowice), zbrodnie dokonane przez Polaków na niewinnej ludności ukraińskiej (Sahryń, Szychowice, Łasków, Bereść) są według tej filozofii tylko ot takimi sobie w pełni usprawiedliwionymi „aktami” zemsty za doznane przez Polaków w przeszłości przeżycia. Czym wobec tego różnimy się my, polscy chrześcijanie, dokonujący wg tej filozofii „aktu sprawiedliwości dziejowej” na dzieciach, kobietach i starcach nie mających nic wspólnego ze zbrodniami dokonanymi na Polakach przez ukraińskich siepaczy OUN/UPA, rosyjskich morderców GPU/NKWD, niemieckich morderców z Selbstschutzu, SS, Wehrmachtu?! Otóż różnimy się. Tylko liczbą ofiar, ale nie mentalnością. Czego nie wszyscy chcą dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
erka-4 Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 08.01.11, 07:37 eres2 napisał: "Czym wobec tego różnimy się my, polscy chrześcijanie, dokonujący wg tej filozofii „aktu sprawiedliwości dziejowej” na dzieciach, kobietach i starcach nie mających nic wspólnego ze zbrodniami dokonanymi na Polakach przez ukraińskich siepaczy OUN/UPA, rosyjskich morderców GPU/NKWD, niemieckich morderców z Selbstschutzu, SS, Wehrmachtu?! Otóż różnimy się. Tylko liczbą ofiar, ale nie mentalnością. Czego nie wszyscy chcą dostrzec." Toteż uważam,że morderstwo morderstwu jest równe i jeżeli możliwe jest udowodnienie tychże czynów któremukolwiek żyjącemu dotychczas Polakowi winien być ścigany oraż osądzony i przykładnie ukarany. Jednakowoż pragnę zauważyć,że zasadniczo Polacy różnią się mentalnie od inych narodów (Niemców,Rosjan) ponieważ nie było celem Polaków gnębienie innych aby ich sobie totalnie podporządkować lub wręcz całkowicie zlikwidować,przecież inny jest moralny wymiar mordów dla chęci całkowitego wytępienia jakiejś grupy społecznej lub narodu a zemsta za takie czyny na przeciwniku,która została wywołana właśnie jego wcześniejszą działalnością i nie ma to żadnego związku z taką lub inną religią.Zawsze twierdziłem i od tego poglądu nie odstąpię,Niemcy ruszyli lawinę,która również ich pociągnęła w przepaść. Ciekaw jestem jakbyś ocenił takie zdarzenie:sąsiad be żadnego powodu wpadł na twoje podwórko i na twoich oczach zabił ci przykładowo ojca a ty w ataku furii powodowany nieprzeparta chęcią zemsty zabijasz jego córkę,która akurat nawinęła ci się pod rehe bo sąsiad zdąrzył w międzyczasie uciec,dwie Bogu ducha winne ofiary i dwaj mordercy,który twoim zdaniem winien otrzymać karę śmierci a który przkładowo dożywocie,czy też na równi są winni,ja uważam,że nie,i taka to mniej więcej występuje różnica pomiędzy mordami czynionymi przez Niemców oraz Polaków,a pomiędzy Ukraińcami i Polakami również. Jednakowoż mord to jest mord i należy go przykładnie ukarać. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_smigly Pawłokoma 08.01.11, 08:32 Pawłokomę, dużą i starą wieś na Podkarpaciu, zamieszkiwali Polacy i Ukraińcy. Wiele rodzin było mieszanych. A prawie wszyscy pamiętali tam w 1945 roku, co zdarzyło się dwa lata wcześniej na Wołyniu i to, co działo się pomiędzy Polakami a Ukraińcami właściwie na całym obszarze narodowego pogranicza. Nagle zaginęło kilku Polaków ze wsi. W lutym 1945 r. podejrzenie padło na Ukraińską Powstańczą Armię. I zapadła decyzja o zemście. Najpierw komunistyczna Milicja Obywatelska aresztowała jedenastu Ukraińców z Pawłokomy. Potem żołnierze Armii Krajowej (po trosze załatwiając osobiste porachunki) zastrzelili osiem osób w Dynowie. Kiedy więc oddział porucznika „Wacława" Józefa Bissa wkraczał 3 marca 1945 roku do Pawłokomy, była to bardziej akcja skierowana przeciwko Ukraińcom, których starano się zmusić do tak zwanej „repatriacji" na Ukrainę sowiecką, a nie sama zemsta. To, co się działo później, było jednym z najokrutniejszych aktów zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej polskimi rękami. Relacje mówią o selekcjonowaniu Ukraińców, rozbieraniu ich z lepszych ubrań i butów, torturach, zakatowaniu grekokatolickiego księdza Wołodymyra Łemcia cepami przy ołtarzu cerkwi, która była cała zbryzgana krwią, i o setkach ludzi zabitych sowiecką metodą, strzałami w tył głowy. Protokół ekshumacji zwłok z jednego spośród trzech masowych grobów na cmentarzu w Pawłokomie brzmi okrutnie. Zimny opis ponad osiemdziesięciu znalezionych zwłok: „Otwory 8 milimetrów w potylicach. Także małych czaszek dzieci i kobiet". Obraz okrutnej i nieusprawiedliwionej rzezi. Bowiem, jak twierdzi ukraiński historyk Eugeniusz Misiło, ósemka Polaków z Pawłokomy została prawdopodobnie uprowadzona przez sowiecki oddział NKWD, a nie przez Ukraińców. www.sobor.przemyslgr.opoka.org.pl/pawlokoma-12-05.htm Odpowiedz Link Zgłoś
leser.1 Re: Pawłokoma 08.01.11, 12:24 Znam taką stodołę niedaleko Tyszowca, przy której do dzisiaj istnieje (z powodów sentymentalnych) kierat. Wiesz co to jest? W tym to kieracie ukraińscy patrioci przekonywali brata mojego Dziadka do swoich racji. Nie, nie chodził w nim w roli konia. To miejsce zajęli bojownicy o Wolną Ukrainę. Jemu zaproponowali miejsce między kołami zębatymi przekładni. Zmiażdżyli i rozerwali Go żywcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres2 Re: Pawłokoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.11, 17:47 Opisany przez Ciebie dramat związany z Twoim dziadkiem stryjecznym to jeden z tysięcy w tamtych czasach. Mieszkam na Zachodnim Pomorzu, gdzie osiedliło się wielu b. mieszkańców Polski południowo-wschodniej. Znam szereg ich relacji z tamtych dramatycznych czasów. Ale znam też relacje Ukraińców wysiedlonych z tamtych terenów. Znam m.in. relacje nieżyjącego już dr. Ł., Ukraińca, pułkownika LWP i lekarza szpitala wojskowego i znanego w Szczecinie specjalisty chirurga żylnego. Nie powtórzę jego relacji, aby nie licytować się z Tobą na oblicza grozy. Nie powtórzę też opisywanych przez tego lekarza okoliczności i sposobu w jaki Polacy wymordowali jego rodziców i całą jego rodzinę. W naszej historiografii nieczęsto można znaleźć jakieś ślady trudu policzenia ofiar ukraińskich (z reguły niewinnych kobiet i dzieci), choćby tych z okresu osławionych akcji pacyfikacyjnych dokonywanych przez wojska gen. Hallera, czy tak zwanej polonizacji i brutalnego nawracania przez wojsko na rzymski katolicyzm Ukraińców Chełmszczyzny (1936 – 1938 r.). Owych nieszczęsnych akcji przypominających hitlerowską germanizację Wielkopolski z lat niemieckiej okupacji (hitlerowskie czystki etniczne w tzw. Warthegau). O akcji tej pisze historyk T.A. Olszański: „Był to akt zbrodniczej wręcz głupoty, nawet z punktu widzenia polskiej racji stanu. Oto w przededniu wojny, z którą władze te miały obowiązek się liczyć, rozpoczęto przymusowe nawracanie na katolicyzm prawosławnych mieszkańców Chełmszczyzny, uważając ich za zruszczonych Polaków. W toku tej akcji wojsko niszczyło cerkwie i kaplice prawosławne i wysiedlało duchownych prawosławnych. [...] Do końca 1938 roku, kiedy to akcję wstrzymano, zniszczono w ten sposób 180 cerkwi, w tym 20 zbudowanych po I. wojnie światowej z zezwoleniem władz, 10 kaplic i 26 domów modlitwy. 4 cerkwie i 4 kaplice odebrano prawosławnym [...]. Akcja ta, prowadzona na terenach, gdzie dotychczas nie było większych napięć w stosunkach narodowościowych, a w toku której wojsko niejednokrotnie łamało siłą opór parafian, co pociągało za sobą ofiary śmiertelne, przysporzyła Polsce i Polakom nowych rzesz nieprzejednanych wrogów, a dla ludności Chełmszczyzny i Wołynia stała się podstawowym doświadczeniem, kształtującym w następnym okresie ich stosunek do Polaków”. W maju 1943 r. Polacy rzucili brzemienne w krwawe skutki hasło „odpłaty za Wołyń”, okrucieństwo obu stron przestało się różnić. W marcu 1944 r. nastąpiła kolejna ofensywa polska przeciw UPA skoordynowana z działaniami walczącej pod Włodzimierzem Wołyńskim w ramach „Burzy” 27 DP AK. W toku tej akcji spalono kilkadziesiąt ukraińskich wsi, a w Sahryniu wymordowano całą ukraińską ludność – 500 czy nawet 800 osób. Wincenty Romanowski pisze ("ZWZ-AK na Wołyniu 1939-1944"): "Na rzezie, rozboje i rabunki odpowiadano zbrojnymi odwetami, zabijaniem, rekwizycjami, rabunkami. Zabijanie poczytywano za cnotę. Młodzieńcy, którzy potracili całe rodziny, rylcami na kolbach karabinów rejestrowali swe ofiary. Ludzka sprawiedliwość schodziła na skraj zwierzęcej zemsty. [...] W walkach z UPA w zasadzie jeńców nie brano. Nie oszczędzano również mężczyzn schwytanych bez broni. Założenia i rozkazy dowódców niejednokrotnie łamała żądza zemsty i odwetu podkomendnych." Na rozkaz lwowskiego Kedywu AK jednostki AK dokonały w dniach 15-22 marca 1944 r. rajdu pacyfikacyjnego we wsiach Chlebowicze, Czerpin i Łopuszna, w czasie którego zabito 130 ukraińskich mieszkańców; we wsi Chlebowicze były także ofiary wśród ludności polskiej. G. Motyka i R. Wnuk piszą ("Pany i rezuny"): "[...] Walki na Zamojszczyźnie miały niezwykle krwawy charakter. 10. marca 1944 r. polskie oddziały partyzanckie, próbując ubiec akcje UPA, rozpoczęły ofensywę, podczas której spaliły kilkanaście ukraińskich wsi, między innymi: Sahryń, Szychowice, Łasków, Bereść, zabijając w nich ponad 1000 Ukraińców, w większości cywilów." Ponawiam stwierdzenie z mojego wcześniejszego wpisu: Czym wobec tego różnimy się my, polscy chrześcijanie, dokonujący wg tej filozofii „aktu sprawiedliwości dziejowej” na dzieciach, kobietach i starcach nie mających nic wspólnego ze zbrodniami dokonanymi na Polakach przez ukraińskich siepaczy OUN/UPA, rosyjskich morderców GPU/NKWD, niemieckich morderców z Selbstschutzu, SS, Wehrmachtu?! Otóż różnimy się. Tylko liczbą ofiar, ale nie mentalnością. Czego nie wszyscy chcą dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
leser.1 Re: Czy Polacy kiedyś bestialsko mordowali Niemcó 07.01.11, 17:58 Polacy, czy mówiący po polsku? Bo jeśli to drugie, to np. Salomon Morel i Obóz "Zgoda". Ale lepiej nie czytaj co wyprawiał z Niemkami. Uciekł do Izraela i tam "ocalał". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres2 Leser a Morel i zbrodnie na niemieckiej ludności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.11, 21:28 W licznych wątkach różnych forów furt w kółko wraca sprawy deportacji zbrodniarza Morela, tak jakby ktokolwiek miał jakieś wątpliwości. Morel nie żyje, jego sprawa była po tysiąckroć dyskutowana, ale niektórzy swoją mantrę powtarzają obsesyjnie nawet w wątkach nie mających ze sprawą żadnego związku. Podobnie czyni i Leser. Dobrze wiadomo, że Morel był jedynym z wielu komunistycznych zbrodniarzy. Nie mniejsza od Morela „sława” kata i mordercy przylgnęła do innego komendanta obozów dla internowanych – Czesława Gęborskiego, czystej krwi Sarmaty. Można co najwyżej dociekać, czy dokonane w obozie łambinowickim przez Gęborskiego i jego zwyrodniałej ferajny zbrodnie dorównywały czy były bardziej okrutne od Morela zbrodniczej działalności w obozie świętochłowickim. Trudno stopniować grozę zbrodni. Morel i jego „aryjski” kompan - komendant obozu dla internowanych Niemców w Łambinowicach - Czesław Gęborski, to w istocie ideowi bracia jeszcze innego komendanta obozu - Rudolfa Hössa. W wyniku nieludzkich warunków bytowych i zbrodni Gęborskiego i podległych mu strażników obozowych życie utraciło ponad 1000 z 9000 internowanych w obozie łambinowickim Niemców. Gęborski stawał wprawdzie już w peerelowskiej przeszłości przed sądem, ale go uniewinniono, podobnie, jak „ludowa sprawiedliwość” uniewinniła wielu zbrodniarzy z Jedwabnego. Od 27. lutego minionego roku toczy się przed wrocławskim Sądem Wojewódzkim przeciwko Czesławowi Gęborskiemu śledztwo w sprawie zamordowania 48 niemieckich internowanych. Można sobie tylko zadać pytania, dlaczego dopiero w roku 2005 i dlaczego tylko przeciwko Gęborskiemu? Jedna z kontroli władz PRL stwierdziła nadużycia władzy przez komendanta Gęborskiego i wówczas został usunięty z obozu a kiedy w 1956 roku na szczycie rządu stanął Władysław Gomułka i przez krótki okres czasu nastąpiła "odwilż", zrobiono Gęborskiemu proces przed Sądem Wojewódzkim w Opolu. Proces trwał od marca 1958 roku do kwietnia 1959 roku. Rozprawa główna odbywała się przy drzwiach zamkniętych. Komendantowi Czesławowi Gęborskiemu i jego zastępcy Ignacowi Szypule postawiono sporo zarzutów, m. in. zamordowanie kilkudziesięciu osób. Nie zamierzam wszystkich zarzutów powtarzać, ponieważ akt oskarżenia zawierał kilkanaście stron, wymienię tylko parę z nich: z winy strażników poniosła śmierć kobieta w ciąży. Następnie zastrzelono jej dwuletnią córkę, gdy składała kwiaty na grobie matki. Do baraku zwabiono dzieci, pod pretekstem wydawania mleka. W trakcie jego wydawania strzelano do dzieci. Kilkoro z nich poniosło śmierć. W stołówce dla administracji obozu Gęborski polecił Szypule i innym strażnikom mordować codziennie 10 osób, co uczyniono. Gęborski polecił mężczyźnie przebywającemu w obozie położyć się na asfaltowej drodze, a następnie przejechał po nim kilkakrotnie bryczką. Mężczyzna zmarł. Gęborski zabił kobietę strzałem w głowę. Był winnym zastrzelenia 48 osób w czasie pożaru. Kazał rozstrzelać 10 niewinnych osób, co uczyniono. Strażnicy wzywali do siebie kobiety, dziewczyny i gwałcili je często na oczach innych. Niesubordynacja była ciężko karana. Jedna z kobiet występujących w procesie w charakterze świadka zeznała: "strażnicy wpuszczali dziewczętom, do pochwy szczury i myszy, rozpalonym pogrzebaczem przypalano pochwy". Osobnym rozdziałem było zaopatrzenie w żywność. Nowo przybyli musieli oddać całe jedzenie jakie przy sobie posiadali. Nie można było znajomym i krewnym dostarczać żywności z zewnątrz. Podstawą wyżywienia był jeden litr gorącej wody a w niej 1-2 ziemniaki na śniadanie i tyleż samo na obiad. Ziemniaki były stare, w części zgniłe. Pracownica kuchni obozowej p. Maria Titze zeznała, że chleba nie było często nawet przez 4 tygodnie. Do picia przygotowywano herbatę z trawy i ziół, które zbierano na terenie całego obozu, dlatego też po kilku tygodniach na placu obozowym nie było ani jednej trawki. Świadkowie opowiadali: .Judzie umierali z głodu i chorób, które powstały na, skutek niedożywienia. Dzienną rację ocenia się na około 400 kalorii. Epidemia tyfusu plamistego i duru brzusznego przerzedziła szeregi osadzonych, do tego dochodziły morderstwa i zabójstwa dokonane przez personel wartowniczy. Morderstwa były na porządku dziennym. Zeznania świadków mówią o konkretnych zabójstwach: "w obozie maltretowano, kopano, deptano i zabijano (...) Były groby długości 150 metrów, szerokości 24 metrów i 2 m głębokie" (Erwin Kubon, zeznania podczas rozprawy). "Bito ludzi, traktowano ich źle, włóczono po placu apelowym. Zabity został stary komunista - Józef Kuboń" (Jan Staisz). Jeden ze strażników zeznał "ludzi bito, kopano, deptano, z przyprowadzonych 20 Niemców zabito 9" (Roman Rydzyński) "Więźniów zabitych chowano do dołu znajdującego się za barakami. Dół wykopali więźniowie" (R. Rydzyński). Grabarz napisał, że "najpierw grzebano trupy w rowach przeciwlotniczych na terenie obozu a później na nowym cmentarzu" po 170 osób w rzędzie. Więźniowie byli wykorzystywani do prac ekshumacyjnych niemieckiego obozu jenieckiego. Zwłoki wykopywali gołymi rękami. Jeden ze świadków zeznał "Zdarzyło się, że więzień przypadkowo wpadł do takiego grobu i z uwagi na to, że zwłoki były już rozłożone - stanowiły taką potworną maź - tonął w tym". Podałem tylko kilka przykładów. Prokuratura Wojewódzka prowadząca śledztwo jak i Wiceprokurator Prokuratury Generalnej w Warszawie stwierdzili, że wyliczone w akcie oskarżenia przestępstwa nie budzą żadnej wątpliwości. W czasie rozprawy Gęborski przyznał między innymi: "W czasie pożaru dałem rozkaz użycia broni w celu opanowania sytuacji". Nie pamiętam jedynie ile ludzi zastrzelono. A Ignacy Szypula stwierdził: "W trakcie pożaru strzelali wszyscy strażnicy i ja". A jakie były opinie o Czesławie Gęborskim? Powiatowy Oddział Informacji i Propagandy w Niemodlinie napisał do sądu: "Stwierdzam niniejszym, że Ob. sierżant Gęborski jako Polak i patriota jest godzien szacunku". Komendant Straży Pożarnej w Niemodlinie napisał "... Ob. Gęborski Czesław, ówczesny komendant obozu był nadzwyczajnie łagodny i dobrze ustosunkowany do więźniów (...) Znając postępowanie Niemców z Polakami bardzo bytem zdziwiony dobrym ustosunkowaniem się dozorców obozu. Tłumaczyłem to sobie charakterem uczciwych polskich serc (...) Byłem z tego wewnętrznie dumny, że my Polacy nie przestajemy być ludźmi". Komenda Powiatowa MO oświadczyła, że obowiązki wykonywał sumiennie i bez zarzutu, wykazywał dużo inicjatywy i zmysłu organizacyjnego, a także okazał się "stuprocentowym demokratą". A jaki był wyrok? "Sąd doszedł do wniosku, że zasada rozstrzygania wszelkich wątpliwości na korzyść oskarżonych ma w niniejszej sprawie zastosowanie. Dlatego po analizie całego obszernego materiału dowodowego Sąd uniewinnił oskarżonych od wszystkich zarzutów". Dlaczego Leser nie zada sobie trudu, by wskazać wielu innych peerelowskich zbrodniarzy, wcale nie mniej obciążonych zbrodniami od Morela i Wolińskiej. Np. w Warszawie żyje sobie nie niepokojony zażywając dobroci wysokiej generalskiej emerytury generał Zarako-Zarakowski. Czołowy zbrodniczy prokurator wojskowy, ober-kat czasów PRL, człowiek mający na sumieniu wielu polskich patriotów. Dlaczego nie wspomnisz o nim nawet słowem? Dlaczego nie zadasz sobie trudu, by choć próbować ustalić, co porabiają osławieni oficerowie śledczy UB - Humer, Serkowski, Dusza, Chimczak i szereg innych katów tamtych czasów o znanych nazwiskach? Wytłumaczenie jest tylko jedno: otóż żaden spośród wymienionych przeze mnie łotrów nie jest Żydem; a więc są to wg Lesera wprawdzie zbrodniarze, ale przecież swojacy, nasi, „aryjczycy”. A swoją drogą nasuwa się jeszcze jedna refleksja: zbrodniarza Gęborskiego można ponownie postawić przed sądem za zbrodnie już wcześniej osądzone, a czemuż to nie można tego uczynić ze zbrodniarzami z Jedwabnego, owymi różnej maści Laudańskimi - jak ich określają panowie J.R. Nowak i R. Bender – „zacnymi, zasłużonymi staruszkami”? Odpowiedz Link Zgłoś
leser.1 Re: Leser a Morel i zbrodnie na niemieckiej ludno 07.01.11, 22:26 No dobra, wymienię kilku Polaków: Różański, Brystygierowa, Minc, Berman, Szechter. Dalej mi się nie chce. Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś