kramka1
30.05.12, 22:37
Blog Habilitanta jest na tyle interesujacy, ze postanowiłam założyć specjalny wątek na forum dla dyskusji z Szanownym Autorem. Pora na pierwszą wypowiedź.
Habilitant dzisiaj napisał: "Otóż idzie mi o fundamentalne pytanie: co ocenia recenzent. Widzę bowiem problem. Z jednej bowiem strony, recenzenci wypowiadają się /.../ na temat poszczególnych publikacji /.../, z drugiej strony oceniają /.../ 'aktywność' habilitanta. To niespójne. I to nie tylko dlatego, że publikacje zostały już opublikowane i nie ma większego sensu je recenzować. Wg mnie problem jest głębszy."
Tez uważam, ze problem jest głebszy, ale z innych powodów. Ja nie pytam: co ocenia? Ja pytam: po co ocenia? Ocena wydanych prac, które przeszły sito redakcyjne nie ma sensu. Bo co mozna dodac nowego do tamtych recenzji? Że artykul zasługiwał na druk? Widac zasługiwał, skoro został opublikowany. Że nie zasługiwał? Moze nie zasługiwał, ale jest już wydany, czyli jest juz "po ptakach".
Znaczenie autora w naukowym swiecie wynika ze znaczenia jego publikacji. Ma takowe w Science - wszyscy sie z nim liczą i często cytują. Ma w Przeglądzie Zoologicznym- przeczyta je może z tuzin polskich kolegów po fachu. Habilitacja tego nie zmieni, bo albo robi sie rzeczy ważne i doceniane na swiecie,bez wzgledu na stopien naukowy autora, albo uprawia sie naukową beletrystykę wyłacznie dla potrzeb uczelnianej statystyki. Więc albo sie jest naukowcem pełną gębą, albo wyrobnikiem, o którym nie warto pamietac niezależnie od liczby literek przed nazwiskiem. Stąd tez wypływa moje głebokie przekonanie, ze ta cała habilitacja jest o kant zadka. To nie jest tytuł naukowy, to jest tytuł biurokratyczny. Ma dowodzić, ze jest się naukowcem ważniejszej rangi. A bez takiej etykietki nie jest sie naukowcem wazniejszej rangi? Publikacja w Science to byłoby za mało, by zasłużyc na respekt i uznanie środowiska? Potrzeba do szczęscia habilitacyjnej metki, ze oto jestem wielkim Hab. i teraz trzeba sie ze mna bardziej liczyc niz miesiac temu, gdy Habem nie byłam? Jakis absurd... Albo ja i moja wiedza zasługujemy na uznanie, bo wiem więcej i lepiej niz inni, albo nie. Szacunek z uwagi na metkę jakos mi sie niebezpiecznie kojarzy z krakowską tytułomanią...